Stosunki polsko-ukraińskie i ludobójstwo

Uchwała Sejmu RP wprowadza ostatecznie do stosunków polsko-ukraińskich termin ludobójstwo. 60- rocznica Wołynia 43 zaznaczyła się przede wszystkim pięknym wezwaniem polskiego Papieża do pojednania. Od 70-tej rocznicy w roku 2013 naciski by Wołyń 43 nazwać oficjalnie „ludobójstwem” narastały. Wezwaniom tym towarzyszyły argumenty, że pojednanie polsko-ukraińskie dokonać się może tylko „w prawdzie”. Prawdą miało być nazwanie Wołynia 43 ludobójstwem, co miało być stopniem wyższym powszechnie stosowanej nazwy „rzeź wołyńska”.

W nawoływaniu publicznym jakie uruchomiono,  pomijano na ogół fakt, że „ludobójstwo” jest terminem, jaki silnie zakorzenił się w międzynarodowym prawodawstwie. Termin ten nie ma oddawać najwyższego stopnia grozy czy okrucieństwa, ale oddawać szczególną naturę zbrodni. Ludobójstwo to działanie, którego celem jest zniszczenie jakiejś grupy etnicznej poprzez fizyczne unicestwienie.  Choć termin „ludobójstwo” odnosi się często do zbrodni na Żydach (holocaustu – nazwa ta jak wiadomo powstała później), istotą ludobójstwa nie jest rozmiar zbrodni ale jej cel.  Zarazem  nadano „ludobójstwu” szczególną sankcję, jaką jest brak przedawnienia.

Taka konstrukcja prawna budzić może i z konieczności budzi,  dyskusje i wątpliwości. Na przykład „czysta etniczna”, choć może być zbrodnią o ogromnych rozmiarach, nie jest w dominującej interpretacji prawnej ludobójstwem. Tylko w tak skrajnym przypadku jak zbrodnia na Żydach dyskusja milknie. W wielu innych przypadkach danie jakiejś zbrodni etykiety „ludobójstwa”  jest również aktem politycznym. Tak dzieje z określeniem ludobójstwem zbrodni na Ormianach. Terminu tego użyto we Francji, a później w Niemczech, aby odepchnąć Turcję od Unii Europejskiej, co w dużym stopniu również dzięki temu udało się.

Po uchwale Sejmu po stronie ukraińskiej leży polityczna decyzja, czy zechce ona odpowiedzieć pięknym za nadobne. Odwetowe działania AK na mieszanych terenach polsko-ukraińskich mogłoby  być traktowane jako akty ludobójstwa, jeśli posłużyć  formalistyką  prawną i brakiem wrażliwości na tragiczne realia epoki. W oczywisty sposób musiałoby to wzbudzić oburzenie po stronie polskiej. Uchwała Sejmu jest ciosem dla polsko-ukraińskich stosunków, choć jak poważnym okaże dopiero czas. Jeśli strona ukraińska zdecyduje się na to samo sytuacja stanie się jeszcze trudniejsza. Można obecnie jedynie spekulować, czy antypolskie populistyczne ugrupowania w Wierchownej Radzie pani Timoszenko i pana Leszko zdecydują się na takie działanie. Większościowy nurt ukraińskiej polityki opowiadał się za formułą „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”, co de facto uchwała sejmowa odrzuciła.

Nawoływanie do oficjalnego przywołania terminu „ludobójstwo” przebiegało równolegle do rozwijającego się konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Warto na to zwrócić uwagę. W oczywisty sposób w dniu, w którym Sejm RP przegłosował uchwałę o ukraińskim ludobójstwie, zwyciężyła nie prawda a  Putin i Moskwa. Wołyń 43 można nazwać ludobójstwem i ma żadnych rozstrzygających argumentów by tego nie uczynić. Zdawać sobie trzeba jednak sprawę, że jakie są konsekwencje wielkich słów. Dzień 11 lipca można było nazwać dniem pamięci, a nawet dniem „rzezi wołyńskiej”. Zdecydowano się na rozstrzygnięcie, które zadowoli tych, którzy Ukrainie i Ukraińcom nie chcą nic wybaczyć, zdusi polskie sumienia, które każe też prosić Ukraińców o wybaczenie, a pojednanie zastąpi nieprzedawnieniem. Ci którzy istotnie chcieli prawdy wkrótce zauważą, że słowo „ludobójstwo” nic do prawdy nie dodaje i nie jest stopniem wyższym terminu „rzeź wołyńska”.

Warto zwrócić uwagę, że dziesięciu posłów nie głosowało za tą ustawą. Wyrażam dla nich ich postawy najwyższych szacunek, bowiem bardzo trudno jest być w mniejszości i nie ulegać wielkim i pełnym emocji słowom.

Polecam także: https://kazwoy.wordpress.com/2014/11/03/krotka-historia-upa-dla-polakow-na-uzytek-dialogu-z-ukraincami/