Wspólne doświadczenie dziejowe i „transformacja”

Jeśli dzisiejszą Europę   Środkową można postrzegać, jako obszar, który rozciąga się od Estonii po Kosowo, to za takim ujęciem przemawiają przede wszystkim dzieje najnowsze.  Siedemnaście państw tego obszaru, uzyskały swój obecny statut dzięki historycznym zmianom związanym z rewolucją 1989 roku, a ich społeczeństwa od roku 1945 doznawały pod wieloma względami podobnego  losu pod jarzmem komunistycznej dyktatury. Jest to wspólne doświadczenie dziejowe o nie bagatelnym znaczeniu.

Oczywiście takiej Europy Środkowej można szukać na geopolitycznej i symbolicznej mapie już wcześniej.  Wyłania ona jako region geopolityczny w wyniku I wojny światowej, kiedy wszystkie dominujące ją imperia załamują się. Jednak  II wojna światowa wraz z paktem Hitler-Stalin pogrąża Europę Środkową w polityczny niebyt. Wspólnym doświadczeniem staje się natomiast okrucieństwo wojny, a następnie powojennych represji związanych z instalowaniem komunistycznych władz.

Dzieje 1945-89 przebiegają w całym niemal bloku wschodnim w zadziwiająco podobnym rytmie. Instalowanie komunistycznych władz pośród pozorów demokracji, postępujące polityczne represje, często szeroko zakrojone „czystki” skierowane przede wszystkim przeciw politycznym i kulturalnym elitom, wraz ze  stabilizowaniem się komunistycznych władz przystępowanie „budowy socjalizmu” – pełnego upaństwowienia gospodarki, „kołchozizacji” rolnictwa, zakazu działania niezależnych partii politycznych, prześladowania Kościołów, stłumienia opinii publicznej – są zjawiskami, które stały się wspólnym losem wszystkich społeczeństw Europy Środkowej. Przebiegają one od 1945 aż do połowy  lat pięćdziesiątych w całym bloku w podobnym złowrogim rytmie. [1]

Od połowy lat pięćdziesiątych, tj. od brzemiennego w wydarzenia roku 1956,  reżym zaczyna się w poszczególnych krajach różnicować. Nieco inny kształt przybiera  na Litwie, Łotwie i Estonii, inny na terenie Jugosławii i Czechosłowacji, polski przypadek różni się od rumuńskiego, węgierskiego czy bułgarskiego. Wszędzie jednak mamy do czynienia z podobnymi problemami, choć występują one w poszczególnych przypadkach z rozmaitym natężeniem i siłą. Wspólny dziejowy mianownik okresu 1945-89/90  jest wyraźnie widoczny.

Ta wspólnota doświadczenia historycznego nie kończy jednak wraz z upadkiem komunizmu. Wszystkie straumatyzowane społeczeństwa bez wahania niemal chcą wejść do Unii Europejskiej. Wszystkie przeżywają specyficzne trudności, które nazwano dziwnym słowem transformacja, pozostając w tyle za Europą Zachodnią, gdy chodzi o rozwój gospodarczy i cywilizacyjny.

Wszystkie kraje postsowieckie na przełomie lat 90-tych i 90-tych ubiegłego wieku znajdowały się w podobnym punkcie wyjścia, gdy chodzi o potrzeby reform. Cała gospodarka była w rękach państwa, a „czarny rynek” był wszechobecny. Istniała konieczność odbudowy gospodarki rynkowej, z czym wiązała się kwestia prywatyzacji. Było to, jak wiadomo,  problemem ogromnie trudnym i budzącym wszędzie kontrowersje, ponieważ jasne było że trzeba prywatyzować, nie jasne jednak pozostawało w jakim tempie, w jaki sposób i jak wiele.

Niemniejsze problemy stwarzała konieczność demontażu „nadopiekuńczego” komunistycznego państwa. Choć nie spełniało ono swoich obietnic, to jednak jego demontaż wymagał pozbawienia wielu grup społecznych wielu przywilejów, nawet jeśli były to w istocie przywileje pozorne a nawet tylko na papierze. Niemniejszą trudność musiała sprawiać (i wciąż sprawia) kwestia  przyjęcia przez społeczeństwa zasady konkurencyjności, odpowiedzialności za własne sprawy, wymóg inicjatywy itd. Była to prawdziwa „godzina liberałów” w całej Europie Środkowej. Punt wyjścia – w pełni zetatyzowana i nakazowa gospodarka –  był taki, że można było na początku podążać z reformami  tylko w kierunku wyznaczanym przez teoretyków liberalizmu, choć oczywiście pozostawało pytanie jak daleko.

Punktem odniesienia dla krajów Europy Środkowej stawał się ostatecznie zawsze Zachód. Jego dobrobyt i poziom życia czynił go dla wszystkich postkomunistycznych społeczeństw atrakcyjnym. Transformacja oznaczała „budowę gospodarki tak jak na Zachodzie”. Oznaczało to ideową porażkę wszelkich pomysłów „trzeciej drogi” czy jakichkolwiek innych „eksperymentów” społecznych.

Środkowoeuropejska godzina liberałów

Upadek komunistycznych reżymów  oznaczał dla  całego regionu konieczność tworzenia życia politycznego opartego o zasady demokracji i pluralizmu partii i nurtów politycznych.  Przygotowanie do zdawało się być, oceniając je z punktu widzenia tradycji poszczególnych krajów dość zróżnicowane.  Zarazem jednak wzorzec, jaki miał towarzyszyć tym przemianom był jeden i nadchodził z Zachodu.

Patrząc wstecz na międzywojenne dwudzietolecie można było być optymistyczniejszym co do przyszłości demokracji w Czechach już na przykład na Litwie czy Rumunii. Takie jednak kryterium oceny było i okazało się bardzo jednostronne. Epoka komunizmu przeorała tak głęboko całą tradycję, że życie polityczne w praktyce nigdzie nie odradzało w jakims bezposrednim nawiązaniu do niej. Systemowi komunistycznemu przeciwstawiał się nie tradycje ruchy i partie polityczne, ale społeczeństwo obywatelskie. Było ono oczywiście tworem wyobrażnym, to jest służyły za skuteczną legitymizację tych, którzy działali w najrozmaitszych ugrupowaniach opozycyjnych czy też nawet występowali jako jednostki i dysydenci.[2] Zasadniczym pytaniem stawało się nie to, jak dalece otworzą się jakieś dawniejsze struktury demokratycznego życia politycznego (często słabo w przeszłości obecne), lecz jak w owych  zatomizowanych społeczeństwach rozwiną się zaczątki społeczeństw obywatelskich, które doszły do głosu w roku 1989. Polski ruch „Solidarności” wydawał się dawać właśnie wyrazisty obraz i wyobrażenie tworzenia się takiego obywatelskiego społeczeństwa. Jakie partie i nurty polityczne owa społeczeństwa obywatelskie in statu nascendi wytworzą było kwestią otwartą.

I mimo całego zróżnicowania zdarzeń w poszczególnych krajach można dopatrywać się pewnych ogólnych podobieństw w rozwoju systemów partyjnych,  mimo najczęściej braku ich stabilności i nieustannych zmian nazw poszczególnych partii i stronnctw. Dopatrując się trzeba jednak stwierdzić, że możliwe jest tylko dzięki pewnej schematyzacji i uproszczeniom, których jednak dopszczają się politolodzy.

Zwróćmy uwagę, że w przeszłości cały region zdominowany był – znów dokonując niezbędnego uproszczenia – przez dwa nurty polityczne: ludowo-nacjonalistyczny oraz  socjalistyczny z silną niekiedy w niektórych krajach komponentą komunistyczną, przy słabości lub nieobecności liberałów.  Związane to było w dużym stopniu z dawniejszą strukturą społeczną.  Przewaga ludności wiejskiej w oczywisty sposób nadawała szanse partiom ludowym a procesy narodotwórcze czyniły tożsamość narodową jedną z najistotniejszych kwestii politycznych. Brak samodzielnych państw w oczywisty sposób dawał siłę nurtom narodowym. Z drugiej jednak strony  zacofanie gospodarcze i wcześniejsza silna obca dominacja stwarzało szanse utopijnym ideom, dającym obietnice wielkich radykalnych zmian i reform społecznych. Również jednak upragniona niepodległość mogła być, w wyobrażeniu utopijnego myślenia społecznego, owocem uniwersalnej rewolucji likwidującej podziały i antagonizmy narodowe. Ta konstelacja polityczna nie pozwalała na kształtowanie się silniejszych tendencji liberalnych.[3]

