Debata 2 Ile europejskiej, ile narodowej tożsamości?

Ile europejskie, ile narodowej tożsamości w procesie integracji europejskiej?

W jakimś stopniu integracja europejska wymaga zrelatywizowania tradycyjnych europejskich tożsamości narodowych?

 

Odpowiedzi do 8 listopada.

61 replies

  1. Co jest w swojej istocie święto 11 listopada, i jaki jest sposób jego obchodzenia?. Niewątpliwie 11 – listopada jedna z ważnych dat dla Polski. Podczas gdy kilka lat temu (mamy na myśli w odniesienie do czasów komunizmu) w Polsce obchodzony były zupełnie inny święta (daty). A jak wyglądało obchodzenie wtedy i teraz. W czasach PRL, były dwie formy celebracji – demonstracje i parady. Obie formy są całkowicie kontrastowe. Dla Pierwszego charakteryzującym elementem było, że sami ludzie maszerowali machając rekami pozdrawiając władcę a dla drugiego naprzeciw, ludzi stali patrząc na władców którzy witali ich. Można z pewnością stwierdzić ze obchody 11 listopada w istocie wyglądają dokładnie jak demonstracje z czasów komunistycznych. I nie ma nic dziwnego, bo dla większości polaków zmienił się tylko daty świętowania, ale pozostały formy, ponieważ nie wiedzą o innej formie narodowego obchodzenia. Jedyna różnica z poprzedniej epoki – obecność „młodego czynnika”, młodzieży która „nie pozwala” znaleźć absolutnie podobieństwa z wcześniejszą epoka. Nie ulega wątpliwości, ze młodzi ludzi mają w głowę kontrowersje związane z faktem, że z jednej strony, dzień 11 listopada trzeba obchodzić jako święto, i z drugiej strony, obchody tego dnia nie wyglądają w odpowiedni sposób: Ludzi maszerują ulicą i brakuje w tym wszystkim emocjonalności. Młodzież chce wprowadzić elementy emocjonalności, (fajerwerki, hałas, grzmot, itp.), ale dla większości zawsze tam gdzie dominuje sfera emocjonalna racjonalność pozostaje w nieruchomości. Pytanie jest takie, w jakie formie wprowadzić świętowanie tego dnia, żeby ludzi mogły wyrazyc na zewnątrz swoje emocji, a s drugiej strony żeby emocje, nie dotknęły innych.

  2. Wzajemne przenikanie się obyczajow jest ściśle związane z integracją europejską. Wdzisiejszych czasach kiedy wszem obecny jest globalizm warto pamiętać o tradycjach swojego narodu. Jednak we wszystkim należy zachować umiar ponieważ popadanie ze skrajnosci w skrajność może przysporzyć nam kłopotów. W teraźniejszym świecie nie można być ani kosmopolitą ani megalomanem. Nie można skupiać się jedynie na historii swojego narodu ponieważ teraz bardzo ważna jest historia Europy jako wspólnoty co nie znacza jednak że można całkowicie zapominać o swojch korzeniach. Trzeba pamiętać gdzie ma się swój początek a w razie konieczności przypomnieć o tym innym.

  3. W procesie integracji występują różne metody rozwiązywania sprzeczności (oczywiście głównie prawnych), począwszy od wzajemnego uznania, poprzez koordynację i harmonizację, aż do całkowitego ujednolicenia różnych systemów. Zakładając, że tożsamość narodowa stoi w sprzeczności z tożsamością europejską, jesteśmy chyba na etapie wzajemnego uznania. Uznajemy, że każdy obywatel państwa członkowskiego Unii Europejskiej ma prawo do zachowania swojej narodowej tożsamości i prawo to nie jest przez nikogo nie kwestionowane. Mamy poczucie odrębności wobec innych narodów, pielęgnujemy swoją historię, kulturę, język, symbole narodowe.
    Ale równocześnie od kilkudziesięciu lat oswajamy się z koncepcją „tożsamości europejskiej”. Nie jest ona co prawda do końca jasna i sprecyzowana, ale pojawia się właściwie przy każdej dyskusji o integracji. Poczucie „bycia Europejczykiem”, odczuwanie związku z europejskością to nowe elementy tych dyskusji. Przy tej okazji często też sugeruje się, że tożsamość europejska nie jest tak do końca sprzeczna z tożsamością narodową, że właściwie mogą współistnieć. Problem pojawia się, kiedy trzeba byłoby wybrać jedną z nich.
    Kryzys ekonomiczny bardzo silnie pokazał, że tożsamość narodowa przeważa. Działania instytucji UE na rzecz ratowania gospodarek krajów najsilniej dotkniętych kryzysem spotkały się właśnie z poczuciem odrębności narodowej, zwłaszcza w krajach najsilniej zaangażowanych w działania ratunkowe.
    Tak więc na razie mało w nas europejskiej tożsamości, jesteśmy przede wszystkim przedstawicielami swoich narodów. Integracja europejska, ta instytucjonalna, daleko odbiegła od integracji społecznej. Nawet chętnie korzystając z dobrodziejstw wspólnego rynku, w tym ze swobody przepływu osób, nie chcemy rezygnować ze swojej tożsamości.
    Dalsze rozwijanie integracji europejskiej w sferze politycznej i ekonomicznej nie wymaga jednak rezygnacji z tożsamości narodowych poszczególnych narodów żyjących w państwach wchodzących w skład Wspólnoty. Korzyści praktyczne, oczywiście w bardzo długoterminowej perspektywie, powinny przeważyć. Bycie Polakiem, Niemcem czy Hiszpanem nie jest przeszkodą w budowaniu strefy euro. Ważne jest tylko, aby procesy integracji nie naruszały tych elementów, na które poszczególne narody są szczególnie wrażliwe. Odebranie jakiegoś „narodowego dobra” może spowodować, przynajmniej obecnie, tak silny opór, że europejskie więzy, które już się wytworzyły, zostaną bezpowrotnie zerwane.

  4. Odpowiedź na to pytanie może być zbudowany na dwa sposoby: 1) istnieje lub nie istnieje kultura europejska (spólna)? i, 2), gdzie się kończy tośsamość/tradycja i rozpoczyna się kosmopolityzm (europejski)?

    Na pierwsze pytanie odpowiedź jest po jednej stronie prosta, po drugiej – bardzo skomplikowana. Europozitytywysty będą argumentować, że istnieje kultura europejska, która jest określona przez kilka czynników, wśród nich filozofia grecka, prawa rzymskie i chrześcijaństwa.

    Jednak obecnie UE nie można kwalifikować jako monolityczny terytorium (według najnowszych danych w Unii Europejskiej, 10% są musulmani). Więc w tym przypadku nie możemy mówić o kulturze europejskiej, bo pojawiją się nowe elementy „nietypicny” europejskiej kultury/tośsamości. W moim zdaniu, kultura europejska jest bardziej pojęciem politycznym, co oznacza, że nie stanie się rzeczywistością, ponieważ po prostu pewna kultura w Europie zawsze będzie mieć pierwszeństwo (grecka w starożytnej Grecji, potem rzymska, Bizancjum, Anglia w. XVI-XVIII, Francji Napoleona, Imperium Habsburgów, itp.). I, volens nolens – dominujący kraj w jednym regionie dominuje nad normami kulturalnymi. Mao Zedung lubił mówić że: „Siła polityczna wyrasta z lufy karabinu”, to jest ważne też jeżeli mówimy elementów tośsamości, kultur albo religii.

    Z drugiej strony, najważnejsza zasada Unii Europejskiej twierdzi „Unite in diversite”. Tak więc, po tej teoretycznej zasadzie można powiedzieć, że Unia Europejska nie wymaga rezygnację z tradycji albo tośsamości narodowej/kulturowej lub religyjnej. Jednakże, często można zauważyć pewną ingerencję w procesach/aspektach tożsamośćiowych, tutaj możemy wspomnieć: casus muzułmańskich kobiet we Francji, którzym zakazano noszić burka w miejsce publiczne lub decyzja Komisji Europejskiej zeby w szkolach we Włoszech i Rumunii zakazano postawić krzyż na scianie. Tak więc, z jednej strony UE przyjmuje zróżnicowanie, ale z drugiej strony zakazuje pewne przedmioty tośsamościowe i tradycyjne dla niektórych narodów.

    Szesze mówiąć, Unia Europejska jest regionem, w którym głównym procesem migracja. Jest to ciągły proces, który wymaga zmian na poziomie tożsamości. Tak więc, wynikiem tego procesu jest stracenie kilku cech tośsamościowych, bo proces migracji i wspólistnienia do inego społeczeństwa niż natywniego, narzuca do przyjmowania innych tradycji (w pewnych przypadkach jest to wykonane świadomie w inni nieświadomie).

    Nie możemy powiedzieć, że UE wymaga przestrzegania pewnego rodzaju relatywizmu kulturalnego lub tożsamości. Jednakże, myśląć w kategoriach Josepha S. Nye to co dokona UE przez swojej polityki kulturalnej (która dotyczy tu i tośsamośc narodową) nie jest nic inne niż „soft power” w procesie narzucenia do „norm europejskich”. Podsumowując, H.R Patapievici filozof rumuński, powiedział, że „gdy coś wygraś, po prostu jest niemożliwe żeby nie stracił nic”, to jest ważne i w przypadku kiedy mówimy o narodowej tożsamości a procesem integracji europejskiej.

  5. Integracja europejska jest procesem, który obejmuje wiele aspektów naszego życia. Jest w niej oczywiście również miejsce na istnienie tożsamości narodowych, mówili już o tym „ojcowie założyciele” Unii Europejskiej. Jednak każdy z narodów jednoczącej się Europy musi również pójść na pewne ustępstwa. Siłą Europy ma być jedność w różnorodności. Połączenie zgoła odmiennych charakterów i cech ludzi z Południa(Włochy, Hiszpania) i Północy (Niemcy, Szwecja, Finlandia) nie jest łatwe, jednak jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania zjednoczonej Europy. Tożsamość europejska tworzona jest dopiero od kilkudziesięciu lat, tożsamości poszczególnych narodów mają za sobą wielowiekową historię. Powoduje to sytuację, iż mieszkańcy Europy cały czas przedstawiają się jako, np. Polak, Niemiec, Francuz a nie Europejczyk. Moim zdaniem do zmiany tej sytuacji potrzeba wielu lat, a nawet i po tym czasie identyfikacja narodowa będzie bardzo silna. Tożsamość bowiem kształtuje się wraz ze wspólnymi doświadczeniami, historią, warunkami do życia. A te w obecnej Europie cały czas są różne. Prostym przykładem są chociażby stosunki z Rosją. Przeciętnego Hiszpana niezbyt emocjonuje ten wielki, zimny kraj na wschodzie kontynentu, dla Polaka zaś zawsze będzie to synonim strachu i niebezpieczeństwa, któremu trzeba się uważnie przyglądać. W kształtowaniu tożsamości bez wątpienia istotne są wspólne interesy. Zrelatywizowanie tradycyjnych wartości narodowych powinno opierać się na wspólnym zrozumieniu interesów często bardzo różnorodnych. Nie jest to proces łatwy jednakże jak pokazują ostatnie dziesięciolecia, sukces jest możliwy. Bardzo ważne jest by każdy naród, każdy obywatel miał poczucie przynależenia do wspólnoty, w której cechy narodowe są szanowane. Bez tego nie będzie możliwe ukształtowanie wspólnej, europejskiej tożsamości. Tożsamość ta bowiem jest kwintesencją połączenie różnorodności poszczególnych narodów, uszanowania ich odmienności ale również zrozumienia, iż wszyscy uczestnicy integracji europejskiej reprezentują jeden kontynent. Warto o tym pamiętać zwłaszcza w sytuacji dynamicznego rozwoju Azji, potencjału Afryki oraz globalnej roli Stanów Zjednoczonych. Powinniśmy bowiem pamiętać, iż głos zjednoczonej Europy będzie brzmiał donośniej aniżeli głos poszczególnych państw.

  6. Zrelatywizowanie tradycyjnych europejskich tożsamości narodowych musi prowadzić do dalekoidących uproszczeń, przekłamań, a więc do przedstawienia tylko części prawdy. Narody europejskie nie powinny godzić się na przemilczenie pewnych wydarzeń ze swojej historii, tylko dlatego, że ktoś „mądrzejszy” uznał ja za zbyteczne, lub nie odpowiadające „standardom” i poprawności politycznej. Przykładem może być to, że nie można zrozumieć faktu, iż Czesi są najbardziej ateistycznym narodem w europie, nie mówiąc o historii husytyzmu, przygód z Habsburgami i komuną. Jeśli pominiemy te fakty, to nie wypada nawet mówić o przyczynowo-skutkowej nauce historii, jej szerokich kontekstach, a w konsekwencji pozostaniemy tylko w czarnej dziurze nic nie mówiących suchych faktów bez przemyślenia i głębi.
    Kolejną ważną kwestią jest zastanowienie się, czy taka „intagracja” w której konieczna jest zrelatywizowana narracja dziejów jest potrzebna i właściwa, ponieważ można odnieść wrażenie, że taka integracja jest tworzona „na siłę”, dla chwilowych potrzeb i osiągnięcia celów „ europejskich elit”, chcących aby taka koślawa narracja powstała.
    Uważam, że narody europejskie, mimo iż tworzą wspólną cywilizację, nigdy nie będą w stanie wspólnie i jednym głosem mówić o swojej historii, ponieważ ciężko będzie zrezygnować im z uzględnienia wydarzeń dla nich ważnych i kształtujących ich świadomość.

