1. Przeszłość i pamięć. Wstępny wykład

 

 

Reklamy

2 replies

  1. Komentarz do wykładu „Przeszłość i pamięć”
    Wykład wygłoszony 3 października 2011 roku. Doktor Kazimierz Wóycicki wprowadził słuchaczy w problematykę europejskiego dialogu pamięci.
    Prowadzący podał przykłady sporów o europejską narrację historyczną, m.in. o wystawę „Erzwungene Wege” Centrum przeciwko Wypędzeniom. Są ważne dlatego, iż pokazują rozmaite interpretacje wydarzeń społeczeństw Europy(np. na temat wydarzeń z 23 sierpnia 1939 roku). Sprawia to, że próby tworzenia wspólnego opowiadania o przeszłości (wspólny podręcznik i Dom Historii Europy) są kontrowersyjne. W celu lepszego zrozumienia problematyki prowadzący przedstawił istotne dla tematu pojęcia, m.in. zagadnienie pamięci i jej typów. Tworzy ona tożsamość, funkcjonuje jako wspomnienie wspomagające i biograficzne. Składnikiem tożsamości jest opowieść społeczeństwa o swojej przeszłości, a kształtowanie tej opowieści (narracji) – polityką historyczną.
    Wniosek: Europejska pamięć jest niejednolita ze względu na różnorodne narracje.

  2. Szanowny Panie Doktorze!
    W Pańskiej wypowiedzi na wykładzie nie spodobało mi się sformułowanie, że tematyką zajęć jest to, „jak społeczeństwa pamiętają”. Wydaje mi się, że takim określeniem mieszamy dwie rzeczywistości, mianowicie – nazwijmy je roboczo – pamięć społeczną i politykę historyczną.
    Pierwsza z nich to proces zapamiętywania przez duże zbiorowości pewnych wydarzeń i procesów historycznych (których społeczeństwo było świadkiem lub uczestnikiem). Np. mogę przeanalizować, jak pokolenie moich rodziców zapamiętało PRL. Gdyby np. pamiętali puste półki sklepowe, to z jednej strony byłby to interesujący asumpt do tego, co jest teraz i co było wtedy dla nich ważne (ważniejsze ekonomiczne ubóstwo czy brak wolności słowa?). Taką pamięć społeczną można rozszerzyć jeszcze o jedno pokolenie wstecz, w imię zasady, że to, co młodsze niż 50 lat to nie historia, lecz publicystyka (czyli nie historia-nauka, ale historia-pamięć). W ten sposób mógłbym powiedzieć, że pamięć społeczna mojego pokolenia sięga „Solidarności” lub późnego Gierka (czyli obejmuje czasy, które pamiętamy z autopsji lub znamy z opowieści rodziców – a nie z podręczników historii).
    Tymczasem czym innym jest polityka historyczna – obojętnie czy uprawiana przez rząd oficjalny, czy np. p. Erikę Steinbach. Tak rozumiana polityka historyczna to po prostu „sprzedawanie” swojej wizji historii; z podkreśleniem, że mamy tu świadomego nadawcę i odbiorcę przekazu.
    Polityka historyczna i pamięć społeczna mogą stać wobec siebie w sprzeczności, np. w okresie PRL prawda o Katyniu obecna była tylko w pamięci społecznej; dla ówczesnej rządowej polityki historycznej Katynia nie było lub była to zbrodnia niemiecka. Z drugiej strony można sobie pomyśleć sytuację odwrotną, kiedy jeden i drugi dyskurs idą w parze. (A może wtedy nie potrzeba rządowej polityki historycznej?)
    Warto skorzystać z tego rozróżnienia, tym bardziej, że przy analizie pamięci społecznej przyda nam się bardziej socjologia, a w przypadku polityki historycznej – politologia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: