Niemcy, Ukraina i walka o wolność z bronią w ręku

„O wolność walczy się również z bronią w ręku” – to stwierdzenie prezydenta Joachima Gaucka, mimo że w Polsce wyda się ono więcej niż oczywiste, wywołało w Niemczech burzę. Między innymi stało się powodem pełnej emocji debaty w Bundestagu. Nie po raz pierwszy ten wschodnioniemiecki pastor, związany niegdyś z opozycją i czerpiący przykłady z polskiego ruchu „solidarności” kwestionuje niemieckie stereotypy. Szalenie istotne przy tym jest to, że słowa Joachima Gaucka padły w bezpośrednim kontekście ukraińskim i konfliktu Ukrainy i Zachodu z Rosją.

Niemcy w sprawie konfliktu Ukraina-Rosja są głęboko podzielone. To ogólne stwierdzenie mówi  jednak nie wiele, a w Polsce łączy się łatwo ze stereotypem o zawsze zbyt przyjaznym Moskwie Niemcach. Dopiero przybliżenie, jak przebiegają te podziały pozwala na lepszą ocenę niemieckiego stanowiska.

Pierwsze istotne  przybliżenie daje Norbert Röttgen wiceprzewodniczący  komisji ds. polityki zagranicznej Bundestagu. Stwierdza on, że niemieckie elity polityczne, z wyjątkiem postkomunistycznej Die Linke, mają dość jednolite i jednoznacznie negatywnie stanowisko wobec polityki Putina.  Problem natomiast stanowi  znaczna część opinii publicznej, która zdaje się do 50% wykazywać aż nadmiar zrozumienia dla polityki Moskwy i wierzyć jej propagandzie dotyczącej np.: rzekomych ukraińskich faszystów. ( „Putin hat keine Zukunftsvision für Russland“ Interview mit Norbert Röttgen, Vorsitzender des Auswärtigen Ausschusses im Deutschen Bundestag. https://zeitschrift-ip.dgap.org/de/ip-die-zeitschrift/themen/putin-hat-keine-zukunftsvision-fuer-russland). Norbert Röttgen stwierdzając ów rozdźwięk dodaje, że politycy niemieccy muszą włożyć większy wysiłek w objaśnianie sytuacji niemieckiemu społeczeństwu. Joachim Gauck zdaje się w pełni podzielać pogląd Röttgena i jakby odpowiadać na jego apel.

Być może zadanie, jakie wyznacza sobie Norbert Röttgen nie będzie wcale takie łatwe. Owa niemal połowa niemieckiej opinii publicznej to nie są bynajmniej jacyś przekonani i zdecydowani zwolennicy Putina, lecz ludzie w szczególny sposób uwarunkowani niemiecką historią i sposobem myślenia ukształtowanym w ostatnich dekadach.

Istotnym czynnikiem tła jest powszechna ignorancja dotycząca  wschodniej części kontynentu, a w szczególny sposób Ukrainy. Kraj ten jako osobny naród z rozpoznawalną dla Niemców kulturą i historią właściwie nie istnieje. Kto używa cyrylicy i jest prawosławny rozpoznawany będzie najpewniej  jako Rosjanin. Ukraina wyłoniła się dla Niemców w ostatnim okresie jako nieznany ląd. To oczywiście ułatwia Moskwie szerzenie jakżeż zafałszowanego i kłamliwego obrazu.

Innym czynnikiem są niemieckie wyrzuty  sumienia związane z II wojną światową. Przyjmując sowiecką narracje w ofiarach II wojny na Wschodzie Niemcy widzą przede wszystkim Rosjan

Dalszym czynnikiem, związanym z owymi wyrzutami sumienia jest swoisty niemiecki pacyfizm, szczególnie wmówiony Niemcom na terenie byłego NRD (co związane było ze sporą dozą hopokryzji wobec daleko idącej militaryzacji społeczeństwa wschodnioniemieckiego.

Jak z tego widać debata na temat konfliktu rosyjsko-ukraińskiego dotyczy nie tylko kwestii niemieckiej polityki z zagranicznej, lecz w istocie  dotyka  istotnych kwestii niemieckiej tożsamości kształtowanej przez ostatnie pół wieku, definicji ich pozycji i odpowiedzialności za porządek międzynarodowy, a także zrozumienia idei wolności, co być może jest w całej debacie zagadnieniem centralnym.  W tle tych sporów jest też  rozkład terytorialny. Niemcy na wschodzie w byłym NRD wykazują  się znacznie większym zrozumieniem dla polityki Putina niż Niemcy na zachodzie z dawnej bońskiej Republiki Federalnej.

Spór trwa już od pewnego czasu. Choć tak wielu jest „rozumiejących Putina” stroną atakującą są ci którzy domagają się zmiany sposobu widzenia Rosji. Niemiecka prasa pełna jest artykułów, których tytuły mówią już same za siebie: „Nieobliczalna Rosja” (Michael Thumann, Unberechenbaras Russland, Die Zeit 12 Juni 2014), „Putin prowokator” (Provokateur Putin , Internationale Politik, Mai/Juni 2014) Jak Putin utracił Berlin (Andreas Rinke, Wie Putin Berlin verlor ( Internationale Politik, Mai/Juni 2014) itd.itd. Podobnie czołowe niemieckie thinktanki „Deutsche Gesellschaft fuer Internationale Politik” i „Stiftung fuer Wissenschaft und Politik”  przedstawiają w swoich analizach zasadniczą i ostrą krytykę polityki Putina i jego neoimperialnej ideologii. O pakcie na rzecz modernizacji, na czym polegać miała niemiecka polityka wobec Putina nie ma już mowy.

Bestsellerem jest książka Borisa Reitschustera, długoletniego korespondenta w Moskwie, który przyznaje się, że wiele lat temu jechał tam pełen entuzjazmu i opisuje swoje głębokie i fundamentalne rozczarowanie, dając tak czarny obraz Rosji, jak chyba nikt nie odważył się go malować po 1989 roku.

Mimo więc licznych „Putinvesteher” wydaje się, że niemiecka debata zmierza w dość określonym kierunku. Nie bez wpływu jest też pozycja polska i należy też wziąć pod uwagę, w jakim stopniu temat ukraiński jest dziś już i może być coraz intensywniej niemal głównym przedmiotem polsko-niemieckiego dialogu. Polsko-niemiecka wspólnota  poglądów w polityki wschodniej to sprawa niegatelna nie tylko dla obu krajów ale i dla całej Unii.

Reklamy

Berlin-Moskwa: „koniec z romantyzmem” i nawet Schröder Putinowi nie pomoże

Postawa Berlina wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie to jeden z istotnych  czynników dalszego rozwoju sytuacji. Planiści z Kremla dość tradycyjnie stawiają na „rozmiękczenie” Niemiec a nawet na specjalne stosunki z Berlinem. Istnieją nawet pomysły aby oddać Niemco w tym celu resztkę Prus wschodnich jakim jest okręg kaliningradzki. Pozyskanie sobie tak znaczących  agentów wpływu jak b.kanlerz Schroeder pozwala Kremlowi trwać w iluzji, że Niemcy wyrwać można z zachodniego sojuszu. Do tego dołączają się też stereotypy wedle których z Berlina do Moskwy jest zbyt blisko.

Choć Niemcy sąw  sprawie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego podzielone, to jednak uważniejszy obserwator stwierdzić winien, że Berlin się od Moskwy oddala a nie przybliża.

Jak jednak skomplikowane są podziały na Sprewą i Renem wskazują nie tylko badania opinii publicznej i zachowania części przedsiębiorców. Około 50% Niemców uważa, że nie należy się angażować po stronie Kijowie, podobnie jak też, że NATO nie powinno wzmacniać swojej obecności w krajach takich jak Polska czy kraje bałtyckie.

W sprawie wzięcia przez prorosyjskich terrorystów zakładników z wojskowej misji OSCE i  zaangażowaniu się Bundeswehry w takich misjach  wypowiedział wiceprzewodniczący CSU Peter Gauweiler, podobnie jak rzecznik prasowy Partii Lewicy Christiane Buchholz a także przedstawiciel prawicowego AfD (Alternatywy dla Niemiec) Aleksander Gauland. Horst Seehofer szef CSU zdystansował się jednak wyraźnie od wypowiedzi swego zastępcy. Zieloni, CDU i jak również  socjaldemokraci, wciąż podejrzewani, że mają miętę do Rosji.

Minister spraw zagranicznych Steinmeier z SPD, którego niektóre wypowiedzi nacechowane były wcześniej pewną dwuznacznością, obecnie wysunął plan dalszych negocjacji z Moskwą, który wydaje się całkowicie jednoznaczny. Pierwszym jego punktem jest wsparcie wyborów na Ukrainie, co ma dać rządowi w Kijowie wzmocnioną legitymację, a więc dokładnie to czego Moskwa chce uniknąć. Punkt drugi mówi o wycofaniu wszystkich nie rządowych zbrojnych grup z Ukrainy. Jest to punkt umowy z Genewy, który Moskwa obecnie łamie.

Co do urodzin Schroedera w Rosji z gościem urodzinowego przyjęcia Putinem ocena mediów jest jednoznacznie negatywna.

Zarazem postawa kanclerz Merkel jest w tym również sensie zdecydowana i jednoznaczna, że w pełni poparła ona amerykańską politykę wobec Rosji podczas swego pobytu w Waszyngtonie. Tygodnik Der Spiegel (15/2014) zamieszcza esej „Koniec z romantyzmem. Dlaczego Niemcy muszą wreszcie skończyć z patrzeniem przez różowe na okulary na Rzeszę Putina”. Artykuł bez żenady porównuje Putina z Hitlerem i wskazuje na konieczność nowego chłodnego spojrzenia na rosyjską imperialną historię.

Niemcy są więc istotnie podzielone w sprawie stosunku do Rosji, ale  gotowość do „rozumienia” Rosji zdaje się być wynikiem pewnej inercji, postawą sierot po polityce detente (jak jest to w przypadku kanclerza Schmidta) w jakimś sensie niemieckich wyrzutów sumienia związanych z II wojną światową. Obóz natomiast proukraiński decyduje o polityce niemieckiej jak również słyszy się w nim zasadniczy i krytyczny głos wobec Rosji tak zdecydowany jak jeszcze nigdy niemal w Niemczech przed tym nie bywało. I wydaje się, że właśnie głosy decydują o ewolucji niemieckiej postawy wobec putinowskiej Rosji.

 

Rozrachunek z przeszłością NRD i przemiany niemieckiej świadomości historycznej

Wydałem książkę „Niemiecka Pamięć. Rozrachunek z przeszłością NRD i przemiany niemieckiej świadomości historycznej”. Polecam ją wszystkim zainteresowanym  współczesnymi Niemcami i stosunkami polsko-niemieckimi.

W książce dowodzę, że rozrachunek z przeszłością NRD był ważny nie tylko dla samych dzisiejszych Niemiec wschodnich, ale dla pamięci ogólnoniemieckiej.  Rozrachunek prowadzony w dawnej Niemieckiej Republice Federalnej z okresem 1933-45 zyskał po 1989 nowy kontekst, gdy zaczęto rozrachowywać się z komunizmem. Paradoksalnie ten drugi rozrachunek pod wieloma względami nie okazał się łatwiejszy od pierwszego.

Wydawcami są Instytut Historii PAN oraz Oficyna Wydawnicza ASPRA-IR http://www.aspra.pl. Kto jest w Warszawie kupi książkę z księgarni im.Prusa z jedne 25 PLN. Książka jest też pewnie w wielu innych księgarniach, jak np w „Czułym Barbarzyńcy” na ul.Dobrej.

Kazimierz Woycicki, Niemiecka Pamięć. Rozrachunek z przeszłościa NRD i przemiany niemieckiej świadomości historycznej

Gospodarczo Niemcy wschodnie dogonimy szybciej

Waldemar Kuczyński pisze (http://studioopinii.pl/) , że Niemcy dogonimy w dochodzie na głowę w ciągu najbliższych 15 lat.  Można dodać do tego  jeszcze lepszą wiadomość. Jesteśmy bliscy dogonienia dawnego NRD czyli obecnych Niemiec wschodnich.

            W roku 1990 polskie  GDP per capita stanowiło zaledwie 46%  tego samego wskaźnika poziomu życia w Niemczech Wschodnich. Dziś średnie GDP per capita pięciu wschodniniemieckich landów wynosi  25 tys $. W Polsce 18.8 tys%. Oznacza to, że polskie GDP per capita stanowi obecnie 75% wschodnioniemieckiego.

Tabela ukazuje GDP per capita całości Niemiec, Niemiec wschodnich i Polski.

Polskie GDP (PPP) per capita w relacji do ogólno-niemieckiego GDP
1990 – 29% ,2005 – 41%,2010 – 52%

Polskie GDP (PPP) per capita w relacji do wchodnioniemieckiego GDP
1990 – 46%, 2008 – 75%
Wschodnioniemieckie  GDP (PPP) w relacji do ogólnoniemieckiego.
1990 – 63%, 2008 – 69%

Tabela ta nasuwa jeszcze jeden wniosek, że Polska goni zachodnie Niemcy znacznie szybciej niż czynią to Niemcy wschodnie.

Do tej statystyki niezbędnie trzeba dodać, że 16 mln wschodnich Niemców otrzymało transfer 1.9 biliona $, gdy tymczasem pomoc dla polskiej transformacji to ok.100 miliardów na 38 mln. Oznacza to, że na stastycznego Osi przypadało w ciągu ostatnich 20 lat średnio w roku 6 tys $. Jest pewnym uproszczeniem ujmowanie od wschodnioniemieckiego GDP per capita tej sumy.  Jeśli jednak zdecydować się na nie, to należałoby stwierdzić, że gdyby nie pomoc z Zachodu Niemiec, poziom życia w Niemczech wschodnich i w Polsce byłby dzisiaj już na tym samym poziomie.

            Ponad 40% obywateli Niemiec wschodnich zależnych jest zresztą  od pomocy socjalnej. Tak może się dziać własnie wobec wciąż ogromnej pomocy Zachodu Niemiec dla ich wschodniej części.

            Wszystko to mówi bardzo wiele mówi, przez porównanie, o sukcesie polskiej transformacji. W pewnym sensie można powiedzieć, że najszybciej doganiamy Niemców, wobec których mieliśmy największe kompleksy. To prawda doganiamy Niemcy nierównomiernie, bowiem  tych Niemców zaraz za miedzą, a lepiej powiedziawszy tych zaraz za Odrą, doganiamy znacznie szybciej. Jeśli sprawy pójdą dotychczasowym trybem i tempem polskie GDP per capita powinno wyrównać się ze wschodnioniemieckim do roku 2020.

            Ogólna polsko-niemiecka relacja może oczywiście być rozmaicie ilustrowana. Mieszkaniec Mazowsza odwiedzający Mekleburgię przyjeżdża tam  jako ten  kto statystycznie ma większy dochód na głowę (Mazowsze podług tej miary jest najbogatszym polskim regionem). Mieszkaniec warmińskiego (jednego z biedniejszych polskich regionów) przyjeżdżający do Badenii-Witembergii (jeden z najbogatszych niemieckich  regionów) będzie miał GDP per capita niemal 10 razy mniejsze.

            Kuczyński zapowiada, że Niemcy dogonimy w 15-20 lat. Można to jednak trochę doprecyzować. Niemcy wschodnie dogonimy wcześniej, Niemców zaś na Zachodzie będziemy gonić będziemy trochę dłużej.

Polsko-niemiecka asymetria (jak daleko sięga?)

W związku z dyskusją jaką sprowokował Waldek Kuczyńśki podając dane stat. dla polskiej i niemieckiej gospodarki, zamieszczam ten rozdziamojej książeczki Jak rozmawiać z Niemcami (jej współautorem jest aWaldek Czachur)

Słowo „asymetria” stało się w dialogu polsko-niemieckim pojęciem, które z jednej strony odzwierciedla rzeczywistość, z drugiej zaś narzuca pewien sposób interpretacji relacji bilateralnych i myślenia o nich. Trudno jest oczywiście zaprzeczyć, że Niemcy są krajem o wiele bogatszym od Polski. Więc nie można unikać pojęcie asymetrii, ale nie można go też nadużywać. Dlatego pytamy, jak wielka jest jednak ta różnica między Niemcami a Polską? W Polsce nierzadko napotyka się opinię, że gospodarka niemiecka jest osiem czy nawet dziesięć razy większa od gospodarki Polski i w ogóle Niemcy są wielkim mocarstwem, a my takim biednym, małym krajem. Takie spojrzenie na rzeczywistość jest dla Polski mało korzystne, ponieważ wyolbrzymia wyabstrahowane nierealne dysproporcje.

Warto przy analizie potencjałów Polski i Niemiec spojrzeć więc trzeźwym okiem na statystyki. Oczywiste jest, że i one nie są wolne od pewnego zniekształconego wizerunku rzeczywistości, lecz są próbą jej zobiektywizowania. Continue reading „Polsko-niemiecka asymetria (jak daleko sięga?)”

Stosunki polsko-niemieckie – obchody z przyszłością

Uroczyści związane  z rocznicą polsko-niemieckiego traktatu były obchodzone z wyjątkowym rozmachem. Wspólne posiedzenie rządów i nader liczne spotkania i konferencje świadczą o tym dobitnie. Obie strony wyraźnie chciały podkreślić wspólny sukces. Waga traktatu kazała odnotować jego rocznicę, bynajmniej jednak nie zmuszała do aż takiego manifestowania zbliżenia. Obchody były nie tylko podsumowaniem ostatnich dwudziestu lat,  ale także wyrazistym gestem, wskazującym na jak najbardziej bieżące intencje polityczne obu stron.

Continue reading „Stosunki polsko-niemieckie – obchody z przyszłością”