  7. Narody, państwa i regiony są stale konstruowane i przekonstruowywane w dyskursach geopolitycznych w celu zalegitymizowania przynależności/oddzielenia narodu czy państwa do/od tej lub innej przestrzeni politycznej, umacniając w taki sposób własną tożsamość. Według V. Tismaneanu, podział na Europę Wschodnią i Zachodnią ma sztuczny charakter i ma zniknąć wraz z końcem starego tysiąclecia. Te dwie częście są jednolitą przestrzenią, która ma zarówno tradycje tolerancji i dialogu, jak i straszliwych prześladowań oraz trybalizmu. Warto pamiętać, że taki kraj jak Bośnia jest taką samą częścią Europy, jak Niemcy, Polska, bądź Francja. Chociaż Europa jest określana jako „kontynent humanizmu”, jednak czy możemy się z tym zgodzić, gdy mówimy o tym, co się działo, na przykład, w byłej Jugosławii w 1989 roku? Co dzisiaj najbardziej zagraża nowym demokracjom? Tu ważną rolę odgrywają wspólnoty polityczne, czyli, czy będą otwarte czy zamknięte, zorientowane na społeczeństwo czy na wspólnotę.
    E. Gellner zaznacza, że etniczna sytuacja i etniczna przynależność jednostek jest prawdziwym neutralnym środowiskiem, które samo z siebie nie musiało jeszcze być źródłem nacjonalizmu. Jednak czy nacjonalizm da się „oswoić” i przekształcić w pozytywną energię, sprzyjającą obywatelskiemu dialogowi i współpracy, czy też jest związany z agresywnymi celami wywyższania swej grupy etnicznej? Między innymi, J. Breuilly nacjonalizm definiuje jako politykę, która wychodzi z wyobrażenia, że naród istnieje i że jednostka utożsamia się z tym właśnie narodem oraz z jego interesami. Dlatego, możemy twierdzić, że nacjonalizm nie istnieje bez tożsamości, a tożsamość bez nacjonalizmu.
    Uważam, że integracja europejska wymaga zrelatywizowania swojej wizji historii, chociaż trudno o jednoznaczną odpowiedź na zadane pytanie. Dzisiaj historia świata obfituje w przykłady konstruowania tożsamości europejskiej, czyli poczucia bycia Europejczykiem. Doświadczenia różnych państw pokazały, że często tożsamości ludności mieszkającej na pewnym terytorium zostały upolitycznione. Wciąż więcej młodzieży unika identyfikacji z własnym krajem, gdyż uważa, że bycie Europejczykiem, a nie np. Polakiem, ma więcej plusów. Trudno, by tożsamość europejska była kiedyś jednolita…

    • Tożsamość narodowa to przynależność człowieka do historycznej wspólnoty, a samo słowo „tożsamość” odpowiada na pytanie: „Kim jesteś?”. Tożsamość narodowa tworzy się nie przez to, czego człowiek osiągniął w swoim życiu, ale przez to, za kogo on się uważał od urodzenia (Polakiem, Niemcem, Cyganem, Francuzem itd.). Z kolei, każda grupa, uzyskując zdolność do przetrwania, stara się przedłużyć swoje istnienie, która drogą selekcji ustala pewną miarę jednorodności grupy (tożsamości).
      Zgodnie z politycznymi i strategicznymi celami, granice UE się rozszerzają, a przed Europejczykami (o ile wszyscy siebie uważają za takowych) pojawiają się nowe pytania nie mające wcześniej miejsca: gdzie się kończą granice Europy i kto może uważać siebie za Europejczyka?
      Kształtowanie tożsamości europejskiej jest ważnym kluczem sprawnego funkcjonowania Unii Europejskiej. Jak podkreśla Andrijczuk: „Każdy naród w Europie dodaje swoje własne unikalne cechy i pomysły do ogólnej idei zjednoczonej Europy. Sama tożsamość jest w ciągłym ruchu i w stałym poszukiwaniu uzupełnienień, wzbogaceń”. W badaniach tożsamości europejskiej, naukowcy wykorzystyją dwa główne podejścia:
      1) „Z góry w dół”, które wskazuje na obecność wspólnych wierzeń (wyobrarzeń) i wpływu wspólnych historycznych i kulturowych tradycjii.
      2) „Od dołu do goru”, którego zwolennicy sumiennie śledzą ile osób faktycznie określają siebie jako Europejczyków i jakie to ma dla nich znaczenie.
      Mimo tego, że w zjednoczonej Europie istnieją wspólne cechy i wartości, mieszkańcy lub narody każdego kraju lub regionu są dumni z własnych tradycji, historii i kultury. Oni czują się mniej lub bardziej zbliżonymi do innych w zależności od tych wartości. Właśnie w dzisiejszych czasach wartości i stereotypy określają stosunek ludzi do siebie.
      Przykładowo, możemy przeanalizować Holendrów, Duńczyków i Szwedów, którzy często uważają siebie za bardziej zaawansowanych w kwestii rozwoju społecznego, w porównaniu do innych narodów Europy. Brytyjczycy i Irlandczycy uważają, że anglosaski model systemu politycznego i sposób życia jest najlepszym systemem niż jakikolwiek inny. Niemcy są uznawane za najbardziej skuteczny naród za ich zdolność do rozwiązywania zadań, ale jednocześnie powodują największą antypatię za złe wychowanie.
      Europa, która cały czas się formuje na wspólnej kulturze i wspólnych wartościach, zawiera w sobie specyficzne cechy każdego narodu, pozwalająca przeniesienie jej tożsamości w kontekście europejskim.

      Podsumowując, tworzenie europejskiej tożsamości nie przechodzi gładko i napotyka się na opór różnych państw. Ta konfrontacja jest znaczną częścią współczesnych procesów powstawania i rozwoju jedynej tożsamości europejskiej we wszystkich dziedzinach. W związku z tym, tożsamość europejska jest żywym zjawiskiem, które nie może być postrzegane w oderwaniu od procesów globalizacji. Zakorzenienie tej tożsamości w przestrzeni całej Europy jest możliwe tylko wtedy, gdy pragnienie jedności weźmie górę nad wąskimi narodowymi tradycjami i światopoglądami.

      • Wydaje się jednak, iż owo pragnienie jedności nigdy góry nie weźmie, a już z pewnością nie nad tradycjami narodowymi. Weźmy za przykład Brytyjczyków, którzy od jakiegoś czasu grożą wyjściem z Unii Europejskiej. Ich poczucie jedności z Europą jest podobnie jak w poprzednich stuleciach dość znikome. Czy jest zatem sens mówić w ich przypadku o tożsamości europejskiej skoro znaczna część z nich za Europejczyków się nawet nie uważa? Warto zaznaczyć, iż nie chodzi o to, iż stawiają oni tradycje narodowe wyżej niż europejskie, a o to, że owa europejskość jest im raczej obca, co wynika z faktu, iż Wielką Brytanię zawsze traktowali oni jako coś zupełnie odrębnego od kontynentalnej Europy. Tożsamość europejska, jeśli możemy w ogóle o takowej mówić, będzie zawsze czymś innym dla Polaka, Brytyjczyka, Niemca, czy Greka, co uwarunkowane jest właśnie owymi tradycjami narodowymi, historią poszczególnych państw i ich drogą do „Europy”, która dla niektórych była upragnionym – należytym miejsce, a dla innych czymś, czego częścią do końca nigdy się nie czuli.

  8. Idea integracji europejskiej przyczyniła się do powstania nowego podejścia do kwestii świadomości odrębności kulturowej. Nasza tożsamość i niepowtarzalność stała się produktem wykwintnym wymagającym wyjątkowej troski. Dlatego też szukamy w tej różnorodnej przestrzeni europejskiej własnego miejsca, aby je znaleźć konieczne jest pełne zaangażowanie, chęć zrozumienia oraz przyzwolenie na inność. Integracja europejska ma prowadzić na pewien ponadnarodowy poziom, który nie może opierać się tylko na „zewnętrznej powierzchni politycznej i instytucjach prawnych” ale powinien prowadzić do przeobrażeń mentalnych. Integracja europejska nie wymaga wyrzeczenia się własnej historii, lecz poprzez prowadzenie na arenie europejskiej różnorodnych narracji prowadzić do lepszego poznania własnych symboli oraz nabraniem szacunku do symboli odmiennych. W Europie narodowe narracje plączą się ze sobą, ponowne opowiedzenie tych historii jest konieczne, gdyż musimy poznać cierpienie innych. Pełna akceptacja wszystkich narracji powinna doprowadzić do wzajemnego przebaczenia. Tożsamość narodowa, kulturowa nie jest niezmienna, pełne poznanie przeszłości ukierunkuje nas na przyszłość, gdzie bazą jedności europejskiej będzie poszczególna narracja narodowa.

  9. Polacy od wieków są niezwykle przywiązani do własnej tożsamości i pamięci historycznej. Tragiczna historia; zabory, powstania, okupacja, doprowadziły do gloryfikacji bohaterów i wykszałciły sylwetki wroga. Mimo upływu czasu, jesteśmy do owych stereotypów przyzwyczajeni i często,nawet nieświadomie, kierujemy się nimi w codziennym życiu.
    W obliczu integracji europejskiej, wymagane jest, abyśmy odrzucili myślenie w kontekście historycznym i starali się patrzeć na Europę przez pryzmat nowoczesności. Z trudem jednak zapomnieć o rodakach, którzy w ciągu wieków zostali pozbawiani wolności i którzy o ową wolność nieustannie walczyli. Mimo wszystko, obecna sytuacja na arenie międzynarodowej, narzuca nam przedkładanie dobra wspólnoty europejskiej, nad własną dumę i historię. Można się z tym nie zgadzać,jednakże integracja przynosi nam wiele korzyści. Przyszłość wydaje się być stabilniejsza, jeśli Polska będzie prowadziła politykę w porozumieniu z państwami europejskimi. Aby to osiągnąć,musimy jednak otworzyć się na innych i postarać oddzielić przeszłość od teraźniejszości.
    Historia Polski jest ,w moim mniemaniu,powodem do dumy. Często jednak zapominamy o naszych sukcesach i staramy się ukazać jej martyrologiczny wymiar. Powinniśmy nauczyć się chwalić naszymi przejściami,a nie stawiać nieustannie w pozycji roszczeniowej. Świat się zmienia, a my, Polacy, zbyt mocno przywiązujemy uwagę do historii.
    Nie twierdzę,że powinniśmy zapomnieć o przeszłości, jestem bardzo daleka od tego stwierdzenia. Wydaje mi się jednak,że rzeczywistość wymaga od nas nowego podejścia do niej. Należy wyciągnać wnioski z minionych wydarzeń i postarać się nie popełniać tych samych błędów. Przekonanie o nieomylności, rządza władzy i zbyt duży chaos wewnętrzny, nie raz okazały się dla nas zgubne. W obliczu integracji europejskiej, powinniśmy czerpać z tego,co piękne i szlachetne ,a nie skupiać się na tragedii narodu polskiego i oczekiwać zadośćuczynienia. Powinniśmy prezentować się na arenie międzynarodowej,jako ludzie dumni i kochający swoją historię,a nie osoby pełne urazy i żalu.

  10. Integracja europejska wymaga zrelatywizowania własnej wizji historii. Narodowa tożsamość, oczywiście, jest bardzo ważna i na pewno proces integracji nie wymaga jej odrzucenia. Wymaga jedynie krytycznego zastanowienia się nad nią. Zrozumienia, że często wbrew naszym uczuciom, nie jesteśmy w Europie najważniejsi. Nie dotyczy to konkretnie Polski, ale każdego europejskiego kraju. Proces integracji wymaga tolerancji u obywateli państwa. Niezwykle ważne jest, żeby zaczęli oni traktować innych, mimo istnienia różnic kulturowych, z takim samym szacunkiem jak rodaków. Oczywiście, własna historia zawsze będzie im bliższa. Będzie dla nich ważniejsza, ponieważ uwikłane były w nią całe pokolenia ich rodzin, poza tym mają oni świadomość, że to kim dzisiaj są jest w dużej mierze zasługą historii. Jednakże, kiedy zamierzamy wstąpić do pewnej wspólnoty, musimy zaakceptować jej zasady i, przynajmniej częściowo, jej system wartości. W tym systemie powinna być określona równość każdego członka, równość jego zasług w budowaniu wspólnej historii. Nawet jeśli to przedstawiciele pewnych konkretnych państw mieli bardziej spektakularne zasługi w tworzeniu od podstaw struktury integracyjnej, to nie znaczy, że inne państwa nie miały w tym własnego wkładu. W końcu sama chęć zjednoczenia się powinna być doceniona. Może zatem każde państwo powinno opisać kogoś, kto według nich przyczynił się do sukcesu wspólnoty, każde opisać własną historię. Tak aby wszyscy byli równi, nikt nie został pominięty w historii zjednoczenia i nikt nie był określony jako ten najważniejszy członek. Bowiem przynależność do wspólnoty powinna być wyznaczana na podstawie wzajemnej otwartości, tolerancji i szacunku. Z mojej wypowiedzi wynika zatem, że w owej przynależności powinno się zachować narodową tożsamość, aczkolwiek zrelatywizowaną na podstawie wspomnianych wcześniej zasad.

  11. Aby odpowiedzieć na to pytanie należy się najpierw zastanowić, czym tak naprawdę jest tożsamość europejska i czy w ogóle istnieje. Słowo „Europa” pojawia się po raz pierwszy już w starożytności, ale czy pierwsi mieszkańcy naszego kontynentu postrzegali się jako Europejczyków? Nie. W wiekach średnich określali siebie i to jest podstawowy składnik ich tożsamości – jako chrześcijanie łacińscy. Mimo to, Preambuła Konstytucji Europejskiej pominęła rolę chrześcijaństwa, odwołuje się natomiast do dziedzictwa starożytnych Greków i Rzymian. Laicki charakter wspólnoty europejskiej nie sprzyja identyfikacji przeciętnego Polaka z Unią Europejską. Wierzymy, iż jesteśmy najbardziej katoliccy, że nasza literatura, sztuka i język ojczysty mają szczególnie mocną, symboliczną wartość – od wieków czujemy się „Chrystusem narodów”, „przedmurzem chrześcijaństwa”. Stąd silne poczucie odrębności.
    Obecnie coraz więcej naszych rodaków zauważa, iż będąc Polakiem można też być Europejczykiem. Najpierw jednak skupiamy się na naszej tożsamości narodowej, a potem identyfikujemy się z tą szerszą – europejską. Mimo, że polska tożsamość kształtowała się pod wpływem dorobku cywilizacji europejskiej, to na skutek współczesnych tendencji do indywidualizmu myślę, że Polacy, tak jak inne narody, dążą do indywidualizacji.
    Pod tym względem inaczej mogło być przed przemianami w 1989 roku – w Polsce (a także w innych krajach Europy Środkowo) bardzo silnie utożsamiano się z „Zachodem”, który uważany za synonim europejskości. Działo się tak dlatego, ponieważ czuło się o wiele silniejsze przywiązanie kulturowe do cywilizacji zachodnioeuropejskiej, niż tej, która posługuje się cyrylicą. Stąd tak silna tęsknota i pragnienie bycia Europejczykiem [por. Milan Kundera „Zachód porwany albo tragedia Europy Środkowej”).

    • Zdecydowanie zgadzam sie z Twoim komentarzem.Wedlug mnie pominiecie roli chrzescijanstwa w formowaniu sie tozsamosci wspolczesnej Europy przez Preambule Konstytucji Europejskiej zdecydowanie nie sprzyja utozsamianiu sie przecietnego Polaka z Unia Europejska w jej laickim wydaniu.Co do tozsamosci narodowej, to uwazam, ze Polska wspolczesna zostala w duzej mierze uksztaltowana przez chrzescijanstwo w jej katolickiej wersji – duza role odegral tu wybor K.Wojtyly na papieza – w opozycji do ideologii komunistycznej bardzo zblizonej w niektorych aspektach do teorii oswieceniowych.Pomimo tego, wydaje mi sie , ze tozsamosc narodowa Polakow posiada potencjal do wyksztalcenia tozsamosci narodowej z zgodnej z tozsamoscia Europejska na zasadzie dialogu (wspolistnienie dwoch odlamow chrzescijanstwa i judaizmu na terenie Polski i brak wojen religijnych ).

  12. Zanim odpowiemy na powyższe pytanie myśle że warto zastanowić się czym jest tożsamość narodowa i europejska? Jakie są wyznaczniki polskiej tożsamosci narodowej?
    Tozsamość narodowa ukazuje istotę i wyjatkowość kraju na tle innych wspólnot. Opisuje ja kultura, jezyk, wspólne terytorium, dziedzictwo, historia. Odpowiada tez na pytania: Kim jesteśmy, jakie wartości są dla nas ważne, jaka kultura jest nam bliska. Najczęściej wymienianymi cechami polskości są: katolicyzm, patriotyzm oraz prorodzinność.
    Natomiast tożsamość europejska czyli poczucie bycia Europejczykiem jest wciąż kształtowana. W wyniku rozwoju integracji europejskiej, zwiększania przenikalności granic , ewolucji więzi miedzynarodowych. Naczelne wartości Europy to: wolność, prawa człowieka, demokracja, tolerancja, równość.
    W dzisiejszym swiecie, bardziej otwartym, członkostwo u UE pozwala na równoczesne bycie sobą, a także czerpanie z dorobku innych. Nowe pokolenie jest bardziej uswiadamiane proeuropejsko. Polacy równiez zabiegaja o uznanie przez narody Europy swojego dorobku kulturowego. Dla Europejczyków najwaznejszym elementem budujacym tozsamość jest: wspólna waluta, wartości demokratyczne, a także historia.
    Podsumowując, myslę że Polacy czują się Europejczykami, zachowujac jednak przy tym własną tozsamość narodową.Tożsamość europejska nie jest zagrozeniem dla tożsamości narodowych, a jedynie uzupełnia ją we wspólne wartości.

  13. Studiując naszą historię, łatwo można dojść do wniosku, że stopień przywiązania do własnej, narodowej tożsamości jest bardzo wysoki. Wszak ani zabory, ani druga wojna światowa jej nas nie pozbawiły. W kontekście integracji europejskiej mogą stąd płynąć, w mojej opinii, dwa wnioski: 1. Brak zgody na relatywizację swej tożsamości, który jest równoznaczny z wynarodowianiem; 2. Poczucie, że własna narodowość wiąże się z zacofaniem, nieudacznictwem, brakiem sukcesów.

    W pierwszym wypadku europejska tożsamość spychana jest w ramy zagrożenia, przy jednoczesnym zapewnieniu, że wszak do tej Europy należymy. Niemniej, próba chociażby minimalnej syntezy z europejskością jest raczej skazana na porażkę. Prym wiedzie tutaj odwoływanie się do doświadczeń historycznych, które determinują taką postawę. Z drugiej strony zaś następuje właśnie relatywizacja i chłonięcie tejże „starokontynentowej” tożsamości, poprzez odwoływanie się do wspólnych mianowników, spychając przy tym niewygodne zaszłości na bok lub po prostu próbując je zapomnieć.

    Tym samym gdyby próbować oszacować ile europejskiej, a ile narodowej tożsamości, skłaniałbym się do stwierdzenia, że pierwszej miejsce musi zajmować ta druga. Jednocześnie należy szukać tych wyżej już wspomnianych, wspólnych, europejskich mianowników, które integrują Europę i stanowią pewien wzór do naśladowania. Pytanie, jakie są te wspólne mianowniki, które każdy (a przynajmniej zdecydowana większość) byłby w stanie je zaakceptować.

  14. Myślę, że nie wymaga w ogóle. Integracja jeszcze nie oznacza asymilacji, a tożsamość europiejska nie może zamienić tożsamości narodowej, tylko współistnieć z nią, przede wszystkim w stosunkach z państwami, które nie są członkami Unii. 55 lat itegracji europiejskiej nie mogą się porównąć z tysiącletniej historyją państwa narodowego. Niektóre narody w ciągu wieków wchodziły w skład obcego państwa, ich tożsamość była nieustannie tłumiona przez władzę, jednak nie zapomniły o swojej indywidualności. Obecnie w świecie istnieją mocne tendencji do regionalizacji i separatyzmu, mniejszości narodowe pragną o utworzenie własnych państw. To znaczy, że tożsamość narodowa ma olbrzymą wartość dla świadomości człowieka.
    Motto zjednoczonej Europy – in varietate concordia – podkreślaje, że polityka Unii Europiejskiej jest skierowana na zachowanie różnorodności kultur. Jeżeli Francuzi, Niemcy czy Polacy nie stracili dotychczas swoich cech narodowych, to i nie ma sensu tego się bać.

  15. Moim zdaniem naród nigdy nie będzie w stanie wyprzeć się swojej tożsamości narodowej. Otrzymuje ją niemal z mlekiem matki. Dzieci od małego uczą się języka narodowego i chłoną kulturę nawet w sposób nieświadomy (Warto tu odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakich jeszcze krajach jada się bigos? Któż chciałby wyprzeć się bigosu? Albo które kraje chciałyby przyjąć bigos? To działa również w drugą stronę: i my ochoczo nie przyjmiemy żabich udek czy pieczonych ślimaków.). Owszem, można nagiąć tożsamość narodową, np. przez dostosowywanie się do wzorców zachodnich. Ale w wielu przypadkach wychodzi na to, że istnieją równolegle dwie normy: polska i europejska. Nic nie zabrania nam, Polakom, przyjąć w całości wzorców europejskich, nazewnictwa (Np. na studiach budowniczych studenci zobowiązani są poznać pełne nazewnictwo i symbole zarówno polskie, jak i europejskie. O ileż byłoby łatwiej, gdyby zechciano to ujednolicić?). Istnieją jednak poważne przyczyny, dla których wciąż upieramy się przy swoim. Jesteśmy przywiązani do tradycji polskiej, nie wyprzemy się naszej tożsamości narodowej, jedynie możemy ją nagiąć i dostosować do istnienia w wspólnocie, jaką jest Unia Europejska. O ileż ciekawsza jest Unia Europejska, kiedy będzie się składać z wielu odrębnych kultur, ale współpracujących ze sobą, niż z jednej ujednoliconej.

  16. Zagadnienie tożsamości jest głównym problemem poruszanym podczas rozważań dotyczących ewentualnych skutków europejskiej integracji. Mamy do czynienia z dwoma koncepcjami- w pierwszej podkreśla się trwałość oraz ciągłość elementów etnokulturowych , w drugiej ich elastyczność, możliwość ciągłego tworzenia tożsamości i jej ewoluowania. Teoretycznym, książkowym modelom można przypisać konkretne tożsamości zbiorowe, z którymi spotykamy się w przestrzeni europejskiej. Pierwszą z nich jest tożsamość narodowa. Jej podstawą jest przywiązanie do korzeni kulturowych oraz etnicznych. Jest to też pierwsza tożsamość deklarowana przez większość badanych Europejczyków. Jest to tożsamość im najbliższa, związana z miejscem urodzenia, kulturą w której zostali wychowani. Druga tożsamość tzn. europejska jest dużo bardziej odległa, wirtualna. O ile większość ludzi w jakimś stopniu czuję się uczestnikiem „wspólnoty wyobrażonej” złożonej ze swoich rodaków , to o takie odczucia w stosunku do abstrakcyjnego , ogółu wszystkich Europejczyków nie jest już tak łatwo. Tożsamość europejska, kosmopolityczna jako jedyna kategoria identyfikacji pojawia się wśród badanych bardzo rzadko. Występuję u niewielkiej grupy osób stale podróżujących, żyjących ” na walizkach”, przenoszących się z kraju do kraju, ciągle zmieniających otoczenie i zmuszonych do szybkiego lecz nietrwałego ”osiadania” w miejscu aktualnego pobytu.

    Francuski( o polskich korzeniach ) badacz i publicysta Alain Finkielkraut twierdzi : ” Jedność Europy Zachodniej nigdy nie była oparta na wspólnej tożsamości. Wspólnotę Zachodu tworzyły wartości, zwłaszcza prawa człowieka (…). To nie ma nic wspólnego z żadną tożsamością. Dzięki oparciu na wartościach a nie na tożsamości Unia Europejska może się rozszerzać (”Niewdzięczność”, 2005, s. 114).
    Jest to podejście dosyć kontrowersyjne dla mieszkańca Europy Środkowej , ponieważ jesteśmy dosyć mocno przywiązani do myślenia kategoriami narodowymi i tożsamościowymi. Jest to również o tyle ciekawe podejście, że akcentuję przede wszystkim nacisk na tworzenie wspólnoty w oparciu o wartości moralne. Mamy do czynienia z ‘’globalizacją moralną ‘’ czyli przedkładaniem praw człowieka nad prawo i politykę danego państwa (niemiecki socjolog Urlich Beck. „Władza i przeciwwładza w epoce globalnej”) . Moim zdaniem właśnie ta płaszczyzna ścierania się “ nowoczesnej “ Europy Zachodniej i ‘’tradycyjnej “ (bądź też wg niektórych zacofanej) Europy Środkowej jest intrygująca. Wyraznie widać to podczas dyskusji o problemach typu eutanazja, aborcja czy też prawa osób homoseksualnych.
    Warto też wspomnieć, że istnieje grono specjalistów utrzymujących, że to właśnie nacisk na budowanie wspólnoty europejskiej w oparciu o ujednolicony sposób postrzegania i rozwiązywania problemów moralnych/etycznych (oczywiście obok wspólnej polityki i gospodarki ) może być powodem zamykania się pewnych grup obywateli na idę integracji oraz przyjmowania wszystkiego co z tym związane za ‘’zło wcielone”.

  17. Według mnie integracja europejska wymaga pewnych modyfikacji w tradycyjnych tożsamościach narodowych. Chciałbym posłużyć się przykładem Węgier, gdzie niedawno przebywałem na stypendium Erasmusa. W pamięci wszystkich Węgrów traktat z Trianon to tragedia. Jednak część węgierskiej elity politycznej i społeczeństwa uważa, że należy o Trianon zapomnieć w imię dobrych stosunków i współpracy z sąsiadami (zwłaszcza Rumunią i Słowacją). Druga część jednak uważa, że nie można rezygnować z pomysłu powrotu tych ziem do Węgier.

    Pierwszą ustawą przeprowadzoną przez Fidesz po wygranych wyborach w 2010 roku było nadanie obywatelstwa węgierskiego wszystkim Węgrom mieszkającym poza granicami kraju – jest to jeden z dowodów, po jakiej stronie tego sporu sytuuje się obecny rząd premiera Orbana. Z kolei na wiecach nacjonalistycznej partii Jobbik śpiewana jest pieśń o Transylwanii. Jak opowiadał mi prof. Gabor Gyani z Central European University w Budapeszcie spór wokół Trianon jest jednym z punktów ścierania się dwóch tradycji politycznych: nacjonalistycznej i liberalnej-kosmopolitycznej. Innymi punktami tego sporu są udział Węgrów w Holocauście, okres komunistyczny, wreszcie Unia Europejska.

    Według mnie integracja europejska, która w ostatnim czasie gwałtownie przyspieszyła, wymaga aby narody europejskie modyfikując swoje tradycje narodowe bardziej odwoływały się do obecnych w swojej historii tradycji „liberalnych”, tradycji dialogu i otwarcia na inne kultury. Takie postawy są bardzo pożądane w okresie politycznego jednoczenia się Europy.

    Można tutaj także odwołać się do eseju Adama Michnika z 1987 roku pt. Kłopot, w którym zestawia on ze sobą dwie postawy: Wyszyńskiego i Gombrowicza. Pierwszy reprezentował bardzo konserwatywne, „sienkiewiczowskie” podejście do polskiej tożsamości, drugi – zdecydowanie krytyczne. Wydaje mi się jednak, że jak dotąd dominujące w przestrzeni publicznej narracje historyczne w Polsce (jak również na Węgrzech) mają konserwatywny charakter. Można postawić pytanie, czy w Polsce takie przemiany tożsamości narodowej są w ogóle możliwe?

  18. Integracja europejska faktycznie przynosi nam sporo korzyści – dotacje, zniesienie granic, możliwości pracy i wytyczne dotyczące zalecanych przez Unię kierunków rozwoju (które realizujemy i odczuwamy wzrost jakości i poziomu życia w naszym kraju). Jednym słowem, dążymy do skopiowania wzorców i przyjęcia norm obowiązujących na „zachodzie”. Nie twierdzę, że to źle, ale zaczynam zauważać powolne zatracanie naszej tożsamości narodowej pożeranej przez te właśnie wytyczne i normy, które dotykają niemal każdego aspektu naszej narodowości. Bardzo cienka jest granica między jednością a jednolitością. Kraje takie jak Francja czy Niemcy są otwarte na procesy globalizacyjne, a jako że właśnie te kraje są dominującą siłą w strukturach Unii, determinują podobną postawę w całej Europie. I ciągle skupiając się na zaletach, zapominamy zwracać uwagę na takie elementy kultury, jak na przykład normy europejskie, które określają jak powinien być produkowany, jak powinien smakować oraz wyglądać oscypek. Co gorsza, normy te często nie są ustalane przez ludzi mających bezpośredni kontakt z danym zagadnieniem, przez co ich decyzje nie zawsze muszą być słuszne, a przecież produkty regionalne są bardzo ważną częścią naszej tożsamości narodowej. To tylko jeden z przykładów tego jak normy europejskie ograniczają i schematyzują indywidualność.
    Ale przecież nie może być inaczej. Przez wzgląd na samą ideę Unii Europejskiej, pojęcie tożsamości narodowej powinno zostać zrewidowane. Jak powiedział jeden z ojców zjednoczonej Europy Jean Monnet – w procesie integracji nie może być mowy o narodowej suwerenności państw członkowskich. Dlatego też, aby Unia mogła istnieć i dalej się rozwijać powinniśmy wykształcić w sobie tożsamość europejską, której tożsamość narodowa będzie jedynie częścią. Lecz ważne jest to, żeby ta część nigdy nie została do końca wchłonięta i zachowała w nas mimo wszystko poczucie odrębności kulturowej.

  19. W tak ujętym pytaniu trudno o jednoznaczną odpowiedź, gdyż nie jest ona oczywista. Moim zdaniem tożsamości narodowe oraz inne, składające się na tożsamość europejską powinny odgrywać ważną rolę w procesie integracji europejskiej. Przyznaję, że w ostatnich latach pojawiła się silna tendencja, zwłaszcza wśród młodych osób, braku identyfikacji z własną ojczyzną na korzyść orientacji proeuropejskiej bądź kosmopolitycznej, co jest niewątpliwie związane z procesem globalizacji. Należy jednak zwrócić uwagę, iż obok procesu globalizacji pojawiło się zjawisko regionalizacji (glokalizacji), które powoduje, że równocześnie z rozwojem tożsamości ponadnarodowych występują postawy do utożsamiania się nie tyle ze swoją ojczyzną, ale ze społecznością lokalną czy regionem. W wyniku czego tożsamość jednostek nie jest jednowymiarowa i nie ogranicza się do utożsamiania z jedną grupą np. narodem, ale składa się z wielu elementów, które odzwierciedla myślenie w kategoriach: „ja Ślązak”, „ja Polak”, „ja Europejczyk”. W ramach procesu budowania tożsamości europejskiej, szukamy nie tylko tego co nas łączy, ale także tego, co nas różni, co sprawia, że jesteśmy bardziej wyjątkowi. W związku z tym uważam, iż tożsamość europejska jest wypadkową złożoną z mieszanki różnych tożsamości: narodowych, regionalnych, lokalnych i in., które sprawiają, iż tożsamość europejska nigdy nie będzie jednolita.

  20. Proces stopniowego zbliżania się do siebie państw europejskich trwa już od wielu lat i przeprowadzany jest na wielu różnych płaszczyznach jednak wspólna, europejska tożsamość nie wydaje się grać w nim pierwszoplanowej roli. Generalnie, ludzie czują się najbardziej związani z miejscem, w którym spędzają najwięcej czasu; z otoczeniem, z którym mają styczność na co dzień i z tradycją, w której zostali wychowani. W znacznej większości oznacza to państwo narodowe. Integracja europejska zapewnia nam możliwość swobodnego przemieszczania się i nieograniczonych kontaktów z przedstawicielami innych nacji, a także daje poczucie pewności, że możemy z nimi rozmawiać jak równy z równym. Europa jest również areną współpracy politycznej, gospodarczej i naukowej, która daje szanse rozwoju, który w innym wypadku nie byłby możliwy. Wszystkie te płaszczyzny integracji nie wpływają jednak moim zdaniem na zastąpienie tożsamości narodowej przez nową „kategorię” przynależności europejskiej. Dom zawsze jest jeden i nie ma powodu, by integracja europejska ingerowała w tę kwestię. To właśnie państwo naszego pochodzenia determinuje naszą tożsamość, to z nim będziemy się zawsze utożsamiać i identyfikować. Poczucie przynależności do większej społeczności europejskiej jest jedynie wartością dodaną, która może uzupełniać naszą podstawową tożsamość narodową. Uważam zatem, że tradycyjne tożsamości narodowe nie wymagają w tym kontekście zrelatywizowania.

  21. Procesy integracji europejskiej wydają się być już na bardzo zaawansowanym poziomie. Co raz pojawiają się nowe pomysły, mające na celu zbudowanie – użyjmy takiego określenia – człowieka unijno-europejskiego, czyli takiego, który za swoją ojczyznę uważa Europę (ale tą zjednoczoną pod niebieską flagą), a obywatelstwa nadanego przez UE nie traktuje zupełnie symbolicznie. Ja pozostaje jednak sceptyczna wobec takich działań. Specyfika Europy wynika m.in. z tego, że na tym jednym z najmniejszych kontynentów wykształciło się wiele państw. Granice kulturowe pomiędzy poszczególnymi narodami pozostaną wyraźne. Oczywiście nie uważam, aby tożsamość narodowa wykluczała tożsamość europejską (albo odwrotnie). Jesteśmy w kręgu cywilizacji europejskiej, i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Zawsze będziemy czuć się zarówno Polakami, jak i Europejczykami. Jak na razie „Polak” pozostanie jednak na pierwszym miejscu. W innych państwach, jakich by danych statystycznych nie przywoływać, będzie podobnie. Sprawdzianem dla poziomu zaawansowania integracji z pewnością są różnego rodzaju kryzysy. Ostatnie lata i kryzys ekonomiczny były więc testem dla UE. Okazało się jednak, że wraz z pojawieniem się trudności, poszczególne państwa, czy też grupy polityków w tych państwach, zaczęły większą uwagę skupiać na interesach narodowych. Chęć pomocy państwom w potrzebie nie była jednoznaczna, a takiej konkretnej deklaracji wsparcia oczekiwalibyśmy chyba od wszystkich państw członkowskich (będąc na takim poziomie integracji). Można to skonfrontować z artykułem czeskiego dziennikarza Martina Ehla, w którym wygłasza on pogląd, że w zbudowaniu silnej wspólnej tożsamości Europejczykom bardzo pomocny byłby wspólny wróg. Jak znaleźć takiego wroga? Mógłby nim być wspomniany kryzys (można wręcz rzec, że w kontekście tej teorii kryzys powinien przynieść integracji pewne korzyści). Niestety, tak się nie stało i jak już pisałam okazał się on czynnikiem poróżniającym, a nie spajającym. Śmiem więc twierdzić, że w kontekście integracji europejskiej wiele państw nie jest jeszcze w stanie przekształcić swojej tożsamości narodowej na rzecz ustępstw w stronę szeroko pojmowanej tożsamości europejskiej.

  22. Zanim dać odpowiedź na to pytanie, warto wyjaśnić inną rzecz: co to w ogóle znaczy być Europejczykiem? Co bierzemy pod uwagę, mówiąc o europejskiej tożsamości? Co stanowi tą tzw. „tkankę łączną”, która ma jednoczyć ponad 500 mln ludzi, zamieszkujących różne państwa o własnej historii, zwyczajach i osobliwościach narodowych? I tutaj mamy do czynienia z poważnym problemem, mianowicie z niejasnością podstaw, na których musi opierać się ten fenomen europejskiej tożsamości.

    Według F. Fukuyamy, „Mimo to, że w kształtowaniu UE osiągnięto ważny sukces, europejska tożsamość pozostaje czymś, co idzie raczej z głowy, niżeli z serca”. A to wynika z tego, że wskazywana idea powstała jako taka w górze, w kręgach politycznych, a nie na poziomie mas, którym w pewnym sensie została narzucona. Oczywiście, że tego wymagała właśnie logika procesu integracyjnego w ramach Unii, który po przejściu od etapu gospodarczego do politycznego musi rozwijać się dalej, a to znaczy uzasadniać się coraz bardziej ideologicznie. To nie jest sprawą jednego dnia, i teraz dość trudno wyobrazić sobie coś na kształt Stanów Zjednoczonych Europy, ale nie wiemy, jak to będzie w przyszłości. Obecnie zaś europejska tożsamość bardziej widoczna jest zewnątrz, czyli nieeuropejczycy raczej postrzegają Europejczyków jako jedną całość. Wtedy jak wewnątrz Unii mamy do czynienia z wiadomym podziałem na „starą” i „nową” Europę itd.

    Moim zdaniem, europejska tożsamość, obecnie jeszcze będąc pojęciem dość amorficznym, nie powinna wyłączać tożsamości narodowej. Ponadto, powinna wywodzić się z niej. Chodzi o swoistej, tak bym powiedziała, „hierarchii tożsamościowej”. Przecież jeżeli człowiek mieszka w jednopiętrowym domu i chce dobudować drugie piętro, to nie znaczy, że ma zburzyć te inne, bo wtedy po prostu cały dom się zawali. Wiec tożsamość europejska jest nie czymś innym jak właśnie tym drugim piętrem – nadbudową, która powinna być czymś podparta.

  23. Wcielę się teraz w rolę „propagandzisty”, ponieważ osobiście nie wierzę w obiektywizm tożsamości narodowych, czy europejskiej. W związku z tym zastanowię się nad tym, jak zintegrować masy, aby większość społeczeństw przyjęła tożsamość europejską. Ile tożsamości narodowej a ile europejskiej? Ale dla kogo? Jeżeli dla obecnie dorosłych, którzy już mają ukształtowane poglądy, to trzeba dać więcej tożsamości narodowej, ponieważ z nią są bardziej związani. Jeżeli dla młodych pokoleń, którym łatwiej wchłonąć idee, to spokojnie od podstawówki można dawać więcej tej tożsamości europejskiej. Może, więc tak- dorośli 60% narodowa, a 40 % europejska tradycja, młodzi- odwrotnie.
    Stopień relatywizacji tożsamości europejskich zależy od tego, co chcemy stworzyć. Jeśli kontynentalne państwo, to koniecznie europejska tożsamość musi być silniejsza i to kosztem tej narodowej i w takim stopniu jak np. polska tożsamość musi być silniejsza od mazowieckiej. Osobiście jestem rzymskim katolikiem, więc dla mnie priorytetem jest to, aby Bóg stał zawsze na pierwszym miejscu. W związku z tym jak zorganizuje się Europa jest mi obojętne- byleby wartości jakich nauczał Jezus Chrystus były wiernie wcielane w życie.

  24. Integracja europejska w samym sformułowaniu oznacza jednoczenie. Jak zjednoczenie dwóch osób w małżeństwie, tylko podmiotów jest więcej. Bycie w jakiejkolwiek wspólnocie wymaga przyjęcia jej reguł funkcjonowania, wypracowanych wspólnie lub narzuconych odgórnie. Kierowanie się tymi reguami ogranicza na zasadzie kompromisu unikalność każdego państwa. Tzw. „stara” Unia Europejska latami doświadczeń, prób i błędów postaci często wybitnych, opracowała podobny konsensus co do zachowywania tożsamości narodowej w ramach swojego terytorium. Zwróćmy jednak uwagę (nie oceniając póki co tego porozumienia), iż „nowe” państwa członkowskie już w fazie zgłaszania chęci akcesji muszą sprostać wymogom, kompromisom, zasadom wprowadzonym przez „starszych” członków. Dotyczy to również polityki tożsamościowej UE. Organizacja ta odgórnie uznała (jak Bóg po stworzeniu świata), że to co proponuje, „dobrowolnie narzuca” jest dobre. Pytanie czy jest?
    Po przystąpieniu do UE każdy ma nieograniczane prawo do czucia się tym kim chce (zarówno tożsamym z zamieszkiwanym państwem jak i mniejszością narodową). Unia podzieliła jednak Europę nie na państwa, ale na euroregiony. Świadomość bycia Europejczykiem, często kosmopolitą wzrasta wśród obywateli zjednoczonych państw. Wpływa na to: brak wyraźnych granic międzypaństwowych, identyfikacja za granicą jako obywatela UE (paszport Unii Europejskiej), zintegrowane polityki Wspólnoty w wielu dziedzinach. Szczególnie ważna dla nas jest zasada niedyskryminacji, zakładająca, iż każdy obywatel UE, na terytorium UE ma być traktowany jednakowo, bez względu na narodowość, tożsamość itp. Ten jaskrawy przykład (w praktyce ułatwiający życie), jest dowodem na pomijanie poszczególnych deklaracji identyfikacyjnych. Dla wielu państw przystąpienie do Unii jest skokiem cywilizacyjnym, ekonomicznym. W dobrobycie antagonizmy narodowe zacierają się, a tożsamość nie jest głównym czynnikiem, na którym można oprzeć wartości. Właśnie wartości, „wartości europejskie”, czyli wspólne dla wszystkich. Czy to nie jest unifikacja, zacieranie tożsamości? Ja się dowiedziałam dzięki Unii, że mam wspólne wartości z Portugalczykiem, czy Rumunem.
    Dążenie do zintegrowania narodów musi mieć solidne podstawy ideologiczne, które były by wspólne dla wszystkich. To zaprzeczenie idei tożsamości, wyznacznikiem, której jest pytanie „co różni mnie od innych?”.

  25. Dyskusji o napisaniu wspólnej historii europejskich narodów, a rownież rozdzielenie właśne europejskich cech przypominą mi próby stworzenia „Homo soveticusa” lub „Jugosłowianina”. Z tym, że takie obrazy naprawda istnieli jako zbiorwe wizerunki narodu ZSRR czy Jugosławii w oczach innych narodów, ale historycznie obzwateli ZSRR cyz Jugosławii nie zostawiali swojej własnej tożsamości. W dużym kraju, ZSRR Ukraincy byli Ukraincami, Białorusi – Białorusinami, a Kazasi – Kazachami. „Europejczycy” – jako zbiorowy obraz istnieje już długo – tak mówią na innych kontynentach o wszystkich ludzi ze Starego Świata. I ten obraz ma pewne specyficzne cechy. Bo ponieważ my również mamy pomysł – jakimi mają być ludzi z innych kontynentów – napr. z Ameryki Łacińskiej lub USA.
    Integracja Europejska ma być przede wszystkim u więzi gospodarczej między krajami i nie wymaga integracji narodowej. W zglobalizowanym świecie, moim zdaniem, narodowa tożsamość nie powina umniejsyać się, ba nawet ma być pogłębiona. Kraje UE już mają dość wspólnych instytucij, których celem jest koordynowanie współdziałania z UE na podstawie prawa europejskiego. Większa integracja jest potrzebna akurat w sferze ekonomicznej. Jedyne, co powinno się zdarzyć w procesie integracji – żeby narody, którzy są historycznzmi wrogami żyli w spokoju i produktywnie współistnieli w jednym państwie. To powinno być poprzedzone przez przemyślenia realij historycznych, a takoż przez wprowadzenie i dotrzymania między państwami- członkami UE partnerskich dobrosąsiedzkich stosunków. Aby ponownie – nikt nie został ranny i nikt nie uważał, że sąsiad „patrzy z ukosa na jego kawałek ogrodu”.

  26. Wydaje mi się, że najpierw należałoby zadać sobie pytanie czy w ogóle jakakolwiek relatywizacja tożsamości narodowych w procesie integracji europejskiej jest potrzebna? Czy jest ona przez kogoś wymagana lub też czy jest tylko dobrze widziana (coś na zasadzie poprawności politycznej)?

