Mowa Putina „zapowiada” rozpad Federacji Rosyjskiej

Putin twierdzi, że w Donbasie nie ma rosyjskich żołnierzy, ale oni tam są. Skoro więc Putin twierdzi, że nie dopuści do rozpadu Federacji Rosyjskiej, to najpewniej wkrótce się to zdarzy. Takie rozumowanie może być tylko żartem, tym niemniej ostatnie wystąpienie rosyjskiego prezydenta – jego doroczne orędzie – nasuwać musi myśl o nadchodzącym głębokim kryzysie resztek sowieckiego imperium.
Putin, który po zajęciu Krymu zdawał się triumfować i popisywać się arogancją, tym razem nie promieniował pewnością siebie. Przyjął raczej postawę obronną, tłumacząc postawą Zachodu, dlaczego obecna sytuacja Rosji jest taka trudna. Nie było już stwierdzeń, że sankcje gospodarcze są bez znaczenia. Zapewnienia, że Krym zawsze pozostanie rosyjski brzmiały jak krzyk rozpaczy i mimo zapewnień, że Rosja jest silna, nie było mowy o odbudowie imperium. Było natomiast stwierdzenie, że on Putin nie dopuści by Rosja rozpadła się, na co liczy rzekomo zły, podstępny i spiskujący Zachód.
Najbardziej zdumiewające były jednak rozważania Putina poświęcone gospodarce. Jego zapewnienia, że Rosja może być ekonomicznie samowystarczająca brzmiały jak stwierdzenia z bajki. Zapowiedział w powodzi pobożnych życzeń, że Rosja odzyska wigor ekonomiczny, zdusi inflację, nie dopuści do wzrostu bezrobocia i jej wzrost gospodarczy będzie wyższy od średniej światowej. I wszystko to za trzy-cztery lata. Ta część jego wystąpienia brzmiało nie tylko całkowicie pusto, sprawiało wrażenie, że Putin ma jakieś całkowicie księżycowe wyobrażenie o gospodarce i jej mechanizmach.
To ostatnie nasuwać może właśnie myśl o jakimś gigantycznym kryzysie, jaki w nie tak odległym czasie czekać może to ogromne państwo. Jak zauważają niektórzy komentatorzy, choć poprzedni kryzys był dla Rosji potężnym szokiem, to jednak był w nim pozytywny impuls do reform i wymuszał on by sięgnąć do głębszych rezerw gospodarki rosyjskiej. Dziś jednak takich rezerw nie ma. Nadzieja na reformy została zduszona. Nie widać żadnej pozytywnej perspektywy, prócz spekulacji, że zagrożony Putin wprowadzać zechce coraz bardziej autorytarne rządy. Wiele jednak przemawia za tym, że nie będzie mu to łatwo zrobić.
Jak szybko może nadejść kryzys? Gdyby proces pogarszania się stanu gospodarki rosyjskiej miał charakter linearny (a więc do pewnego stopnia powolny) to wedle wielu analityków jest to okres około dwóch lat. Prawdopodobne jest jednak, że nagromadzone trudności skumulują się tak bardzo, że ów kolaps nastąpi dużo szybciej.
Jak on może wyglądać? No właśnie, skoro sama Moskwa pogrążona będzie w chaosie, poszczególne regiony dążyć mogą do tego, aby ratować się same. Putin mówi, że do tego nie dopuści. To zaprzeczenie dowodzi, jednak iż myśl o rozpadzie już go nachodzi. I jak się wydaje zaczyna nachodzić część rosyjskiej elity, bowiem nie było znać wśród zgromadzonych ani śladu tego entuzjazmu, jaki wywołało zajęcie Krymu.

Reklamy

Россия-Украина: игра на время

Путин ввязался в такую авантюру, что все чаще идут разговоры о возможности серьезного кризиса в самой России. Агрессивная политика дорого стоит, и санкции начинают действовать. Экономический рост в этом году будет близок нулю, а должен был составить 2% (хотя это тоже немного), в следующем году согласно оценкам должен составить минус 4%. Цена на нефть падет и уже опустилась ниже  той цены, которая позволяет Кремлю закрыть бюджет. Финансовый запас, составляющий приблизительно 400 миллиардов долларов хватит России на два года. Ко всему прочему, ни Киев, ни стоящий за ним Запад ни в чем не хотят уступать. Пишет известный польский политолог и преподаватель Варшавского Университета Казимир Вуйчицкий

Следует, однако, увидеть то, где Путин все еще может видеть шанс если не на выигрыш, то, по крайней мере, на не разыгранную.

Украину ждет правдоподобно тяжелая зима, решать об этом будет нехватка топлива (как газа и нефти, так и угля – 60% шахт находится на территориях занятых сепаратистами). Трудность ощутит народ, но также и вся экономика. Серьезное снижение национального дохода (в этом году приблизительно 5%, в следующем, согласно с самыми пессимистическими сценариями даже 7-8%) должно сильно отразиться на уровне жизни граждан. Может оказаться, что энтузиазм революции достоинства ослабеет, и народ выйдет на майдан не во имя политических, а социальных лозунгов.

Может наступить глубокий кризис государства вследствие финансового банкротства, которое легко может наступить, так как огромные средства поглощает война на Донбассе, необходимость реструктуризации армии и стоимость начальных экономических реформ, которые дадут эффекты только со временем. Среди прочего необходимо практически в четыре раза повысить цену на газ, так как необходимо ликвидировать огромную дотацию разрушающую финансы государства. Очевидно, что это серьезно повлияет на бюджет домашних хозяйств.

Ответом на экономические трудности Украины может быть, конечно, помощь Запада. Всевозможные фонды постоянно текут в Киев. Кажется, что Запад понял, насколько важна для него Украина.

А все-таки? В европейском парламенте за договор об ассоциации с Украиной голосовало 73% депутатов, а 27% было против. Путин и там имеет влияние. Среди прочих «против» проголосовали четверо депутатов из Польши из Новых Правых (не хочу их называть польскими депутатами, поскольку они представляют скорее Москву). Если во Франции добьется успеха Мария Ле Пен, поддержка большого европейского государства для украинского дела станет под знаком вопроса. Поведение венгра Орбана, чеха Земана и политиков из Братиславы – известно. Европейское общественное мнение, которое в течение текущего года кажется все больше решительным по отношению к Москве, может почувствовать себя уставшим от конфликта. Возможно также, будет разочаровано, что нет никакой «волшебной палочки» чтоб остановить Путина за короткое время, и из-за этого готово к уступкам. Решительность Путина далее углубляться в авантюру может пугать. Скептические голоса и агрессивная пропаганда Москвы могут сделать свое.

Если Украина погрузится в кризис, а Запад начнет в себе сомневаться, то даже очень ослабленный Путин сможет это использовать.

Какой процесс пойдет быстрее? Ослабление России и нарастающий в ней кризис, или истощение Украины и возможная эрозия солидарности с Западом? Этого мы сейчас не знаем. Опыт холодной войны учит, что демократии могут мобилизоваться, но им для этого нужно время.

Российско-украинский конфликт, а de facto конфликт России с Западом, определенно не закончится ни завтра, ни послезавтра. Обе стороны играют на время. Со стороны Запада, а также Польши, необходимо много рассудительности и мобилизации к действиям, чтобы время играло на нашу пользу. Отсутствие серьезности и глупость, умело манипулированная пропагандой Кремля и  влияние агентуры, могут быть в свою очередь самым лучшим его оружием в этой игре.

Jest to rosyjskie tłumaczenie Ukraina-Rosja: Gra na czas jakie ukazało się na stronie: http://polonews.in.ua/aktualnosci/polityka/rosja-ukraina-gra-na-czas.html

Czy Chiny są dla Rosji alternatywą? Euroazja czy próba rejterady z Europy?

rosja poszkodowany PutinGdy Putin zdaje się planować nowy porządek geopolityczny stosunki chińsko-rosyjskie nie mogą umykać naszym oczom. Kiedy Zachód naciska sankcjami, Putin ogłasza, że alternatywę stanowi dla niego Azja. Rozmowy Moskwa-Pekin dają nawet powody, że istnieć może jakiś tajny pakt.

Wydaje się jednak, że jak wiele innych działań obecnego przywódcy Kremla ma się do czynienia jedynie z działaniami propagandowymi, brak jest zaś poważnych „materialnych” faktów.

I w tym wypadku, jak w wielu analizach politycznych,  ważna jest statystyka. Otóż: cały eksport Chin do Rosji wynosi 44 mlrd$ (dane za rok 2011),  co stanowi mniej niż 2.1% eksportu chińskiego (całość eksportu 2 biliony). Do samych USA Chiny eksportują za 360 mld,  do UE 460 mldr.  Co już jest na swój sposób zabawne, Chiny eksportują do Rosji jedynie niecałe trzy razy więcej niż do Polski (co zresztą odpowiadałoby proporcjom polskiej i rosyjskiej gospodarki). Zachód jest więc zasadniczym partnerem handlowym Chin, którego dodatkowo Chiny potrzebują, bowiem gospodarka chińska rośnie w dużej mierze dzięki eksportowi. Możliwości wzrostu eksporty chińskiego do Rosji są ograniczone, bowiem Rosja nie bardzo ma za kupować. Rosja nie bardzo więc ma szansę odgrywać dla Chin rolę strategicznego partnera handlowego, którego Pekin potrzebuje i znajduje przede wszystkim wśród krajów Zachodu.

Jak zaś wygląda teraz sprawa od strony Rosji? Cały eksport Rosji do Chin (lub odwrotnie import chiński z Rosji) wynosi 7% rosyjskiego eksportu (35 mlrd) (nie wiele więcej niż rosyjski eksport do Ukrainy), ale stanowi tylko 2,53% chińskiego importu. Eksport rosyjski do Chin może się oczywiście zwiększyć, ale Rosja ma do sprzedania przede wszystkim ropę. Sytuacja może się oczywiście tak ułożyć, że Zachód zabezpieczając się przed Putinem zacznie kupować od Rosji mniej ropy  i gazu a surowiec ten popłynie przede wszystkim do Chin (pod warunkiem oczywiście, że kilkadziesiąt mlrd $ wybudowana zostanie słynna syberyjska rura). W niczym to jednak nie poprawi rosyjskiej sytuacji a jedynie uzależni Kreml od Pekinu.

Łatwo  z tego obliczyć, że jakiś strategiczny deal gospodarczy chińsko-rosyjski skierowany przeciw Zachodowi nie ma dla Chin żadnego sensu. Nawet gdyby obroty handlowe Rosja-Chiny wzrosły w ciągu najbliższych paru  lat trzykrotnie (co biorąc strukturę wymiany handlowej jest mało prawdopodobne, chyba żeby Rosja zgodziła się sprzedawać kawałkami Syberię) to i tak wiele w ogólnych proporcjach sytuacji to nie zmieni.

Dodajmy do tego, że główny doradca Putina w sprawach ekonomicznych Serhij Głazev głosi raczej koncepcję jakiejś na wpoły autarkicznej gospodarki w ramach sojuszu celnego niż snuje plany szerokiej współpracy z Azją.

Spekulacje dotyczące rzekomej strategicznej współpracy chińsko-rosyjskiej związane są także z planowaną umową o wolnym handlu USA-EU (Transatlantic Trade and Investment Partnership  – TTIP) . Z całą pewności umowy tej może obawiać się Kreml, który wedle swoich planów nowego geopolitycznego porządku zakładał rozluźnianie się stosunków transatlantyckich. TTIP wskazuje, że sytuacja rozwija odwrotnie do planów Kremla. Czy jednak TTIP może budzić zaniepokojenie w Pekinie? Trudno powiedzieć, nie widać jednak jakiś oczywistych przyczyn dla których miałoby tak być.

Konkludując: zwrot Putina ku Azji to przede wszystkim propaganda, która ukryć ma jego słabość w wojnie gospodarczej z Zachodem, jaką sam sprowokował. Zwrot ku Azji dobrze niby pasuje do koncepcji Euroazji innego doradcy Kremla  Dugina, jednak wygląda to raczej na rozpaczliwą próbę ucieczki z Europy niż budowanie mitycznej Euroazji.  I jakby to paradoksalnie nie brzmiało: Rosja z Europy uciec nie może.Tymczasem na rok 2015 przewidywany jest zmniejszenie się gospodarki rosyjskiej o 4.9 %, to jest więcej niż przewiduje się dla Ukrainy.

Wojna handlowa Putina z Zachodem – trochę nudnej lecz wysoce pouczającej statystyki

Podczas gdy kruche zawieszenie broni w Donbasie trwa, wojna gospodarcza między Zachodem i Ukrainą a Rosją nabiera rozmachu. Ogłoszone przez Unię a następnie Stany sankcje dotyczą przede wszystkim sektora energetycznego i wielkich rosyjskich koncernów takich jak Gazprom czy Rosneft. Nie będę one mogły otrzymywać kredytowania z banków zachodnich, co przy ich finansowych problemach (mimo ogromnych zysków) jest ogromnym ograniczeniem. Sam Rosneft potrzebuje ok 40 mlrd $.

Eksport gazu to 9.12% (dane za rok 2012) a ropy to 54%.  Exportu Rosji.  Zachód uderzając w kwestie ropy uderza więc w zasadniczy sektor rosyjskiego eksportu a tym samym rosyjskiej gospodarki.

Jednocześnie spada cena ropy, co może być wzmocnione świadomym działaniem przede wszystkim Amerykanów na rynku energetycznym (m.in. przez wyprzedaż części zapasów). Spadek o 5% oznacza stratę dla rosyjskiego eksportu stratę około 12.5 mlrd. Obecna cena ropy wynosi 98$ za baryłkę i w ciągu trzech miesięcy jest to obniżka ze 115 $. Wedle wiele ekspertów Moskwa nie jest zdolna zamknąć swego budżetu jest cena ropy trzyma się przez nieco dłuższy czas poniżej 90$.

Przypomnijmy, że przewidywany wzrost gospodarczy Rosji na ten rok przewidywany jest na poziomie 0,4 %,  natomiast w roku przyszłym gospodarka rosyjska zmniejszyć się ma o 1.5%. Prognozy te nie brały jednak pod uwagę wprowadzonych sankcji.

Obroty handlowe Rosji z Zachodem wynoszą to 53% rosyjskiego eksportu i mniej więcej tyle samo importu. Dysproporcja w porównaniu z Zachodem widoczna jest jeśli wziąć pod uwagę, że UE eksport do Rosji to zaledwie 7.3% a import to 11.9%. Trzeba dodać, że zmniejszając czy też będąc odcięta od części importu Rosja pozbawia się wyżej przetworzonych dóbr i bardziej i części bardziej zaawansowanych technologii (potrzebnych m.in. w energetyce).

Próba odpowiedzi ze strony Moskwy to ograniczenia w dostawach gazu, czego doświadczyły w ostatnich dniach kraje Unii (w tym Polska i Niemcy). Zachód jest jednak w stanie zastąpić pojawiający się deficyt. Zarazem takie postępowanie Moskwy staje się dla całej Unii poważnym ostrzeżeniem i obala szerokie dotychczas obecne przekonanie, że tam gdzie się handluje nie wkracza polityka. Okazuje się, że Putin gotów jest poświęcić własne interesy ekonomiczne na rzecz celów politycznych (inna rzecz czy jego działania są skuteczne).

Druga część reakcji Moskwy to demonstracyjne przeorientowania się gospodarczo na z Azję. Jest w tym jednak więcej iluzji niż realiów. Eksport do Chin to zaledwie 8.1% (nawiasem mówiąc mniej niż do Holandii). Próba więc przestawienia się na kontakty z Azją to (to znaczy głównie z Chinami) to absolutnie pieśń przyszłości, jeśli w ogóle jest to możliwe. Aby na przykład eksportować ropę i gaz do Chin trzeba najpierw wybudować rurę za około 50 mlrd $. Jedynym realnym skutkiem może być uzależnianie się Rosji od Chin, które posiadają gospodarkę 5-6 razy większą od Rosji.

Putin wyraźnie grał na to, by zbudować grupę państw (BRIC – Brazylia, Russia, India, Chiny), które mogłyby stanowić przeciwwagę dla Zachodu a przede wszystkim dla USA. Podstawę dla takich spekulacji dawał fakt, że procentowy udział gospodarek Zachodu w stosunku do całości gospodarki światowej malał a grupy BRIC rósł. Znów jednak trzeba dokładniej przyjrzeć się liczbom. USA jest absolutnie pierwszym partnerem handlom Chin (19% eksportu chińskiego), gdy tymczasem Rosja jest na dalekiej pozycji z zaledwie 2.8% i nie ma żadnych widoków by mogło się to znacząco zmienić. A w ogóle o BRIC choć mówi się jako o grupie państw (odbywają się międzynarodowe konferencje w takim składzie), to owe państwa nie są połączone żadnymi istotnymi powiązaniami gospodarczo-handlowymi. Rosja więc w jej pojedynku gospodarczym z Zachodem jest osamotniona i nie może liczyć na niczyje znaczące wsparcie.

Zostają jeszcze owe legendarne rosyjskie nagromadzone w okresie ostatniej dekady zasoby. Choć wynoszą one aż 28% rosyjskiego GDP ale tylko tylko ok 500 mlrd, z czego jak się wydaje Putin już część utracił (co najmniej ok 100 mlrd). Jeśli walczy się na tak wielu frontach jak czyni to Moskwa to jest naprawdę nie wiele i zmienia całości obrazu.

Przestawione dane statystyczne są ogólne,  oddają jednak generalne proporcje (nie mówiąc już o zasadniczej sprawie, że gospodarka Zachodu jest 14-16 razy większa od gospodarki Rosji). Dają one obraz gigantycznej dysproporcji między siłą gospodarek Zachodu i Rosji. Pokazują też że plany Putina, by zmienić front i nastawić się na współpracę z Azją są mrzonką, jeśli miałoby to zrównoważyć straty w wojnie gospodarczej w Zachodem.

Próby natomiast  zwrotu ku Azji (nawet jeśli w tej chwili iluzoryczne), których skutkiem byłoby wpadnięcie Moskwy w objęcia Pekinu, mogą nasuwać strategom w Waszyngtonie i Brukseli myśli dość niebezpieczne dla Moskwy. Skoro Rosja przestaje być jakimkolwiek wartościowym partnerem dla Zachodu i wpaść może w objęcia Chin,  najlepiej było aby się rozpadła. Jest przecież ogromnym i w dużym stopniu pozbawionym spójności terytorium, scalonym jedynie mackami niewydolnej biurokracji. Na ostatnie już prawdziwie kolonialne imperium nie ma już miejsca we współczesnym świecie, zwłaszcza jeśli żyje ono mitami swoich dawnych podbojów.

Większość Ukrainców chce do NATO

Badania opinii publicznej po raz pierwszy wykazały na Ukrainie przewagę zwolenników członkostwa w NATO nad jego oponentami. Wedle badania przeprowadzonego przez osrodek badania opinii publicznej „Rating” 44% opowiada się za, 35% przeciw a 16% nie ma zdania. Po roku 1991 liczba zwolenników członkostwa w NATO utrzymywało się na poziomie kilkunastu procent. Jeszcze roku 2012 19% zapytywanych było za, аż 61% było przeciw. Sceptycyzm wobec NATO skorelowany był też silnie, jak się wydaje, z anty-amerykanizmem jako był pozostałością na Ukrainie propagandy sowieckiej. Potwierdzałyby to badania przeprowadzone na Majdanie przez Studium Europy Wschodniej UW podczas pomarańczowej rewolucji w roku 2005 oraz analogicznego i powtórzone badania na euromajdanie w grudniu 2013. Najbardziej uderzającą różnicą wyników obu badań był wzrost sympatii dla USA, które w roku 2013 widziane na skali sympatii znalazły się na drugim miejscu po Polsce.

Należy dodać, że liczba zwolenników NATO wśród osób z wyższym wykształceniem jest wyższa od średniej i wynosi 55%.

Wyniki te są niewątpliwie wynikiem konfliktu z Rosją, który na Ukrainie traktowany jest jako otwarty konflikt militarny. Dodać można, że 37% Ukraińców opowiada się za przywróceniem posiadania broni jądrowej, której Kijów wyrzekł się w latach dziewięćdziesiątych w zamian za wielostronne (m.in. rosyjskiej) gwarancje nienaruszalności terytorialnej.

Należy też zwrócić, uwagę, że liczba zwolenników NATO nie była długo pozytywnie skorelowana z liczbą zwolenników członkostwa w UE. Obecnie można już mówić o takiej korelacji. Wedle ostatnich badań zwolennicy członkostwa w EU stanowią 55% a przeciwnicy 37%. Zwolennicy unii celnej z Rosją stanowią tylko 20%.

Rozkład jednak terytorialny poparcia dla NATO i UEnie jest na Ukrainie podobny. Dyspropocja między Wschodem a Zachodem kraju jest w przypadku poparcia dla NATO znacznie większa niż w przypadku poparcia dla UE. By posłużyć skrajnymi regionami w Galicji do NATO chce 88%, a Donbasie tylko 6%. Do UE chce w Galicji podobnie 88% a w Donbasie 13%.

Znaczące i bardzo szybkie zmiany ukraińskiej opinii publicznej w ostatnim okresie są w niemal oczywisty sposób reakcją na politykę Putina i tym również więc sensie widać jej kontraproduktywność. Zmiany w podobnym kierunku przebiegały już wcześniej teraz jednak uległa dużemu przyspieszeniu.

 

„Bies” Putina

Separatyści znaleźli się w defensywie wobec regularnej ukraińskiej armii używającej lotnictwa. Istotnym czynnikiem było użycie przez Ukraińców lotnictwa. Odpowiedzą separatystów było wycofanie się na tereny gęsto zbudowane, gdzie użycie lotnictwa jest możliwe. Z drugiej jednak strony postanowiono „oczyścić” niebo aby w ten sposób zniwelować ukraińską przewagę. Na Ukrainę wysłano z Rosji najnowocześniejszy sprzęt antylotniczy. To jest prawdziwą przyczyną tragedii malezyjskiego samolotu. Wzięto go za ukraińskie samolot transportowy (terroryści mieli już pojedyncze sukcesy w strącania ukraińskich samolotów) i w ramach akcji „oczyszczania nieba” zestrzelono nad terytorium opanowanym przez terrorystów.

