Stosunki polsko-ukraińskie i ludobójstwo

Uchwała Sejmu RP wprowadza ostatecznie do stosunków polsko-ukraińskich termin ludobójstwo. 60- rocznica Wołynia 43 zaznaczyła się przede wszystkim pięknym wezwaniem polskiego Papieża do pojednania. Od 70-tej rocznicy w roku 2013 naciski by Wołyń 43 nazwać oficjalnie „ludobójstwem” narastały. Wezwaniom tym towarzyszyły argumenty, że pojednanie polsko-ukraińskie dokonać się może tylko „w prawdzie”. Prawdą miało być nazwanie Wołynia 43 ludobójstwem, co miało być stopniem wyższym powszechnie stosowanej nazwy „rzeź wołyńska”.

W nawoływaniu publicznym jakie uruchomiono,  pomijano na ogół fakt, że „ludobójstwo” jest terminem, jaki silnie zakorzenił się w międzynarodowym prawodawstwie. Termin ten nie ma oddawać najwyższego stopnia grozy czy okrucieństwa, ale oddawać szczególną naturę zbrodni. Ludobójstwo to działanie, którego celem jest zniszczenie jakiejś grupy etnicznej poprzez fizyczne unicestwienie.  Choć termin „ludobójstwo” odnosi się często do zbrodni na Żydach (holocaustu – nazwa ta jak wiadomo powstała później), istotą ludobójstwa nie jest rozmiar zbrodni ale jej cel.  Zarazem  nadano „ludobójstwu” szczególną sankcję, jaką jest brak przedawnienia.

Taka konstrukcja prawna budzić może i z konieczności budzi,  dyskusje i wątpliwości. Na przykład „czysta etniczna”, choć może być zbrodnią o ogromnych rozmiarach, nie jest w dominującej interpretacji prawnej ludobójstwem. Tylko w tak skrajnym przypadku jak zbrodnia na Żydach dyskusja milknie. W wielu innych przypadkach danie jakiejś zbrodni etykiety „ludobójstwa”  jest również aktem politycznym. Tak dzieje z określeniem ludobójstwem zbrodni na Ormianach. Terminu tego użyto we Francji, a później w Niemczech, aby odepchnąć Turcję od Unii Europejskiej, co w dużym stopniu również dzięki temu udało się.

Po uchwale Sejmu po stronie ukraińskiej leży polityczna decyzja, czy zechce ona odpowiedzieć pięknym za nadobne. Odwetowe działania AK na mieszanych terenach polsko-ukraińskich mogłoby  być traktowane jako akty ludobójstwa, jeśli posłużyć  formalistyką  prawną i brakiem wrażliwości na tragiczne realia epoki. W oczywisty sposób musiałoby to wzbudzić oburzenie po stronie polskiej. Uchwała Sejmu jest ciosem dla polsko-ukraińskich stosunków, choć jak poważnym okaże dopiero czas. Jeśli strona ukraińska zdecyduje się na to samo sytuacja stanie się jeszcze trudniejsza. Można obecnie jedynie spekulować, czy antypolskie populistyczne ugrupowania w Wierchownej Radzie pani Timoszenko i pana Leszko zdecydują się na takie działanie. Większościowy nurt ukraińskiej polityki opowiadał się za formułą „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”, co de facto uchwała sejmowa odrzuciła.

Nawoływanie do oficjalnego przywołania terminu „ludobójstwo” przebiegało równolegle do rozwijającego się konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Warto na to zwrócić uwagę. W oczywisty sposób w dniu, w którym Sejm RP przegłosował uchwałę o ukraińskim ludobójstwie, zwyciężyła nie prawda a  Putin i Moskwa. Wołyń 43 można nazwać ludobójstwem i ma żadnych rozstrzygających argumentów by tego nie uczynić. Zdawać sobie trzeba jednak sprawę, że jakie są konsekwencje wielkich słów. Dzień 11 lipca można było nazwać dniem pamięci, a nawet dniem „rzezi wołyńskiej”. Zdecydowano się na rozstrzygnięcie, które zadowoli tych, którzy Ukrainie i Ukraińcom nie chcą nic wybaczyć, zdusi polskie sumienia, które każe też prosić Ukraińców o wybaczenie, a pojednanie zastąpi nieprzedawnieniem. Ci którzy istotnie chcieli prawdy wkrótce zauważą, że słowo „ludobójstwo” nic do prawdy nie dodaje i nie jest stopniem wyższym terminu „rzeź wołyńska”.

Warto zwrócić uwagę, że dziesięciu posłów nie głosowało za tą ustawą. Wyrażam dla nich ich postawy najwyższych szacunek, bowiem bardzo trudno jest być w mniejszości i nie ulegać wielkim i pełnym emocji słowom.

Polecam także: https://kazwoy.wordpress.com/2014/11/03/krotka-historia-upa-dla-polakow-na-uzytek-dialogu-z-ukraincami/

Reklamy

Ambasador RR i duszpasterz niby-partii „Zmiana”

„Jeżeli nie pomożemy Ukrainie, to niedługo za naszą wschodnią granicą będziemy mieli rozpadający się, bandycki kraj z rosyjskimi najemnikami, którzy będą destabilizować już nie Ukrainę, a Polskę! Wybór wydaje mi się jasny” – takie jest klarowne stanowisko przyszłego ambasadora RP w Kijowie Jana Piekło. Wypowiada je od dawna i bez ogródek. To z pewnością powód, że powierzono mu tak newralgiczne stanowisko w Kijowie. Ukrainę Jan Piekło zna doskonale jako długoletni dyrektor Fundacji Współpracy z Ukrainą (PAUCI).

Niemal równoległym  zdarzeniem do nominacji Jana Piekło jest list ukraińskich intelektualistów do Polaków „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Wśród sygnatariuszy znajdują się m.in.  dwaj byli  prezydenci i patriarcha kijowski Filaret. Jan Piekło jedzie więc do Kijowa w atmosferze, która w najwyższym stopniu sprzyja polsko-ukraińskiemu pojednaniu.

Polski ambasador wie znakomicie, że jest to misja najeżona trudnościami. Sam przed rokiem stwierdzał w jednym z wywiadów „Zarówno Rosja, jak i nieżyczliwi obywatele usiłują zrobić wszystko, żeby do pojednania nie doszło”.

Takim „nieżyczliwym” wtórującym głosowi z Moskwy, jest w Polsce od dłuższego czasu ks.Isakowicz-Zaleski. Jego nienawistny głos skierowany przeciw Ukrainie i Ukraińcom jest zawsze słyszalny, gdy Polacy i Ukraińcy zbliżają się do siebie. Nic więc dziwnego, że Isakowicza-Zaleskiego sprowokowała do wzmożonej aktywności zarówno nominacja Jana Piekło jak i list ukraińskich intelektualistów. Jak na zawołanie wysyła on list do Pani Premier Szydło mający przeszkodzić nominacji Jana Piekło.

Tylko niewiele osób popisało się takim dorobkiem starannie dawkowanej nienawiści do Ukrainy i Ukraiców. Z Isakowiczem-Zaleskim konkurować mogą chyba tylko  Bogusław Paź i Mateusz Piskorski. Postacie dość jednoznaczne.

Bogusław Paź chwali bezczeszczenie zwłok ukraińskich żołnierzy w Donbasie (zawieszony za to na pewien czas w prawach pracownika Uniwersytetu Wrocławskiego), Piskorski urządza demonstracyjne wycieczki na okupowany przez Rosjan Krym i kieruje prorosyjsko i proputinowską organizacją, udającą partię, ugrupowaniem „Zmiana”.  Ostatnio aresztowany na podstawie podejrzeń o działalność antypaństwową.

Isakowicz-Zalewski cieszy się natomiast ze swobody, którą wykorzystuje by w niezwykle intensywnej i systematycznej politycznej działalności, siać niezgodę między  Polakami z Ukraińcami. Wspierał w swoim czasie skorumpowanego prezydenta Janukowycza, organizował prowokacyjne wystawy w Kijowie we współpracy z wysoko postawionymi rosyjskiego agentami wpływu, podjudza środowiska kresowe, pasożytuje na pamięci tragedii Wołynia 43. Hipokryzja tego człowieka polega między innymi i na głoszeniu, iż strona ukraińska nigdy nie przeprosiła za „Wołyń 43”. Gdy zaś słyszy takie przeprosiny (z ust prezydenta Poroszenki czy hierarchii Kościoła greckokatolickiego) i ostatnio z ust ukraińskich intelektualistów i polityków, jest to dla niego jedynie powód do dalszych ataków.

Trzeba stwierdzić z całą dobitnością, że jest to działalność zgodna z kierunkami moskiewskiej propagandy.  Atak na ambasadora RP jakim jest Jan Piekło  jest niezwykłą bezczelnością, na którą zwykle zdobywają się jedynie wrogie Polsce mocarstwa. Isakowicz-Zaleski nie zawahał się zrobić to we własnym imieniu.

