Lektura Norman Manea O klownach

Proszę o wybór trzech cytatów z przeczytanej książki, które Pani/a zdaniem są w jakimś sensie kluczowe dla sposobu odczytania jej przez Państwa oraz o wyjaśnienie tego wyboru. (0d 1000 do 1500 znaków).

Podaję lektury uzupełniających, które mogą być Państwu przydatne przy tym temacie:

Deletant Dennis: Romania under Communist Rule (1998)

Petrescu Dragos, Explaining the Romanian Revolution of 1989. Culture, Structure and Contingency.Bukareszt 2010

Ross George, Modern Romania. A Brief Historical Perspektive, Bucarest 2002.

Rusan Romulus (ed.) Romania during Cold War. A Short Chronology of Events, Institutions and Mentalities (1945-1989), Bukaresti 2008.

Willaume Małgorzata (2004): Rumunia.

6 thoughts on “Lektura Norman Manea O klownach

  1. St. 36 „Paul Celan pochodzi z kosmopolitycznej Bukowiny, w której Rumuni, Żydzi, Niemcy, Polacy i Ukraińcy współistnieli w obszarze szczególnej wibracji duchowej. Constantin Brâncuși przybył z ubogiej i żywotnej Oltenii, gdzie szybko się myśli i mówi, zaś George Eminescu z tej lirycznej i czarownej części Mołdawii, która jest uważana za kolebkę rumuńskiej kultury. Obrazoburca Emil Cioran pochodzi z tradycyjnej rumuńskiej wsi, Rasinari, położonej niedaleko „burgu” Sybin, miasta o środkowoeuropejskiej specyfice. Do Eugene’a Ionesco mógłby się przyznać ironiczny i wytworny Bukareszt, w którym cierpienie przywdziewa szaty paradoksu, a sarkazm – kolokwialnej serdeczności. Panait Istrati należy do naddunajskiego portu i wszystkich pozostałych malowniczych i patetycznych portów, nad którymi unosi się atmosfera bezkresu i wolności. Rumunia jest różnorodna i zbijająca z tropu: Turek i Tatar w księżycowym upalnej Dobrudży, dzielny gospodarz z Banatu, gdzie tylu Szwabów znalazło sobie nową ojczyznę, który przejął zachodnie obyczaje, bądź z Siedmiogrodu, gdzie toczy się ten szczególny dialog Węgrów i Sasów z ich wspólną, ale tak bardzo odmienną, Rumunią.”
    Str.84 „Specjalne tunele securitate, których istnienie ujawniły całemu światu toczące się w Bukareszcie walki, w sposób spektakularny unaoczniły strukturę systemu opartego na terrorze, dwulicowości i korupcji. To przy pomocy tego systemu tyrania przeniknęła do społeczeństwa i utworzyła tam swoje macki. Ten aparat zastraszania był bez porównywania bardziej skomplikowany i ponury, niż ten, który uosobiają bandy fanatyków gotowych walczyć do końca wszelkimi środkami, aby tylko ocalić własną skórę. Trudno byłoby uwierzyć, że w kraju, w którym patria władzy liczyła prawie cztery miliony członków (oportunistów), w którym działała ogromna sieć informatorów we wszystkich instytucjach (ba, nawet w blokach mieszkalnych), pod koniec 1989 roku walka toczyła się – jak utrzymywała prasa – tylko pomiędzy securitate z jednej strony a wojskiem i narodem z drugiej. Nie zapominajmy, że również w wojsku i w społeczeństwie działała ogromna liczba funkcjonariuszy securitate… W tej straszliwej walce ze zwolennikami wolności władza dysponowała nie tylko taką bronią, którą można było zobaczyć i usłyszeć. Posługiwała się również całym „arsenałem”, bardziej wyszukanych i bardziej okrutnych metod, których skuteczność była trwalsza, a oddziaływanie na mentalność społeczną – głębsza. Wyleczenie się ze skutków narzuconego przez władzę długiego i złożonego procesu degradacji, jest o wiele trudniejsze, niż zaradzenie licznym trudnościom materialnym, gospodarczym i administracyjnym na skomplikowanej i delikatnej drodze do demokracji i wolności.”

    Str. 194 „Dyktator został zabity w grudniu 1989 roku. Od tego czasu Rumunia przeżywa mglisty i trudny okres przejściowy. Utrzymywanie znacznej części dawnej administracji („Synowie naszych szefów zostaną szefami naszych dzieci” – powiada lud), katastrofalna sytuacja gospodarcza mroczna obecność dawnej securitate (przekształconą w Rumuńską Służbę Informacyjną, RSI), rozproszonej w innych licznych służbach związanych z aparatem państwowym, łączy się z przytłaczającym poczuciem winy, strachu i odwetu, które dominują wśród szerokich warstw wciąż jeszcze chorego społeczeństwa. Źródłem tej patologii jest oportunizm, dzięki któremu utrzymywała się dyktatura oraz powszechne uczucie nienawiści wobec niej. Wiele rzeczy jeszcze się nie zmieniło, ale pewne zmiany dają się już odczuć. Jak zauważył pewien przytomny komentator rumuńskiej sytuacji politycznej, trzeba mieć nadzieję, że przynajmniej kierunek ewolucji zmienił się. Do grudnia 1989 roku Rumunia zdążała pod prąd, w kierunku społeczeństwa coraz bardziej zamkniętego i ciemiężonego, teraz natomiast idzie z prądem, zmierzając s stronę demokracji, nawet jeżeli zdarzają się potknięcia, zakręty i powroty. Widoczne zmiany nastąpiły w prasie. W tym okresie pojawiło się prawie tysiąc gazet reprezentującyh wszystkie tendencje, gatunki i poziomy. Niektóre są znakomite i mogą konkurować z najlepszymi publikacjami na świecie, inne są nędzne i nawet najnędzniejsze, ukazujące się na świecie, wydawnictwa nie zdołałyby ich prześcignąć. W prasie jest teraz jednak więcej uczciwości, inteligencji i oryginalności. Jest także – choć może się to wydawać paradoksalne – więcej brudów, kłamstwa i perwersji niż w czasach nieprawdopodobnej dyktatury.”

    Rumunia jest krajem bardzo różnorodnym, wieloetnicznym, składającym się z krain o bardzo różnym doświadczeniu historycznym. To wszystko tworzy wspaniałą mozaikę, którą jest kultura rumuńska. To świetnie pokazuje pierwszy cytat o wybitnych postaci rumuńskich oraz miejsca ich pochodzenia. Drugi cytat opowiada nam o służbach bezpieczeństwa Rumunii czasów Ceausescu – o securiate. W żadnym innym państwie komunistycznym władza nie sprawiała taki powszechny nadzór i kontrolę nad własnym społeczeństwem, jak w Rumunii. Nawet po upadku dyktatury sporo ludzi z securitate pozostało u władzy. Trzeci cytat pokazuje nam trudności okresu przejściowego w Rumunii. Dyktatura pozostawiła głębokie rany w społeczeństwie rumuńskim, na leczenie których potrzeba jest dużo czasu. Rozliczenie z przeszłością w Rumunii trwa do dziś, i jest bardzo nieproste i bolesne.

  2. – Być może jakiś skład ekspiacji znajdzie się w dotąd nie publikowanych pismach. Tak czy inaczej, w kontekście ostanich zmian politycznych w Europie Wschodniej, często kierowanych przez piszarzy i artystów, którzy z odwagą sprzeciwiali się tyranii, wizerunek Eliadego, jakim obecnie dysponujemy, wydaje się szczególnie nikorzystny. jak wiadomo, w drugiej połowie tego stulecia niemalła część intelektualistów znalazła się « po niewłaściewej stronie»

    – Artysta który żył pod rządami tyranii, ( a nawet ten, który nie miał z nia doczynienia) nie może ignorować owej, nie do pokonania bariery moralnej, dziłącej obie te role.

    – Rezygnacja z opublikowania książki oznaczała, nadzieję na zmiany polityczne, albo nadzieję na wydanie książki za granicą. Mogła też oznaczać przeczycenie decyzji na potomnych. W latach 1985 – 1986 nadzieja na odwilż polityczną mogła być związana tylko z rozwiązaniem bilogoicznym, to znaczy że ze śmiercią ( długo oczekiewaną i tak bardzo spóżniającą się) Fuhrera. Wysłanie rękopisu za granicę, w warunkach absolutnego nadzoru i przy obszernej, zakodowanej powieści, należącej do quasi nieznanej literatury?

    Eseje występują w roli manifestu intelektualisty . W książce bez problemu można odczuć, jak autor jest stłamszony przez fakt, że w ramach systemu nie ma szans na wolną twórczość . Wyraźnie jest pokazana nienawiść do rządu i biurokracji, które bezustannie zamykają przed nim wszystkie drzwi i kryjące się za nimi możliwośći. Autor pokazuje , jak trudne było istnienie inteligencji żywiącej nadzieją na szybkie wyzwolenie ich myśli i idei , które stale musieli ukrywać przed władzami . Jako pisarz czeka on na moment, kiedy w końcu pozbędzie sie kajdan cenzury i będzie w stanie tworzyć .

  3. Życie w warunkach terroru zmienia, rzecz naturalna, twoją percepcję i często pozwala na ryzykowne i fantazyjne skojarzenia. Pozostajesz jednak więźniem czarnej obsesji – niezależnie od tego, jak bardzo się od tego życia oddaliłeś w przestrzeni i w czasie.

    „Lepiej być człowiekiem wolnym, choćby obarczonym wszystkimi problemami, niż błaznem żałosnego błazna”, napisał do mnie jeden z przyjaciół w czasie, gdy błazen właśnie obchodził urodziny. Przyjaciel przysłał mi także pakiet gazet opisujących urodzinowe uroczystości. Co roku, dla uczczenia dnia jego urodzin organizowano, zakrojone na ogromną skalę, groteskowe uroczystości, pompatycznie solenne i prowincjonalne, z których śmiały się nawet tysiące policjantów oczekujących w kordonach, by stłumić ewentualny śmiech lub zamieszki.

    Uczmy się ceny wolności po tym, jak wpierw nauczyliśmy się ceny tyranii. I potwierdzamy wartość wolności właśnie ranami odciśniętymi na naszym losie. Nawet wówczas, gdy wolność nam przypomina, jak kruche są czasami jej delikatne wiązania, jak skomplikowane i względne jej rozwiązania.

    Moim zdaniem, autor tej książki pokazuje problem istnienia państwa i narodu, a również jednostki w warunkach istnienia reżimu totalitarnego. Powstaje pytanie wolności i doceniania tej wolności prez społeczeństwo. „Uczmy się ceny wolności po tym, jak wpierw nauczyliśmy się ceny tyranii. I potwierdzamy wartość wolności właśnie ranami odciśniętymi na naszym losie.” – to dla mnie najważniejszy cytat tej książki, ponieważ widzę to w białoruskiej terazniejszej rżeczywistości.

  4. St.52
    Nie jest jednak tak, żeby nie można było uwierzyć, że poeta-klown rozpoznał tę twarz w swoich koszmarach i peregrynacjach. Zupełnie jakby dane mu już było kiedyś, gdzieś znosić nienawiść i kaprysy tyrana. Tak, bez wątpienia, to także jest twarz człowieka, nawet jeśli skrywa się pod grubymi warstwami wykruszających się szminek i gęstych barwiących kremów.

    St.72
    Gdyby ten, kto był naprawdę chory, ten z powodu którego rozchorawał się cały kraj, przeszedł w tym czasie na emeryturę (rzeczą zupełnie naturalną byłaby renta chorobowa, zresztą emerytura ze względu na wiek, już też mu się należała), prawdopodobnie bym „wyzdrowiał”. Jednakże w tej sytuacji to ja stałem się chory, zaś rozwieszone na wszystkich rogach ulic portrety błazna zmuszały mnie do stałego zwiększenia dawki lekarstw. Mimo to między nami ustalił się pewien związek! Przedziwne odwrócenie ról było jednak tylko skromnym refleksem schizofrenii, którą ten autentyczny chory obląkaniec narzucił całemu swemu groteskowemu krąlewstwu.
    Takie właśnie sytuacje graniczne wskazywały na fundamentalną różnicę między interpretacją roli – z subtelnymi symptomami, jakie daje każda choroba zawodowa, także zabawa zwana życiem i zabawa zwana żmiercią – a rolą rzeczywistą, w jakiej obsadzona jest istota ludzka w wielkim spektaklu świata.

    St. 110
    Skrajnie podniecenie, jakie mnie ogarnęło, sprawiło, że popewniłem błąd. Po południu tego samego dnia zatelefonowałem do wydawcy, do domu. Wyraziłem zdumiemienie i oburzenie: „Jak to, tak wygląda tekst, który ma uratować książkę? Tak wygląda pomóc, jakiej obiecała nam udzielić owa czyniąca cuda osoba? Jej język stara się tylko naśladować język literacki i profesjonalny, ale jest to język policji nowego typu ”

