Debata 6 recenzja książki Macieja Zięby

Proszę o krótką recenzję (3000-4000 znaków) książki Macieja Zięby, Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkice o Europie, Warszawa 2011.

Recenzja winna zawierać co najmniej dwa cytaty z książki (z podaniem numeru stron). Dobrze gdyby zawierała też objaśnienie dość dziwnego tytułu. Zadajcie sobie pytanie na ile i w czym podejście Zięby do dziejów filozofii europejskiej jest odmienne od podejścia podręcznika Władysława Tatarkiewicza.

Recenzję proszę nadesłać do 11 maja.

30 thoughts on “Debata 6 recenzja książki Macieja Zięby

  1. Esej Macieja Zięby „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” jest próbą podjętą przez autora usystematyzowania europejskiej tradycji i tożsamości. Autor podzielił zarys europejskich korzeni cywilizacyjnych na trzy główne etapy jakimi są: christianitas, religia postępu i społeczeństwo otwarte. Każde z tych etapów stoją wobec siebie w opozycji, ale posiadają wspólny pierwiastek jakim jest ich wkład w budowę europejskiej tożsamości, a także koncepcja człowieka. „Koncepcja osoby opracowana i rozpowszechniona w Christianitas (…) przy rozmaitym rozłożeniu akcentów w kolejnych epokach i budowie rozmaitych instytucji społecznych, nadal należy do rdzenia kultury zachodniej. Rozumienie człowieka jako posiadającego niezbywalną godność indywidualnego, wolnego podmiotu, posiadającego rozumną naturę i społeczny charakter było przez wieki esencją europejskiej (zachodniej) tożsamości. (s. 143)
    Pierwszy projekt, którym był Christianitas, i któremu autor poświęcił najwięcej miejsca, miał na celu poprzez wizję Karola Wielkiego stworzenie chrześcijańskiej wspólnej tożsamości dla licznych ludów i plemion będących pod jego panowaniem. Autor stoi w opozycji wobec powszechnie, a może potocznie uznawania średniowiecza jako tzw. „wieków ciemnych”. Daty, które w sposób symboliczny otwierają początek nowej epoki to rok 1075 – sporządzenie dokumentu Dictatus papae oraz bulla Bonifacego VIII z 1302 roku. Dokumenty te dały podwaliny pod dominację władzy duchownej nad świecką. Według autora mimo utartych stereotypów okres średniowiecza to czas swobody i odwagi w poszukiwaniach intelektualnych. Zięba jest zdania, że osiągnięcia kolejnych epok nie byłyby możliwe bez solidnych podstaw wypracowanych w opisywanym okresie. „Przecież słynne wyprawy Krzysztofa Kolumba, Ameriga Vespucciego, Bartolomea Diaza, Ferdynanda Magellana czy Vasco da Gamy nie byłyby możliwe, gdyby nie wcześniejsze rejsy wzdłuż Zachodniej Afryki inspirowane przez infanta Portugalii (…) oraz założona przezeń w Sagres w początku XV wieku, pierwsza akademia morska”. (s. 26 – 27) To okres powstawania i rozwoju uniwersytetów, rozwoju chrześcijańskiego humanizmu, wzrostu znaczenia pozycji kobiet, rozwoju miast i wielu innych.
    Kolejny etap to religia postępu. Przedstawiciele tego okresu poddali ostrej krytyce minioną epokę. Omawiany okres podparty był kartezjanizmem. Istotnym elementem chrakteryzującym ten nowy etap był według autora scjentystyczny rezonans, czyli zjawisko wzajemnego wspierania i umacniania własnego statusu dzięki osiągnięciom innych dziedzin i gałęzi nauki. Widocznym tego przejawem było między innymi przenoszenie teorii biologicznych na grunt nauk społecznych czy pojmowania praw ekonomicznych analogicznie do praw mechanicznych w fizyce. Według Macieja Zięby najbardziej niebezpiecznym aspektem była powszechna wiara w determinizm. Biologiczne i historyczne determinizmy na przełomie XIX/XX wieku były dominującymi kierunkami w myśleniu o człowieku i społeczeństwie, a w ostateczności spowodowały narodziny komunizmu i nacjonalizmu.
    Ostatni wymieniony etap – społeczeństwo otwarte, opiera się na odrzuceniu konfliktu pomiędzy wiarą a rozumem. Trzeci projekt europejski „ z Christinitas odciąwszy się od religijnego uzasadniania i kontekstu przejął i antropologię i wizję czasoprzestrzeni. Z epoki religo progressionis – odrzucając determinizm i „scjentystyczny rezonans” – zaufanie do nauki oraz emancypującej się na przestrzeni dziejów jednostki, a także egalitaryzm i krytycyzm wobec religii” (s.123 – 124)

