Lektury Tomasz Zmeslak List miłosny pisany pismem klinowym

Proszę o wybór trzech cytatów z przeczytanej książki, które Pani/a zdaniem są w jakimś sensie kluczowe dla sposobu odczytania jej przez Państwa oraz o wyjaśnienie tego wyboru. (0d 1000 do 1500 znaków).

Podaję lektury uzupełniających, które mogą być Państwu przydatne przy tym temacie:

Sayer Derek, The Coast of Bohemia. Czech History. Princeton 2000.

Patoćka Jan, Kim są Czesi?, Kraków 2010.

Szczygieł Mariusz: Gottland, Warszawa 2009.

Szczygieł Mariusz: Zrób sobie raj,  Warszawa 2010.

Hroch Miroslav: Małe narody Europy. Perspektywa historyczna, Wrocław 2003.

Górny Maciej, Miedzy Marksem a Palackym. Historiografia w komunistycznej Czechosłowacji, Warszawa 2001.

 

7 thoughts on “Lektury Tomasz Zmeslak List miłosny pisany pismem klinowym

  1. „Jedną z odznak starości, panie podporuczniku, prynajmniej w moim prypadku, jest to, że mózg przestaje działać racjonalnie. Zaczynam ulegać emocjom, nastrojom, a co najgorsze, kiedy nachodzą mnie te wybryki duszy, w znacznej mierze przecież mi obce, nigdy nie wiem, gdzie i kiedy się skończą. Jest to jak podróż bez mapy w nieznane…”

    „Aksamitna rewolucja, która tego roku wybuchła, tak bardzo zaintregowała ciotkę Annę, że staruszka przerwała przygotowania do śmierci i nawet zapisała się do okulisty, żeby dobrać sobie okulary. Potem zaczęła regularnie czytać gazety, słuchać wiadomości radiowych i oglądać telewizję oraz z radością zaglądać do różnych nowych czasopism, których coraz więcej poiawiało się w kioskach.”

    „Jak wynika z tej krótkiej, przeczytanej tu historii, przeszłość ma dla nas jedno przesłanie: przyszłość nie będzie łatwa. Najprawdopodobniej będzie równie trudna do przewidzenia, jak nasza przeszłość w czasach, kiedy jeszcze nie była przeszłością…”

    Ten wyżej podane cytaty pokazują nam ten ciężki czas i trudny okres przejściowy, okres transformacji i zmiany układu życia. „przeszłość ma dla nas jedno przesłanie: przyszłość nie będzie łatwa”- to, dla mnie najważniejszy cytat tej lektury.

    „Niestety w nasze życie, podobnie jak w życie dawnych Hetytów, wkroczyła historia – wyznaje Josef. – Żyliśmy w niezwykle ciekawych czasach: koniec wojny, dwa lata pędu na oślep ku demokracji, a potem komunistyczny pucz. Jeszcze trochę popracowałem, potem mnie zamknęli. Przyczyna dziś już nie jest istotna”. Opowiadając o miłości Kviety i Josefa, Zmeškal kreśli rozległą panoramę powojennej Czechosłowacji. W jego powieści historia jest tłem i współpasażerem życiowej podróży.

  2. S.30 – Ja nie mam nic przeciwko tej republice – ciągnął Maksymilian. – Tylko nie podoba mi się, że jej godło nie jest zgodnie z najbardziej podstawowymi regułami heraldyki.
    – Czego? – zdziwił się urzędnik.
    – Heraldyki – powtórzył Maksymilian. – Jest to nauka o tworzeniu herbów, godeł państwowych i symboli rodowych.
    – A w jakiż to sposób to nasze godło państwowe łamie reguły tej pańskiej heraldyki czy jak jej tam?
    – A w taki, że czeski lew nie może mieć na piersi godła słowackiego. Jak powszechnie wiadomo, w centrum może być umieszczony wyłącznie znak dynastii panującej.
    – Dynastii panującej?
    – Tak właśnie. Dynastii panującej.
    – Ale przecież dzisiaj nie mamy dynastii panującej, drogi panie! Dziś mamy rządy ludu, o ile zdołał się pan zorientować.
    – Właśnie o to chodzi.
    – Czyli o co?
    – O to, że w sytuacji, kiedy nie mamy dynastii panującej, godło państwowe powinno być dwu- lub czteropolowe, aby jego czeska i słowacka część miały tę samą rangę. (…)
    Uczestnicy ceremonii zgromadzili się wreszcie przy wejściu i przy dźwiękach muzyki z taśmy magnetofonowej wkroczyli do sali ślubów. Tam już oczekiwał ich urzędnik z łańcuchem na szyi, na którym wisiało godło państwowe, przeczące regułom heraldyki. Nerwowa atmosfera nie rozwiała się całkiem, a urzędnik w swojej przemowie zdawał się szczególnie akcentować wszystkie wyrazy, które maiły związek ze słowem „socjalizm”. Maksymilian i Alicja po raz drugi nałożyli sobie obrączki, po raz drugi podpisali akt małżeństwa. Po nich podpisali go świadkowie i na tym ceremonia się skończyła. Przy pożegnaniu urzędnik zagadnął Maksymiliana:
    – To było dobre, z tym godłem państwowym, to było dobre.
    – Jak to? – zdziwił się Maksymilian. – Co pan ma na myśli?
    No bo, proszę pana, ja się urodziłem w Bańskiej Bystrzycy, jestem Słowakiem.
    S.181 Swojej kariery Hynek nie zawdzięczał bynajmniej własnej gorliwości czy talentowi, lecz najzwyczajniejszej pokorze, której podstawą było zrozumienie, że najważniejsza jest nudna, męcząca, monotonna, można rzec anemiczna cierpliwość. To odkrycie było tak banalne, że aż przerażające. Wiedział, że większość ludzi napawa dumą, że są wyjątkowi, niepowtarzalni i jedyni w swoim rodzaju. Kwietę też. Ale on, Hynek Jansky, doktor praw, wiedział, że jest doskonale przeciętny, taki sam jak inni, i był z tego dumny, jakby co najmniej odkrył jakieś powszechnie obowiązujące prawo przyrody. Był dumny z tego, że nie jest ani wyjątkowy, ani niepowtarzalny, ani jedyny w swoim rodzaju. Był dumny z tego, że jest cierpliwy i potrafi się dostosować. Wszystkie tenisowe zwycięstwa zawdzięczał cierpliwości, nigdy nie ryzykował, trzymał się linii bazowej, nie ścinał ostro i nie stosował pomysłowych lobów, nie – on nie. Czekał na okazje i wykorzystywał błędy przeciwnika, zlany potem w milczeniu odbierał wszystkie podania, póki nie odpadł z sił, nie posyłał piłek tuż na siatką, nie celował blisko linii, on je posyłał o metr od krawędzi kortu – i to on wygrywał.
    S.358. (…) Bycie Czechem oznacza przynależność do małego narodu, który ma jakieś wspólne doświadczenie historyczne, a do tego jeszcze mówi po czesku. No więc tak: ci Czesi to są naprawdę dziwaczne okazy. Na przykład, są dziwnie chłodni w obejściu. O wiele zimniejsi niż Brytyjczycy. Jest niemal nie do pomyślenia, żeby na ulicy w Pradze czy Hodoninie ktoś się uśmiechnął. A zachowanie sprzedawców i kelnerów! To dopiero coś! Wyobraź sobie, że w stosunku do klientów są aroganccy i niegrzeczni, czasem wręcz chamscy!!! Czytałem o tym w przewodniku, ale nie chciało mi się wierzyć, teraz jednak widzę, że pod tym względem jest o wiele gorzej niż mogłem sobie wyobrazić. Idziesz do sklepu, na przykład, po ziemniaki, i musisz liczyć się z tym, że sprzedawca cię objedzie! Wyobrażasz sobie? Dobre, co? Choćby po to warto zrobić sobie wycieczkę do Czech. I następna zadziwiająca rzecz: mimo że ludzie w ten sposób się do siebie odnoszą, to uważają, że są w czołówce najbardziej kulturalnych narodów świata. Godne podziwu! Po pierwsze, w ogóle nie płacą swoim nauczycielom. To znaczy płacą, jak sprawdziłem: tyle, ile w Albanii. Po drugie, na kulturę w przeliczeniu na osobę przeliczają mniej niż w Rosji.(…) Uważają się za pępek świata, tak jakby. Że to prowadzi w prostej drodze do rasizmu i różnych zachowań dyskryminujących mniejszości (a w przyszłości będzie jeszcze gorzej) do nich jeszcze nie dotarło. Krótko mówiąc, tutaj fakty, czy w ogóle informacje, nie mają najmniejszego znaczenia. To jedna z cech charakterystycznych dla tego kraju. Jeśli fakty są nie po ich myśli, tym gorzej dla faktów. Również wygląda na to, że uważają się za cyników, chociaż wynika to pewnie z szybkiego przejścia od komunizmu do kapitalizmu. Jak powiedział Oscar Wilde, cynik to człowiek, który zna cenę wszystkiego i nie zna wartości niczego. Przecież wiesz, co mam na myśli. Podobnie jak inni ludzie z Europy Wschodniej (z wyjątkiem Polaków) w kontaktach z innymi są dość nieśmiali i zachowują dystans. (…) Poza tym, mają kuriozalny stosunek do psychologii i filozofii. Wyobraź sobie, że na tutejszych uniwersytetach na psychologię zgłasza się więcej kandydatów niż na jakikolwiek kierunek. Niesamowite. Podobno jest tak od kilku pokoleń. Tak mi przyszło do głowy: słyszałaś może o jakiejś czeskiej szkole psychologicznej? Coś w rodzaju: Name three the most famous Belgians? Anyway. Pewnie wynika to z tego, że Czechy są najbardziej ateistycznym państwem w Europie, a tym samym na świecie. Jakoś musi się to przejawiać. (…) A teraz pozytywne strony. Jeśli już kogoś poznasz, to świetnie się z nim gada. Mają specyficzne poczucie czarnego humoru. Pięknie odnoszą się do starych ludzi. Wyobraź sobie, że w zatłoczonym tramwaju czy w autobusie potrafią wstać i ustąpić miejsca komuś starszemu i uważają to za zupełnie normalne. Zauważyłem również, że relacje rodzinne są tu bardzo ważne, niemal jak we Włoszech, chociaż na pierwszy rzut oka Czesi mają niewiele wspólnego z Włochami. (…) Czasami pod pewnymi względami i w określonych sytuacjach Czesi trochę przypominają Niemców, ale tego nie wolno im mówić. To tak, jakbyś komuś powiedziała, że powinien się umyć, i chociaż miałabyś racje, byłaby to obraza majestatu. Tak czy inaczej, spośród mieszkańców wszystkich ościennych państw, najbardziej przypominają Niemców. Czesi ich trochę podziwiają, ale jednocześnie trochę się nimi brzydzą (zdaje się, podobnie jak reszta Europy). (…) Etykieta jest bardzo skomplikowana i szczegółowa. Ale młode pokolenie już się tym tak bardzo nie przyjmuje. (…)

    Powieść Tomáša Zmeškala „List miłosny pismem klinowym” – jest opowieścią o życiu jednej rodziny w Czechach z ważnymi historycznymi wydarzeniami w tle. Jest to jedna z najważniejszych powieści rozliczeniowych w Czechach. Autor poprzez swoich bohaterów się rozlicza z burzliwą historią powojennej Czechosłowacji. Pierwszy cytat świetnie pokazuje, że w powojennej Czechosłowacji problem słowacki tak i nie został do końca rozstrzygnięty, stosunki czesko-słowackie pozostawały napiętymi, co w końcu doprowadziło do „Aksamitnego rozwodu” po obaleniu komunizmu. Drugi cytat świetnie ilustruje postać Hynka Janskego, z którym Kwieta, główna bohaterka, była w „fatalnym związku”. Akurat takim sadystom i miernotom jak Hynek system komunistyczny sprzyjał najbardziej. Trzeci cytat to niby spojrzenie zewnątrz na Czechy i na Czechów. Jest to fragmenty listu kuzyna Kwiety Jirzego Novaczka do swej siostry. Jirzi to osoba zewnątrz, ponieważ całe życie mieszkał w Londynie, on nie zna historii oraz mentalności Czech. Tym ciekawsza według mnie jest jego opinia o tym kraju.

  3. „Uważaj na siebie,Zdeńku to są Rosjanie a dla Rosjan ludzkie życie się nie liczy”

    – głównym przesłaniem tego cytatu jest, to że nawet złodziej dla swej ofiary staje się bratem, tylko dlatego, że jest Czechem. Rosjanie zaś ukazani są jako naród agresywny i barbarzyński, który nie liczy się z wartością ludzkiego życia.

    „Nie powinno się mówić Europa Wschodnia tylko Europa Środkowa. Mama i tata zawsze byki czy]uli na tym punkcie, a więc muszę się nauczyć mówić Europa Środkowa! Europa Środkowa!

    – wyodrębnienie europy środkowej jest fenomenem historycznym i geograficznym, bardzo ważnym dla tożsamośći mieszkańsów tego terenu, zwłaszcza w świetle tego, że wiele osób na zachodzie europy jej wschodnią część uważa za gorszą i zacofaną

    „A żeby człowieka złamać to trzeba go upokorzyć”

    – Powieść pokazuje na to nie jak działał system komunistyczny lub niekomunistyczny w ten moment, ale przede wszystkim jak on wpływał i manipulowal ludzmi, jakby lalkami w rękach reżymu, ktory miał swoje teorje i przepisy jak złamać, poniżyć tego zwykłego człowieka na swoją korzyść.

  4. S. 157 „Znowu nadciągało parszywe wojsko innego mocarstwa, tym razem z przeklętej Europy, gnając przed sobą jak chmarę owadów kolejne fale ledwo żywych uciekimierów. Powrót na północ, do domu, był terz niemożliwy, ponieważ Bóg, pod którego spojrzeniem powstają i giną gwiazdy, zesłał nam kolejny cios: barbarzyńcy chcieli znowu zawładnąć naszymi ścieżkami, naszymi górami, bogactwami znajdującymi się na naszej ziemi i tym, co skrywa się pod nią, a ja pragnąłem tylko jednego – aby Bóg, którego imię jest wieczne, zesłał na nich takie nieszczęścia, jakich nie szczędził nam.”

    S. 180 „Szybki rozwój duchowy Europy Wschodniej zmierzał wytrwale ku produkcji taśmowej. Nadeszły czasy licznych procesów sądowych. Przesłuchania nic nie znaczą, wystarczy sam fakt oskarżenia. Tradycja tortur, która sięga początków historii Rosji carskiej, w połączeniu z klasyczną filozofią rodem z Niemiec oraz analitycznym geniuszem Marksa sprawiła, że zaczęto przeprowadzać egzekucje. To wiecznie niedocenienie małych narodów i ich tradycji! Lekceważenie elementu słowiańskiego i jego udziału w budowaniu lepszego świata. Tyle energii, taka potęga myśli – to wszystko doprowadziło do powstania obozów koncentracyjnych i procesów sądowych, których oskarzane były całe grupy. Tyle nierozwiązanego, genialnego potęciału skierowanego na użytek wzbogacenia świata.

    S. 358 „Bycie Czechem oznacza przynależność do małego narodu, który ma jakieś wspólne doświadczenie historyczne, a do tego jeszcze mówi po czesku. No więc tak: ci Czesi to są naprawdę dziwaczne okazy. Na przykład są dziwnie chłodni w obejściu. O wiele zimniejsi niż Brytyjczycy. Jest niemal nie do pomyślenia, żeby na ulicy w Pradze czy Hodoninie ktoś się uśmiechnął. A zachowanie sprzedawców i kelnerów. To dopiero coś. Wyobraź sobie, że w stosunku do klientów są aroganccy i niegrzeczni… I następna zadziwająca rzecz: mimo że ludzie w ten sposób się do siebie odnoszą, to uważają, że są w czołówce najbardziej kulturalnych narodów świata. ”

    Tomas Zmieskal w swojej opowieści pokazuje nam obraz złykłego Czecha, jaki przeżywa nie najlepsze momenty swego życia w czasy okupacji Wschodniego mocarstwa. Nie tylko bieda wywołała kłopoty dla tych ludzi, ale także stały strach do wyższej władzy, która w każdym razie może użyć przeciwko nich przesłuchanie, procesy sądowe i nawet więzienię. Będąc małym państwem Czechosłowacja czekała na swoje zbawienie i prosiła żeby Bóg swoją wszechmocą wypędzić barbarzyńców z miłego kraju.
    Dość ciekawym występuje także sposób zachowania prawidłowego Czecha wobec innych ludzi i ich odnoszenie do samich siebie. Zbyt ważną zostaje kwestia wspólnego doświadczenia historycznego i języka czeskiego, jakie są istotnymi cechami przynależności do małego narodu, walczącego o swoją wolną przyszłość.

  5. s.10 Chciał uniknąć konieczności słuchania kolejnego utworu – sonaty Beethovena. Uważał, że Beethoven od z górą stu czterdziestu lat jest niesłychanie przeceniany jako kompozytor. I to dlaczego? – zastanawiał się ojciec – dlaczego? Z powodu Ody do radości? Jeśli ten utwór czymś się odznacza, to tym, że zawsze jest grany na zakończenie festiwalu Praska Wiosna. A poza tym jest to niewątpliwy przykład muzyki pozbawionej wesołości. Typowo niemiecka rzecz, pomyślał, Oda do radości bez radości.

    s.177 A potem, kiedy jego sekretarz, pisarz, czy kto to był, zamknął za sobą drzwi, kiedy sprzeżyna w zamku zaskrzypiała i szczękneła, szybkim ruchem przybliżył jej rekę do swoich ust, jakby chciał złożyć na niej pocałunek, jak na przedwojennych filmach, ale nie pocałował jej, ponieważ komuniści byli już drugi rok u władzy, a taki burżuazyjny zwyczaj należy uznać za głupii kompromitujący, no i, trzeba przyznać, również niebiezpieczny. Wyszedłby na jakiegoś burżuja czy zwolennika podejrzanych obyczajów, już lepiej byłoby po prostu pocałować ją w usta.

    s. 300 „Co to jest?” – wyjąkał pan Verner, i jeszcze: „Panie, co pan tu robi?” A tamten tylko w kółko przeprasza i mówi: „ Ja przyszedłem, żeby pana okraść, ale to już jest trzecia kolomna tych czołgów, więc postanowiłem pana obudzić , bo wygłąda na to, że albo wybuchła wojna, albo nas ruskie napadli. Ja już pójdę, a pan niech może zadzwoni do rodziców i do żony, to znaczy przepraszam… ale widziałem takie ładne rodzinne zdjęcia… A w przedpokoju ma pan telefon… No to niech pan do nich zadzwoni, bo jeśli to jest wojna albo okupacja… To ja znikam i jeszcze raz bardzo przepraszam, ale naprawdę pokrzyżowało mi to trochę szyki”. A pan Verner podobno złapał go za rekę i mówi: „Jezuz Maria, człowieku, niech pan zostanie, przecież mogą pana zastrzelić!”.

    Powieść Tomaša Zmeškala to jest rzeczywiście saga o kilku pokoleniach przeciętnej czeskiej rodziny. Pokoleniach niestety straconych przez wojnę, komunizm i 1968 rok. Wydaje mi się, że powieść jednocześnie ma uniwersalny charakter, ale w swojej postaci też jest niezwykłe czeska. Właśnie chciałem udowodnić to zdanie, dobierając odpowiednie cytaty, szukając w powieści pierwiastki czeskości a zarazem szersze tło wydarzeń historycznych w Czechosłowacji.

    Już na początku powieści widzimy tradycyjną niechęć Jozefa do Niemców, jednocześnie to może być aluzja na dzisiejszy sceptycyzm Czechów wobec Unii Europejskiej. Przypominam, że Oda do radości jest hymnem Unii. Praska Wiosna 1968 roku też właściwie się skończyła dla Czechów bez radości.

    Podczas komunistycznej dyktatury pojawiło się sporo osób, którzy w istocie rzeczy nie byli komunistami. Współpracowali z nową władzą, bo mieli w tym interes. Ktoś chciał zapewnić sobie lepsze warunki życia, awans społeczny, którego nie mógł wyobrazić w międzywojennej Czechosłowacji. Natomiast wśród takich kameleonów zawsze są osoby niezwykłe potworne. Akurat do takich należy sadysta Hynek Jansky, który wykorzystuje stanowisko dla znęcania nad swoimi ofiarami.

    Ostatni cytat według mnie jak najbardziej pokazuje sylwetku Czecha. Złodziej, który chce okraść dom, ale jednak budzi gospodarza, żeby uprzedzić o sowieckiej interwencji w Czechosłowacji. Każdy Czech dba o rodzinie, prawdopodobnie złodziej chce coś ukraść z powodu troski o swoją rodzinę. Natomiast przed obliczem okupacji kraju wspomina o tej szerszej rodzinie, gdzie właściwie każdy Czech jest dla niego bratem. Nawet złodziej w Czechach może być uczciwy…

  6. Nieoczekiwanie najbardziej przydatne okazały się dla nas informacje finansowe. Po pieczołowitej analizie wszystkich istniejących rachunków jeden z naszych historyków zaskoczył nas odkryciem, że częściowa rekonstrukcja maszynerii, przeprowadzona sto pięćdziesiąt lat temu przez mojego pradziada, kosztowała o wiele więcej niż odbudowa kanalizacji miejskiej po pamiętnym siedemnastym trzęsieniu ziemi oraz instalacja nowej ekstraplanatarnej sieci 28-9 razem wzięte. Ten fakt w sposób oczywisty dowodził, że dla naszych przodków maszyna na więży była czymś wyjątkowym i niezastąpionym, choć o jej przeznaczeniu nadal nie mieliśmy pojęcia.
    st. 215

    Policjant miał ciemnozielony mundur z czerwonymi naszywkami. Nie uśmiechał się. Jego wyraz twarzy był surowy, poważny, wręcz pogrzebowy. Jirzi, kiedy przyszła do niego kolej, pokazał mu swój czeski paszport, w którym widziano czarnym na biało, że urodził się w Londynie. To spowodawało, że funkcjonariusz obejrzał dokument dokładnie, strona po stronie, zważył go w ręku, po czym wzniósł wzrok na Jirzego. Jirzi uśmiechnął się do niego zachęcająco. Na paryskim lotnisku wszyscy się uśmiechali, w Rzymie i Düsseldorfie także, nawet w Izraelu. Ale nie w Pradze. Tutaj policjant się nie uśmiechał…Jirzi zrozumiał, że ten policjant na tym lotnisku nigdy do nikogo się nie uśmiechnie. Najwidoczniej mundur nakładał nań w tej mierze jakieś ograniczenia. Leśna zieleń narzucała mu określone zachowanie nawet tutaj, na praskim lotnisku. Zupełnie jakby lada chwila miał się skądś wyłonić transporter opancerzony, a wtedy funkcjonariusz wskoczyłby do niego, żeby gdzieś na pasie startowym wykonać jakieś bardzo ważne działanie obronne…minęły już dwa lata od oksamitnej rewolucji, ale widocznie na lotnisko ta wiadomość jeszcze nie dotarła.
    st. 257-258

    …relacje rodzinne są tu bardzo ważne, niemal jak we Włoszech, chociaż na pierwszy rzut oka Czesi nie mają nic wspólnego z Włochami. Nasi rówieśnicy (ładne słówko, co? to znaczy ludzie, którzy mają tyle lat co my) są właściwie tacy sami jak ich koledzy z Anglii, Holandii czy jakiegokolwiek innego kraju. Prywatnie są bardziej bezpośredni i nie mają zahamowań, na przykład potrafią przy filiżance kawy opisać Ci całe swoje życie, nie wyłączając najintymniejszych szczegółów. Na coś takiego nie zdobyłby się żaden Brytyjczyk. Naprawdę umieją być niezwykle otwarci.
    st. 361

    Te trzy cytaty pokazują stosunek do pamiątek historycznych, jak potrafią cenić to, co istnieje w pamięci całego narodu od pokoleń; drugi cytat wskazuje to, na ile strach przed ideologią, której już nie istnieje może wkorzenić się w duszę człowiekowi, na ile ona jest silna, że człowiek nie potrafi w niepodległym kraju przestąpić tę granicę w swojej świadomości, żeby czuć się swobodniej; trzeci cytat wskazuje na tożsamość narodową,mianowicie na otwartość i życzliwość młodego pokolenia, na relacje w rodzinie tym samym porównując zachowanie pokoleń na tle historycznym i politycznym.

  7. – Jeśli, Łukaszku, dalej będziesz się tak opiekować moimi kwiatkami, to zgłoszę cię do awansu.
    – Wystarczy premia – odpowiedział podporucznik.
    – Masz premię jak w banku, podlewanie pierwsza klasa.
    – A co z dziadkiem?
    – Jeśli będzie się to zapowiadać zupełnie beznadziejnie, to możemy zgłosić go do odznaczenia.
    – Możemy? – zapytał podporucznik.
    – No przecież nie oficjalnie, to chyba jasne. Ale są sposoby.
    – Jakie?
    – To zależy. Zobaczy się. Dużo mu to nie pomoże, ale medale nikogo nic nie kosztują.

    * Awansem lub premią w czasach rządów partii komunistycznych wewnątrz państw satelitarnych ZSRR (w tym przypadku w Czechosłowacji) nagradzano określoną grupę ludzi za banalne rzeczy. Władza w ten sposób budowała fundamenty swojego systemu, swojego przyszłego szantażu, poprzez który w ciężkich dla niej chwilach utrzymywała się przy życiu. Częstę i bezsensowne wynagrodzenia wciągały współpracowników komunistycznego terroru do bagna z którego potem nie można się było tak łatwo (albo wcale) wydostać. „Medale nikogo nic nie kosztują” – utrata wartości nie tylko samych odznaczeń ale i wartości moralnych w tych czasach. Medalami starano się zamknąć usta ludziom dążącym do jakichkolwiek zmian, kamuflowały one w tych czasach prawdę i rzeczywistość.

    „Przez chwilę przeglądał zawartość wielkiej torby sportowej, w końcu wyjął z niej grubą książkę, która, sądząc po okładce, mogła mieć charakter naukowy. Teraz, parę lat po sierpniu 1968, coraz trudniej było o publikacje naukowe.”

    * Krótkotrwała próba zreformowania systemu utworzonego przez Partię Komunistyczną w Czechosłowacji doprowadziła przed 1968 rokiem do chwilowego zniesienia cenzury i domagania się „socjalizmu z ludzką twarzą”. Niestety reformę udusiła w zarodku interwencją państw Ukladu Warszawskiego. Po niej wprowadzono cenzurę publikacji naukowych, mediów, prasy jak i obowiązkową naukę marksizmu i leninizmu. Literaturę z Zachodu sprowadzano drogą nielegalną, przemycano ją na wszelkie sposoby.

    „Szybki rozwój duchowy Europy Wschodniej zmierzał wytrwale ku produkcji taśmowej. Nadeszły czasy licznych procesów sądowych. Przesłuchania nic nie znaczą, wystarczy sam fakt oskarżenia. Tradycja tortur, która sięga początków historii Rosji carskiej, w połączeniu z klasyczną filozofią rodem z Niemiec oraz analitycznym geniuszem Marksa sprawiła, że zaczęto przeprowadzać egzekucje.”

    * Aparat terroru załatwiał wszelkie sprawy bez uzyskania podstawowych praw człowieka, nie można było skorzystać z adwokata, jeśli zaś można było, to wtedy pełnił on jedynie funkcję wyśmiewanej maskotki. Wynik procesów sądowych był znany jeszcze przed samym przesłuchaniem, było ono tylko formalne i nie miało żadnego większego znaczenia. System się z nikim nie liczył, korzystał z wszelkich zabronionych metod, które miały za cel obwinić kogokolwiek by dać przykład innym jak mogą skończyć jeśli sprzeciwstawią się władzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s