Rok 1989 stwarzał kształtującemu życiu politycznemu całkiem nowe warunki. Społeczeństwa postkomunistyczne były w dużym stopniu zurbanizowane (niezależnie jaką cenę zapłaciły za metody jej wprowadzania), a  znaczenie  tradycyjnych ruchów chłopskich zdecydowanie zmalało. Odzyskanie państwowej suwerenności dało też całkiem nowy kontekst kwestiom narodowej tożsamości.  Zasadniczym zaś zagadnieniem stała się kwestia reform wolnorynkowych, demontaż upaństwowionej gospodarki, co związane było z koniecznością prywatyzację oraz pytaniami o warstwę średnia. Nie były to kwestie na które odpowiedzi dawać mogli nacjonaliści lub socjaliści – były to kwestie dla liberałów.

Środkowoeuropejska  lewica borykać musiała się ze smutnym  dziedzictwem komunizmu. Dawny  nacjonalizm, choć znowu obecny (odradzał się już, gdy manipulowali nim tracący legitymizację komuniści) musiał się asymilować się  do nowej kultury politycznej, podporządkowanej zasadzie pluralizmu. Całkiem natomiast nowym elementem stawał środkowoeuropejski  liberalizm. Trzeba koniecznie podkreślić, że żadne ze społeczeństw Europy Środkowej nie wybrało ostatecznie  jakiejś autorytarnej formy rządów, mimo wszystkich trudności z organizowania demokratycznego państwa prawa. Nigdzie też liberalizm nie wystąpił w jakiejś czystej, doktrynalnej postawi. W roku 1989 wybiła jednak w Europie Srodkowej godzina liberałów.

Idee liberalizmu, zarówno gospodarczego jak politycznego,  tak słabo w zasadzie obecne wcześniej w tradycji politycznej krajów Europy Środkowej, zaczynają po 1989 zajmować miejsce w centrum sceny politycznej. Ten środkowoeuropejski liberalizm, występujący zresztą pod wieloma nazwami, szalenie zróżnicowany, często uproszczony i niedojrzały,  stał się jednak zjawiskiem nowym, ciekawym i o dużej wadze. I we wszystkich krajach dopatrzeć się można podobnych przyczyn owej środkowoeuropejskiej kariery  środkowoeuropejskiego liberalizmu, choć kształtuje się on w zupełnie innych okolicznościach historycznych niż ten zachodni i XIX-wieczny.

Wydaje się, że tej orginalności Europy Środkowej poświęca się zdecydowania za zjawisku temu poświęca się zdecydowanie zbyt mało uwagi. [4] Uwagę budzi raczej to, co się liberalizmowi opiera. Jest tradycjonalizm, opór wobec cywilizacyjnych przemian, często mający nacjonalistyczne opakowanie. Jest to nostalgia dla nadopiekuńczym państwem okresu komunistycznego, do czego odwołuje się lewica. Główny nurt przemian, tam gdzie one najskuteczniej dokonują, jest autorstwa polityków myślących liberalnie.

[1] Fejtö Ferenc,  Histoire des démocraties populaires. L’êre de Staline, 1945–1952, (1969).

[2] Niezwykle ciekawą z tego punktu widzenia analizę tych zagadnień prowadzi Jerzy Macków, Am Rande Europas? Nation, Zivilgesellschaft und aussenpolitische Ingegration in Belarus, Litauen, Polen, Russland und der Ukraine, Freiburg 2004.

[3] Co oczywiście nie oznacza, że partie liberalne były całkowicie nieobecne jak np. w Rumunii, dochodziły one jednak do głosu w chwili uzyskania przez poszczególne społeczności polityczne własnego państwa..

[4] Kitschelt Herbert, The Formation of Party System In East Central Europe, Politics &Society, vol.20 nr 1  March 1992.

%d blogerów lubi to: