Debata druga: „żołnierze wyklęci” – wzór obywatela czy tragiczny epizod dziejowy?

„Żołnierze wyklęci” – wzór postawy obywatelskiej czy tragiczny epizod dziejowy?

Odpowiadając na pytanie, mogą się państwo posłużyć lektur  Ślaskiego „Żołnierze wyklęci”, Dąmbskiego „Egzekutor” a także co oczywiste sięgać do mego wykładu i slajdów, jakie do niego zamieściłem.

Odpowiedzi  do soboty 10 marca (po to abym do poniedziałku mógł przeczytać wszystkie eseje).

24 thoughts on “Debata druga: „żołnierze wyklęci” – wzór obywatela czy tragiczny epizod dziejowy?

  1. Temat drugiej debaty na jaki przyszło wypowiedzieć się uczestnikom wykładów traktujących o współczesnych polskich sporach o sens dziejów najnowszych oraz polskiej narracji i pamięci społecznej po 1989 roku dotyczy Żołnierzy Wyklętych. Debata zbiegła się w czasie z dniem 1 marca – Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To święto państwowe zostało ustanowione na mocy ustawy z dnia 3 lutego 2011 roku. Kwestia ustanowienia tegoż święta nie budziła wątpliwości wśród posłów. Należy jednak odnotować, iż 8 z nich głosowało przeciw ustawie a 3 wstrzymało się od głosu. Podobnie większość wypowiadających się w debacie uważa, iż Żołnierzom Wyklętym należy się cześć i szacunek. Wśród uczestników debaty nie możemy odnaleźć głosu, iż Żołnierze Ci stanowią jedynie tragiczny epizod dziejowy.
    Podczas debaty wiele osób zastanawiało się, i miało wątpliwości, czy mamy prawo do oceny postawy tych ludzi oraz jak ocenić ich z perspektywy czasu. Zwracano uwagę, iż to bardzo trudne zadanie. Jedna z uczestniczek piszę: „Pomimo, że uważam , iz ocenianie tego aspektu w naszej historii nie powinno mieć miejsca, trudno o niewyrażenie swoich myśli.” Dla wielu, szczególnie ciężkim zadaniem jest ocenianie Żołnierzy Wyklętych w sposób jednoznaczny, w kategoriach dobra i zła. Zwracano uwagę, iż czasy w jakich przyszło im żyć, oraz wybory przed jakimi stawali, były ekstremalne, poddawały ich człowieczeństwo największej próbie.
    Część wypowiadających się uważa Żołnierzy Wyklętych za wzór a ich niezłomną postawę i poświęcenie darzy ogromnym szacunkiem. T.K. piszę: „Oczywistym jest, że była to bohaterska reakcja zbrojna przeciwko rosyjskiemu zagrożeniu komunistycznemu zza wschodniej granicy. Ofiara, jaką złożyli Żołnierze Wyklęci kwalifikuje ich postawę jako czyn godny gloryfikacji i naśladowania. W latach powojennego oporu ewidentnie wpisał się pierwiastek polskiego mesjanizmu i poświęcenia. Z drugiej strony wobec miażdżącej przewagi elementu stalinowskiego reżimu był to opór z góry skazany na porażkę. W tej konfrontacji anty-komunistyczna partyzantka została wyniszczona przez siły sowieckie. Po raz kolejny Polacy powtórzyli historię klęski mimo nadzwyczajnego poświęcenia i wzmocnili polski paradygmat romantyczności. Rozumiejąc w omówiony przeze mnie sposób sytuację Żołnierzy Wyklętych naturalnym rezultatem myślowym będzie spójność i nierozdzielność wzorowej postawy obywatelskiej i tragicznego epizodu dziejowego.”
    Należy dodać, iż wielu uczestników debaty zauważa, że uznanie postawy Żołnierzy za wzorową, nie wyklucza twierdzenia, iż był to tragiczny epizod dziejowy i że tezy te są spójne. M.R. piszę: „Nie mogę odpowiedzieć jednoznacznie na tak postawione pytanie w temacie debaty, gdyż był to jednocześnie >>wzór postawy obywatelskiej<< (a raczej wzór postawy patriotycznej) jak i „tragiczny epizod dziejowy” (bo utrzymanie tej postawy wiązało się między innymi z koniecznością poniesienia ofiar i czynami moralnie dyskusyjnymi), co mam nadzieję wystarczająco jasno uzasadniłem(…)”.
    Uczestnicy debaty podkreślali ogromną ofiarę Żołnierzy. Jedna z osób piszę: „(…)cechowali się odwagą w działaniu i z założenia dobrymi intencjami, często tracąc życie w zmaganiach w obronie Ojczyzny. Komunistyczne władze chciały zabić o nich pamięć, która obecnie jest przywoływana.”
    Poruszono również temat „ciemnych kart historii” – fakt piętna mordercy.
    Mieliśmy również do czynienia z dyskusją na temat książki S. Dąmbskiego „Egzekutor”. Część uczestników uważa, iż naturalistyczne opisy i szokowanie brutalnością osłabia mit ; część, iż jest to fałszowanie historii, złe rozłożenie akcentów.
    W czasie debaty wspomniano również o dzisiejszej sytuacji i polemice „Gazety Wyborczej” oraz Rzeczpospolitej”.
    Podsumowując, uczestnicy debaty zdecydowanie uważają, iż Żołnierzom Wyklętym należy się cześć i oddanie. Zauważają również, iż fakt uznania ich za wzór postawy obywatelskiej nie wyklucza określenia ich epizodu dziejowego jako tragicznego. Podkreślana jest niezłomna postawa, lecz również wspomniany zostaje fakt piętna mordercy. Większość osób skupiła się na przedstawieniu swojego stanowiska, nie wchodząc w polemikę, choć ta miała miejsce – chociażby dotyczyła książki S. Dąmbskiego „Egzekutor”.

  2. Tak jak większość uczestników debaty uważam że „Żołnierze wyklęci” byli wzorem postawy obywatelskiej, chcieli wolnej, całkowicie niepodległej i niezależnej Polski, zaciekle walcząc z Hitlerowskimi Niemcami a w późniejszym okresie także z ZSRR słusznie oceniając intencje naszego „sojusznika”. Ich sytuacja była tragiczna, opuszczeni przez wszystkich walczyli często do końca. Najwięcej kontrowersji w debacie zwrócił fakt moralności żołnierzy wyklętych, tego czy metody jakie stosowali, były właściwe.
    Ja osobiście jestem zdania, zwłaszcza po przeczytaniu książki „Egzekutor” że ludzie CI, robili co musieli, byli żołnierzami a wyroki śmierci wykonywali na zdrajcach narodu Polskiego którzy kolaborowali z wrogiem, przez co potem propaganda PRL przypisywała im działanie na rzecz Niemiec, jak choćby Gen. Emilowi Fieldorfowi ps „Nil”, który został stracony po fikcyjnym procesie.
    Ponadto dochodzę do wniosku że Żołnierze wyklęci sa przykładem tragicznego epizodu dziejów, ponieważ większość z nich straciła życie w Walce o Niepodległą Polskę, przeciwstawiając się najpierw Nazistom a potem również „Sowieckiej zarazie”.
    Jestem ogromnie rad z tego powodu że w dzisiejszych czasach niektórym zależy na tym by pamięć o nich nie zginęła, przykładem takiej postawy są działania Kibiców Śląska Wrocław którzy kilkakrotnie poświęcali swoje oprawy meczowe właśnie Żołnierzom Wyklętym. O to przykład: http://www.youtube.com/watch?v=4rSCKvfpGEE

  3. Długo zastanawiałem się jak odpowiedzieć na postawiony przez Pana problem. Nie ulega wątpliwości iż postawa żołnierzy którzy mimo końća wojny i zawieszenia broni wciąż walczyli o niepodległość wynikała z ich wielkiej miłości do ojczyzny, odwagi, a przede wszystkim zasad którymi kierowali się w życiu. Doskonale wiedzieli, że Polska w rękach komunistów nie jest taką o jaką walczyli. Żołnierze ci, z dnia na dzień z bohaterów stali się wrogiem numer jeden w swoim własnym kraju.
    Przyznam, że jestem zdecydowanym zwolennikiem stawiania „żołnierzy wyklętych” jako wzoru do naśladowania, szczególnie w obecnych czasach, kiedy to mam wrażenie, że stara się wymazywać karty polskiej history. Drugą sprawą jest fakt, że polskie społeczeństwo, zwłaszcza ludzie młodzi, zapominają o tym że historia ma niebagatelny wpływ na teraźniejszość.
    Problemem który spotkałem czytając komentarze była ocena zabijania Polaków-komunistów. Jest to najtrudniejszy moralnie do oceny fakt. Jednak będę twardo bronił zdania, że komuniści byli take samo wrogiem ojczyzny jak Niemcy podczas II Wojny Światowej. Żołnierze byli wierni ideałom i ich najważniejszy cel – wolna Polska – przyświecał niezależnie od sytuacji i miejsca w którym się znaleźli.
    Podczas PRLu władze w swojej propagandzie przedstawiały żołnierzy jako jeden z problemów i starano się wymazywać pamięć o nich. Dopiero po roku 1989 drobnymi krokami polityka historyczna i rehabilitacja ofiar okresu PRL. Ustanowione zostało świeto ku pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.
    Cieszyć może fakt iż niemal wszyscy biorący udział w debacle zajęli stanowisko podobne do mojego stając po stronie patriotyzmu, bohaterstwa i wiary we własne przekonania.

  4. Na początku chciałybyśmy zaznaczyć najbardziej istotne problemy towarzyszące postawieniu ostatecznej tezy i odpowiedzi na pytanie – czy żołnierze wyklęci są wzorem obywatela czy raczej tragicznym epizodem dziejowym?
    Podczas debaty towarzyszyły nam następujące wątpliwości :
    Czy w ogóle powinniśmy/mamy prawo ich oceniać?
    Jak ich oceniać? (kontekst czasowy – jak dziś możemy ich oceniać, z perspektywy czasu jest to niezmiernie trudne; żyjemy w innych czasach; nie znamy tamtych realiów)
    Trudno ich ocenić w kategoriach dobra/zła, pozytywny/negatywny
    Część z uczestników wprost opowiedziała się za traktowaniem żołnierzy wyklętych jako wzór obywatela. Osoby te podkreślały, iż żołnierze ci byli przede wszystkim ludźmi oddanymi sprawie, wypełniającymi rozkazy.
    Jeżeli zabijali było to wkalkulowane; śmierć zaś jest nierozłącznym element ich działalności (stan wyższej konieczności, przewartościowanie wartości). Ponadto podkreślano wierność ideałom, poświęcenie dla idei.

    Brakowało osób, które opowiedziały się jedynie za słusznością tezy, iż żołnierzy wyklętych należy przedstawiać przede wszystkim jako tragiczny epizod dziejowy. Za to największa ilość uczestników debaty kontrargumentowała, iż można połączyć obie tezy, są one bowiem komplementarne i spójne.

    Uczestnicy podkreślali takie cechy, jak: bohaterstwo, patriotyzm (walka z sowieckim okupantem), opór, sprzeciw, ofiara, poświęcenie, a jednocześnie towarzyszące im „ciemne karty historii”, czyli zbrodnie. Wyklęci byli bohaterami z piętnem mordercy.
    Wszyscy jednak zgodzili się co do faktu, iż naszą powinnością jest szacunek i pamięć o nich.
    Jeden z uczestników postawił także tezę, iż zbyt łatwo oceniamy wydarzenia i zachowania ludzi z przeszłości, a w swoich ocenach generalizujemy.
    Nawiązała się także dość dynamiczna i interesująca polemika dotycząca książki S. Dąmbskiego i jego narracji o żołnierzach wyklętych.
    Z jednej strony padały argumenty iż, pozycja ta przedstawia naturalistyczne, szokujące opisy, jest odbrązawianiem historii, mitu. Z drugiej zaś strony oceniano, że jest to fałszowanie historii.

    Ponadto, na zakończenie chciałybyśmy zwrócić wagę na kilka obserwacji oraz refleksji własnych.
    Wśród uczestników padały porównania żołnierzy wyklętych a powstańców warszawskich
    Pojawiło się także interesujące odniesienie do obecnej sytuacji politycznej w kontekście obchodów święta 1 marca (polemika „RZ” i „GW”, bojkot SLD)
    Dominuje narracja indywidualna. Polemika była dynamiczna, acz krótka (vide Egzekutor).

    Dziękujemy!

  5. Odpowiedź na postawione pytanie – biorąc pod uwagę różne uwarunkowania historyczne i przede wszystkim czas który minął od okresu funkcjonowania Żołnierzy Wyklętych, jest bardzo trudna. Niewątpliwie Żołnierze Wyklęci byli bohaterami, o czym świadczy już sama ich odwaga na to aby sprzeciwić się tak silnemu aparatowi represyjnemu jakim władała wówczas Moskwa wespół z Warszawą. Jednakże pomimo ofiarowania swojego losu na rzecz walki o Ojczyznę, kulisy tego epizodu stanowią o jego tragiźmie. Sama ich postawa zasługuje na ogromny szacunek, z drugiej strony kulisy ich działań mogą stanowić czarną kartę w historii życia tych osób. Żołnierze Wyklęci byli narażeni na bezwzględność komunistycznego systemu represji dlatego właściwie w tylko tak samo bezwzględny sposób byli zmuszeni z nim walczyć. Doprowadziło to do tego że te same osoby które bezwzględnie wykonywały nawet te najtrudniejsze rozkazy, po wielu latach uważały to za moralnie złe i twierdziły że nigdy nie powinno to się stać.

  6. Próbując odpowiedzieć na pytanie czy żołnierzy wyklęci są wzorem obywatela trzeba, na poziomie abstracji, ocenić sam czyn niuznania komunistów jako nową władzę państwa polskiego i przy tym przyjrzeć się konkretniej motywacji każdego z żołnierzy.
    Odrzucając opcję podporządkowania się pod władze komunistyczne, decydując się na utrzymanie lojalności celu osiągnięcia pełnej niezależności. Niezależności narodu, która znajduje swe odzwierciedlenie nie tylko w autonomii kulturowo-językowej, lecz i w suwerenności politycznej.
    Walcząc środkami zbrojnymi i świadomi własnej liczebnej podległości stawiają tę całkowitą emancypację narodu na pierwszym planie i podporządkują temu celowi własne życie.