    Unię Europejską tworzą suwerenne państwa wraz ze swoimi obywatelami. Suwerenne państwa zechciały scedować pewne suwerenne kompetencje w pewnych obszarach dla wspólnego interesu , który je łączył w większym bądź mniejszym stopniu. Jednakże nadal pozostają suwerenne a ich obywatele nadal są obywatelami tych państw. Posługują się nadal paszportami wydawanymi przez władze swoich państw, tak samo jak posługują się sowimi językami, uczą się swojej historii itp. Z tego wynika, że proces integracji nie wymaga, z takiego punktu widzenia, żadnych modyfikacji w postrzeganiu własnej tożsamości przez obywateli tych państw. Jeśli nawet przejawiają entuzjazm dla procesów integracyjnych, czują się członkami szerszej wspólnoty, czy wymaga to od nich podporządkowania tej szerszej wspólnocie swoich narodowych tożsamości? Tak samo jak przed integracją tak i podczas jej trwania nie przestali być Europejczykami. Wówczas także pozostawali obywatelami swoich krajów lub członkami swoich narodowości zachowując swoją tożsamość. To nie Unia Europejska „wymyśliła” Europę, to Europa wymyśliła UE. W mojej ocenie tożsamość narodowa nie koliduje z przynależnością do szerszej wspólnoty. Może być inaczej postrzegana, o innej wadze znaczeniowej dla różnych jej członków, ale w gruncie rzeczy nie ma (nie powinno być) konfliktu między nimi. Tożsamość europejska jest wzbogacana o unikalne tożsamości narodowe, podobnie jak tożsamość narodowa tożsamością europejską.

    Wartości, które w Traktacie Lizbońskim zostały zapisane w preambule są zbieżne z wartościami, które, jak sadze, wszystkie narody europejskie uważają za swoje, stąd jest to kolejny argument, iż relatywizacja tożsamości nie jest potrzebna oraz nie jest wymagana, przynajmniej z formalnego punktu widzenia.

    Wspólny mianownik, jaki wytworzyła UE jest w relacji do tożsamości narodowych w stosunku komplementarnym a nie substytucyjnym. Symbole narodowe nie zostają zamienione symbolami UE, historia integracji europejskiej stała się częścią najnowszej historii państw członkowskich.

    Reasumując, integracja europejska nie wymaga relatywizacji tożsamości narodowych. Niezależnie czy integracja przyjęłaby w pełni model konfederacyjny czy federacyjny.

  27. Integracja europejska faktycznie przynosi nam sporo korzyści – dotacje, zniesienie granic, możliwości pracy i wytyczne dotyczące zalecanych przez Unię kierunków rozwoju (które realizujemy i odczuwamy wzrost jakości i poziomu życia w naszym kraju). Jednym słowem, dążymy do skopiowania wzorców i przyjęcia norm obowiązujących na „zachodzie”. Nie twierdzę, że to źle, ale zaczynam zauważać powolne zatracanie naszej tożsamości narodowej pożeranej przez te właśnie wytyczne i normy, które dotykają niemal każdego aspektu naszej narodowości. Bardzo cienka jest granica między jednością a jednolitością. Kraje takie jak Francja czy Niemcy są otwarte na procesy globalizacyjne, a jako że właśnie te kraje są dominującą siłą w strukturach Unii, determinują podobną postawę w całej Europie. I ciągle skupiając się na zaletach, zapominamy zwracać uwagę na takie elementy kultury, jak na przykład normy europejskie, które określają jak powinien być produkowany, jak powinien smakować oraz wyglądać oscypek. Co gorsza, normy te często nie są ustalane przez ludzi mających bezpośredni kontakt z danym zagadnieniem, przez co ich decyzje nie zawsze muszą być słuszne, a przecież produkty regionalne są bardzo ważną częścią naszej tożsamości narodowej. To tylko jeden z przykładów tego jak normy europejskie ograniczają i schematyzują indywidualność.
    Ale przecież nie może być inaczej. Przez wzgląd na samą ideę Unii Europejskiej, pojęcie tożsamości narodowej powinno zostać zrewidowane. Jak powiedział jeden z ojców zjednoczonej Europy Jean Monnet – w procesie integracji nie może być mowy o narodowej suwerenności państw członkowskich. Dlatego też, aby Unia mogła istnieć i dalej się rozwijać powinniśmy wykształcić w sobie tożsamość europejską, której tożsamość narodowa będzie jedynie częścią. Lecz ważne jest to, żeby ta część nigdy nie została do końca wchłonięta i zachowała w nas mimo wszystko poczucie odrębności kulturowej.

  28. Jednym z podstawowych fundamentalnych wartości europejczyka jest równość i otwartość na inne kultury. Myślę, że my, Polacy jesteśmy dobrym przykładem dobrego „zintegrowania się” z tożsamością europejską. W końcu już wcześniej byliśmy znani i lubiani w Europie za naszą polską gościnność, więc według mnie nasza kultura nie wymagała zrelatywizowania, a wręcz sprzyjała integracji europejskiej. Przykładem takiej integracji może być EURO w którym zaprezentowaliśmy się z dobrej strony. Jednak jednym z ważniejszych niesprzyjających warunków integracji europejskiej są zawiłości historyczne, a także niesłuszne i często krzywdzące stereotypy przez pryzmat których patrzymy na bliźniego zza granicy. Myślę, ze w dużym stopniu pozbycie się takiego toku rozumowania przyspieszyłoby i popchnęło do przodu integrację europejską. Powinniśmy jednak nie zapominać o naszych tradycjach, pielęgnować je, nie zapominając, że są tylko nasze.

  29. Unia Europejska jako wzniosła idea zarówno pod względem istnienia jak i samego jej rozwoju niesie ze sobą pewne obowiązki. My, jako jej członkowie, (sami decydując się o przystąpieniu) musimy dostosować się do jej praw i obowiązujących zasad. Mimo, iż pod wspólną flagą, hymnem, kryje się wiele różnych historii poszczególnych krajów, często powodujących łzy, wzbudzających podziw, za wszelką cenę musimy dążyć do powstania wielkiego ale tylko jednego europejskiego społeczeństwa, którego celem jest wspólne dobro i którego charakteryzować będzie wzajemna sympatia. Okazuje się jednak, iż nie jest to prosta sprawa. W grę oczywiście wchodzi burzliwa historia wielu krajów o której już wcześniej wspomniałam, a która teraz nie ma najmniejszego znaczenia. Unia Europejska wymaga wspólnych działań państw do niej należących, nie zważając na ich wcześniejsze a nawet obecne konflikty. Dlatego też tożsamość europejska głównie z tego powodu budzi kontrowersję. Uważam jednak, że zarówno tożsamość europejska jak i tożsamość narodowa mają ze sobą wiele wspólnego i można je wzajemnie pogodzić. Tożsamość narodowa jest dla Polaka poczuciem odrębności wobec innych narodowości i przynależnością do Polski, tak samo i tożsamość europejska powinna być świadomością dla każdego europejczyka o jego przynależności do Europy. Co za tym idzie, kwestia dobra do którego dąży społeczeństwo polskie w stosunku do Unii Europejskiej i Polski jest równoważna. Jeśli dane państwo decyduje się na pewne kroki i poczynania, które mają przynieść mu wiele korzyści, powinien być świadomy tego, iż dobro to wpłynie równie korzystnie dla całej Europy i odwrotnie. Troszcząc się o dobro naszego kraju, powinniśmy mieć również na uwadze dobro całej Unii Europejskiej. Jestem również zdania, iż powinniśmy tak samo kształtować tożsamość narodową jak i tożsamość europejską.

  30. Obydwie tożsamości zarówno narodowa,jak i europejska są potrzebne. Jednak ludzie z reguły bardziej przywiązują się do tego co jest im bliższe. W tym aspekcie większa jest potrzeba jednak tej narodowej tożsamości, której tak naprawdę człowiek uczy się od dziecka. Zanim dziecko dowie się jak zbudowany jest świat, że istnieją inne kraje i gdzie leżą, najpierw poznaje swoja ojczyznę: historię, tradycje, obyczaje, kulturę. Człowiek w ten sposób nabywa silną tożsamość narodową. Dopiero z biegiem lat dostrzega, że jest także częścią większej wspólnoty. widzi że oprócz jego tzw. małej ojczyzny, czyli regionu w którym żyje i ojczyzny jako całego kraju tworzy większą całość jak np. kontynent. Wtedy już zaczyna nabywać np. tożsamość europejską.
    Moim zdaniem tożsamość narodowa zawsze jest ważniejsza i trwalsza. Wynika to z przywiązania do narodowej kultury, tradycji i szczególnie historii. Jeśliby zapytać Polaków o to czy są dumni z naszej historii prawdopodobnie, w stu procentach odpowiedzieliby tak. Duma narodowa jest silnym czynnikiem spajającym ludzi z ojczyzną.
    Tożsamość europejska jest natomiast bardziej odległa dla przeciętnego mieszkańca tego kontynentu. Mówiąc np. o historii Europy trzeba mieć w głowie wiele wydarzeń w różnych krajach, różne problemy, odmienne wizje tej historii z różnych punktów widzenia, co nie jest takie spójne i oczywiste jak historia jednego (własnego) narodu, przez co nie utożsamiamy się z tym, bo często nas to nie dotyczy. Tak samo kultura europejska to mieszanka wielu kultur, tradycji i obyczajów, dlatego ciężko ją ogarnąć na tyle, by się z nią identyfikować. Co prawda poprzez globalizację i upowszechnienie się kultury masowej można mówić o zacieraniu się pewnych różnic, jednak nie można liczyć np. na ujednolicenie się kultury w całej Europie.
    Myślę, że możliwy jest wzrost tożsamości europejskiej, jednakże na pewno nie we wszystkich kręgach. Integracja europejska powinna raczej opierać się na połączeniu tożsamości narodowych,bo nie da się ich wyeliminować, niż na ponadnarodowej tożsamości europejskiej. Tożsamość europejska nigdy nie wyprze ani nawet nie przewyższy roli tożsamości narodowej. W końcu chyba każdy z nas czuje się Polakiem, czyż nie?

  31. Projekty wspólnej Europy pojawiały się już od zamierzchłych czasów w pomysłach filozofów oraz programach polityków. I chociaż w epoce nowożytnej zwycięstwo odniosła idea rozwijania krajów narodowych, to politycy od czasu do czasu proponowali koncepcje integracyjne.
    Przywykliśmy mówić o Europie jako o wspólnocie kulturowej wyrosłej na gruncie cywilizacji śródziemnomorskiej. Korzenie kultury europejskiej sięgają starożytnej Grecji i Rzymu oraz chrześcijaństwa. Istnieją więc podstawy do budowania europejskiej tożsamości opartej na wspólnym systemie wartości. W przeszłości, zagrożenia zewnętrzne mobilizowały do myślenia w kategoriach ogólnoeuropejskich, świadomość odrębności wzmocniło zetknięcie się z innymi cywilizacjami i uzyskanie nad nimi przewagi.
    Współczesnym spoiwem staje się perspektywa stawiania czoła wspólnym dla całego kontynentu wyzwaniom następnego stulecia. Obecnie tożsamość europejska, jest raczej w trakcie kształtowania się w wyniku rozwoju integracji europejskiej, przenikalności granic, wzmacniania się więzi między narodami.
    Wedle mojej oceny, dzisiejszy system Unii Eurpejskiej jest bardzo dobrze przemyślany i znakomicie sprawdza się na polu tak licznych odmienności kulturowych. Nie kłócą się ze sobą tożsamość europejska i narodowa. Pomimo przenikalności granic i stosunkowym ujednoliceniu się państw, nadal respektowana jest odmienność i różnorodność. Zachowały się wszystkie czynniki narodowotwórcze tj: symbole narodowe, język, historia, czy stosunek do dziedzictwa kulturowego. Poczucie tożsamości narodowej szczególnie ujawnia się w sytuacjach kryzysowych, gdy potrzebne jest wspólne działanie na rzecz ogólnie pojetego dobra narodu, na przykład planowanie powstań narodowych. Jak mawiał prof. Władysław Bartoszewski „Patriotyzm polski nie polega na mówieniu o patriotyzmie, tylko na służbie.”

  32. Z góry przepraszam za błędy (językowe 🙂

    Kiedy mówimy tożsamość, musimy sobie uświadomić, że to nie stanowi wartość w samym siebie. Nie będę optować (rzecz jasna) za odrzucenie „tożsamości narodowej”, raczej za to byśmy trochę pobadali skąd pochodzi „natio”, i jaki ono posiada cel.
    Trochę powierzchownie brzmi, ale zacznijmy od tego, że: W starożytności o ile z lotu patrzymy na wydarzenia, i na establishment widzimy bardzo często despotyzmy, które miały jakieś uzasadnienie faktyczne(np. potrzeba kontroly nad nasypami w Egypcie) oraz inne legitymizacje, dla czego one mają na czele właśne tę osobę, który sam był o własnej pozytywnej roli najbardziej przekonany. Ich późniejsi koledzy aż do dzisiejszych czasów mają takie same przekonanie, tylko niektórzy dalej nie mogą dobrze argumentować i uzasadnić tego, a to są oczywiście złymi dyktatorami, a niektórzy mają lepszy marketing i większy wpływ na bieg wydarzeń, dla tego nie muszą się bać krytyki pras.
    Co do tego nacjonalizm? W XVIII – XIX. wieku pełne kręgi ówczesnej elity i inteligencji zapoznali się z faktem, że im lepsze uzasadnienie, tym większy korzyść może państwo zyskać na tym. Najważniejszym doświadczeniem okazał się wielka rewolucja francuska, która pokazał, że w gruncie rzeczy konserwatywne masy można skutecznie mobilizować, i przez to mieć więcej środków do ciągłej wojny i do uzyskania więcej dóbr dla swego państwa. Abstrakcyjne pojęcie właśnie wtedy uzyskało pełne, ale wciąż niejednoznaczne, znaczenie z możliwością eliminacji monarchy.
    Ówczesna elita, ucząc się z konsekwencji rewolucji, mogła sobie wybrać 2 (ew. 3) drogi: 1 prześladowanie inteligencji mającej lepsze pomysły uzasadnienia władzy (często bez monarcha), 2 albo i popierania jej w pewnym stopniu jako i mieli w jakimś stopniu sprzyjające cele (Risorgimento i Piemont). Trzecia możliwość raczej fortel w drugiej połowie XIX była w młodzie, a mianowicie popieranie obce narodowości nie będące w własnym państwie, żeby stworzyć opozycję obcemu reżymowi (Panslawizm). W taki sposób czy z własnej siły, ale te ruchy narodowościowe wyrosły i w związku z tym monarchowie, którzy okazali się niepotrzebni do kohezji państwa, pożegnali się. Po trochę eksperymentów w XX wieku w końcu dla większości w naszej części Europy wydają się uzasadnione demokracja narodowe.
    Nowe uzasadnienie państwowego bytu zostało ugruntowane na silnej potrzeby porządku i na teoretycznej i praktycznej solidarności rodaków ze sobą.
    Solidarność jest bardzo spektakularne w razie gdy państwo jeszcze nie został silnie zinstytucjonalizowane, albo np. jest się stan wojenny. Oba te warunki spełniały się podczas wojny Polsko-Sowieckiej, dla tego też była i jest ona tak spektakularnym sukcesem narodowym.
    Kiedy pisałem „stan wojenny” już miałem też na myśli okres Solidarności. Interpretuję powstawania tego ruchu, tym że ludzie nie utożsamiali (bo nie mogli i w ogóle nie chcieli) z reżymem, ani nie interesowała ich jego legitymizacja, a więc zaczęli budować społeczne więzi własnego utożsamialnego państwa (nawet gdyby stało się to przez przypadek).
    Mój dość długi i nudny i powierzchowny i w ogóle… tekst dotychczasowy służył po to, żeby wprowadzić i pokazać 2 konkretne (i przypadkowo właśnie polskie) przykłady na to: od czego to jest naród? I dla czego warto z nim się utożsamiać?! Mógłbym też zacząć dla czego jest warto mieć rodzinę, i że wspólny tożsamość robi z masy ludzi rodaków, ale nie tak zacząłem. W ogóle brak jeszcze nam tego jak można spostrzegać solidarność rodaków w czasach pokoju, w zinstytucjonalizowanym państwie.
    Praktyczną solidarność rodaków rzadko można spostrzegać wtedy kiedy ma się już „wszechwładny system” administracyjny rozbudowany i pokój, wtedy to się jawi tylko jako brak albo mniejszy stopień oporu wobec obywatelskich obowiązków, trudów, a ew. w najbardziej skrajnych przypadkach zadowolenie, ale to ostatnie raczej tylko teoretycznie może zaistnieć.
    Najbardziej spektakularny może solidarność narodowa zostać wtedy kiedy emocje krążą po powietrzu (np. Po tragicznej katastrofie pod Smoleńskiem), ale nie wchodząc dyskusji szybko bym podkreślił, że mi się bardziej podobają sytuacje, kiedy to ma konkretne (pozytywne) rezultaty, np. kiedy moim ojczystym kraju podczas powodzi mniej czy więcej ludzi pojedzie, żeby pracować na zaporach wodnych nad Cisajem, mimo że mieszkają też daleko.
    Ale pojawia się tutaj pytanie: wiemy, że świat jest coraz mniejszy, a zresztą Węgry to już są małe. Być może gdyby mieli taki nastrój ludzie pomogliby też za granicą, przecież tam są też rodacy a mamy nawet braterskie narody! 1956 roku Węgrzy i Polacy generalnie dla siebie zawsze przychylne narody, mieli coś, co ich jak najbardziej łączyło (mieli wspólnego wroga), i nawet podczas takiej kumulacji sympatii Polacy, wtedy kiedy krew wysłali zrobili wszystko co było można, bo nie mieli oni dalszych możliwości pomocy z powodów odległości i braku łączności.
    Otóż moim punktem wyjścia jest pytanie: gdzie leżą granicy skutecznej solidarności (wzajemnej pomocy)? Jaki jest zakres ludzi którzy chcą pomóc?
    Czy na prawdę dla wszystkich chcemy pomóc? To ostatnie oczywiście byłoby jak najbardziej niepiękne pytanie, gdybyśmy nie dodali: tak chcemy, ale czemu byśmy pomogli ludziom 1500km od nas gdy nie pomożemy za 500 i za 50 km.
    W jakimś stopniu integracja europejska wymaga zrelatywizowania tradycyjnych europejskich tożsamości narodowych?
    Otóż jeżeli przyjmiemy, że wszyscy przy swojej chacie mają robić porządek, i że tożsamość jest po to by budować społeczne więzi, które są po to by pomóc siebie i żeby móc tak tworzyć, mieć taki wpływ na państwo, żeśmy faktycznie czuli się jak w własnym państwie, to po to żeby te więzi były jak najmocniejsze wydaje mi się, że musimy bazować na lokalne tożsamości w mniejszym zakresie geograficznym, ale bardziej praktycznej, ponieważ naszym celem w przeciwieństwie liderami Wielkiej Rewolucji Francuskiej nie to, żeby walczyć z całą Europą, ale żeby po prostu żyć w miarę bezpieczeństwie.
    A więc nie wiem jakim stopniu integracja europejska wymaga zrelatywizowania tradycyjnych europejskich tożsamości narodowych, ale wiem, że dopóki np. Francuzi nie będą jechali do Polski, Czech i Słowacji i na Węgry, po to żeby pomóc podczas powodzi, i my nie będziemy jechać do nich z celów charytatywnych, dopóty można powiedzieć, że nie mam z Francją żadnego problemu, ale i prawie, że nic wspólnego. (Już tylko nawiasach dodając, że ja ich historię znam ze szkoły, ale nie wiem czy oni są w ogóle zainteresowani z naszym?)

  33. Homo europeicus – czy jakby to nazwać – raczej nie ma szansy powodzenia, trudno będzie wyprodukować naszą wersję homo sovieticus. Jednak, jak w przypadku Kaszub, jest przecież możliwa koegzystencja dwóch tożsamości bez dysonansu poznawczego. W bibliotece w moim rodzinnym mieście na ścianie wymalowano słowa Hieronima Derdowskiego: „Nie ma Kaszëb bez Polonii, a bez Kaszëb Polśczi”. Kaszubi, świadomi swej odrębności językowej i kulturowej, czują się w takim samym stopniu Polakami. Po prostu elementem bycia Kaszubem jest równoczesne bycie Polakiem. Tożsamości narodowe mają również to do siebie, że ewoluują, nie są statyczne – chociaż zmiany zabierają czasami pokolenia. Osobiście uważam, że z biegiem czasu te dwa zbiory będą się pokrywać w coraz większej części, nigdy nie pokryjąc się zupełnie. Ponadto, moim zdaniem, tu tożsamość narodowa i europejska odwołują się do dwóch różnych sfer. Narodowa dotyczy kręgu kulturowego, zaś europejska – cywilizacyjnego. Z. Bauman pisał (co prawda w kontekście globalizacji), że „opozycje takie jak „w” i „poza”, „tutaj” i „tam”, „blisko” i „daleko” określały stopień oswojenia, udomowienia i znajomości różnych fragmentów otaczającej rzeczywistości(…)”. Toteż na szczeblu lokalnym bardziej zwracamy uwagę na opozycję (Polak-Niemiec), ale już w opozycji na szczeblu wyższym ów Niemiec będzie się zaliczał do sfery „blisko”. Być może więc im bardziej będziemy poznawać swoich sąsiadów czy też „współlokatorów” Europy, tym granica „tu” będzie się coraz bardziej rozszerzała. Jesteśmy również ograniczeni przez nasz językowy obraz świata, jako że ów definiuje – poprzez zasób słownictwa, składnię, frazeologię itd. – naszą percepcję świata. Bo już np.:język hiszpański ma 3 rodzaje zaimków na określenie odległości (dawne języki słowiańskie również je miały!). Myślę więc, że tożsamość europejska plasowałaby się na tym środkowym – nie blisko, ale też jeszcze nie daleko. Jako coś jeszcze nie do końca swojego, ale też nieobcego. Natomiast W. Górecki pisze o Żydach Górskich, mieszkających na północy Azerbejdżanu, iż „(…)tradycyjnie opisywali cały świat za pomocą dwóch słów: animuni i aniszmuni, „nasze” i „nie nasze”. Wszystko mieściło się dla nich w tych dwóch słowach. Nie było nic pomiędzy”. Gdybyśmy my tak spróbowali przydzielić europejskość do jednej z tych dwóch kategorii, sądzę, że pomimo różnych wątpliwości wpadła by ona do koszyka „animuni”. A taki Azerbejdżanin z pewnością miałby o wiele więcej trudności, by przyjąć „tożsamość europejską” jako swoją. Jak ktoś wcześniej już zauważył, Chińczyk określiłby nas zbiorowo jako Europejczyków – kłopot miałby zapewne z krajami granicznymi czy Rosją, a nie z naszym krajem.

  34. Myślę, że w pewnym sensie nasza tożsamość narodowa jest tez tożsamością europejską. Na przykładzie nas Polaków, jesteśmy obywatelami Polski jak i obywatelami Europy. Nasze tradycje powstały głównie w Europie i jako państwo możemy pochwalić sie ponad tysiąc letnia tradycją starego kontynentu.
    Jako państwo UE nie posiadamy juz prawie granic terytorialnych, ale każdy kraj ma swoje własne tradycje tożsamościowe ,których raczej nie da się zrelatywizować, więc większość obywateli danego państwa ma własne poczucie tożsamości i odczuwa emocjonalny związek z jakimś państwem. Mogą to być nawet obyczaje rodzinne ,które w pewnym sensie są tez tradycjami narodowymi. Nie widzę więc żadnej potrzeby ,aby w jakimś większym lub mniejszym stopniu nasza tradycyjna tożsamość narodowa wymagała specjalnej ingerencji.
    W XXI wieku ludzie mają ogromną świadomość i większość różnic ,które wynikają z naszej tożsamości nauczyliśmy się wzajemnie tolerować i szanować. Ingerencja ,która nakładała by nam coś odgórnie nie zmieniła by naszych poglądów ponieważ kształtowały się w każdym z nas przez lata. Nie ma to znaczenia gdzie mieszkamy i skąd pochodzimy. Tak jak wcześniej wspomniałam jesteśmy Europejczykami i mamy wiele tradycji wspólnych z obywatelami innych państw ,ale jak mówi stare powiedzenie ” Co kraj to obyczaj ” i myślę ,że to jest to co nas odróżnia i co pomaga nam samym się identyfikować.
    Czasami niestety jednak zdarzają się próby ingerencji w nasze tradycje ,których byśmy sobie nie życzyli np., poprzez wręcz absurdalne przepisy prawne, nie ma tutaj potrzeby podawania konkretnych przykładów bo każdy z nas na pewno się z takimi spotkał lub o nich słyszał. Lecz jednak możemy być pewni że żadne przepisy i ustalenia polityczne nie są w stanie zmienić nas na tyle by zmienić naszą tożsamość narodową.
    Na tradycyjną tożsamość europejską składa się tradycja ponad 40 państw kontynentu europejskiego a co za tym idzie tysiące lat wspólnego ukształtowania naszego kontynentu pod względem naszej wspólnej tożsamości narodowej jak i europejskiej 😉

  35. Całkowite załamanie Europy i ekonomiczno-polityczny upadek starego kontynentu po II wojnie światowej stanowiło podstawę impulsu stworzenia nowego porządku europejskiego. Europejczycy samoistnie rozpoczęli dobrowolny proces integracyjny, który był formą integracji międzynarodowej, regionalnej, procesem zachodzącym na płaszczyźnie gospodarczej, politycznej, ale także kulturowej.
    Wraz z upływem lat bez problemu możemy zauważyć, iż Unia Europejska szanuje tożsamość narodową państw członkowskich. Nie oznacza to jednak, że nie tworzy przy tym własnej europejskiej tożsamości. Oczywiście państwa członkowskie nie muszą w łonie Unii Europejskiej stapiać się w jedno, ale odnajdywać się w niej, zachowując swoje cechy narodowe. Z tej różnorodności cech i tożsamości narodowych Unia Europejska czerpie siłę moralną, którą oddaje na służbę wszystkim. Bez zachowania odrębności kulturowej każdego państwa członkowskiego Europa jako kontynent stałaby się nijaka. Straciłaby na swej wartości historycznej i kulturowej. W moim odczuciu w procesie integracji europejskiej mimo wszystko nadal zdecydowanie dominuje tożsamość narodowa nad europejską. W każdym z państw czy to w Polsce, Niemczech czy Francji ciągle góruje zindywidualizowane poczucie tożsamości narodowej. Tożsamość ta formowana jest poprzez odwoływanie się do wspólnej historii i zakorzenionych w niej mitów, a także do wspólnego języka oraz do czegoś, co można by nazwać kanonem podstawowych wartości narodowych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie w zasobach kultury i tradycji. Nie wymaga to natomiast żadnych odniesień do wspólnych instytucji politycznych oraz przysługujących członkom tej szczególnej wspólnoty praw i obowiązków w wymiarze życia publicznego. Jednak każda osoba posiadająca obywatelstwo jednego z 27 państw członkowskich powinna mieć w świadomości, iż poprzez to jest także obywatelem Unii Europejskiej i winna znać o niej chociaż podstawowe informacje. Niestety w tej kwestii bywa różnie, chociaż nie można całej winy przelać na społeczeństwo UE. Zawodzi nadal unijna polityka komunikacyjno-informacyjna.

    P.S. „Wszystkie społeczeństwa tworzą obcych, ale każdy rodzaj społeczeństwa tworzy swoich własnych obcych i tworzy ich we własny, niepowtarzalny sposób” – Zygmunt Bauman.