Na Facebooku Isakowicz-Zaleskiego napisane jest „działalność dobroczynna”. Błąd. Winno być „działalność nienawistna”. Będąc w takim towarzystwie jak Bogusław Paź i Mateusz Piskorski, Isakowicz-Zaleski winien podjąć się jeszcze jednego zadania – winien zostać duszpasterzem niby-partii Zmiana. Jego niby-duszpasterstwo pasowałoby do tej niby partii. Byłoby to dla niego właściwe miejsce i może wreszcie znalazłby się obok Mateusza Piskorskiego.

Ukraińskie reformy i perspektywy współpracy gospodarczej polsko-ukraińskiej

1. Ukraińska gospodarka znajduje się w głębokim kryzysie spowodowanym brakiem zdecydowanych reform po roku 1991, okresem rządów Janukowycza i kosztami wojny prowadzonej przez Rosję z Ukrainą.
2. Fundamentalnym zagrożeniem dla gospodarki ukraińskiej jest kryzys finansów państwowych, który może być przezwyciężony jedynie dzięki pomocy Zachodu. W roku 2015 Ukraina winna być wsparta sumą ok.30 mld $.
3. Warunkiem otrzymania pomocy finansowej jest zdecydowane wdrażanie reform ustrojowych i gospodarczych. Traktat stowarzyszeniowy z Unią Europejską stanowi drogowskaz jakie i jak prowadzone mają być reformy.
4. Mimo istniejące ryzyka obecny okres wydaje się wyjątkowo sprzyjający do podejmowania przez polskich przedsiębiorców inwestycji na Ukrainie wyprzedzających napływ innego zagranicznego kapitału.
5. Obecna sytuacja sprzyja rozwojowi współpracy gospodarczej polsko-ukraińskiej wobec niskiego poziomu hrywny oraz przychylnej atmosferze do Polski na Ukrainie.
6. Polsko-ukraińska wymiana handlowa obecnie na bardzo niskim poziomie ma perspektywy szybkiego wzrostu i może stanowić alternatywę dla zmniejszających się obrotów handlowych z Rosją.
Reformy ustrojowe i gospodarcze są dla Ukrainy nie mniej ważne niż skuteczna obrona przed rosyjską agresją. I nie tylko Rosji grozi katastrofa gospodarcza wskutek braku reform, sankcji oraz spadku cen ropy. Ukraina jest również zagrożona upadkiem gospodarczym, choć mogąc spodziewać się pomocy Zachodu wydaje się być w dużo lepszej sytuacji. Do pewnego stopnia można mówić o swoistym wyścigu z czasem, jaki związany jest z tempem ukraińskich reform i pogarszaniem się sytuacji gospodarczej jej agresywnego wschodniego sąsiada. Jeśli mimo pod wieloma względami niesprzyjających warunków Ukraina zdoła przeprowadzić reformy i ustabilizować się gospodarczo a sytuacja gospodarcza Rosji będzie ulegać dalszemu pogorszeniu to prawdopodobieństwo rozstrzygnięcia ukraińsko-rosyjskiego konfliktu na korzyść Ukrainy poważnie wzrośnie.
Konieczna pomoc Zachodu dla Ukrainy uwarunkowana jest wdrażaniem reform. Ukraina otrzymała już ostrzeżenia ze strony USA i międzynarodowych instytucji finansowych, że wysiłki te nie są dostatecznie intensywne. Również ukraińskie media i opinia publiczna zdaje się być coraz bardziej niecierpliwe.
Dane makroekonomiczne
Istotne jest zdanie sobie sprawy z danych makroekonomicznych oraz charakteru zmian gospodarczych na Ukrainie od momentu upadku Związku Sowieckiego.
Należy zwrócić uwagę, że wielkość gospodarki ukraińskiej oceniania jest bardzo różnie (od ok.110 mld $ do 300 mld $ dochodu nominalnego). Zarazem wobec ogromu obliczanej nawet na 50%, utrudnia ocenę wielkości gospodarki ukraiń-skiej. 1990 roku (rok przed uzyskaniem niepodległości) dochód na głowę mieszkańca Ukrainy wynosił 5860 $ wedle ówczesnych cen, o 100 $ mniej niż Polsce. Z czasem różnica ta w sposób znaczący wzrosła. Dane za rok 2013 roku [CIA The World Factbook] wskazują, że PKB Ukrainy to 7400 $ natomiast Polski to 21100 $. Tak więc w ciągu ostatnich 20 lat ukraiński dochód na głowę stał się trzy razy mniejszy od polskiego. Przyspieszenie wzrostu polskiego PKB widać szczególnie wyraź-nie po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej.
Okresu po 1991 ukraińska gospodarka nie zdołała wykorzystać w równie efektywnie sposób jak polska z przyczyn politycznych. Wedle dominującej interpretacji uwłaszczona dawna komunistyczna nomenklaturę stworzyła system oligarchiczny na wzór rosyjskiego. Wartość majątku w rękach czołowych ok. 20 największych oligarchów to 20% całości aktywów państwa, a dla porównania aktywa w rękach najbogatszego Polaka Jana Kulczyka to jedynie 0.7%. Bardzo silne związki z gospodarką rosyjską, siłą rzeczy, stały się wzorcem prowadzenia biznesu na Ukrainie. Do tego przyczyniały się polityczne wpływy Kremla dążącego do uzależnienia Ukrainy zarówno gospodarczo jak i politycznie. Przenikanie kapitału rosyjskiego, wykup przez niego, szczególnie w Donbasie, wielu zakładów i kopalń, a także wymiana handlowa silnie związało biznes ukraiński z Rosją.
Potencjał rozwojowy gospodarki ukraińskiej, jaki mógł wyzwolić przełom 1991 roku, stopniowo słabł, ponieważ brak było podstawowych reform ustrojowych a tak-że nie modernizowano przemysłu. W związku z tym kurczyły się również możliwości eksportu, szczególnie na Zachód, utrzymując konieczność eksportu do Rosji. PKB Ukrainy w roku 2013 wzrósł tylko o 0,2% przy średnim światowym wzroście wynoszącym 1,7% [dane Światowej Organizacji Handlu].
Rok 2014 to skurczenie się ukraińskiej gospodarki według szacunków od -4,7% do -6,4%. Inflacja w stycznia 2014 wynosiła 0.2% (mierzona w cyklu rocznym) by w stycznia 2015 wynosić 24,9%. Natomiast deficyt budżetowy Ukrainy w 2013 r. wynosił 4,6% (taki sam jak we Francji, dla przykładu Polska 3,5% przy średnim światowym deficycie wynoszącym 3,2% [dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego].
Powyższe dane wskazują jednak, że mimo braku dynamicznego rozwoju, przy w miarę stabilnej gospodarce i niewielkim wzroście trwającym do końca 2013 roku, gwałtowne jej załamanie nastąpiło dopiero w zeszłym 2014 roku i dalej się po-głębia, grożąc załamaniem gospodarczym. Eksperci MFW oceniają, że w ciągu najbliższych dwóch lat Ukrainie niezbędnie jest wsparcie finansowe w kwocie około 65 mld USD aby nie dopuścić do bankructwa.
W chwili obecnej Ukraina posiada niezwykle skromne rezerwy walutowe w wysokości 7,2 mld USD (dane z połowy stycznia 2015). Utrudniało to, a nawet do pewnego stopnia uniemożliwia, stabilizację kursu hrywny, który gwałtownie w pierwszej dekadzie lutego. Najbliższe miesiące pokażą na jak wysoką pomoc może liczyć Ukraina z zewnątrz. W obecnej rozważana jest pomoc ze strony MFW w wy-sokości 40 mld$, choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
Reformy gospodarcze mogą one uruchomić ogromne rezerwy, jakie tkwią w ukraińskiej gospodarce. Tkwią one w wielu dziedzinach i branżach ukraińskiej ekonomiki.
Ciekawych wniosków dostarcza porównanie dwóch gospodarek w kryzysie: Ukrainy i Grecji. Grecja otrzymała pomoc w wysokości 240 mld euro. Przy populacji 10,8 mln ludności dało to potężny zastrzyk finansowy gospodarce tego kraju. Jednak efekty tej pomocy są niewspółmierne do oczekiwań i wyników gospodar-czych. Według danych OECD PKB Grecji na trzeci kwartał 2013 roku spadł o -6,4% a w tym czasie Ukraina miała skromny ale jednak przyrost +0,2% PKB. Inwestycje zagraniczne w przypadku ukraińskim 7,8 mld USD w greckim zaś 2,9 mld. W tym samym czasie, eksport Grecji to 28,3 mld a Ukrainy 69,8 mld USD. Grecja nadmiernie obciążona programami socjalnymi, wysokim deficytem budżetowym oraz długa-mi zewnętrznymi, brakiem rezerw prostych, zdaje się mieć zdecydowanie mniejsze szanse niż Ukraina na wejście na ścieżkę wzrostu gospodarczego.

GDP nominalne/GDP PPP /GDP PPP per capita/ Budżet – dochód/  Budżet – wydatki / zadłużenie
Ukraina      175.5                 337 7.          7.4                         57.2                66.5                       89%
Grecja        243                    267            23.6                      106.2                116                       175%
Polska       517                     814            21.1                        92.5                92.47                      47%
Źródło: CIA Factbook
Komentarz do tabeli: Mimo złej sytuacji gospodarki ukraińskiej dane makroekonomiczne mówią, że sytuacja ta jest lepsza od sytuacji greckiej. Mniejszy jest dług publiczny Ukrainy niż Grecji. Ważnym czynnikiem jest też znacznie większa siła robocza przy jednoczesnym bez porównania mniejszym niż w Grecji naciskiem na sprawy socjalne.

Zniesienie moratorium na sprzedaż ziemi, pozwoliłoby państwu ukraińskiemu na uzyskanie znacznych kwot. Dalszą konsekwencją może być wzrost inwestycji w przemysł rolno-spożywczy oraz w przetwórstwo. Potencjał w tych gałęzi gospodarki jest, jak się wydaje bardzo duży [60% gruntów to czarnoziemy]. Uwolnienie 95% towarów ukraińskich z cła lub jego obniżenie, po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, wskazuje, że produkty rolno-spożywcze zaczynają konkurować dość skutecznie na europejskim rynku.
Należy postrzegać to też w polskim kontekście. bowiem już wkrótce w Polsce skończą się bezpośrednie dopłaty dla rolników i konieczne będzie poszerzenie aerału upraw, żeby otrzymać konkurencyjność gospodarstw rolnych. W Polsce zaczyna brakować ziemi uprawnej i coraz więcej rolników myśli o wydzierżawieniu z prawem pierwokupu ziemi na Ukrainie.
Istotną gałęzią gospodarki ukraińskiej jest przemysł lotniczy a także zbrojeniowy. Od 2012 r. według [SIRPI – Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem] Ukraina jest czwartym na świecie eksporterem broni i wartość sprzedaży w tym roku wyniosła 1,340 mld USD. Fakt ten pozwolił na stosunkowo szybkie dozbrojenie własnej armii uczestniczącej w konflikcie zbrojnym na wschodzie kraju.
Znaczącym elementem gospodarki jest także przemysł ciężki, jednak jego rola w przy-chodach staje się problematyczna ze względu na położenie części fabryk i zakładów na terenie walk z separatystami oraz zerwanie wielu więzi eksportowych z Rosją, która była głównym odbiorcą tej produkcji.
Jeszcze innym filarem gospodarki ukraińskiej jest przemysł lotniczy. Ukraina produku-je nowoczesne samoloty transportowe o największych udźwigach, na które jest nieustanne zapotrzebowanie w świecie [produkcja Antonowa zakontraktowana na 2 lata]. Zakłady w Dniepropietrowsku zdolne są do produkcji całej gamy nowoczesnych silników lotniczych, w większości do samolotów wojskowych, a także silników rakietowych. Dodać można, że z powodu konfliktu, Rosja nie otrzymuje dostaw silników do swoich myśliwców z rodziny MIG.

Perspektywa powodzenia reform
Gospodarka ukraińska ma możliwości zahamowania recesji, tym bardziej, że tkwią w niej duże rezerwy proste, jak chociażby tania siła robocza, czy bardzo skromne progi socjalno-społeczne. Istotnym czynnikiem jest też potencjalna chłonność rynku wewnętrznego
Już tylko 30% pomocy udzielonej już Grecji dałoby wystarczające wsparcie do rozwoju gospodarki ukraińskiej w ciągu najbliższych dwóch lat, oczywiście przy założeniu, że planowane reformy ustrojowo-gospodarcze wprowadzone zostaną niezwłocznie. Można za-kładać, że Unia Europejska i Stany Zjednoczone poparcia takiego udzielą nie chcąc tworzyć ogniska zapalnego, swoistej ”czarnej dziury” w Europie u samego boku Rosji. Konsekwencje ukraińskiej katastrofy gospodarczej mogłyby bowiem ważyć na polityce globalnej. W tym kontekście jednak informacje o zapowiedzianym przez Polskę kredycie w wysokości 100mln na 10 lat wydają kroplą w morzu potrzeb.
Trzeba ponownie podkreślić, że warunkiem pozytywnego rozwoju są jednak pilne wdrażanie reform ustrojowych i gospodarczych. Tylko przy takim założeniu można brać pod uwagę pozytywne scenariuszu.
Analizując ukraiński potencjał reform i zdolność do nich ukraińskich elit politycznych trzeba zauważyć, że dokonano w dużej części bardzo skutecznej reformy armii a także, jak można sądzić, po wielu symptomach służb bezpieczeństwa i wywiadu, co wobec konfliktu z Rosją musiało być traktowane przez rząd jako priorytet. Analizując kwestie reform ukraińskich nie można pomijać faktu wojny z rosyjskim agresorem i wynikających stąd priorytetów.
Reformy dotyczące gospodarki i administracji wydają się być najważniejsze a zarazem okazać się mogą trudniejsze, wobec tego, że w wielu wypadkach naruszać mogą interesy poszczególnych grup nacisku. Przezwyciężenie kwestii jakimi są rozdawnictwo poniżej kosztów tego, na co państwa zwyczajnie nie stać np. zbyt niskie ceny na energię, „zbyt wysokie” świadczenia socjalne etc ze zrozumiałych względów jest trudne i musi wywoływać w jakimś stopniu napięcia społeczne. Taka ekonomizacja czy urynkowienie wielu dziedzin życia jednocześnie prowadzić może by do nadmiernych napięć, bowiem liczne i szerokie grupy ludności znalazły by się w bardzo trudniej sytuacji połączonej z poczuciem niepewności. Stanowi to o trudności reform i jasne jest, że mogą być one wprowadzane jedynie stopniowo.
Wydaje się, że mają one następujące priorytety: walka z korupcją i reforma samorządowa.
Gdy chodzi o walkę z korupcją najważniejsza wydaje się reforma systemu sądowego. System korupcyjny wdarł się głęboko w życie społeczne i gospodarcze. Rządowi jak i prezydentowi Poroszence zarzucano dotychczas, że mimo utworzenia Biura antykorupcyjnego nie uchwalono ustaw pozwalających temu Biuru na efektywną działalność.
Owa wielka, oligarchiczna własność ma na Ukrainie jeszcze jedną szalenie istotną cechę: unika płacenia podatków. Stąd walka z korupcją stanowi jedno z zasadniczych narzędzi naprawy finansów państwa, a co wobec rozmiarów szarej strefy, może okazać się na Ukrainie kwestią kluczową.
System korupcji zakorzeniony jest w szczególny sposób tam, gdzie sfera własności państwowej (zamówień państwowych) styka się ze sferą własności prywatnej. Dobrym tego przykładem są inwestycje w system drogowy.
Potraktowanie reformy samorządowej jako priorytetu byłoby do pewnego stopnia wstąpieniem na „polską drogę reform”. W intencji ma być to uwolnienie inicjatyw lokalnych i oddolnych. Stworzenie silnego i samodzielnego samorządu mogłoby też w skuteczny sposób przeciwdziałać systemu oligarchicznemu. Projekt ustawy już istnieje, ale nie jest ona uchwalona. Jej autorem jest Wołodymir Grojsman, ale odkąd stał się on przewodniczącym parlamentu nie jest on bezpośrednio odpowiedzialny za jej losy. Przykład ten zresztą wskazuje na szerszy problem. Nie ustala się wyrazistej jednoosobowej (czy też jednej niewielkiej ściśle określonej grupy osób) odpowiedzialności dając pełnię inicjatywy i umożliwiając doprowadzenie sprawy konsekwentnie końca, lecz wszelkie projekty konsultuje się szeroko, co grozi tym, że rozmywają się one poddane „obróbce” rozmaitych lobby.
Projekt ustawy samorządowej zakłada m.in.: zmniejszenie ilości członków lokalnych organów władzy. Jak skomplikowana jest to dyskusja, wskazują dające się słyszeć zastrzeżenia, że te mniejsza grona będą tym łatwiejsze do skorumpowania. Tak daleko idą obawy dotyczące korupcji. Nie wydaje się jednak, że takie zastrzeżenia mogą być zasadne jako argument przeciw daleko idącej decentralizacji.
Bardzo znacząca część przedsiębiorczości ukraińskiej to wielka własność przy jednoczesnej słabości klasy średniej (małych i średnich przedsiębiorców). Dawny system oligarchiczny stwarzał (i wciąż grozi) monopolizacją. Zwiększenie sfery produkcji i usług jest możliwe tylko poprzez uwolnienie wszelkiego typu inicjatyw, głównie wśród potencjalnej klasy średniej.
W planie ogólniejszym, celem reform ma być pobudzenie produkcji, aby powstrzymać zapadanie się gospodarki, co oczywiście musi być procesem wieloetapowym.
Istotnym warunkiem takiego rozwoju jest napływ inwestycji zagranicznych. Ma to podwójne znaczenie. Duże inwestycje zagraniczne to wprowadzanie nowych standardów i co szalenie istotne poważne ograniczenie korupcji w obszarze działania kapitału zagranicznego.
O ile znaczenie inwestycji z krajów UE jest oczywiste, to należy również zwrócić uwagę na potencjał rozwojowy tkwiący w wymianie handlowej Ukrainy z krajami basenu Morza Czarnego, jak również z innymi sąsiadami.

Tabela 2. Obroty handlowe Ukrainy z krajami basenu Morza Czarnego
Rosja /Gruzja /Turcja /Bułgaria /Rumunia /Mołdowa / %bez Rosji
Ukr export     17.7   0.1        3.8      0.63       0.573       0.72         7.9%
Ukr import    26.6    0.1      1.93      0.3         0.998      0.16          3.6%
Źródło: Atlas.media.mit.edu, obliczenia własne
Komentarz: Dane tabeli wskazują na ograniczone wykorzystanie możliwości handlowych, jakie wydaje się stwarzać dla Ukrainy Morze Czarne. W szczególności uderza „niedorozwój” obrotów handlowych z Turcją i „nieproporcjonalnie” wysoki z Rosją. Nota bene sytuacja ta dotyczy t też Turcji (eksport do krajów basenu MCz wynosi 14.01 z 161 mld całości eksportu – 8.6%, odpowiednio import 24.08 mld z 205 mld – 12%, ale większość tych obrotów handlowych przypadają na Rosję.).
Tabela 3. Obroty handlowe Ukrainy z sąsiadami (bez uwzględnienia Rosji)
Białoruś Rumunia Bułgaria Gruzja Turcja Słowacja Węgry Mołdowa Rosja
Ukr ex      2.02      0.573       0.63      0.1      3.8      0.74       1.29      0. 72    17.7
Ukr import 5.56    0.998       0.3        0.1      1.93    0.62       1.63       0.16    26.6
Źródło: Atlas.media.mit.edu, obliczenia własne
Komentarz: Podobnie jak w przypadku obrotów handlowych w basenie Morza Czarnego uderza „niedorozwój ”wymiany przy jednoczesnej dysproporcjonalnej szalenie wysokiej wymianie handlowej z Rosją.

Zachodzi też pytanie, w jakim stopniu wymiana handlowa z Ukrainą może zastąpić zmniejszanie się wymiany handlowej z Rosją na wypadek pogarszania się stosunków polsko-rosyjskich lub też pogłębiania się kryzysu gospodarczego w Rosji.

Tabela 4. Polska wymiana handlowa z Rosją i Ukrainą.

Imp. z R./ z Ukr/Eksport do R./do Ukr/ Imp. z R. bez energ/ Obr.PL-FR bez  energ./ Obr.PL-UKR
mlrd $       21       2,49          9.07            4.37               3.6                        13.3                        6.86
% obr. PL 11.01% 1.3%        5.25%         2.53%            1.88%                    3.65%                   1.88%

Komentarz: Polska wymiana handlowa z Rosją jest ponad czterokrotnie większa niż wymiana z Ukrainą. Decyduje o tym przede wszystkim import ropy,gazu i produktów pochodnych, co czyni import z Rosji aż dziewięć razy większy niż z Ukrainy. Polski eksport do Ukrainy jest już jedynie dwukrotnie mniejszy niż do Rosji. Jeśli pominąć ropę, gaz oraz produkty pochodne w polsko-rosyjskiej wymianie handlowej, to jest ona jedynie dwa razy większa od wymiany polsko-ukraińskiej. Jeśli uwzględnić miernik intensywności wymiany handlowej jaką jest stosunek liczby ludności do wolumenu wymiany to intensywność tej wymiany z Ukrainą jest prawie dwukrotnie wyższa niż z Rosją.

Wobec niepewności sytuacji związanej przede wszystkim z rosyjską agresją, wszelka analiza przyszłości gospodarczej Ukrainy obarczona jest ogromnym stopniem niepewności. Należy jednak zauważyć, że rozpowszechniony obraz „upadłej” gospodarce ukraińskiej, jest stereotypem odwołującym się tylko do jednego z możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji Należy jednak zauważyć, że nawet przy częściowym jedynie powodzeniu gospodarczych reform na Ukrainie istnieją poważne przesłanki gwarantujące opłacalność polskiego zaangażowania gospodarczego.
Rekomendacje

Polityka gospodarcza Polski wobec Ukrainy nacechowana jest jak dotychczas niezdecydowaniem. Za gestami politycznymi brak wyrazistych działań. Zapowiedziany podczas wizyty premier Ewy Kopacz w Kijowie dziesięcioletni kredyt w wysokości 100 mln nie może stanowić o przełomie. Potrzebna jest bardziej wyrazista polityka poprzez inwestycje bezpośrednie i dodatkowe linie kredytowe dla polskich przedsiębiorców np. poprzez BGK. Zarazem ochrona polskich inwestycji winna związana z wysoką aktywnością polskich placówek dyplomatycznych, opartą o odpowiednie kompetencje, czego wzorem jest działanie dyplomacji amerykańskiej. Polega to na domaganiu się przestrzegania zasad wolności gospodarczej oraz zdecydowanym reagowaniu w każdym przypadku, gdy tak się nie dzieje.
Szczególną sferą inwestowania winno być rolnictwo i przetwórstwo rolne. Jest to dziedzina silnej polsko-ukraińskiej konkurencji a zarazem szansa dla wielu polskich przedsiębiorców rolnych. Decydującym czynnikiem jest zniesienie moratorium na obrót ziemią na Ukrainie. Nacisku w tym kierunku winny być istotnym kierunkiem polityki polskiego rządu.
Polska powinna wykorzystać obecną sytuację i wkroczyć zdecydowanie gospodarczo na Ukrainę, ponieważ za kilka lat może okazać się to znacznie trudniejsze wobec większej konkurencji innego, silniejszego kapitału zagranicznego. Przedsiębiorcy silniejszych gospodarek zachodnich wyczekują i będą dłużej wyczekiwać na ustabilizowanie się sytuacji politycznej i gospodarczej. Mają oni też słabsze na ogół rozpoznanie sytuacji na Ukrainie, co powodować może, że tym bardziej działać będą z opóźnieniem. Polska strona winna starać się tą sytuację wykorzystać. Dla przykładu w roku 2013, mimo braku reform ustrojowych na Ukrainie i braku stabilności, inwestycje bezpośrednie wyniosły 7,8 mld USD i były większe niż w Polsce, gdzie wynosiły tylko 3,4 mld USD. Można wyciągnąć wniosek, że mimo zdecydowanie większego ryzyka inwestycyjnego na Ukrainie, biznes gotów jest je ponieść i wybrać Ukrainę. (Patrz: http://dt.ua/ECONOMICS/investori-ne-boyatsya-ekonomichnoyi-krizi-v-ukrayini-forbes-157375_.html)
Wobec ograniczonych środków ukraińskich rozwój stosunków gospodarczych może odbywać się poprzez bezpośrednie inwestycje na Ukrainie i rozwój importu opłacalnego przy taniej hrywnie.
Polsko-ukraińska wymiana handlowa ma dzisiaj nader ograniczony charakter. Polski eksport wynosił 4.37 mld $ co stanowiło 2.53%, a polski import z Ukrainy wynosił 2.49 mld$ co stanowiło 1.3%. Również dla strony ukraińskiej, mimo mniejszej wymiany handlowej Polska nie jest znaczącym partnerem (odpowiednio 5% i 3.42%). Jak na kraje sąsiadujące ze sobą jest to niezwykle niski poziom wymiany handlowej.
Wraz z postępem reform polski eksport do Ukrainy ma perspektywy poważnego rozwoju wobec potencjalnej chłonności rynku ukraińskiego na towary codziennego i domowego użytku. Formą wsparcia dla bezpieczeństwa kontraktów byłoby preferencyjne zasady ubezpieczeń KUKE, w której wiodącą rolę odgrywa skarb państwa.
Polska może wykorzystać obecny okres, mając przewagę kapitału ludzkiego i kulturowego nad innymi inwestorami zagranicznymi. Istnieje wyjątkowo korzystny okres na inwestowanie na Ukrainie także dla średniej przedsiębiorczości. Ta wyjątkowość sytuacji wynika z tego, że polscy przedsiębiorcy i inwestorzy mogą wyprzedzić innych i zająć sprzyjającą pozycję dysponując przewagą kapitału kulturowego. Te właśnie działania winny być intensywnie wsparte przez państwo polskie.

