Pytanie dot.lektur „Co to jest oświecenie?”

Czy hasło i wezwanie „sapere aude” da się istotnie zrealizować? Czy jesteśmy w stanie całkiem samodzielnie ukonstytuować nasz pogląd na świat, moralność itd? Odpowiadając na pytania posłuż się kantowskim rozróżnieniem na prywatny i publiczny użytek z rozsądku?

Wasz esej (1800-2400 znaków) winien zawierać co najmniej jeden krótki cytat z tekstu Kanta wraz podaniem dokładnego do niego przypisu.

Przypominam: nadesłanie trzech esejów – odpowiedzi na na pytania dot.lektur  stanowi warunek zaliczenia semestru. Proszę też o staranny zapis bez błedów ortograficznych i odpowiedni styl (brak kolokwializmów)

47 thoughts on “Pytanie dot.lektur „Co to jest oświecenie?”

  1. Słynny niemiecki filozof Immanuel Kant, uważany za najwybitniejszego z epoki rozumu, w swoim dziele „Co to jest oświecenie?” sformułował hasło sapere aude – miej odwagę posługiwać się swoim rozumem. Nie ulega wątpliwości, iż jest to słuszna rada, która była przez dwa ostatnie wieki, jest i będzie aktualna. Ludzie zdecydowanie powinni zapamiętać te słowa i starać się, aby działać zgodnie z nimi. Ale czy rzeczywiście człowiek jest w stanie w pełni je zrealizować i zupełnie samodzielnie ukonstytuować pogląd na świat czy moralność?
    „Oświeceniem nazywamy wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy. Niepełnoletność to niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem, bez obcego kierownictwa.” to raczej znana wszystkim kantowska definicja oświecenia. Dalej filozof przyznaje, że tkwienie w tej „niepełnoletności” jest bardzo wygodne dla jednostki ludzkiej, nie musi ona się wtedy martwić o nic istotnego, tylko cieszyć beztroskimi chwilami. Ten stan towarzyszy gatunkowi ludzkiemu od zawsze, jedynie „obce kierownictwo” ulega zmianie. O tyle ludzie w epoce średniowiecza byli podporządkowani instytucji kościoła, o ile manipulowani są w dzisiejszej dobie przez media i rząd. Wydawać by się mogło, że dziś mamy znacznie więcej swobód niż w XV w., ale i tak w dalszym ciągu poddajemy się różnym środkom manipulacji nawet nie będąc tego świadomymi. Tak więc hasło Kanta „sapere aude” jest niemożliwe do całkowitego zrealizowania. Nawet indywidualne silne poglądy wybitnych jednostek były kształtowane przez jakieś autorytety tudzież inne czynniki.
    Duże znaczenie ma tutaj także rozróżnienie filozofa na prywatny i publiczny użytek z rozsądku. Otóż jednostki, które dążą do rozwoju samych siebie, a więc starają się realizować hasło „sapere aude” dokonują prywatnego użytku swojego rozumu. Ludzi wybitnych, głośno mówiących o swoich poglądach, czyniących publiczny użytek z rozumu jest jednak niewiele. Tak więc jest to kwestia osobnicza, czy będziemy mieli odwagę posługiwać się swoim rozumem, czy pozostaniemy przytłoczeni schematem typowego stylu życia obowiązującego we współczesnym świecie, w danym środowisku. Również każdy indywidualnie wybiera, czy użytek jaki robi z rozsądku jest tylko prywatny, czy będąc na tyle pewnym swoich rozważań, chce on użyć ich na skalę publiczną. Jednak bez względu na to jak bardzo chcielibyśmy realizować założenie „sapere aude”, to i tak jesteśmy w jakimś stopniu ograniczeni takimi czynnikami jak np. autorytety, czy inne „obce kierownictwo”, gdyż człowiek jest istotą społeczną, zatem zawsze jest ktoś, kto ma na niego wpływ.

  2. Hasło oświecenia: Sapere aude! Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem! Nieprawdaż, że pięknie? Lecz, według mnie tylko na papierze, a niestety w prawdziwym życiu jest to mało realne do zrealizowania. Przede wszystkim człowiek nie bierze się z nikąd. Człowiek rodzi się, a więc w sposób naturalny jego opiekunami stają się jego rodzice, a co za tym idzie przekazują mu jakieś wzorce zachowania, myślenia oraz swoje poglądy na świat. Już od najmłodszych lat człowiek przyswaja określone stereotypy, które stają się fundamentem jego świadomości. Następnie przychodzi szkoła, uczelnia, gdzie również wpajane są człowiekowi konkretne wzory myślenia oraz zachowania w społeczeństwie. Często człowiek, który myśli inaczej jest uważany za nienormalnego. Tutaj przypomina mi się: „Słowacki wielkim poetą był!” z „Ferdydurke” W. Gombrowicza. „Do wejścia drogę Oświecenia nie potrzeba nic oprócz wolności: i to wolności najnieszkodliwszej spośród wszystkiego, co nazwać można wolnością, mianowicie wolność czynienia wszechstronnego publicznego użytku że swego rozumu.” Czy w takim razie rzeczywiście można być wolnym? Odpowiedź jest raczej prosta – nie. „Natomiast taki wypadek, by publiczność oświeciła się sama jest raczej możliwy; co więcej nawet nie unikniony, jeśli pozostawić publiczności wolność.” Emanuel Kant napisał ten tekst w 1784 roku. Minęło już ponad dwa wieki. Weźmy dla przykładu współczesną Europę – prawie każdy człowiek ma skończone wykształcenie średnie, a posiadanie wykształcenia wyższego nie jest już żadną nowością. Człowiek jak nigdy dotąd nie miał takich możliwości do rozwoju swego umysłu i dostępu do edukacji. Można by było z tego wywnioskować, że człowiek ma wszystko, co jest mu potrzebne do swobodnego posługiwania się swym rozumem. Niestety, życie pokazuję znów coś przeciwnego. W dzisiejszych czasach jeszcze bardziej jesteśmy skłonni do podporządkowania się różnym „opiekunom” i autorytetom, a nawet staramy się ich naśladować. Najlepszym przykładem jest wpływ telewizji czy Internetu na naszą świadomość, który jest przeogromny. Mimo, iż uważamy się za ludzi wykształconych, ślepo wierzymy ludziom w ładnych garniturach, którzy z ekranów telewizorów lub monitorów przedstawiają nam niektóre sprawy w takim świetle, w jakim oni by chcieli byś my je widzieli , a co za tym idzie, często traktujemy ich poglądy za nasze własne. Czy to nie jest manipulowanie naszym rozumem? Wydaję mi się że tak i w dzisiejszych czasach jest to jeszcze łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

  3. [Z uwagi na niedostosowanie się do wyznaczonego terminu składania prac, w moim eseju mam przedstawić polemikę z jedną z odpowiedzi, które zostały wysłane o czasie. W związku z tym, pozwolę sobie na parę krytycznych uwag względem pracy Judyty Nędzy, którą przy okazji pozdrawiam.

    Objętość eseju jest ograniczona, dlatego oprę moją polemikę na jednej, w moim przekonaniu kluczowej, kwestii. Zdaję sobie sprawę, że mojej pracy daleko do kompletności, ale zagadnienie jest tak szerokie, że dla wyczerpania tematu potrzebowałabym znacznie łaskawszego limitu słów.]

    Nie zgadzam się z przedstawionym w eseju rozumieniem hasła „sapere aude”. W pierwszym akapicie czytamy : „Kant zaprzecza sam swoim tezom w słowach „Myślcie, ile chcecie i o czym chcecie, ale bądźcie posłuszni” , zupełna autonomia nie istnieje, nieważne czy żyje się w czasach króla Fryderyka czy w XXI.”
    Kant pisze: „Sapere aude! Miej odwagę posługiwać się swym własnym rozumem”. Przypomina to hasło Oświecenia przedstawiając problem „niedojrzałości”, którą definiuje jako: „niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem, bez obcego kierownictwa”. Analizując słowa filozofa, nie widzę sprzeczności w jego tezach. Autonomia czynów jednostki nie jest tym samym co jej zdolność do samodzielnego myślenia. Posłuszeństwo względem władzy nie oznacza nakazu myślenia według jej wskazań, gdyż ingerencja w proces myślowy poddanego leżała i leży nadal poza możliwościami sprawczymi rządzących.
    Dalszy fragment eseju opiera się na tym właśnie błędnym zrozumieniu pojęć. Nie mam zamiaru zaprzeczać, że „ (…) nawet pustelnicy, zachowują się według określonych schematów, ponieważ tak zostali wychowani i takie wzorce nabyli.(…)” . Tyle, że Kant w żadnym fragmencie nie wyraził innej tezy. Wydaje mi się, że w błąd wprowadza pytanie zadane przez dra Wóycickiego, zawarte w temacie eseju „Czy jesteśmy w stanie całkiem samodzielnie ukonstytuować nasz pogląd na świat, moralność itd?” , które może sugerować, że taką myśl znajdujemy u Kanta. W pewnym sensie tak, ale moim zdaniem filozof pisząc o uwalnianiu się od „dogmatów i formułek” nie zachęca do odrzucania wiedzy i tradycji poprzednich pokoleń, nie neguje też ich wpływu na konstytuowanie się osobowości jednostki.
    Kant podkreśla istotę procesu samodzielnego myślenia! Zachęca do pracy intelektualnej w miejsce mechanicznego powtarzania niezrozumianych przez dany podmiot prawd, które otrzymał „na tacy” od społeczeństwa, kościoła czy władzy rządowej. Istotą dojrzałości jest zrozumienie, świadome, indywidualne, wolne tego co nas otacza, jak i tego co tworzy naszą tożsamość! W tym sensie konstytuujemy nasz pogląd na świat, analizując, stawiając pod znakiem zapytania formuły, które powszechnie uznane są za prawdziwe. I znowu, wracając do kontrowersyjnego „Myślcie, ile chcecie i o czym chcecie, ale bądźcie posłuszni”: postępowanie zgodnie z zasadami uznanymi przez społeczeństwo nie oznacza, że jednostka uważa je za właściwe. Dlatego Kant podkreślał wagę „publicznego użytku z rozsądku”- jako sposobu na wyrażenie sprzeciwu jednostki dla reguł, zgodnie z którymi przyszło jej funkcjonować, a co do których nie jest przekonana.

  4. Sapere aude! – odważ się posługiwać własnym rozumem ! Jakaż piękna i mądra sentencja. Większość powie, że hasło, które głosi jest banalne. Jednak po zastanowieniu się nad nim przychodzi refleksja: „Czy ja na pewno mam swój rozum i swoje zdanie?” XVIII – wieczna myśl Kanta, doskonale sprawdza się w dobie Internetu, mediów, tego co trzeba a co powinno się zrobić. Kant głosząc swoje hasło „wypowiedział wojnę” wszelakim formom władzy, która ograniczać próbowała nowopowstałe nurty wolnościowe. Próbuje uświadomić ludziom, że powinni zniszczyć mentalne kraty które ich ograniczają. Wyjść poza schematy życia ! Być człowiekiem, myśleć.
    Trzeba przypomnieć w jakich czasach twórczość i poglądy Kanta powstawały. Był to czas w którym Europa przechodziła z absolutystycznego XVI i XVII wieku w coś innego. W coś co narodziło się dopiero na początku XXw. Ale coś, co swoje nadejście oznajmiało już od ponad 100 lat. Rodziły się bowiem ruchy liberalistyczne. Wciąż małe i nieliczne. Toteż ludzi trzeba było przekonać, żeby odważyli się posługiwać własnym rozumem, żeby zrzucili mentalne jarzmo poddaństwa.
    Jak to się ma do dzisiejszych czasów? Według mnie równie mocno, a może nawet mocniej niż w wieku XVIII.
    W wieku powszechnej globalizacji, masmediów i transmisji telewizyjnych jesteśmy bombardowani „jedyną słuszną” opinią publiczną. Człowiek mechanicznie dostosowuje się do „opinii wszystkich” ponieważ nie chcę narazić się na głupotę, że myśli inaczej niż reszta. Tak więc hasło Kanta wciąż jest aktualne. Co więcej dziś jest trudniej, bo ludzie przyzwyczaili się do mentalnego lenistwa i im po prostu nie chce się używać własnego rozumu. Żyjemy w wieku konsumpcjonizmu, ludzie przyzwyczaili się do trybu życia w którym pracują, wydają pensje na podatki, jedzenie i rozrywki. Ich świat działa jak perpetuum mobile – wciąż to samo. Nie mają czasu bądź chęci nad tym dywagować. Jak mało zmieniło się od czasów Kanta pokazuje jego wypowiedź: „każdemu pojedynczemu człowiekowi trudno jest wydobyć się z niedojrzałości, która stała się prawie jego drugą naturą. Polubił ją nawet” tak samo człowiek dzisiejszy polubił konsumpcjonizm i wcale nie chce z niego rezygnować.
    Wydaje mi się, że nie da się „wytworzyć” człowieka, który w pełni będzie polegał na swoim rozumie. Każdy z nas jest podatny na jakieś autorytety, czy to rodzice, szkoła, znajomi itp. Każda jednostka czerpie jakieś minimalne wzorce ze swojego środowiska. Zahaczamy tu o kwestie prywatnego i publicznego rozsądku. Chciałbym przedstawić go w taki sposób w jaki ja sam go rozumiem i omówię go na przykładzie edukacji. Nakaz chodzenia do szkoły – jest to rozsądek publiczny – rozsądnie jest chodzić do szkoły więc każmy do niej chodzić. W efekcie czego ogół społeczeństwa będzie chodził do szkoły ponieważ wszyscy to robią (pomijając kwestie prawne). Osoba, która buntuje się przeciwko takiemu ładowi od razu jest wykluczona ze społeczeństwa i cieszy się opinią rozrabiaka, chama, prostaka no i na pewno alkoholika i złodzieja.
    Rozsądkiem prywatnym, z kolei, byłaby sytuacja w której nie mamy nakazu chodzenia do szkoły, ale jednostka uznałaby, że rozsądnie jest zdobywać wiedze i do szkoły będzie chodzić. Niestety jak długo będzie panowało przekonanie że to co robi ogół bądź większość jest dobre, tak długo Sapere Aude pozostanie utopią.

  5. Myślę, że całkowita samodzielność w tworzeniu światopoglądu nie jest możliwa. Wynika to z faktu, iż żyjemy w społeczeństwie opartym na jakiejś kulturze, tradycji skompilowanych z danymi prawami moralnymi, wzorcami. Wychowywanie się z konkretnym miejscu na ziemi determinuje według mnie poglądy człowieka. Nie chcę przez to powiedzieć, ze każdy myśli tak, jak myślą jego rodzice, nauczyciele, redaktorzy gazet czy programów telewizyjnych. Jednak fundamentalna wiedza, pojęcie o tym, co jest dobre, a co złe zakodowane jest w nas przez działanie kultury. Chciałabym podkreślić w tym rolę mediów; presja kulturowa obecna jest od zawsze, jednak stosunkowo od niedawna tak niewielu ludzi może wpływać na tak wielu i, niestety, manipulować nimi.
    Kant napisał: „Do wejścia na drogę Oświecenia nie trzeba niczego prócz wolności, (…)wolności czynienia wszechstronnego, publicznego użytku ze swego rozumu.” Są dwa aspekty publicznego używania rozumu. Pierwszy – czy można publikować, głosić swoje poglądy? Czy mamy taką możliwość? Na ogół tak. Ale tu zbyt często decydują pieniądze i układy wśród tych, którzy dane publikacje mogą przedstawić społeczeństwu lub też zakryć je przed nim. Patrz: wielka jest rola mediów. Drugą kwestią jest chęć ludzi do wejścia na drogę oświecenia i publicznego użycia rozumu. Wg Kanta potrzeba jest do tego tylko wolność. Wg mnie kluczowe jest jednak zdanie sobie sprawy i tkwienia w ciemności i osaczenie (np. przez media, powszechnie działające schematy) oraz silna wola, upór w dążeniu do wybrnięcia z bezsensu i monotonii. Człowiek posiadający i tę świadomość i upór może zacząć budować coś swojego, ale tylko na fundamentach istniejącej cywilizacji, obowiązującej kultury.

  6. Kwestia realizacji duchowego, intelektualnego „oświecenia”, wychwalanego przez Kanta w jego eseju „Co to jest oświecenie?”, powinna być rozważana w dwóch kategoriach. Pierwsza dotyczy człowieka-jednostki i jego indywidualnych zdolności do niezależnego myślenia. Druga natomiast dotyczy ludzi jako zbiorowości, tzn. powszechności postaw omawianych w kategorii pierwszej.
    Jeśli by skupić się na jednostce ludzkiej, hasło „Sapere aude!”, nawołujące do posługiwania się własnym rozumem, jest bez wątpienia możliwe do zrealizowania. Kant wskazuje, że do wejścia na drogę Oświecenia „nie potrzeba niczego prócz wolności.”1 W skali mikro, w skali jednostki, taka niezbędna do osiągniecia pułapu swobody rozumowania wolność osobista i społeczna może zostać (niekoniecznie bez pracy i wyrzeczeń, ale to inna sprawa) zapewniona. Osoba intelektualnie dojrzała, nawet przyjmując na siebie karby państwowych ograniczeń (posłuszność systemowi prawnemu, nie stosowanie wobec niego bezpośredniego oporu), pozostanie wolna, jeśli będzie potrafiła względem każdego przejawu życia społecznego zachować w swym wnętrzu – na swój użytek prywatny – własny osąd i wartościowanie.
    Dla osiągnięcia powszechności takiego stanu ducha w całym społeczeństwie, niezbędne jest zachowanie dwóch przesłanek: ładu społecznego (a według Kanta „w warunkach wolności nie trzeba się w najmniejszym stopniu martwić o publiczny spokój i jedność społeczności.”2) oraz otwartej działalności osób już „oświeconych”, które by – w ramach „użytku publicznego” swoje krytyczne uwagi kierowały do społeczeństwa, pobudzając w nim potrzebę badania otaczającej rzeczywistości. Przy zachowaniu pluralizmu i merytorycznego charakteru takich opinii, słuchająca publiczność miałaby szansę wyrobienia sobie własnego zdania.
    Jednak w skali ogólnospołecznej, w skali makro – nawet gdyby udało się pobudzić do intelektualnej rozrywki znaczną część ogółu, nigdy nie uda się zachęcić do tej oferty wszystkich jednostek. Zbyt wygodne bowiem bywa pozostawanie w stanie błogiej nieświadomości, wiecznej „niedojrzałości”, aby nie znalazły się osoby zainteresowane utrwalaniem tego stanu zarówno u siebie samych (dla bezpieczeństwa i spokoju), jak i u innych (dla władzy i porządku) – celem uzyskania własnej korzyści.
    1 http://www.etiudafilozoficzna.pl/Tematy/librarium/czym_jest_osw_kant.html
    2 http://www.etiudafilozoficzna.pl/Tematy/librarium/czym_jest_osw_kant.html

  7. Wezwanie „sapere aude!”, a więc „odważ się posługiwać własnym rozumem!” jest wg mnie hasłem wyjątkowo trudnym i niewygodnym w realizacji. Tekst Kanta, choć pisany w XVIII wieku, moim zdaniem znakomicie koresponduje z dzisiejszym światem. Również, a może nawet w większym stopniu, jesteśmy dziś zalewani potokiem ofert, propozycji czy nauk, które wpędzają nas w kantowską „niedojrzałość”. Czy całkiem samodzielne rozumowanie, a więc kształtowanie swych poglądów jest więc w ogóle możliwe?
    W mojej opinii, każdy człowiek musi mieć jakiś punkt wyjścia, pewną podporę, która pozwoli mu następnie, już zupełnie samodzielnie, kształtować swój rozwój. Odwołując się do innych filozofów, moglibyśmy stwierdzić, że człowiek to tabula rasa – niezapisana karta, która skądś musi czerpać wiedzę. Tutaj dochodzimy do wielkiej roli pokoleń nas poprzedzających, o czym wspomina Kant: „Żadna epoka nie może się sprzymierzyć i sprzysiąc w tym celu, aby następną postawić w sytuacji, w której stałoby się niemożliwe rozszerzenie swych (zwłaszcza bardzo pożądanych) wiadomości, oczyszczenie ich od błędów i w ogóle dalszych postępów w oświeceniu.” Jeśli więc nasze dążenia do rozwoju nie są w żaden sposób przez pewne jednostki czy grupy ludzi ograniczane, dopiero wtedy możemy w pełni świadomie kształtować swą moralność, swe poglądy na świat.
    Wciąż jednak musimy mieć skąd pozyskiwać konkretną wiedzę, musimy mieć na czym budować fundamenty naszych osobistych poglądów. Jak czytamy u Kanta, nie wszystkie ograniczenia wolności szkodzą oświeceniu. Filozof rozróżnia bowiem użytek ze swego rozumu na publiczny i osobisty. Użytek osobisty, powinien podlegać pewnym ograniczeniom, dzięki czemu „rząd będzie w stanie realizować publiczne cele lub chociaż chronić je przed zaprzepaszczeniem”. Rozumiem przez to, że właśnie takim dobrym dla człowieka ograniczeniem, będzie obowiązkowa nauka w szkole. Należy przy tym oczywiście pamiętać, że użytek ten powinien iść w parze z użytkiem publicznym, a więc ogólnie przedstawianymi własnym wnioskami, refleksjami.
    Podsumowując – myślę, że by móc samemu kształtować swoje spojrzenie na świat czy moralność musimy wcześniej przejść przez pewną fazę „socjalizacji”, skorzystać z pomocy tych, którzy żyją hasłem „sapere aude!”, którzy „po zrzuceniu jarzma niedojrzałości będą wokół siebie upowszechniać ducha rozumowej oceny własnej wartości i powołania każdego człowieka do samodzielnego myślenia”.

    Wszystkie cytaty za http://www.etiudafilozoficzna.pl/Tematy/librarium/czym_jest_osw_kant.html

  8. Wezwanie „sapere aude!”, a więc „odważ się posługiwać własnym rozumem!” jest wg mnie hasłem wyjątkowo trudnym i niewygodnym w realizacji. Tekst Kanta, choć pisany w XVIII wieku, moim zdaniem znakomicie koresponduje z dzisiejszym światem. Również, a może nawet w większym stopniu, jesteśmy dziś zalewani potokiem ofert, propozycji czy nauk, które wpędzają nas w kantowską „niedojrzałość”. Czy całkiem samodzielne rozumowanie, a więc kształtowanie swych poglądów jest więc w ogóle możliwe?
    W mojej opinii, każdy człowiek musi mieć jakiś punkt wyjścia, pewną podporę, która pozwoli mu następnie, już zupełnie samodzielnie, kształtować swój rozwój. Odwołując się do innych filozofów, moglibyśmy stwierdzić, że człowiek to tabula rasa – niezapisana karta, która skądś musi czerpać wiedzę. Tutaj dochodzimy do wielkiej roli pokoleń nas poprzedzających, o czym wspomina Kant: „Żadna epoka nie może się sprzymierzyć i sprzysiąc w tym celu, aby następną postawić w sytuacji, w której stałoby się niemożliwe rozszerzenie swych (zwłaszcza bardzo pożądanych) wiadomości, oczyszczenie ich od błędów i w ogóle dalszych postępów w oświeceniu.” Jeśli więc nasze dążenia do rozwoju nie są w żaden sposób przez pewne jednostki czy grupy ludzi ograniczane, dopiero wtedy możemy w pełni świadomie kształtować swą moralność, swe poglądy na świat.
    Wciąż jednak musimy mieć skąd pozyskiwać konkretną wiedzę, musimy mieć na czym budować fundamenty naszych osobistych poglądów. Jak czytamy u Kanta, nie wszystkie ograniczenia wolności szkodzą oświeceniu. Filozof rozróżnia bowiem użytek ze swego rozumu na publiczny i osobisty. Użytek osobisty, powinien podlegać pewnym ograniczeniom, dzięki czemu „rząd będzie w stanie realizować publiczne cele lub chociaż chronić je przed zaprzepaszczeniem”. Rozumiem przez to, że właśnie takim dobrym dla człowieka ograniczeniem, będzie obowiązkowa nauka w szkole. Należy przy tym oczywiście pamiętać, że użytek ten powinien iść w parze z użytkiem publicznym, a więc ogólnie przedstawianymi własnym wnioskami, refleksjami.
    Podsumowując – myślę, że by móc samemu kształtować swoje spojrzenie na świat czy moralność musimy wcześniej przejść przez pewną fazę „socjalizacji”, skorzystać z pomocy tych, którzy żyją hasłem „sapere aude!”, którzy „po zrzuceniu jarzma niedojrzałości będą wokół siebie upowszechniać ducha rozumowej oceny własnej wartości i powołania każdego człowieka do samodzielnego myślenia”.

    _________________
    Wszystkie cytaty za http://www.etiudafilozoficzna.pl/Tematy/librarium/czym_jest_osw_kant.html

  9. Wezwanie „sapere aude!”, a więc „odważ się posługiwać własnym rozumem!” jest wg mnie hasłem wyjątkowo trudnym i niewygodnym w realizacji. Tekst Kanta, choć pisany w XVIII wieku, moim zdaniem znakomicie koresponduje z dzisiejszym światem. Również, a może nawet w większym stopniu, jesteśmy dziś zalewani potokiem ofert, propozycji czy nauk, które wpędzają nas w kantowską „niedojrzałość”. Czy całkiem samodzielne rozumowanie, a więc kształtowanie swych poglądów jest więc w ogóle możliwe?
    W mojej opinii, każdy człowiek musi mieć jakiś punkt wyjścia, pewną podporę, która pozwoli mu następnie, już zupełnie samodzielnie, kształtować swój rozwój. Odwołując się do innych filozofów, moglibyśmy stwierdzić, że człowiek to tabula rasa – niezapisana karta, która skądś musi czerpać wiedzę. Tutaj dochodzimy do wielkiej roli pokoleń nas poprzedzających, o czym wspomina Kant: „Żadna epoka nie może się sprzymierzyć i sprzysiąc w tym celu, aby następną postawić w sytuacji, w której stałoby się niemożliwe rozszerzenie swych (zwłaszcza bardzo pożądanych) wiadomości, oczyszczenie ich od błędów i w ogóle dalszych postępów w oświeceniu.” Jeśli więc nasze dążenia do rozwoju nie są w żaden sposób przez pewne jednostki czy grupy ludzi ograniczane, dopiero wtedy możemy w pełni świadomie kształtować swą moralność, swe poglądy na świat.
    Wciąż jednak musimy mieć skąd pozyskiwać konkretną wiedzę, musimy mieć na czym budować fundamenty naszych osobistych poglądów. Jak czytamy u Kanta, nie wszystkie ograniczenia wolności szkodzą oświeceniu. Filozof rozróżnia bowiem użytek ze swego rozumu na publiczny i osobisty. Użytek osobisty, powinien podlegać pewnym ograniczeniom, dzięki czemu „rząd będzie w stanie realizować publiczne cele lub chociaż chronić je przed zaprzepaszczeniem”. Rozumiem przez to, że właśnie takim dobrym dla człowieka ograniczeniem, będzie obowiązkowa nauka w szkole. Należy przy tym oczywiście pamiętać, że użytek ten powinien iść w parze z użytkiem publicznym, a więc ogólnie przedstawianymi własnym wnioskami, refleksjami.
    Podsumowując – myślę, że by móc samemu kształtować swoje spojrzenie na świat czy moralność musimy wcześniej przejść przez pewną fazę „socjalizacji”, skorzystać z pomocy tych, którzy żyją hasłem „sapere aude!”, którzy „po zrzuceniu jarzma niedojrzałości będą wokół siebie upowszechniać ducha rozumowej oceny własnej wartości i powołania każdego człowieka do samodzielnego myślenia”.

    _____________________________
    Wszelkie cytaty z http://www.etiudafilozoficzna.pl/Tematy/librarium/czym_jest_osw_kant.html

  10. „Sapere aude” – łatwo powiedzieć. Kant zaprzecza sam swoim tezom w słowach „Myślcie, ile chcecie i o czym chcecie, ale bądźcie posłuszni”[1[, zupełna autonomia nie istnieje, nieważne czy żyje się w czasach króla Fryderyka czy w XXI. Można nie wiedzieć lub wmawiać sobie, że człowiek sam kształtuje swoją osobowość, tworzy system wartości i określa własne granice. Rodzimy się, żyjemy i umieramy w społeczeństwie i nawet pustelnicy, zachowują się według określonych schematów, ponieważ tak zostali wychowani i takie wzorce nabyli. Dogmaty i formułki (…) to dzwoneczki błazeńskie wiecznie trwającej niedojrzałości” – zastanawiam się jak rozumieć te słowa, jeżeli jako stereotypy i owczy pęd to faktycznie autor ma rację piętnując podążanie ślepo za utartymi wzorcami bez jakiejkolwiek refleksji. Jeżeli jednak Kant rozszerza to na wzory wychowania, współżycia społecznego a nawet tradycję to jest to dla mnie niedorzeczne. Nie wolno wyzbywać się tego, co ukształtowało, bo tym samym traci się własną tożsamość. Nie jest niedojrzałe czerpanie z wzorców kulturowych i społecznych przodków. Kształtuje nie tylko przeszłość, jednostkę formułuje przede wszystkim teraźniejszość, kontekst społeczny, polityczny, kulturowy wpływa pośrednio na osobowość, odciskając jednak trwały znak na dalszej percepcji. Kantowski podział na prywatny i publiczny użytek z rozumu jest dla mnie nie tyle nieusystematyzowany, co bezpodstawny, skoro w obu przypadkach człowiek jest ograniczony przez pełnienie funkcji publicznej, bo albo jest związany z piastowaniem urzędu albo wypowiadaniem się przed szerszą publiką, co nakłada odpowiedzialność za słowo i poddanie się pod osąd. Wierze, że „Skłonność i powołanie do samodzielnego myślenia”[1] to nie cecha wrodzona, ale nabyta, kształtowana przez najbliższe otoczenie, które nie podaje na talerzu tego, co trzeba przyswoić, ale wskazuje drogę. Jednostka nie jest w stanie zupełnie samodzielnie ukonstytuować poglądu na świat i moralności, ponieważ potrzebuje narzędzi, które odpowiedni wykorzystane prowadzą do celu.
    [1] I. Kant, Czym jest Oświecenie?, w: Z. Kuderowicz, Kant, Warszawa 2000.

  11. Immanuel Kant głosząc swoje słynne „sapere aude!” z pewnością wywołał niemałe poruszenie w ówczesnej Europie. Warto pamiętać, że XVIII wieczny Stary Kontynent to przede wszystkim państwa na czele których stali władcy posiadający nieograniczoną, absolutną władze. Samo stawianie pod znakiem zapytania słuszności ich decyzji wydawało się, jak mniemam , niesłychane. „(…) nawet w sprawach dotyczących jego [władcy] własnego u s t a w o d a w s t w a nie jest rzeczą niebezpieczną pozwolić swym poddanym na robienie p u b l i c z n e go użytku ze swego rozumu i na jawne przedstawianie światu swych poglądów na temat lepszego sformułowania wydawanych ustaw, i to nawet w połączeniu z otwartą krytyką już istniejących.” Oczywiście nie oznaczało to wcale, że władca miałby wziąć te krytykę do serca czy pod jej wpływem zmieniać swoje postanowienia. Chodziło tylko o wolność do publicznego wygłaszania swych osądów, do polemizowania z kimś wyżej w hierarchii lub do krytykowania ogólnie przyjętych w społeczeństwie zasad. I właśnie w tej wolności do wyrażania własnego zdania Kant upatrywał najważniejszą wartość i podstawę Oświecenia. W epoce, w której żył filozof jak i we wcześniejszych czasach często za publiczne deklarowanie innych poglądów (czy to religijnych, czy światopoglądowych) można była stracić życie.
    Jednak wg mnie sam Kant, tak gorliwie wielbiący wolność, sam są ją ogranicza. Ogranicza ją poprzez wprowadzenie podziału na „użytek publiczny” oraz „prywatny użytek” ze swojego rozumu. Wg. tego publicznego człowiek ma prawo do wygłaszania absolutnie dowolnej krytyki, lecz może to robić tylko wtedy, gdy jest posłuszny wobec władcy/państwa/porządku publicznego. W tym momencie w drogę wchodzi „użytek prywatny”. Tu człowiek jest przede wszystkim obywatelem, którego obowiązkiem jest posłuszeństwo wobec prawa i kraju i bezkrytyczne wykonywanie poleceń. I tu widzę wiele paradoksów. Dajmy na to, że w czasach współczesnych Kantowi, ktoś zakwestionowałby władzę pruskiego króla uznając np., że to obywatele powinni wybierać kto będzie nimi rządzić. Albo pacyfista, dla którego przelewanie krwi w imię zysków czy ziem jest nie do przyjęcia zostałby powołany do wojska i musiałby walczyć i zabijać w imię króla. Wg Kanta tacy ludzie mogliby oczywiście wygłaszać swe poglądy ale musieliby też bezwzględnie wykonywać rozkazy. Czy więc zawsze porządek publiczny i prywatny można pogodzić? Wg mnie nie.
    Dziś człowiek ma dużo więcej wolności, o której pisał Kant. Jednak mimo to hasła filozofa nie są i nigdy nie będą możliwe w pełni do zrealizowania. Tak dzisiaj jak i w czasach filozofa ludzie ulegają pewnym wpływom (np. kulturowym), muszą być posłuszni względem państwa (płacenie podatków, przestrzeganie prawa). Wolność człowieka żyjącego w danym społeczeństwie zawszę będzie częściowo skrępowana przez prawo, tradycje, obyczaje, wychowanie itd. Ale jest to ograniczenie na które większość społeczeństwa, dla własnej wygody, sama się zdecydowała.

  12. Obecnie najwyższą wartością deklarowaną przez nas, studentów jest wolność. Wspaniale się składa bo według Kanta „do wejścia na drogę Oświecenia nie potrzeba niczego prócz wolności: i to wolności najnieszkodliwszej spośród wszystkiego, co nazwać można wolnością, mianowicie wolności czynienia wszechstronnego, publicznego użytku ze swego rozumu.”* Nasza wolność w takim razie jest tylko symulacją. Chętnie krzykniemy „Sapere aude”, aby potem wypowiedzieć kolejny wyuczony frazes lub myśl wypraną z jakiejkolwiek idei moralnej i pozbawionej odrobiny krytycyzmu. Chciałabym wyprzeć się wszelkiej pustki, odrzucić infantylność myśli i obojętność ale wszechobecne wygłaszanie komunałów, prezentowanie przez nas jednolitej wizji świata uniemożliwia mi to. Wszystkie frazesy wtłaczano nam do głów już od socjalizacji, główną rolę w tym procesie odgrywają media, poddające nas permanentnej indoktrynacji, nobilitujące hedonizm konsumpcyjny a deprecjonujące wszelką aktywności jednostki wyrywającą się z nurtu. Jan Hartman jest jak siebie określił, specjalistą od mentalności młodzieży, analizując nasze poczynania, podsumował je słowami „ młodzi torturują siebie i innych trywialnym nihilizmem”. Prawdą jest, że Bardzo łatwo staliśmy się populistami.
    Zachłysnęłam się Kantowskim wezwaniem, chcę zachować godność ludzką, chcę być czymś więcej niż maszyną ale ogłupienie postępuje i wyrwanie się z jego jarzma jest coraz cięższe. Na razie jesteśmy marni, pazerna ciemnota pochłania nadzieję oświecenia.
    *Immanuel Kant, Rozprawy z historii filozofii, Wyd. ANTYK

  13. Wydaje mi się, że hasło „Sapere aude”, które jest myślą przewodnią eseju Immanuela Kanta jest jak najbardziej możliwe do zrealizowania. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy wiedza jest dobrem powszechnym, dostępnym na wyciągnięcie ręki. Trzeba jednak podjąć świadomą decyzję o chęci samodzielnego rozwoju, bez względu na wysiłek, który trzeba będzie włożyć w osiągnięcie celu. Kant jest przekonany, że możliwe jest wyście człowieka z niedojrzałości, jednak na początku będzie ten proces niekoniecznie łatwy. „Niebezpieczeństwo [porażki – W.Ż.] to nie jest wprawdzie (jak wiemy) bardzo duże i po kilku upadkach nauczyliby się wreszcie chodzić, ale dość zazwyczaj jednego przykładu takiego upadku, by onieśmielić i odstraszyć od wszelkich dalszych tego rodzaju prób”.
    „Czy jesteśmy w stanie całkiem samodzielnie ukonstytuować nasz pogląd na świat, moralność itd?” Na pewno nie. Dla każdego człowieka, nawet bardzo mądrego, w procesie rozwoju, czy kształtowania samodzielności intelektualnej, potrzebni są mentorzy, osoby, które szanuje się z powodu posiadanej wiedzy, czy doświadczenia. Inteligencję rozwija się jedynie poprzez kontakt z drugim człowiekiem.
    Jednak to co Immanuel Kant definiuje jako prywatny i publiczny użytek z rozumu jest kwestią osiągalną jedynie dla jednostek prawdziwie suwerennych, niezależnych w swej działalności.
    Użytek prywatny według filozofa może być często bardzo ograniczony i czyniony przez osobę piastującą publiczne stanowisko, bądź urząd. Z kolei publiczny użytek z rozumu jest działaniem jakie nadawca – „uczony” – czyni ze swego rozumu wobec wykształconej w sztuce pisania i czytania publiczności. Jest on również według Kanta decydujący w celu urzeczywistnienia się idei Oświecenia. Doprowadzenie jednak do takiego stopnia Oświecenia jakie podaje pruski filozof w przykładach, jest w realnym świecie trudne do zrealizowania. Znamienne są w tym miejscu przypadki oficera, czy kapłana. Obie osoby powinny wykonywać polecenia przełożonych, by działać dla dobra instytucji dla, których wykonują pracę (oficer wykonuje rozkazy generałów, natomiast duchowny przekazuje wiernym zatwierdzone prawdy wiary). Mogą oni natomiast, według Kanta, w duchu publicznego użytku z rozumu, krytykować obecne rozwiązania, w celu ich ulepszenia, prezentując je szerokiej publiczności.
    W takiej sytuacji osoby polemizujące z obecnymi rozwiązaniami muszą być bardzo niezależne, zarówno pod względem finansowym, jak i umysłowym. Muszą one być przygotowane, że obecni zwierzchnicy będą ich postrzegać jako nielojalnych. Wtedy prawdopodobna staje się utrata dotychczasowej pracy, konieczność samodzielnej działalności. Jest to droga wysoce usamodzielniająca dla człowieka. Nie wydaje mi się jednak, aby wiele osób zdecydowało się na wyjście z otaczających ich wygodnych schematów i autorytetów, które de facto uniemożliwiają ich kompletne Oświecenie.

  14. Hasło „Sapere Aude!” – czyli odważ się posługiwać własnym rozumem, uważam za aktualne również ponad dwa wieki po tym, kiedy użył go Kant. Mam wrażenie, że mimo upływu tak wielu lat, nadal potrzebne jest nam jego manifestowanie. Dzisiaj także chcielibyśmy odważyć się być mądrymi. „Oświecenie to wyjście człowieka z zawinionej przez niego niedojrzałości”(Kant Immanuel; Dzieła zebrane; tom VI; Wydanie Translatorium Filozofii Niemieckiej Instytutu Filozofii UMK; redakcja naukowa: Marek Jankowski, Tomasz Kupś, Milena Marciniak, Mirosław Żelazny; Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2012 r.; s. 47). Dlaczego jest ona zawiniona? Kant tłumaczy, że powodem naszej winy jest brak zdecydowania i odwagi by posługiwać się własnym rozumem bez zwierzchnictwa innych. Oznacza to niechęć do podejmowania decyzji
    i nieumiejętność formułowania własnych sądów. Czy jesteśmy w stanie samodzielnie ukonstytuować nasze poglądy? I tak i nie. Według Kanta jedynym warunkiem do uzyskania oświecenia jest wolność. My przecież ją mamy. Na każdym kroku ktoś tłumaczy nam, że jesteśmy wolni, że mamy prawo decydować, że powinniśmy kreować siebie, być indywidualistami. Pytanie jednak, czy slogany, które przekonują nas o naszej wolności właściwie nas nie zniewalają? Czy w pogoni za unikalnością nie zatracamy pewnej swoistości, ponieważ dążymy do wzoru wyjątkowej osoby? Człowiek jest istotą społeczną. Trudno mi wyobrazić sobie na tyle hermetyczne środowisko, w którym nie byłby poddawany socjalizacji i nie zinternalizował niektórych przekazywanych mu poglądów. W swoim eseju Kant zwraca uwagę na pojęcie osobistego i publicznego użytku ze swojego rozumu. Osobisty użytek może być posiadaniem i przekazywaniem wiedzy bez uprzedniego nad nią namysłu. Zawierałby się on w wymienionym przeze mnie procesie socjalizacji, kiedy człowiek uczy się m.in. w jaki sposób ma wypełniać normy, czy jak zachowywać się w społeczeństwie, dowiaduje się również czym jest świat
    i moralność. Wiedza, którą zinternalizuje posłuży mu potem przez całe życie w sprawach dotyczących na przykład tego, jakie obowiązki obywatelskie ma spełniać. Czy jednak człowiek nie ma miejsca na własne, samodzielnie formułowane myśli? Mimo wszystko zdaje mi się, że ma. Jest to jednak pewien proces przetwarzania wiedzy, którą posiadł
    w inny sposób. Jest to umiejętność krytycznego zastanowienia się nad docierającymi do niego informacjami. Myślę, że pisząc o publicznym pożytku ze swojego rozumu, Kant miał na myśli, umiejętność tworzenia swoich własnych opinii na podstawie krytycznego spojrzenia na rzeczywistość. Dopiero, kiedy wytworzymy swoje sądy na temat, o którym posiadamy wiedzę, możemy osiągnąć stan oświecenia. „Skoro zatem ktoś zapyta, czy żyjemy w oświeconej epoce, wówczas w odpowiedzi usłyszy, że nie, ale że żyjemy
    w epoce oświecenia” (Ibid., s. 51) – to kolejne słowa Kanta, które moim zdaniem nie straciły aktualności. Czy zatem nadal żyjemy w epoce oświecenia? Jestem przekonana, że mimo upływu ponad dwustu lat, nadal go nie osiągnęliśmy. Trudno wyeliminować konformizm w myśleniu, przede wszystkim dlatego, ponieważ ułatwia on życie
    w społeczeństwie. Warto jednak próbować przekraczać kolejne granice, starać się oswobadzać z więzów utartych poglądów i wyznaczać własne ścieżki myślenia by osiągnąć oświecenie. Podsumowując, myślę że hasło „Sapere Aude!” jest możliwe do zrealizowania. Człowiek, który chce nad sobą pracować, może wyzwolić się z istniejących schematów pojmowania świata i w rezultacie odważyć się być mądrym.

  15. Kant daleki jest od jednoznaczności. Nie wiem, czy ten proces „wyjścia” ma odbyć się indywidualnie, czy też oświecone ma być całe społeczeństwo, jakiś kolektyw. Brakuje precyzji, czy to „myślenie samemu” jest procesem, który trwa, czy też stanowi dopiero zadanie do wypełnienia. Kant nie daje prostej odpowiedzi na ważne pytanie: czy w zachodzącej zmianie człowiek ma przyjąć aktywną postawę i „mieć odwagę posługiwać się własnym rozumem”, a może bywa niekiedy sprowadzony do roli biernego przedmiotu zmiany, jaka się dokonuje?
    Jak uciec od własnej niedojrzałości? I tutaj Kant nie pozostawia klarownych rozwiązań. Ludzie owszem, osiągną dojrzałość, jeżeli nie będą podporządkowywać się zwierzchnictwu, ale na koniec usłyszą, że „muszą być posłuszni, a będą mogli myśleć do woli”. I gdzie ta wolność?
    Ciekawe, że prywatnym użyciem rozumu jest ślepym i posłusznym wykonywaniem obowiązków jednostki wobec społeczności (duchowny ma wygłaszać kazania zgodnie z „symbolami wiary Kościoła”. A przecież prywatność powinna oznaczać możliwość robienia tego, co się chce, w zaciszu swojego domu, gabinetu etc.
    Na szczęście Kant zostawia rozumującym sferę publicznego użycia rozumu, gdzie można używać go w sposób wolny i publiczny np. gdy duchowny publicznie zgłasza swoją propozycję naprawy aparatu kościelnego. W całym podziale brakuje osobistej wolności, bo ta prywatna jest według Kanta de facto związana z publicznymi obowiązkami. Jak czytamy: Publiczny użytek ze swego rozumu musi być zawsze wolny i tylko taki użytek może doprowadzić do urzeczywistnienia się Oświecenia wśród ludzi, natomiast prywatny użytek może być często bardzo ograniczony, a mimo to nie stanowić jakiejś szczególnej przeszkody dla postępu Oświecenia”. Według mnie jest to dalece nieprzekonujące, czyżby „odwaga, by być mądrym” może dokonać się tylko wtedy, gdy jednostka jest posłuszna? Nie wspomnę tutaj nie przyzwoleniu na to, by użycie rozumu w sferze publicznej ograniczało się jedynie do uczonych, czy „publiczności czytającego świata”.
    Nie zgadzam się z Kantowską ideą zapewnienia wolności publicznego i uniwersalnego rozumu poprzez oddanie się pod opiekę jakiemukolwiek reżimowi, czy władcy (znamienny przykład króla pruskiego Fryderyka II)
    Sądzę, że sposób myślenia filozofa koncentruje się wokół wyjścia, ale jest ono skupione wokół porzucenia niedojrzałości w sprawach religii. Próba odrzucenia idei Boga zawiera się w maksymie: „myśleć samemu” – rozum oświeceniowy miał być rozumem czynnym, wytwórczym, który sam ustanawia prawa dla siebie. Przyjmowanie praw z zewnątrz jest przesądem, czyli głównym obiektem Kantowskiej krytyki. Stąd pozbycie się starej metafizyki opartej na Bogu i duszy.
    Jeśli, jak pisze Immanuel Kant: „wszelka wiara jest więc subiektywnie wystarczającym, obiektywnie
    zaś świadomie niewystarczającym uważaniem czegoś za prawdę”, to muszę przyznać, że moim zdaniem wolę subiektywną wiarę, która ukształtowała światopogląd, niż Kantowską religię czystego rozumu.

  16. Wezwanie “sapere aude” jest możliwe do zrealizowania. Wymaga to jednak wielkiego wysiłku ponieważ nie sprzyja temu ani ludzka natura: „Lenistwo i tchórzostwo to przyczyny, dla których tak wielka część ludzi, mimo wyzwolenia ich przez naturę z obcego kierownictwa (naturaliter maiorenneś), pozostaje chętnie niedojrzałymi przez całe swoje życie.”, ani otoczenie: ”O to, by większa część ludzi (a wśród nich cała płeć piękna) uważała krok ku dojrzałości, już sam dla siebie trudny, także za niebezpieczny – o to troszczą się już ich opiekunowie, którzy łaskawie podjęli się trudów nadzorowania.” Przezwyciężenie tych przeciwności jest bardzo trudnym zadaniem „Toteż tylko niewielu ludziom udało się wydobyć z niedojrzałości dzięki własnej pracy swojego ducha i stanąć pewnie na swych własnych nogach.” Lecz nawet jeśli wykonamy tak potężną prace nie jesteśmy w dzisiejszym świecie w stanie samodzielnie ukonstytuować całości naszego światopoglądu. Powodem tego nie jest jednak w naszych czasach chęć ograniczenia samodzielności umysłowej czy wolności słowa lecz paradoksalnie rozwój nauki i techniki. Nowoczesne środki komunikacji, a zwłaszcza internet zasypują nas taką lawiną informacji, że niemożliwe jest wytworzenie całkiem samodzielne posortowanie ich wszystkich na wartościowe i niewartościowe a następnie przetworzenie we własną oryginalną myśl. W wybranej dziedzinie, a nawet kilku możemy dojść do takiej specjalizacji że będziemy w stanie czynić publiczny użytek z naszego rozsądku, krytykować niesłuszne poglądy i przedstawiać publiczności własne lecz i one nigdy nie będą w stu procentach oryginalne. Ponadto nauka wytworzyła tyle dziedzin wiedzy że gdybyśmy chcieli poznać je wszystkie nie starczyło by nam życia. Zatem samodzielne ukonstytuowanie światopoglądu nie jest w pełni możliwe skazani jesteśmy na posiłkowanie się cudzymi opiniami co wcale jednak nie zwalnia nas z obowiązku samodzielnego myślenia.

  17. Uważam, że wezwanie „sapere aude” da się zrealizować, ale nie każdy człowiek to potrafi. Sam Kant pisze w swoim artykule: „(…) każdemu pojedynczemu człowiekowi trudno jest wydobyć się z niedojrzałości, która stała się prawie jego drugą naturą. Polubił ją nawet (…)”. Z jego słów łatwo można wywnioskować, że przyzwyczajamy się do swojej „niedojrzałości”, wolimy nie podejmować ważnych decyzji, wolimy zdać się na zdanie innych i wpasować w utarty schemat „myślenia”, a w rzeczywistości wolimy nie myśleć. O wiele łatwiej przychodzi nam oparcie swojego światopoglądu na wypracowanym przez minione pokolenia systemie, który przepełniony jest zabobonami. Nie twierdzę, że wszystkie „wynalazki” naszych ojców i dziadków, tracą na wartości w dzisiejszych czasach – one po prostu potrzebują wprowadzenia innowacji. Dla przykładu podam system demokracji. Został wymyślony już w starożytności, lecz czy w takiej samej, niezmiennej formie mógłby istnieć w XXI-wiecznym państwie? Naturalnie, że nie. Potrzebował wielu wieków ewolucji (rozszerzenia praw obywatelskich na całą ludność państwa, wprowadzenia trójpodziału władzy), aby dostosować się do rozwijających się poglądów i nowych potrzeb ludzi. Skąd wzięły się w nim zmiany? Oczywiście wprowadzili je ci właśnie ludzie. Lecz nie każdy człowiek miał wpływ na kształt tych zmian. Tylko ci nieliczni – najinteligentniejsi i najbardziej wpływowi mogli wykorzystać swój rozum do „użytku publicznego”, ludzie posiadający siłę przebicia, innymi słowy „opiekunowie ludu”. Dlatego uważam, że sposób postępowania zaproponowany przez Kanta, według którego każdy powinien oddzielić prywatny użytek swojego rozumu od publicznego nie ma zastosowania w praktyce. Ludzie pełniący funkcje państwowe, mogą bardzo łatwo, dzięki swojej posadzie, dotrzeć do publiczności i zachęcać ją do swoich poglądów, sprzeniewierzając się tym samym zasadzie prywatnego użytkowania swojego rozumu na powierzonym stanowisku publicznym. Natomiast osoby, które nie mają możliwości dotarcia do większego grona słuchaczy, nie mają też możliwości publicznego wykorzystania swojego rozumu. Taka sytuacja, tak jak mówiłem, prowadzi do „polubienia swojej niedojrzałości”. Stąd moja odpowiedź: nie każdy ma potrzebę, potrafi i chce używać własnego rozumu. Bo skoro ktoś, kto cieszy się autorytetem, pełni ważną funkcję we wspólnocie, do której należę, mówi mi, że to jest dobre, a to złe, to po co ja mam dociekać i rozmyślać nad tym, kiedy „ktoś mądrzejszy ode mnie”, podaje mi na tacy „gotowy światopogląd”, uporządkowany system wartości.

    Współcześnie schemat ten zasadniczo się nie zmienił. Owszem, człowiek w prostszy sposób może podzielić się swoimi poglądami z resztą społeczeństwa, nie pełniąc w nim szczególnej roli. Nie oznacza to jednak, że osoba „pasterza ludu” przestała istnieć. Nadal odgrywają oni decydującą rolę w kształtowaniu spojrzenia na świat szerokich mas ludzkich. Jedyna różnica polega na tym, że coraz rzadziej osobą posiadającą tak duży autorytet jest kapłan czy polityk. Teraz władzę nad kreowaniem ludzkiego światopoglądu posiadają dziennikarze, celebryci, a także osoby z naszego najbliższego otoczenia, które są na tyle silne, by podporządkować sobie innych.

    Podsumowując moją wypowiedź muszę stwierdzić, że współcześni ludzie dzielą się na dwie grupy: jedni realizują wezwanie „sapere aude”, mają odwagę korzystać z własnego rozumu, natomiast drudzy, niczym owce w owczym pędzie, podążają za pierwszymi podporządkowują się im. Dlatego mimo wolności jaką posiada współczesny człowiek, nie każdy wszedł na drogę Oświecenia. Możemy mieć jedynie nadzieję, że słowa Kanta, których użył do określenia swojej epoki, mogą posłużyć także do opisania XXI wieku: „Jeśli więc teraz kto zapyta: czy żyjemy obecnie w oświeconej epoce? – odpowiedź brzmieć będzie: Nie! ale w epoce Oświecenia.”

  18. Immanuel Kant napisał swój traktat w roku 1784. Tekst ten jednak nieustannie zadziwia swoim uniwersalnym przekazem. „Sapere aude” jest jak manifest skierowany do każdej ludzkiej jednostki, który zachęca do walki z własnym lenistwem i własnymi słabościami, do nieustannej pracy nad sobą, by wreszcie wyrwać się z jarzma niewoli umysłu.
    Czy człowiek jest zdolny samodzielnie ukształtować swój pogląd na świat bez wpływu osób trzecich? Odpowiedź brzmi- nie. Już od najmłodszych lat człowiek czy też dziecko kształtowane jest przez środowisko, w którym żyje- przez rodziców, opiekunów, szkołę. Dopiero wówczas, kiedy człowiek wkracza w etap dojrzewania, staje się na tyle samodzielny, by móc wyrobić sobie własne stanowisko na temat wpajanych mu wcześniej zasad, teorii czy też prawd. Wiele lat jeszcze trwa etap kształtowania swojego światopoglądu, już niezależnie od najbliższego środowiska, ale w dobie Internetu zawsze (bądź też prawie zawsze) pod wpływem mediów. Następnie przychodzi etap, kiedy człowiek jest na tyle dojrzały emocjonalnie i intelektualnie, że sam może zdecydować o swojej niezależności, o swoich poglądach i przekonaniach. Jednak jak zaznacza Kant: „(…)każdemu pojedynczemu człowiekowi trudno jest wydobyć się z niedojrzałości, która stała się prawie jego drugą naturą. Polubił ją nawet, tę swoją niedojrzałość(…)”.(Kant Immanuel, Rozprawy z historii filozofii, Wydawnictwo Antyk, Kęty 2005, str. 44.)
    Co natomiast w przypadku, kiedy mamy do czynienia z człowiekiem dojrzałym i świadomym- który chce mieć wpływ na otaczające go życie, chce otwarcie wyrażać swoje poglądy, ale nie zgadza się z otaczającą go rzeczywistością. Czy znajomość hasła „sapere aude” upoważnia go do bycia nieposłusznym obywatelem? Czy jego odwaga i mądrość upoważnia go do nieprzestrzegania przepisów drogowych i niepłacenia podatków? Z pomocą przychodzi tutaj teoria Kanta o publicznym i prywatnym użytku z rozumu. Prywatny użytek z rozumu zobowiązuje nas do ograniczonego korzystania z wolności rozumu, tzn. do rzetelnego i sumiennego wypełniania powierzonych praw i obowiązków, mimo że z niektórymi narzuconymi prawami czy przepisami możemy się nie zgadzać. Publiczny pożytek z rozumu pozwala natomiast na otwarte wygłaszanie swojego własnego zdania czy to w dyskusjach w kręgu rodziny, znajomych czy też w debacie publicznej.
    Reasumując, hasło „sapere aude” da się zrealizować, natomiast wymaga to dojrzałości intelektualnej oraz świadomości pewnych trudności i ograniczeń. Umiejętność wyborów, czy też wykreowania swoich własnych przekonań na tle tych poznanych i wpojonych jest prawdziwą mądrością.

  19. Co to jest oświecenie? „Oświeceniem nazywamy wyjście człowieka z niedojrzałości, w która popadł z własnej winy.” Jego hasło brzmi: „Sapere aude!”. Ale czy to wezwanie da się zrealizować, by moc całkiem samodzielnie i niezależnie określić nasz pogląd na świat? Myślę, ze gdyby nie było to możliwe Immanuel Kant nie umiał by dostrzec różnicy miedzy człowiekiem oświeconym, świadomym a niedojrzałym. Co to jest niedojrzałość? „Niedojrzałość to niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem bez obcego kierownictwa.” Wielu ludzi wręcz woli pozostać niedojrzałym, ponieważ jest to wygodne. Nie musza ponosić odpowiedzialności za decyzje, których nie musieli podejmować, bo zrobił to za nich ktoś kogo Immanuel Kant określa jako ”opiekunów”. Ale czy określanie wszystkich ludzi jako niedojrzałych nie jest zbyt odważne i nie dyskryminuje wszystkich tych, którym „udało się wydobyć z niedojrzałości dzięki własnej pracy swego ducha”? Przecież możliwość „by publiczność oświeciła się sama (…) jest nieunikniony, jeśli pozostawić publiczności (ludziom) wolność.” Nie można narzucić wszystkim ludziom jednego kanonu wiedzy i wzoru postepowania w każdej sytuacji, by pozostawić ich w niedojrzałości z czego czerpali by korzyści „opiekunowie”. Tego typu zachowanie było by wręcz gwałtem na ludzkiej naturze, „której podstawowym powołaniem jest właśnie postęp w dziedzinie oświecenia”. Nie może być jednak tak, ze człowiek, który uważa się za oświeconego zaprzestaje wykonywać swoje obowiązki w imię oświecenia właśnie. Aby państwo ludu oświeconego mogło sprawnie funkcjonować potrzebny jest „pewien mechanizm” dzięki któremu człowiek może wykonywać swoje obowiązki bez sporu z własnym sumieniem. Dzięki wolności, która jest warunkiem oświecenia się publiczności i którą powinno gwarantować państwo człowiek oświecony może jako uczony wskazać błędy w państwie, światopoglądzie dogmatach itp. Reasumując uważam że możliwe jest realizowanie hasła „ sapere aude”. Wymaga to rzecz jasna pewnego wysiłku, wykazania się odwagą i przede wszystkim nonkonformizmem.

  20. Znów posłużę się wierszem, tym razem Ignacego Krasickiego „Do…”, który de facto odpowiada w lakoniczny, lecz, mojej opinii, wyczerpujący sposób na postawione pytania.

    „I stał się oświecon, w rozum się wzbogacił,
    Ale też dosyć drogo ten rozum opłacił.
    Tysiącami lat głupi w staraniu i trudzie –
    Bez starania i trudu dziś rozumni ludzie.”

    Nie jesteśmy bowiem w stanie wytworzyć całkowicie samodzielnie naszego poglądu na otaczającą nas rzeczywistość. Pierwszymi osobami przeszkadzającymi w tym przedsięwzięciu są nasi rodzice, czy też opiekunowie. To oni przekazują nam od samego początku pewne zasady i interpretacje otaczającego świata, które zostawiają, czy tego chcemy czy nie, swój ślad w naszym myśleniu.
    Weźmy jednak „pod lupę” jeden z przykładów, który podaje Kant – księdza. Duchowny według filozofa dla prywatnego użytku naucza wiernych o prawdach kościoła, lecz niekoniecznie się z nimi zgadzać i w myśl „sapere aude” oraz publicznego użytku „korzysta on z nieograniczonej wolności posługiwania się nim [tj. rozumem – przyp. B.G.] i przemawia we własnym imieniu” (I. Kant, „Co to jest oświecenie?”, s. 4). A występując we własnym imieniu, wyzwala się z oków owych dogmatów narzuconych z góry. Czy, aby jednak na pewno samodzielnie konstytuuje swój pogląd? Nie, ponieważ jako uczony „(…) za pośrednictwem swoich pism przemawia do publiczności we właściwym tego słowa znaczeniu” (ibidem, s. 3), a więc według Kanta, czyniąc publiczny użytek swego rozumu. Owe pisma stanowią punkt odniesienia do wyprowadzenia własnej wizji świata i są do tej czynności niezbędnym składnikiem. Tym samym nie jest to całkowicie suwerenne postrzeganie, bowiem, co prawda, z jednej strony odcinamy kajdany, niemniej wciąż pozostaje odcisk tychże, bez którego niemożliwym byłoby zrealizowanie hasła „sapere aude”. Swoiste perpetuum mobile.
    Hasła, do którego odnieść możemy znów ironiczne słowa Ignacego Krasickiego („Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki”): „Nie tak trudno zostać filozofem, jak waszmość rozumiesz: chwal tylko, co drudzy ganią, myśl jak chcesz, byleby osobliwie, kiedy niekiedy z religii zażartuj, decyduj śmiele, a gadaj głośno; przyrzekam, iż ujdziesz wkrótce za wielkiego filozofa.” Owo kantowskie wyzwalanie znów dostrzegamy w stawaniu w opozycji do istniejącego porządku: „chwal tylko, co drudzy ganią”, lecz nosi ono cechy pewnej postawy dla zasady: „bo tak”. Niemniej i tak może być ona twórcza, bo wszak trzeba się na coś takiego odważyć zgodnie z dewizą „sapere aude”.

    Cytaty za:
    Immanuel Kant, „Co to jest oświecenie?” [http://chomikuj.pl/dr_vanini/Immanuel+Kant+-+Co+to+jest+O*c5*9bwiecenie,237714572.doc], s. 3, 4.

  21. Wielu ludzi w dzisiejszych czasach boi się lub nie chce podjąć wysiłku, aby posługiwać się własnym rozumem: polega wyłącznie na opinii innych ludzi i robi to, co inni uważają za słuszne bez zastanowienia się, czy tak jest w rzeczywistości.
    Moim zdaniem hasło „sapere aude” jest możliwe do zrealizowania. Potrzeba jednak wiele pracy, by społeczeństwo chciało dojrzeć, ponieważ „pojedynczemu człowiekowi trudno jest wydobyć się z niedojrzałości, […] polubił ją” (http://chomikuj.pl/dr_vanini/Immanuel+Kant+-+Co+to+jest+O*c5*9bwiecenie,237714572.doc, 1 str.). W dzisiejszym świecie niemożliwe jest, aby być całkowicie wolnym. Jesteśmy poddani wielu instytucjom. W takiej sytuacji również jest ciężko konstruować poglądy na świat, ponieważ poniekąd jesteśmy uzależnieni od zdania osób, które ograniczają naszą wolność.
    Należy zachęcać ludzi do lektur, dyskusji, refleksji nad otaczającym nas światem. Jednocześnie nie można zmuszać ludzi do myślenia w określony sposób. Trzeba zostawić wiele wolności jednostce i zachęcić do tego, by się rozwijała. Nie jest wtedy tylko marionetką. Dlatego bardzo ważny jest publiczny użytek ze swojego umysłu, ponieważ „musi być wolny”. Tak używając swojej mądrości, można przedstawiać swoje zdanie bez ograniczeń (na przykład przez publikacje), które często może wpłynąć także na innych. Natomiast prywatny użytek ze swojego umysłu powinni czynić wszyscy, zastanawiając się nad sensem tego, co nas otacza oraz przekazując wiedzę, którą różne instytucje chcą się podzielić.
    Uważam za niemożliwe, byśmy mogli samodzielnie wybierać hierarchię naszych wartości. Jeśli będziemy to robić sami, te poglądy będą niepełne. Natomiast czytając różne dzieła, dyskutując z innymi na temat własnych przekonań, znając opinie innych ludzi, będziemy w stanie dokładniej przeanalizować dany problem i decydować o swoim stanowisku. Gdy będziemy znać poglądy innych, łatwiej będzie zobaczyć to, co uważamy za słuszne albo wręcz przeciwnie – zobaczyć, że nasze przekonania nie opierały się na wiedzy, ale jedynie przypuszczeniach, przez co były błędne.

  22. Kant pisze, że jedyną przyczyną niedojrzałości człowieka jest brak odwagi posługiwania się własnym rozumem, a nie brak rozumu: „dogmaty i formułki – owe mechaniczne narzędzia rozumnego używania, a raczej nadużywania swych naturalnych zdolności – to dzwoneczki błazeńskie wiecznie trwającej niedojrzałości” (Rozprawy z filozofii historii, Immanuel Kant, przekł. i oprac. Translatorium Filozofii Niemieckiej Instytutu Filozofii Uniwersytety im. Mikołaja Kopernika pod kier. Mirosława Żelaznego, Antyk, Kęty 2005). Kant nawołuje do nabrania odwagi i posługiwania się własną mądrością. Jedyną drogą do oświecenia się człowieka i samego Oświecenia jest według niego wolność, tj. wyjście spod jarzma obcego kierownictwa i wygłaszanie publicznie swoich poglądów – czynienie użytku publicznego ze swego rozumu. Tutaj pojawia się pytanie czy faktycznie człowiek jest w stanie zupełnie samodzielnie ukształtować swój pogląd na świat, moralność itd.
    Wyobraźmy sobie sytuację, że na bezludną wyspę trafia niemowlę. Dziecko jakimś cudem nie zostaje rozszarpane przez dzikie zwierzęta, nie ginie z rąk złych piratów, nie zabiera go fala oceanu. Czy po osiągnięciu dojrzałości, wysłane do rozwiniętej cywilizacyjnie stolicy któregoś z europejskich państw, będzie wygłaszało swoje poglądy na temat życia publicznego, sytuacji ekonomicznej, polityki czy zwyczajów? Raczej nie. Moim zdaniem człowiek jest systemem ukształtowanym przez różne czynniki, również zewnętrzne. Na jego poglądy wpływają nie tylko geny, cechy wrodzone, ale również wychowanie, środowisko, w którym przebywa. Nie oznacza to oczywiście zupełnego zniewolenia umysłowego i duchowego człowieka, a tylko nagromadzenie pewnych wartości, w tworzeniu których pomógł mu świat zewnętrzny. Gdyby nie pewien uniwersalizm w ich tworzeniu, nie istniałyby ogólnie rozumiane pojęcia takie jak moralność, prawda, honor itd. Człowiek żyjący na bezludnej wyspie nie potrafi odróżniać dobra od zła, bo nikt go tego nie nauczył, nikt mu nie powiedział co jest czym.
    Jeśli – nie bez pomocy świata zewnętrznego – stworzyliśmy swój własny system wartości i pogląd na świat (oświeciliśmy się), to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrealizować kantowskie hasło „Sapere Aude!”. Moim zdaniem o ile nie jesteśmy w stanie zupełnie samodzielnie skonstruować własnej mądrości, to jesteśmy w stanie posługiwać się tą mądrością zdobytą przez całe życie i czerpać z niej użytek prywatny i – jeśli mamy w sobie na tyle odwagi – użytek publiczny.

  23. Uważam, że wezwanie „sapere aude” da się zrealizować, ale nie każdy człowiek to potrafi. Sam Kant pisze w swoim artykule: „(…) każdemu pojedynczemu człowiekowi trudno jest wydobyć się z niedojrzałości, która stała się prawie jego drugą naturą. Polubił ją nawet (…)”. Z jego słów łatwo można wywnioskować, że przyzwyczajamy się do swojej „niedojrzałości”, wolimy nie podejmować ważnych decyzji, wolimyzdać się na zdanie innych i wpasować w utarty schemat „myślenia”, a w rzeczywistości wolimy nie myśleć. O wiele łatwiej przychodzi nam oparcie swojego światopoglądu na wypracowanym przez minione pokolenia systemie, który przepełniony jest zabobonami. Nie twierdzę, że wszystkie „wynalazki” naszych ojców i dziadków, tracą na wartości w dzisiejszych czasach – one po prostu potrzebują wprowadzenia innowacji. Dla przykładu podam system demokracji. Został wymyślony już w starożytności, lecz czy w takiej samej, niezmiennej formie mógłby istnieć w XXI-wiecznym państwie? Naturalnie, że nie. Potrzebował wielu wieków ewolucji (rozszerzenia praw obywatelskich na całą ludność państwa, wprowadzenia trójpodziału władzy), aby dostosować się do rozwijających się poglądów i nowych potrzeb ludzi. Skąd wzięły się w nim zmiany? Oczywiście wprowadzili je ci właśnie ludzie. Lecz nie każdy człowiek miał wpływ na kształt tych zmian. Tylko ci nieliczni – najinteligentniejsi i najbardziej wpływowi mogli wykorzystać swój rozum do „użytku publicznego”, ludzie posiadający siłę przebicia, innymi słowy „opiekunowie ludu”. Dlatego uważam, że sposób postępowania zaproponowany przez Kanta, według którego każdy powinien oddzielić prywatny użytek swojego rozumu od publicznego nie ma zastosowania w praktyce. Ludzie pełniący funkcje państwowe, mogą bardzo łatwo, dzięki swojej posadzie, dotrzeć do publiczności i zachęcać ją do swoich poglądów, sprzeniewierzając się tym samym zasadzie prywatnego użytkowania swojego rozumu na powierzonym stanowisku publicznym. Natomiast osoby, które nie mają możliwości dotarcia do większego grona słuchaczy, nie mają też możliwości publicznego wykorzystania swojego rozumu. Taka sytuacja, tak jak mówiłem, prowadzi do „polubienia swojej niedojrzałości”.Stąd moja odpowiedź: nie każdy ma potrzebę, potrafi i chce używać własnego rozumu. Bo skoro ktoś, kto cieszy się autorytetem, pełni ważną funkcję we wspólnocie, do której należę, mówi mi, że to jest dobre, a to złe, to po co ja mam dociekać i rozmyślać nad tym, kiedy „ktoś mądrzejszy ode mnie”, podaje mi na tacy „gotowy światopogląd”, uporządkowany system wartości.
    Współcześnie schemat ten zasadniczo się nie zmienił. Owszem, człowiek w prostszy sposób może podzielić się swoimi poglądami z resztą społeczeństwa, nie pełniąc w nim szczególnej roli. Nie oznacza to jednak, że osoba „pasterza ludu” przestała istnieć. Nadal odgrywają oni decydującą rolę w kształtowaniu spojrzenia na świat szerokich mas ludzkich. Jedyna różnica polega na tym, że coraz rzadziej osobą posiadającą tak duży autorytet jest kapłan czy polityk. Teraz władzę nad kreowaniem ludzkiego światopoglądu posiadają dziennikarze, celebryci, a także osoby z naszego najbliższego otoczenia, które są na tyle silne, by podporządkować sobie innych.
    Podsumowując moją wypowiedź muszę stwierdzić, że współcześni ludzie dzielą się na dwie grupy: jedni realizują wezwanie „sapere aude”, mają odwagę korzystać z własnego rozumu, natomiast drudzy, niczym owcew owczym pędzie, podążają za pierwszymi podporządkowują się im. Dlatego mimo wolności jaką posiada współczesny człowiek, nie każdy wszedł na drogę Oświecenia. Możemy mieć jedynie nadzieję, że słowa Kanta, których użył do określenia swojej epoki, mogą posłużyć także do opisania XXI wieku: „Jeśli więc teraz kto zapyta: czy żyjemy obecnie w oświeconej epoce? – odpowiedź brzmieć będzie: Nie! ale wepoce Oświecenia.”

    Damian Głowacki

  24. W mojej opinii, w dzisiejszych czasach hasło „sapere aude” jest możliwe do zrealizowania, jednak wymaga w ludziach dużego samozaparcia, by porzucić wygodę i zacząć patrzyć na świat z innej perspektywy. Oczywiście, nie od razu możemy rozpocząć proces samodzielnego myślenia. Na początku duży wpływ na nas ma rodzina i środowisko w którym egzystujemy. Jednak z czasem należy porzucić wygodne myślenie i zacząć kształtować własną opinie na różne tematy. Zdaję sobie sprawę, że dla jakiegoś procentu społeczeństwa nie będzie to łatwe(nie tylko ja tak myślę, nawet Kant napisał w swoim tekście „Toteż każdemu pojedynczemu człowiekowi trudno jest wydobyć się z niedojrzałości, która stała się prawie jego drugą naturą”), bo po co porzucać tryb życia, który jest przyjemny i nie wymaga posługiwania się tą trudną czynnością zwaną myśleniem, można przecież przyjąć zdanie mediów, które z wielką chęcią zaszczepią nam opinię na wszystkie tematy.
    Kant pisał „Lenistwo i tchórzostwo to przyczyny, dla których tak wielka część ludzi, mimo wyzwolenia ich przez naturę z obcego kierownictwa, pozostaje chętnie niedojrzałymi przez całe swoje życie”. Nie trudno mi się z tym nie zgodzić, gdyż wymienione przez niego przyczyny da się dostrzec także dzisiaj.
    Odnoszę takie wrażenie, że człowiek, który wyraża głośno swoje zdanie, a które to zdanie jest sprzeczne ze zdaniem tłumu to od razu jest szykanowany i wyśmiewany. Czy powinno oto chodzić? W obawie przed lekceważeniem, ludzie nie chcą ryzykować i idą za głosem tłumu, wmawiając sobie, że mają rację, bo zdecydowana większość podziela ich zdanie.
    Człowiek musi także umiejętnie oddzielić dwie kwestię używania rozumu, tj. publicznie i prywatnie. Konkretnie, chodzi mi o ludzi, którzy piastują jakieś ważne stanowisko i stoją dosyć wysoko w hierarchii, choćby państwa. W ich przypadku jest to dosyć istotne, by wiedzieć kiedy posłużyć się stwierdzeniem, które wypada w danej chwili powiedzieć.
    Podsumowując , uważam hasło „sapere aude” za jak najbardziej możliwe do spełnienia, pod warunkiem, że w końcu ludzie zaczną doceniać to, iż dostali od Boga wyjątkowy dar, tj. rozum, z którego, naprawdę, powinni się nauczyć poprawnie korzystać. Należy skończyć z patrzeniem poprzez pryzmat wygody i lenistwa, należy myśleć po swojemu i do takiego sposobu życia zachęcać innych mieszkańców naszej planety.

  25. Jaka szkoda, że nie przeczytałam tego przed maturą! Miałabym za sobą wielkiego myśliciela, którego artykułem ściśniętym w ręku, wymachiwałabym przed nauczycielami. Na maturę nauczyłam się tego, co mi przez trzy lata wkładano do głowy i udało się – zdałam i dostałam się na uniwersytet. Nie użyłam swojego rozumu, tylko zaczerpnęłam wiedzę od opiekunów. Zrobiłam to ze strachu i obowiązujących reguł, bo inaczej nie zdałabym matury. Czy mój pojedynczy bunt w sprawie trenów Kochanowskiego na maturze byłby dowodem odwagi czy głupoty ? Czy mój pojedynczy głos zmieniłby coś podczas następnych matur? Czy ograniczyłam swój użytek prywatny na rzecz publicznego ? W końcu, czy w takim razie jest to prawdziwa WOLNOŚĆ?
    Obawiam się, że czysto ideologiczne hasło SAPERE AUDE byłoby trudne do wprowadzenia w życie. Z chęcią powieszę je sobie na ścianie i w chwilach zwątpienia z zaciśniętymi zębami będę patrzeć na nie, powtarzając sobie w duchu „stać mnie na więcej”. Tylko czy na pewno o to Kantowi chodziło… Tu chodzi o pełną, ciągłą zmianę myślenia i zmianę społeczeństwa. Chodzi o jednostkę w tłumie, a nie jednostkę w depresji. „Dlatego też publiczność może tylko powoli dojrzeć do Oświecenia. Rewolucja może wprawdzie doprowadzić do obalenia despotyzmu jednostek czy ucisku ze strony ludzi żądnych zysków i władzy – nigdy jednak nie doprowadzi do prawdziwej reformy sposobu myślenia; nowe przesądy, tak jak przedtem stare, staną się nicią przewodnią bezmyślnej masy.” ( str. 2 – Immanuel Kant – Co to jest Oświecenie.doc ). Problemem już na samym początku może być więc zbyt łatwa chwytność tego hasła, a przez to powierzchowne potraktowanie tematu. Po drugie tak silnie brzmiące: „Miej odwagę posługiwać się swym własnym rozumem” na samym początku, zdaje się blaknąć przy zdaniach o podziale użytku. Taki podział ułatwiający trudne do wprowadzenia w codzienne życie SAPERE AUDE może być ustępstwem, albo hipokryzją. Kiedy przytakuję komuś kto w moim odczuciu nie ma racji, bo tego wymaga porządek publiczny – nie jestem asertywny. Nie jestem asertywny kiedy się czegoś/kogoś boję. Dochodzimy do punktu, w którym zachowania tępione i propagowane przez Kanta prowadzą do jednego. . .
    Tylko o ile przyjmowanie wszystkiego bez przemyślenia jest głupotą, to w związku z funkcją publiczną godzenie się na coś sprzecznego z myślami, może być potraktowane jako jeden z „kroków”/etapów do kantowskiego, pełnego oświecenia. Tak jak każde wielkie hasła, tak i SAPERE AUDE zawiera w sobie coś z hiperboli i utopii, co pozwala w zderzeniu z rzeczywistością zachować potrzebną wzniosłość.
    Moim zdaniem najwyższym przejawem dojrzałości jest czerpanie wiedzy od tzw. opiekunów i konfrontowanie jej ze swoim zdaniem i prywatnymi badaniami. Pomyślmy jaka piękna i interesująca mozaika utworzyłaby się z przekazywanych z pokolenia na pokolenie myśli będących zderzeniem myśli poprzedników ze swoimi.

  26. Posługiwać się swym własnym własnym rozumem? Na perwszy pogląd wydaje się, że nie jest tak trudno, da się zrealizować. Jeżeliby było tak prosto…
    Codziennie za nas decyduje się, co mamy robić. Społeczeństwo już skonstruowało dla nas pryzblizny schemat życia, etyket zafiksował, jak mamy siebie powodzić, lekarz prodyktował, co można robić, a czego robić nie trzeba. Rodzice kontrolują ten proces, który chce się nazwać anty-„sapere aude”. I nie daj Boże zrobić coś nie tak, jak jest od ciebie oczekiwano, skręcić wbok s już rozczyszczonej dla ciebie drogi, na której już może i chciało by się, ale nie można znaleźć ani jednego kamienia. Wątpię, czy mopna istotnie zrealizować „sapere aude”. „Do wejścia na drogę Oświcenia nie potrzeba niczego prócz wolności i to wolności najnieszkodliwszej spośród wszystkiego, co nazwać można wolnością, mianowicie wolności czynienia wszechstronnego, publicnego użytku ze swego rozumu”.
    Czy jest możliwe wypełninie tego warunku? Czy może ta się wydarzyć, że wszędzie będzie możliwy „publiczny użytek z rozsądku”? Czy da się pozbiegnąć leności i tchórzostwa, niedojrzałości? Czy nie zawsze w jakimkolwiek stopniu będzie istniało antyhałso Oświecenia: „Nie potrzebuję myśleć, jeśli tylko mogę za wszystko zapłacić”? Czy można zrezygnować z ciągłego używania tych dogmatów i formułek?
    Chociaż i był ten tekst napisany w 1784r, ale i teraz jest on aktualny.I nie żyjemy jeszcze w oświeconej epokie, bo trudno jest mi uwierzyć, że będzie kiedyś panowało wszędzie „sapere aude” razem z publicznym użytkiem rozsądku (dopóki istnieją dyktatury i wojny).
    Z drugiej strony, „wolność o stopień niższa daje duchowi ludzi tę przestrzeń, która potrzebna mu jest do pełnego rozwoju swych możliwości”. Potwierdzenie temu można znaleźć w sztuce. Tak najepsze wiersze białoruskie zostały napisane, kiedy nie można było ich pisać.
    Takim czynem, kiedy nie jest możliwy publiczny użytek z rozsądku, umożliwia się rozwój możliwości człowieka.
    Wszędzie są zalety i wady. Wierzę, że „sapere aude” da się zrealizować. Ale wątpię.

  27. Według mnie tekst Immanuela Kanta jest pewnego rodzaju manifestem, który wzywa ludzi do samodzielnego myślenia. Większość z nas nie potrafi odnaleźć własnej drogi, szuka pomysłów i postaci, które potrafiłyby wskazać życiową drogę. Większość z nas stara się nie występować przed szereg, wtapia się w tłum. Kant nazywa niedojrzałością, która wyrażana jest poprzez brak odwagi. Autor tekstu uważa, że zawsze znajdzie się osoba, która jest chętna ukierunkować nasze życie na właściwą ścieżkę. Niestety nie mamy pewności, że kierunek ten będzie dla nas odpowiedni. Należy zatem zadać sobie pytanie czemu tak wielu ludzi się na to zgadza? Filozof kwituje to jednym krótkim zdaniem „ bardzo łatwo jest być niedojrzałym”. Nie bierzemy, nie chcemy brać odpowiedzialności za swoją życiową drogę.
    „ Sapere Aude”, czyli mniej odwagę posługiwać się własną mądrością jest adekwatnym hasłem, z którym każdy nieodpowiedzialny człowiek powinien się zapoznać i zmierzyć. Nie jest to proste. Można uznać je za wyzwanie. Otacza nas mnóstwo przeciwności, które starają się nam to utrudniać. Chociażby środki masowego przekazu, które usilnie próbują nas do czegoś namawiać. Władze kraju co dzień pokazuje jak powinniśmy się zachować wobec nowo wprowadzonych przepisów, czy jak zachować się w aktualnie panującej sytuacji. Nie ma tu miejsca na własne zdanie i kierowanie się rozsądkiem. Ważne jest aby dokonać trafnego wyboru, mieć odwagę i wypowiedzieć swoje zdanie, posługiwać się swoją mądrością.
    Jak zatem należy odpowiednio postępować, w zgodzie z autorytetami, lecz nie przeciw swojemu rozumowi? Kant przedstawił bardzo ciekawą propozycję rozwiązania tego problemu. Należy rozdzielić użytek z rozsądku na prywatny i publiczny, podczas wygłaszania opinii na dany temat. Kant zauważył, że korzystanie z rozsądku publicznego nie jest łatwym zadaniem i wiążę się z pewnym ryzykiem. Jednak bez podejmowania żadnych prób nie jesteśmy w stanie się czegokolwiek nauczyć. Człowiek uczy się poprzez doświadczenia życiowe, aż w końcu uda mu się osiągnąć stan idealny.
    Po mimo upływu czasu od napisania artykułu Kanta, ludzie nadal próbują kreować się na swoich idolów i oglądają się na innych, gdyż nie potrafią podjąć samodzielnej decyzji. Historia najnowsza pokazuje, że znajduje się wielu chętnych pokierować naszym życiem.. Każdy człowiek osiąga odrębną dojrzałość wewnętrzną w różnym czasie. Dopiero po osiągnięciu tej dojrzałości powinien kierować swoim życiem. Ale kto powinien decydować o nas przed osiągnięciem tej dojrzałości? Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć

  28. ”Sapere aude”, a więc myśl przewodnia epoki Oświecenia znaczy nie mniej nie więcej jak „miej odwagę posługiwać się własną mądrością”. Filozofowie oświeceniowi interpretowali tą starożytną dewizę jako zachętę do odważnego korzystania ze swego rozumu, sugerowali stosowanie w percepcji świata aktywności intelektu, przy czym intelektu swojego. Główny teoretyk filozofii tej epoki, czyli Kant zachęca więc do korzystania ze swego rozumu podczas rejestracji wszystkich zachodzących dookoła niego zjawisk, do tworzenia własnych teorii i własnych prawd, własnych wniosków, które nie byłyby bezmyślnym i bezkrytycznym korzystaniem z dorobku innych. Człowiek musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, bowiem powierzając różne aspekty swojego życia osobom trzecim (Kant podaje przykłady: sumienie można oddać duchownemu, dietę powierzyć lekarzowi itp.) pozbawia siebie realnej kontroli nad swoim życiem, w ten sposób pozbawiając się także możliwości wysnucia wniosków i tez na temat świata, jaki go otacza. Zgadzając się, by oddać swoje sprawy innym pozbawia się też całkowicie świadomie możliwości życia według własnych zasad, własnych przykazań, które mógłby ukuć, gdyby patrzył na świat własnym, wolnym i odciętym od wpływów innych umysłem. Rzecz jasna niemożliwym jest wyrobienie sobie światopoglądu ”z niczego”. Opinie nasze i wnioski powstają bowiem w zgodzie (ale nie zgodzie bezrefleksyjnej, a popartej swoimi przemyśleniami na dany temat), lub w opozycji do czegoś. Ważnym jest tu punkt odniesienia. Wniosek jest z tego taki, że samodzielne sformułowanie prawd i zasad jest możliwe, ale nigdy nie będzie sformułowaniem od podstaw, bo nawet gdyby nasza myśl miałaby „powstać na spalonej ziemi”, to coś należałoby „spalić”, a więc do czegoś się odnieść. Wszak cały dobytek judeochrześcijańskiej myśli filozoficznej był rozszerzeniem (np. renesans jako nawiązanie do starożytności), lub zaprzeczeniem (renesans, a średniowiecze) zastanego porządku.

    Za inspirację do wysnucia powyższego wniosku, uważam niżej zamieszczony cytat, o którym już wspominałem w mojej pracy.

    ”Jeśli posiadam książkę, która zastępuje mi rozum, opiekuna
    duchownego, który zamiast mnie posiada sumienie, lekarza, który
    zamiast mnie ustala moją dietę itd., itd. – nie muszę sam o nic się
    troszczyć. Nie potrzebuję myśleć, jeśli tylko mogę za wszystko zapłacić;
    inni już zamiast mnie zajmą się tą kłopotliwą sprawą. O to, by
    większa część ludzi (a wśród nich cała płeć piękna) uważała krok ku
    dojrzałości, już sam dla siebie trudny, także za niebezpieczny – o
    to troszczą się już ich opiekunowie, którzy łaskawie podjęli się trudów
    nadzorowania. Kiedy już udało się im ogłupić ten swój inwentarz
    domowy i zatroszczyli się o to, by te spokojne stworzenia nie odważyły
    się zrobić ani kroku bez kojca dla niemowląt, do którego sami ich
    wsadzili, ukazują im niebezpieczeństwa, jakie grożą im w wypadku,
    gdyby próbowali samodzielnie chodzić. Niebezpieczeństwo to nie jest
    wprawdzie (jak wiemy) bardzo duże i po kilku upadkach nauczyliby
    się wreszcie chodzić, ale dość zazwyczaj jednego przykładu takiego
    upadku, by onieśmielić i odstraszyć od wszelkich dalszych tego rodzaju
    prób.”

  29. Pytanie dot.lektur “Co to jest oświecenie?”
    Czy hasło i wezwanie “sapere aude” da się istotnie zrealizować? Czy jesteśmy w stanie całkiem samodzielnie ukonstytuować nasz pogląd na świat, moralność itd? Odpowiadając na pytania posłuż się kantowskim rozróżnieniem na prywatny i publiczny użytek z rozsądku?
    Według Kanta, Oświecenie – to wyjście człowieka z niedojrzałości, w którą popadł z własnej winy. Ową niedojrzałość autor charakteryzuje jako niezdolność ludzi do posługiwania się własnym rozumem, bez ingerowania ze strony innych osób.
    Tak rozumując, uważam, że prawie każdą osobę można traktować jako niedojrzałą, czyli nie podejmującą decyzji samodzielnie. Myślę, że to nierealnym jest posługiwanie się tylko własnym rozumem przez całe życie.
    Nie ma wątpliwości, że przez znaczną część naszego życia znajdujemy się pod wpływem innych osób – tak zwanych „opiekunów”.
    Jako dzieci całkowicie zależeliśmy od swoich rodziców. To oni kształtowali znaczną część naszej osobowości, przyszłej mądrości. Czytamy te książki, które dają bądź polecają rodzice, często wybieramy uniwersytet, który rodzice uważają, że będzie dla nas najlepszy. Rodzice mają także wpływ na nasze poglądy polityczne.
    Wynika z tego, że pewna część naszego życia jest kształtowana przez mądrość rodziców. To ich wiedza wydaje się nam najbardziej poprawną i właściwszą. Jako że stanowią oni dla nas autorytet, nie musimy zastanawiać się nad tym czy mają rację. Ufamy im, przez co przyjmujemy i aprobujemy ich zdanie.
    W dalszych etapach życia, np. w pracy, robimy to, czego wymagają od nas przełożeni. Kierowanie się tylko i wyłącznie własną logiką, bez brania pod uwagę zdania kierownictwa, można doprowadzić nas do zguby – np. do utraty pracy.
    Nawet w modzie, w której wydawałoby się że nie ma tego problemu, możemy trafić pod wpływy którejś z grupy specjalistów modowych, którzy zadecydują, co będzie się nosić w przyszłym sezonie.
    Przykre, ale prawdziwe jest stwierdzenie, że wszędzie słyszymy „Nie myśleć! Oficer mówi: Nie myśleć! Nie dyskutować! Ćwiczyć! Robić! Radca finansowy: Nie myśleć! Płacić! Ksiądz: Nie rozmyślać! Wierzyć!”.
    Zgadzam się z tym, że niedojrzałość jest rzeczą bardzo wygodną, bo wtedy nie ma potrzeby myśleć samodzielnie, na własną odpowiedzialność, ponieważ ktoś zamiast nas jest w stanie zadbać o nasze potrzeby. I, co przykre, szybko przyzwyczajamy się da takiego układu, bo jest on po prostu dla nas komfortowy.
    Na szczęście, w krajach demokratycznych, gdzie wolność słowa nie jest ograniczana przez władzę, mamy prawo robić publiczny użytek ze swej mądrości, możemy pisać artykuły, być krytykami wszystkiego, ca nam się nie podoba, rozważać i wysnuwać wnioski, a to wszystko jest ważnym krokiem ku Oświeceniu.
    Natomiast użytek prywatny nie zbyt silnie sprzyja wyjściu z niedojrzałości, ponieważ jest ograniczony interesami jednostki, nie zawsze zainteresowanej, byśmy mówili to, co myślimy.
    Biorąc pod uwagę wymienione wyżej przykłady, nie mam żadnej wątpliwości, by stwierdzić, że nie jesteśmy w stanie samodzielnie, bez żadnej pomocy osób trzecich, zbudować pogląd na świat czy moralność.
    Bardzo bym chciała, żeby hasło “sapere aude” stało się mottem coraz większej części ludzi, bo póki co, osób prawdziwie dojrzałych, będących autorytetem dla innych nie ma wielu.

  30. W 1784 r. Immanuel Kant sformułował wezwanie „Sapere aude!”. Tym samym zaapelował do wszystkich ludzi, by odważyli się myśleć samodzielnie, świadomie poznawać świat, nie przyjmując bezkrytycznie cudzych poglądów. Przyznał, że nie jest to zadanie łatwe. Jak zauważał, „każdemu człowiekowi z osobna ciężko samodzielnie wyswobodzić się z wrodzonej niemal niedojrzałości. Pokochał ją nawet i w rzeczywistości nie jest w stanie od zaraz posłużyć się własnym rozumem, ponieważ nigdy nie dano mu tego spróbować (…) nieliczni są ci, którym udało się dzięki własnym staraniom swego ducha wydobyć się z niedojrzałości, a potem ruszyć pewnym krokiem” (I. Kant, Dzieła zebrane, t.VI Pisma po roku 1781, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2012, s.47). Czy zatem jest w ogóle możliwe, by konsekwentnie realizując myśl kantowską w pełni samodzielnie ukształtować swój światopogląd?
    Zdaniem Kanta do realizacji jego wezwania wystarczy „wolność, by czynić ze swego rozumu publiczny użytek w każdej sytuacji” (Ibidem, s.48.). Zatem wolność taka to swobodny obieg idei, prawo do publicznego prezentowania poglądów i dyskusji nad nimi. Oprócz użytku publicznego istnieje jednak także „osobisty użytek rozumu” (tłum. Tomasza Kupsia), a zatem „taki, jaki wolno [człowiekowi] czynić ze swego rozumu na pewnym powierzonym mu publicznym stanowisku czy urzędzie” (Ibidem.). Filozof nie zgadza się na rozkład instytucji społecznych, jaki mógłby być konsekwencją samodzielnego myślenia każdego człowieka (a zatem np. kwestionowania rozkazów i poleceń przełożonych). Zachęca do dyskusji o istniejącym stanie rzeczy, ale jedynie na poziomie teorii; niezgoda wobec status quo nie usprawiedliwia niewykonywania przyjętych wcześniej obowiązków.
    Tak opisywany stan wolności i wynikające z niego oświecenie nie wydają się w pełni możliwe do zrealizowania. W praktyce w żadnym społeczeństwie nie są prowadzone całkowicie nieskrępowane, wolne debaty dotyczące zagadnień publicznych, w tym sugerowanych przez Kanta zagadnień związanych z organizacją wojska, Kościoła czy państwa (Ibidem, s.49). Dla organizacji państwowej ważniejsze jest posłuszeństwo wobec istniejących instytucji i wynikający z niego społeczny porządek, które Kant uznaje zresztą za konieczny. W przestrzeni publicznej nie mamy zatem do czynienia z całkowicie swobodnym obiegiem idei – niektóre koncepcje są potępiane, inne zaś otwarcie promowane. Znacząco wpływa to na tok myślenia ludzi, którzy z reguły przyjmują poglądy podzielane przez większość otoczenia jako własne. Jest to jeden z kluczy do uzyskania społecznej akceptacji, a tę większość ludzi poczytuje za cenniejszą niż wolność intelektualną i świadomą kreację własnego systemu wartości. W ten sposób uwidacznia się piętnowane przez filozofa dążenie do wygody, które zniechęca zarazem do samodzielnych intelektualnych poszukiwań („jakże wygodnie jest być niedojrzałym”; ibidem, s.48). Nawet jeśli jednak jednostka świadoma postanowi myśleć w pełni autonomicznie, pozostanie zakorzeniona w określonej kulturze. Fundamentalne wartości i przekonania, na jakich opiera się dana społeczność, przekazywane są podświadomie.
    Można – i warto – próbować realizować postulat Kanta, by nie ulegać ślepo autorytetom, należy jednak zdawać sobie sprawę, że nigdy nie doprowadzimy do sytuacji, w której nasza myśl będzie całkowicie wolna od wpływów zewnętrznych; tym bardziej, że sugerowana przez filozofa wolność myślenia i głoszenia poglądów nigdzie jeszcze nie została całkowicie wprowadzona w życie.

  31. Jako ludzkość nie jesteśmy w stanie całkiem samodzielnie ukonstytuować naszego poglądu na świat. Nie jako wszyscy. Myślę, że na to pytanie wielokrotnie odpowiada socjologia, która pokazuje, że w zdecydowanej większości ludzie działają pod wpływem silniejszych jednostek, a ludzkie zdolności przystosowawcze w dużej mierze polegają na kopiowaniu zachowań innych, uznanych za autorytety lub na podążaniu za tłumem. Ale nawet pozostawiając socjologiczne rozważania, ciężko stwierdzić, że ludzie będą, choćby powoli poddawać się Oświeceniu w całości. Kant, pisze, że „obywatel nie narusza w niczym obowiązków obywatelskich, kiedy jako uczony publicznie wyraża swoje zdanie o niestosowności czy niesprawiedliwości takich [wysokich] podatków”. Widać w tym przykładzie rolę współczesnego publicysty. Ale czy każdy dziś może być takim publicystą? Sądzę, że nie, ludzie mogą mieć różne zdanie na temat podatków, ale najczęściej będą powielali opinie innych. Myślę, że nie ratuje tego nawet rozróżnienie na użytek publiczny i prywatny. Założenie, że pod wpływem wolności uczeni będą bardziej skłonni do niezależności w myśleniu i twórczej odwagi w używaniu rozumu na pożytek publiczny, może wydawać się jedynie typem idealnym, do którego ludzkość zmierza, ale go nigdy nie osiągnie. Czy ksiądz, który uznawałby naukę kościoła szczerze jako własną, przyjmował ją w całości i wiedzę teologiczną traktował jako własne przemyślenia, byłby przez Kanta odrzucony jako nieużywający własnego rozumu? Czy można by jego aktywność nazwać publicznym użytkiem z rozsądku? Kant pisze, że „taki stan rzeczy bowiem, by opiekunowie ludu (w rzeczach duchownych) sami byli niedojrzali, byłby niedorzecznością, równającą się uwiecznieniu wszystkich niedorzeczności”. Czy zatem oświecony duchowny musi kwestionować, choćby w małym zakresie, nauki kościoła, aby mógł w kantowskim sensie używać swego rozumu? Myślę, że niekoniecznie. Istnieją jednak opisywane przez Kanta przypadki rozróżniania pożyteczności prywatnej i publicznej, i uważam je za potrzebne (jak w przykładzie: „Byłoby oczywiście rzeczą bardzo szkodliwą, gdyby oficer, któremu przełożony coś polecił, chciał na służbie głośno zastanawiać się nad pożytecznością czy celowością tego rozkazu; obowiązkiem jego jest słuchać. Nie można mu jednak – i to całkiem słusznie – zabronić, by jako uczony nie pisał o błędach w dziedzinie służby wojskowej i uwagi swe przedkładał publiczności do oceny”). Konstruktywna krytyka przydaje się w prawie każdym systemie. Jednak to nie wyczerpuje tematu. Wydaje mi się też, że to zbyt wygodne i wpisane w człowieczą, stadną naturę, aby ludzie nie mieli pozostawać w „niedojrzałości”. Nawet uczeni, których zadaniem jest kwestionowanie zastanych ram często i, co jest istotne, bezkrytycznie się w nie wpisują. Poza tym wszystkim, uważam, że hasła „sapere aude” nie da się zrealizować choćby ze względu na to, że ciężko zapewnić ludziom odpowiednią, postulowaną przez Kanta wolność i, co być może ważniejsze, ze względu na to, jak ludzie z wolności korzystają.

    Korzystałem z wersji tekstu dostępnej na http://chomikuj.pl/dr_vanini/Immanuel+Kant+-Co+to+jest+O*c5*9bwiecenie,237714572.doc

  32. Wezwanie „Sapere aude” jak najbardziej jest możliwe do zrealizowania, jednak wymaga od człowieka umiejętności rozsądnej krytyki a przede wszystkim odwagi, żeby odrzucić powszechnie panujące przekonania i zastąpić je własnymi. Człowiek co prawda samodzielnie się nie ukształtuje, musi skądś czerpać wiedzę na temat otaczającego go świata i rzeczywistości, ale musi wiedzieć, że informacje, wiedza, którą przyswaja jest tak naprawdę niczym innym jak wytworem innego człowieka, który przecież mógł się mylić, nikt nie jest nie omylny, dlatego poglądy i wiedze każdego człowieka należy traktować w miarę sceptycznie, na pewno nie wolno nikomu, choćby najznakomitszemu uczonemu ślepo zaufać i zawierzyć mu swojego poglądu. Aby zrealizować hasło Sapere Aude człowiek musi odróżnić fakt od opinii, tak też czytając książkę musi z niej wyciągnąć jej esencje, czyste fakty, a opinie autora całkowicie odrzucić jeżeli chce myśleć samodzielnie i wyciągnąć swoje własne wnioski. Jeżeli człowiek tego nie zrobi jest niedojrzały i robi tak jak pisze Kant: „ Jeśli posiadam książkę, która zastępuje mi rozum, opiekuna duchownego, który zamiast mnie posiada sumienie, lekarza, który zamiast mnie ustala moją dietę itd., itd. – nie muszę sam o nic się troszczyć. Nie potrzebuję myśleć, jeśli tylko mogę za wszystko zapłacić; inni już zamiast mnie zajmą się tą kłopotliwą sprawą.”
    Trzeba jednak powiedzieć, że bycie mądrym a samodzielnie myślącym to dwie różne rzeczy, wszak mądrym możemy być przyjmując wiedze bez zastanowienia, dopiero kiedy sami poddajemy ją analizie i autorskiej krytyce realizujemy hasło Sapere Aude. Jednocześnie Kant dopuszcza granice wolnego myślenia: z jednej strony piszę, że mamy obowiązek wyrażać swoje zdanie i poglądy, co nazywa publicznym użytkiem rozsądku, tym samym osoba uczona ma prawo krytykować system państwa w którym żyje, ale nie ma już prawa tego robić jako osoba piastująca państwowe stanowisko jako członek pewnej społeczności, bo o według Kanta jest już użytek prywatny, który może być ograniczany na rzecz większego, społecznego dobra.

    Reasumując: hasło sapere aude można zrealizować, jednak wymaga to chęci i pracy, wysiłku żeby odróżnić fakt od opinii, dobrą wolę od manipulacji tych, który są mądrzejsi od nas i roszczą sobie prawo do kierowania nami jako nauczyciele i opiekunowie („Taki stan rzeczy bowiem, by
    opiekunowie ludu (w rzeczach duchownych) sami byli niedojrzali,
    byłby niedorzecznością, równającą się uwiecznieniu wszystkich niedorzeczności.”). Jednak nie mogę się zgodzić z ograniczeniem wolności myślenia, które dopuszcza Kant w sferze prywatnej. Każdy człowiek ma prawo myśleć i mówić co chcę, niezależnie od tego kim jest, jednak zawsze musi liczyć się z konsekwencjami wypowiedzianych przez siebie słów.

  33. „Sapere aude” – pisał Immanuel Kant, co oznacza „miej odwagę posługiwać się swoim własnym rozumem”. Hasło to uchodzi za główną ideę oświecenia, które jest niczym innym niż „wyjściem człowieka z niedojrzałości, którą popadł z własnej winy”.
    Co owe hasło może oznaczać obecnie? Autor rozprawy napisał, że w naturze człowieka jest zastępowanie własnego rozumu rozumem cudzym. Moim zdaniem, od XVIII wieku niewiele się zmieniło. Ludzie wciąż posługują się informacjami z jednego źródła do formowania własnych poglądów, bezkrytycznie przyjmują to, co osoba mająca umiejętność perswazji, ma do zaoferowania.
    Należy również pamiętać o tym, że jednostki nie da się odciąć od otoczenia – każdy człowiek podświadomie przyjmuje normy obyczajowe określonego obszaru kulturowego, w którym funkcjonuje. Wyjątkiem jest, jeśli funkcjonuje się we wspólnocie rodzinnej, która hołduje innym wartościom niż powszechnie przyjętym (np. społeczności imigrantów), jednakże wtedy również przyswajane są określone wartości.
    Kolejnym problemem jest istnienie określonych współzależności w aparacie państwowym. Kant wprowadził rozróżnienie na użytek publiczny i prywatny z rozsądku. Uznał on, że działając na publicznych stanowiskach, człowiek powinien zachowywać się pasywnie, wykonywać polecenia z góry, tak by państwo mogło sprawnie funkcjonować. Użytek z rozsądku, który można czynić w takiej właśnie sytuacji Kant nazwał prywatnym, natomiast użytek publiczny wg Kanta musi być zawsze wolny i nieskrępowany i to on może prowadzić do Oświecenia – czyli moim zdaniem jest to użytek każdego z nas jako osoby prywatnej, mającej prawo do wyrażania własnych myśli i poglądów.
    Kwestią sporną jest czy funkcjonując na danym stanowisku, powinno się słuchać własnego sumienia czy też odgórnych poleceń. Współczesne prawodawstwo daje pewnym grupom (np. lekarzom) możliwość samodzielnego podjęcia decyzji w danej sprawie. Osobiście zgadzam się z Kantem. Uważam, że jeśli taka osoba zdecydowała się pełnić taką a nie inną funkcję, powinna uprzednio zdawać sobie sprawę z czekających ją dylematów moralnych. Stosowanie takich klauzul sumienia osłabia funkcjonowanie jakiegokolwiek systemu.
    Podsumowując, uważam że człowiek nie jest w stanie sam ukonstytuować swojego własnego poglądu na świat, gdyż nie funkcjonuje on w próżni, a w atmosferze i wpływ na jego decyzje, wybory ma wszystko to co istnieje wokół.

  34. Czy jesteśmy w stanie całkiem samodzielnie utworzyć, uformować nasz pogląd na świat, moralność itd.?
    Moim zdaniem mamy całkowitą swobodę swoich poglądów, chociaż zależy od naszej odwagi czy będziemy je ogłaszać czy też nie. Zresztą nie każdy ma jakieś skrajnie ekstrawaganckie poglądy które mogą razić innych.
    Chociaż jeśli mamy niewłaściwe według ogółu poglądy na moralność itd. możemy mieć problem z zaklimatyzowaniem się w danym społeczeństwie i bezkonfliktowym koegzystowaniu z ludźmi o odmiennych poglądach. Ale zawsze możemy poszukać społeczeństwa bliższego naszym przekonaniom i spróbować się zintegrować.
    Jesteśmy istotami myślącymi i naszym przeznaczeniem jest zastanawiać się nad słusznością i przydatnością wszystkiego.
    Oświecenie to wejście w dojrzałość czyli umiejętność w posługiwaniu się własnym rozumem bez przewodnictwa innych.
    Według Immanuela Kanta niemożliwe jest trwanie w niedojrzałości, tym samym nieposługiwanie się samodzielnie rozumem: „Co prawda, człowiek może […] odsunąć oświecenie, ale zrezygnować z niego, tak dla siebie samego, a jeszcze bardziej dla potomnych, oznacza naruszyć i podeptać święte prawa ludzkości.”
    Każdy człowiek ma wolność w działaniu. Chociaż niektórzy dobrowolnie oddają się pod przewodnictwo innych aby nie myśleć i nie działać samodzielnie, to przecież możliwe jest wydostanie się spod takiego wpływu.
    Wprawdzie rozgraniczenie na prywatny i publiczny użytek z rozsądku raczej uniemożliwia natychmiastowe zareagowanie na zjawiska kłócące się z naszymi poglądami. Takim sposobem prywatny użytek z rozsądku mamy raczej ograniczony. Jednak to właśnie publiczny użytek pozwala nam na zakwestionowanie słuszności danej decyzji czy też czynności – występując jako uczony wobec całej publiczności wykształconego świata („publiczny użytek ze swego rozumu za każdym razem musi być wolny, i jedynie taki może doprowadzić do oświecenia pośród ludzi. Osobisty użytek rozumu z kolei często powinien ostro ograniczany, jednakże nie tak, by w jakiś szczególny sposób utrudniać postęp oświecenia”)
    Tak więc hasło i wezwanie „Sapere aude! – odważ się posługiwać własnym rozumem!” da się zrealizować jeśli tylko jesteśmy na tyle odważni by wyjść spod przewodnictwa, zwierzchnictwa innych oraz ze swojej niedojrzałości.

  35. Idąc za Kantem oświecenie to wydobycie się z ułomność człowieczego rozumu, jako niedojrzałości, jednak nie młodzieńczej, tak jak rozumie się ją dziś, według niego „to niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem, bez obcego kierownictwa” (I. Kant, Co to jest Oświecenie?, tłum. Z. Kuderowicz [w:] Z. Kuderowicz, Kant, Wiedza Powszechna,
    Warszawa 200), w co popadł z własnej winy, nie ze względu na wiek.
    Dla Kanta przyczyną niedojrzałości jest brak odwagi i wynikających z niej decyzji. Oświecenie jest więc wyrwaniem się z tego umysłowego impasu i rozpoczęciem praktyki samodzielnego myślenia.
    Takiej odważnej postawie przyświeca hasło “sapere aude” – odważ się myśleć samodzielnie!
    Nie jest to wcale proste zadanie, gdyż samodzielnie to znaczy bez niczyjej pomocy i kierownictwa. Łączy się to silnie z prywatnym użytkiem rozumu, do którego każdy człowiek ma prawo, niezależnie od zajmowanego stanowiska. Można tworzyć własny światopogląd, moralność i hierarchię wartości, nie burząc ładu w społeczeństwie i dobrze wypełniając swoje obowiązki względem niego.
    Jednak nie jestem przekonana, czy człowiek może myśleć całkowicie samodzielnie, jak zwraca uwagę sam Kant:” niewielu ludziom udało się wydobyć z niedojrzałości dzięki własnej pracy swojego ducha i stanąć pewnie na swych własnych nogach” (I. Kant, Co to jest Oświecenie?, tłum. Z. Kuderowicz [w:] Z. Kuderowicz, Kant, Wiedza Powszechna,
    Warszawa 200), osobisty rozwój może okazać się ograniczonym i niezdolnym do pełnego usamodzielnienia, w końcu od dziecka jesteśmy kształtowani przez nasze otoczenie, pozycję naszych rodziców, ich ambicje względem nas, ciężko jest odrzucić podstawę naszego „Ja”. By myśleć całkowicie samodzielnie powinno się zweryfikować wszystkie dotychczasowe poglądy, a cienka jest granica, między tym co sami twierdzimy, a tym co jest w nas zaszczepione przez wychowanie. O wiele łatwiej jest niejako wejść w oświecenie będąc częścią grupy, o ile pozostawi się jej taką możliwość, aby do tego doszło niezbędny jest uczynienie przez wybitne jednostki publicznego użytku z rozumu. Gdy dana „publiczność” będzie skłonna do obioru odkryć i osiągnięć niektórych z jej szeregów, wtedy prawdopodobnym jest, że powoli będzie w stanie dojść do stanu pożądanego oświecenia. Tak więc publiczny i prywatny użytek rozumu wzajemnie się uzupełniają i na siebie wpływają, zdaje się, że jeden bez drugiego nie mógłby w pełni istnieć.

  36. PRZYPIS: ‚Seria Myśli i Ludzie’ , filozofia nowożytna i współczesna, Warszawa 1966, str. 164

  37. Uważam, że hasło ‘sapere aude’ jest obecnie realizowane. Aby dojść do takiego wniosku , należy skontrastować dzisiejsze czasy z czasami dawnymi, kiedy to na czele państw stały niewielkie jednostki rządzące całym społeczeństwem. Wtedy też hasło ‘sapere aude’ nie miało prawa bytu, gdyż społeczeństwo musiało dostosowywać się do władzy. Dziś natomiast, w większości krajów na całym świecie owe hasło jest realizowane. To dzięki temu, że ludzie uwierzyli w swoją mądrość doszliśmy tak daleko. Już same rządy demokratyczne jakoby pozwalają na realizowanie hasła Kanta. Ludzie mają prawo do wyrażania swoich opinii i poglądów, mają prawo do komentowania wszelkich zaistniałych wydarzeń. W dzisiejszych czasach jest to niezwykle łatwe dzięki środkom masowego przekazu tj. Internet, telewizja. Należy też dodać, że społeczeństwo jest zainteresowane sprawami, które mają wpływ na otaczający nas świat. Oczywiście, istnieją tacy, którzy posługują się własną mądrością ,a są też tacy, którzy dostosowują się i pozwalają o sobie decydować, co według Kanta jest zgubne – ‘To bardzo wygodne być niedojrzałym. Jeśli posiadam książkę, która zastępuje mi rozum, opiekuna duchownego, który zamiast mnie posiada sumienie, lekarza, który zamiast mnie ustala moją dietę itd., itd. – nie muszę sam o nic się troszczyć.’ Tacy ludzie nie korzystają ze swojego rozumu, marnują go, idąc za tłumem nie wyróżniają się, liczą że wszelkie problemy rozwiążą za nich inni. Odnosząc się do dziełą Kanta, uważam, że jesteśmy w stanie ukonstytuować nasz światopogląd. Co prawda będzie on składał się z różnych czynników oraz poglądów innych ludzi, jednak to my sami scalimy je w jedną, spójną całość. Ważne jest to, aby czerpać wszelką wiedzę i informacje z różnych źródeł, nie wierzyć bezgranicznie jednej książce czy jednemu człowiekowi. Dzięki naszemu umysłu jesteśmy w stanie poddać analizie wiele spraw i wyciągać prawidłowe wnioski. I właśnie w tej kwestii hasło ‘sapere aude’ podlega realizacji. Kant trafnie podzielił też prywatany i publiczny użytek. Szczególnie ciekawie przedstawił kwestie użytku prywatnego używając przykładu z wojskiem. Wolność rozumowania faktycznie czasem musi zostać ograniczona, gdyż przyniesie to odpowiednie korzyści. Szczególnie ważne jest to, kiedy mówimy o instytucjach państwowych, gdzie należy odpowiednio wykonywać powierzone polecenia. Podsumowując, nie wszyscy wdrażają w swoje życie hasło Kanta, jednak moim zdaniem, coraz więcej ludzi stara się wykorzystywać swoją mądrość i rozum,a w dzisiejszych czasach wiele czynników ku temu sprzyja.

  38. Uważam, że hasło „sapere aude” da się istotnie zrealizować, gdyż każdy z nas posiada pewne pokłady i zasoby wiedzy oraz mądrości, które nabywa przez całe swoje życie. Jesteśmy w stanie myśleć samodzielnie, kiedy stajemy się dojrzali, jak twierdzi Kant- „Niedojrzałość jest nieumiejętnością w posługiwaniu się własnym rozumem bez przewodnictwa innych.” (Immanuel Kant, Rozprawy z historii filozofii, Wydawnictwo Antyk, Kęty 2005, str. 44)
    Jednak nasza samodzielność w posługiwaniu się mądrością może być także ograniczana przez nas samych. Dzieje się tak z powodu braku odwagi i zdecydowania, a także:
    „Gnuśność i tchórzliwość są przyczynami tego, że tak wielu ludzi, którzy choć z natury wolni od obcego przewodnictwa, to jednak chętnie przez całe życie pozostają niedojrzali, dlatego też inni tak łatwo stają się ich opiekunami. A jakże wygodnie jest być niedojrzałym.” ((Immanuel Kant, Rozprawy z historii filozofii, Wydawnictwo Antyk, Kęty 2005, str. 44)
    Człowiek z natury jest istota podatną na wpływy otoczenia. Dość trudno jest żyć opierając się tylko na własnych poglądach. Jesteśmy obserwatorami, z reguły chętnie słuchamy innych i na tej podstawie konstytuujemy własny pogląd na świat i inne kwestie. Sądzę, że nie jesteśmy w stanie całkiem samodzielnie ukształtować własnej opinii właśnie dlatego, że nie jesteśmy stworzeni do życia w samotności i polegania tylko i wyłącznie na sobie. Osoby zamknięte, izolujące się od ludzi, choć nie polegają na zdaniu innych, obracając się w społeczeństwie, podświadomie kształtują swój pogląd na świat, moralność itp.
    Zaś odnosząc się do podziału na publiczny i prywatny użytek rozsądku, należy uwzględnić kwestię wolności. W przypadku prywatnego użytku muszą nastąpić pewne ograniczenia. Przykładem może być wojsko, w którym dyscyplina i rozkazy przełożonego musza być wypełniane dla ogólnego porządku i zachowania hierarchii. Można to odnieść do codziennego życia, dlatego prywatny użytek z rozumu powinien być ograniczany dla zachowania ładu. Zaś publiczny użytek rozumu pozwala na wyrażanie własnego zdania bez żadnych konsekwencji, dlatego tak istotną kwestią w tym przypadku jest wolność i brak ograniczeń. Dzięki temu wezwanie „sapere aude” staje się w pełni możliwe do zrealizowania.
    Podsumowując, człowiek powinien wyzwolić się z możliwie wszystkich narzuconych mu ograniczeń, gdyż jest w stanie w pełni wykorzystać swój rozsądek i rozum. Pozwala mu na to wolność, która sprawia, że człowiek staje się istotą samodzielną. Ponadto, nie powinniśmy swej wiedzy zachować tylko dla siebie, a obowiązkiem naszym powinno być czynienie wszechstronnego, publicznego użytku ze swego rozumu.

  39. Uważam, że wezwane „sapere aude” – Mniej odwagę posługiwać się własnym rozumem teoretycznie jest możliwe do zrealizowania. Jednak jest to zarezerwowane wyłącznie dla wybitnych jednostek, wysoce zdyscyplinowanych, pracowitych, wyzbytych lenistwa. Bycie człowiekiem dojrzałym jest trudne i wymaga dużego poświęcenie od osoby, która świadomie rezygnuje ze swojego opiekuna. Natomiast jeśli chodzi o całe społeczności to myślę, że jest to zjawisko nierealne by mogli oni samodzielnie myśleć, podejmować decyzje, konstruować własną wizję świata. ,,O to by większa część ludzi (….) uważała krok ku dojrzałości, już sam dla siebie trudny, także za niebezpieczny – o to troszczą się już ich opiekunowie, którzy łaskawie podjęli się trudów nadzorowania”.
    Większość odbieranych przez nas informacji jest najczęściej wtórną refleksją, czyjąś interpretacją. Często nie mamy nawet możliwości dostępu do nieprzetworzonej, czysto obiektywnej informacji. Człowiek w swoim życiu kieruje się pewnymi utartymi ścieżkami, swoją wiedzę życiową zdobywa nie tylko przez sumę własnych doświadczeń, ale także w procesie socjalizacji. Dostosowuję się do przypisanej albo obranej samodzielnie roli społecznej. Dlatego uważam, że tak tzw. przeciętny człowiek nie jest w stanie całkiem samodzielnie ukonstytuować swój pogląd na świat. Może posiadać złudne przekonanie, że nie podlega schematom, że jest niezależny, a obrane przez niego decyzje, to tylko i wyłącznie jego wola, a często to tylko odpowiedzi na bodźce z zewnątrz.
    Obecnie występuje powszechne przekonanie o istnieniu szeroko pojętej wolności. Tyle, że wolność ta jest paradoksalnie mówiąc ograniczana. A według Kantowskiego rozróżnienia na publiczny i prywatny użytek ze swego rozumu to ten pierwszy musi być zawsze wolny, ponieważ tylko taki jest w stanie doprowadzić do oświecenia ludzi.
    Joanna Wężyk

  40. Immanuel Kant rozpoczyna swoją rozprawę od wyjaśnienia, czym według niego jest oświecenie – „Oświeceniem nazywamy wyjście człowieka z niedojrzałości, w którą popadł z własnej winy.” (http://www.etiudafilozoficzna.pl/Tematy/librarium/czym_jest_osw_kant.html, 27 grudnia 2012). Nie twierdzi on, że powinniśmy całkowicie sami formułować swoje poglądy na świat, ale raczej, że osiągając pewien wiek należy odrzucić książkę, nauczyciela, którzy kierowali naszym życiem i wreszcie „mieć odwagę posługiwać się swym własnym rozumem”. Dzięki temu publiczny użytek z naszego rozsądku będzie jak najkorzystniejszy dla całego społeczeństwa – jako uczeni będziemy mogli zaproponować nowe rozwiązania dla istniejącego porządku. Przy tym Kant przestrzega nas przed kwestionowaniem poleceń wydanych nam (piastującym publiczne funkcje) w zakresie prywatnego użytkowania rozumu – tutaj musimy podporządkować się przełożonym, procedurom, tak aby mechanizm instytucji działał bez zarzutu. Natomiast już jako uczeni (dla powszechnej korzyści) możemy poddawać w wątpliwość istnienie tych czy innych procedur oraz zaproponować nowe.
    Mając na uwadze powyższe tezy uważam, że nie jesteśmy w stanie całkowicie samodzielnie ukonstytuować nasz światopogląd. Będzie on zawsze sumą wszystkich innych przez nas poznanych, spotykamy się przecież bezustannie z poglądami innych ludzi, praktycznie nie jest możliwe, abyśmy odcięli się od tego wszystkiego. Człowiek przecież w swojej istocie jest stworzeniem społecznym, trudno byłoby żyć na takiej swoistej pustyni wiadomości. Kant przestrzega nas raczej przed tym, aby nie ufać bezwzględnie jednej osobie czy książce, jak mądra by ona nie była. Powinniśmy, korzystając ze swojego umysłu, wyciągać z poglądów innych ludzi, to co według nas jest najlepsze. I w tym sensie jesteśmy w stanie sformułować nasz własny światopogląd, a właściwie należałoby tak to robić. Co za tym idzie hasło „sapere aude” da się zrealizować i rzesze ludzi realizowało oraz realizuje je cały czas.
    Zgadzam się także z tezą Kanta, że w pewnych przypadkach (prywatnym użytkowaniu) ta wolność rozumowania musi być ograniczona. Bardzo obrazowy jest przykład wojska, w którym przecież nie ma miejsca na kwestionowanie rozkazów przełożonego, mogłoby to doprowadzić do ogromnej katastrofy. W tego typu instytucjach niezbędne jest skrupulatne wypełnianie poleceń.

  41. Wezwanie “sapere aude” zawarte w tekście Immanuela Kanta nie tylko da się realizować, ale w mojej ocenie jest realizowane. Quod homines, tot sententiae – ile ludzi tyle zdań. Ta słynna sentencja Terecjusza odsłania różnorodność opinii ludzkich na otaczającą ją rzeczywistość. „Miej odwagę posługiwać się własną mądrością” to treść wypływająca z hasła Oświecenia. I rozumienie frazy „własna mądrość” wydaje mi się być kluczową. Każdy z nas może posługując się własnym rozumem, własną mądrością wyartykułować własną opinię. Więc własna opinia wydaje się być skutkiem wypływającym nie tylko z faktu posiadania własnego rozumu/mądrości ale umiejętnego posługiwania się tym narzędziem. Skoro więc na co dzień jesteśmy świadkami różnorodnych opinii na tematy bieżące jesteśmy uprawnieni by wnioskować, że ten obserwowany skutek zaistniał dzięki indywidualnym poglądom na rzeczywistość, a więc jej interpretacji (głębokiej lub powierzchownej, poprawnej lub kulejącej, ale jednak interpretacji) mogę twierdząco odpowiedzieć, że ludzie używają własnego rozumu. Niemniej nie zawsze upubliczniają swoje przemyślenia, gdyż działanie to nie zawsze wpisuje się jako zgodne z celami, które chcą osiągnąć. Ludzie korzystają zarówno z publicznego jak i prywatnego rozumienia rozsądku. „Jako uczony natomiast, który za pośrednictwem swoich pism przemawia do publiczności we właściwym tego słowa znaczeniu, mianowicie do świata, a więc jako duchowny w publicznym używaniu swego rozumu korzysta on z nieograniczonej wolności posługiwania się nim i przemawia we własnym imieniu.”* Liczne felietony, ogólnodostępne prywatne strony www, blogi stają się wykorzystaniem rozumu, prezentują własne spojrzenie na świat, prezentują własne wartości, z którymi odbiorca może się zgodzić lub nie.

    „Czy jesteśmy w stanie całkiem samodzielnie ukonstytuować nasz pogląd na świat, moralność…” W mojej ocenie jesteśmy w stanie samodzielnie wykreować nasz pogląd na świat i inne wartości. Jednak należy nadmienić, że z chwilą kiedy się rodzimy, my – tabula rasa zostajemy wpisani w pewne cywilizacyjne, społeczne, rodzinne normy, relacje, wartości, które są najsilniejszymi bodźcami warunkującymi nasze postrzeganie świata do chwili samodzielnego postrzegania świata, rozumienia (czasem nawet tylko pozornego) otaczających nas realiów. Niemniej uważam, ze nawet jeśli wychowani zostaliśmy i ukształtowani w nurcie „A”, który zakłada odmienne od nurtu „B” poglądy na świat i wartości, to nie oznacza, że człowiek jest niezdolny do sprzeciwu i konwersji do nurtu „B”. Przykłady takiego zachowania otaczają nas na co dzień. Ludzie wychowywani w wierze katolickiej konwertują na ateizm, wychowani w duchu socjalnym stają się kapitalistami itd. Sprzeciw świadomego człowieka, niezgoda interesów może doprowadzić, że zrezygnujemy z wcześniej prezentowanych wartości i poglądów i wybierzemy zupełnie inne.

    * str.4. http://chomikuj.pl/dr_vanini/Immanuel+Kant+-Co+to+jest+O*c5*9bwiecenie,237714572.doc

  42. Uważam, że hasło „sapere aude” jest możliwe do zrealizowania w świecie, w którym żyjemy współcześnie (a dokładniej w krajach rozwiniętych, gdzie nie ma wojen, dyktatury, cenzury; gdzie panują swobody a obywatele nie są kontrolowani itd.). Kiedy osiągamy odpowiedni wiek, a dokładniej: zdobywamy odpowiednią wiedzę, doświadczenie- nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy „wyszli z zawinionej przez nas niedojrzałości”(Kant, I. Rozprawy z filozofii historii, Wydawnictwo ANTYK, Kęty 2005, str. 44), zaczęli świadomie i samodzielnie myśleć. Owszem, można powiedzieć, że nie da się uniknąć wpływu otoczenia. Początkowo kształtuje nas wszystko- środowisko, rodzina- od otoczenia w którym się wychowujemy przejmujemy chociażby poglądy religijne, polityczne. Jednak oświecenie, owo wyjście z niedojrzałości zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy bezkrytycznie przyjmować wszystkie narzucane nam poglądy, idee. Nie znaczy to, że wraz z dojrzałością mamy odrzucać wszystko to, w czym do tej pory byliśmy wychowywani. Oświecenie oznacza nabranie pewnej życiowej, światopoglądowej mądrości- wiąże się z samodoskonaleniem, samokształceniem. Jeśli wyjdziemy poza ramy i ogólniki tego, co jest nam znane- zaczniemy zgłębiać wiedzę, poznawać różne poglądy, punkty widzenia, a następnie kontrastować je, tudzież wysuwać własne- i dopiero mając pełną wiedzę na dany temat, świadomie wybierzemy to stanowisko, z którym się zgadzamy- wtedy możemy mówić o samodzielnym myśleniu. Z jednej strony mamy szczęście żyć w wolnym świecie, w „innych czasach”- w zmieniającej się, rozwijającej cywilizacji z wolnościami i swobodami, gdzie teoretycznie idei „sapere aude” nic nie powinno stać na przeszkodzie. „Nie jest rzeczą niebezpieczną pozwolić swym poddanym na robienie publicznego użytku ze swego rozumu i na jawne przedstawienie światu swych poglądów na temat lepszego sformułowania wydawanych ustaw, i to nawet w połączeniu z otwartą krytyką już istniejących.” (jw., str. 49) Osobisty użytek z rozumu powinien być ograniczony. Jednak niezbędne jest poddawanie rzeczy przyjętych w wątpliwość, rozumne krytykowanie i ustawiczne szukanie lepszych rozwiązań, aby doskonalić świat i nas samych. Słowa Kanta zdają się mieć odzwierciedlenie w naszym świecie- żyjemy w państwie demokratycznym, gdzie nie ma cenzury, panuje wolność słowa i wyznania. Jednak żeby posługiwać się własnym rozumem, trzeba przede wszystkim tego chcieć (i ten rozum posiadać!) I mimo że każdy może, nie każdy chce być wolny. Obecnie większość społeczeństwa nie czyni ze swego rozumu użytku publicznego, chociaż ma wszelkie ku temu sposobności- ludzie preferują wygodnictwo, spokój i konformizm. Unikają myślenia, przyswajają wszystko podane w gotowej formie, bezkrytycznie (chociażby to, czym karmią nas media)- bo tak jest prościej. Gdyby ludzie, wybitne jednostki nie miały odwagi posługiwać się własnym rozumem, nie bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy teraz i powinniśmy to kultywować- bo na drodze do realizacji hasła „sapere aude” nie stoi nic, poza nami samymi.

  43. „Czy hasło i wezwanie “sapere aude” da się istotnie zrealizować?
    Filozofia jako nauka i sposób rozumowania zjawisk istnieje od zarania dziejów. Początkowo rozumiana była w sposób dosłowny, oznaczający poszukiwania, a także umiłowanie mądrości. Na przełomie lat zmieniało się jednak jej znaczenie i postrzeganie. Filozofia zajmuje się „ogólnymi, podstawowymi zagadkami świata: naturą istnienia i rzeczywistości, poznawalnością prawdy czy tym, jakie działanie jest pożądane” . W jej skład wchodzi ontologia, epistemologia, aksjologia, antropologia filozoficzna, filozofia społeczna.
    Kant to niemiecki filozof żyjący w XVIII w. stworzył pojęcie „kategorycznego imperatywu” zdefiniowane jako norma moralna nakazująca czynić tak, aby z własnego postępowania stworzyć powszechne prawo. Czyż właśnie nie tak czynili i czynią dyktatorzy tego świata? Przed ludzkością stoi wielkie wyzwanie, by żadni z władających narodami nie kierowali się „kategorycznym imperatywem”, a demokracja, jako dotychczas najdoskonalsza forma ustroju państwa (choć nie pozbawiona wad) wypracowana przez ludzi, stała się gwarantem takiej władzy, która będzie przekonywała do swych racji, chociażby po to by zapewnić sobie przetrwanie, a nie będzie tylko wymagała ich egzekwowania.
    Sapere aude to sentencja, która oznacza – miej odwagę posługiwać się własną mądrością, jest autorstwem Horacego(Epistulae 1,2), która w całości brzmiała: Dimidium facti, qui bene coepit, habet, sapere aude, incipe. Za istotne uznaje się stosowanie złotego srodka, kierowanie się mądrością, dokonywanie poświęceń i postepowanie zgodnie z cnotą.
    Sentencję tę spopularyzował Immanuel Kant, czyniąc z niej dewizę Oświecenia i zawarł w nim orędzie tego procesu historyczno-filozoficznego. swoim dziele z 1784 r. Odpowiedź na pytanie: Was ist Aufklärung ? rzeczywiście daje definicję: Oświeceniem nazywamy wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy. Niepełnoletność to niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem, bez obcego kierownictwa. Zawinioną jest ta niepełnoletność wtedy, kiedy przyczyną jej jest nie brak rozumu, lecz decyzji i odwagi posługiwania się nim bez obcego kierownictwa.
    Zwrot sapere aude to główna myśl Oświecenia, trudno jednoznacznie określić czy można ją zastosować w codzienności, realizować. Z pewnością jednak podejmowane są dążenia i człowiek stara się postępować zgodnie z rozumiem, jak i wartościami.

  44. Artykuł Immanuela Kanta zatytułowany „Co to jest oświecenie” jest swego rodzaju manifestem, który wzywa ludzi do samodzielnego myślenia. Wielu z nas nie ma pomysłu na swoje życie, szuka autorytetów, które wskażą nam jak żyć. Jakże łatwo jest przecież płynąć z nurtem rzeki, wtopić się w szarą masę, nie wyróżniać się, być konformistą. Działanie takie nie wymaga odwagi ani nawet myślenia. Kant nazywa to niedojrzałością. Ktoś jednak musi tą bezmyślną, biedną masą kierować. Autor artykułu uważa, że zawsze znajdzie się chętny pokierować życiem innych. Nie istnieje jednak żadna gwarancja, że zrobi to z pożytkiem dla leniwej, tchórzliwej jednostki ślepo podążającej za swoim „przywódcą”. Dlaczego więc tak wielu ludzi przystaje na taki układ? Odpowiedź jest prosta, bo „to bardzo łatwo jest być niedojrzałym”.

    W tym momencie istotne jest, aby skonfrontować swoje życie z hasłem „sapere aude”, czyli miej odwagę posługiwać się własną mądrością. Osobiście uważam, że jesteśmy w stanie zrealizować to wezwanie, ale nie jest to łatwe. Jesteśmy osaczeni przez mass media, które próbują narzucić nam swoje zdanie. Dookoła nas pełno jest ludzi, którzy uważają się na tyle doskonali, aby pouczać innych i mówić im, co jest dobre a co złe. Celebryci bez krzty skromności wypowiadają się, że chcą być wzorem dla swoich „fanów”. Nie jest złe obieranie sobie wzorców, czy też posiadanie własnych autorytetów, jednak ważne jest, aby potrafić dokonać trafnego wyboru- myśleć, analizować, mieć odwagę wygłaszać własne zdanie!

    Jak więc postępować rozważnie, w zgodzie z naszymi autorytetami, ale nie wbrew swojemu rozumowi? Kant zaprezentował nam bardzo prosty przepis jak tego dokonać. Osobiście uważam jego pomysł za mądry i praktyczny. Wygłaszając opinię na dany temat ważne jest, aby rozdzielić użytek z rozsądku na prywatny i publiczny. Pomoże to uniknąć wielu nieporozumień i konfliktów. Pełniąc publiczne stanowiska powinniśmy stosować się do rozsądku prywatnego, ale jeżeli dany pogląd narzucony z góry jest sprzeczny z naszym osobistym odczuciem, powinniśmy poinformować o tym grono słuchaczy, zaznaczając, że jest to nasze osobiste odczucie (użytek z rozsądku publicznego). Tylko w ten sposób hasło „sapera aude” jest możliwe do zrealizowania. Człowiek jest przecież „czymś więcej niż maszyną” i nie może swoich własnych przekonań dusić w sobie. Kant zauważył, że korzystanie z rozsądku publicznego nie jest łatwym zadaniem i wiążę się z pewnym ryzykiem, ale „po kilku upadkach [ludzie] nauczyliby się wreszcie chodzić”. Hasło to, mimo wszelakich przeszkód, da się jednak zrealizować. Wystarczy mieć odrobinę odwagi, zauważyć różnicę pomiędzy rozsądkiem publicznym a prywatnym, a przede wszystkim należy uwierzyć w siebie i swój rozum.
    Kant zauważył, że proces dojrzewania społeczeństwa do korzystania z własnego rozumu zajmie trochę czasu. Zastanawia mnie jednak fakt, że po tylu latach wciąż nie wszyscy ludzie skorzystali z nauk filozofa i wolą sugerować się opinią innych, żyć wedle wskazówek pseudoautorytetów. Ciekawe czy sam Kant przewidział, że droga do osiągnięcia całkowicie oświeconego umysłu jest tak długa, iż po 228 latach od powstania artykułu „Co to jest oświecenie” wciąż zastanawiamy się czy wezwanie „sapera aude” da się istotnie zrealizować.

  45. Hasło „Sapere Aude”, mimo iż tak krótkie i – wydawałoby się – proste, jest dla mnie zbiorem pewnych założeń. Przede wszystkim zawiera w sobie pewność, że każdy posiada swój własny rozum, a w dodatku jest w stanie się nim posługiwać. Co prawda może wymagać to pewnej odwagi i przełamania własnego lenistwa, ale myślenie jest przejawem wolności, dostępnej człowiekowi.
    Według Kanta „Dla oświecenia nie potrzeba niczego prócz wolności. Co więcej, [wolności] najbardziej nieszkodliwej ze wszystkiego, co tylko można nazwać wolnością, mianowicie wolności, by czynić ze swego rozumu publiczny użytek w każdej sytuacji.” (Immanuel Kant, Rozprawy z filozofii historii, Odpowiedź na pytanie: czym jest Oświecenie?, Wydawnictwo Antyk, Kęty 2005, s. 45) Skoro współcześnie nikt nam nie zabrania posługiwania się rozumem, to czy rzeczywiście samodzielnie ustalamy nasze normy moralne, zasady i poglądy? Zdecydowanie nie. Na ogół dość łatwo poddajemy się wychowaniu i socjalizacji, przyjmując za własne poglądy naszej rodziny, grupy społecznej czy religijnej. Czasami trudno nawet jest odróżnić myśl samodzielną od poglądu zaakceptowanego mimowolnie, a nawet nieświadomie. Otoczenie chętnie podsuwa gotowe rozwiązania, media nagłaśniają opinie polityków lub ekspertów. Przy natłoku tych zewnętrznych prawd nie mamy już potrzeby korzystania z wolności rozumu i słowa. Szum informacyjny zagłusza nasze myśli. Rzeczywiście łatwiej jest być niedojrzałym!
    Kantowskie wezwanie do posługiwania się „swym własnym rozumem” ma pewne granice. Tam, gdzie pojawia się społeczeństwo i obowiązek, prywatny użytek ze swego rozumu może zostać ograniczony. Rozróżnienie publicznego i prywatnego („osobistego” – tłumaczenie Tomasz Kupś) użytku z rozsądku wydaje się dość słuszne. Jeśli chcemy przedstawić swoje poglądy, czyli uczynić publiczny użytek z rozsądku, to nie powinniśmy w tym doznawać żadnych ograniczeń. Czyż nie widać tu analogii do współczesnej wolności słowa? Mamy prawo krytykować rząd, obowiązujące prawo, celowość określonych rozwiązań. Przedstawiamy swoje myśli publiczności, już nie tylko publiczności „czytającego świata” (wykształconego świata), ale również świata posługującego się innymi technikami komunikacji. Natomiast tam, gdzie jesteśmy przedstawicielami określonej społeczności, tam nasza wolność doznaje ograniczenia. Kant definiuje jako prywatny użytek „taki, jaki wolno [człowiekowi] czynić ze swego rozumu na pewnym powierzonym mu publicznym stanowisku czy urzędzie” (Immanuel Kant, Rozprawy z filozofii historii, Odpowiedź na pytanie: czym jest Oświecenie?, Wydawnictwo Antyk, Kęty 2005, s. 45). W prywatnym użytku nie można podważać zasad, które mamy obowiązek realizować. Wydaje mi się, że często te dwie kategorie są mylone i osoby, które pełnią funkcje publiczne stawiają się w roli uczonych. Chęć zaistnienia, wyróżnienia się, przesłania im obowiązki wynikające z pełnionego stanowiska. I, jak słusznie to podkreślił Kant, takie postępowanie może prowadzić do niepokojów społecznych, tym łatwiej, im szybciej w dzisiejszej rzeczywistości rozprzestrzeniają się skrajne opinie.

  46. Czytając dzieło Immanuela Kanta, przede wszystkim rzuciła mi się w oczy aktualność treści zawartych w tym osiemnastowiecznym artykule. Mimo, iż od ukazania się tekstu minęło prawie 300 lat, mechanizmy kierujące ludzką cywilizacją nie uległy jakiejś wyjątkowej ewolucji.

    Odnosząc się do tematu, muszę przecząco odpowiedzieć na pytanie o zdolność człowieka do samodzielnego ukonstytuowania swojego poglądu na świat. Jesteśmy istotami społecznymi, budującymi poprzez różnorodne relacje społeczeństwo, niezależnie od tego jak bardzo próbujemy te związki podkreślić lub negować. Oczywistym jest więc, że chcąc czy nie chcąc, doświadczenie płynące z owych więzi z innymi jednostkami kształtuje nasz światopogląd.

    Wezwania „sapere aude” nie powinniśmy odnosić do początkowych etapów kształtowania swojej moralności, ponieważ okres ten obejmuje dzieciństwo. Małe dzieci, będąc pod wpływem procesu socjalizacji pierwotnej, nie mają zdolności do analizy i modyfikacji przyswajanych zapatrywań światopoglądowych. Dopiero z czasem, po nabyciu różnorodnych doświadczeń w których ważną rolę odegrali inni ludzie, człowiek jest w stanie rozważyć swoje poglądy, skonfrontować z odmiennymi, zmieniać je lub utwierdzać się w nich. Wspomina o tym Kant pisząc, że „stopniowo zmniejszają się przeszkody, stojące na drodze ogólnego oświecenia”.

    Czy „sapere aude” da się istotnie zrealizować? Uważam, że to trudne zadanie. Kant wspomina na początku o opiekunach, „którzy łaskawie podjęli się trudów nadzorowania (…) i zatroszczyli się o to, by te spokojne stworzenia nie odważyły się zrobić ani kroku.” Obecnie rolę takiego opiekuna pełnią w mojej opinii media. Żyjąc w zglobalizowanym społeczeństwie informacyjnym, dociera do nas potężna ilość wiadomości – powoduje to, że łatwo możemy się zagubić, a czwarta władza uzyskuje narzędzie do manipulowania nami i wpędzania w Kantowską niedojrzałość; jednak wcale to nie musi być też wynikiem Kantowskiego „lenistwa i tchórzostwa” – Mariusz Janicki, publicysta „Polityki” stwierdził w eseju „Prawdoidy z tabloidów”, że choć łatwo jest dostrzegać niebezpieczeństwo ogłupienia, to nawet myślący odbiorcy (a więc teoretycznie realizujący ideał sapere aude), mogą zostać zarażeni uproszczeniem, czy jakby to powiedział Kant, niedojrzałością.

    Z drugiej strony, ludzie samodzielnie myślący mający wpływ na oświecenie publiczności są często odrzucani, gdyż arogancko nie chcemy słuchać, łatwiej jest odizolować się od trudnego procesu przewartościowania niż podjąć dyskusję i go zacząć.

    Podsumowując uważam, że nie jesteśmy w stanie ukształtować moralności w izolacji. Jednak sam ideał sapere aude to trudne wyzwanie dla każdego z nas. Rzeczywistość, w której żyjemy, chyba już nie tylko otacza nasze umysły, ale zwyczajnie je osacza.
    Karolina Biegańska

  47. W artykule „Co to jest oświecenie” znajdują się hasła nawołujące do wyzwolenia jednostki spod wielu zależności w jakie popadła – jak uważa Kant – z własnej winy. Filozof wskazywał, że wyzwolenie z niepełnoletności jest procesem długotrwałym, który nie może zajść poprzez rewolucję (rewolucja niesie nowe zabobony). Potrzebni są oświeceni (posiadający episteme), samodzielnie myślący ludzie, którzy (czyniąc publiczny użytek ze swego rozumu) pokierują społeczeństwem w stronę pełnoletności. Myślę, że w ujęciu Kanta, to filozofowie powinni oświecać lud (nawiązanie do Platona i filozofów kierujących państwem). „Do wejścia na drogę oświecenia nie potrzeba niczego prócz wolności: i to wolności najnieszkodliwszej spośród wszystkiego, co nazwać można wolnością, mianowicie wolności czynienia wszechstronnego, publicznego użytku ze swego rozumu.” Rozum w ujęciu Niemca potrafi sam wykrywać swoją siłę i ograniczenia. Rozum w Oświeceniu przybrał postać celu do którego dąży ludzkość.
    W mojej opinii hasło „sapere aude” jest utopijne. Odkąd istnieje kultura, jednostki i społeczeństwa są wtłaczane w jej system. Chciałabym przytoczyć tutaj stanowisko Michela Foucaulta, z którym się zgadzam. Uważał on, że Oświecenie, poprzez stosowanie technik dyscyplinarnych ujarzmiło „ja”, poprzez co podmiot i jednostkowość stały się produktami władzy. Jednostka posiada swoją tożsamość na tyle, na ile pozwala na to władza. W „Nadzorować i karać” Foucault przytacza zasady panujące w wojsku pruskim, w którym bardzo surowo i mechanicznie uczono musztry, a indywiduum ujarzmione zostało przez bezpośredni przymus. Kant także powołuje się na przykład króla pruskiego, który jako oświecony władca nie angażuje się w sprawy religii i nauki, jednak filozof nie zauważył mechanizmów które zaczęły panować w wojskowości, a które później rozeszły się na całe społeczeństwo.
    W dzisiejszej kulturze, jak i we wcześniejszych epokach, nie było przyzwolenia na wolne posługiwanie się swoim rozumem. Ludzie, którzy to czynili, skazywali się na ostracyzm, a nawet śmierć (Homer uznawany był za szalonego, na Sokratesa wydano wyrok śmierci). Tak samo jest dzisiaj, wolny rozum istnieje w granicach ustalonych przez mainstream. Wszystko to jest wpisane w kulturę w jakiej dana jednostka żyje (która już od początku jest uczona zasad w niej panujących).
    Wolność w posługiwaniu się własnym rozumem, konstytuowaniu subiektywnego poglądu na świat, moralność itd. są nam narzucone. Poddajemy się, zwykle nieświadomie, prawom i normom ustalonym wcześniej. We współczesnej refleksji humanistycznej wykazane zostało, że żądzą nami seksualność, ekonomia, władza, język a także np. poglądy rasowe i genderowe. Dlatego więc wolność konstytuowania samego siebie jest możliwa tylko w obrębie tych sił. Można stwierdzić, że kultura, którą człowiek stworzył w celu przetrwania, całkowicie nas opanowała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s