Przez kilkanaście minut terroryści jak i niektóre rosyjskie media głosiły sukces. Dopiero gdy okazało się, że chodzi o pasażerski samolot zaczęła się kampania zakłamywania. Tym razem jednak moskiewska maszyna propagandowa okazuje się całkowicie nieskuteczna. Usiłowano co prawda głosić, że winę ponosi strona ukraińska czyniąc pewnie kalkulację, że niedoinformowany świat uzna, że „prawda leży gdzieś pośrodku”. Tymczasem światowe media (Frankfuter Allgeimine, Le Monde, The Times itd.) nie tylko uznały winę separatystów ale winą obciążają bezpośrednio Putina. Świata nie udaje się oszukać w sprawie tragedii malezyjskiego samolotu i cała machina propagandowa Moskwy ulega załamaniu. Separatyści wspierani z Rosji okazują zwykłymi zbirami i niczym więcej. A Putin okazuje się ich wspólnikiem. Nawet wydarzenia w Gazie nie stają w  mediach czymś ważniejszym od tragedii wywołanej rosyjską agresją.

Rosyjskie media podjęły z początku kampanię kłamstw (choć są takie wyjątki jak Niezawisymaja Gazeta) teraz jednak sięgając po nie czuć przede wszystkim dezorientację. Nawet zwykle tak agresywna „Russia Today” nieco zdaje się uciszyła swoje pokrzykiwania.
Istotnie rakieta wystrzelona przez rosyjskiego najemnika i terrorystę trafiła nie tylko w tragiczny sposób w pasażerski samolot ale także w wizerunkowo w samo centrum Kremla. Putin wciąż może zdecydować się na pełnoskalową inwazję na Ukrainę, ale kampanię o obraz tego, co dzieje się w konflikcie rosyjsko-ukraińskim już przegrał bezpowrotnie.

Stoją też przed nim trudne dylematy. Jeśli odetnie się od terrorystów to na narazi się wielkorosyjskim szowinistom, których sam zmobilizował. Jeśli tego nie uczyni naciski gospodarcze Zachodu, już obecnie coraz bardziej dotkliwe zwiększą się tym bardziej.

Dość frapująca jest tu sytuacja Holandii, która robiła gigantyczne interesy gospodarcze z Rosją. Starczy powiedzieć, że rosyjski eksport do Holandii był większy od rosyjskiego eksportu do Chin (niewiarygodne ale prawda). Rosja eksportuje to Holandii ropę za 75 mlrd$ i utrzymywała jak dotychczas jak najcieplejsze stosunki z Holandią. Czy Holandia nadal będzie chciała takiej temperatury wzajemnych stosunków z Rosji i wymiany handlowej w takim wymiarze pozostaje sprawą otwartą, gdy większość ofiar katastrofy to Holendrzy.

Terrorysta, który wedle wstępnych informacji wydał rozkaz wystrzelenia rakiety ze sprowadzonego z Rosji zestawu BUK ma podobno pseudonim „Bies”. Historia buduje niebywałe koincydencje. Jak Rosja da sobie radę z biesami Putina jest kwestią otwartą.

 

Rosja – Ukraina: scenariusze rozwoju konfliktu

Wedle wielu obserwatorów Rosja przewiduje rozszerzenie się obecnego konfliktu, który zmienić  się ma w wojnę lokalną a ta rozszerzyć się może i dalej do jeszcze szerszej agresji  Moskwy na Ukrainę.  Strącenie ukraińskiego samolotu przez rosyjski myśliwiec  w dniu 17.07 stanowi epizod świadczący być może o przejściu w taką nową fazę. Mianem tragedii wypada nazwać strącenie samolotu pasażerskiego przez donbaskich terrorystów. Wedle pewnych wyobrażeń ogromna dysproporcja sił jest decydująca dla takiego starcia. Choć ma ona niewątpliwie miejsce, trudno brać pod uwagę całościowe porównania sił zbrojnych obu krajów. Moskwa musi bronić swoich bardzo długich granic, gdzie trzymać musi swoje wojska. Zaangażowana jest też w inne konflikty zbrojne jak na Kaukazie (gdzie wciąż toczą się walki i giną również rosyjscy żołnierze). Z ocenianej na 800 tys. Personelu armia rosyjska zdolna jest do zmobilizowania na froncie ukraińskim jedynie około 100 tys. Jest to też armia bez porównania sprawniejsza od tej, jaka atakowała Groźny, ale wciąż armia z licznymi brakami. Armia ukraińska natomiast może skoncentrować niemal wyłącznie na jednym odcinku. Jest jednak armią w głębokiej reorganizacji i z dużym prawdopodobieństwem brakiem i niepewnością co do lojalności przynajmniej części swego składu.

Jakie mogą być rezultaty dalszej agresji Moskwy nie sposób przewidywać. Można jednak spróbować o lepsze zrozumienie sytuacji poprzez zarysowanie rozmaitych scenariuszy rozwoju wypadków.

I. Interwencja Rosji na pełną skalę. Interwencja powoduje rozpad państwa ukraińskiego. Obszar Ukrainy ogarnięty zostaje wojną partyzancką, której towarzyszą szerokie represje ze strony rosyjskiego okupanta. Rosja usiłuje powołać przychylny sobie rząd w Kijowie. Reperkusje takiego rozwoju wypadków są nader trudne do przewidzenia od konsekwencji jaką może być nowa zimna wojna po wybuch gorącego globalnego konfliktu. Wydaje się, że okupacja Ukrainy byłaby dla Rosji na krótszą nawet metę zbyt kosztowna i nie do utrzymania.