Apel polskich organizacji w Ukrainie dotyczący rosyjskiej agresji

W imieniu Polaków na Ukrainie

Obserwując wydarzenia na wschodzie Ukrainy, my – miejscowi Polacy, nie możemy stać biernie wobec tego co się dzieje z naszą Ojczyzną, skropioną krwią powstańców styczniowych, żołnierzy Wojska Polskiego broniących „Naszej i Waszej Wolności”, ofiar represji NKWD w latach 30. XX wieku i bratobójczego konfliktu na Wołyniu w latach 1943-44.

Dziś Ukraina, państwo którego obywatelami jesteśmy także my – etniczni Polacy, mieszkający tutaj z dziada-pradziada, stoi chyba przed największym wyzwaniem w całej historii swojego istnienia na mapie świata. Rosyjski agresor, nie reagując na wyrazy „zaniepokojenia” ze strony krajów Europy i USA, dzień za dniem pomaga wspieranym militarnie przez niego separatystom rozszerzać kontrolowaną przez nich strefę na Donbasie, równając z ziemią coraz to nowe miasta i wsie…

Wbrew opiniom wielu ekspertów, Putin nie zatrzymał się na Krymie. Sztucznie zainicjowana przez rosyjskie służby specjalne rebelia w Doniecku i Ługańsku, już pochłonęła tysiące ofiar, także polskiego pochodzenia. Do walki ze wspieranymi militarnie i finansowo prorosyjskimi terrorystami wstali z bronią w ręku nasi rodacy – Polacy z Mościsk, Lwowa, Żytomierza i Krasiłowa oraz innych miejscowości. W nierównej bitwie oni ramię w ramię z Ukraińcami, Białorusinami i przedstawicielami innych narodowości, także etnicznymi Rosjanami, zamieszkującymi żyzną ukraińską ziemię, bronią możliwości swobodnego rozmawiania w języku ojczystym, modlenia się w tym kościele, do którego uczęszczali nasi babcie i dziadkowie. My, etniczni Polacy, robimy to z myślą także o kraju swoich przodków – ukochanej Polsce.

Pragniemy odpowiedzialnie ogłosić wszem i wobec, że my – Polacy na Ukrainie jednogłośnie i jednoznacznie UZNAJEMY ROSJĘ ZA AGRESORA, A SEPARATYSTYCZNE REPUBLIKI, DONIECKĄ I ŁUGAŃSKĄ, ZA ORGANIZACJE TERRORYSTYCZNE. Zwracamy się do polskiego parlamentu, a także innych parlamentów europejskich by też uchwalili podobną decyzje w oparciu o wartości demokratyczne i chrześcijańskie, które są filarami pokojowego współistnienia większości cywilizowanych krajów na świecie.

Ten apel jest wspólną inicjatywą Partii Polaków Ukrainy „Solidarność” (prezes Stanisław Kostecki) oraz największych organizacji społecznych, zrzeszających osoby polskiego pochodzenia na Ukrainie – Federacji Organizacji Polskich (prezes Emilia Chmielowa) i Związku Polaków (prezes Antoni Stefanowicz).

2015 – що може трапитися, але необов’язково

Невідомо, що принесе нам майбутнє навіть у найближчий рік, і справжній аналітик працює з допомогою часто протилежних сценаріїв, а не якихось пророцтв.

Початок року водночас сприяє ворожінню та пророцтвам. Ось кілька візій які можуть відбутися в 2015 році, хоча не гарантовано. В світі по-перше , десь весною або вліті варто очікувати  крах Путіна. Багато хто віщує йому, що він довго протримається при владі, що, на мій погляд, оперто на достатньо стереотипне мислення про Росію, що вона «велика та незмінна». Однак, коли тверезо подивитися на макроекономічні дані, імперія вичерпала свої ресурси,  і тільки сьогодні виявились  перебільшені амбіції кремлівської влади.Пропаганда, спрямована на мобілізацію крайніх правих, частину ностальгуючої лівиці  і ностальгуючих за  розрядкою  за допомогою інтернету, платних агентів і відкрито корумпованих політиків, таких як Герхард Шредер, примітивна, дедалі менш ефективна   і  відображає ідеологічну кризу, яка розщеплює російську еліту. Деякі ліберальніші росіяни, такі як Олексій Кудрін (цікава стаття в Газеті Виборчій від 3-4 січня 2015 року) уявляють собі, що вистачить повороту від теперішньої політики і спробу демократизації, аби повернутися до попреднього становища. Але це тепер неможливе. Російська Федерація зостається колоніальною імперією і будь-яка спроба справжньої демократизації мусить завершитися територіальним розпадом.  Чому якути, чи буряти чи губернатор Камчатки, наділені самостійністю мали би слухатись Москву? У 1989 році Москва втратила свій східний блок, в 1991 Радянський Союз, залишаючись бути впливовою у багатьох колишніх «республіках». В 2014 му зрештою довелося попрощатися з надією, щоб домінувати в Україні. Ці останні події разом з пірровою перемогою, якою стала анексія Криму, викликали відцентрові процеси на величезній території керованої з Кремля псевдофедерації. Цей процес на наших очах отримує сильне прискорення. З подальшої історичної перспективи роки 1989-91 і роки 2014-2015 можуть бути інтерпретовані як два етапи того самого історичного процесу розпаду Російської колоніальної імперії. Багато хто лякається, що Путіна змінить хтось гірший. Такі перестороги були завжди, щодо можливої зміни влади в Кремлі. Також під час холодної війни.  Крах Путіна, однак, спровокує передусім хаос та плутанину, навіть коли дійде до спроб більш диктаторської влади. Окремі території псевдофедерації почнуть самоорганізовуватися для вирішення цієї проблеми. І в якийсь момент вони ає з деяким подивом переконаються, що псевдофедерації фактично вже існує. Варто нагадати, що крах великих колоніальних імперій англійців і французів також тривав десятиліттями.

Другою подією великої ваги буде вихід Греції з зони євро, а , можливо, навіть з Європейського Союзу. Вибори в цій країні може виграти ультралівацька, а також антиєвропейська партія і тоді це неминуче відбудеться. Коли Греція вступила в кризу кілька років тому, всі були налякані, бо це могло викликати кризу у всьому Союзі. Сьогодні, європейські фінанси настільки зміцніли, що позбутися від відносно невеликої грецької економіки не буде проблемою. Греція буде падати в глибоку кризу, який стане добрим уроком для тих, хто хоче недооцінювати економічні правила гри. Після виходу Греції із зони євро Союз лише здобуде а не втратить, здобуде повагу і Брюссель зміцнить свій авторитет. Нарешті продемонструється, що Союз є лише для тих, хто хоче, а не для тих, яких до чогось примушують. Сподіваюсь, що це буде переконливим аргументом у Варшаві, аби врешті  почати приготування до вступу в зону євро.

У Польщі буде досить нудно. Звичайно, з нагоди виборів буде багато крику та авантюр , але позаяк президентські вибори виграє Броніслав Коморовський, тому що не має серйозних конкурентів і РО ( Громадянська Платформа – перекл. ), оскільки тому що “нема з ким програти» нікого втратити”, це не буде сенсацією. Цікавішою буде ситуація після виборів. Черговий поразка Прем’єра  змусити його відставку. Те ж саме відбувадеться з лівицею. SLD (Союз демократичних лівих сил – перекл.) не перетне 5% і зникне. Новосформований уряд буде майже без опозиції. Однак, оскільки природа не терпить порожнечі, і справа, і зліва почне складатися справжня опозиція з новими обличчями та ідеями.
Крах Путіна і розпад імперії пояснять полякам, що вони опиняються в цілком новій геополітичній ситуації, і, звичайно, не між Німеччиною та Росією. Стане очевидним, що  Україна не є країною з роману Сенкевича, але незалежне і самосвідоме історичне та політичне утворення.  Десь пізньою осінню 2015 року, завдяки кільком піонерським есеям та теле- і радіопередачам (наші медія попри все ставатимуть чавс від часу поважнішими) вибухне широкі та бурхливі дебати, як потрібно змінити бачення всієї нашої історії, оскільки українці так швидко усамостійнилися (хоча зробили вони це давно, ми лише допіру це спостерегли. З певною ностальгією ствердиться також, що це Україна перейняла історичну роль Польщі і має на Сході російський неспокій і мусить боротися з ним від імені всієї Європи. Тим часом Польща ствердиться в публічних дебатах, лежить як ніколи перед тим у самому центрі Європи, в благому спокої і позбавлена своєї одвічної місії «оплоту». Небувала ностальгія запанує в краї над віслою, але нічого вже не можна буде зарадити, позаяк героїчний і мартирологічний період нашої історії, як проголошують це журналісти та публіцисти, залишиться у минулому.Гарячі суперечки про втрачену ідентичність  перерве  підготовка  до новорічної ночі 2016 .