  36. Gdybyśmy zapytali 100 osób na ulicy „czy czujesz się obywatelem Europy? Prawdopodobnie nie uzyskalibyśmy ani jednej pozytywnej odpowiedzi. Ponieważ UE jest zasadniczo tworem sztucznym, powstałym z przyczyn ekonomiczno-politycznych. Nie ma ona bezpośredniego wpływu na nasze poczucie tożsamości. Myślę, że trzeba wyróżnić dwa pojęcia. Tożsamość narodowa oraz ponadregionalna wspólnota kulturowa. Naszą tożsamość podkreślamy na każdym kroku, nasz język, zwyczaje narodowe, kuchnia regionalna. Nawet nieświadomie używamy pojęcia „nasze”, mimo, że Francuz mógłby lubować się w ..naszym schabowym :). To pojęcie tożsamości nie wzięło się z powietrza, jest to wynik procesów dziejowych, które trwały ponad tysiąc, a w przypadku Europy Zachodniej, ponad 1500 lat. Ten proces wytworzył poczucie odrębności, którego tak latwo nie możemy i nie chcemy się pozbyć. Nie czujemy związku emocjonalnego z Karolem Wielkim czy Wilhelmem Zdobywcą, gdyż nie wpłynęli oni bezpośrednio na wspomniane już „nasze” dzieje. Patrząc jednak na mniej odległą historię. Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Jest to, ni mniej ni więcej, dobitne świadectwo tego, że podziały regionalne istnieją i wryte są w świadomość Europejczyków o wiele głębiej, aniżeli Oda do Radości i flaga Unii Europejskiej. Istnieje jednak coś takiego, jak ponadregionalna wspólnota kulturowa. Sprawia ona, że bliżej nam emocjonalnie do Niemca Włocha, czy Francuza, niż do Japończyka czy Hindusa. Dlaczego? Bo z tymi pierwszymi łączą nas wspólne dzieje, jakkolwiek by one nie wyglądały. Inną rzeczą jest to, że „nasze kultury” przenikały się, przez co, mimo drobnych różnic, są one do siebie bardzo podobne. Ile powinno być tożsamości, a ile wspólnoty? Jeden z kolegów słusznie zauważył, że procentowo tego nie wyznaczymy. Myślę, że wyznaczamy tę granicę podświadomie, możemy nie lubić oscypków, naszego folkloru, zarazem fascynować nas może Salvador Dali, ale za to, jak Błaszczykowski strzelił bramkę… :). Z czasem Europa się zmieni, W końcu w XX wieku świat „skurczył się” względem czasów wcześniejszych, za sprawą samolotów, masowych mediów itd. Świat znacząco się zmienia, lecz proces ten, trwać będzie długo, i myślę, że z pewnością nasze prawnuki nadal emocjonować się będą Mistrzostwami Europy, a nie tylko świata.

  37. Uważam, że tożsamość europejska nie stanowi zagrożenia dla tożsamości narodowych. Zależność między tymi identyfikacjami nie powinna być postrzegana na zasadzie antagonizmu, ale wzajemnego uzupełniania się. Już Stanisław Ossowski pisał o istnieniu dwu ojczyzn – prywatnej i ideologicznej. Z każdą z nich łączy nas nieco inna, ale równie silna więź. W swoich rozważaniach analizował on zbiorowości regionalne i narodowe, lecz wnioski, do których doszedł, wydają się równie trafne, gdy za ojczyznę ideologiczną uznamy Europę, a za prywatną – naród. Okaże się wówczas, że integracja europejska jest możliwa bez zachwiania systemu wartości poszczególnych grup narodowych.
    Tożsamości narodowe wzbogacają tożsamość europejską. Wydaje się jednak, że ten poziom identyfikacji wysuwa się na pierwszy plan przede wszystkim w momencie zetknięcia się z kimś „z zewnątrz”, z innego kręgu kulturowego. W tym kontekście europeizację można rozumieć jako odpowiedź na proces globalizacji. My, Europejczycy, nie jednoczymy się po to, by zapomnieć, że jesteśmy Polakami, Belgami, Niemcami, lecz po to, by całkiem nie zaginąć w szarej masie społeczeństwa ogólnoświatowego.

  38. Wydaje mi się, że każde państwo Unii Europejskiej powinno zachować swoją tożsamość narodową. Każde państwo jest inne, ma inną historię, kulturę, zwyczaje i obyczaje. To co odróżnia je od innych dodaje mu ciekawości i indywidualnego charakteru. Jako członkowie Unii Europejskiej państwa mają obowiązek dostosowania się do praw narzucanych przez UE. Same zadecydowały o tym, czy chcą dołączyć do UE , czy nie. Dobrowolnie dołączyliśmy do tej wspólnoty i musimy dbać o poprawce stosunki z jej innymi członkami. Tożsamość europejska jest bardzo ważna, ponieważ jest również naszą tożsamością. Będąc w tej wspólnocie, musimy się do niej dostosowywać i dbać o jej rozwój. Pamiętajmy jednak o naszej tożsamości, ale też z umiarem. Nie można ciągle powracać do przeszłości, wypominać krzywd wyrządzonych dawno temu. Nie starajmy się również na siłę wybielać historii. Historia jest jedna i ta sama. W kontekście europejskim mówmy o niej bez emocji. Należy wyzbyć się uprzedzeń wynikających z konfliktów z przeszłości. Pamiętajmy o nich, ale nie pozwólmy aby wpłynęły one na nasze ówczesne stosunki i innymi członkami Unii Europejskiej.

  39. Ile europejskiej, ile narodowej tożsamości w procesie integracji europejskiej?
    Najpierw trzeba by było zastanowić się kto ma tożsamość europejską a kto narodową?
    Uważam, że europejską świadomość mają osoby, które podróżują, wymieniają poglądy z innymi mieszkańcami naszego kontynentu. Osoby, które przez jakiś czas mieszkały lub mieszkają poza granicami własnego kraju, w obrębie Unii Europejskiej. Osoby otwarte i ciekawe innych. Osoby takie mają szersze horyzonty, potrafią na różne sytuacje spojrzeć z perspektywy własnej narodowości, ale również z perspektywy mieszkańca innej części Europy. Osoby takie również na integrację europejską patrzą szerzej, jako na możliwość zbliżenia się do drugiego człowieka tak innego, a zarazem podobnego. Osoby te pozbawione są lęków, że ten „inny” chce nam odebrać naszą tożsamość. Świadome są różnic i podobieństw narodów. Patrzą na integrację jako na możliwość łatwego przemieszczania się i wymiany doświadczeń, ułatwienie w kontaktach zarówno osobistych jak i biznesowych. Z własnego doświadczenia wiem, że osoby takie szczycą się własną narodowością, opowiadają o swoim kraju z dumą, a jednocześnie silnie związani są ze świadomością europejską, czują się europejczykami.
    Tożsamość narodową mają zarówno osoby, które są proeuropejskie jak i eurosceptycy. Eurosceptycy boją się integracji, są jej niechętni, wrodzy. Wiąże się to z nieznajomością innych kultur, języków, a więc niemożliwością porozumienia się z innym.
    W tym miejscu chciałabym odpowiedzieć na drugie pytanie:
    W jakimś stopniu integracja europejska wymaga zrelatywizowania tradycyjnych europejskich tożsamości narodowych?
    Moim zdaniem integracja europejska wymaga relatywizacji tradycyjnych tożsamości narodowych. Wymusza spojrzenie na historię własnego kraju, narodu z innej perspektywy. Każdy naród, tak samo jak każdy człowiek ma tendencję do wybielania swoich złych uczynków. Narody europejskie muszą nauczyć się przyznawać do własnych błędów jednocześnie nie wpadając w kompleksy. Jedynie duma i pokora może zbliżyć narody do siebie.
    Podsumowując, moim zdaniem w procesie integracji europejskiej jest tyle samo tożsamości europejskiej co narodowej, bo i lęków i chęci poznania i zbliżenia się jest tyle samo. Integracja jest bardzo trudnym procesem wymagającym wielu kompromisów, ale przynoszącym wszystkim stronom korzyści. Integracja europejska jest jak związek między kobietą a mężczyzną, każdy musi zachować własną autonomie jednocześnie dając z siebie tyle by druga strona chciała dalej w tym związku pozostać.

  40. Moim zdaniem, mówiąc o tożsamości narodowej państw europejskich oraz o tożsamości europejskiej, trzeba mieć na uwadze że jedna wynika z drugiej. Nie było by tożsamości europejskiej bez tożsamości narodowej i na odwrót. Ponad rozważając ten problem należy odpowiedzieć na jedno ważne pytanie. Czego dotyczy tożsamość narodowa? Czy dotyczy poszczególnych państw europejskich? Czy może odnosi się do narodów europejskich takich jak Słowianie? Jeśli tożsamość narodowa to różnorodność, odmienność i indywidualizm poszczególnych Narodów to należy poddać analizie wszystkie istniejące nacje w Europie, aby móc badać ich wpływ na tożsamość europejską i integrację zachodzącą w Europie. Jednakże jeżeli będziemy mówić o tożsamości narodowej państw, powinno się analizować państw, które należą do obecnej Wspólnoty Europejskie, bo to ona w moim odczuciu budują integracyjną tożsamość europejską.
    W mojej opinii na tożsamość europejską powinny się składać tożsamości wszystkich państw Europy, nie tylko krajów członkowskich UE. Dla mnie tożsamość w Europie była w niej tworzona od samego początku jej istnienia. Wszystkie kraje Europy łączy zawsze jakaś wspólna historia bitewna, integralna, polityczna, gospodarczo-finansowa. Stąd powracam do początku mojej wypowiedzi obie tożsamości są od siebie zależne i nie należy doszukiwać się wyższości jednej nad drugą, ponieważ powinno się postawić je na tej samej pozycji. Jeżeli chcemy budować zintegrowaną Europę oraz jej tożsamość budujmy ją budując i dbając naszą tożsamość narodową.

  41. No tak…Już dość dawno temu przystąpiliśmy do Unii Europejskiej, ale szczerze mówiąc, dotychczas nie zastanawiałam się głębiej nad rodzajem tożsamości.
    Zdecydowanie powinniśmy znaleźć teraz w sobie tożsamość nie tylko narodową ale i europejską, pracować nad krzewieniem jej, w końcu staliśmy się formalnie członkami jednej, wielkiej wspólnoty. Proces kształtowania się tożsamości europejskiej będzie trwał jeszcze bardzo długo,będzie zakłócany przez różnice interesów między narodowościami itd.
    Jakkolwiek nasza tożsamość narodowa, siłą rzeczy zawiera w sobie wartości europejskie, to wydaje mi się że zobowiązani jesteśmy podkreślać nasze związki i nasz wkład w cywilizację europejską.
    Ponadto jestem zdania, iż krzewienie tożsamości narodowej nie musi stać w sprzeczności z poszukiwaniem europejskiej, jednak to ostatnie musi być czynione z poszanowaniem tożsamości narodowej. Bardzo ważnym jest, abyśmy krzewiąc tożsamość narodową, pamiętali o korzeniach europejskich i wspólnocie z innymi narodami Europy (szczególnie zachodniej). Jednocześnie w poszukiwaniu tożsamości europejskiej nie możemy zatracić naszej własnej tożsamości, która to (jestem o tym przekonana) pozwala nam szerzej dojrzeć i zrozumieć wspólne dla nas i dla reszty Europy wartości.

  42. Tożsamość europejska nie sprawdzi się dopóki w Europie będzie wiele narodów, które żywią do siebie niechęć tak chociażby jak Polska i Niemcy. W tym przypadku chodzi głównie o historyczną przeszłość łączącą te dwa państwa powstałą w dużej mierze w wyniku II Wojny Światowej. Chociaż konflikt zakończył się kilkadziesiąt lat temu w świadomości obywateli pozostaje wzajemna antypatia, która mimo, że z pokolenia na pokolenie staje się mniej dolegliwa, nadal w pewnym stopniu utrzymuje się w naszej świadomości. Kolejnym przykładem będzie spór Węgier oraz Rumunii o obszar położony w łuku Karpat, a mianowicie o Siedmiogród, który Węgry straciły na rzecz Rumunii w wyniku traktatu w Trianon z 1920 roku. Odgrywa to szczególną rolę w psychice Węgrów. Jest z jednej strony schronieniem węgierskości – kobiety po dziś dzień chodzą tam w strojach ludowych – a z drugiej strony krwawiącą raną ze względu na traktowanie Węgrów tam żyjących. Dużo siedmiogrodzkich Węgrów przesiedliło się na Węgry, wzbudzając przy okazji sporo resentymentu ze względu na specjalne traktowanie, które mają (podobno) otrzymywać od państwa węgierskiego. Ciekawe jest jak siedmiogrodzcy Węgrzy zmonopolizowali stosunki węgiersko-rumuńskie. Są oni kluczową kwestią w tych stosunkach, co więcej jednak, ponieważ ze względu na ich tłumną obecność Węgrzy z Węgier prawie w ogóle Rumunią się nie interesują, oczywiście poza Siedmiogrodem. Rola pośredników między tymi krajami przypada właśnie siedmiogrodzianom, którzy będąc na ogół niechętnymi Rumunii i Rumunom tą swoją mentalność narzucają reszcie Węgrów. Moim zdaniem niechęć obywateli wymienionych przeze mnie państw będzie obecna jeszcze przez wiele lat w stosunkach między nimi i nie zostanie ona usunięta żadnymi odgórnymi zasadami narzucanymi przez polityków z Brukseli. Z drugiej jednak strony dzisiejszy świat coraz bardziej odchodzi od tradycji, do których nasi przodkowie przywiązywali tak wielką wartość. Młodzi ludzie stopniowo zapominają o tożsamości narodowej, która w zasadzie powinna być ich priorytetem, i coraz częściej, chętniej i dogłębniej utożsamiają się z Europą, niż ze swoim ojczystym krajem. Jednak jeśli chodzi o stworzenie wspólnej europejskiej historii czy też tradycji, moim zdaniem jest to raczej nierealne zadanie, a przynajmniej bardzo czasochłonne i trudne. Poza tym, zapewne nie każdy chciałby utożsamiać się z taką wspólną historią i tradycją, co zamiast zjednoczenia mogłoby wywołać wręcz odwrotny skutek, zależeć to będzie oczywiście od kolejnych pokoleń i ich postrzegania własnej tożsamości.

  43. Proponuję ująć ten problem historycznie, odwołując się do już znanej nam unii. Takie rozważanie będzie przydatne. Jak wyglądała kwestia pogodzenia tożsamości w Rzeczypospolitej Obojga Narodów? Myślę, że dziś możemy przejść podobną drogę. Chodzi mi o XVI wiek i powiedzenie „sum gente lithuanus, natione polonus”. Naród szlachecki radził sobie z dualizmem tożsamościowym i nie powstało żadne odrębne pojęcie na obywatela Rzeczypospolitej. Dzisiaj powinniśmy mówić o Europejczykach narodowości polskiej, lub niemieckiej itd. Być może pójdzie to w kierunku unifikacji, ale jak nie, to nie ma problemu. W takim wypadku nie ma potrzeby relatywizowania tożsamości narodowych. Słabym punktem jest tylko to, że mimo wszystko jakieś tradycje muszą nas łączyć. W RPON byli to sarmaci z kultem wolności i wydarzenia „współczesne” (np. 15 VII 1410). W zasadzie, to na czym chcielibyśmy budować tożsamość europejską może być (nawet musi) oderwane od tradycji narodowych. Najłatwiej znaleźć coś w starożytności- demokracja, Cyncynat itp. Rozumiem, że współczesne narody to potomkowie barbarzyńskich przybyszów, ale jesteśmy spadkobiercami tamtych tradycji, mamy prawo się do nich odwoływać. Zostawiając historię; mógłby nas łączyć język łaciński (obowiązkowa nauka w szkołach w UE), czy wspólna reprezentacja na IO (Chiny wtedy mogłyby się schować). W ogóle, sport stał się takim substytutem jednoczących wojen narodowych. W takim scenariuszu zostajemy w zasadzie w swoich „sosach”, ale i tak czujemy się jedną „potrawą” ;).

  44. Moim zdanie nie można mówić o tożsamości narodowej europejskiej dopóki będą istniały tak ogromne różnice pomiędzy poszczególnymi państwami UE. Zarówno w sferze ekonomicznej jak i aksjologicznej. Nie możemy mówić o równości państw. Bardzo wyraźny jest podział na państwa starej jak i nowej unii. Co więcej Europa jeszcze nie jest do końca zintegrowana. Przecież państwa ZSRR także leżą w europie a co więcej współtworzyły historię tego kontynentu. W tej sytuacji już tylko formalnością jest wspomnienie zgrzytach wewnątrz unijnych oraz braku jednomyślności 3 największych państw: Anglii, Niemiec i Francji. Oczywiście można się powoływać na traktat lizboński, który wprowadza pojęcie obywatelstwa europejskiego czy na strefę Schengen lecz przecież nie można postawić znaku równości między tymi przedsięwzięciami a tożsamością narodową. Jakby tego było jeszcze mało we wszystkich krajach UE istnieje grupa eurosceptyków od 20% do 80% w krajach południowych które są w konflikcie z UE w w sprawie cięć budżetowych.
    Według mnie w przeciągu najbliższych 50 lat nie dojdzie do ukształtowania wspólnej tożsamości europejskiej. Przemawiają za tym powyżej wymienione argumentum jak i : brak wspólnego języka, burzliwa historia, która utworzyła stereotypy i uprzedzenia.
    Natomiast musimy pamiętać że to co napisałem należy interpretować z punktu widzenia europejskiego. Dla większości Amerykanów, Australijczyków czy Chińczyków jesteśmy europejczykami.

  45. W procesie integracji europejskiej mamy do czynienia zarówno z europejską jak i narodową tożsamością. Bez istnienia poszczególnych państw nie powstała by idea zjednoczenia, która pozwala łatwiej osiągnąć pewne cele.
    Proces integracji nie musi oznaczać zaniku tożsamości narodowej. Tożsamość narodowa nie przeszkadza wcale w tym, żeby czuć się Europejczykiem.
    Szczególnie teraz ważne jest poczucie europejskiej tożsamości, ponieważ Unia Europejska znajduje się obecnie w nieciekawej sytuacji pod każdym niemal względem. Szczególnie dają się we znaki: kryzys finansowy i brak jedności w Unii. Co za tym idzie Europejczycy wykazują coraz mniejsze poparcie dla Unii.
    Unia Europejska jako idea przeszłości znajduje coraz mniejsze poparcie wśród Europejczyków. Także euro jako wspólna waluta i integracja europejska, która według założeń wzmacnia gospodarkę, mają podobnie kiepskie uznanie mieszkańców Europy.
    Zatem widać, że poszczególne interesy narodowe budują tą szczególną strukturę jaką jest Unia.
    Nie jest możliwe odrzucenie którejkolwiek z wymienianych tożsamości.Trudno też powiedzieć czy można czuć się bardziej Europejczykiem czy obywatelem danego państwa. Z pewnością bez istnienia tożsamości narodowej nie byłaby możliwa integracja.
    Narzucenie tożsamości europejskiej nie przyniosłoby pozytywnych skutków, wiązałoby się to z narzuceniem wzorców wspólnych dla wielu państw. A to mogłoby wywołać bunt, niechęć.

  46. Politolog prof. K. Łastawski zauważył parę lat temu, iż proces integracji „może służyć wzbogacaniu świadomości narodowej, stanowić wzór dla patriotycznej postawy oraz eliminowania tych cech narodowych, które „jawiły się i jawią jako zbyteczne, a nawet szkodliwe””. I tak moim zdaniem integrację należy postrzegać. Będąc w Unii Europejskiej jesteśmy Europejczykami, ale to nie wyklucza np. bycia Polakiem. Bycie obywatelem Europy nie daje ważnego poczucia posiadania wspólnej dla danej społeczności tradycji, historii i korzeni. Niektóre środowiska, szczególnie te prawicowe, umiłowane w pielęgnowaniu narodowej tożsamości sprzeciwiały się wejściu do Unii, sugerując, że zatracimy to, co polskie. Z drugiej strony zapomniały o tym, że z Europą łączyło nas wiele od stuleci, jak zauważa wspomniany wcześniej profesor, „państwo polskie wykorzystywało doświadczenia „starszych” państw europejskich, przejmowało europejskie wzory kultury politycznej, budowało kontakty ekonomiczne w oparciu na europejskie wzory kulturowe”. Uwaga o tyle trafna, że sama integracja, chociaż oczywiście niejako zmusza do bliższej współpracy i wspólnych stanowisk w wielu sprawach, nie powoduje radykalnej zmiany w „zasysaniu” europejskości przez Polaków, jak i innych partycypantów integracji.

  47. Jak zostało powiedziane na ostatnich zajęciach historia integracji europejskiej to ciągłe kryzysy i próby ich przezwyciężenia poprzez zacieśnianie relacji między państwami – członkami struktur europejskich. Po pełnej integracji ekonomicznej państw członkowskich następnym etapem jest budowanie wspólnej tożsamości europejskiej.
    Tworzenie tożsamości dla jakieś wspólnoty jest procesem długotrwałym i polega głownie na stworzeniu i upowszechnieniu pewnej wizji dziejów danej wspólnoty. W przypadku budowania wspólnoty duchowej – europejskiej jest to jeszcze trudniejsze gdyż trzeba skonfrontować nową identyfikację europejską z dotychczasową świadomością narodową. Integracja wymaga od nas częściowej rezygnacji z dotychczasowego poczucia wspólnoty narodowej a moim zdaniem zepchnięcia jej na poziom tożsamości regionalnej ( lokalnej). O ile ten proces może się okazać łatwiejszy dla krajów tzw. „Starej Europy” to w Europie środkowo – wschodniej trzeba przezwyciężyć antagonizmy narodowe na podstawie których często budowano świadomość narodową.
    Stworzenie takiej nowej wspólnej wizji dziejów dla wszystkich Europejczyków może okazać się wyzwaniem nie do pokonania w szczególności kiedy nacjonalizmy „Nowej Europy„ nadal żyją. Przykładem mogą być Węgry gdzie wciąż jest ważna pamięć o traktacie w Trianon czy Litwa która próbuje wyjaśniać swój spór historyczny z Polakami w ramach działania – Polsko-Litewskiej Dwustronnej Komisji do badania problemów nauczania historii i geografii

  48. Teraz istnieje jednoczesna samoidentyfikacja europejska, oraz narodowa. Przyczyny integracji oczywiście zawsze były powiązane najpierw z interesami oddzielnych państw (że to był zyskowny proces, kiedy rozwój współny prawidlowo wyglądał bardziej pomyślnym (potencjalne) i następne wydarzenia nie dały powodu mieć wątpliwości odnośnie tego). Z innej strony nie sądzę, że europejska integracja wymaga (nawet częściowej) rezygnacji z innej tożsamości. Wiadomo, że mamy nie tyłko świadomość samego siebię jako mieszkańca kontynentu, kraju, ale również miasta lub regionu, to dlaczego musi znikać tożsamość narodowa? Zwykłe dalej ważnym jest tyłko te, w jakim stopniu zachowywa się ta tożsamości jednostki, nie przeszkadzając funkcjonowaniu „zjednoczenia” (jak to odbywa się w przypadkach np. separatystycznych tendencji w pewnych krajach).

    Wzmocnienie tożsamości europejskiej (np. przez podkreślenie obywatelstwa UE lub inne działania) odbywa się w celu unifikowania narodów, co ułatwiałoby jakąś organizację kierownictwa lub podejmowania decyzji, ale może zostać (jeżeli całkiem się uda i tożsamość narodowa będze traciła swoje znaczenie) fatalną dla każdego osobnego narodu czyli państwa.

    Podsumując jeszcze raz podkreślam, że europejska tożsamość bez narodowej nie powstałaby i nie będę mogła istnieć w przyszlości, dlatego ciężko mówić o stopniu jakiejkołwiek tożsamości np. w integracji.

  49. Ciężko podać jedną odpowiedź, co do której można by być pewnym. 40% tożsamości europejskiej i 60% tożsamości narodowej? No nie. Problem jest bardziej skomplikowany. Można sprowadzić go do kwestii opowiadania historii. Popatrzmy na Terror Haza w Budapeszcie, Yad Vashem w Jerozolimie czy nasze MPW. Muzea te wpisują się w tzw. „uzurpację narracji o bohaterstwie przez opowieść o byciu ofiarą” – zjawisko popularne na świecie. Kilka lat temu przetoczyła się u nas dyskusja nad kształtem Muzeum II WŚ. Wśród zarzutów stawianych jego twórcom wymieniano m.in. „europeizację pamięci”. Wydaje się, że obserwujemy tutaj pokutujące jeszcze od czasów PRL-u przekonanie, że pewne rodzaje cierpienia są gorsze od innych, co zauważył prof. Jerzy Kochanowski. „Moja martyrologia jest bardziej mojsza, niż twoja twojsza” – żeby sparafrazować klasyka. Tymczasem może w tym tkwi klucz, opowieść o losach Europy, przez wspólne doświadczenia. Nie tylko cierpienia ostatniej wojny, ale także wybitni ludzie, kultura. Jeśli chcemy, aby inni znali naszą historię, to postarajmy się sami poznać dzieje innych. Uszanujmy je, doceńmy ich wkład w Europę. Dla nas samych nasza historia (a przez to i tożsamość) stanie się także łatwiejsza do zrozumienia, jeśli zobaczymy ją na tle innych. Nie da się oddzielić tożsamości i historii Niemców i Francuzów od tych Greków, Polaków, Węgrów… Europa nie była podzielona na x państw, które żyły w totalnej izolacji od innych. Gdzieś ta historia się zazębiała. Inna rzecz, na ile Europa jest gotowa na scenariusz budowania wspólnej tożsamości, w której elementy składowe są wyraźnie widoczne. Właśnie te doświadczenia ofiar, w sporej części będące pozostałością lat 1939-1945 (i znowu, to jest nasze polskie postrzeganie, dla Francuzów czy Holendrów wojna to dopiero rok 1940; dla Holendrów ich okupacja była straszna, i choć w porównaniu z tą na naszych ziemiach trudno ją porównywać, to czy Holendrzy nie mają prawa do własnych odczuć? Ich doświadczenia, ich tożsamość to taki sam element historii Europy jak nasza historia) wpływają na nasze widzenie sprawy dzisiaj. Ostatnia wojna po dziś dzień wywołuje emocje (świadkowie tamtych dni ciągle żyją). O naszej tożsamości decyduje nasza świadomość – a dopóki ta nie ulegnie zmianie (proces wyjątkowo długi) ciężko będzie myśleć o wspólnej tożsamości. Ale może warto budować ją właśnie na szukaniu tych wspólnych mianowników, które każdy opowie na swój sposób, z szacunkiem do tożsamości innych. Pokazujmy swoją historię nie czyniąc z niej czegoś najważniejszego. Znajdźmy te elementy zaczepienia. Ile wspólnej tożsamości, a ile indywidualnej? Wydaje mi się (dyplomatyczna odpowiedź, ale nie potrafię inaczej), że jednak nie da się teraz wskazać tego tak prosto. Dopiero kiedy zacznie się budować w ten sposób tą tożsamość będzie można zobaczyć ile czego potrzeba…

    PS Mam nadzieję, że wpis nie za długi – i tak starałem się skrócić maksymalnie…

  50. Kwestia dość trudna do omówienia za względu na to że są różne nurty: jak Pan ostatnio wspominał – eurosceptyczny i proeuropejski. Punkt widzenia z punktu siedzenia. A więc kwestia tego – co będzie dominowało – perwiastek narodowy czy „europejski” wygląda na dychotomię.
    Wartoby zaznaczyć iż ostatnie próby Instytucji PanEuropejskich wdrążyć definicję „europejczyk/-ka” słabo się powiodły. Zwłaszcza w takich konserwatywnych Państwach jak Polska, Węgry, chcociaż i W.Brytania też.
    Nawet gdyby zostały zlikwidowane rządy oraz instytucje państwowe a zastąpiono ich paneuropejskimi (uzasadniając oszczędzaniem, racjonalizacją) to i tak dominacji identyfikacji narodowej nie da się zwalczyć. Chociażby dlatego że człowie któremu zabierają władzę czy cokolwiek innego na co on miał wpływ w sposób agresywny (ale naturalny dla niego) zaczyna opierać się likwidacji jego „Ja” – czegoś co jest stałą częścią go.
    Możliwość odrzucenia tradycji czy identyfikacji narodowej ogranicz się do zebrania wszystkich przedstawicieli tych odmian i lączeniu ich pod jednym dachem, co w żadnym razie nie gwarantuje że natychmiast oni się staną mocniej połączenia między sobą a wcześniejsze relacjie narodowe utylizacji.

    • Tożsamość narodowa jest poczuciem pewnej odrębności od innych państw. Kształtowana jest m.in. przez historię, kulturę i tradycję ale także przez język czy symbole narodowe. Tego integracja europejska nie jest w stanie zmienić. Wymaga ona jednak w pewnym stopniu rezygnacji z własnej tożsamości ponieważ wymusza w nas zaprzestanie pewnej odrębności aby móc działać wspólnie dla dobra Europy jako jedności. Nie oznacza to jednak, że człowiek nie może posiadać jednocześnie dwóch tożsamości: narodowej i europejskiej. Nie wykluczają się one wzajemnie, powinny się za to uzupełniać. Przecież czujemy się jednocześnie Polakami i Europejczykami. Każde z państw europejskich posiada własną tożsamość jednak nauczyliśmy się je wzajemnie tolerować i akceptować, pomimo często trudnej wzajemnej historii, nie przeszkadzają nam one we wzajemnych relacjach. Zamiast rozpamiętywać historię pojedynczych państw powinniśmy zacząć tworzyć wspólną tożsamość poprzez obecne działania. Nie oznacza to jednak, że narody powinny całkowicie odciąć się od swojej odrębności , jednak integracja wymusza pewna elastyczność.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: