Pytanie dot. lektur „O wolności”

Czy Mill, pisząc swój słynny esej,  nie zapomniał o kwestii równości?

Wasz esej (1800-2400 znaków) winien zawierać co najmniej jeden krótki cytata z tekstu Milla  wraz podaniem dokładnego do niego przypisu.

Przypominam: nadesłanie trzech esejów – odpowiedzi na na pytania dot.lektur  stanowi warunek zaliczenia semestru. Proszę też o staranny zapis bez błedów ortograficznych i odpowiedni styl (brak kolokwializmów)

Odpowiedzi na pytania dotyczące lektur do 30 grudnia !!!!!

45 thoughts on “Pytanie dot. lektur „O wolności”

  1. John Stuart Mill w swoim słynnym eseju „O wolności” stawia za priorytet wolność i niezależność ludzkiej jednostki. Powiela on stwierdzenie, iż wolność człowieka jest ograniczona jedynie wolnością drugiego. „Aby mogła dokonać się faktyczna emancypacja ciężar wszelkich wysiłków należy przenieść ze sfery polityki do sfery obyczajów. Wolność sumienia , opinii, stowarzyszania się, to pierwszy, klasyczny krąg emancypacji. Autentyczna wolność domaga się jednak ponadto swobody gustów i zajęć; opracowania planu naszego życia zgodnie z naszym charakterem; działania jak nam się podoba, pod warunkiem ponoszenia konsekwencji, jakie mogą nastąpić.” – świadczy to, iż J.S. Mill racjonalnie dowodzi słuszności swoich myśli biorąc pod uwagę życie polityczne i społeczne, ale także indywidualność każdego człowieka. Zatem jak mógłby zapomnieć o równości pisząc swój esej? Otóż, równość jest wynikiem wszystkich założeń myśliciela. Niewątpliwe jest, że ukazując swoje poglądy, w których bardzo ważnym elementem jest indywidualność, również myślał o równości.
    W eseju jest mowa na temat prawa i ustrojów państwa w odniesieniu do założeń J.S. Mill’a, co widać w następującym cytacie: „Istnieje granica uprawnionego naruszania niezależności jednostki przez opinię ogółu i znalezienie tej granicy oraz utrzymanie jej wbrew wszelkim zakusom jest równie koniecznym warunkiem należytego układu stosunków ludzkich, co ochrona przed politycznym despotyzmem.” . A jak powszechnie wiadomo, prawo stara się chronić równość obywateli danego państwa i sprawiedliwie karać, gdy pojawiają się jej naruszenia.
    Podsumowując, John Stuart Mill pisząc swój esej „O wolności” faktycznie nie opisał wprost kwestii równości, ale jest ona zawarta jako nieodłączny punkt innych założeń autora. Kierując się wartościami opisanymi w eseju, niemożliwym jest, by nie przestrzegać równości, bo choć ludzie różnią się od siebie, mają inne pozycje społeczne i inny styl życia, to jednak mówiąc o emancypacji człowieka, trzeba brać pod uwagę równość, aby wolność nie została nikomu ograniczona.
    Cytaty:
    Mill J.S., „O wolności”. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 2005 r., Rozdział I – Rozważania wstępne

  2. John Stuart Mill w swoim słynnym eseju „O wolności” w żadnym wypadku nie zapomniał o równości. Choć może autor celowo nie mówi tego wprost, można wywnioskować, że równość jest niezbędnym elementem wolności. Równość wydaję się to być czymś oczywistym w świetle tego tekstu. Warto też zaznaczyć, iż J.S. Mill był jednym z pierwszych i najbardziej żarliwych obrońców równouprawnienia płci. Było by więc bynajmniej dziwnym gdyby zapomniał w tym eseju o równości. J.S. Mill był liberałem, więc wolność była dla niego sprawą niewątpliwie pierwszorzędną. Skoro więc każdy człowiek ma prawo do wolności, to czy każdy człowiek nie jest sobie równy? Tak samo jak każdy człowiek ma równe prawa do wolności, tak właśnie równość wobec prawa jest podstawą równości jednostek. „Każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za tę część swego postępowania, która dotyczy innych. W tej części, która dotyczy wyłącznie jego samego, jest absolutnie niezależny; ma suwerenną władzę nad sobą, nad swoim ciałem i umysłem”* W tych słowach można jasno zrozumieć, że każdy człowiek ma prawo do wolności, lecz jest zobowiązany do utrzymywania zasad wynikających z równości. „Jednostka jest odpowiedzialna za czyny szkodzące interesom drugich i może ponieść społeczną lub prawną karę, jeśli społeczeństwo uzna, że jedna lub druga jest potrzebna dla jego ochrony”**. Autor eseju także kładzie duży nacisk na wartość jednostki, ponieważ to właśnie jednostki tworzą społeczeństwo. Wyjątkowo ważnym dla J.S. Milla jest również indywidualność jednostki, która w końcowym rezultacie napędza całe społeczeństwo. „Inicjatywa wszystkiego co dobre i szlachetne wychodzi i musi wychodzić od jednostek; zazwyczaj najpierw od jednej jednostki”***. Według autora każdy ma również prawo do wolności słowa i myśli. Nie można nikomu zarzucić iż jego zdanie jest nie prawdziwe lub błędne, ponieważ zaprzeczało by to jego wolności jako jednostki. Podsumowując, równość jest dla J.S Milla jest wiadomym i oczywistym czynnikiem bez którego istnienie prawdziwej wolności wydaję się być niemożliwe.
    *Mill J.S., Utylitaryzm. O wolności. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 2005 r., Rozdział I – Rozważania wstępne. str. 103.
    **Mill J.S., Utylitaryzm. O wolności. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 2005 r.,
    Rozdział V – Zastosowania. str. 201.
    ***Mill J.S., Utylitaryzm. O wolności. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 2005 r., Rozdział III – O indywidualności jako jednym z elementów dobrobytu. str. 168.

  3. [Z uwagi na niedostosowanie się do wyznaczonego terminu składania prac, w moim eseju mam przedstawić polemikę z jedną z odpowiedzi, które zostały wysłane o czasie. Spróbuję więc poddać w wątpliwość niektóre racje z eseju Piotra Kruka.]

    Zgadzam się z większością przedstawionych przez Piotrka argumentów, wydaje mi się, że odebraliśmy dzieło Milla podobnie. W zasadzie mam tylko jedno zastrzeżenie, dotyczące ostatniego akapitu eseju.
    Piotrek cytuje fragment „O wolności” i komentuje go, jako dowód koncepcji wolności, „(…)która domaga się, aby każdy człowiek był równy, czyli żeby nie zdarzały się sytuacje, że ktoś stawiając się w pozycji mądrzejszego, bardziej doświadczonego uzurpował sobie prawo do kierowania czyimś życiem.(…).
    Ta charakterystyka wolności doskonale wpisywałaby się w dzieło wybitnego, XIX-wiecznego autora, gdyby nie pewien fragment, który moim zdaniem powoduje, że powyższa definicja jest nie do końca adekwatna. A mianowicie, w Rozdziale I. [Rozważania wstępne] J.S.Mill pisze: „(…) Zbyteczna rzeczą jest mówić, że ta doktryna może się stosować tylko do ludzi dojrzałych. Nie mówimy o dzieciach lub młodzieży poniżej wieku (…). Ci, którzy potrzebują jeszcze opieki, muszą być chronieni przed swoimi własnymi czynami tak samo, jak przed zewnętrznym obrażeniem. Z tego samego powodu możemy pominąć te zacofane społeczeństwa, w których cały szczep uważać można za niepełnoletni.(…) Despotyzm jest uprawniona metodą rządzenia barbarzyńcami, byleby miał na celu polepszenie ich losu i usprawiedliwił swoje środki rzeczywistym osiągnięciem tego celu.(…)”[1].
    Powyższy cytat stoi w jawnej sprzeczności z ideą „nie stawiania się w pozycji mądrzejszego” i dowodzi, że według J.S.Milla „barbarzyńców”, czyli kultury różne od europejskiej, można „uszczęśliwiać” na siłę.
    Z pewnością ta pogarda dla ludów na niższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego wynika z ówczesnego zamiłowania do postępu. Trzeba jednak podkreślić, że filozof w tym przypadku sam przeczy swoim zasadom. Jak pokazuje historia, cywilizacja europejska dopiero w XX wieku porzuciła samozachwyt i przyznała się do prawdziwie barbarzyńskiego postępowania względem ludów afrykańskich, czy kontynentu amerykańskiego. Szkoda, że Mill, tak śmiało wyrażający swoje poglądy, nie był w stanie wzbić się ponad mu współczesnych także w wyżej opisanym przypadku.

    [1] J.S Mill, O wolności, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s.103

  4. Według Milla bardzo ważną i istotną rolą w społeczeństwie jest indywidualizm jednostki. Uważa on, że każdy powinien prowadzić taki życie jakie mu się podoba, być tym kim chce. Podstawą tego twierdzenia, według Milla jest posiadanie prawa do możliwości wygłaszania własnego zdania cyt.: „(…) pozwalając każdemu żyć wedle jego upodobania, należy pozwolić na swobodne wyrażanie wszystkich opinii.” Praktycznie przez całą swą pracę John Stuart Mill porusza kwestię ludzkiej wolności. Pomija przy tym kwestię równości. Czy celowo ? Według mnie nie. Pisze przecież, że cyt: „jedynym celem usprawiedliwiającym ograniczenie (…) człowieka jest (…) zapobieżenie krzywdzie innych.” Najdobitniej wskazuje to, iż Mill uważał równość za nieodzowny element wolności. Trzeba jednak wyjaśnić, że nie chodzi mu o równość majątkową czy zrównania klasowego. Nie. Jemu chodzi o równość i wolność wobec prawa. Nie twierdził, że ktoś lepiej usytuowany może posiadać większe możliwości prawne niż ktoś biedniejszy. Nie wskazywał na ludzi biednych i osądzał, że są oni na pewno bardziej winni czemuś niż Ci z establishmentu. Gdyby tak było, konieczne byłoby wprowadzenie pewnych granic społecznych, czemu Mill przecież stanowczo protestował i uważał za szkodzące ludzkości!
    Podsumowując, według mnie, Mill nie pisał wprost o równości, bo uważał ją za nieodzowny element wolności. Społeczeństwo mimo że różniące się w wielu kwestiach takich jak: religia, kultura, tradycja czy majątek nie powinno różnić się w „oczach” i ocenie prawa. Każdy człowiek, każda jednostka powinna mieć zagwarantowaną równą wolność wobec prawa.

  5. „Ludzkość zyskuje więcej, pozwalając każdemu żyć wedle jego upodobania, należy pozwolić na swobodne wyrażanie wszystkich opinii.” (Mill: Utylitaryzm. O wolności. Warszawa Wyd. PWN 2005) Zdanie to najpełniej pokazuje, że Mill nie zapomniał o kwestii równości. Rozprawiając o wolności, dał równość wszystkim, podkreślił absolutną niezależność jednostki oraz jej „suwerenną władzę nad sobą, nad swoim ciałem i umysłem.”(Tamże) Wolność bez równości, wykluczałaby swobodne dyskusje miedzy jednostkami, co gorsza prowadziłaby do zmarginalizowania i wykluczenia społecznego pewnych grup. Mill mimo braku dosłownego odniesienia do kwestii równości porusza te tematykę w każdym akapicie, bo gdy mowa o pełnej swobodzie każdej jednostki oraz o granicach w stosunku do innych jednostek to w gruncie rzeczy nadaje on jednorodną wartość każdej istocie, nie nobilituje ani nie deprecjonuje żadnego bytu ludzkiego. Godność ludzka jest przymiotem wszystkich, więc jeśli ktoś występuje przeciw niej „regułą jest pociąganie każdego do odpowiedzialności za szkodzenie innym.”(Tamże) Mill wskazuje na pewne ramy społecznego funkcjonowania, nie wyróżnia jednostek funkcjonujących poza tymi ramami, podkreśla wręcz jednorodność prawa wobec wszystkich, i tak „Regułą jest pociąganie każdego do odpowiedzialności za szkodzenie”.(Tamże) Celem porządku społecznego nie jest unifikacja jednostek aby tworzyły jednorodną masę ale unifikacja praw i norm względem wszystkich. To równość da mam wolność. Jestem przekonana, że autor podzielał ten pogląd.

  6. John Stuart Mill w swym eseju definiuje czym jest wolność, skupiając się na jej społecznym, obywatelskim wymiarze. Angielski filozof silny nacisk kładzie na indywidualizm jednostki, osobny rozdział poświęca również wolności sprecyzowanej jako swobodzie myśli i słowa. Czytając tekst Milla próżno jednak doszukiwać się słowa „równość”. Czy oznacza to, że autor nie zajmuje w eseju stanowiska na jej temat?
    W mojej opinii zdecydowanie nie, w tekście Milla jak najbardziej odznaczają się jego poglądy na kwestię równości ludzi, co wydaje się oczywiste w kontekście tematu jego eseju. W mojej opinii ciężko bowiem mówić o wolności, nie mówiąc, choćby pośrednio, właśnie o równości.
    Mill definiuje wolność jako prawo człowieka do wszystkiego, co nie narusza wolności osoby drugiej – stawia więc ludzi jako równych sobie. Czytamy, iż nie wolno nikomu niczego zakazywać, kierując się nawet jego własnym dobrem, a „każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za tę część swego postępowania, która dotyczy innych”.
    Mill dodaje jednak pewne cenzusy, ograniczające to właśnie prawo, a mianowicie cenzus wiekowy i cenzus „rozwojowy”. Choć ciężko się sprzeczać ze stwierdzeniem, że niepełnoletni potrzebują w pewnym stopniu również ochrony przed własnymi czynami to bardziej kontrowersyjna jest już następna myśl, głosząca że: „z tego samego powodu możemy pominąć te zacofane społeczeństwa, w których cały szczep możemy uznać za niepełnoletni”. Paradoksalnie mogę jednak równość dostrzec i w tym podziale; nazwać mógłbym ją równością szans – ci, którzy nie są w stanie, jak pisze Mill, wprowadzać reform na drodze debaty, dużo by stracili na wymuszanej wśród nich pełnej wolności.
    W rozdziale drugim czytamy później, iż prawo do wolności myśli i słowa nie może być ograniczane, nawet gdy dane opinie uważamy za błędne – nikt nie posiada bowiem pewności absolutnej, która mogłaby ich słuszność stwierdzić. Jak więc widzimy również tu wolność przeplata się u Milla z równością, która bez wątpienia w dziele filozofa nie została pominięta.

  7. J. S. Mill w swoim eseju „O wolności” analizuje, jak sam tytuł wskazuje, różne oblicza i znaczenie ludzkiej wolności – przede wszystkim wyrażającej się w swobodach obywatelskich (a więc relacje między władzą państwa/społeczeństwa a jednostką). Czy tak rozumianą wolność można analizować bez odniesienia do równości, czy też są te kwestie ze sobą nierozerwalnie związane?
    Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy przede wszystkim zawęzić obszar badawczy, wskazany wyraźnie przez Milla w treści eseju. Już na samym początku dokonuje o bowiem rozróżnienia na grupy ludności, których wolność dotyczy oraz grupy, którym pewne słuszne rzeczy mogą lub powinny być narzucane. Sam w pewien sposób wyklucza osoby niepełnoletnie oraz zacofane społeczeństwa z grona podmiotów, którym przysługuje wolność, nie przyznając im prawa do równego traktowania z osobami i społeczeństwami dojrzałymi w rozwoju.

    Gdy jednak przyjrzeć się już temu wydzielonemu obszarowi, rysuje się wyraźna współzależność obu wartości. Esencją wolności jest bowiem zapewnienie wszystkim obywatelom jednakowego, równego traktowania przez państwo, tj. równości wobec prawa. Punktem wyjścia ma być według Milla stworzenie sytuacji, w której wszyscy mają wyraźnie wskazane granice swego działania, sięgające momentu, w którym ich swobodne zachowanie wyrządzić może krzywdę komukolwiek innemu. Mill wskazuje wyraźnie, że „jedynym celem usprawiedliwiającym ograniczenie przez ludzkość, indywidualnie lub zbiorowo, swobody działania jakiegokolwiek człowieka jest samoobrona, że jedynym celem, dla osiągnięcia którego ma się prawo sprawować władzę nad członkiem cywilizowanej społeczności wbrew jego woli, jest zapobieżenie krzywdzie innych.”1

    Wspomniana równość nie jest tu rozumiana jako zbliżona sytuacja materialna czy społeczna, lecz jako gwarancja jednakowego traktowania przez podmioty posiadające władzę. Wprowadzanie w tej sferze jakichkolwiek zaleceń prawnych i przymusu, mającego na celu wyrównywanie różnic społecznych, byłoby zaprzeczeniem właściwie rozumianej równości – tej wobec prawa. Wymagałoby to bowiem odmiennego traktowania pewnych grup społecznych, ich uprzywilejowania kosztem innych. Tego rodzaju równość Mill traktuje wręcz jako szkodliwą, bo miażdżącą indywidualizm i hamującą postęp. W obszarze, w którym władza nie sięga ze swymi zakazami i nakazami, powinna bowiem według Milla panować różnorodność, będąca jego zdaniem najważniejszą przesłanką rozwoju. „Osoby genialne mają ex vi termini więcej indywidualności od innych ludzi – a zatem trudniej im dopasować się bez okaleczenia do jednej z nielicznych form, których dostarcza społeczeństwo swoim członkom, aby zaoszczędzić im trudu kształtowania własnego charakteru.”2

    1 Mill, John Stuart, Utylitaryzm. O wolności, Warszawa 2005, s. 102
    2 Mill, John Stuart, Utylitaryzm. O wolności, Warszawa 2005, s. 166

  8. John Stuart Mill uchodzi za ojca liberalizmu właśnie za sprawą dzieła „O wolności”. Główna zasada, na której opiera Mill swój wywód mówi, że wolność jednostki jest kwestią kluczową i fundamentalną wartością; wartością nadrzędną. Mill nie był jednak na tyle naiwny, aby nie dostrzegać niebezpieczeństw wynikających z jego własnej teorii. Dlatego, w duchu Locke’a, postawił granice wolności jednostki tak daleko , ale jednak ograniczył je i wyznaczył do tego miejsca, w którym zaczyna się granica wolności drugiego człowieka – żeby nie wkraczała w obszar wolności innej jednostki. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zasada ta współgra z bratnią i z pozoru bliską ideą równości – skoro każdy człowiek ma taki sam obszar, w którego granicach może działać, oznaczać to powinno jednakowy status, taką samą pozycję społeczną – właśnie ową równość. Jednak doświadczenie uczy nas czegoś innego. Paradoksem haseł Rewolucji Francuskiej, gdzie wraz z równością, obok braterstwa, idzie wolność jest to, że idee wolności i równości wykluczają się. Poszerzenie granic wolności sprzyja i rzeczywiście powoduje rozwarstwienie społeczeństwa; sprawia, że dysproporcje między jednostkami rosną. Z kolei im większy stopień równości, tym mniej swobodnych, nie narzucanych wyborów. Według Milla alternatywą w razie zagrożenia monopolu władzy czy też tyranii większości (w znaczeniu większej siły), miało być poszanowanie wolności jednostki (stąd też wielkie przywiązanie dla tolerancji). Jego tok rozumowania odwraca nieco Tocqueville twierdząc, że wolność jako owoc demokracji może prowadzić do tyranii większości. Takie postawienie sprawy pokazuje wyraźnie, że wolność i równość nie idą w parze, a zwiększenie wolności nie doprowadzi do sprawiedliwości.

  9. O poglądach Sokratesa wiemy jedynie z przekazów pośrednich, ponieważ nie pozostawił żadnego dzieła. Na szczęście niektórzy potrafili docenić potęgę Sokratesa jeszcze za jego życia i czerpać z jego mądrości. Jednym z tych nielicznych „otwartych umysłów” był Platon, wierny uczeń Sokratesa. Z jego dzieł możemy wnioskować, że był niechętny rządom społeczeństwa, które, jak twierdził, nie potrafi i nie powinno sprawować władzy. Myślę, że pogląd ten zaczerpnął Platon od swego nauczyciela. W „Obronie Sokratesa” mamy potwierdzenie tej tezy. Sokrates, którego życie było w pełni spójne z głoszonymi poglądami nie mógł prosić o wymierzenie mu kary, która nie pozwoliłaby mu kontynuować jego misji. Dlatego z olbrzymią godnością przyjął karę śmierci. W tym miejscu chcę podkreślić, że w pogodzeniu się z decyzją Rady o uznaniu Sokratesa winnym nie było szacunku dla demokracji – Sokrates wiedział, że jest niewinny – a jedynie chęć bycia w zgodzie z prawem. Szanował prawo – nie demokrację dopuszczającą skazanie na śmierć mędrca, którego sensem życia jest służba społeczeństwu. Wielokrotnie można wyczuć w jego wypowiedziach wzgardę dla pospólstwa i dla tak wadliwego, lichego systemu: „Może sądzicie, Ateńczycy, żem temu uległ przez to, żem się niedostatecznie bronił, kiedym mógł był was sobie ująć, gdybym chciał wszystko powiedzieć i zrobić dla uniknięcia skargi. Bynajmniej! Uległem wprawdzie, ale nie przez brak dowodów w obronie, tylko przez brak śmiałości, bezwstydu i tego, żem nie chciał do was mówić, jakbyście radzi słuchać: to jest, abym przed wami łzy wylewał, błagał o litość i wiele innych rzeczy robił, które wcale, jak wam powiadam, mnie nie przystoją, a wyście je przywykli u innych słuchać”. Sokrates pyta, czy tak powinien wyglądać sąd nad człowiekiem? Czy los powinien decydować i tym, kto sądzi?
    Czy Sokrates był zarozumialcem? Człowiekiem zarozumiałym jest ten, kto przecenia swoje zalety. Sokrates chlubił się wiedzą, że nic nie wie. Jest w tym stwierdzeniu ukryty paradoks, ponieważ sam przyznaje, że jakąś wiedzę posiada, na dodatek jest to wiedza niebagatelna, którą posiadają nieliczni. Filozofowie późniejszych epok mogli spojrzeć na dorobek Sokratesa z dystansem, odkryć siłę jego myśli z perspektywy czasu. Myślę, że wielkość Sokratesa polegała m.in. na tym, że miał absolutną pewność co do głoszonych poglądów; wiedział na pewno, że służy Prawdzie. Czas pokazał, że nie mylił się w ocenie sensu i prawdziwości swoich przekonań, a myśli filozoficznej nie wyobrażamy sobie dziś bez Sokratesa. Nie możemy więc chyba mówić, o przecenianiu zalet, ale o niezwykłej jasności umysłu.

  10. Kiedy zaczęłam lekturę „O wolności” z uporem próbowałam doszukać się fragmentów, które potwierdzałyby wątpliwość, że autor zapomniał o kwestii równości. Niestety albo i stety, z każdym kolejnym akapitem John S. Mill przekonywał mnie (choć może niezbyt dosłownie),że wolność nierozerwalnie wiąże się z równością. W słowach „Każdy jest odpowiedzialny przed
    społeczeństwem jedynie za te część swego postepowania, która dotyczy innych. W
    tej części, która dotyczy wyłącznie jego samego, jest absolutnie niezależny; ma
    suwerenna władze nad sobą, nad swoim ciałem i umysłem.”[1] zawiera się esencja indywidualizmu a tak właśnie rozumiem równość. Oczywiście nie jako równość sensu stricte, postrzeganą jako wolność słowa, powszechny dostęp do oświaty i opieki zdrowotnej czy udział w debacie politycznej. Mam na myśli równość jednostek jako wolnych, samostanowiących o swym losie istot, świadomych i odpowiedzialnych. Można się tu zastanawiać, co rozumieć przez „świadomych i odpowiedzialnych” zwłaszcza w kontekście postulowanego przez Milla ograniczenia wolności „barbarzyńców” i „zacofanych społeczeństw”. Gdy owa zasada, która sama w sobie zaprzecza idei równości jest stosowana „w obronie bezpieczeństwa innych ludzi”[1] to ograniczenia stają się uzasadnione. Same słowa mogą wydawać się pustym frazesem, który usprawiedliwia despotów, zwłaszcza gdy na myśl przychodzą reżimy totalitarne XX i XXI wieku. Jeżeli jednak odwołać się do mądrych władców, jak wspomniany Karol Wielki albo car Piotr I czy cesarz Justynian, teza Milla o cenzusach nabiera sensu. W podobnym tonie myśliciel wypowiadał się w kwestii prawa wyborczego, wg niego tylko ludzie wykształceni są w stanie podejmować racjonalne wybory polityczne i są godni reprezentować społeczeństwo w parlamencie. Powstaje zatem pytanie: Czy ludzie nieświadomi swoich praw i obowiązków mogą być tak naprawdę wolni i równi? Otóż nie, ponieważ nie znając podstawowych zasad współżycia społecznego, jednostka albo nie korzysta w pełni zdanych jej wolności albo zostają jej one odebrane.

    [1] J. St. Mill: Utylitaryzm, O wolności, PWN, Warszawa 1959, .

  11. Kiedy zaczęłam lekturę „O wolności” z uporem próbowałam doszukać się fragmentów, które potwierdzałyby wątpliwość, że autor zapomniał o kwestii równości. Niestety albo i stety, z każdym kolejnym akapitem John S. Mill przekonywał mnie (choć może niezbyt dosłownie),że wolność nierozerwalnie wiąże się z równością. W słowach „Każdy jest odpowiedzialny przed
    społeczeństwem jedynie za te część swego postepowania, która dotyczy innych. W
    tej części, która dotyczy wyłącznie jego samego, jest absolutnie niezależny; ma
    suwerenna władze nad sobą, nad swoim ciałem i umysłem.”[1] zawiera się esencja indywidualizmu a tak właśnie rozumiem równość. Oczywiście nie jako równość sensu stricte, postrzeganą jako wolność słowa, powszechny dostęp do oświaty i opieki zdrowotnej czy udział w debacie politycznej. Mam na myśli równość jednostek jako wolnych, samostanowiących o swym losie istot, świadomych i odpowiedzialnych. Można się tu zastanawiać, co rozumieć przez „świadomych i odpowiedzialnych” zwłaszcza w kontekście postulowanego przez Milla ograniczenia wolności „barbarzyńców” i „zacofanych społeczeństw”. Gdy owa zasada, która sama w sobie zaprzecza idei równości jest stosowana „w obronie bezpieczeństwa innych ludzi”[1] to ograniczenia stają się uzasadnione. Same słowa mogą wydawać się pustym frazesem, który usprawiedliwia despotów, zwłaszcza gdy na myśl przychodzą reżimy totalitarne XX i XXI wieku. Jeżeli jednak odwołać się do mądrych władców, jak wspomniany Karol Wielki albo car Piotr I czy cesarz Justynian, teza Milla o cenzusach nabiera sensu. W podobnym tonie myśliciel wypowiadał się w kwestii prawa wyborczego, wg niego tylko ludzie wykształceni są w stanie podejmować racjonalne wybory polityczne i są godni reprezentować społeczeństwo w parlamencie. Powstaje zatem pytanie: Czy ludzie nieświadomi swoich praw i obowiązków mogą być tak naprawdę wolni i równi? Otóż nie, ponieważ nie znając podstawowych zasad współżycia społecznego, jednostka albo nie korzysta w pełni zdanych jej wolności albo zostają jej one odebrane.

    [1] J. St. Mill: Utylitaryzm, O wolności, PWN, Warszawa 1959, s. 256.

  12. Dla Milla niewątpliwie najważniejszą wartością w życiu ludzi jest wolność. Jest to, co ważne, wolność w najszerszym znaczeniu, czyli całkowita dowolność w decydowaniu o swoim losie każdej istoty ludzkiej z osobna. Co więcej wolność wg Milla powinna być ograniczona tylko w jednym jedynym przypadku: „(…) jedynym celem usprawiedliwiającym ograniczenie przez ludzkość swobody działania jakiegokolwiek człowieka jest samoobrona”. Jeśli założymy, że wolność oznacza równość można by się pokusić o stwierdzenie, że Mill był entuzjastą równości. Jednak czy w każdym wypadku?
    Filozof w sposób bardzo wzniosły i „oświeceniowy” rozprawia o potrzebie swobody działania człowieka, jednak nie wszystkich ludzi uznaje za wystarczająco do tego „dojrzałych”. Kogo więc Mill zaliczył do grona „niegodnych” bycia wolnym? Po pierwsze dzieci i osób małoletnich. To wydaje się dość zrozumiałe, młodzi ludzie nie powinni mieć kompletnej samowoli w postępowaniu. Jednak Mill wspomina również np. o „barbarzyńcach”, czyli o ludziach nie będących na takim stopniu rozwoju jak ludzie z krajów „cywilizowanych”, krajów Europy Zachodniej. Wg Milla takie społeczeństwa nie zasługują na wolność i w imię rozwoju mogą być zniewoleni oraz mogą być rządzeni przez despotę. To jednoznacznie pokazuję, że filozof żadnej równości nie uznaje. Nie uznaję np. tego, że te „niższe” społeczeństwa być może nie potrzebują wszystkich tych cywilizacyjnych osiągnieć co Europejczycy. Te ludy ze względu na położenie geopolityczne czy też np. ze względu na wyzyskiwanie przez „cywilizowane” państwa – których przedstawicielem jest Mill- nie mogą rozwijać się z takim impetem jak by chciały. Poziom rozwoju cywilizacyjnego wg filozofa przesądza o tym, czy człowiek ma prawo być wolny. Podobnie jest z ludźmi „nieoświeconymi”, którzy również są „niedojrzali” czyli też nie mogą liczyć na pełną wolność. Mill wyraźnie więc wyróżnia podziały chociażby na pochodzenie, wykształcenie, być może też rasę. Nie jest tak, że filozof zapomina czy pomija równość, on po prostu uznaje za oczywiste, że równość istnieje jedynie wśród ludzi oświeconych, wychowanych w zachodnioeuropejskich tradycjach.

  13. Można się zastanawiać, czy wolność (o której pisze Mill) i równość należy sobie przeciwstawiać. To przecież ideały oświeceniowe, fundamentalne wartości dla wielu systemów społeczno-politycznych. Stawia się tezy, że realizacja wolności ogranicza wcielenie w życie innej wartości – równości. Są głosy, że między wolnością, a równością nie ma sprzeczności, a jedynie wzajemne uzupełnianie się. Mill pisze w swoim dziele, że jedynym ograniczeniem przez ludzkość swobody działania jakiegokolwiek człowieka (czyli de facto jego wolności) jest samoobrona, a każde działanie wbrew jego woli jest powodowane chęcią zapobieżenia krzywdom innym. Nie podaje się tutaj argumentu: „nie możesz skorzystać z pełni swojej wolności, ponieważ jeśli jej użyjesz, nie będziemy już równi”. Każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem za tę część postępowania, która dotyczy innych, natomiast nie jest to związane z chęcią obronienia „równości” lecz interesów innych. Jednocześnie nie oznacza to, że równość nie może być realizowana, gdy istnieje wolność. Gorzej, gdy chce się realizować samą zasadę równości – co wtedy z wolnością? Przykładem jest socjalizm i sposób funkcjonowania ustroju w wielu państwach. W koncepcji wolności Milla zawiera się równość obywatela wobec prawa, czy zasada równości szans w zdobyciu wykształcenia, czy wysokiej pozycji społecznej przez wszystkich mających odpowiednie zdolności i chęci. Nikt nie ma prawa narzucać swojej opinii, a odmawiając wysłuchania opinii, o której wydaliśmy ujemny sąd wyrządzamy zło. Podkreśla rolę dyskusji nad różnymi opiniami, tego, że każdy kto czyni wyłom w pozornej jednomyślności świata przyczynia się do odkrywania i budowania prawdy. To jest realizacja równości. Gdy chodzi o poglądy religijne, Mill dostrzega pewną nierówność w dostępie do argumentacji heretyków walczących z kościołem katolickim, który to dostęp należy tylko do duchownych.
    O tym, że Mill nie zapomniał o równości i że cały esej jest wypełniony tą ideą może świadczyć cytat, który chciałbym przytoczyć: „Wszystkie błędy, jakie [człowiek] mógłby popełnić wbrew uwagom i ostrzeżeniom, ważą mniej od krzywdy, jaka go spotyka, gdy pozwalamy innym zmuszać go do tego, co uważają za jego dobro”. Tutaj odzwierciedlona jest koncepcja wolności, która domaga się, aby każdy człowiek był równy, czyli żeby nie zdarzały się sytuacje, że ktoś stawiając się w pozycji mądrzejszego, bardziej doświadczonego uzurpował sobie prawo do kierowania czyimś życiem. Według Milla każdy jest obdarzony wolnością w taki sposób, że realizowana jest ona dzięki temu, że ludzie są równi, chociaż należy pamiętać żeby równości nie stawiać za cel walki z indywidualnościami i wycofywania społecznego poparcia dla odmiennych poglądów, bo „równy” nie znaczy „identyczny”

  14. Bynajmniej. Przywołajmy może samego Mill’a: „We wzajemnym postępowaniu ludzi wobec siebie potrzebne jest zazwyczaj przestrzeganie ogólnych przepisów, aby ludzie wiedzieli, czego mają się spodziewać: ale każdy człowiek jest uprawniony do samodzielnego działania w swoich sprawach. Inni mogą dawać, a nawet narzucać rady przydatne do wyrobienia sobie sądu i napomnienia mające wzmocnić jego wolę; lecz on sam rozstrzyga ostatecznie.” (J.S. Mill, O wolności, s. 180)
    Wedle filozofa działanie społeczeństwa jest regulowane „ogólnymi przepisami” i nie robi on tutaj żadnych wyjątków co do jakichkolwiek jednostek. Co więcej wyklucza możliwość, by jednostka nie decydowała sama o swoim losie. Jej decyzja może być kształtowana przez innych, lecz stanowczo oponuje przed przymusem w tej kwestii. W jaki jednak sposób możemy tutaj dostrzec ideę równości?
    Z pewnością nie jest to wizja ludzi jako masy składającej z identycznych składników, mając chociażby świadomość napotkania w swym życiu osoby idealnej, jak i głupiej. I każdy z nich ma jednakowe prawo do decydowania o sobie oraz działania w swojej sferze wolności. Natomiast wedle samego filozofia głupotę ganić, niemniej nie rzutuje ona na postrzeganie tej jednostki w świetle prawa, ponieważ jej ewentualne ukaranie ma być tylko i wyłącznie „ (…) samorzutnym następstwem samych win, a nie dlatego, że została rozmyślnie ukarana” (ibidem, s. 181). Jego idee realizowana jest w tym, co moglibyśmy nazywać równouprawnieniem politycznym.
    Robi jednak od tego jeden ważny wyjątek, pisząc o pośrednich krzywdach wyrządzanych społeczeństwu przez człowieka. Takowe bowiem są mu darowane w imię wolności, która wykracza tym samym poza ramy równości. Zauważmy także, że równość względem prawa może być poświęcona na ołtarzu wolności jedynie w wypadku, gdy dany czyn nie uderza w kogo innego poza samym czyniącym. Tym samym każdy w takim samym stopniu może użytkować swoją wolność, jak i się nią zasłonić.
    Reasumując uważam, że Mill nie zapomniał o „równości”, lecz to nie ona jest głównym przedmiotem jego pracy. Nie pełniła bowiem naczelnej roli w jego filozofii, pozostaje składnikiem regulującym to, na ile mogą sobie pozwolić ludzie.

    Cytaty za:
    http://chomikuj.pl/zmordulec/Filologia+Polska/Literatura/Pozytywizm/J.S.+Mill+-+O+wolno*c5*9bci+(Utylitaryzm.+O+wolno*c5*9bci),432997777.pdf

  15. Mill nie zapomniał w swym eseju o równości. Jego celem było wyznaczyć „charakter i granice władzy, której społeczeństwo ma prawo podporządkować jednostkę”. A zasada jaką w tej kwestii uznaje za słuszną mówi że: „jedynym celem, dla osiągnięcia którego ma się prawo sprawować władzę nad członkiem cywilizowanej społeczności wbrew jego woli, jest zapobieżenie krzywdzie innych”. Zatem człowiek ma prawo robić wszystko co nie wpływa negatywnie na innych, a ponieważ prawo to jest powszechne i dotyczy całej ludzkości czyni ludzi równymi wobec prawa, a równość wobec prawa jest chyba jedyną równością harmonijnie współgrającą z wolnością rozumianą według zasady Milla, czego zresztą dowodzi historia. Równość wobec prawa była już w starożytności uważana za podstawę dobrej republiki, zaś w dzisiejszych czasach stanowi jedną z podstawowych reguł demokracji liberalnej. Z drugiej strony wszelkie inne próby zrównania ludzi powodowane nawet najszlachetniejszymi intencjami prowadziły do cierpień i śmierci ludzi, których w założeniu miały uszczęśliwić. Dochodzę więc do wniosku że Mill o równości (we wskazanym przeze mnie zakresie) pamiętał, lecz uznał za zbędne wspominać o niej, jako że wydawała się być czymś w sposób oczywisty wynikającym z toku jego rozumowania.

  16. John Stewart Mill w swoim opracowaniu zajął się głównie kwestią wolności, uznając ją za największą wartość. Stawiając odpowiedź na pytanie, dlaczego tak mało w jego eseju kwestii równości, należałoby najpierw powiedzieć, że był demoliberałem – równość według tejże teorii politycznej jest ważna, ale nie aż tak ważna jak równość. To wolność jest wartością nadrzędność.
    Chociaż wolność i równość uzupełniają się wzajemnie, to nie zawsze mogą ze sobą zgodnie współistnieć. „Ludzkość zyskuje więcej, pozwalając żyć każdemu wedle jego upodobania, niż zmuszając każdego, by żył wedle upodobania pozostałych” – stwierdził Mill. Według liberałów z natury rzeczy nie jesteśmy wszyscy sobie równi. Istnieją ludzie o różnych osobowościach, wieku, rasy i płci – aczkolwiek wszyscy mamy równe prawo do wolności i w tym tkwi istota równości w rozumieniu Milla. Kreując sztuczną równość – jak to się działo w państwach socjalistycznych, pozbawiamy człowieka wolności. On sam wypowiedział się o równości płci w rozprawie pt. „Poddaństwo kobiet”, którą napisał razem z żoną Harriet. Nie można więc powiedzieć, że całkowicie zapomniał o równości.
    Także w rozprawie „O wolności” mamy fragmenty odnoszące się do równości, np. równość wobec prawa (“jednostka jest odpowiedzialna za czyny szkodzące interesom drugich i może ponieść społeczną lub prawną karę, jeśli społeczeństwo uzna, że jedna lub druga jest potrzebna dla jego ochrony”).
    Podsumowując, Mill o równości nie zapomniał – świadomie jednak użył wolności jako głównej wartości. O równości nie wspomniał, tak by nie przesłonić nią wolności.

  17. John Stuart Mill był przedstawicielem dziewiętnastowiecznego liberalizmu. Ten porządek społeczno – polityczny cechował się eksponowaniem wolności jako pryncypialnej wartości, podkreśleniem indywidualizmu jednostek budujących społeczeństwo oraz likwidacji praw, które krępują obywateli. Takie też poglądy wyraża wyżej wymieniony autor w eseju „O wolności”. Tytułową wartość uważał on za najistotniejszą, umożliwiającą rozwój społeczeństwom. Wolność wyrażania poglądów, własnego rozwoju, według Milla powinny być powszechnie dostępne, a ich granice wyznaczać powinny miejsca, gdzie zadawana jest krzywda innym jednostkom.
    W swoim eseju filozof nie poświęca kwestii równości wiele miejsca. Można jednak odnieść wrażenie, że jest to dla niego istotna wartość. „Chcąc dać równe szanse naturze każdego, trzeba pozwolić, by różne osoby prowadziły różny tryb życia. Im szerszą była ta swoboda w jakimś wieku, tym bardziej był on godnym uwagi dla potomności.” To opisane przez J. S. Mill’ a obdarzanie równymi szansami w kształtowaniu charakteru jest ważne ze względu na możliwość wzrastania wielkich indywidualności. Od nich to reszta społeczeństwa może nauczyć się nowych, bardziej przemyślanych metod postępowania. To one umożliwiają rozwój poszczególnych państw. Bez tych ludzi „życie stałoby się nieruchomym stawem”. Mill jest zwolennikiem wolności światopoglądowej i uważa, że nawet jeśli jeden człowiek ma odmienne zdanie na temat konkretnej kwestii powinien mieć możliwość wypowiedzenia. W takim wypadku albo „prawda sama się obroni”, albo opinia upadnie. Na pewno jednak brak jej wyrażenia jest zubażający, choćby ze względu na potomnych, którzy nie będą mieli szans na obserwację, jakie idee budowały życie intelektualne epok dawniejszych.
    Z prawa do równego dostępu do wolności Mill wyklucza jednak pewne grupy. Są to jednostki, które są niedojrzałe, aby w pełni świadomie kreować rzeczywistość społeczno – polityczną. Pierwszą grupą są ludzie niepełnoletni, będący do czasu osiągnięcia dorosłości, pod opieką rodziców. Również „barbarzyńcy”, czyli ludy niedojrzałe do przeprowadzania własnych reform, mogą być rządzone przez władcę despotycznego, jeśli ma on na celu dobro poddanych.
    Podsumowując: John Stuart Mill w swoim eseju opowiada się za równością, w szczególności w dostępie do wolności. Tylko w ten sposób według niego możliwy jest najpełniejszy rozwój człowieka, który pozwoli mu na osiągnięcie pełni możliwości.

  18. John Stuart Mill w swojej słynnej pracy poświęconej idei wolności, większość uwagi poświęca tytułowej kwestii. Temat równości jednak także pojawia się w tekście. Mill nie poświęca mu wiele uwagi, bowiem to wolność jest dla niego najważniejszą wartością. Jednak nie odmawia on równości istotnego znaczenia. Kiedy w swoim eseju pisze
    o niesprawiedliwości jaka spotyka Anglików ze względu na sankcje za przyznawanie się do poglądów potępianych społecznie, porusza temat równości. Buntuje się przeciwko zastanemu porządkowi, który pozbawia obywateli duchowej swobody. Wiąże się to
    z kwestią równości, ponieważ wedle współczesnego Millowi angielskiego prawa, jedynie wierzący w Boga człowiek, może ubiegać się o swoje prawa. Filozof przytacza sprawę okradzionego cudzoziemca, któremu odmówiono zadośćuczynienia, ponieważ był ateistą. Dlaczego niektórzy, tylko ze względu na swoje poglądy, mają być naznaczani pewnym społecznym piętnem? Z jakiego powodu nie mogą być równi z tymi, którzy owe poglądy wyznają z własnej woli? Mill daje wyraz swojej dezaprobaty wobec prawa w słowach: „Przysięga osoby, która nie wierzy w życie pozagrobowe, jest bezwartościowa. Reguła ta jest samobójcza i podważa własną podstawę. Pod pretekstem, że ateiści muszą być kłamcami, przyjmuje świadectwo wszystkich ateistów, którzy godzą się kłamać i odrzuca tylko tych, którzy mają odwagę wzgardzić obmową i raczej przyznać się publicznie do znienawidzonego wierzenia, niż dopuścić się kłamstwa” (Mill John Stuart; O wolności; przeł. Amelia Kurlandzka; Wydawnictwo Akme; Warszawa 2002 r.; s.158-159). Kwestia równości w postrzeganiu wyznawanych poglądów bezpośrednio wiąże się z tematem wolności. W sytuacji, w której wyrażanie swoich poglądów jest sankcjonowane, dochodzi do istotnego jej ograniczenia. I to szczególnie znaczącego, ponieważ dotyczącego bodajże najistotniejszej dla człowieka kwestii jego przemyśleń, które to konstytuują człowieczeństwo. Ważny jest poruszony przez Milla temat społecznego piętna. Owo społeczne piętno potęguje różnice między członkami społeczeństwa, stwarza sytuację podziału na lepszych i gorszych. Ten podział może mieć zarówno znaczenie społeczne, poprzez obniżenie pozycji osoby dzierżącej piętno, jak i psychologiczne, kiedy to drastycznie spada poczucie własnej wartości osoby naznaczonej. „Głównym złem, wyrządzanym od dawna przez sankcje prawne jest to, że wzmacniają one piętno społeczne. Właśnie to piętno jest rzeczywiście skuteczne, i to do tego stopnia, że wyznawanie opinii potępianych przez społeczeństwo jest w Anglii o wiele rzadsze niż
    w wielu innych krajach przyznawanie się do poglądów karanych sądownie”(Ibid., s.161). Mill zwraca też uwagę na inne, o wiele bardziej globalne, skutki społecznej nierówności wytworzonej przez omawiany system sankcji. A mianowicie uważa, że prowadzi ona do sytuacji zatrzymania postępu poprzez hermetyczne wydzielanie możliwych do wyrażania opinii – „Nasza wyłącznie społeczna nietolerancja nie zabija nikogo, nie wykorzenia opinii, lecz skłania ludzi do ukrywania ich lub powstrzymywania się od wszelkich usiłowań ich rozpowszechnienia. Ceną, jaką płacimy za tego rodzaju intelektualną pacyfikację, jest wyrzeczenie się całej odwagi moralnej ludzkiego umysłu” (Ibid., s. 162). Uważam zatem, że temat równości zdecydowanie nie został pominięty przez Milla. Może nie był on wyrażony bezpośrednio, może nie odegrał pierwszoplanowej roli w eseju. Trzeba jednak rzec, że się w nim pojawił i na pewno nie został pominięty.

  19. Czy Mill, pisząc swój słynny esej, nie zapomniał o kwestii równości? Każdy, kto przeczytał słynny traktat Johna Stuarta Milla „O wolności” wie, że kwestia równości była kwintesencją tego dzieła. Zakładał on równość wszystkich ludzi jako bezsprzeczne dobro, czego przykładem może być jego inne dzieło – napisane prawdopodobnie z żoną – p.t. „Poddaństwo kobiet” – w którym krytykował nierówność pod względem płci, a jak wiemy nie był to powszechnie obowiązujący pogląd w latach jemu współczesnych.
    W samym eseju „O wolności” nie odwołuje się jeszcze do kwestii nierówności płci, ale możemy odnaleźć potępienie wielu innych rodzajów nierówności. Już na samym początku II rozdziału odnajdziemy fragment, który nam to zobrazuje: „Przypuśćmy zatem, że rząd jest tego samego, co naród, zdania i nigdy nie myśli o stosowaniu żadnego przymusu inaczej jak za jego zgodą. Ale odmawiam ludowi prawa do stosowania takiego przymusu, czy to własnymi siłami, czy też za pośrednictwem rządu. (…) Gdyby cała ludzkość z wyjątkiem jednego człowieka sądziła to samo i tylko ten jeden człowiek był odmiennego zdania, ludzkość byłaby równie mało uprawniona do nakazania mu milczenia, co on, gdyby miał po temu władzę, do zamknięcia ust ludzkości.” (J.S. Mill, „O wolności”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006 r., str. 110). Przedstawiona została nam tutaj sytuacja, w której co najmniej jeden człowiek znajduje się w sytuacji niewspółmiernej do pozostałej ludzkości. Mill nie pozostawia tutaj cienia wątpliwości – według niego, nawet aż tak ewidentna mniejszość, nie jest usprawiedliwieniem do tego, aby traktować tego człowieka gorzej. Musi mieć on te same prawa, co pozostała ludzkość. Bardziej namacalnym przykładem odniesienia się do kwestii nierówności, będzie fragment przypisu, który Mill również umieścił w rozdziale II: „Dostatecznym ostrzeżeniem może być silna namiętność prześladowania, która się przejawiła, wraz z innymi najgorszymi stronami naszego charakteru narodowego, z okazji powstania sipajów. Bredzenie fanatyków lub szarlatanów na ambonie może być niegodne uwagi; lecz przywódcy partii ewangelicznej postawili sobie za zasadę w rządzeniu Hindusami i mahometanami, że należy odmawiać rządowych subsydiów szkołom, w których nie wykłada się Biblii, (…). Któż po tym idiotycznym popisie może się jeszcze łudzić nadzieją, że nietolerancja religijna przeminęła bezpowrotnie?” (Jw., str. 127-128). Kto miał jeszcze wątpliwości, czy Mill odnosił się do kwestii nierówności (tutaj religijnej), mam nadzieję, że przeczytawszy drugi fragment wyzbył się ich zupełnie.

  20. John Stuart Mill jako przedstawiciel myśli liberalnej za główny cel w dziele „O wolności” obrał sobie tytułową wolność. Mimo tego, że pojęcia wolności i równości nie są synonimiczne, uzupełniają się wzajemnie. W związku z tym Mill nie zapomniał o postawionej w pytaniu równości.
    Mill w swoim dziele sporo pisze o indywidualizmie, który jest przejawem wolności. Wg niego prawie każdy człowiek powinien mieć możliwość wyboru drogi życiowej, ponieważ właśnie indywidualności determinują postęp ludzkości, który jest niewątpliwie potrzebny. Ceni on jednostki inteligentne, mające wiedzę większą niż ludzie przeciętni, jednak stwierdza: „Wolność jednostki musi być ograniczona do tego stopnia, by nie sprawiała przykrości innym”(Mill J.S., str.155). Tak więc każda osoba ma prawo korzystać z przywilejów wolności do tego stopnia, by nie naruszać praw innych jednostek.
    Mill szuka rozwiązania, by społeczeństwo funkcjonowało na korzystnych dla wszystkich zasadach, by każdy czuł się w nim wolny i bezpieczny. Stwierdza, że „jednostka jest odpowiedzialna za czyny szkodzące interesom drugich i może ponieść społeczną lub prawną karę, jeśli społeczeństwo uzna, że jedna lub druga jest potrzebna dla jego ochrony”(Mill J.S., str. 201). Wg niego system prawny jest czymś niezwykle ważnym do prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa, a różne sankcje karne, które człowiek szkodzący innym otrzymuje, mają zapobiegać tego typu sytuacjom. Ponadto możliwość nałożenia sankcji ma zapewnić pozostałym członkom społeczeństwa wolność, która w tym przypadku oznacza równość wobec prawa, z czego wynika, że wszyscy ludzie powinni być traktowani na tych samych, równych zasadach.
    Kolejnym przykładem na potwierdzenie tezy, że Mill ograniczał jednostkom dostęp do całkowitej wolności są cytaty: „pijaństwo na przykład nie jest w zwykłych wypadkach
    odpowiednim przedmiotem prawnej interwencji” oraz „upijanie się osoby, której pijaństwo pobudza do krzywdzenia innych, jest zbrodnią przeciwko innym”(Mill J.S., str. 206). Cytaty te mówią o wolnym wyborze danej jednostki przy jednoczesnym przyzwoleniu do wyciągnięcia konsekwencji w szczególnych wypadkach . Analizując obydwa cytaty dochodzimy do wniosku, że jeśli człowiek swoim działaniem nie narusza ustalonych powszechnie zasad, nie krzywdzi innych oraz nie zakłóca porządku publicznego, może postępować według swoich upodobań.
    Podsumowując moje rozmyślania, uważam, że Mill w swoim dziele skupił się przede wszystkim na wolności. Jednak ignorancją byłoby stwierdzenie, że kwestia równości została pominięta. Nie znajdziemy na ten temat wielu fragmentów, jednak przytoczone przeze mnie cytaty dobitnie świadczą o tym, że człowiek nie może działać tylko na swoją korzyść i myśleć wyłącznie o sobie. Żyjąc w społeczeństwie posiada takie same prawa jak każda inna jednostka i powinien przestrzegać ustalonych zasad i praw, by nie naruszać wolności innych.
    Literatura:
    Mill J.S. Utylitaryzm. O wolności, przeł. Maria Ossowska, Amelia Kurlandzka, Warszawa 2006.

  21. Czy Mill, pisząc swój słynny esej, nie zapomniał o kwestii równości?
    Wydawałoby się, że wolność i równość to pojęcia, które są wzajemnie powiązane. Tak czy inaczej, mówiąc o wolności, niejako automatycznie przedstawiamy sobie pewną także równość.
    Posiadając wolność możemy budować swoje życie tak jak chcemy i uważamy, że będzie dla nas najlepiej. Mamy wybór.
    Całkowicie zgadzam się z wypowiedziami Milla, mówiącymi o tym, że: „Ludzkość zyskuje więcej, pozwalając każdemu żyć wedle jego upodobania, niż zmuszając każdego, by żył wedle upodobania pozostałych”. Ale mam też pewne wątpliwości co do tego, czy każda osoba może w takim samym stopniu korzystać z prawa swobodnego działania oraz wyrażania swojego zdania.
    Często nasze opinie są uważane za głupie, nielogiczne, tylko i wyłącznie z powodu tego, że myślimy nie tak jak większość. A to wcale nie oznacza, że nie mamy racji.
    Moim zdaniem istnienie opinii większości i mniejszości jest przykładem zawsze istniejącej nierówności. Człowiek często myśli tak: “Gdzie większość – tam prawda”, co nie zawsze się sprawdza.
    Jak mówił Mill: „Najgorszym wykroczeniem, jakie można popełnić w polemice, jest piętnowanie zwolenników opinii przeciwnej jako ludzi złych i niemoralnych”.
    Jestem pewna, że Mill pisząc swój esej, nie zapomniał o kwestii równości, chociaż nie zbyt jasno to podkreślał. Jednak w następnym cytacie Mill wprost wskazuje nam na konieczność szanowania równości dla każdego – „Każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za tę część swego postępowania, która dotyczy innych. W tej części, która dotyczy wyłącznie jego samego, jest absolutnie niezależny; ma suwerenną władzę nad sobą, nad swoim ciałem i umysłem”.
    Więc każdy z nas, będąc wolnym, niezależnie od wieku, płci, statusu społecznego itd., w takim samym stopniu jest odpowiedzialny za swoją działalność przed samym sobą, bliskimi, a w następnej kolejności przed resztą społeczeństwa.

  22. Jak wiemy, John Stuard Mill był liberalistą który, jak pisał Tatarkiewicz ‘walczył w swych pismach o wolność’ . W swoim dziele pt. ‘O wolności’ ukazuje on swoje zdanie na zawarte w tytule zjawisko.
    Odpowiadając na wyżej postawione pytanie, o tym czy Mill nie pominął kwestii równości, odpowiadam stanowczo NIE. Faktem jest, że Mill nie mówi o niej otwarcie i nieuważni czytelnicy mogą stwierdzić, że faktycznie o równości nie ma tam wzmianki. Tytułowa wolność jest właściwie poruszana cały czas. Jednak, czy nie jest oczywiste, że jeśli Mill uważa, że każdy człowiek ma prawo do wolności, to czy nie uważa też, że każdy człowiek w tym wypadku jest sobie równy? Skoro każdy powinien mieć przywilej decydowania o swoim losie, to na pewno każdy ma takie same prawa i obowiązki.
    Według filozofa, występują jednak wyjątki. Można wymienić chociażby ludy barbarzyńskie, które znajdują się na niższym szczeblu intelektualnym, bądź małe dzieci, których doświadczenie życiowe jest jeszcze ubogie. Filozof chciałby aby każdy był równie wolny, jednak w niektórych przypadkach lepsze jest ograniczanie wolności.
    Należy również znać granice tej wolności. Ja pisze Mill człowiek nie ma prawa naruszać wolność innej jednostki. Jednak jeżeli robimy coś, co jest odbierane negatywnie przez innych, lecz nie wpływa na nich bezpośrednio i nie dzieje im się krzywda, nie powinniśmy ponosić za to odpowiedzialności ‘Jednostka nie jest odpowiedzialna przed społeczeństwem za czyny, które wyłącznie jej dotyczą. Rady, pouczenia, przekonywanie i unikanie jej, jeśli inni ludzie uznają to za konieczne ze względu na ich własne dobro, są jedynymi środkami, za pomocą których społeczeństwo może całkiem słusznie wyrażać swoją ujemną opinię o ich postępowaniu.’ (www.chomikuj.pl/zmordulec/Filologia+Polska/Literatura/Pozytywizm/J.S.+Mill+-+O+wolno*c5*9bci+(Utylitaryzm.+O+wolno*c5*9bci),432997777.pdf roz. V, str 201)
    Podsumowując powtórzę, że według Milla, każdy człowiek ma prawo do wolności, a co za tym idzie -każdy jest sobie równy. Niezależnie od wieku, statusu majątkowego czy poziomu wykształcenia. Ludzie powinni mieć prawo do decydowania o swoim losie i nie naruszania wolności innych. W swoim dziele dał do zrozumienia, że każdy ma takie same prawa oraz że każdy może wyrażać swoje poglądy na różne ważne kwestie.

  23. Na pierwszy rzut oka głównym tematem eseju Johna Stuarta Milla „O wolności” (jak sama nazwa wskazuje) jest wolność. Według autora wolność to brak wszelkiej, społecznej i państwowej ingerencji, to odwieczne prawo człowieka do samorozwoju i samorealizacji. Dlatego tak często porusza on postulaty wolności sumienia, myśli, uczucia, swobody opinii i osądu.

    Mill nie jest oczywiście zwolennikiem nieograniczonej wolności, zdaje sobie sprawę z tego, że jesteśmy zobowiązani odpowiedzialnością za czyny, które mają wpływ na życie innych ludzi. Podkreśla to słowami: „Każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za tę część swego postępowania, która dotyczy innych. W tej części, która dotyczy wyłącznie jego samego, jest absolutnie niezależny; ma suwerenną władzę nad sobą, nad swoim ciałem i umysłem”. Przytoczyłem tę właśnie wypowiedź, ponieważ zobaczyć w niej można też, jak wielką wagę przykłada Mill do ludzkiej indywidualności. On stara się nam powiedzieć: każdy jest inny, każdy inaczej myśli, podejmuje inne działania dla zapewnienia sobie dobrobytu, lecz każdy ma nienaruszalne prawo do wolności, do wyrażania swoich poglądów, postępowania według swoich reguł i swoich zasad i nikt nie ma prawa go niewolić i przymuszać do swoich racji. I tu właśnie ukryty jest przekaz dotyczący równości. Jeśli każdy ma prawo do wolności, oznacza to, że wszyscy są sobie równi w tym prawie. Być może Mill nie poruszył bezpośrednio tematu równości, ponieważ uznał, że zbiorowość ludzi wolnych jest jednocześnie zbiorowością ludzi równych sobie, ze względu na niemożność istnienia społeczeństwa, którego wszyscy członkowie podlegają tym samym prawom, ale nie są sobie równi.

    Mill wykazuje także wielką troskę o dobro każdej pojedynczej jednostki. Dlatego proponuje wyjątki od obdarzenia każdej istoty ludzkiej wolnością. Mianowicie uważa on, że dzieci i nieletnia młodzież powinna znajdować się pod opieką rodziców, ponieważ brakuje im mądrości życiowej nabieranej z wiekiem i gotowe są wyrządzić sobie krzywdę. Twierdzi też, że wolność przeznaczona jest dla cywilizowanych społeczeństw. „Despotyzm jest uprawnioną metodą rządzenia barbarzyńcami, byleby miał na celu polepszenie ich losu i usprawiedliwił swoje środki rzeczywistym osiągnięciem tego celu” – słowa te są przyzwoleniem do częściowego pozbawienia wspólnot ludzi znajdujących się na niższym poziomie intelektualnym ich wolności, jedynie w celu poprawienia ich warunków bytowania i rozwoju. Jednak prowadzi to także do uczynienia „barbarzyńców” istotami gorszymi od cywilizowanych ludzi, którzy, według poglądu Milla, mają prawo ich sobie podporządkować.

    Esej „O wolności”, napisany prawie dwa wieki temu, zawiera nadal aktualną zasadę moralną – każdy (cywilizowany) człowiek jest wolny i nikt nie ma prawa jego wolności mu odebrać. Wracając jednak do naszego pytania. Czy Mill nie zapomniał w swoim eseju o kwestii równości? Moja odpowiedź brzmi: nie. Jego tematem jest szeroko rozumiana równość wszystkich ludzi wobec ich prawa do wolności, dlatego nie można oskarżyć autora o pominięcie tego bardzo ważnego zagadnienia.

  24. Uważam, iż Mill zdecydowanie nie pominął w swoich rozważań kwestii równości. Co więcej, wydaje mi się, iż równość jest dla niego nieodłącznym elementem wolności, pomimo iż rzadko mówił o niej wprost.
    Wolność według Milla jest czymś co ma charakter powszechny – przysługuje każdemu człowiekowi, jest czymś co mu się należy nie z jakiejś odgórnej konieczności lecz traktowana jest przez Milla jako wymóg pełnego życia. „Ludzkość zyskuje więcej, pozwalając żyć każdemu wedle jego upodobania, niż zmuszając każdego, by żył wedle upodobania pozostałych” – cytat ten wyraźnie pokazuje, że atrybut wolności jest dla Milla decydujący w kwestii „życiowej efektywności” każdego człowieka. Zwraca on uwagę na fakt, że jesteśmy w stanie rozwijać się i być przydatnym w kontekście społecznym tylko, jeżeli „dysponujemy pewnym skrawkiem autonomii”, którą Mill nazywa właśnie wolnością. „Ten skrawek” nie może być jednak przydzielany wedle różnych kryteriów lub też w „zróżnicowanych dawkach” – wolność każdego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka! Skoro więc wszyscy dysponujemy wolnością w takim samym zakresie, a co więcej, inny możliwy stan rzeczy jest uznawany za niewłaściwy, to jesteśmy równi (kryterium tej oceny jest wolność).
    Podsumowując, uważam że wolność i równość są wartościami pozostającymi w stosunku do siebie w ścisłej symbiozie i wykluczenie jednej z nich, pozbawia możliwości pełnej realizacji drugiej. Podobnie w mojej ocenie uważał również Mill, pisząc swoje słynne dzieło ‘O wolności”. Nie wspominając o równości wprost (bardziej lub mniej celowo – tego nie wiem) nakreślił schemat, który bez przedmiotowej równości, pozbawiony byłby sensu, bo przecież nierówność między ludźmi, prowadzi do stanu nierówności na poziomie ich wolności, czy też możliwości jej realizacji. A tam gdzie ludzie mają zróżnicowane możliwości, tam o równości mowy być nie może.