    Tym zachowaniem wyrażają metafizyczne pojęcie narodu powstającego nie z sumy obywateli, lecz jako odrębnie od człowieka istniejąca jednostka, którą winno utrzymać za każdą cenę, nawet gdy oznacza to paradoksalne wygaśnięcie „materialnego” ludu.
    Z jednej strony mogłaby to być pozytywnie do ocenienia wierność własnym wartościom i altruizm, postawy który są potrzebne i w dzisiejszych dniach (co najmniej jak chodzi o wierność obietnicom wyborczym i możliwość działającego systemu socjalnego). Z drugiej jednak altruizm i dobro następnego nie byli źródłem motywacji wszystkich żołnierzy, więc nie można ich stawiać kolektywnie za wzorowych obywateli.
    Tym bardziej nie obywatela.
    Termin obywatela wiąże się z państwem a nie narodem. Niezależnie od naszego pochodzenia etnicznego możemy przynależyć do państwa i kształtować jego politykę i tym naszą codzienność. Moim zdaniem może i musi się to odbywać drogą debat i publicznego wynegocjowania celów, również spór z wrogiem, gdyż wierzę, że agresywność powiela właśnie agresywne zachowanie i znieważenie drugiego człowieka, a ćwiczenie debatowania uczy refleksji nad i oceniania zasadności własnego stanowiska i stwarza kulturę pokojowego rozwiązywania konfliktów. Cecha pomagająca znaleść powiązanie do każdego człowieka i tym ważniejsza od patriotyzmu.

  7. Zgadzam się z tymi opiniami, które podkreślają raczej komplementarność, a nie opozycję między tezą o normatywnym charakterze działalności „żołnierzy wyklętych” a tezą o ich straceńczej, nonsensownej walce z reżimem komunistycznym. Trzeba jednakże rozgraniczyć dwie kwestie, które stają się przedmiotem oceny: to, co robili w owym czasie, czyli ich realna aktywność, oraz to, co sobą reprezentowali, czyli ich idea oporu przeciwko nowemu okupantowi. Jeśli chodzi o pierwszy wymiar, to nasuwają się dwie rzeczy czy też dwa pytania. Po pierwsze, czy mieli szanse, a więc czy w danych warunkach mogli liczyć na zwycięstwo, innymi słowymi, czy nie była to przysłowiowa „walka z wiatrakami”. Biorąc pod uwagę charakter tej walki, różnicę w potencjale militarnym, zaangażowanie sił państwa ludowego itd., odpowiedź musi być negatywna. Tym samym można wyznaczyć paralelę między „żołnierzami wyklętymi” a warszawskimi powstańcami z roku 1944 oraz żydowskimi insurgentami z roku 1943. Po drugie, czy rzeczywiście działania przez nich podejmowane były – z moralnego punktu widzenia – dobre i szlachetne. I w tym wypadku należy odpowiedziec negatywnie, uwzględniając rzecz jasna kontekst wojny jako czasu bez obowiązujących i egzekwowanych zasad. Otóż nie zawsze można mówić o pięknych pobudkach i motywacji do walki, na co wskazuje niehumanitarne traktowanie jeńców czy zabijanie Żydów. Tak więc sądzę, że uzasadnione jest stwierdzenie, iż „żołnierze wyklęci” są tragicznym epizodem dziejowym. Tragicznym w podwójnym znaczeniu: z uwagi na bezsens ich wysiłku oraz wątpliwe etycznie zachowania. Określenie „epizod dziejowy” jest trafne, gdyż wskazuje właśnie na incydentalność, pojedynczość tego wydarzenia w całym, długim procesie historycznym.
    Jeśli chodzi o drugi wymiar, pytanie brzmi, czy to, o co walczyli „żołnierze wyklęci” warte jest pamiętania, a więc czy warte jest przechowywanie pamięci nie tyle o ich czynach, a o ideałach i wartościach, w jakie wierzyli? Tu odpowiedź jest jak jak bardziej pozytywna z wyjątkiem może prostych motywacji takich, jak chęć bycia sławnym czy zaspokojenie potrzeb związanych z silnymi doznaniami emocjonalnymi. Idea oporu przeciwko nieprawowitej władzy i idąca z nią w parze idea wolności politycznej, które manifestowały się w ich działaniach, powinna zawsze mieć swoje miejsce w panteonie narodowych mitologii rozumianych jednakże jako jeden z (wielu) istotnych punktów odniesienia dla obecnych i przyszłych pokoleń. W tym kontekście „żołnierze wyklęci” wpisują się w pewną szczególną historiozofię stworzoną niegdyś przez niemieckiego myśliciela G.W. Hegla, zgodnie z którą historia jest pochodem ducha (idei) wolności przez dzieje. Z tej perspektywy jawią się oni nie (tylko) jako epizod dziejowy, ale (również) część uniwersalnego procesu wyłaniania się struktur państwa opartego na związkach między wolnymi i równymi sobie ludźmi.
    Co ciekawe, sformułowanie „żołnierze wyklęci” przypomina formą słynnych „poetów wyklętych” (z fr. poètes maudits), jak również „pytania przeklęte” (z ros. „proklatyje woprosy”) stawiane przez Dostojewskiego w swoich utworach literackich.

  8. Ciężko mi zabrać głos w dyskusji o Żołnierzach
    wyklętych jakkolwiek oceniający ich działania, ponieważ większość informacji na ich temat z góry narzuca również moralną interpretację ich działań. Mam nadzieję, że wolno mi przyznać, że nigdy nikt nie był w stanie wyjaśnić mi „o co chodziło” na tyle jasno i logicznie, bym mogła ukształtować własny punkt widzenia. Na lekcjach historii temat nawet nie musiał być pomijany, ponieważ materiał kończył się statystycznie na późnym średniowieczu, a na opiniach pochodzących z mediów nie wolno moim zdaniem w dzisiejszych czasach sugerować się w jakimkolwiek stopniu.
    Swój „osąd” opierać więc mogę jedynie na moim bardzo mglistym wyobrażeniu, co dla większości ludzi nie stanowiłoby to żadnego problemu. Być może to jest właśnie dobry temat do rozważań. Czy pewne osoby, wygłaszające bardzo krytyczne, skrajne opinie, mają intelektualne podstawy do tego, by to robić. Czy, tak jak ja, gdzieś coś słyszeli, ogólne poglądy mają takie, więc najprościej będzie dopasować urywki informacji do posiadanego już obrazu świata i uszczęśliwiać innych własną wizją historii.
    Ocenienie czy dane zachowanie w danych warunkach i okolicznościach było odwagą i przejawem głębokiego patriotyzmu, czy też świadczyło o byciu zdrajcą, to jak ocenianie tego, czy udział w powstaniach był bohaterstwem, w opozycji do oczywistego w takiej kategoryzacji tchórzostwa, czyli bycia przeciw.

  9. Odnosząc się do tego kalibru tematów byłbym ostrożny ze stawianiem pytań pokroju „czarne czy białe?”. Nigdy nie rozumiałem i w dalszym ciągu nie rozumiem tendencji do kategorycznego oceniania różnych epizodów w historii Polski.
    Wyjdzie, że piszę nie do końca na temat, ale wygodniej będzie mi posłużyć się przykładem, o którym wiedzę mam jednak nieco większą. Chodzi mi o Powstanie Warszawskie. Oczywiście nie mam zamiaru porównywać tutaj samych postaw i czynów Warszawiaków walczących w Powstaniu z Żołnierzami Wyklętymi, chodzi mi o sposób oceny tych dwóch wydarzeń który w moich oczach pokazuje pewien nieładny zwyczaj upychania do szuflad z napisem pozytywne/negatywne wydarzeń historycznych ważnych dla Polaków.
    Co roku od co najmniej paru lat przy okazji pierwszego sierpnia wybucha wielka dyskusja „czy Powstanie było dobre czy złe?”, podczas której najrozmaitsze ‘autorytety’ rzucają się sobie do gardeł. Jest to spowodowane właśnie tym, że głosy dzielą się na „Powstanie było głupotą” i „Powstanie było bohaterstwem”. Obchody są przez to zazwyczaj zapaskudzone medialnymi wojenkami różnych ‘mądrych głów’. Mało jest natomiast krytycznych głosów rozsądku mówiących „Owszem, sama decyzja była zła/kontrowersyjna/głupia ale w niczym nie umniejsza to bohaterskiej postawy osób biorących w nim udział.
    Z tym samym mamy do czynienia przy okazji Żołnierzy Wyklętych. Głosy co do samej słuszności czynów jakich się dopuścili i ich oceny moralnej mogą się różnić (bo oni tak jak Warszawiacy podczas Powstania musieli decydować, poddać się ‘okupantowi’ czy ‘walczyć i zabijać albo dać się zabić’). Przy czym po której stronie by się nie opowiedzieli, byłaby to decyzja ‘dyskusyjna’ z moralnego punktu widzenia. Nie możemy jednak negować ich postawy, bez dwóch zdań heroicznej i bohaterskiej; byli gotowi umrzeć dla czegoś w co wierzyli, byli gotowi walczyć dla Ojczyzny i umierać za nią.
    Nie mogę odpowiedzieć jednoznacznie na tak postawione pytanie w temacie debaty, gdyż był to jednocześnie „wzór postawy obywatelskiej” (a raczej wzór postawy patriotycznej) jak i „tragiczny epizod dziejowy” (bo utrzymanie tej postawy wiązało się między innymi z koniecznością poniesienia ofiar i czynami moralnie dyskusyjnymi), co mam nadzieję wystarczająco jasno uzasadniłem powyżej.

  10. „Zaplute karły reakcji” – tak jeszcze długo po zakończeniu II wojny światowej mówiono o ludziach, dzięki którym budząc się rano, mamy możliwość spokojnie ruszyć do pracy, na studia, do szkoły. Anonimowi bohaterowie militarnych i cywilnych organizacji niepodległościowych byli wyniszczani i inwigilowani do samego końca PRL, datowanego na 1989 rok.
    Nie da się łatwo rozsądzić, czy postawa żołnierzy, którzy nie złożyli broni po wydaniu rozkazu zakończenia walki w 1945 roku, to przykład do naśladowania, czy tragiczna konsekwencja chichotu historii, która spod jednej okupacji rzuciła nas w objęcia drugiej.
    Sądzę, że żołnierze wyklęci to ludzie, których niezłomność i uczciwość względem siebie warto naśladować. Silne poczucie sprawiedliwości, pragnienie wolnej Polski i duch bojowy nie opuszczał ich wtedy, gdy wmawiano im, że obecna, ludowa ojczyzna będzie tworem o większej wartości. Tragizm ich położenia wyjaśnia postawę oporu.
    Współcześnie ciężko nam sobie wyobrazić, gdy po latach walki o ojczyznę i o własne życie teoretycznie wolne państwo za wszelką cenę stara się pojmać, torturować czy nawet zabić za poglądy polityczne niezgodne z nową wizją narzuconą przez hegemona.
    Nie starajmy się rozważać czegoś, co w czasach pokoju pozostaje poza naszą wyobraźnią. Wszelka ocena powstań narodowych, narodowowyzwoleńczej walki pozostanie niedoskonała, jeśli nie będziemy rozumieć, jak mógł czuć się człowiek, który wygrał wojnę, ocalił życie własne i tych, dla których walczył, a w najmniej spodziewanej chwili został wtrącony do więzienia, by dowiedzieć się, że z okupacji totalnej przechodzi pod rządy okupacji, która chce zawalczyć o jego duszę.

  11. Odpowiadając na zadane pytanie trzeba przede wszystkim zastanowić się, co oznacza sformułowanie ,,wzór obywatela”. Wydaje mi się, że termin ten zawsze odrobinę się zmienia, w zależności od czasów, w jakich się żyje i od wyzwań w obliczu jakich przychodzi stawać. Oczywiście są pewne wartości, które powinny być podstawą w każdych czasach. Czy ,,żołnierze wyklęci” reprezentowali te wartości? Biorąc pod uwagę sytuację w jakiej znalazła się wtedy Polska- objęcie władzy przez ,,polskich” komunistów, którzy w rzeczywistości byli agenturą ZSRR- ich walka zdecydowanie zasługuje na ogromny szacunek. Pokazali oni, kosztem ofiary życia, że Polacy nie godzą się na taki stan. Ich poczucie odpowiedzialności za losy Ojczyzny i umiłowanie wolności (co obecnie niestety wydaje się zanikać) było godne podziwu. Niestety wielu postkomunistów i ludzi związanych z obozem lewicy próbuje tę walkę albo ośmieszać, albo demonizować ,,żołnierzy wyklętych”. Bez wątpienia w ich szeregach trafiały się jednostki, które nie były nieskazitelne i dopuszczały się haniebnych działań, jednak postawy takie były stanowczo zwalczane. Ich walka z ludźmi, którzy chcieli zgotować swojemu narodowi piekło służąc sowietom, w zamian za objęcie władzy, była zdecydowanie usprawiedliwiona. W końcu nawet współczesne prawo międzynarodowe dopuszcza wojnę w obronie Ojczyzny- a czy nie tym była walka z okupacją sowiecką? Nie ulega wątpliwości, że ich walka była także tragicznym epizodem- chociażby ze względu na ofiarę życia, którą ponieśli i na to, jak próbowano zakłamywać ich historię. Wybór, w obliczu którego się znaleźli był sam w sobie właśnie najtragiczniejszy- bo nie chcieli wyrzec się swoich wartości, ale kosztem tego miała być śmierć i- co nie mniej ważne- świadomość, że czyny, których będą musieli się dopuścić, nie pozostaną bez wpływu na ich psychikę. Podsumowując, uważam, że postawę ,,żołnierzy wyklętych” można uznać za wzór postawy obywatelskiej, ponieważ złożyli życie na ołtarzu Ojczyzny, i pokazali, jak ważne w życiu człowieka powinny być honor i odwaga.

  12. Myślę, że traktowanie „żołnierzy wyklętych” jako bohaterów jest pewnego rodzaju pomyłką. Nie chcę nikogo osądzać, tym bardziej, że mówimy o zbiorowości, do której należeli różni ludzie (pewnie także niewinni), ale mimo to fakty historyczne są nieubłagane. Ocenianie „żołnierzy wyklętych” tylko w kontekście ich walki z komunizmem jest nie do końca sprawiedliwe. Owszem, należy podkreślać ich zasługi, ale nie powinno się zapominać o tym, co było złe. A to, że dopuścili się wielu zbrodni jest faktem i należy o nim pamiętać m.in. po to, aby nie zafałszowywać historii.