  2. Książka Macieja Zięby „Nieznanie, niepewne, niebezpieczne?” to esej, w którym autor przedstawia nam zarys historii europejskiej, a raczej trzech projektów, na których opiera się i z których czerpie dzisiaj Europa. Te trzy projekty to Christianitas, religia postępu oraz społeczeństwo otwarte. Choć kłócą się ze sobą, mają też cechy wspólne. To, co je łączy to – jak pisze autor – koncepcja człowieka posiadającego niezbywalną godność indywidualnego, wolnego podmiotu, posiadającego rozumną naturę i społeczny charakter. Co istotne, każda z warstw obecna jest we wszystkich krajach europejskich, choć oczywiście w różnym stopniu.
    Najwięcej miejsca poświęca autor projektowi Christianitas. Zięba upatruje w chrześcijaństwie podstaw europejskości. Podkreśla, że to dzięki wspólnej religii ludzie mogli poczuć się częścią wspólnoty. Jest też zagorzałym propagatorem poważnej dyskusji na temat średniowiecza. Uważa, że jest to epoka niesłusznie lekceważona przez historyków, a niekiedy celowo umniejsza się jej znaczenie ze względu na wagę w tamtych czasach wspólnoty chrześcijańskiej, kłócącej się zarówno z religią postępu jak i społeczeństwem otwartym. Uważa, że niemożliwa jest dyskusja nad europejską tożsamością bez odideologizowania obrazu średniowiecza, że potrzebna jest debata, racjonalna analiza oparta na faktach.
    W tym miejscu odpowiem od razu na pytanie, w czym różni się podejście Zięby i Tatarkiewicza do dziejów historii filozofii. Władysław Tatarkiewicz stworzył niezwykle wartościowe dzieło – „Historia filozofii”, które od wielu lat jest źródłem podstawowych zagadnień filozofii dla bardzo wielu ludzi. Jednak na przeszło tysiącu dwustu stronach trzytomowej pracy filozofię średniowiecza opisał Tatarkieicz na zaledwie 120 stronach, a mowa jest przecież o okresie dziesięciu wieków! Maciej Zięba nie zgadza się na takie umniejszanie roli czasów średniowiecznych. Uważa, że są dyskryminowane jako okres okrucieństwa, ciemnoty i fanatyzmu religijnego, choć w rzeczywistości wiele ze zdobyczy nauki i techniki tak wychwalanego okresu renesansu ma źródła w tym właśnie okresie ciemnoty.
    Następnym opisanym przez autora projektem, który składa się na dzisiejszą tożsamość europejską jest nazwany przez niego religią postępu okres od oświecenia do początków XX w. Zięba podkreśla odrzucenie przez jej „wyznawców” cywilizacji Christianitas, sprzeczność pomiędzy nimi, chęć wyparcia się przez „oświeconych” związku z zacofanymi fanatykami religijnymi.
    Ostatni projekt w historii europejskiej, trwający zresztą do dziś to projekt społeczeństwa otwartego, któremu tak wiele uwagi poświęcił filozof nauki Karl Popper. Jednak kiedy mówi o społeczeństwie otwartym „idzie mu raczej o emancypację ludzkiego umysłu niż o samą wolność polityczną”, ponieważ społeczeństwo otwarte to społeczeństwo „ludzi zdolnych do racjonalnego, krytycznego myślenia”. Jest to novum w stosunku do rzeczywistości oświeceniowej, w której ludziom wydawało się, że odkryli już wszystko co można było odkryć.
    Według Zięby możliwy jest „antropologiczny konsensus”, który „łączyć może nie tylko szeroką koalicję chrześcijan, racjonalistów i humanistów, ale koalicja ta może być jeszcze szersza, łącząc przedstawicieli wielu innych światopoglądów i religii”, ale warunkiem jest obecność takiej koalicji w życiu społecznym, a także jej fundamentalność, ogólność.
    Tytuł książki ma swoje źródło w książce The Open Society and Its Enemies Karla Poppera, którą autor kończy zdaniem: „Musimy kroczyć kutemu, co nieznane, niepewne i niebezpieczne, używając rozumu za przewodnika ku obojgu – ku bezpieczeństwu i wolności”. Zięba, nadając taki tytuł swojemu szkicowi o Europie, zachęca czytelnika do refleksji nad przyszłością Europy. Prywatnie – kiedy zapytałam ojca Macieja Ziębę co jest tym niebezpiecznym – czy dalsza integracja europejska? – odpowiedział, że niebezpieczeństwem nie jest zacieśnianie stosunków, ale kryzys tożsamości europejskiej i wyparcie się przez Europę jej korzeni – w Christianitas.

  3. Książka Macieja Zięby pt. „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” jest luźnym, krótkim jak na taka pracę, napisanym dostępnym językiem esejem o dziejach Europy od czasów Karola Wielkiego aż po dzisiejsze czasy. Autor w trzech rozdziałach swojej ksiązki opisuje w porządku chronologicznym trzy projekty budowania europejskiej jedności. Pierwszy a zarazem najdłuższy rozdział zatytułowany jest „Christianitas”, czyli okres średniowiecza, drugi rozdział nosi nazwę „Religia postępu”, który obejmuje okres oświecenia oraz trzeci rozdział „Społeczeństwo otwarte”, czyli czasy współczesne. Każdy projekt ma również własnego przedstawiciela. W projekcie „Christianitas” jest nim Alkuin – doradca Karola Wielkiego, w projekcie „Religia postępu” – fizyk Isaac Newton, zaś w projekcie „Społeczeństwie otwarte” jest nim Karl Popper – austriacki filozof XX wieku. Pierwszy rozdział książki poświęcony jest epoce średniowiecza oraz projektowi „Christianitas” – kultury chrześcijańskiej, opierający się na pewności posiadania prawdy objawionej w Nowym Testamencie oraz zakładającym zbudowanie w Europie wspólnej tożsamości chrześcijańskiej. „Społeczeństwo Christianitas wyróżniała spośród innych społeczeństw weritalnych specyfiką wyznawanej prawdy, wiarą w prawdę objawioną w Biblii, ze szczególnym uwzględnieniem Nowego Testamentu”. Ten rozdział jest według mnie najciekawszym ze wszystkich, ponieważ autor obala w nim mit, iż średniowiecze było „ciemnym” wiekiem zacofania, przeciwnie przelewa on światło na tą epokę, dostrzegając w niej wiele pozytywnych zjawisk. O średniowieczu pisze jako czasie: „wielkiej swobody oraz odwagi w poszukiwaniach intelektualnych” Autor twierdzi, iż właśnie te „ciemne” wieki średniowiecza są fundamentem kultury Starego Kontynentu i tak naprawdę właśnie wtedy narodziła się Europa jaką znamy do dziś. Według o. Zięby ta niesprawiedliwie oczerniana epoka odznaczała się dynamicznym rozwojem nauki, powstawaniem uniwersytetów oraz bibliotek oraz nowymi odkryciami geograficznymi. W drugim rozdziale autor opisuje projekt „Religii postępu”, przypadającą na okres Oświecenia. Projekt ten stopniowo wyparł dotychczasową ideę „Chrystianitas”. Nowy projekt zakładał odejście od religii oraz wartości chrześcijańskich, na rzecz wiary w naukę i w postęp techniki. Pojęcie „Antychrystianitas” autor zastosował w celu opisu okresu XVIII-XIX wieków, w którym to czasie religię traktowano jako przesąd i barierę na drodze postępu nauki. W ostatnim rozdziale o. Zięba opisuje już czasy współczesne, czyli XX i XXI wiek oraz ostatni wielki europejski projekt „Społeczeństwa otwartego”, które według Karla Poppera, jest otwarte na wszystkie idee, ale ani jedną z nich nie uważa za jedyną prawdę absolutną, tak jak to było w dwóch wcześniejszych projektach. W tym rozdziale o. Zięba nie zgadza się również z możliwością istnienia konfliktu między wiarą a rozumem: „nie istnieje więc opozycja rozum-wiara, chociażby dlatego, że u podstaw racjonalizmu istnieje element irracjonalnej wiary w rozum”, wręcz przeciwnie, zakłada, że budowanie społeczeństwa europejskiego powinno być oparte na poprzednich projektach czyli „Chrystianitas” oraz „Religii postępu”, które ze sobą nie miałyby konkurować lecz współgrać: „w ludzkiej społeczności musi istnieć wiara w rozum i racjonalizm, a także w humanizm i humanitaryzm”. Warto też zwrócić uwagę na sam tytuł książki o. Macieja Zięby „Nieznane, niepewne, niebezpieczne?…”, który pochodzi z cytatu Karla Poppera: „Musimy kroczyć naprzód ku temu, co nieznane, niepewne i niebezpieczne, używając rozumu za przewodnika ku obojgu – ku bezpieczeństwu i wolności”. Według mnie nie bez powodu w tytule ksiązki postawiony jest znak zapytania, ponieważ my, wszyscy razem wraz z autorem musimy się zastanowić jak teraz będzie budowana jedność europejskiego społeczeństwa i na jakich wartościach będzie się ona opierała oraz jak to społeczeństwo będzie funkcjonowało w niedalekiej przyszłości.
    Ciężko jest porównywać esej Macieja Zięby „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie.” z „Historią filozofii.” Władysława Tatarkiewicza, ponieważ mają one zupełnie różne formy. Książka Macieja Zięby jest ciekawym, przyjemnie czytającym się esejem, gdzie autor wyraża również swoje opinie oraz przemyśleniami, natomiast „Historia filozofii” W. Tatarkiewicza jest typowym podręcznikiem, encyklopedią, w której bez zbytnich emocji opisane są w sposób szczegółowy najważniejsi w dziejach filozofowie oraz ich idee.
    Macieja Zięby „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie.”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2011 r.

  4. Zięba Maciej, „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie.” PIW, Warszawa 2011.

    Książka M. Zięby „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie.” jest swoistym przedstawieniem odmiennych wizji Europy, które ukształtowały się na przestrzeni wieków. Autor próbuje dokonać analizy społeczeństw europejskiego, ukształtowanego przez różnorodne idee. W tym celu dzieli dzieje Europy na trzy etapy, odwołując się przy każdym z nich do postaci- Alkuina przy projekcie „Christianitas”, Newtona przy Renesansie i Oświeceniu, które określa mianem „religii postępu” oraz Karla Poppera przy „społeczeństwie otwartym”- antidotum na XX- wieczne totalitaryzmy. Tytuł książki także wiązać można z tym podziałem. Mianowicie, starożytność określić można mianem „nieznane”, co oznacza niepełne dotarcie do zasług tej epoki. „Niepewne” to czasy od średniowiecza do XX wieku, kiedy to nastąpił rozwój praktycznie w każdej dziedzinie życia. Niepewność może być tu obawą, jakie skutki przyniosą zaprowadzone zmiany. Za „niebezpieczne” zaś można uznać czasy współczesne, w których pojawił się totalitaryzm.
    Najbardziej szczegółowo przedstawiona jest wizja „Christianitas”, która być może ze względu na swa odległość w czasie, została najbardziej ze wszystkich trzech obsypana mitami i nie do końca prawdziwymi historiami. Autor polemizuje ze stereotypem, według którego starożytność uznano za okres zacofania, braku wolności i jakiegokolwiek rozwoju intelektualnego. O. Zięba staje przed wyzwaniem udowodnienia, że to właśnie „wieki ciemne” stanowią podwaliny rozwoju kultury europejskiej.
    Alkuin- doradca Karola Wielkiego, widział Europę jako projekt o charakterze kulturalnym, czy też politycznym, któremu przyświecał cel- wzbudzenie w Europejczykach wspólnej tożsamości chrześcijańskiej. „Christianitas” odnosi się do społeczeństwa weritalnego, „które całość życia indywidualnego, od narodzin aż po grób, oraz życia społecznego, a więc instytucje władzy, małżeństwa, stratyfikacji społecznej, edukacji, pracy naukowej, (…) pragnie ułożyć wedle uznanej powszechnie transcendentnej prawdy”. (str.58). Ową prawdą w tej wizji jest chrześcijaństwo, według którego Europejczycy układają swoje życie zgodnie z powyżej przytoczoną definicją społeczeństwa weritalnego. To na zasadach wiary chrześcijańskiej tworzono jednolitą całość, którą miała być Europa. Jednak w „Zastrzeżeniach” o. Zięba wskazuje na wady, które charakteryzowały wizję „Christianitas”. Wyprawy krzyżowe, tortury i prześladowania zdecydowanie destabilizowały proces ujednolicania Europy. Jednakże należy zauważyć, że M. Zięba w szczególności podkreśla osiągnięcia średniowiecza, któremu zawdzięczamy poczucie tożsamości Starego Kontynentu, „ciemne karty historii” uważając za drugorzędne.
    W kolejnej części eseju o. Zięba ukazuje okres „religii postępu”, czyli czas Renesansu i Oświecenia. Wizja „Christianitas” została wyparta przez narastające poczucie niepewności i lęku. Społeczeństwo odeszło od życia opartego na zasadach chrześcijańskich, na rzecz rozwoju nauki, sztuk pięknych, czy postępu obejmującego ludzkie umiejętności. Metafizyka straciła na znaczeniu i wyodrębniła się nowa perspektywa historyczna: „historię poczęto postrzegać i definiować jako strukturę trzyczęściową: starożytność, średniowiecze, nowożytność (…)” (str.80). Ogromnym osiągnięciem okresu „religii postępu” jest niewątpliwie rozwój nauki i techniki, który stał się determinantem zmian w owym okresie i nie pozostał bez wpływu na lata późniejsze. Bowiem na gruzach wizji „Antychristianitas” wyrosły ideologie, które przyczyniły się do kryzysu w Europie.
    O tym mówi trzecia część eseju, poświęcona wizji „społeczeństwa otwartego”. „Społeczeństwo otwarte” według Karla Poppera to społeczeństwo ze zdolnościami racjonalnego myślenia. Charakteryzuje się poznawaniem i tolerowaniem idei i prawd, żadnej z nich nie przyjmując za wiodącą. Życie w tym społeczeństwie wydaje się trudniejsze ze względu na ogrom problemów i kataklizmów, które dotykają ludność Europy. Dlatego też o. Zięba tytuł swej książki „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie.” odnosi także do rozwoju społeczeństwa otwartego w Europie, jednocześnie poddając polemice słuszność jego istnienia. Nie mniej jednak zachęca on do zgłębiania tego, co nieznane, niepewne i niebezpieczne.
    Zgodnie ze stwierdzeniem Bernarda z Chartres: „(…) jesteśmy karłami siedzącymi na barkach olbrzymów minionych epok”, na nasze życie zawsze będą wpływały osiągnięcia i idee z przeszłości, które ukształtowały obecną tożsamość Europy.
    Na uwagę zasługuje także fakt, że o. Zięba przedstawiając wizje rozwoju Europy, ukazuje je jako wzajemnie na siebie oddziałujące, zaś mimo wszystko odmienne, które nie mogą być ze sobą powiązane. Ta sprzeczność jest dowodem na złożoność procesu kształtowania się dzisiejszego społeczeństwa europejskiego.
    Esej M. Zięby różni się od książki W. Tatarkiewicza „Historia filozofii” tym, że nie jest klasycznym podręcznikiem do nauki filozofii z zebranymi ideami i filozofami, lecz zarysem intelektualnym przedstawiającym zdarzenia i osoby, które wpływały na różne wizje Europy realizowane na przestrzeni dziejów.