  25. Esej „O Wolności” zawiera w sobie wiele wytycznych co do tego jak powinno funkcjonować państwo i społeczeństwo. Wytaczał wiele argumentów za pozostawieniem wolności obywatelom, w miarę możliwości państwa, rozważał kwestie etyczne, religijne i dotyczące wszelkiego rozwoju. Czy pominął równość? To zależy jak ją rozumiemy, według mnie to przyznanie każdemu takich samych praw bez względu na płeć, majątek, rasę czy cokolwiek innego. Pod tym względem Mill nie zapomniał o niej, wręcz przeciwnie, bardzo szeroko o tym pisał, zauważał, że każdy ma prawo do decydowania o sobie, bez względu na to kim jest i za kogo go uważamy. „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.”, podobnie jak A. Tocqueville uważał Mill pisząc „istnieje granica uprawnionego naruszania niezależności jednostki przez opinię ogółu” i dalej „każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za tę część swego postępowania, która dotyczy innych” (John Stuart Mill, O wolności, PWN, Warszawa 1959). Nie rozwijając nigdzie potem, kim jest dana jednostka, uznaję, że jest nią każdy człowiek w takiej samej mierze. Jedynym odstępstwem jest niepełnoletniość , co nie oznacza jednak, że są to ludzie gorsi, a jedynie niedojrzali, o których winno się troszczyć. Podkreśla, że nawet gdy całe społeczeństwo nie zgadza się z poglądami jednostki, nie ma prawa rozkazać jej w żaden sposób dostosowania się do ogółu, może ją przekonywać i przedstawiać jej swoją argumentację, jednak ostatecznie to ona decyduje o tym jakie stanowisko zajmie nie obawiając się szykan z strony pozostałych. Pisząc, że „wolność jako zasada nie ma zastosowania do stanu rzeczy poprzedzającego okres, w którymi ludzie stali się zdolni do przeprowadzania reform na drodze swobodnej dyskusji między równymi” (John Stuart Mill, O wolności, PWN, Warszawa 1959), wyraźnie daje do zrozumienia, że ten czas równości już nastał stwierdza, że uznanie równości ludzi jest ważne a nawet przełomowe, powinno się to pielęgnować i rozwijać. Uważam więc, że Mill jak najbardziej uwzględnił w swoim eseju ważną kwestię równości, nawet jeśli nie nazwał jej wprost.

  26. Równość w znaczeniu społecznym znaczy tyle co równouprawnienie, brak podziału społeczeństwa na uprzywilejowanych i wyzyskiwanych.
    Myślę, że John Stuart Mill nie zapomniał w swoim eseju „O wolności” o równości. Często porusza tę kwestię, chociażby w poniższym cytacie: „Zasada brzmi, że jedynym
    celem usprawiedliwiającym ograniczenie przez ludzkość, indywidualnie lub zbiorowo,
    swobody działania jakiegokolwiek człowieka jest samoobrona, że jedynym celem, dla
    osiągnięcia którego ma się prawo sprawować władzę nad członkiem cywilizowanej
    społeczności wbrew jego woli, jest zapobieżenie krzywdzie innych. Jego własne dobro,
    fizyczne lub moralne, nie jest wystarczającym usprawiedliwieniem.”
    Można powiedzieć, że jest to dowód na to, że Mill uwzględniał równouprawnienie. Każdy ma równe prawo do wolności. Nie ma mowy o tym, że tylko bogaci czy rządzący mają takie prawo, a plebs już nie.
    Jednak mimo jasno określonego stanowiska wobec równości wszystkich ludzi, Mill dopuszcza wyjątki od tej zasady, tj. dzieci lub młodzież „poniżej wieku, w którym prawo uznaje mężczyzn i kobiety za pełnoletnich. Ci, którzy potrzebują jeszcze opieki, muszą być chronieni przed swoimi własnymi czynami tak samo, jak przed zewnętrznym obrażeniem. Z tego samego powodu możemy pominąć te zacofane społeczeństwa, w których cały szczep uważać można za niepełnoletni.”
    Uważa za oczywiste, że takie pojęcie wolności odnosi się tylko do ludzi dojrzałych.
    A przymus jest tylko wtedy usprawiedliwiony jeśli jest stosowany w obronie bezpieczeństwa innych ludzi.
    Mimo poglądu, że Mill nie zapomniał o równości, jedno stwierdzenie użyte w jego eseju dość poważnie temu zaprzecza, a mianowicie, że człowiek „ma prawo uważać, że sąd jego jest lepszy od sądu jakiejkolwiek osoby lub zbiorowiska osób, które nie przeszłyby przez podobny proces [szukania zarzutów i trudności i przezwyciężania ich]”
    Najsilniejszym argumentem, że J.S. Mill pamięta o równości i ją popiera jest to, że nie popiera otaczania czcią bohaterów i pozwalaniu im na obejmowanie Władzi i zmuszaniu ludzi do spełniania ich rozkazów. „Bohaterowi wolno żądać tylko prawa do wskazywania drogi. Zmuszanie innych do wejścia na tę drogę nie tylko jest sprzeczne ze
    swobodą i rozwojem innych ludzi, ale także demoralizuje samego silnego człowieka.”
    „Ale ani jedna osoba, ani pewna liczba osób nie ma prawa powiedzieć innej
    dojrzałej ludzkiej istocie, że nie wolno jej robić ze sobą dla swego własnego dobra, co się jej żywnie podoba.” – tego samego mogą oczekiwać od społeczeństwa względem siebie i swojej prywatnej własności.
    Oczywiście nie ma mowy tutaj o komunistycznym ujęciu pojęcia równość, ponieważ byłoby sprzeczne z samym pojęciem wolności, któremu John Stuart Mill poświęcił cały swój esej „O wolności”.

  27. Gdzie jest w tym eseju równość? Może, naprawdę Mill o niej zapomniał, myśląc o wolności?
    Nie. Równość nie jest głównym tematem eseju, ale ona tam jest, znaleźć ją można. „Jedynym celem, dla osiągnięcia którego ma się prawo sprawować władzę nad członkiem cywilizowanej społeczności wbrew jego woli, jest zapobieżenie krywdzie innych”.Tak, Mill pisze o wolności myśli i słowa, o problemie sprawiedliwości i granicach społeczeństwa nad jednostką. Podnosi on także kwestię tolerancji. Gdzie jest równość? Jej trzeba szukać w samym pojęciu wolności. Pojęcia wolności i równości są połączone, bo wolni ludzie są równymi ludźmi. Nikołaj Bierdiajew, słynny rosyjski filozof, powiedział: „Wolność jest przede wszystkim prawem do nierówności. Równość jest przede wszystkim zamachem na wolność”. Nic ne przeszadza wolnemu człowiekowi ani stać, ani iść naprzód. Ludzie są różni, to już powoduje nierówność. Ale w stanie niewolności ludzie pragną równości, bo nie mają prawa jej dostrzec. A jeżeli zdążyli, to już zamach na wolność. Taki ciekawy paradoks, łączący w sobie pojęcia wolności i równości, jak robi to esej Mill’a „O wolności”. „Ludzkość zyskuje więcej, pozwalając żyć każdemu wedle jego upodobania, niż zmuszając każdego, by żył wedle upodobania pozostałych”. I to jest prawda, to jest droga do wolności. Jeżeli człowiek będzie żyć wedle swego upodobania (a może nawet i wedle upodobania pozostałych, ale nie będzie do tego zmuszony), to jego siły bedą skierowane tylko i wyłącznie na doskonalenie i rozwój siebie i środowiska. Tak, pisząc o wolności, pisał Mill również i o równości, trzeba tylko to zrozumieć i przeczytać między słów. „ Każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za tę część swego postępowania, która dotyczy innych. W tej części, która dotyczy wyłącznie jego samego, jest absolutnie niezależny, ma suwerenną władzę nad sobą, nad swoim ciałem i umysłem”. Nasza wolność jest częścią nas, nikt nie może jej ograniczać. Obecność tej wolności u wszystkich ludzi i sprawia to, że jesteśmy równi. Może, nie mówiąc o równości prosto, Mill chciał zwrócić na nią naszą uwagę. I to się u niego otrzymało.

  28. John Stuart Mill pisząc esej „O wolności” przedstawia autonomię jednostki jako drogę do budowy idealnego społeczeństwa. Pojęcie „równość”, które od czasów rewolucji francuskiej zwykle wymienia się natychmiast po wolności, pada w tekście rzadko. Idea ta nie jest jednak w pracy nieobecna.
    Równość w analizowanym eseju to przede wszystkim przyznanie każdej jednostce analogicznych praw do decydowania o sobie – i tylko o sobie. Pisząc „każdemu powinno być wolno robić, co mu się podoba, w swoich własnych sprawach” (J. S. Mill, Utylitaryzm. O wolności, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1959, s.269) a równocześnie twierdząc, iż „wolność jednostki musi być ograniczona do tego stopnia, by nie sprawiała przykrości innym” (Ibidem, s.197), Mill jednoznacznie stwierdza, że każdy członek społeczności winien dysponować identycznymi uprawnieniami i swobodami. Jedną z tych swobód, której filozof poświęca szczególnie wiele miejsca, jest równe dla wszystkich prawo głoszenia swoich poglądów. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której prawo to zostanie odebrane jednostce, gdyż jej poglądy są odosobnione: „Gdyby cała ludzkość z wyjątkiem jednego człowieka sądziła to samo i tylko ten jeden człowiek był odmiennego zdania, ludzkość byłaby równie mało uprawniona do nakazania mu milczenia, co on (…) do zamknięcia ust ludzkości” (Ibidem, s.139). Naruszenie tego swobodnego obiegu idei, wolnej dyskusji, w których może zabrać głos każda jednostka, Mill uważa za czyn o niezwykle zgubnych konsekwencjach zarówno społecznych, jak i moralnych.
    Konsekwencją poparcia całkowitej wolności słowa jest postulat, by każdy nie tylko mógł głosić swoje opinie, ale i wcielać je w życie. Co więcej, różnorodność stylów życia, nieodmawianie nikomu prawa do samorealizacji zgodnej z własnym charakterem jest bardzo korzystna dla całego społeczeństwa, pozwala bowiem częściowo zniwelować konsekwencje niedoskonałości i omylności człowieka, umożliwiając wyciąganie wniosków z poszczególnych doświadczeń (Por. ibidem, s.197). Jest rzeczą logiczną, że taki stan rzeczy da się uzyskać jedynie pod warunkiem przyznania każdemu równego prawa do samorealizacji; Mill ogranicza je wyłącznie dobrem innych – interwencja w ich życie byłaby zresztą zamachem na równe prawa jednostek właśnie. Społeczeństwo liberalne według Milla przewiduje również powszechną równość wobec prawa. O ile „jednostka nie jest odpowiedzialna przed społeczeństwem za czyny, które wyłącznie jej dotyczą”, to społeczeństwo ma prawo pociągnąć każdego do odpowiedzialności za „czyny szkodzące interesom drugich” (Ibidem, s.253-254). Od zasady tej nie ma wyjątków.
    Uznanie równości praw wszystkich ludzi nie oznacza pełnego egalitaryzmu. Mill dostrzega, że między jednostkami w społeczności musi dochodzić do rywalizacji, a w konsekwencji do zwycięstw jednych i porażek drugich. Uznając jednak konkurencję za zjawisko pozytywne i służące postępowi nie przewiduje sytuacji, w której powstałe w jej skutek różnice będą niwelowane: „społeczeństwo nie przyznaje zawiedzionym konkurentom żadnego ustawowego czy moralnego prawa do uniknięcia tych przykrości” (Ibidem, s.254). Instytucje społeczne mogą jedynie dbać, by konkurencja była prowadzona w uczciwy sposób, karząc tych, którzy odnoszą sukces przy użyciu „oszustwa, zdrady lub gwałtu” (Ibidem). Równość Milla nie jest zatem równością materialną, nie ma związku ze sprawiedliwością społeczną, pojęciem współcześnie często zestawianym z równością. W jego ocenie gwarantowane przez społeczeństwo równe prawa osobiste zapewnią powszechny postęp, a także dobrostan poszczególnych jednostek, gdyż „dobrowolny wybór dowodzi, że to, co [człowiek] wybiera, jest dla niego pożądane lub przynajmniej znośne” (Ibidem, s.267).

  29. Uważam, że Mill w swoim eseju wyraźnie podkreśla, iż wolni powinni być wszyscy ludzie: bez względu na zawód, status społeczny, wyznawaną religię. Twierdzi, że każdy ma prawo do swojego zdania i do wyrażania go w taki sposób, żeby nie ranić i nie obrażać innych ludzi, a także szanować ich zdanie.
    Jednak widzi ogromne różnice intelektualne różnych jednostek. Dzieli je na przeciętne i genialne. Ale każdej z nich należy się, zdaniem Milla, wolność słowa i wyboru (który nikomu nie szkodzi). Twierdzi również, że „ludzka zdolność postrzegania, sądzenia, rozróżniania i odczuwania, działalność umysłowa, a nawet skłonności moralne, doskonalą się tylko przy dokonywaniu wyboru” (J. S. Mill „Utylitaryzm. O wolności.”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, 158 str.). Uważa więc za ważną wartość samodzielne myślenie i wyciąganie wniosków ze swoich czynów.
    „Osoby genialne stanowią wprawdzie i zawsze będą stanowić drobną mniejszość […]” (166 str.) – autor twierdzi jednak, że aby się dalej rozwijać, potrzebują wolności. „Ludzie przeciętni mają nie tylko umiarkowaną dozę rozumu, ale i skłonności” (171 str.) – Mill podkreśla wyższość intelektualną pewnych jednostek, lecz nie twierdzi, że powinny mieć one więcej praw. Wskazuje na to, jak ważna jest wolność w życiu każdego człowieka, bez względu na to, czy jest bardziej lub mniej mądry. W naszym świecie niezbędne jest istnienie indywidualności, ludzi ekscentrycznych, o silnym charakterze. To głównie oni pokazują, jak można być wolnym, uczą tolerancji i zachęcają do działania w taki sposób, jaki nam odpowiada, a nie naśladujący innych ludzi.
    Każdy jest inny, ludzie różnią się od siebie poglądami i pragnieniami, jednak każdy powinien mieć wolność i nie bać się z niej korzystać, podkreślać swojej indywidualności w kulturalny sposób. Prowadzi to do rozwoju intelektualnego każdego człowieka, a więc zarazem całego społeczeństwa. Mill nie pominął w swoim eseju kwestii równości, pokazał, że każdy, biedny i bogaty, robotnik i arystokrata, człowiek przeciętny i genialny, ma cieszyć się wolnością myśli, słowa, wyznania i poglądów.

  30. Mill twierdzi, że gwarantem postępu w społeczeństwie jest „mnogość dróg”. Ludzkość musi być zdolna do pojmowania różnorodności, gdyż ludzie nie są jednakowi: „Ten sam tryb życia jest dla jednego człowieka zdrową podnietą utrzymującą wszystkie jego zdolności działania i używania w najlepszym stanie, podczas gdy dla drugiego jest nieznośnym ciężarem, który przytłacza i miażdży całe życie wewnętrzne” (Mill J.S. Utylitaryzm. O wolności, przeł. Maria Ossowska, Amelia Kurlandzka, Warszawa 2006). Nie ma zatem rozwiązań uniwersalnych dla każdego z nas. Mill dzieli społeczeństwo na dwie grupy: bohaterów i przeciętnych ludzi. Cała inicjatywa pochodzi od tych pierwszych, gdyż posiadają indywidualność i wybitny charakter: „Inicjatywa wszystkiego co dobre i szlachetne wychodzi i musi wychodzić od jednostek; zazwyczaj najpierw od jednej jednostki” (ibid.). Przeciętni ludzie natomiast zasłużą się najbardziej czerpiąc z inicjatywy tej wyróżniającej się natury. Autor krytykuje społeczeństwa, w których nastąpiło upodobnienie się obywateli do siebie: „Czytają te same rzeczy, słuchają tych samych rzeczy (…), mają te same prawa i swobody i te same środki do ich ugruntowania” (ibid.). Jednocześnie chwali różnorodność charakteru i kultur w innych społeczeństwach. Zdaniem Milla mniejszość wśród ludzi stanowią jednostki posiadające nadzwyczajne zdolności – geniusze. Geniusza cechuje oryginalność umysłu, w związku z czym potrzebuje on, według autora, więcej wolności niż pozostali.
    Esej Milla traktuje przede wszystkim o wolności człowieka. Autor nawołuje przeciętnych ludzi do oswobodzenia myśli i uwolnienia się z jarzma autorytetu, co oznacza jedynie obalenie despotyzmu, ale nie zrównanie się wszystkich ludzi ze sobą. Mill nie zapomina o równości, a raczej niemożliwości jej osiągnięcia w społeczeństwie. Według mnie konsekwencją wolności (nie tylko u Milla, ale w ogóle) jest różnorodność. Różnorodność, osiągnięta dzięki wolności, pozwala na wyłowienie najbardziej zdolnych jednostek, które nie będą autorytarnie narzucać rozwiązania, a jedynie wskazywać drogę jednostkom przeciętnym. Jeżeli wszystkie nasze działania rodzą różnice, to nie możemy być równi względem siebie – różnorodność jest nierównością. Mill, jako liberał, broniący wolności i przekonany o potrzebie zagwarantowania jej każdemu człowiekowi, ma świadomość, że osiągnięcie tej wolności doprowadzi do nierówności społecznych. Uważa to za słuszne i konieczne do zbudowania zdrowego, demokratycznego społeczeństwa.

  31. Myślę, że J.S. Mill w swoim eseju ” O wolności” nie pominął kwestii równości. „(…) praktyczna kwestia wyznaczenia granicy – dopasowania do siebie niezależności jednostki i kontroli społecznej – pozostaje nadal otwarta. Wszystko co nadaje wartość egzystencji człowieka, zależy od nałożenia hamulca na czyny innych ludzi.” Mimo, że cytat ten jak także prawie cały esej Milla nie odwołuje się bezpośrednio do zasady równości, a do wolności ” jedynym celem usprawiedliwiającym ograniczenie przez ludzkość, indywidualnie lub zbiorowo, swobody działania jakiegokolwiek człowieka jest samoobrona (…), zapobieżenie krzywdzie innych”, to te dwie wartości ze sobą współgrają. Uważam, że dla J.S Milla równość jest fundamentem wprowadzeni w życie wolności.
    Stwierdza on, że społeczeństwo będzie wolne wtedy gdy każda bez wyjątku osoba, będzie miała prawo do kierowania swoim życiem wedle własnego upodobania ( z wyjątkiem wspomnianej już wcześniej, próby ograniczenia dobra innych lub przeszkody w ich osiągnięciu.) Według Milla społeczeństwo składające się z takich jednostek zyska więcej, niż gdyby były zmuszane do postępowania wedle wskazówek innych ludzi. Dlatego uzasadnione jest twierdzenie, że kreowany przez myśliciela przywilej, dający możliwość samodzielnego wyboru własnej drogi daje jednostce poczucie równości w stosunki do innych.
    Myślę, że na potwierdzenie mojej opinii przydatny jest cytat z II rozdziału eseju: „Gdyby cała ludzkość z wyjątkiem jednego człowieka sądziła to samo i tylko ten jeden człowiek był odmiennego zdania, ludzkość byłaby równie mało uprawniona do nakazania mu milczenia, co on, gdyby miał po temu władzę, do zaniknięcia ust ludzkości”.
    Joanna Wężyk.

  32. Czytając esej Johna Stuarta Milla, może się przez chwilę wydawać, iż autor pominął w nim kwestię równości, skupiając się, przede wszystkim, na wolności. Wg. Milla, już od zamierzchłych czasów, hasło „wolność” jest ściśle związane z władzą, konkretnie chodzi o dążenie do ograniczenia władzy osoby panującej nad danym społeczeństwem.
    Mill uważał wolność za fundamentalną rzecz w życiu człowieka, napisał: „ Każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za tę część swego postępowania, która dotyczy innych. W tej części, która dotyczy wyłącznie jego samego, jest absolutnie niezależny; ma suwerenną władzę nad sobą, nad swoim ciałem i umysłem.” Z tego cytatu, można wywnioskować to, że nikt nie może ograniczać naszej wolności chyba, że będziemy działać na szkodę innych osób.
    Mill dużą wagę przywiązuje do wolności słowa – „(…)wolność opinii i jej wyrażania jest konieczna dla duchowego szczęścia ludzkości (…)”. Przecież zawsze należy wysłuchać osoby o odmiennej opinii, gdyż nie możemy być pewni czy ta osoba nie ma racji. I tutaj Mill potępia postawę ludzką, która obejmuje przekonanie, że wszyscy powinni postępować i zachowywać się tak jak dana osoba sobie życzy. Twierdzi również, że nawet jeśli jakaś sprzeczna opinia okaże się nieprawdziwa to i tak może zawierać w sobie jakieś ziarenko prawdy.
    Wracając do pytania o kwestię równości, uważam, że nie została ona pominięta. Nie jest o tym powiedziane wprost, być może Mill uznał to za hasła wynikające jedno z drugiego. Bardzo często zakłada się przecież, że wolność oznacza równość. Mill wspomniał, min. o ateistach w Anglii, którym odmówiono zadośćuczynienia, gdyż nie wierzą w Boga czyli oznaczało to wyjęcie tych ludzi spod prawa, a także brak równości w stosunku do innych mieszkańców, co wg. Milla, samo w sobie, jest absurdalne.
    Tak więc, Mill wcale nie zapomniał o kwestii równości w społeczeństwie, wręcz przeciwnie bardzo często starał się miedzy wierszami zwrócić naszą uwagę na jej ważną rolę, czasami mniej, czasami bardziej dosadnie. Nie wspomniał o tym wprost, bo w domyśle miał, że jedno hasło ściśle wiąże się z drugim i gdy ludzie staną się wolni to automatycznie będą także równi wobec prawa i innych aspektów życia.

  33. Moim zdaniem Mill swój referat o wolności oparł właśnie na równości. Jest to oczywiście równość określona przez Milla pod koniec XIX w. i choć jest to rozkwit myśli o równości, nie wszystko wydaje się być tak oczywiste. I tutaj rodzą się w głowie wątpliwości:
    Mill rozróżnia ludność na zachodnią i barbarzyńców – rozdziela tym samym ich wolność wobec siebie. Człowiek dorosły może sam decydować o sobie i posiada wolną wolę dopóki nie narusza tym prawa do wolności drugiej osoby. Inaczej rzecz ma się z dziećmi i BARBARZYŃCAMI, którzy potraktowani tym samym stopniem intelektualnym mogą sobie zrobić krzywdę i potrzebują opieki. Wydaje się być to osąd bardzo niesprawiedliwy. Traktując barbarzyńców jako inną kategorię ( niższą intelektualnie) ludzi dorosłych, Mill uznaje się za nieomylnego, a swoją prawdę za fakt oczywisty, którego nawet nie poddaje w wątpliwość. Powiela stereotyp nie mając żadnej pewności czyja dojrzałość czy niedojrzałość jest prawdą. Należy pamiętać, że nic nigdy nie jest czarne lub białe i tak samo jak spór o „demokratyczność demokracji”, można się sprzeczać o „równość równości” w trakcie rozwoju ich definicji na przestrzeni wieków.
    Pomijając jednak kwestię podziału i pozostając przy cywilizacji zachodniej odniesienie do równości ma istotne powiązanie z wolnością ludzi. Mill już na początku zakłada, że nikt nie jest nieomylny i każda, nawet „najprawdziwsza prawda” może być niekompletna, nietrwała lub po jakimś czasie obalona. Żadna grupa nie mając monopolu na prawdę, nie ma faktycznej władzy nad słowem, a więc nie ma władzy nad innymi głoszącymi odmienne poglądy. Oznacza to równość jednostek i grup!
    W świecie różnych poglądów i prawd, każdy przedstawiciel powinien wysłuchać swojego przeciwnika. Według Milla prawda wychodzi na jaw kiedy może się zderzyć z odmiennymi poglądami i argumentami. Jeśli potrafi się obronić lub połączyć swoją część z częściami racji przeciwnej strony to jest to prawda kompletna i na daną chwilę słuszna. Jeśli jednak poddaje się i nie potrafi obronić przed argumentami przeciwnymi – jest ona tylko indywidualnym poglądem nie mającym racji istnienia ogólnego. Dzięki takim RÓWNYM zderzeniom opinii możliwy jest rozwój społeczeństwa i ewoluowanie. Jest to podstawa wolności, dociekania prawdy i kontaktów międzyludzkich.
    Mill uznał wolność za pierwszorzędną wartość, ale do jej osiągnięcia użył narzędzia zwanego równością, ponieważ aby każdy mógł być wolny, powinien zważać na wolność drugiej osoby. Kiedy wszyscy w równym stopniu mogą się wypowiedzieć i żyć według własnych przekonań to nie są ograniczani przez innych, co oznacza, że są ludźmi wolnymi. „Żadne społeczeństwo, w którym swobody te (swoboda opinii i osądu, gustów i zajęć, zrzeszania się jednostek) nie są szanowane, nie jest wolne” ( str. 106, Mill „Utylitaryzm, O wolności”, Wydawnictwo Naukowe PWN 2006)

  34. John Stuart Mill uważany jest za twórcę liberalizmu demokratycznego. W swoim słynnym eseju „O wolności” skupia się przede wszystkim na temacie tolerancji wobec ludzkiej różnorodności i odmienności. Staje w obronie wolności myśli i słowa. Czy jest więc zatem możliwe, że autor tekstu zapomniał o kwestii równości? Moim zdaniem to, że nie pisał o niej wprost, nie oznacza, że całkowicie problem ten zbagatelizował.
    Mill szanuje człowieka jako jednostkę i uważa, że nawet „gdyby cała ludzkość z wyjątkiem jednego człowieka sądziła to samo i tylko ten jeden człowiek był odmiennego zdania, ludzkość byłaby równie mało uprawniona do nakazania mu milczenia, co on, gdyby miał po temu władzę, do zamknięcia ust ludzkości.”. W zdaniu tym zostaje poruszony problem, kiedy to człowiek jako jednostka znaczy mniej od tłumu, który ma wyrobioną konkretną opinię na dany temat. Mill zaznacza, że zarówno tłum ludzi jak i jeden człowiek są równi. Mają te sama prawa do posiadania własnego zdania i wypowiadania go na głos. Wolnością słowa jest wybrukowana droga postępu. To oczywiste, że nie każdy człowiek ma rację, wielu korzystając ze swobody wypowiedzi będzie przedstawiać fałszywe tezy, mylić się. Jednak dzięki takiemu pluralizmowi opinii i wypowiedzi, ludzie mogą skonfrontować swoje poglądy, przedyskutować, wyciągnąć wnioski, a co najważniejsze dojść razem do prawdy. Tym sposobem dochodzę do wniosku, że sceptyczne podejście do nawet najbardziej oczywistych prawd jest korzystniejsze dla umysłu, niż bezwzględna akceptacja wszystkiego, która prowadzi do bezrefleksyjnego konformizmu lub nawet oportunizmu.
    Mill w swoim eseju ukazuje równość człowieka w kontekście wolności słowa i myśli. Jako utylitarysta, dostrzega również, że każdy człowiek powinien być użyteczny dla społeczeństwa bez znaczenia na to kim się urodził oraz ile błękitnej krwi płynie w jego żyłach. W swoim „programie użyteczności” podkreśla, że ważne jest „by każda osoba miała swój udział (ustalony na jakiejś słusznej podstawie) w pracach i ofiarach potrzebnych dla obrony społeczeństwa lub jego członków przed krzywdą i napastowaniem.”. Ludzie są zatem równi nie tylko wobec prawa do wolności, ale również w stosunku do obowiązku bycia użytecznym dla społeczeństwa.
    Wynika z tego, że równość nakłada na nas nie tylko prawa i przywileje, ale również i obowiązki, z których winniśmy się wywiązywać. John Stuart Mill nie zapomniał zatem o kwestii równości. Dokonał wielokontekstowej analizy postrzegania tego terminu i nie mógł go pominąć, ponieważ bez równości nie ma wolności.

  35. Czy Mill w swoim dziele „O wolności” zapomniał o kwestii równości? Aby móc rzetelnie przeanalizować ten problem trzeba jasno określić co to jest rzeczona „wolność”. Z definicji jest to możliwość podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą lub prawa obywateli wyznaczone przez dobro powszechne, interes narodowy i porządek prawny. Na nią składać się mogą wolność osobista, wolność słowa, sumienia, wyznania i zgromadzeń. Równość natomiast, to całkowite podobieństwo w stosunku do kogoś lub czegoś pod względem ilości, wartości, jakości itp. Lub brak podziału społeczeństwa ze względu na płeć rasę czy pozycję społeczną. Warto dodać, że pojęcie równość i wolność bardzo często występują razem uzupełniając się niejednokrotnie w odniesieniu do opisu społeczeństwa lub polityki, i często świadczą o liberalizmie występującym w danym przedmiocie opisu. Już te argumenty udowodniły, że Mill nie używając słowa „równość” odnosił się do niej w sposób nieoczywisty i niebezpośredni zmuszając tym samym czytelnika do głębszej analizy treści jego dzieła. Mimo to nie można pominąć faktu, ż autor cały rozdział poświęca indywidualności, która od razu kojarzy się z pewnego rodzaju wolnością i równością. Nie bez powodu, ponieważ aby mogła ona w ogóle zaistnieć i nie zostać potraktowana jako zamach lub gwałt na jednolitości i spójności społeczeństwa, warunki te muszą zostać spełnione, dopuszczając, jeżeli nie w zupełności, to chociażby najdrobniejszą formę indywidualności. „Ludzkość zyskuje więcej; pozwalając każdemu żyć wedle jego upodobania, niż zmuszając każdego by żył wedle upodobań pozostałych.” Te słowa bezsprzecznie świadczą o tym, że ludzie muszą być między sobą równi jeżeli chodzi o przywileje i uprawnienia, gdyż tylko dzięki temu zyskuje cały ogół ludzkości i może się ona permanentnie i w sposób zrównoważony rozwijać. Jednocześnie Mill sygnalizuje nam, że aby społeczeństwo mogło funkcjonować by jak najwięcej korzyści czerpać mogli z niego ludzie, obywatele konieczne jest zachowanie pewnej odrębności jednostki, jej liberalność. „Ważnie jest nie tylko to co ludzie czynią, ale także jacy są ci ludzie.” „Jeśli kto przyjmuje jakąś opinię, choć jej uzasadnienie nie wydaje mu się przekonujące, nie wzmacnia swojego rozumu, lecz go osłabia; a jeśli pobudki działanie nie godzą się z jego uczuciami i charakterem (…), wytwarza w nim bierność i ociężałość zamiast aktywności i energii.” Na zakończenie i jako potwierdzenie mojego werdyktu dodam, że „Natura ludzka nie jest maszyną zbudowaną według modelu i postawioną do wykonywania wyznaczonej pracy, lecz drzewem, które rożnie i rozwija się na wszystkie strony zgodnie z dążeniem sil wewnętrznych, które czynią je istotą żywą.”
    John Stuart Mill John Stuart Mill, „Utylitaryzm; O wolności”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 1959.

  36. Odpowiedź brzmi „nie” – idea równości jest obecna w myśli Johna Stuarta Milla i można ją dostrzec również w eseju „O wolności”. Wolność jednostki ograniczona wolnością innego człowieka już zawiera znamiona równości („Każdemu powinno być wolno robić, co mu się podoba, w swoich własnych sprawach; ale nie powinno mu być wolno robić, co mu się podoba, w imieniu drugich pod pretekstem, że ich sprawy są jego własnymi sprawami”(str.269)). Zauważanie prawa innego człowieka do takiej samej, jak nasza wolności, już samo w sobie stanowi zwrócenie uwagi na jego równość. Odebranie takiej wolności to zaś strącenie w nierówność właśnie. Ludzie powinni też mieć jednakową możliwość realizowania swoich celów życiowych; ta różnorodność, według Milla, jest motorem rozwoju świata: „Chcąc dać równe szanse naturze każdego, trzeba pozwolić, by różne osoby prowadziły różny tryb życia. Im szerszą była ta swoboda w jakimś wieku, tym bardziej był on godnym uwagi dla potomności”(str.208). Mill stwierdza również, że należy bronić słabsze jednostki: „(…)sumienie samego sprawcy powinno (…) chronić interesy tych, którzy nie mają zewnętrznej ochrony, sądząc go tym surowiej, że dany wypadek wyklucza postawienie go przed sądem jego bliźnich (str.132)”. Równość to także takie same obowiązki, jakie stoją przed każdym obywatelem – branie odpowiedzialności za swoje czyny i szanowanie przekonań i czynów innych, o ile nie zagrażają one nam samym. Szacunek, wobec przekonań innych również jest oznaką równości: „wszystkie błędy, jakie [człowiek] mógłby popełnić wbrew uwagom i ostrzeżeniom, ważą mniej od krzywdy, jaka go spotyka, gdy pozwalamy innym zmuszać go do tego, co uważamy za jego dobro”(str.227). Mill podkreśla, że potępianie używania inwektyw w dyskusjach byłoby bardziej powszechne, gdyby potępiano je z równą zaciętością wśród głosów większościowych jak i mniejszościowych, a na takiej nieuczciwej polemice tracą najbardziej osoby stosunkowo bezbronne (str.193-194). Równość więc, to także możliwość wygłaszania i popierania niepopularnych opinii. Mill uważa, że ludzie powinni być równi w swoich prawach, a „głównym złem wyrządzanym od dawna przez sankcje prawne jest to, że wzmacniają one piętno społeczne” (str.161). Źródła nierówności społecznej widzi również w tradycji chrześcijańskiej, która według niego konserwuje uległość wobec wszelkich władz i jest „doktryną biernego posłuszeństwa”, a więc akceptacji pewnych nierówności (str. 188). Także różne społeczności mają równe prawa do stanowienia o sobie: „(…) żadna społeczność nie ma prawa cywilizować siłą drugiej”(str.251).Utylitaryzm Milla nie jest utylitaryzmem prostej korzyści – jest to jego szerokie rozumienie, gdzie wolność nie może kolidować z równością wobec podstawowych praw i wartości.

    Strony za wydaniem: John Stuart Mill, „Utylitaryzm; O wolności”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1959.

  37. Mill w swoim eseju kreuję „wolność” na złoty środek szczęśliwego życia na ziemi i jest pewnego rodzaju wartością nadrzędną, którą można tylko w specjalnych sytuacjach zawiesić: „Zasada ta brzmi, że jedynym celem usprawiedliwiającym ograniczenie przez ludzkość swobody działania jakiegokolwiek człowieka jest samoobrona”(1). Z tekstu Milla wyłania się obraz, w którym wolność zarówno polityczna jak i wolność myślenia sprawią, że świat i ludzie będą lepsi. Mill kategorycznie krytykuje schematy myślenia i postępowania narzucone człowiekowi przez innych, jak i egoizm każdego z nas w kwestii ukształtowania swojego światopoglądu a co za tym idzie otaczającej rzeczywistości: „Nikt nie przyznaje, ze jego sad opiera sie na jego własnych upodobaniach; ale opinia o jakimś -sposobie postępowania nie oparta na przesłankach rozumowych może być uważana tylko za skłonność jednostki; a jeśli podane uzasadnienie jest jedynie odwołaniem sie do podobnych skłonności innych ludzi, jest to tylko podobanie wielu ludzi zamiast jednego”.(2)
    Nie można jednak powiedzieć, że Mill w swoim eseju całkowicie zapomniał o równości, bo przecież wolność zakłada równość, kiedy wszyscy będziemy wolni będziemy równi bo wszyscy będziemy podlegali tym samym prawom, które wspólnie wywalczyliśmy: „regułą jest pociąganie każdego do odpowiedzialności za szkodzenie innym”(3). Będąc wolnymi mamo prawo decydować tylko o sobie, dlatego też jesteś równi innym, którzy o sobie decydują bo też są wolni: „Ludzkość zyskuje więcej pozwalając każdemu żyć wedle jego upodobań, niż zmuszając każdego by żył wedle upodobań pozostałych”(4). Fragment ten świadczy o tym, że każdy człowiek ma prawo wybrać dowolną ścieżkę w życiu, co nie świadczy, że jest gorszy jeśli wybierze inną niż pozostali, dlatego, że jest im równy. Co prawda można odnieść wrażenie, że Mill pominął aspekt równości, koncentrując się zgodnie z tytułem na wolności, jednak trzeba zdać sobie sprawę, że są to pojęcia tożsame sobie na swój sposób. Kiedy wszyscy jesteśmy wolni musimy być równi, bo wszyscy mamy takie same prawa do wyboru i decydowania o swoim życiu.

    John Stuart Mill, O wolności, Wydawnictwo Akme, Warszawa 2002
    (1) s. 14
    (2) s. 10
    (3) s.16
    (4) s.19

  38. Rzeczywiście, może się wydawać, że J.S. Mill pominął w swoich rozważaniach równość. W eseju pojawia się zaledwie kilka razy, a przecież od rewolucji francuskiej te dwie wartości wymienia się obok siebie. Zaznacza to korelację między wolnością a równością. Zauważył to też Mill. Jednak, „równości” trzeba tu szukać pomiędzy wersami.

    Gdzie filozof wspomina o „równości”? Już w rozdziale drugim, dowodząc, że należy wysłuchiwać wszelkich opinii, a „Wszelkie przecinanie dyskusji jest zakładaniem nieomylności”. Brak wiedzy wrodzonej implikuje omylność i to czyni nas równymi. Bynajmniej nie jest to oryginalny pogląd Milla, a tym bardziej mój; proszę przypomnieć sobie J. Lockea.

    Kolejny przykład odnajdujemy kilkanaście stron dalej, przy krytyce prawa, które nie pozwala zeznawać w sądzie ateistom, gdyż nie mogą oni przysięgać na Pismo Święte. „Zasada, która sama się doprowadza do absurdu o ile chodzi o zamierzony cel, może utrzymać się w mocy jako objaw nienawiści, pozostałości prześladowania […]” Ewidentnie widać, że prawa ateistów i wierzących nie powinny być zróżnicowane tzn. ci ludzie są równi.

    W trzecim rozdziale, gdzie za warunek dobrobytu uznana zostaje wolność jednostki, przejawiać ma się to w swobodzie wyborów. „Ludzka zdolność postrzegania, sądzenia, rozróżniania […] doskonalą się tylko przy dokonywaniu wyborów. […] Jeśli kto przyjmuje jakąś opinię, choć […] nie wydaje mu się przekonujące, nie wzmacnia swego rozumu […]”. Musi być z czego wybierać, a to jako środek do doskonalenia zakłada równość szans i dostępu. Zarówno dla przeciętnych jak i geniuszy. W pełni objawia się te postulaty w konkretnych propozycjach ostatniego rozdziału- maksymalna centralizacja informacji przy jednoczesnej rozsądnej (kluczowe słowo) decentralizacji władzy.

    Nie wszystko co twierdził Mill było protochroniczne (w znaczeniu nowe i później docenione), ale wyjątkiem może być stosunek do emancypacji kobiet. Dlatego też ciężko zarzucić filozofowi wykluczenie wolności ze swojego dzieła. Nie jest ona wyeksponowana dlatego, że jednak pisał o wolności głównie a poza tym czytamy już we wstępie: „Wolność […] nie ma zastosowania do stanu […] poprzedzającego okres, w którym ludzie stali się zdolni do przeprowadzenia reform na drodze swobodnej dyskusji między równymi.”

  39. Wolność ściśle wiąże się z hasłem równości, jednak istnieją koncepcje socjologiczno- polityczne różnie traktujące te zagadnienia. Gustave Flaubert pisał: „Czym jest równość, jak nie zaprzeczeniem wszelkiej wolności. Równość jest niewolą.” Sentencja ta mogłaby by hasłem programowym jednej z koncepcji, która zakłada, iż dla zapewnienia równości konieczne byłoby ograniczenie części jednostek, czyli naruszenie ich wolności.
    Choć głównym tematem eseju „O wolności” nie jest równość, w poszczególnych myślach Milla widoczne jest założenie, że jedną z części składowych wolności jest równość. Mill krytykuje religię, która „ożywiona jest niemal zawsze ambicją hierarchii” i poprzez kontrolę ogranicza ludzi (Mill, J.S., Utylitaryzm. O wolności, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, str. 107). Równość zakłada równą pozycję ludzi wobec prawa a także równy wkład jednostek w wypełnianie obowiązków społecznych. Pisze on, że swobodę jednostki można ograniczyć tylko jeśli narusza ona wolność innej jednostki i ma to obronić przed krzywdą innych- i jest to w pełni uzasadnione. Dalej jednak widnieje pewna sprzeczność. Mill twierdzi, że idee te można stosować tylko wobec ludzi dojrzałych. O ile wykluczenie z niej nieletnich jest zrozumiałe, o tyle usprawiedliwianie despotyzmu wobec „tych zacofanych społeczeństw, w których cały szczep uważać można za niepełnoletni” przeczy liberalizmowi, nawet jeśli despotyzm miałby na celu „polepszenie ich losu i usprawiedliwił swoje środki rzeczywistym osiągnięciem tego celu” (str. 103). Można to interpretować tak, że Mill podchodzi do problemu racjonalnie. Wolność i równość są niezbędne w cywilizowanych społeczeństwach, jednak nie każde społeczeństwo do tego dojrzało. Nie da się również wprowadzić pełnej wolności- w jakimś stopniu Mill akceptuje nierówności w rozwarstwieniu społecznym, gdyż wie, że zawsze one istnieć będą, dlatego wzbrania się od głoszenia radykalnych haseł na miarę socjalizmu.
    Wagę równości Mill podkreślił w rozdziale V, opowiadając się za równouprawnieniem kobiet (problem ten szerzej poruszył w dziele „Poddaństwo kobiet”). Równości społecznej domagał się głosząc, że państwo powinno gwarantować dzieciom równy start- każdemu zapewniać podstawy edukacji (ściślej: państwo ma stać na straży tego, by wszyscy rodzice posyłali dzieci do szkół, a w wypadku biednych rodzin nawet dopłacać). Kolejną sprzecznością z ideą wolności i równości jest jednak twierdzenie, iż państwo powinno zabraniać najbiedniejszym zawierania małżeństw, o ile nie są oni w stanie utrzymać rodziny.
    Mill jasno oddziela równość polityczną, prawną i społeczną od indywidualności. W społeczeństwie powinna panować równość- wszyscy powinni być równi wobec prawa i mieć takie same szanse. Jednak krytykuje on ludzi za to, że upodabniają się do siebie, „kierują się w myślach i postępowaniu tymi samymi maksymami i przepisami” (str. 174). Prywatnie każdy powinien dążyć do indywidualizmu, gdyż jest on motorem rozwoju cywilizacji.

  40. Niewątpliwie Mill uważał wolność za podstawową wartość w życiu jednostki. Według niego wolnością jest brak jakiejkolwiek państwowej ingerencji w życie człowieka oraz prawo do rozwoju i samorealizacji. Jednak wyrażał też pogląd o pewnych granicach wolności. Popierał wprowadzenie despotyzmu tam, gdzie ludzie nie wykształcili umiejętności dyskutowania w celu poszukiwania prawdy i wspólnego dobra (społeczeństwa barbarzyńskie). Również tam, gdzie wolność narusza prawa innej jednostki, według Milla powinna ona zostać ograniczona.
    „Jedynym celem usprawiedliwiającym ograniczenie przez ludzkość, indywidualnie lub zbiorowo, swobody działania jakiegokolwiek człowieka jest samoobrona, że jedynym celem, dla osiągnięcia którego ma się prawo sprawować władzę nad członkiem cywilizowanego społeczeństwa wbrew jego woli jest zapobieżenie krzywdzie innych.” ( Mill John Stuart, Utylitaryzm. O wolności, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005)
    Wolność dla Milla wynikała nie tylko z uprawnienia, twierdził także, że jest użyteczna, gdyż dzięki niej przybliżamy się do prawdy. Sądzę, że duże znaczenie ma tu wolność słowa, gdyż dyskusja i wypowiadanie własnego zdania jest drogą dochodzenia do prawdy.
    „Bez dyskusji zapomina się nie tylko uzasadnienia danej opinii, ale także nazbyt często jej znaczenia”.
    Ale jak w tym wszystkim Mill zapatruje się na kwestię równości? Jest ona ważną wartością, choć nie odnosi się do niej wprost i nie porównuje jej z wolnością, co mogłoby świadczyć o jej mniejszym znaczeniu. Jednak sądzę, że Mill nie zapomniał o kwestii równości, a zwyczajnie potraktował ją jako wartość drugorzędną. Sądzę, że jego poglądy mogą znaleźć odzwierciedlenie w słowach filozofa Karla Raimunda Poppera: „Zrozumiałem (…), że wolność jest ważniejsza od równości, że próbując wprowadzić równość stwarzamy zagrożenie dla wolności, że jeśli wolność została utracona, nie może być także i równości wśród nie-wolnych ludzi.” Uważam to stwierdzenie za słuszne, gdyż przykładowo równość społeczna głoszona w państwach komunistycznych mogła ograniczać wolność obywateli. Podobnie w państwach demokratycznych nadrzędną wartością jest wolność, zaś równość powinna być jej podporządkowana.
    Podsumowując, uważam że J.S. Mill nie zapomniał o kwestii równości, lecz obrał stanowisko wyższości wolności nad równością. Stwierdzam także, że słowa Karola Marksa: „Wolność jest to prawo czynienia wszystkiego, co nie szkodzi innym.” oddają powszechny charakter wolności i sytuują m.in. równość w jej zasięgu.

  41. Już sam tytuł szkicu (eseju) Johna Stuarta Milla precyzuje, co dla autora było najważniejsze w państwie i społeczeństwie. Wolność jest skontrastowana z władzą, a autor poszukuje granicy, poza którą nie wolno się posuwać, nawet mając najlepsze intencje i przekonanie o swojej racji.
    Mill dochodzi do wniosku, że poszukiwania te sprowadzają się do „jednej bardzo prostej zasady, która winna przyświecać wszelkim próbom kontrolowania lub przymuszania jednostki przez społeczeństwo, bez względu na to, czy używa ono siły fizycznej w postaci sankcji prawnych, czy też przymusu moralnego opinii publicznej. Zasada ta brzmi, że jedynym celem usprawiedliwiającym ograniczenie przez ludzkość, indywidualnie lub zbiorowo, swobody działania jakiegokolwiek człowieka jest samoobrona, że jedynym celem, dla osiągnięcia którego ma się prawo sprawować władzę nad członkiem cywilizowanej społeczności wbrew jego woli, jest zapobieżenie krzywdzie innych”.
    I gdy już mamy tak jasno wyłożoną zasadę wolności, rozwiniętą w dalszej części szkicu na wolność myśli, słowa i czynu, możemy zastanowić się, czy autor zapomniał w swoich rozmyślaniach o równości? Czy tak pięknie opisana wolność jest dla każdego, w równym stopniu, bez wyjątku?
    Wolność jest prawem człowieka, ale już dzieci i młodzież uznana za niepełnoletnią nie mają prawa do swobody postępowania. Idąc dalej, Mill odmawia wolności zacofanym społeczeństwom, które w całości traktuje jak niepełnoletnie, wymagające opieki. A zatem nie zapomina o równości, ale po prostu uważa, że niektórzy równi nie są. Dość arbitralnie decyduje, do kogo zasada wolności ma zastosowanie. „Despotyzm jest uprawnioną metodą rządzenia barbarzyńcami”, czyli barbarzyńcy nie są nam równi, nie możemy uznać, że wszystkie narody mają takie same prawa. Nawet w kwestii prawa do posiadania potomstwa ludzie nie są równi. Akceptacja dla zakazu małżeństwa, jeśli zawierające je osoby nie posiadają środków dla utrzymania rodziny, to zgoda na różnicowanie praw w zależności od sytuacji ekonomicznej.
    W rozwiniętych społeczeństwach równość nie jest stanem, do którego należałoby dążyć. Jednostki ludzkie różnią się między sobą, a oryginalność myśli geniuszy wzbogaca całe społeczeństwo, pozwalając na odkrywanie nowych prawd, stosowanie nowych metod. Niektóre osoby dają „przykład mądrzejszego postępowania, lepszego gustu i większego rozsądku w swoim trybie życia”. Dla tych jednostek należy stworzyć atmosferę wolności, aby mogły się jeszcze swobodniej rozwijać.
    Moim zdaniem Mill nie zapomniał o równości, po prostu jej brak był dla niego oczywistością. Różnicowanie praw określonych grup społecznych, narodów czy jednostek wydawało mu się w pełni usprawiedliwione.

  42. „Każdy jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za tę część swego postępowania, która dotyczy innych.”* Condicio sine qua non można nawet podejmować prób szukania symptomów równości. Warunek ten odnajdujemy w rozprawie J. S. Milla. Równość wypływa z wielu warstw tego warunku. Po pierwsze sformułowanie „każdy jest odpowiedzialny” określa charakter tej normy jako uniwersalnej skutecznej erga omnes, po drugie wskazuje jasne zasady odpowiedzialności określone w sposób jednakowy dla każdej jednostki. Uważam, że Mill nie zapomniał o równości, jest ona widoczna w jego rozprawie, jednak czasem w jego tekście odnajdujemy niekonsekwencję. Mill kładzie szczególny nacisk na wolność wyrażania opinii, która głównie poprzez swobodną dyskusję prowadzi do rozwoju i reform. Z braku wolnego rynku idei prawda nie może wyjść na jaw, nie ma miejsca dla spontaniczności, oryginalności, geniuszu, a społeczeństwo zostanie zmiażdżone ciężarem „zbiorowej przeciętności”. Sprzeczność która zarysowuje się pomiędzy „zbiorową przeciętnością” a równością wydaje się być bezsprzeczna, jednak gdy przyjrzeć się dokładniej desygnatom obydwu stwierdzeń okazuje się, że są różne. Mill poruszając kwestie równości w swojej rozprawie odnosi się do powszechności i uniwersalności wolności. Równość służy jako narzędzie do opisu i wcielania w życie wolności. Właśnie równość powoduje, że poznaje się i rozumie wolność. Niemniej Mill krytykuje „zbiorową przeciętność”, „tyranię większości” oraz „tyranię panującej opinii” jako te, które wypaczając równość zniekształcają pojęcie wolności. Wszystkie te sformułowanie podszywają się pod równość, lecz nią nie są. Odgraniczają one wolność, są też wyraźną przeszkodą w rozwoju indywidualności i oryginalności jednostki (co wcale nie jest sprzeczne z rozumieniem równości), co za tym idzie rozwoju ludzkiego geniuszu czyli „soli ziemi”.

    * J.S Mill, O wolności, przekład Amelia Kurlandzka, Warszawa 1999, str. 129

  43. „Gdyby cała ludzkość z wyjątkiem jednego człowieka sądziła to samo i tylko ten jeden człowiek był odmiennego zdania, ludzkość byłaby równie mało uprawniona do nakazania mu milczenia, co on, gdyby miał po temu władzę, do zamknięcia ust ludzkości” – w mojej opinii już ten jeden cytat pozwala wnioskować, iż odpowiedź na pytanie postawione w temacie powinna być przecząca. Swoje stanowisko postaram się uargumentować w poniższym eseju.

    Przede wszystkim należy pamiętać, że John Stuart Mill był w swoich zapatrywaniach politologiczno- społecznych spadkobiercą liberalnej oraz demokratycznej myśli Johna Locke’a. Pozwolę sobie zatrzymać się w tym miejscu przy osobie Locke’a. Władysław Tatarkiewicz, analizując postać tego filozofa napisał, że „W empirystycznej filozofii Locke’a najdonioślejsze było (…) wprowadzenie do (…) teorii państwa zasad wolności i indywidualnego rozwoju”. Następnie, odnosząc się już do Milla Tatarkiewicz stwierdza, iż „walczył w swych pismach o wolność (…) reprezentował bezkompromisowy liberalizm”. Podobieństwo między tymi dwoma myślicielami jest więc jasne.

    Kategoria filozoficzna, jaką jest równość, nie została nazwana przez Milla wprost. Uważam jednak, że jego przychylność wobec tytułowej wolności w szerokim tego słowa znaczeniu („żądanie wolności sumienia (…) wolności myśli i uczucia; absolutnej swobody opinii i osądu”), pochwała zróżnicowania jednostek („różnice są dobrą rzeczą nawet, gdy nie stanowią ulepszenia”), propagowanie pewnej odmienności („Fakt, że tak mało osób odważa się na ekscentryczność, sygnalizuje niebezpieczeństwo naszych czasów”) czy w końcu aprobata wyrażona w stosunku do indywidualności („indywidualność jest tym samym co rozwój i tylko jej kształcenie wytwarza (…) dobrze rozwinięte ludzkie istoty”), są tożsame z równością.

    Abstrahując w tym miejscu od analizowanej rozprawy „O wolności” wartym zauważenia jest tło historyczne epoki, w której działał Mill. Jest to okres charakteryzujący się wzrastającą rolą ruchu kobiet, coraz więcej mówiło się o dążeniach do zwalczania nierówności płci – nie podlega wątpliwości, że był to krok w kierunku rozszerzenia znaczenia słowa „równość”. Mill zaangażował się w działalność pod wpływem żony, a aspekty równouprawnienia pojawiły się także w „O wolności”.

    Podsumowując uważam, że John Stuart Mill nie zapomniał w swoich rozważaniach o kwestii równości, lecz co więcej, praktycznie w każdym punkcie eseju w bardziej lub mniej pośredni sposób do tej wartości się odnosił. W moim odczuciu Mill, będąc kontynuatorem politycznych zapatrywań Locke’a, zdecydowanie dał wyraz poparciu równości w swojej pracy.

    1.Mill, John Stuart: Utylitaryzm. O wolności. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2005. ISBN: 83-01-14333-9. s. 93-227.
    2. Tatarkiewicz, Władysław: Locke i podstawy empiryzmu. [w:] Historia filozofii 2. Warszawa, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011. ISBN: 978-83-01-14466-1. s. 110-118
    3. Tatarkiewicz, Władysław: J. St. Mill i empiryzm. [w:] Historia filozofii 3. Warszawa, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011. ISBN: 978-83-01-14466-1. s. 31-40

  44. „Czy Mill, pisząc swój słynny esej, nie zapomniał o kwestii równości?”
    Wiele z dzisiejszych osiągnięć, zmian zawdzięcza się osobom, które wałczyły w przeszłości o poprawę sytuacji, o lepszy los. Jako przykład takiej jednostki warto wymienić Johna Stuarta Milla. Był on angielskim politologiem, filozofem i ekonomistą. Współcześnie uważa się Milla za twórcę nacjonalizmu w liberalnej postaci. Wynika to z walki o wolność jednostek, postępu społeczeństwa, które wpływały na wzmacnianie narodu. Dodatkowo jego rola w budowaniu równości i równouprawnienia kobiet jest ogromna. Filozofia Milla miała za zadanie zaspokajać potrzeby człowieka przede wszystkim poprzez pogłębianie indywidualności jednostek, przyczyniać się do ich rozwoju. Główne zainteresowanie skupiał, zatem na umiejscowieniu jednostki w społeczeństwie .
    J. S. Mill wałczył o wolność. W jego opinii nie wynika ona z uprawnień, lecz z użyteczności. Dzięki niej możliwe jest przybliżenie się do prawdy, odkrycie jej, wykorzystanie. Ważnym pojęciem jest także zmienność prawdy, czyli to co dziś jest prawdą, za parę lat może być już fałszem. Jest to dość oryginalne podejście, które wprowadziło w dawniejszych latach duży postęp w postrzeganiu świata przez ludzi, zmieniło ich cele. Dzięki poczynaniom J. S. Milla, jego walce o wolność, równość udało się zmienić mentalność niektórych ludzi, wprowadzić dyskusje, a z czasem walkę innych działaczy o prawa człowieka. Zapoczątkowanie takiej walki, która trwała wiele lat i zmieniała świat w sposób diametralny posiada bardzo duże znaczenie. Bez takich jednostek obecny świat z pewnością wyglądałby zupełnie inaczej. Warto wspomnieć, że wychodzenie z nowymi koncepcjami, nie przyjętymi jeszcze w społeczeństwie, nie jest proste. Spotyka się duży opór przed zmianą, niekiedy niechęć i obronę istniejącego prawa, zasad. Wielu ludzi kieruje się często stereotypami, przyzwyczajeniem do obecnego stylu życia i nie zawsze chcą go zmienić na rzecz czegoś nowego, szczególnie jeśli wedle takich zasad byli wychowywani przez swoje cale życie.
    Aby jednak było możliwe poznanie zakłamania musi istnieć wolność słowa, myśli. „Najgorszym wykroczeniem, jakie można popełnić w polemice jest piętnowanie zwolenników opinii przeciwnej”. Wolność słowa, wykorzystywana w dyskusjach posiada bardzo duże znaczenie. „Bez dyskusji zapomina się nie tylko uzasadnienia danej opinii, ale także nazbyt często jej znaczenia”. Stąd też istotnym zadaniem jest pozwolenie mniejszości zabieraniu głosu, gdyż to właśnie ich słowa, idee mogą doprowadzić do odkrycia prawdy. Zauważa ponadto, że jeśli człowiek będzie się odnosił do mniejszości negatywnie to będzie się ona bała wyrażać własne poglądy, a co za tym idzie, może zaistnieć zjawisko zatuszowania prawdy.

  45. Państwo i jego instytucje nakreślone w rozprawie „O wolności” istnieją po to, by człowiek cywilizowany mógł w pełni rozwinąć swoje możliwości i osiągnąć szczęście. Uważam, że Mill nie zapomniał o kwestii równości, ponieważ postulowana przez niego wolność zakłada równość (polityczną, społeczną i wobec prawa), określa także granice ingerencji państwa w życie jednostki. W rozprawie mowa jest o liberalizmie, który może być zastosowany w państwach rozwiniętych, a dla którego niema miejsca w krajach zacofanych.
    Filozof tworzy dwie klasy społeczeństw – społeczeństwo zachodnie (cywilizowane) i społeczeństwo innych (barbarzyńcy). Pierwszej grupie przysługuje pełna wolność, natomiast drugiej – w imię jej własnego dobra – należy narzucać to co uznane jest za dobre. Równość w XIX w. przysługiwała tylko społeczeństwom zachodnim, a to znaczy, że z jej ram zostali wykluczeni mieszkańcy krajów kolonizowanych (oraz dzieci). Przedstawiciele tej grupy zostali zaklasyfikowani jako niedojrzali, którzy nie są zdolni do wprowadzenia odpowiednich rządów, ponadto należy ich chronić przed samymi sobą. „Z tego samego powodu możemy pominąć te zacofane społeczeństwa, w których cały szczep uważać można za niepełnoletni.” (Mill J. S., „Utylitaryzm. O wolności”, Warszawa 2006, s. 8.)
    „Despotyzm jest uprawnioną metodą rządzenia barbarzyńcami, byleby miał na celu polepszenie ich losu i usprawiedliwił swoje środki rzeczywistym osiągnięciem tego celu.” (Dz. cyt., s. 8.) Cytat ten oddaje istotę tego, co jest określane jako światopogląd imperialistyczny. Mill w tym fragmencie skonstruował opis, który legitymizuje supremację Zachodu nad skolonizowanymi społeczeństwami.
    Mill utrwalał stereotyp kulturowy, współtworzył świat pozaeuropejski podług wzorca politycznego, poprzez co uzasadniał wyższość i konieczność kolonizacji. Ponieważ barbarzyńcy to inni, którzy nie mówią w językach europejskich, to należy im narzucić zachodnią tożsamość. Myśliciel usprawiedliwia rządy tyranii; tyrania jest usprawiedliwiona wtedy, gdy działa na rzecz dobra podwładnego ludu (pojęcie dobra wymaga dodatkowego dookreślenia; chodzi tutaj o dobro w rozumieniu człowieka zachodniego, natomiast dla podbitego ludu idee europejskie nie muszą być dobre).
    Idea, którą Mill zaprezentował w tym tekście jest antyhumanistyczna, ponieważ pojawia się tutaj wielkie zagrożenie, które urzeczywistniło się w XX wieku – tzn. systemy totalitarystyczne i eksterminacja w imię idei. Mill odczłowieczył innych, przez co stali się oni przedmiotami, czymś co można skonstruować i narzucić swoją wizję. Ponieważ stali się przedmiotami, należało im odmówić prawa do wolności, a co za tym idzie, także do równości. „Wolność jako zasada nie ma zastosowania do stanu rzeczy poprzedzającego okres, w którym ludzie stali się zdolni do przeprowadzenia reform na drodze swobodnej dyskusji między równymi.” (Dz. cyt., s. 8.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s