    Autor w swej książce komentuje problem istnienia pisarza w czasach komunistycznych. Kiedy nie pozwalano tworzyć w interesującym zakresie, lecz tworzona przez władzę bariera, prowadząca do emigracji pisarzy. Autor przeżył te czasy strachu, niepowodzenia, nierozumienia. To, co się działo opisuje, jak łatwą zabawę władzy, która gra z ludźmi. Właśnie na tym tle spostrzegamy zmianę akceptacji władzy, która zmienia się w nienawiść do wodza. Los autora jest przykład niezłamnej siły, która przetrwała wszystkie niepowodzenia, sztucznie stworzone przez władzę. Ważnym jest to, że Manea nie odmawia się od tego, co tworzy. Książka jest historią jednego z wielu w swojej dziedzinie, który musi pogodzić się z zasadami władzy lub nie, przez to, że widzi realną sytuację w społeczeństwie i są marionetki, które otrzymują zadania i nie potrafiają wyjaśnić, „dla czego” to wszystko robią. Autor także ciągle poszukuje odpowiedzi na to pytanie.

  5. S. 112-113 Taki pisarz jak ja nie móglby publikować w okresie stalinowskim. Moje pokolenie literackie pojawiło się już w „świętych latach” nowej dyktatury. W światłocieniu tego mętnego i z czasem coraz bardzej dusznego okresu, który zmieniał się i stawał się coraz gróżniejszy, w mękach rodziły się nasze książki. Czy uczeszył mnie widok swieżo wydanej powieści? Był to ciężki i nieoczekiwany poród. Kalekie niemowlę, chociaż nie takie sobie wymarzyłem, było jednak moje. Nasz związek, glęboki i bolesny, pełen ran, był taki, jaki mógł być w tym czasie i w tym miejscu. Razem staraliśmy się, przeżywając męki i okaleczając się nawzajem, utrzymać się na powierzchni.

    S. 117-118 Uczmy się ceny wolności po tym, jak wpierw nauczyliśmy się ceny tyranii. I potwierdzamy wartość wolności właśnie ranami odciśniętymi na naszym losie. Nawet wówczas, gdy wolność nam przypomina, jak kruche są czasami jej delikatne wiązania, jak skomplikowane i względne jej rozwiązania.

    S. 223 Trudno uwierzyć, że w społeczeństwie totalitarnym „ja” w ogóle może przetrwać. Ale uwewnętrznienie było jakąś formą oporu, chociaż, siłą rzeczy, niedoskonałą. Było centrum istoty moralnej, oddzielało od deprawującej agresywności środowiska, było nadzieją – niezależnie od tego, jak bardzo niepewną – na nieskazitelność sumienia. Nawet w środowisku totalitarnym, w którym presje zewnętrzne są tak niebezpieczne, „ja” jest miejscem sporu między dośrodkową potrebą zachowania intymnej, zakodowanej indywidualności a odśrodkowym dążeniem do wyzwolenia.

    W swojej książce Norman Manea pokazuje nam cięzkie czasy istnienia nie tylko państwa rumuńskiego za kierownictwa Ceaușescu, ale i losy tych, którzy przeprowadzili też smutny okres swojej Ojczyzny na wygnaniu. Takich ludzi było dużo, jednak pisarzy byli tymi, którzy najbardzej wrażliwie postrzegali politykę totalitaryzmu, zwłaszcza biorąc pod uwagę wewnętrzny spór między dążeniem do wolności a posłuszeństwem prowadzącej propagandzie. Po takich „walkach” pozostawali się
    rany i bolesne wspomnienia, jakie zatrzymywały proces odrodzenia odmiennej mysli państwowej i właśnie samego państwa. Dla zwycięstwa są potrzebne cierpienie, odrzucenie stereotypów i dwuznaczności a tworzenie nowej historii.

  6. s.135 Skrajności nacjonalizmu i zaangażowania, które zrodziły Żelazną Gwardię (oraz jej wcześniejsze I późniejsze wersje) dały o sobie znać już pośród zamętu wywołanego traktatem wersalskim po I wojnie światowej, kiedy powstała Wielka Rumunia. Po przyłączeniu nowych prowincji (Siedmiogrodu, Bukowiny i Besarabii), granice państwa objęły nagle nie tylko żyjącą na tych terenach większość rumuńską, ale i znaczne populacje mniejszości m.in. węgierskiej, żydowskiej i niemieckiej. Czynnikiem, który przekształcił tradycyjny nacjonalizm Rumunów w brutalny, fanatyczny ekstremizm, nie była, w odróżnieniu od przypadku niemieckiego, frustracja po porażce ani, jak we Włoszech, nastroje rezygnacji i zniechęcenia. Rumuński ekstremizm był skutkiem zdobyczy terytorialnych.

    s.163 – Wkrótce otrzyma pan paszport – zapowiedział tytułem konkluzji oficer, zapinając marynarkę i sprawdzając, czy wszystkie guziki są na miejscu. Czyżby jego zadaniem było udobruchanie mnie przed wyjazdem, złagodzenie wrażeń o kraju, którego jeszcze nie zamierzałem opuścić?
    – Tak, wiem. Przewodniczący naszego związku poinformował mnie przed kilkoma miesiącami, że sprawa jest załatwiona – teraz ja z kolei wygłosiłem finał. Byłem zmęczony.
    – To nie przewodniczący związku wydaje paszporty. My dajemy paszporty – zareplikował stanowczo agent, trzymając rękę na klamce.

    s.220 Temat obcego jest złożony. Badania nad nim łatwo mogą doprowadzić do różnorakich wypaczeń – to właśnie jest powodem, dla którego poszukiwanie prawdziwego znaczenia powinno ograniczać się do indywidualnego życiorysu. Moja własna biografia nosi piętno europejskie. W stuleciu, które obciążyło historię strasznymi cierpieniami, Europa to nie tylko kolebka zachodniej demokracji, to również tragiczny eksperyment totalitarny – faszystowski i komunistyczny. Po raz pierwszy wypędzono mnie z Rumunii w roku 1941, gdy miałem pięć lat. Na śmierć posłał mnie pewien dyktator i określona ideologia. W roku 1986, w wieku pięćdziesięciu lat, wskutek jakiejś ironicznej symetrii, znów zostałem zmuszony do wyjazdu – za sprawą innego dyktatora i innej ideologii. Holokaust, totalitaryzm, wygnanie – te podstawowe doświadczenia współczesności – są ściśle związane z definicją obcego i obcości.

    Zbiór esejów rumuńskiego dysydenta Normana Manea, który szczegółowo opisuje życie w Rumunii czasów Causescu, zaś często w sposób krytyczny ocenia Rumunię postkomunistyczną. Sam Manea wyrzeka się tego słowa „dysydent”, mówiąc, że chciał być w totalitarnej Rumunii po prostu normalnym człowiekiem. Od lat 70 pisarz konsekwentnie demaskował system polityczny państwa Causescu, próbując bronić własny honor i „normalność” w totalitarnym systemie. Rumunia czasów Causescu była w rzeczywistości dziwnym konstruktem ideologicznym. Retoryka komunistyczna owych czasów ściśle nawiązywała do nacjonalizmu rumuńskiego z okresu międzywojennego. Odpowiednio stosunek do mniejszości narodowych nie był życzliwy, np. Żydom i Niemcom było pozwolono na zawsze opuścić kraj pod warunkiem odpłatności w walucie. Głos autora, nie zapominamy o jego żydowskim pochodzeniu, był oczywiście wyzwaniem dla tego okropnego systemu. Jak zwykle to bywa system walczył z pisarzem nożycami cenzora, miażdżącymi artykułami w prasie i przez agentów Securitate.

    Według mnie niezwykle ważne problem, który omawia Manea – moralna odpowiedzialność intelektualistów przed własnym społeczeństwem. „Felix culpa” – esej, poświęcony mało znanej stronie życia wybitnego intelektualisty Mircea Eliade, a zwłaszcza chodzi o aktywne zaangażowanie Eliadego na rzecz poparcia Żelaznej Gwardii – radykalnego prawicowego ugrupowania. Po wojnie Eliade okazał na Zachodzie i niejako całkowicie zapomniał o swojej przeszłości. Natomiast w Rumunii Eliade dotychczas odbierano go, jako światowego pozioma historyka religii. Ten esej z kolei został negatywnie przyjęty przez nowe rumuńskie władze.

    Problem rumuńskiej transformacji polega na tym, że polityczna elita tego kraju w rzeczywistości pozostała ta sama. Ci ludzie, którzy jeszcze niedawno kochali wybitnego wodza Causescu, po rewolucji zaczęli pisać jego nazwisko z małej litery. Symbolika i retoryka komunistyczna, która będąc kamuflażem nacjonalizmu nigdy tak naprawdę nie była właściwa Rumunii, została wyrzucona na śmietnik. Natomiast w Rumunii znów odradza się dość agresywny nacjonalizm, o czym świadczy rehabilitacja marszałka Iona Antonescu i niejednoznaczny stosunek do Holokaustu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s