  5. Książka Macieja Zięby „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkice o Europie” jest syntetyczną próbą przedstawienia różnych wizji Europy na przestrzeni wieków. Autor we wstępie zaznacza, że o Europie napisano wszystko, ale i nic o niej, o jej wpływach na inne kultury, historycznych jej początkach, nie jest, do końca i niepodważalnie, pewne. Takie badania wymagałyby interdyscyplinarnego przygotowania, których wynikiem byłoby wielotomowe wydawnictwo. Jednak celem autora było zbudowania możliwe przejrzystego obrazu dziejów myśli europejskiej. Za pośrednictwem symbolicznych jednostek najlepiej wyrażających, według autora, „ducha poszczególnych epok”, przedstawione są trzy różne projekty Europy, od średniowiecza do współczesności. Są to wizje: Christianitas – wspólnej chrześcijańskiej Europy; następnie „religii postępu”, która rodzi w wyniku zachwytu dla osiągnięć nauki oraz w opozycji do średniowiecza; oraz projekt „społeczeństwa otwartego”, która miała stanowić odpowiedź na totalitaryzmy XX wieku.
    Maciej Zięba w krótkim rozdziale dotyczącym projektu Cristianistas zmierza się z mitem tej epoki, jako okresu zacofania, braku wolności naukowej, społecznej, politycznej. Opisuje znaczenie dla późniejszych dziejów Starego Kontynentu tego czasu w historii. Jako postać symboliczną, uosabiającą model Christianistas, autor przywołuje Alkuina, doradcę Karola Wielkiego. Rozumiał on Europę jako wielki projekt polityczny (mający odbudować potęgę cesarstwa rzymskiego), kulturalny, który miał na celu zbudowanie wspólnej chrześcijańskiej tożsamości w Europie. Christianitas była wizją społeczeństwa weritalnego, czyli takiego, które pragnęło ułożyć swoje życie według uznanej powszechnie, transcendentalnej prawdy. Specyfiką jej było objawienie jej w Biblii, a w szczególności w Nowym Testamencie. „Prawdę tę głosiły fasady średniowiecznych katedr, podobnie jak celebracja świąt poszczególnych cechów, jej wyrazem był też rozejm Boży, (…) rozwój dobroczynności, (…) pragnienie odbicia Grobu Chrystusa, czy też tropienie herezji”. (s. 58). Novum w porównaniu do czasów wcześniejszych, było antropologiczne widzenie człowieka w świetle Nowego Testamentu. Głoszona tam „miłość bliźniego, podkreślając, że bliźnim jest każdy człowiek, nawet nieprzyjaciel, wzmacniała nauczanie o niezbywalności godności oraz uniwersalnej równości wszystkich ludzi”. (s. 72).
    Epoka, którą zapoczątkował Renesans, stał w opozycji do projektu Christianitas. Duże znaczenie dla modelu religii postępu miały idee Kartezjusza, mówiące o poddaniu wcześniej uzyskanej za pomocą zmysłów wiedzy w wątpliwość. Nieuchronnie umacniało to postawy skrajnego racjonalizmu i sceptycyzmu. Autor wspomina o scjentystycznym rezonansie jako zjawisku wzajemnego wspierania się, dzięki osiągnięciom innych dziedzin, różnych gałęzi nauki. „Religio progressionis” była konstrukcją opartą na prawdzie o nieuchronności postępu, której motorem jest nauka. Prowadziło to do religijnej niemal wiary w możliwość samozbawienia ludzkości. Autor zauważa również fakt, że „religio progressionis”, była projektem społeczeństwa weritalnego. Tutaj wiedzę objawioną przez Stwórcę, zastąpiła wiara w nieograniczone możliwości umysłu i postępu.
    Ostatnim z omawianych przez autora projektów jest model „społeczeństwa otwartego”. Fundamenty pod jego budowę dostarczyła twórczość austriackiego filozofa, Karla Poppera. Jedną z podstaw jego poglądów była metoda racjonalizmu krytycznego. To wokół tej metody organizować się miało „społeczeństwo otwarte”. Dzięki temu „człowiek może odkryć, że wszystkie obyczaje i instytucje są ludzkiego pochodzenia i może je sam konsekwentnie usprawniać, starać się czynić je coraz lepszymi”. (s. 120) Projekt Karla Poppera odrzucał również opozycję wiara – rozum w dojściu do prawdy. „Był on [Karl Popper] świadom, że tak w indywidualnym jak i społecznym życiu trzeba przyjąć liczne niedowodliwe przedracjonalne założenia”. (s. 124)
    Maciej Zięba w swoim eseju przedstawia w sposób obiektywny i rzetelny dorobek trzech wyżej opisanych projektów społecznych. Może się wydawać, że poprzez swoja przynależność do zakonu dominikanów faworyzuje model „Christianitas”, który nawet objętościowo zajmuje najwięcej miejsca. Według mnie jednak autor dokonuje próby „odkłamania” czasów średniowiecznych, jak i samej religii, jej wkładu w życie publiczne, co pozwoli na zmianę jej „czarno – białego” obrazu oraz traktowania jedynie jako ideologii.
    Na koniec warto zastanowić się nad tytułem eseju „Nieznane. Niepewne. Niebezpieczne?”. Pochodzi on z pism Karla Poppera. Maciej Zięba nie potrafi powiedzieć, jaki model społeczny nastąpi po projekcie „społeczeństwa otwartego”. Nie wiem w jakim kierunku zmierza „Unia Europejska” zmierza. Wie tylko, że należy „podjąć ryzyko wędrowania, będąc zaopatrzonym jedynie w „antropologiczną busolę” (gdzie autor widział punkty styczne wszystkich projektów), nie posiadając wyraźnie wyznaczonej marszruty ku świetlanej przyszłości i odrzucając przekonanie, że bez wysiłku, samoczynnie dotrzemy do krainy obfitości oraz pokoju”. (s. 145)

  6. Recenzja do książki Macieja Zięby “ Nieznane, niepewne, niebezpieczne?” (Szkic o Europie)
    Cały swój esej Zięba poświęca Europie. Omawia w jaki sposób powstawała ta Europa, którą widzimy dziś, skąd wzięła się jej nazwa, w jaki sposób ona się rozrastała, dlaczego miała dominacje w XIX i XX stuleciach nad innymi państwami. Dużo uwagi udziela się też tym problemom, które mają miejsce na kontynencie dziś. Zięba podkreśla, że wszystkie trzy, omawiane przez niego projekty, mają szczególnie ważne znaczenie dla dzisiejszej Europy. W tekście autor często cytuje, w zależności od epoki, wielkich myślicieli i filozofów. Wydaje mi się, że głównym celem Zięby było rozważanie nad tym, w którą stronę dziś ruszy zagrożone europejskie społeczeństwo. Kończy się książka wyrażeniem, wskazówką pożyczoną od Karla Poppera: „Musimy kroczyć naprzód ku temu, co nieznane, niepewne i niebezpieczne, używać rozumu za przewodnika ku obojgu – ku bezpieczeństwu i wolności”.
    Głowna część książki składa się z trzech rozdziałów-projektów: 1) Christianitas, 2) Religia postępu, 3) Społeczeństwo otwarte. Na początku Zięba podaje krótki wstęp, oraz podsumowuje wszystko na koniec.
    W pierwszej części „Christianitas”, która obejmuje okres lat średnich, autor odrzuca dość rozpowszechnioną teorię, że średniowiecze było ciemnym, nierozwiniętym czasem w historii. Wręcz przeciwnie, udowadnia, że mianowicie w tej epoce odbywają się wielkie zmiany w społeczeństwie, dzięki którym w przyszłości Europie uda się zostać tak wielkim mocarstwem. Mianowicie w średniowieczu intensywnie powstają uniwersytety, zaradza się parlament, rośnie urbanizacja, rośnie rola kobiet (Joanna d’Arc, Matylda Toskańska), wzmacniała się rola słów „wolność” i „wspólnota”. Bardzo wielką rolę odgrywa kościół katolicki, który łączy wokół siebie ludzi. „Społeczeństwo Christianitas wyróżniała spośród innych społeczeństw weritalnych specyfika wyznawanej prawdy, wiara w prawdę objawioną w Biblii, ze szczególnym uwzględnieniem Nowego Testamentu” – podkreśla Zięba (str. 58). Do tego rozwija się logika, handel, działa starożytnych filozofów tłumaczą się na języki regionalne.
    Druga część, czyli „Społeczeństwo otwarte” opowiada o roście potęgi europejskiej, o rozwoju nauki, przede wszystkim fizyki. O tym, jakie istotne znaczenie miały podboje zamorskie, upowszechnienie prasy drukarskiej, rozwój szkolnictwa, wynalezienie elektryczności i pary. Najważniejszą ideą tego okresu była idea postępu. Jednak w tym samym czasie odbywa się wykorzenienie chrześcijaństwa i osłabienie wpływów kościoła katolickiego. Zięba mówi o tym tak: „ Tak jak w okresie Christianitas prawda mająca charakter obiektywny (Boże objawienie) i dająca holistyczny opis światła uskrzydla Europejczyków do podejmowania nowych dzieł i wyzwań, tworząc wspaniały świat katedr, sum oraz nieporównanych z niczym wcześniej dzieł edukacyjnych i charytatywnych, tak w okresie panowania „religii postępu” obserwować możemy niezwykły rozwój nauki i techniki, a także medycyny, astronomii i geografii, połączony z obejmującym coraz szersze grupy społeczne postępem gospodarczym” (str. 102).

    W rozdziale “społeczeństwo otwarte”, w którym żyjemy my dziś, Zięba bardzo często zwraca się do wybitnego filozofa XX wieka, Karla Poppera. Według opinii Karla, społeczeństwo otwarte zawsze jest zagrożone. „Główny nurt kultury europejskiej oferuje dobro cenne, i to otrzymywane bez najmniejszego wysiłku – daje poczucie moralnego i intelektualnego wysiłku” (str. 129), pisze Zięba. Dzisiaj żyjemy w prawie całkiem demokratycznych kapitalistycznych krajach, o których wcześniej tylko marzono, jednak że jest oczywiste, że moralność ludu dzisiejszego jest o wiele niższa. Według mnie dzisiejsza rzeczywistość wygląda podobnie jak opisano tutaj – „Wartości społeczne są wyrazem troski o innych… Tymczasem transakcyjna gospodarka rynkowa jest wszystkim tylko nie wspólnotą. Każdy jej członek musi zabiegać o swoje sprawy, a skrupuły moralne w tym samopożerającym się świecie mogą być zawadą” (George Soros, str. 132).
    Moim zdaniem nie można porównywać książki Zięby i Tatarkiewicza, z tego powodu, że są to one napisane w zupełnie różnych stylach. Dla mnie osobiście przyjemniejsza była książka Macieja Zięby. W swoim eseju wypowiedział on swoją opinię w oparciu na dziełach różnych filozofów i zrobił to dosyć prostym językiem.

    Maciej Zięba „Nieznane, niepewne, niebezpieczne?”;
    Państwowy instytut wydawniczy, Warszawa 2011

  7. Zięba Maciej; Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie., PIW, Warszawa 2011

    Książka o. Macieja Zięby to próba odpowiedzenia na pytanie czy Europa może się zjednoczyć? Jest to też rozprawa na temat tego, jak koncepcje zjednoczenia Europy wyglądały w minionych epokach. To obowiązkowa lektura dla osób, którym kierunek rozwoju dzisiejszej Europy nie jest obojętny. Książka podzielona jest na trzy rozdziały, a każdy z nich nawiązuje do innej epoki historycznej, mającej największy wpływ na kształtowanie się idei uniwersalistycznych. Pierwszy z nich nosi tytuł „Christianitas”, odnosi się do chrześcijańskiej Europy średniowiecza. Drugi to „religia postępu”, czyli epoka oświecenia. Ostatni nosi tytuł „społeczeństwo otwarte” i pokazuje współczesne nam czasy.

    „Christianitas” to próba oderwania przylgniętego do średniowiecza epitetu „wieki ciemne”. Jak udowadnia autor, epoka średniowiecza miała ogromny wpływ na rozwój kultury europejskiej. Wtedy właśnie rozwinęła się sieć szkół parafialnych oraz zaczęły powstawać pierwsze uniwersytety. Miało to bezcenny wpływ na edukację także późniejszych epok. Sam termin „Christianitas” odnosi się do pierwszego społeczeństwa weritalnego. Cała jego egzystencja i funkcjonowanie opiera się na powszechnie akceptowanej, transcendentnej prawdzie. W tym przypadku była to wiara chrześcijańska (zachodnie chrześcijaństwo). Wyznawanie przez wszystkich członków społeczeństwa tej prawdy pociągało za sobą ujednolicenie obyczajów, sztuki, architektury, a nawet języka (łacina jako język ludzi uczonych). Dzięki temu społeczeństwo europejskie tworzyło jedną spójną całość. Wydarzenia dziejowe (odkrycie Ameryki, wynalezienie druku) doprowadziły do wyjścia człowieka z „nocy ducha”. Ludzi przestał wypełniać nie pokój i strach. Zrozumieli, że dzierżą swój los we własnych rękach. Obowiązująca prawda powszechna stała rzeczą przestarzałą. Doprowadziło to do rozkładu społeczeństwa weritalnego. Mimo to autor podkreśla, że jedność Europy nigdy nie była i nie będzie tak mocna jak podczas apogeum idei „Christianitas”: „Tego poziomu wielowymiarowej jedności i wspólnoty Stary Kontynent nie zaznał nigdy wcześniej i nie zazna też w wiekach późniejszych”

    „Religią postępu” o. Zięba określa niezachwianą wiarę ludzi doby oświecenia w nieustający postęp nauki i techniki. Postawa antagonizmu wobec „Christianitas” paradoksalnie także uczyniła społeczeństwo oświecone społeczeństwem weritalnym. Wiara i religia poddawane były ciągłej krytyce. Nieustannie przeciwstawiano im wiedzę jako synonim siły i dobrobytu, uznając te pierwsze za przeżytek minionej epoki oraz przyczynę zahamowania rozwoju nauki w średniowieczu. Bezkrytyczne zaufanie potędze ludzkiego umysłu doprowadziło ludzi do pychy i upadku moralnego. Pozwoliło na rozwój determinizmu biologicznego i historycznego. Dało fundamenty pod kształtowanie się takich ideologii jak nazizm.

    W ostatnim rozdziale o. Zięba przywołuje poglądy austriackiego filozofa Karla Poppera. On właśnie rozwinął wprowadzony przez Henri Bergsona termin społeczeństwa otwartego oraz przeciwstawnego społeczeństwa zamkniętego. Pierwszy z nich odnosi się do zbioru ludzi zdolnych do racjonalnego, krytycznego myślenia. Drugi natomiast do społeczeństwa ludzi bezkrytycznie wierzących w swoją ideologię, narzucających ją innym ludziom. Autor podkreśla, że budowa społeczeństwa otwartego powinna opierać się na syntezie elementów dwóch poprzednich projektów społeczeństw weritalnych: „w ludzkiej społeczności musi istnieć wiara w rozum i racjonalizm, a także w humanizm i humanitaryzm”. Tytuł książki „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkice o Europie” odnosi się właśnie do przyszłości budowanego społeczeństwa otwartego. Autor zastanawia się, czy jego istnienie będzie trwałe, a jeśli tak, czy może być niebezpieczne dla Europy tak jak poprzednie projekty.

    Książka o. Zięby znacząco różni się od podręcznika Tatarkiewicza. „Historia filozofii” to swego rodzaju encyklopedia, kompendium wiedzy na temat filozofii europejskiej. W „Szkicach o Europie” natomiast przytoczona została filozofia i poglądy wybranych myślicieli, które według o. Zięby, miały największy wpływ na kształtowanie się społeczeństwa europejskiego.

  8. Książka ojca Ziemby „Nieznane, niepewne, niebezpiczne? Szkic o Europie” jest dla mnie czymś niezwykłym. Już nawet swoją formą napisania. Jeśli wcześniej czytałam coś z historii filozofii, były to po prostu podręczniki z rozdziałami, konkretnymi nazwiskami i ich działami. Ale ten esej jest zupełnie inny. Tak, na przykład, Władysław Tatarkiwicz w swej „Historii filozofii skupia się bardziej na systematycznym opisaniu, nie na jakimś konkretnym ptoblemie, lecz na tematach, które w książce idą w pewnej kolejności. Ziemba bardziej rozważa na różne tematy, dotyka ważnych ptoblemów, robi to, używając ciekawych przykładów, wyraża własne myśli, można uwidzieć jego wzor na świat. Chociaż oba dzieła są bardzo ciekawe, i ich obu warto używać i czytać.
    Czytając esej ojca Ziemby, przechodzisz podróż od czasów starożytnych do czasów współczesnych. Esej ten jest o tożsamości Europy współczesnej. Zawiera on w sobie trzy części: Średniowiecze, czyli Christianitas, Religia Postępu, czyli Oświecenie, i Społeczeństwo otwarte, czyli Najnowsze Czasy. To są trzy wielkie proekty, które są dla Europejczyków czymś wspólnym.
    Przed tym, jak omawiać każdy ten projekt w szczególności, chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na ciekawą nazwę eseju. Po pierwsze, jest ona dobra dlatego, że widząc ją, potencjalny czytelnik już jest zachwycony, już jest on ciekawy i chce obowiązkowo przeczytać tę książkę. Objaśnie ten tytuł również cytat Karla Poppera, który widzimy w ostatniej części eseju: „Musimy kroczyć naprzód ku temu, co nieznane, niepewne i niebezpieczne, używając rozumu za przewodnika ku obojgu – ku bezpieczeństwu i wolności”. (1)
    Tak, pierwszym projektem jest Christianitas, przedstawicielem go jest Alkuin. Ten projekt przedstawia sobą społeczceństwo, które jest związane, zjednoczone wpólną religią. Ciekawe jest, że o.Zięba nie używa stereotypów o Średnioieczu, które już są dly nas zwykłe i ogólnie przyjęte. Autor zwraca uwagę na zupełnie inną, pozytywną stronę tej epoki. Dla niego Średniowiecze jest okresem „wielkiej swobody oraz odwaki w poszukiwaniach intelektualnych”. (2). Zięba przedstawia te czasy jako wieki, gdy szybko rozwijała się nauka, status kobiet w społeczeństwie był wspaniały. Pojawiały się uniwersytety, biblioteki, stały możliwe swobodne badania naukowe… Mianowicie wtedy kobiety mogły uprawiać różne zawody, mogły zostawiać swoje (a nie męża!) nazwisko. Dla mnie ten esej jest prawdziwym obalaniem przeróżnych stereotypów, zrozumiałam to, czytając o Christianitas.
    Drugim projektem jest Religia Postępu, Oświecenie, „Antychristianitas”. Jego przedstawicielem jest Newton. Ten projekt jest odejściem od religii, koncentracją na nauce i progresie. Religia jest traktowana jako faktor, który hamuje ten rozwój.
    Projektem trzecim jest Społeczeństwo Otwarte. Jego przedstawicielem jest Karl Popper. Obejmuje on XX – XXI wiek. Ten projekt ojciec Zięba określa jako czasy, gdy społeczeństwo uznaje wszystkie idee, ale nie wierzy w żadną. I mianowicie tymi słowami z tytułu on określa rzeczywistość tego czasu – „Nieznane, niepewne, niebezpieczne”. Zięba uważa, że konfliktu między nauką i wiarą nie istnieje, on proponuje ich współpracę. Ojciec Zięba mówi, że „nie istnieje więc opozycja rozum- wiara, chociażby dlatego, że u podstaw racjonalizmu istnieje element irracjonalnej wiary w rozum” (3).
    Te Społeczeństwo Otwarte, zdaniem ojca Macieja Zięby, istnieje i teraz, w dniu dzisiejszym. A te projekty, o których mówiłam wyżej, istnieją w konflikcie ze sobą i nie mogą istnieć razem.
    (1), (2), (3) – Zięba Maciej; Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie., PIW, Warszawa 2011

  9. Zięba Maciej, ‘Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkice o Europie, PIW, Warszawa 2011

    Dla wielu z nas średniowiecze zawsze było uznawane za czasy, gdzie panuje wszechobecna ciemnota ,zacofanie , a postęp cywilizacyjny zachodzi powoli. To czasy, w których człowiek powinien za wszelką cenę być podporządkowany religii niezależnie, czy tego chce czy nie ( teocentryzm) . Krytyczną wizję epoki średniowiecza przyjęłam podczas analizowania jej w szkole średniej i prawdę mówiąc , nie sądziłam, że ktokolwiek może zaburzyć moją ocenę.
    Ale stało się.
    Zięba w swojej książce przedstawia nieco inny obraz średniowiecza, zdecydowanie bardziej pozytywny , zachęcając tym samym do refleksji i ponownej analizy tamtego okresu. Autor stara się skupić na osiągnięciach jakie wypłynęły w tamtym okresie, a jakie zmieniły nasze życie, doprowadziły do poszerzania naszych horyzontów.

    Ojciec Zięba dzieli historię Europy na trzy części ( nazywa je projektami europejskimi) . Pierwszą z nich jest ‘Christianitas’ – chrześcijańskie wieki średnie, którym poświęca najwięcej czasu . Kolejna to ‘Religia postępu’ – czasy oświecenia . Ostatni projektst ‘Społeczeństwo otwarte’ które opowiada o czasach nam współczesnych.

    Zaczynając od ‘Christianitas’ , autor twierdzi, że ambicją tego projektu jest ‘ stworzenie spójnego świata’. Niezwykle interesujący jest fakt, że w owych czasach ‘człowiek średniowiecza przybywający do Aberdeen, tak samo jak do Lizbony, Paryża czy też Krakowa, Uppsali i Neapolu – nawet jeśli nie zna łaciny – czuje się obywatelem tej samej społeczności’ ( str. 22 ) . Od razu nasuwa mi się na myśl Unia Europejska, która w jakiś sposób narzuca taki światopogląd każdemu obywatelowi państwa, które do niej należy. W tamtych czasach, nie trzeba było tego narzucać – każdy odczuwał to z własnej, nieprzymuszonej woli. W swych rozważaniach autor przedstawia wiele czołowych nazwisk tamtego okresu, które miały wpływ na przyszłe losy Europy. Byli to uczeni, władcy czy filozofowie. To oni zapoczątkowali proces rozwoju Europy, dzięki ich zasługom i pomysłom ich następcy mogli rozwijać i udoskonalać ten świat. Powstawanie szkół, liczne prawa kobiet itd. Świadczą tylko o tym, że średniowiecze wcale nie było tak zacofane jak większość z nas uważa. Zięba nie stara się ukryć wad, jakie posiadał tamten okres. W ‘Zastrzeżeniach’ wyjawia sprawy, z których nie jest zadowolony. Wszelkie tortury, prześladowania, wyprawy krzyżowe, konkwisty, wpisywanie na indeks dzieł Kopernika to tylko kropla w morzu. Jednak Zięba daje doskonały przykład, że mimo tylu spraw których dziś możemy nie pochwalać, średniowiecze zafundowało nam również rozwój.

    Kontrastem do czasów ‘Christianitas’ jest kolejny projekt europejski ‘Religia Postępu.’. Czasy tam przedstawione, czasy oświecenia to moment, w którym ludzie zaczęli oddalać się od religii, zastępując ją nauką, która dla wielu z nich stała się nową religią. Dlatego właśnie te czasy prócz nazwy wyżej podanej, nazywane są przez autora również ‘Antychrystianitas’. Zaczęły wypływać nazwiska takie jak Newton, które każdy znał i które każdy podziwiał. Dążono do zdobycia osiągnięć wyzbywając się przy tym wielu cennych wartości. Warto dodać, że ludzie oddalili się od pierwszego projektu, czego Zięba jest świadomy i czego nie podziela.

    Kolejny, już ostatni projekt zwany ‘Społeczeństwem Otwartym’ trwa od Karla Poppera po dzień dzisiejszy. Jak powiedział sam Popper, ten projekt jest ‘społecznością ludzi zdolnych do racjonalnego, krytycznego myślenia ( 119str. ). Człowiek w ‘Społeczeństwie Otwartym’ jest świadomy tego co może osiągnąć i tego, że posiada wybór, którego może dokonać. Społeczeństwo nie jest już weritalne, gdyż każdy ma odmienne poglądy i potrzeby. Są to ludzie zdolni do ‘racjonalnego, krytycznego myślenia.’