II. Wojna lokalna w Donbasie dezorganizacje państwo ukraińskie. Staje się ono niezdolne do dalszej obrony i walki o własną niezależność. Prowadzi to do „bałkańskiego” rozwiązania (wariant tzw „Bośni i Hercegowiny”).

III. Wojna lokalna w Donbasie przy jednoczesnej konsolidacji państwa ukraińskiego. Ukraińcy tracą terytorium jakim jest Donbas to jednak dokonują dalszej konsolidacji armii i państwa. Moskwa okupuje Donbas podobnie jak okupuje Krym, co związane jest jednak dla niej z rosnącymi kosztami.

IV. Długotrwała wojna lokalna wyczerpująca szybciej zasoby ukraińskie niż rosyjskie.  Słabnięcie strony ukraińskiej stwarza korzystną sytuację negocjacyjną dla Moskwy, która dąży do swego celu jakim jest „bałkanizacja” Ukrainy.

V. Długotrwała wojna lokalna wyczerpująca szybciej zasoby rosyjskie niż ukraińskie. W szczególności trudności gospodarcze stają się dla Rosji tak dotkliwe, że zaczyna się ona wycofywać z konfliktu. Skutkiem tej sytuacji może być kryzys w Rosji i upadek Putina.

VI. Wielomiesięczna  wojna lokalna  z elementami równowagi obu stron.  Armia ukraińska choć nie może rozstrzygnąć konfliktu na własną korzyść to jednak zdaje stronie rosyjskiej poważne straty – Następuje demistyfikajca siły armii rosyjskiej.

VII.  Rosja nie decyduje się na konfrontację zbrojną wobec niepowodzenia pierwszego etapu interwencji.

We wszystkich wariantach ogromną rolę odgrywać będzie postawa Zachodu i wpływ nacisków gospodarczych (nacisków a nie tylko samych sankcji). W Moskwie dość wyraziście panuje przekonanie, że konfrontację z Zachodem można zrównoważyć integracja w obrębie grupy BRIC (czego ostatnim objawem jest plan stworzenia wspólnego banku). Trzeba jednak stwierdzić, że oznaczałoby to również rosnącą zależność Rosji od Chin.

Wydaje się też, że bez wyrazistego rozstrzygnięcia konfliktu czynnik czasu działa raczej na korzyść Ukrainy. Jest ona i będzie wspomagana gospodarczo przez Zachód a stan wojny przyczyniać się może do dalszej konsolidacji w społeczeństwie ukraińskim (zasoby moralne), gdy tymczasem konflikt będzie stawał się coraz trudniejszy dla Rosji nie tylko gospodarczo. Propaganda Kremla stracić może w pewnym momencie wiarygodność naruszając przede wszystkim wiarę w społeczeństwie rosyjskim, że istotnie jest „walka o pokój”.

Z uwagi na dramatyzm ostatnich wydarzeń tekst ten, przygotowany dla zespołu analitycznego Akademii Europejskiej Krzyżowa publikuję już teraz. Będzie on w najbliższych dniach uzupełniany.

Rosja: Putin – jak długo jeszcze?

Porażka ukraińskiej polityki Putina jest coraz bardziej widoczna. Chodzi nie tylko o utratę przez separatystów kolejnych punktów oporu i sukcesów Kijowa w zwalczaniu promoskiewskich terrorystów i  chodzi też nie tylko o utratę Ukrainy jako sfery wpływów Moskwy. To co się dokonuje to demitologizacja Rosji jako imperium, a właśnie na neoimperialnej idei Putin chciał legitymizować swoją władzę. To demonstracja słabości rosyjskiej polityki, braku programu reform, ideologicznych fikcji, jakie są „zaklejdziurą” dla trudnych a nie podejmowanych problemów. To demaskacja Rosji jako ogromnego, ale słabego państwa. Co prawda wciąż ponad 70% Rosjan popiera Putina i to dzięki jego awanturniczej polityce. Gdy jednak porażka Putina dojdzie do świadomości rosyjskiej opinii publicznej rozczarowanie nim może być znacznie silniejsze od obecnej popularności.

Przywódcy samozwańczej „Republiki Donieckiej” już wyrazili swoje rozczarowanie brakiem wsparcia ze strony Moskwy. Nazwali to nawet zdradą. Rozwój wypadków musi też budzić rozczarowanie wyznawców rosyjskiego szowinizmu i nacjonalbolszewików i ZSRR-nostalgików. „Bojownicy” z Ługańska i Doniecka powracają do Rosji i z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będą oni w szeregach zwolenników Putina. Już teraz Kreml zaczyna się przed nimi bronić zamykając przed nimi granicę nie tylko po to aby ich zatrzymać na Ukrainie ale aby ich nie mieć u siebie.

Porażka Putina może stać się też impulsem dla sił demokratycznych. Zdawały się one być sparaliżowane długoletnimi sukcesami obecnego prezydenta Rosji. Zdawał się on dostarczać leku na schorzałą, postimperialną rosyjską tożsamość, gdy jelcynowska w jakimś stopniu demokratyczna recepta zawiodła. Teraz jednak, gdy lek szowinizmu tak wyraziści nie pomaga, powrót do pytań o rosyjską demokrację  znów wydaje się możliwy i potrzebny.

Sukces ukraiński pobudzić też może nadzieje skolonializowanych przez Rosję narodów na więcej niezależności i ożywić ruchy odśrodkowe w scentralizowanym państwie (choć mieni się ona federacją), chcącym bezpośrednio kontrolować swój gigantyczny obszar.