Так  ось про події, котрі можуть відбутися, але й можуть не відбутися. мати місце. Всупереч поширеній тенденції  до катастрофічних пророцтв (які більш привабливі для читання), наражаючись на дефетистів (вони вважають себе інтелігентнішими і рафінованішими ) мені виходить , що в 2015 році , хоч не будуть великі події, вони будуть позитивними, а рік завершиться неочікувано добре, стане щораз  важче нарікати на на польську важку долю.

Переклад Володимира Ханаса

http://maidanua.org/2015/01/kazimjezh-vujtsitskyj-2015-scho-mozhe-trapytysya-ale-neobovyazkovo/

Sladami UPA – muzeum jego dowódcy Romana Szuchewycza 

Roman Szuchewycz zginął w 1950. Był głównodowodzącym UPA w czasie wojny i po wojnie, gdy UPA walczyła z niebywałą determinacją z bolszewicką Rosją. Szuchewycz ukrywał się pod Lwowem w Biłohorszczy (dzisiaj jest to dzielnica Lwowa) i tam odnalazła go NKWD.

O okolicznościach tego dramatycznego wydarzenia wiemy więcej dzięki temu, że jego świadek  przeżył. Była nim łączniczka Szuchewicza. Zagrożona pojmaniem zarzyła truciznę ale NKWD udało się ją odratować. Jeden to z nielicznych wypadków, gdy NKWD ratowało komuś życie, choć tylko po to  by odratowaną przesłuchiwać,  torturować i następnie skazać na 25 łagru. Schowek za podwójną ścianą, który tu jeszcze można zobaczyć, nie uratował go. Podczas wymiany ognia Szuchewycz zginął.

Roman Szuchewycz dbał o niezależność armii od struktur politycznych. Był absolwentem jak wielu ukraińskich intelegentów lwowskiej politechniki. W muzeum w Biłohorszczy  są jego świadectwa szkolne. Język polski cztery, język ruski pięć. Jest też dyplom uczelni.

Widocznym obiektem w muzeum, który mieści się w budynku, gdzie odbyły się te dramatyczne wydarzenia i który jest oddziałem Lwowskiego Muzeum Historycznego, jest rekonstrukcja leśnej kryjówki-bunkra. To niemal symbol UPA. Zołnierze UPA musieli się przede wszystkim ukrywać. Ten motyw pojawia się i gdzie indziej jako dominująca ikona pamięci.

Choć walka toczyła się dalej , śmierć Szuchewycza uznać należy za koniec działań UPA jako zwartej i zorganizowanej siły. Również polskie powojenne podziemie zbrojne nie już po roku 1947 nie jest zdolne do prowadzenia walki na szerszą skalę. UPA postawione w jeszcze bardziej dramatycznej sytuacji walczy nieco dłużej.

Roman Szuchewycz jest dla Ukraińców bohaterem narodowym jako twórca Ukraińskiej Armii Powstańczej. O analogii między UPA i AK wspominałem już poprzednio. Niezależnie od tego jak dalece ową analogię uzna się za trafną lub nietrafną, trzeba stwierdzić, że UPA jest dla Ukraińców czymś więcej niż AK. Ukraińska Armia Powstańcza była czymś więcej jak tylko konspiracyjną formacją wojskową. Wobec braku własnego państwa jest to namiastka ukraińskiej armii – symbol wysiłku nie tylko walki z okupantem, ale i wysiłku uzyskania własnego państwa. Zadna z ukraińskicj formacji zbrojnych z okresu I wojny nie miała i nie ma takiego znaczenia.

Szukam w polskiej Wikipedii. Hasła „Roman Szuchewycz” kojarzy go prawie wyłącznie z odpowiedzialnością za rzeź wołyńską. Wszystkie niemal przywołania wyszukarki kojarzą Szuchewicza rownież z „rzezią wołyńską”. W oczach autorów tych artykułów Roman Szuchewicz ma być jedynie zbrodniarzem. Niezależnie od tego, co myśli się o współodpowiedzialności Szuchewicza, jest to gigantyczne zafałszowanie i uproszczenie. Szuchewicz jest twórcą potężnej formacji wojskowej skierowanej przeciw III Rzeszy oraz sowieckiej Rosji. Organizuje ją i kieruje. Jest i powinien być również dla Polaków postacią o cechach bohatera, nawet jeśli ma być to bohater z gorzką skazą współwiny za zbrodnię. Dzieje pełne są jednak wielkich bohaterów z wielkimi grzechami. Nie można oceniać ich jednostronnie.

Ołtarz dla Bandery i przyjazna Pani Dyrektor

We Frankiwsku (czyli Stanisławowie – Ukraińcy nie unikają bynajmniej tej polskiej nazwy miasta) rządzi „Swoboda”. Pytanie więc jak upamiętnia się tutaj UPA jest szczególnie ciekawe. Odwiedzam Centrum Wychowania Patriotycznego, które powstało tutaj za rządów prezydenta Juszczenki. Prowadził on intensywną politykę historyczną i centrum jest jednym z jej wyników. Jestem uprowadzany przez miłą panią dyrektor, która została specjalnie dłużej aby Centrum mi pokazać i otworzyła je specjalnie dla mnie.Zwiedzamy centrum dalej. W samym środku dużej sali jest tutaj Bandera, któremu sporządzono tu coś w rodzaju ołtarza. Jego portret otoczony jest półkolem wizerunków innych znaczących postaci ukraińskiego ruchu narodowego z czasów wojny i powojnia. Pytam dlaczego są wśród nich tylko wizerunki zwolenników Bandery nie ma zaś zwolenników Melnika – drugiego znaczącego odłamu tego ruchu. Pani Dyrektor nie zna odpowiedzi. Nie ona Centrum tworzyła. Jest pełna zapału, gdy chodzi o wychowanie młodzieży, nie jest jednak wyraźnie w żaden poważniejszy sposób wspierana w tym zadaniu z zewnątrz. Oprowadza mnie po skromniejszych innych salach, gdzie są materiały dotyczące historii Rusi i Kozaczyzny. Mimo, że stannie wykonane nie są specjalnie imponujące. Historia XIX prezentowana jest z pomocą serii nieco amatorskich malowideł – jest na nich oczywiście Szewczenko, ukraińska trójca, Lesia Ukrainka, Szeptycki, Hruszewski. Dalej plansz dotyczących historia UPA i II wojny nie ma, prócz jednej, za to wiele mówiącej. Jest na niej Stalin i Hitler, zwróceni ku sobie z rysunkiem obozu koncentracyjnego pośrodku. Wymowa jest jednoznaczna. Ukraiński ruch narodowy walczył na dwa fronty z III Rzeszą i sowiecką Rosją. Pani Dyrektor jest osobą bardzo wobec mnie przyjazną, która proponuje mi abym wygłosił w centrum odczyt dla młodzieży o stosunku Polaków do rewolucji na majdanie. Jak trudna jest historia UPA dla Polaka w pewnej swej części i jakie budzi polsko-ukraińskie kontrowersje zdaje się nie wiedzieć. Na odczyt zgadzam się. Będę tu podczas mego następnego pobytu w Stanisławowie. Może będzie też okazja do rozmowy na bardziej sporne tematy. Polityka historyczna prezydenta Juszczenki prowadzona była pospiesznie. Była reakcją na swowietyzowaną wersję historii Ukrainy motywowana chęcia nadrobienia w bardzo krótkim czasie wszelkich zaległości. Niestety takiego zadania nie da się wykonać w krótkim czasie. „Ołtarz” dla Bandery w środku tego obiektu wskazuje jak trudno jest prezentować przeszłość, tak mogła być ona przedmiotem namysłu, którego najbardziej potzrebuje właśnie młodzież. Drugim punktem programu w Stanisławowie jest Muzeum Historii Ukrainy. Jest to oddział muzeum miejskiego. Muzeum jest niewielkie, ale starannie choć dość tradycyjnie urządzane. Historyk, jaki po muzeum mnie oprowadza wie o polsko-ukraińskich sporach dotyczących UPA. Mówi o potrzebie dalszych badań i dialogu. Pierwsze piętro muzeum poświęcone jest historii dawniejszej, ekspozycja na piętrze czasowi II wojny. Trzy punkty są w niej najbardziej wyraziste – kryjówka w lesie, katownia NKWD i zesłanie do Gułagu. Duża mapa Gułagu jest właściwie taka sama, jaka towarzyszy wystawom o zesłaniach Polaków.

 

Putinowskie „kresy” i pojednanie polsko-ukraińskie

Część portali ze słowem kresy w tytule przestały się już niemal zupełnie troszczyć o spuściznę polskiej kultury na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczpospolitej i II RP, można odnieść wrażenie, że zamieniły się w tubę propagandową moskiewskiego ministra Ławrowa. Dlaczego tak jest warto się zastanowić?

Wzajemne zrozumienie Polaków i Ukraińców jest dziś wielkim zadaniem. Tak jak dokonało się pojednanie polsko-niemieckie, tak ważne dla całej Europy, podobnie trzeba starać o pojednanie polsko-ukraińskie. Trzeba oczywiście pamiętać, że ma ono zupełnie inny kształt i inne uwarunkowania historyczne. Dzięki szerokiemu polskiemu poparciu dla majdanu można mówić o dość powszechnej sympatii dla Polski i Polaków na Ukrainie. Jak ten kapitał można wykorzystać pozostaje jednak sprawą otwartą. Dotychczasowa sytuacja polityczna na Ukrainie uniemożliwiała pełny i nieskrępowany dialog. Ukraińcy byli też zbyt zajęci własnymi sprawami i nimi przytłoczenie, by dialog z Polską postawić w centrum swoich debat publicznych. Ten czas może teraz nadejść wraz z konsolidacją państwa ukraińskiego i miejmy nadzieję pierwszymi postępami reform. Wtedy najpewniej ujawni się wiele trudności po obu stronach we wzajemnym pełniejszym zrozumieniu.

Jak do tego przygotowana jest strona polska? Dość powszechna sympatia dla rewolucji na majdanie może być przesłanką do optymizmu. Rozsądek każe jednak widzieć także ciemniejsze strony. Należy też dostrzegać aktywność Moskwy mającej na celu skłócenie Polaków i Ukraińców. Chodzi nie tylko o schizofreniczną propozycję podziału Ukrainy ze strony rosyjskich nacjonalistów. Moskwa mówiąc wciąż o banderowcach czy faszystach jaki rzekomo dobrali się do władzy w Kijowie upowszechnia te kłamstwa również w Polsce.

Znajduje to szczególne echo wśród części tzw.  środowisk kresowych. Rozsyłanie w internecie wszelkiego typu informacji o rzezi wołyńskiej zintensyfikowało się kolosalnie. Część portali kresowych jest miejscem najbardziej zdecydowanej antyukraińskiej propagandy. Głosi się tam często, że państwo ukraińskie właściwie rozpada się, że wolna Ukraina stanowi groźbę dla Polski, że Ukraina zgłasza pretensje terytorialne wobec Przemyśla i Rzeszowa. Cześć tych komentarzy powtarza niemal dosłownie to co dzisiaj mówi Moskwa. Na dowód tych bzdur przywołuje się czasem angielskojęzyczne strony będące ewidentnie tworem FSB.

Ten stan rzeczy można i trzeba tłumaczyć wpływem agentury moskiewskiej  i planowych działań tego typu w internecie. Internet jest dzisiaj jednym z najistotniejszych terenów wojny propagandowej jaką prowadzi Moskwa. Tłumaczenie takie jest jednak niewystarczające i zawężenie się tylko do niego dobre jest dla wyznawców teorii spiskowych. Niestety istnieją środowiska i wiele osób, których prymitywna antyukraińskość nie potrzebuje żadnych podpowiedzi z zewnątrz.

Najszerszym tłem tego zjawiska jest zupełna nieznajomość kultury i historii Ukrainy. Niestety jest to powszechne nawet wśród osób jak najbardziej j proukraińsko nastawionych. Ukraińcy to co pozytywne mają rzekomo zawdzięczać wyłącznie związkom z Polską. Tam gdzie sięgała granica Rzeczpospolitej to ma być jeszcze Ukraina, dalej ma być już Rosja. Ukraina może i budzi sympatię wśród tak myślących jednak nie ma tym żadnego szacunku dla jej tożsamości.

Węższym choć wciąż dość powszechnym jest pogląd o chłopskim charakterze Ukraińców, co łatwo ześlizguje się w wyobrażenia o Ukraińcach-hajdamakach, okrucieństwie wobec Polaków.

W szczególny sposób dotyczy obrazów rzezi wołyńskiej.  Szczególne  obecne natężenie publikacji o rzezi wołyńskiej, gdy jej rocznica już minęła w roku 2013, musi budzić zastanowienie.  Należy też z całą mocą podkreślić, że pamięć o polskich ofiarach rzezi wołyńskiej winna się przede wszystkim wyrażać w wysiłkach na rzecz pojednania polsko-ukraińskiego. Zmarli potrzebują pokoju a nie nienawiści.

Rozsadnikiem owych stereotypów antyukraińskich  są dziś w Polsce w dużej mierze portale ze słowem Kresy w tytule. Sam termin Kresy jest dość pokraczny i mylący. Jest to też  termin antykwaryczny. Termin został urobiony na dobre w XIX wieku i oznaczał wschodnie rubieże Dawnej Rzeczypospolitej. Wiek XIX urobił legendę polskości na Kresach, która dodajmy była tam wyspowa i zanurzona w masie ludności rusko-ukraińskiej. Po II wojnie kresy to już bardziej dawne ziemie wschodnie II RP. Stalin w tragiczny i zbrodniczy sposób przyczynił się do tego, że „polskich kresów” było coraz mniej. Dzisiaj należy mówić nie o kresach, lecz w kontekście ukraińskim,  o polskiej mniejszościach, która zamieszkuje głównie Podole. Należy też mówić o spuściźnie polskiej kultury, która jest na Ukrainie obecna i którą odziedziczyli Ukraińcy. Zadbać  we właściwy sposób o tą spuściznę można jedynie poprzez dialog z nimi. Są to ważne zadania na teraz i na przyszłość. Narzucają się tutaj w oczywisty sposób analogia z obejmowaniem przez Polskę po II wojnie Ziem Zachodnich i przejmowania dziedzictwa niemieckiego. Nie podoba się nam, i słusznie, jeśli zdarza że Niemcy mówią dziś coś w niestosowny sposób kulturze dawnych wschodnich ziem niemieckich ignorując dialog z Polską i z antpolskim podtekstem. Do podobnej irytacji mają też prawo Ukraińcy, gdy słyszą od Polaków o kresach, ale nie jest to w żaden sposób  powiązane z dialogiem polsko-ukraińskim, a wprost przeciwnie związane jest antyukraińskością.

Dlatego też problematyka kresowa, która abstrahuje od dialogu i pojednania z Ukraińcami to jedynie nieświadoma lub czasem niestety świadoma gra na rzecz Moskwy. Oby nie było tak, że polskie kresy zostaną skojarzone z kresami Putina, bo nie zapomnijmy, że w oczach Moskwy Ukraina to takie „ruskie kresy”.

Kijów-Moskwa: Taras Szewczenko contra Władimir Putin

W Związku Sowieckim z Tarasa Szewczenki robiono poetę ludowego, który przejmował się dolą chłopów i pasował do ideologii „walki klasowej”. Władze carskie w swoim czasie poznały się na nim lepiej, skazując go na dziesięć lat zesłania za jego ukraińskie wolnościowe manifesty. Szewczenko był w XIX wieku pierwszym, który nie zgodził się być „Małorusem” a oświadczył, że jest Ukraińcem i że ukraińskość to coś całkowicie odrębnego od rosyjskości. „Małorosyjskość” to miała być odmiana rosyjskości (trochę gorszego sortu w oczach Wielkorusów), Ukraińskość znajdowała natomiast zupełnie odmienne od rosyjskich źródła własnej tożsamości.

Kwestia interpretacji twórczości Tarasa Szewczenki, który odgrywa w kulturze ukraińskiej taką mniej więcej rolę jak w polskiej Adam Mickiewicz, była zawsze i jest do dzisiaj kwestią polityczną, szczególnie w kontekście stosunków ukraińsko-rosyjskich. Kiedy na jesieni zeszłego roku obecnie już były prezydent Janukowycz i prezydent Putin spotkali się w Moskwie ustalona między innymi, że oba kraje będą razem obchodziły dwuletnią rocznicę narodzin wielkiego twórcy (przypada ona na marzec 2014). Dalsze wypadki w Kijowie, które dobrze znamy, zdecydowały że Moskwa o tej rocznicy jakoś zapomniała a Kijów obchodzi tą rocznicę uroczyście ale sam.

Taras Szewczenko przewracał się pewnie w grobie, gdyby było inaczej. Jest twórcą, która czerpiąc z całej tradycji swego kraju, dążył nie tylko do niezależności Ukrainy od Rosji ale także wiązał ukraińskość z pojęciem wolności – wolności jednostki.  Wzorem tej indywidualnej wolności był dla Szewczenki Kozak. Wielu Polaków może to opacznie rozumieć ponieważ obraz Kozaka i kozaczyzny mają oni z powieści Henryka Sienkiewicza – obraz nie tylko niebyt sympatyczny ale uproszczony, bowiem ów Kozak jest w „Ogniem i mieczem” ciemnym i brutalnym chłopem. Tymczasem starczy cofnąć się o nie wiele lat  w stosunki do wydarzeń tej wpływowej powieści, by ujrzeć postać również Kozaka – hetmana Sahajdacznego – który razem z Polakami bije Turków pod Chocimiem. Nie gloria militarna warta tu jest przede wszystkim wspomnienia, lecz to, że kozaczyzna była już wtedy odrębną ciekawą kulturą (pod wieloma względami bliska ideałom polskiej szlachty) i posiadała zarówno własną warstwę ludzi wykształconych (czego symbolem stała Akademia Mohylańska stanowiąca ciekawą syntezę renesansowego humanizmu z prawosławiem) jak warstwę arystokracji. Resztki tej kultury i   tożsamości, która   dostała się pod dominację Rosji, starała się likwidować caryca Katarzyna. I nie przypadkowo też likwidacja resztek autonomii kozackiej (Hetmanatu) zbiegło się z rozbiorami Rzeczpospolitej. Spadkobiercy tej wielkiej tradycji, mimo że byli jej świadomi i jakoś ją pielęgnowali, byli też pełni rezygnacji i godzili się na przyznawaną im ograniczoną kulturową odrębność.

Taras Szewczenko był tym wielkim twórcą, który niemal samodzielnie rzucił Rosji wyznawanie. Nawiązując do tradycji kozaczyzny jako tradycji wolności domagał się wolności dla Ukrainy. Jego utwory takie „Kobzarz”, „Sen”, „Wielki loch” zaczęły odgrywać taką rolę dla Ukraińców jak dla Polaków „Dziady” czy „Oda do młodości”. Próba zrobienia z Szewczenki chłopskiego poety od wioskowych piosenek było próba poniżenia kultury ukraińskiej i zarazem wyrazem rosyjskiego imperializmu. Mając takich twórców jak Taras Szewczenko Ukraina nie może być innym krajem jak samodzielnym i choć Putin ma czołgi jego największym przeciwnikiem jest Taras Szewczenko z jego umiłowaniem wolności, które zaszczepiał swoim rodakom.

Nie każdy rosyjskojęzyczny Ukrainiec chce Putina u siebie w domu

Rosjanie nie widzą w Ukraińcach osobnego narodu. W ich oczach to  „Małorosjanie”, „chachły”, a oderwać się od Rosji chcą jedynie „faszyści i banderowcy”.

Z dr Kazimierzem Wóycickim, historykiem i politologiem z Studium Europy Wschodniej UW rozmawia Ewa Zarzycka „Tygodnik Solidarność” 3/marzec, 2014

– Czy obserwujemy przebudzenie narodowe na Ukrainie?  Czy raczej my-Polska, szerzej Zachód, nie widzieliśmy do tej pory w Ukraińcach narodu?

– Dotychczas istotnie nie postrzegano w Ukraińcach samodzielnego narodu. Dla wielu Francuzów pisali cyrylicą i są prawosławni, więc to mieli być Rosjanie. Dla Polaków może byli narodem, ale takim, który kojarzył się jedynie z Chmielnickim i UPA. Trochę ich polubiono w czasie pomarańczowej rewolucji i teraz, ale w części za to, że się postawili Moskwie. Nie zna się w Polsce bliżej kultury ukraińskiej, ani się jej tym bardziej nie ceni. To oczywiście bardzo przeszkadza widzieć w Ukraińcach wielki i sąsiadujący z Polską naród.

Najgorzej jednak, że osobnego narodu nie widzi się w Ukraińcach w Rosji. To w ich oczach „Małorosjanie”, „chachły”, a oderwać się od Rosji chcą jedynie „faszyści i banderowcy”.

Może będzie się to zmieniać teraz, bowiem rewolucja majdanu to przede wszystkim przebudzenie się społeczeństwa obywatelskiego, w czego tle są też bardzo ciekawe nowe zjawiska w kulturze rosyjskiej.

– Pisze Pan na blogu, że agresja Moskwy zjednoczyła Ukraińców. Jak w takim razie interpretować  wieszanie rosyjskich flag na Ukrainie wschodniej?

– Są tam z pewności i tacy, którzy tęsknią za Rosją. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że jest to przede wszystkim zjawisko prowokowane z zewnętrz. Dodać trzeba, że ci, którzy wyciągają flagę rosyjską często zaraz też wyciągają flagę byłego Związku Radzieckiego.

– Na czym polegają dezinformacyjne działania Moskwy?

– Przede wszystkim na nieustannych prowokacjach. Posyła się z Rosji „turystów Putina”. To oni w ogromnym stopniu prowokują burdy i usiłują organizować prorosyjski bunt. Te działania ze wsparciem wojska powiodły się na Krymie, na wschodniej Ukrainie poniosły w gruncie rzeczy porażkę. Nie każdy Rosjanin czy rosyjskojęzyczny chce też Putina u siebie w domu.

Głębsza jednak dezinformacja polega na wszelkich możliwych sposobach zohydzania Ukraińców jako skrajnych nacjonalistów, faszystów, banderowców.  W ten właśnie sposób Moskwa chce całemu światu dowieść, że prawdziwi Ukraińcy to właściwie tylko ci, którzy chcą być Rosją. Jest to odbieranie Ukrainie jej przeszłości, kradzież jej historii poprzez głoszenie, że Ruś Kijowska to początek jedynie państwa rosyjskiego.

– Czy świat się na to nabiera? Czy efekty tej działalności widzi Pan w polskich mediach?

– Świat nabiera się coraz mniej, bowiem eurorewolucja wzbudziła powszechny podziw, stąd i zainteresowanie Ukrainą. Dotychczasowa niewiedza ułatwia jednak moskiewskim manipulatorom robotę.

I propaganda ta dociera do nas. Owo przekonanie, że połowa majdanu to banderowcy, to produkt niektórych polskich stereotypów, ale i podpowiedź z Moskwy.

– Rosjanie mieszkający na Ukrainie byli w jakikolwiek sposób dyskryminowani?

– W żadnym wypadku. Są to moskiewskie kłamstwa. Problemem było i jest raczej to, że rosyjskie media wszechobecne na Ukrainie zajmowały zdecydowanie antyukraińskie stanowisko.

– Co się dzieje z Partią Regionów, zapleczem politycznym Janukowycza?

– Po części rozpadła się i przede wszystkim przestała być partią Janukowycza. Jej resztki obecne są w parlamencie, ale współpracują z obecnym rządem wobec niezwykle dramatycznej sytuacji kraju.

– Jakie znaczenie, oprócz militarnego (bazy wojskowe) i symbolicznego ma Krym dla Rosji? To nie jest gospodarczo rozwinięty obszar.

– Okupacja Krymu będzie Rosję drogo kosztowała. Oblicza się, że co najmniej 2-3 mlrd dol. rocznie. Np. około 40 proc. ludności to emeryci, którym będzie trzeba płacić emerytury. Budżet tego regionu był dotychczas w 60 proc. dofinansowany przez Kijów. Obecnie wydatki te spadną na Moskwę.

– Czy ewentualne sankcje gospodarcze na Rosję rzeczywiście tak mocno uderzą w Zachód, jak się to przedstawia? Także w naszą gospodarkę?

– Sankcje w jakimś stopniu są kosztowne dla obu stron, ale będą nieproporcjonalnie bardziej bolesne dla Rosji. Wynika to już z samej dysproporcji gospodarek. Gospodarka EU i USA – każda z nich jest 8-9 razy większa od gospodarki rosyjskiej – łącznie 16-18 razy. Ponadto gospodarka rosyjska jest dalece jednostronna, co tym bardziej czyni ją wrażliwą. Sankcje polegają w dużym stopniu na powstrzymania się od handlu i gospodarki zachodnie zamiast handlować z Rosją  mogą łatwo zmienić partnerów. Rosji jest to znacznie trudniej uczynić. Ponadto będzie miała utrudniony dostęp do wyższych technologii.

– Jak Pan ocenia zachowanie świata wobec tego, co się dzieje?

– Świat zachodni nadzwyczaj szybko uczy się reagować na politykę Putina wobec Ukrainy, może dlatego że Moskwa zachowuje się tak agresywnie. Najprawdopodobniej Putin nie spodziewał się tak silnej reakcji Zachodu. Zarazem trzeba zdawać sobie sprawę, że wszelkie naciski Zachodu nie mogą mieć skutku natychmiastowego. Stany Zjednoczone wyraźnie pokazały, że gotowe są nawet do wsparcia militarnego Ukrainy. Należy też pamiętać, że to jedyne mocarstwo, które równoważy nuklearne zagrożenie Moskwy. Z kolei od strony gospodarczej sankcje UE są dla Moskwy znacznie poważniejsze.