    Uważam również, że w naszej debacie poszliśmy za bardzo w analizę psychiki i moralności ludzi, którzy doświadczyli wojny. Zgadzam się, że ten temat jest bardzo ważny, ale chyba nie dla naszej dyskusji. Nie powinniśmy „żołnierzy wyklętych” nadmiernie usprawiedliwiać, a jedynie ocenić ich w kontekście tego, czy poprzez swoje czyny zasłużyli sobie na to, aby nazywać ich wzorem obywatela, czy też nie. Dlatego należy zastanowić się również nad tym, czym powinien odznaczać się „wzór obywatela”. W moim mniemaniu powinna być to osoba odważna, umiejąca się poświęcić w imię swoich ideałów, a co najważniejsze powinna być wzorem moralnym dla innych ludzi. I właśnie ten ostatni wyznacznik sprawia, że „żołnierze wyklęci” w moją definicję nie do końca się wpisują.

  13. Wszyscy moi przedmówcy podkreślili jak trudne jest to pytanie. Mnie jest równie ciężko na nie odpowiedzieć. Spróbuję, ale wiem, że nie osiągnę jednoznacznej odpowiedzi. W końcu, w jaki sposób mamy ocenić żołnierzy wyklętych, my którzy żyjemy w czasach tak bardzo odmiennych?
    Tragicznym epizodem dziejowym była konieczność podjęcia decyzji – być albo nie być – walczyć, czy już nie? Zdobyć się na niesamowitą odwagę, jak to robili żołnierze wyklęci, czy spróbować ułożyć sobie życie w nowym świecie? Maciek Chełmiński w „Popiele i diamencie”, w pewnej niezwykle ważnej scenie pyta swojego przyjaciela i współtowarzysza walki, o to jaki sens ma ich działanie. Ten odpowiada, że to nieistotne. W filmie Maciek się waha, myślę, że współczujemy mu nie tylko, dlatego, że gra go Zbigniew Cybulski. Wynika to raczej z sytuacji, w której się znalazł, z koniecznością wyboru, czy pozostać wiernym konspiracji i dla niej, dla Polski zabić, czy spróbować normalnie żyć. Maciek i Andrzej byli bohaterami, walczyli z wrogiem, ale walczyli zabijając. Czy człowiek, który zabija może być dobry? Z kolei w „Nikt nie woła” Kazimierza Kutza ukazana jest sylwetka człowieka, który, mimo, że po wojnie walczył w konspiracji, nie zgodził się dokonać wyroku. Z tego powodu jest ścigany przez swoich dawnych kolegów i nigdy nie czuje się już całkiem bezpieczny. Czy zawinił przez to, że nie chciał zabić?
    Dla mnie konieczność określenia się, po którejś stronie była tragiczna. Dobrzy, odważni, honorowi ludzie, zabijali, co zmieniało ich dalsze życie, pozostawiało w nich wewnętrzne piętno morderców. Trzeba uznać ich niezwykłą odwagę, ich heroizm, oddanie, ale nic nie może całkiem zrehabilitować zadawania śmierci. Z kolei Ci, którzy zaprzestali walczyć często dzierżyli piętno, piętno tchórzostwa. Nie zawsze słusznie. Ktoś z moich przedmówców wspomniał o tym, że potrzebni byli zarówno Ci, którzy walczyli, jak i Ci, którzy zaprzestali walki. Zgodzę się z jego tezą.
    Jeśli chodzi o wzór postawy obywatelskiej, to nie mogę odmówić żołnierzom wyklętym należytego szacunku. Wszyscy powinniśmy darzyć nim ludzi, którzy przedłożyli dobro swojej ojczyzny, nad własne życie. Czy jednak mogą być wzorem dla nas, ludzi żyjących w XXI wieku? Myślę, że walka o wartości, jest cechą godną naśladowania, bezinteresowność również. Jednak nie mogą być oni dla nas wzorem dosłownym, dzisiaj, bowiem nie stajemy przed takimi trudnościami, przed pytaniami, jakie zadawali sobie oni. Rozważając na temat żołnierzy wyklętych możemy być pewni jednego – że nigdy nie zrozumiemy ich w pełni, bo nigdy nie pojmiemy jak to jest być w ich sytuacji.

  14. Chciałabym przede wszystkim zwrócić uwagę na formułę tematu, która nie stanowi alternatywy wykluczającej i wprowadza z góry narzucone wartościowanie. Postawienie pytania: wzór postawy obywatelskiej czy tragiczny epizod dziejowy sytuuje „żołnierzy wyklętych” zawsze po „słusznej stronie”. Nawet jeśli zadamy podstawowe, jak już zauważyła Paula Rapiej, pytanie co rozumiemy przez wzór postawy obywatelskiej nie kontestuje ono w oczywisty sposób postawy „żołnierzy wyklętych”. Natomiast tragiczny wymiar czasu sowietyzacji natychmiast przywołuje Arystotelesowskie pojęcia konfliktu tragicznego oraz hamartii, które miałyby determinować życiowe wybory i niechybnie prowadzić do katastrofy. Skoro tak, dlaczego nie potraktować „wyklęcia” jako swoistego „heglowskiego ukąszenia”?

    Przy tak sformułowanym temacie nieuniknione wydają się „dyplomatyczne” odpowiedzi jak chociażby Tomasza Kalicińskiego: „Rozumiejąc w omówiony przez mnie sposób sytuację Żołnierzy Wyklętych naturalnym rezultatem myślowym będzie spójność i nierozdzielność wzorowej postawy obywatelskiej i tragicznego epizodu dziejowego”.

    Z historycznoliterackiego punktu widzenia aktualną debatę można przenieść na pole sporu o słuszność postawy romantycznej i pozytywistycznej czy o słuszność wybuchu Powstania Warszawskiego. Symptomatyczny i ważny wydaje się w tej materii konflikt Zbigniewa Herberta i Czesława Miłosza. Nie zgadzając się na tendencyjnie zadane pytanie powyższej dyskusji, w sporze o żołnierzy podziemia stoję mimo wszystko po stronie Herberta, nie mogąc przyjąć Miłoszowskiej opinii o śmieszności mundurów żołnierzy AK.

  15. Temat “Żołnierze wyklęci – wzór postawy obywatelskiej czy tragiczny epizod dziejowy?”, to prawdziwy temat do dyskusji, jednocześnie bardzo trudny. Niepokorni obywatele – członkowie niepodległościowego podziemia antykomunistycznego, stawiający opór przeciwko sowietyzacji Polski w latach 1944-1963, są przez jednych uważani za bohaterów, a przez drugich wręcz odwrotnie. Czy jednak, tak jak wspomnieli poprzednicy, należy ich oceniać? To były odmienne czasy, na które obecnie patrzymy z innej perspektywy. Żołnierze wyklęci, mimo nieuchronnej porażki oraz błędów i zbrodni, jakie popełnili, z całą pewnością cechowali się odwagą w działaniu i z założenia dobrymi intencjami, często tracąc życie w zmaganiach w obronie Ojczyzny. Komunistyczne władze chciały zabić o nich pamięć, która obecnie jest przywoływana. Od 2011 roku 1 marca jest Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Od kilku lat w Warszawie jest też ulica Żołnierzy Wyklętych. Na pewno trzeba o tych osobach pamiętać, bo są częścią tragicznej historii naszego kraju, wpisując się w tragiczny epizod dziejowy. Z drugiej strony mogą być w pewnym sensie wzorem postawy obywatelskiej, ponieważ wyżej stawiali honor niż własną wygodę, dlatego na postawione wyżej pytanie trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Po głębszym zastanowieniu, nic nie jest takie proste, jak może się wydawać na początku.

  16. „(…) mam ogromny problem z tak postawionym pytaniem” (Paula Rapiej)
    ” (…) nierozdzielna kombinacja wzorowej postawy obywatelskiej i tragicznego epizodu dziejowego.” (Tomasz Kaliciński)
    ” (… nie trzeba wybierać i rozgraniczać: albo, albo” (Kacper Merk)
    „Zawsze potrzebni są jedni i drudzy.” (Ewa Łukawska)
    „(…) nie można oceniać ich jako całość (…)” (Zofia Iwaszkiewicz)
    „(…) ocenianie tego aspektu w naszej historii nie powinno mieć miejsca (…)” (Aleksandra Jastrząb)

    Przeczytawszy wszystkie dotychczasowe opinie stwierdzam, że chociaż poglądy w nich zawarte trochę się różnią, nikt jednoznacznie nie odpowiada na zadane pytanie, o czym świadczą zamieszczone na wstępie cytaty (z góry przepraszam Autorów, że są to urywki wyjęte z kontekstu). Ponieważ nie jestem zbyt zorientowany w historii „żołnierzy wyklętych”, nie chciałbym autorytatywnie wypowiadać się na ich temat, dlatego samemu udzielając odpowiedzi pewnie zachowałbym się podobnie do moich przedmówców, argumentując, że oba zamieszczone w pytaniu stwierdzenia mają w sobie trochę racji.
    Zainteresowało mnie jednak to, co działo się w mediach w okolicach 1 marca i w związku z tym zdecydowałem się przygotować krótki przegląd prasy. Już na pierwszej stronie „Rz” z czwartku 1 marca widzimy notkę „(…) Młodzież, inaczej niż przedstawiciele władz państwowych, o nas pamięta. (…)”. Gdybyśmy chcieli znaleźć jakąś informację na ten temat w „GW” musielibyśmy się natrudzić, gdyż o uroczystościach planowanych w ten dzień jest tylko niewielka wzmianka w artykule na inny temat. Za to w „Rz” możemy przeczytać wywiad z płk. Janem Podhorskim, w którym jednak zaintrygowały mnie stwierdzenia dziennikarza Wojciecha Wybranowskiego: „Dzisiaj część mediów próbuje relatywizować tamte czasy, twierdząc, że była to wojna domowa wywołana przez żołnierzy podziemia komunistycznego.”, „Część mediów pisze, że to niewielki odsetek młodych: narodowcy, pisowcy i „kibole”. Rozmowa tylko w połowie dotyczy więc przeszłości pułkownika, druga jej część porusza jak najbardziej aktualne wydarzenia. Co na to „GW”? Następnego dnia na drugiej stronie możemy przeczytać „Historia <> jest skomplikowana. Niestety nie chce tego wiedzieć nasza prawica, która ze święta powojennych partyzantów robi festiwal własnej, zupełnie bieżącej polityki historycznej”. Głównym tematem więc znowu są działania polityków i publicystów. Co ciekawe, w tym artykule Adama Leszczyńskiego możemy też wyczytać jasną odpowiedź na pytanie naszej dyskusji: „niektórych [żołnierzy wyklętych] nie można stawiać za wzór obywatelskiego patriotyzmu, bo pod dzisiejszą Polską by się nie podpisali (…)”.
    Przeglądając te i inne wypowiedzi intryguje mnie jedna kwestia. Bo właściwie obie strony mają mniej więcej podobne przekonanie, że przynajmniej część „żołnierzy wyklętych była bohaterami”. Jednak teraz, jak to ujął Seweryn Blumsztajn z „GW” w artykule, który wzbudził wiele kontrowersji „zapalając świeczkę na grobie jakiejś stalinowskiej ofiary, będziemy się teraz zastanawiali, w czyim imieniu i komu to służy.” Tj. uczestnictwo w uroczystości składania kwiatów przez prezydenta Bronisława Komorowskiego pod murami więzienia na Rakowieckiej oznacza postawienie się po jednej stronie, zaś udział w obchodach organizowanych przez społeczny komitet pod kierownictwem prof. Jana Żaryna – po drugiej. W takim kontekście mam wrażenie, że w tym wszystkim to nie o „żołnierzy wyklętych” przede wszystkim tu chodzi.

  17. Przyznam się, że mam ogromny problem z tak postawionym pytaniem.
    Dla mnie Żołnierze Wyklęci są „tragicznym epizodem dziejowym” – tak jak powstańcy warszawscy, powstańcy styczniowi i wszyscy Ci, którym przyszło podejmować decyzje w tych okrutnych czasach. Niestety polska historia nie jest pozbawiona przykładów losów ludzi, których decyzje były wyborem mniejszego zła lub też wynikiem bardziej lub mniej patriotycznego wychowania.
    Los Żolnierzy Wyklętych na pewno był tragiczny – nie ważne czy dla kogoś będą bohaterami czy zdrajcami. Z ludzkiego punktu widzenia ich los był nie do pozazdroszczenia.
    A czy Żołnierze Wyklęci są wzorem postawy obywatelskiej? Od razu nasuwa się pytanie co rozumiemy przez wzór postawy obywatelskiej. Pewnie ilu uczestników debaty – tyle wzorów.
    Czy więc dla mnie są wzorem postawy obywatelskiej? Nie mogę odnieść ich postawy do dzisiejszych realiów, a nie żyłam w Polsce powojennej, żeby wygłaszać jednoznaczne (i generalizujące!) oceny (Mam takie wrażenie, że ostatnio panuje moda na ocenianie, które przychodzi zbyt prosto). Na pewno nie jest łatwo walczyć o przegraną sprawę i chwała polskim żołnierzom, że nie raz to robili. A wszyscy wiemy, że nie ma historii czarno-białej, że ofiary też mogą być katami i książka „Ezgekutor” w pewnym sensie nam o tym przypomina (w pełni zgadzam się w zastrzeżeniami jakie przytoczyła Zofia Iwaszkiewicz w swojej wypowiedzi).
    Myślę, że w powojennej Polsce dopiero kształtowały się nowe formy życia społecznego, nowe wzorce – jedni wybrali walkę, jedni chceli odbudować starą Polskę, inni chcieli budować nową Polskę. I pewnie każdy z nich wierzył, że to najlepsza droga to szczęścia i wolności.

  18. Żołnierze Wyklęci, jako militarna opozycja przeciwko sowietyzacji Polski po drugiej wojnie światowej według mnie może być rozpatrzona tylko jako nierozdzielna kombinacja wzorowej postawy obywatelskiej i tragicznego epizodu dziejowego.

    Oczywistym jest, że była to bohaterska reakcja zbrojna przeciwko rosyjskiemu zagrożeniu komunistycznemu zza wschodniej granicy. Ofiara, jaką złożyli Żołnierze Wyklęci kwalifikuje ich postawę jako czyn godny gloryfikacji i naśladowania. W latach powojennego oporu ewidentnie wpisał się pierwiastek polskiego mesjanizmu i poświęcenia. Z drugiej strony wobec miażdżącej przewagi elementu stalinowskiego reżimu był to opór z góry skazany na porażkę. W tej konfrontacji anty-komunistyczna partyzantka została wyniszczona przez siły sowieckie. Po raz kolejny Polacy powtórzyli historię klęski mimo nadzwyczajnego poświęcenia i wzmocnili polski paradygmat romantyczności.

    Rozumiejąc w omówiony przeze mnie sposób sytuację Żołnierzy Wyklętych naturalnym rezultatem myślowym będzie spójność i nierozdzielność wzorowej postawy obywatelskiej i tragicznego epizodu dziejowego.

  19. Moim zdaniem w tym wypadku nie trzeba wybierać i rozgraniczać: albo, albo. Uważam bowiem, że można równocześnie być wzorem obywatela i wpaść w tragiczny epizod dziejowy, tak jak to miało miejsce w przypadku „żołnierzy wyklętych”.
    Że po latach (wiadomo, jak było w PRL-u) uważa się ich za wzór obywatela, najlepiej świadczą wydarzenia z ubiegłego tygodnia – 1 marca obchodzony był, ustanowiony w 2011 roku, Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, a marszałek sejmu mówiła: „Ich męstwo, patriotyczna postawa i przywiązanie do najwyższych wartości zasługuje na nasz podziw i szacunek”. I tutaj nie ma się co spierać, choć jako dygresję dodam, że działacze SLD (chyba jako spadkobiercy poprzedniego ustroju) uważają inaczej i akurat w momencie czczenia żołnierzy, opuścili salę (ich zdaniem to był okres wojny domowej – zainteresowani na pewno sobie doczytają).
    Oczywiście, zaraz podniosą się głosy, że żołnierze wyklęci wcale nie byli tacy piękni, jak chce się ich teraz malować. Czytałem kiedyś wypowiedź Marka Edelmana, że to właśnie te siły zabiły kilkuset Żydów i on raczej w ich państwie nie chciałby żyć. I tu natrafiamy na swoisty „tragiczny epizod dziejowy”, czyli drugi wybór w stawianym pytaniu. Bo nie można nie zauważyć wad i przywar żołnierzy wyklętych; nie można też usprawiedliwiać ich zbrodni, do których wielokrotnie dochodziło. Wydaje mi się jednak, że gdyby ich życie przypadło na nieco lepszy okres w historii Polski, możnaby ich wykorzystać w dużo lepszy sposób, a dziś nie stawiano by pytań, czy byli dobrzy, czy źli.
    Reasumując: ponieważ żołnierze wyklęci istnieli naprawdę, nie da się ich zaszufladkować, jako tylko pozytywnych lub tylko negatywnych bohaterów. Nie można im odmówić odwagi, za którą powinno się ich uważać za wzorowych obywateli, lecz z drugiej strony nie można też tłumaczyć wszystkich ich zbrodni czasami, w których przyszło im żyć.

  20. Zaczynając czytać Egzekutora, spodziewałam się szoku, czegoś co radykalnie zmieni moja opinię. Dlatego tez musze się przyznać obawiałam się tej lektury. Nic takiego się jednak nie stało, a ja tylko bardziej utwierdziłam się w swoich poglądach. Bardziej niż sama książka zszokowały mnie wypowiedzi umieszczone po samej relacji autora ,usilne próby zdyskredytowania tytułowego egzekutora, oskarżenia go o całkowity fałsz i tuszowanie historii polskich partyzantów. Wciąż nasuwa mi się pytanie: po co? Dąmbski od początki pisze dla konkretnego celu i cel ten moim zdaniem całkowicie zrealizował , a drobnego ubarwiania faktów nie można mieć mu za złe. Pada wiele opinii przyrównujących bohatera do sadysty. Pytam się ,skąd takie słowa , która z przytoczonych ksiażce sytuacji stawia go aż w tak złym świetle. Prawda zabija, często bez żadnych emocji , ale nie pokusiłabym się tu o tak mocne słowa. Stefan Dąmbski próbuje przybliżyć czytelnikowi całą prawdę o polskich partyzantach , nie tą heroiczną lecz tą prawdziwą. Nie rozumiem tu prób oczernienia go zmierzających do wybielenia pozostałych oddziałów AK. Po raz kolejny pytam, po co takie zabiegi? Polska historia wygląda tak a nie inaczej , a ja z całą świadomością postępowania i nie rzadkich zbrodni dokonywanych przez tzw. żołnierzy wyklętych, staje po ich stronie. Sam temat , przez konieczność wybory spośród tak skrajnych twierdzeń, jest niezwykle trudny. Ideał obywatela, rozumiem przez autorytet, a tym samym model postępowania , który w chwili obecnej zaproponowałabym sobie i swoim najbliższym . Oczywiście ,nie wybrałabym dla nich takiego losu i nawet nie zaproponowała takiego postępowania. Jednak dziś mamy inne czasy i na wszystko potrafimy spojrzeć z innej perspektywy. Ludzi ci walczyli, za swoją ojczyznę i ideały- za to cenię ich najbardziej. Dla nich potrafili poświęcić wszystko. To dzięki takim ludziom zachodzą w świecie jakieś zmiany, na lepsze lub czasem na gorsze, ale jednak. Gdyby wszyscy zaakceptowali obecny stan rzeczy, nic nigdy by się nie zmieniło. Nie chodzi mi o to aby potępiać ludzi , którzy zbrojnej walki zaprzestali. Zawsze potrzebni są jedni i drudzy. Chce jednak oddać cześć tym, którzy do końca pozostali wierni temu w co wierzyli. Wg mnie ,jest to czasem ( podkreślam czasem) nawet ważniejsze od realnych skutków. Daje nadzieję ,a ta jak wiemy może zdziałać cuda.

    1. „Pytam się, skąd takie słowa, która z przytoczonych książce sytuacji stawia go aż w tak złym świetle?”

      (…) Ponieważ nie robiło mi różnicy, czy ja żyję, nie dbałem zupełnie o to, czy żyją inni. Strzelałem do ludzi jak do tarczy na ćwiczeniach, bez żadnych emocji. L u b i ł e m patrzeć na przerażone twarze przed likwidacją, l u b i ł e m patrzeć na krew tryskającą z rozwalonej głowy.
      Spełniły się moje marzenia, byłem człowiekiem bez skrupułów. Byłem gorszy od najpodlejszego zwierzęcia”.

      Stefan Dąmbski, „Egzekutor”, Warszawa 2010 [tamże: s.23]

      Według mnie książka ta jest spowiedzią, Dąmbski rozlicza się ze SWOJĄ przeszłością. Bardzo możliwe, że nagina fakty, co potwierdza wielu historyków i samych kombatantów. Uważam, że nie można rozpatrywać tego, co czytamy w książce w kategoriach dobra i zła ponieważ – po pierwsze – jest to relacja subiektywna, przetworzona przez pamięć (wspomnienia zaczął spisywać po niemal 30 latach), po drugie – czytając pamiętniki, wspomnienia z czasów wojny, czy inne źródła dotyczące tego okresu, należy pamiętać, że mamy styczność z rzeczywistością, jakiej nigdy nie znaliśmy (i nie daj Boże, żebyśmy poznali), są to realia, kiedy cała piramida norm moralnych i etycznych przewraca się do góry nogami. Wśród „Żołnierzy wyklętych” znajdowali się przeróżni ludzie i nie można oceniać ich jako całość, przylepiać łatkę – dobrzy lub źli. Wspomnienia Dąmbskiego nie mogą być traktowane jak „demaskujące” całą prawdę ponieważ na nią składają się tysiące, setki tysięcy innych „własnych”, subiektywnych prawd. Poza tym, co najważniejsze, jego zapiski nie zostały poddane porządnej weryfikacji, cały czas może to być fikcja oparta na własnych przeżyciach.

      1. Ok. Fakt, może i takich sytuacji można by przytoczyć więcej, ale wg mnie to nie neguje mojej wypowiedzi. Zachowanie egzekutora spowodowane jest często realiami wojny. Może to i nie czas i miejsce na takie przemyślenia ,ale moim zdaniem człowiek, który raz pociągnie za spust i zabije człowieka , staje się zdolny do wszystkiego . Pęka w nim pewna granica. Są to jednak ,jak już wspomniałam, realia wojny, a na wojnie zabijają wszyscy- w mniejszym lub większym stopniu. Z bronią w ręku lub bez niej. Żeby stać się skutecznym ,w tym co się robi , trzeba pozbyć się jakiegoś pierwiastka człowieczeństwa. Podziwiamy ludzi, którzy w czasie wojny bronili ojczyzny, a przecież zabijali jej wrogów w taki sam sposób jak Dąmbski. Zmieniły się tylko okoliczności, ale dla niego to nadal pozostali ci sami najeźdźcy, ciemiężyciele wolnej Polski. Ludzie na wojnie stają się po części zwierzętami. Jest to może największa jej ofiara. Bohater, ani ogólnie żołnierze wyklęci nie stanowią w tym względzie wyjątku. Dąmbski jest tu ofiarą, a jego zachowanie jest tego najlepszym dowodem. Mając to wszystko na względzie , ponownie podkreślę , że błędem wg mnie jest nazywanie go katem . Jest to młody chłopak u którego miłość do ojczyzny, a także może czasem ślepe słuchanie rozkazów, w których sprawiedliwość święcie wierzył, przyćmiła rzeczywiste odczucia. Trzeba było coś poświęcić , w jego przypadku może jest to moralność , ale niestety właśnie tacy ludzi byli w tej sytuacji najbardziej potrzebni. Nie dało się wszystkim tylko grzecznie zwracać uwagi. To właśnie ta ofiara była ze strony Dąmbskiego największym poświeceniem, nawet jeśli nieświadomym. W swych działaniach , może nie zawsze, szczególnie dziś , możliwych do zaakceptowania, ludzie ci dążyli w swoim mniemaniu do czegoś lepszego , wyższego. Dla osiągnięcia celu mogli poświęcić prawie wszystko.

        1. Zgodzę się, że zachowanie „Egzekutora” było powodowane realiami wojny (co do tego nie ma żadnych wątpliwości), że moralność ludzka w takich warunkach nagina się, wartości czasem wręcz odwracają się (tak jak zabicie człowieka staje się zabiciem wroga, w wróg przecież człowiekiem nie jest…). Zgadzam się z tym, sama w pierwszym komentarzu napisałam, że „żołnierzy wyklętych”, samego Dąmbskiego oceniać w kategoriach zła i dobra nie należy. Właściwie sama wprost nie powiedziałam o nim złego słowa. Zacytowałam jego wypowiedź i wydaje mi się, że jednak większość „żołnierzy wyklętych”, żyjących do dziś kombatantów AK nie mogłaby się pod tymi słowami podpisać, przypomnę:

          „Lubiłem patrzeć na przerażone twarze przed likwidacją, lubiłem patrzeć na krew tryskającą z rozwalonej głowy. Spełniły się moje marzenia, byłem człowiekiem bez skrupułów.”

          Piszesz: „Dąmbski jest tu ofiarą […]. Jest to młody chłopak u którego miłość do ojczyzny, a także może czasem ślepe słuchanie rozkazów, w których sprawiedliwość święcie wierzył, przyćmiła rzeczywiste odczucia.”

          Odnośnie miłości do ojczyzny, posłużę się słowami samego „Egzekutora”

          „Wstępując w szeregi AK spodziewałem się więcej akcji i emocji, marzyłem o sławie. […] czułem też, że będę tam miał życie urozmaicone i pełne mocnych wrażeń, których tak zawsze szukałem.” [tamże: s. 13]

          „Nie przeczę, że mnie i takim jak ja życie dywersyjne było bardzo na rękę. Nie musiałem chodzić do szkoły, której w młodych latach nie lubiłem, nie musiałem pracować fizycznie, nie miałem również żadnych zobowiązań rodzinnych i nie musiałem się martwić o to, co jutro włożę do garnka. Nie znosiłem monotonnego życia, a urozmaiceń i emocji różnego rodzaju miałem w dywersji wiele.” [tamże: s. 22]

          „[…] w życiu cywilnym byłem zerem, a tu w AK nosiłem za pasem wielką spluwę i odgrywałem ważniaka.” [tamże: s. 51]

          Czy motywacja tego człowieka w świetle jego własnych słów nie jest oczywista? Nie przeczę, że był patriotą. Przykro jednak czyta się te wspomnienia, gdzie Ojczyzna i patriotyzm wspominane są zaledwie kilka razy przy okazji usprawiedliwienia i zdają się nie być głównym powodem działań bohatera. Jest nieodpartym wrażenie, że Dęmbski w szeregi AK wstąpił (pewnie jak wielu innych młodych mężczyzn) w pogoni za sławą, emocjami. I być może patriotyzm nie odegrał tu głównej roli.

          Wśród „żołnierzy wyklętych”, jak już wspomniałam, byli przeróżni ludzie. Honorowi, prawdziwi patrioci, będący wzorem postawy obywatelskiej, ale też młodzi chłopcy szukający emocji i sławy. Ale niezależnie od tego, jacy byli, walczyli w jednym celu, ostatecznie wpisując się jednocześnie „w tragiczny epizod dziejowy”, biorąc pod uwagę potworny los jaki ich spotkał.

  21. Jestem ciekawa opinii innych, zwłaszcza tych którzy przeczytali ksiązkę „Egzekutor”
    Pomimo, że uważam , iz ocenianie tego aspektu w naszej historii nie powinno mieć miejsca, trudno o niewyrażenie swoich myśli. Moje są dosyć proste w odniesieniu do przeczytanej lektury. Nie byłam nią -książką- ani zaszokowana, ani nawet zaskoczona. Uważam, że autor chciał pewnego rodzaju spwiedzi przed narodem – rozumiem to, nie wyłania mi się jednak z tego opisu obraz „Egzekutora” wyłania mi się obraz człowieka oddanego sprawie. Żołnierza który wykonywał rozkazy. Owszem delikatność tematu a zarazem jego tragizm spoczywa na fakcie , że chodziło o ludzkie życie, ale to była wojna. Wojna- jeżeli już jest- wymaga ofiar. Nie umiem tego ubrać w delikatność słów, nawet chyba nie chcę. Tak , gineli ludzie, kobiety i męzczyżni ale na tym polegał cały tragizm tamtego okresu.Ci którzy ginęli, nie byli bez winy, a jeśli nawet zdażało się , że zabijane były niewinne osoby, to już jest chyba kwestia tzw ryzyka i błędu. Jakkolwiek byśmy o tym nie mówili, chodzi o dobro najwyższe- ludzkie życie, ale czy wojna – fakt, że po prostu była- nie usprawiedliwia tych „błędów” można toczyć debaty i mówić o zabijaniu jak o czymś co nie powinno mieć miejsca, ale biorąc pod uwagę realia tamtych czasów uważam , że Żołnierze Wyklęci byli wzorem postawy obywatelskiej.
    Zresztą bardzo często zastanawiam się dlaczego i kto daje nam prawo do czynienia jakichkolwiek „za” i „przeciw” Nie podoba mi się ten temat debaty. Czułam potrzebę wypowiedzenia się, ale nie jestem w stanie dyskutować na ten temat. Dlatego cieszę się, że udało mi się odpowiedzieć jako pierwszej. Niestety ale nie będę odpowiadała na ewentualne komentarze do mojego wpisu. ( przepraszam)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s