I jest jeszcze jeden istotny czynnik, jakim jest otoczenie samego Putina. Rosyjska „demokracja kontrolowana” to w istocie oligarchia, w której superoligarchą jest sam Putin (jego prywatny majątek oceniany jest na 70 mlrd $). I obecna polityka Putina zaczyna być dla tej oligarchii coraz bardziej kłopotliwa a nawet uciążliwa. Putin wciąż zdaje się kontrolować rosyjską „oligarchiczną demokrację”,  ale może być to dla niego coraz trudniejsze.

Dla wielu Rosja to Putin, a jeśli nie Putin to ktoś putinopodobny,  choć wielu jest też takich dla których upadek Putina byłby dobrą wiadomością. Należy jednak stwierdzić, że upadek Putina byłby też kolosalnym wyzwaniem dla polityki światowej. W obecnej sytuacji otwierałby przed Rosji całkiem nowe perspektywy na dobre ale i na złe oraz konieczność negocjacji z Rosją jej nowego miejsca w globalnej polityce.

Jak długo Putin pozostanie przy władzy trudno dokładnie przewidywać. Widać już jednak, że nie jest tak „wieczny” na jego zdawał się być wyglądać. Jego ostatnie przemówienie do rosyjskich dyplomatów, choć nie wolne od pogróżek, zdradzało raczej jego niepewność i dezorientację. Biorąc więc również pod uwagę możliwość jego odejścia trzeba się też przygotować powoli do dialogu z Rosją poputinowską, co z pewnością też nie będzie zadaniem łatwym.

Niemcy, Ukraina i walka o wolność z bronią w ręku

„O wolność walczy się również z bronią w ręku” – to stwierdzenie prezydenta Joachima Gaucka, mimo że w Polsce wyda się ono więcej niż oczywiste, wywołało w Niemczech burzę. Między innymi stało się powodem pełnej emocji debaty w Bundestagu. Nie po raz pierwszy ten wschodnioniemiecki pastor, związany niegdyś z opozycją i czerpiący przykłady z polskiego ruchu „solidarności” kwestionuje niemieckie stereotypy. Szalenie istotne przy tym jest to, że słowa Joachima Gaucka padły w bezpośrednim kontekście ukraińskim i konfliktu Ukrainy i Zachodu z Rosją.

Niemcy w sprawie konfliktu Ukraina-Rosja są głęboko podzielone. To ogólne stwierdzenie mówi  jednak nie wiele, a w Polsce łączy się łatwo ze stereotypem o zawsze zbyt przyjaznym Moskwie Niemcach. Dopiero przybliżenie, jak przebiegają te podziały pozwala na lepszą ocenę niemieckiego stanowiska.

Pierwsze istotne  przybliżenie daje Norbert Röttgen wiceprzewodniczący  komisji ds. polityki zagranicznej Bundestagu. Stwierdza on, że niemieckie elity polityczne, z wyjątkiem postkomunistycznej Die Linke, mają dość jednolite i jednoznacznie negatywnie stanowisko wobec polityki Putina.  Problem natomiast stanowi  znaczna część opinii publicznej, która zdaje się do 50% wykazywać aż nadmiar zrozumienia dla polityki Moskwy i wierzyć jej propagandzie dotyczącej np.: rzekomych ukraińskich faszystów. ( „Putin hat keine Zukunftsvision für Russland“ Interview mit Norbert Röttgen, Vorsitzender des Auswärtigen Ausschusses im Deutschen Bundestag. https://zeitschrift-ip.dgap.org/de/ip-die-zeitschrift/themen/putin-hat-keine-zukunftsvision-fuer-russland). Norbert Röttgen stwierdzając ów rozdźwięk dodaje, że politycy niemieccy muszą włożyć większy wysiłek w objaśnianie sytuacji niemieckiemu społeczeństwu. Joachim Gauck zdaje się w pełni podzielać pogląd Röttgena i jakby odpowiadać na jego apel.

Być może zadanie, jakie wyznacza sobie Norbert Röttgen nie będzie wcale takie łatwe. Owa niemal połowa niemieckiej opinii publicznej to nie są bynajmniej jacyś przekonani i zdecydowani zwolennicy Putina, lecz ludzie w szczególny sposób uwarunkowani niemiecką historią i sposobem myślenia ukształtowanym w ostatnich dekadach.

Istotnym czynnikiem tła jest powszechna ignorancja dotycząca  wschodniej części kontynentu, a w szczególny sposób Ukrainy. Kraj ten jako osobny naród z rozpoznawalną dla Niemców kulturą i historią właściwie nie istnieje. Kto używa cyrylicy i jest prawosławny rozpoznawany będzie najpewniej  jako Rosjanin. Ukraina wyłoniła się dla Niemców w ostatnim okresie jako nieznany ląd. To oczywiście ułatwia Moskwie szerzenie jakżeż zafałszowanego i kłamliwego obrazu.

Innym czynnikiem są niemieckie wyrzuty  sumienia związane z II wojną światową. Przyjmując sowiecką narracje w ofiarach II wojny na Wschodzie Niemcy widzą przede wszystkim Rosjan

Dalszym czynnikiem, związanym z owymi wyrzutami sumienia jest swoisty niemiecki pacyfizm, szczególnie wmówiony Niemcom na terenie byłego NRD (co związane było ze sporą dozą hopokryzji wobec daleko idącej militaryzacji społeczeństwa wschodnioniemieckiego.

Jak z tego widać debata na temat konfliktu rosyjsko-ukraińskiego dotyczy nie tylko kwestii niemieckiej polityki z zagranicznej, lecz w istocie  dotyka  istotnych kwestii niemieckiej tożsamości kształtowanej przez ostatnie pół wieku, definicji ich pozycji i odpowiedzialności za porządek międzynarodowy, a także zrozumienia idei wolności, co być może jest w całej debacie zagadnieniem centralnym.  W tle tych sporów jest też  rozkład terytorialny. Niemcy na wschodzie w byłym NRD wykazują  się znacznie większym zrozumieniem dla polityki Putina niż Niemcy na zachodzie z dawnej bońskiej Republiki Federalnej.

Spór trwa już od pewnego czasu. Choć tak wielu jest „rozumiejących Putina” stroną atakującą są ci którzy domagają się zmiany sposobu widzenia Rosji. Niemiecka prasa pełna jest artykułów, których tytuły mówią już same za siebie: „Nieobliczalna Rosja” (Michael Thumann, Unberechenbaras Russland, Die Zeit 12 Juni 2014), „Putin prowokator” (Provokateur Putin , Internationale Politik, Mai/Juni 2014) Jak Putin utracił Berlin (Andreas Rinke, Wie Putin Berlin verlor ( Internationale Politik, Mai/Juni 2014) itd.itd. Podobnie czołowe niemieckie thinktanki „Deutsche Gesellschaft fuer Internationale Politik” i „Stiftung fuer Wissenschaft und Politik”  przedstawiają w swoich analizach zasadniczą i ostrą krytykę polityki Putina i jego neoimperialnej ideologii. O pakcie na rzecz modernizacji, na czym polegać miała niemiecka polityka wobec Putina nie ma już mowy.

Bestsellerem jest książka Borisa Reitschustera, długoletniego korespondenta w Moskwie, który przyznaje się, że wiele lat temu jechał tam pełen entuzjazmu i opisuje swoje głębokie i fundamentalne rozczarowanie, dając tak czarny obraz Rosji, jak chyba nikt nie odważył się go malować po 1989 roku.

Mimo więc licznych „Putinvesteher” wydaje się, że niemiecka debata zmierza w dość określonym kierunku. Nie bez wpływu jest też pozycja polska i należy też wziąć pod uwagę, w jakim stopniu temat ukraiński jest dziś już i może być coraz intensywniej niemal głównym przedmiotem polsko-niemieckiego dialogu. Polsko-niemiecka wspólnota  poglądów w polityki wschodniej to sprawa niegatelna nie tylko dla obu krajów ale i dla całej Unii.

Ukraiński sukces w Brukseli i klęska Putina

Podpisanie dzisiaj przez trzy byłe republiki sowieckie paktu stowarzyszeniowego z Unią Europejską to pewnością wydarzenie historycznej wagi. Wskazuje ono na kierunek,  w jakim zmierza cały kontynent i w dużym stopniu relatywizuje stwierdzenia o „głębokim” kryzysie Unii. Oczywiście od stowarzyszenia do pełnego członkostwa jest daleka droga, to jednak jest to dobrze oznaczona droga gruntowanych reform całego systemu politycznego i gospodarczego tych krajów – reform konkretnych i wypróbowanych.

Stowarzyszenie tych państwa z UE wskazuje też jak dalece plany Putina odtwarzania rosyjsko-sowieckiego imperium są iluzją i oparte są wyłącznie na ideologicznych a nie ralnych przesłankach. W  szczególny sposób ciosem dla Kremla jest stowarzyszenie Ukrainy, traktowanej przez wielu Rosjan jako nieodłączna część „rosyjskiego miru”. Przynależność Ukrainy do unijnej Europy, nawet jeśli jest to obecnie jedynie stowarzyszenie oznacza  wybór zachodniego kierunku i odwrócenie się od Rosji, co musi stanowić szok nie tylko dla politycznych elit na Kremlu ale również  i dla przeciętnego Rosjanina. Należy się spodziewać, że już w średnim okresie czasu wywoła to w samej Rosji poważny ferment. Dzisiejsza nacjonalistyczna mobilizacja, budowana z pomocą agresywnej i masowej propagandy, może zostać zastąpiona przez narastającą świadomość kryzysu rosyjskiej tożsamości w jej imperialnej wersji. Może być to tym bardziej wzmocnione, gdy pogłębią się trudności gospodarcze Rosji, spowodowane konfliktem z całym Zachodem. W oczywisty sposób proces taki wpłynie na pozycję Putina, który będzie trudności z utrzymaniem władzy. Rosja będzie szukała alternatywy.

Putin ponosi głęboką porażkę,  ponieważ jego polityka oparta jest na iluzorycznych koncepcjach  i prowadzona w gruncie rzeczy po amatorsku. Lepiej można zdać sobie z tego sprawę, gdyby wyobrazić sobie, co byłoby gdyby Putin pozwolił Janukowyczowi podpisanie traktatu stowarzyszeniowego w zeszłym roku. Janukowycz byłby dalej prezydentem i nie byłoby żadnego euromajdanu. Ukraina pod Janukowyczem pozostawałaby też dalej krajem bez poważniejszych reform, tylko że za ten stan rzeczy łatwo byłoby zrzucić winę na Unię Europejską. Ponadto z wielkim prawdopodobieństwem europejskie pieniądze byłyby przez Janukowycza rozkradane. Ten stan rzeczy budził by głęboki ferment w samej Unii, prowokował by w niej podziały i być może pogłębiał jej kryzys. Moskwa miałaby pole do popisu.

Ideologia Kremla nie pozwalała na taką bardziej wyrafinowaną politykę. Ostatecznie Putinowi udało się nie tylko sprowokować rewolucję na Ukrainie ale również przyczynić się do renesansu  jedności europejskiej. Biorąc pod uwagę cele, jakie stawiał sobie Kreml, trudno o bardziej kontraproduktywne działania polityczne od tych, jakie prowadzi Putin przez ostatni rok. Stracił prawie wszystko, niemal nic nie zyskując. Jeśli tak dalej pójdzie będziemy w nie tak długim czasie dyskutowali o rozpadzie Federacji Rosyjskiej jako całkiem realnej perspektywie.