    Porównując książkę Zięby pt. ‘Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie’ do książki Tatarkiewicza należy zwrócić przede wszystkim uwagę na formę wypowiedzi. Praca Zięby przeznaczona jest dla szerszego grona czytelników. Ojciec Zięba opisuje wszystko w prosty, nieskomplikowany sposób, podchodzi do tego jak do luźnej wypowiedzi. Natomiast działo Tatarkiewicza, patrząc chociażby na ilość stron, przypomina bardziej coś w rodzaju encyklopedii. Znajdziemy tam suche fakty, czystą teorię. Zdecydowanie bardziej do gustu przypadła mi pozycja pierwsza, gdyż jak już wspomniałam, była bardziej przystępna i mniej skomplikowana.

  10. Niezrozumienie roli religii w życiu społeczeństwa, niesprawiedliwa ocena Średniowiecza, zgłębianie nieodkrytych prawd tego co „nieznane, niepewne i niebezpieczne” – między innymi takimi wnioskami Maciej Zięba OP zamyka swój eseistyczny tekst jednej z ostatnich książek pt. „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie”.
    Książka ukazuje dzieje starego kontynentu kształtowanego przez wieki dzięki ideom Kościoła Katolickiego. Czytelnikowi przedstawione zostają rozważania na temat trzech konceptów ideowych, które były soczewkami działań, wydarzeń społecznych, filozoficznych i naukowych na starym kontynencie. Swe rozważania Zięba rozpoczyna od początków wieku XI. Średniowieczne Christianitas. Okresowi temu dominikanin poświęca najwięcej czasu. Być może z powodem jest fakt, iż ilość nieprawdziwych stereotypów dotyczących tej ery europejskiego rozwoju jest największa. Zięba stara się odczarować przed czytelnikiem epokę wieków średnich – okres „niezwykłego wyzwolenia społecznej energii na każdym polu” (s. 24), stara się jednocześnie umożliwić postrzeganie ówczesnych realiów pisząc: „w obrębie granic zakreślonych przez doktryny kościelne ludzie byli wolni w swoich spekulacjach – a owych granic nie odczuwano w takim stopniu jak my to sobie wyobrażamy.” (s. 25). Jednak jako czytelnik nie czuję się do końca przekonany w kwestii oceny opisywanej epoki. Uderza mnie (jako czytelnika) co prawda zauważenie niechlubnych dokonań czasu Christianitas, jednak w mojej ocenie odniesienie się do inkwizycji, polowań na czarownice, ordaliów było niedostateczne.
    Zięba kontrastuje powyższą epokę z następnymi prądami jakimi były renesansowy racjonalizm i współczesne społeczeństwo otwarte. Dominikanin obwinia wiarę w poznanie i naukową wiedzę za stworzenie gruntu dla nieszczęść spadających na społeczeństwo, takich jak inżynieria społeczna, eugenika, działania nazistów i komunistów. Na tej płaszczyźnie głos Zięby, który nie naucza jak Władysław Tatarkiewicz lecz zabiera głos w przetaczającej się przez Europę dyskurs. Zięba poszukuje duchowego natchnienia Europy. Autor sowami swego eseju konstruuje nowoczesną receptę dla współczesnego społeczeństwa. Jest nim społeczeństwo Christianitas we współczesnej odsłonie. Krytyce poddaje dziejowe przesunięcie zainteresowania społeczeństwa z wiary na rozum człowieka, stara się wskazać pustkę duchową współczesności. Jednak równocześnie nie podejmuje szerzej krytyki zbyt dosłownego rozumienia kwestii fundamentalnych dla wiary prawd.
    Tym samym głos Macieja Zięby jest niezmiernie ciekawym twierdzeniem jednej ze stron w toczącej się debacie o duchowości Europejczyków, duchowym wnętrzu współczesnego społeczeństwa. Niemniej należy pamiętać, iż Maciej Zięba stara się ukazać wizję „duchowego ratunku” jednej ze stron współczesnego multicentryzmu ośrodków predestynujących do duchowego przewodnictwa.

  11. W „Szkicu o Europie” Ojciec Maciej Zięba zabiera czytelnika w erudycyjną podróż filozoficzno-historyczną od starożytności, aż po czasy współczesne. Zahaczając o rozmaite gałęzie nauki i literatury przedstawia w nietuzinkowy sposób percepcji dziejów Europy w kontekście chrześcijaństwa.
    Opierając się na źródłach historycznych rewolucjonizuje pojęcie średniowiecza nadając tej epoce, często postrzeganej pejoratywnie, cechy drugiego europejskiego renesansu – renesansu naukowego, bo to wtedy właśnie odkryto i przyswojono wielką część intelektualnego dorobku starożytności wraz z arabskimi i żydowskimi komentarzami.[1] Autor przywołuje także osiągnięcia z zakresu budowania europejskiej jedności oraz tworzenia podwalin pod wielkie osiągnięcia geograficzne.
    W tym kontekście sam rozbudowany o dalszą część tytuł („Nieznane, niepewne, niebezpieczne?”) nie wydaje się dziwny. O ile można go tłumaczyć w pewnym stopniu zabiegami marketingowymi, o tyle w warstwie semantycznej odnosi się do przywołanej skądinąd w tekście sentencji Karla Poppera: Musimy kroczyć naprzód ku temu, co nieznane, niepewne i niebezpieczne, używając rozumu za przewodnika ku obojgu – ku bezpieczeństwu i wolności.[2]
    Wśród wszystkich kontynentów Europa na pewno nie kojarzy się z nieucywilizowanym terytorium, a jednak to właśnie do niej odnoszą się trzy tytułowe epitety. Nic w tym zaskakującego, rozwój technologii, tworzenie ładu społecznego, zawiązywanie się wspólnot społecznych, terytorialnych czy zawodowych samo w sobie nie jest zagrożeniem, lecz jego narzędziem. Źle wykorzystane może prowadzić do zachwiania porządku. Uleganie modom, konsumpcjonizm to w tej chwili realne niebezpieczeństwa. Prowadzą do dehumanizacji jednostki, która bez silnie ugruntowanego systemu wartości staje się podatna na manipulacje. Rozluźnienie moralnych ograniczeń[3] oraz kryzys wartości spowodowany brakiem a raczej wyzbyciem się norm postępowania prowadzi do przekreślenia wartości wspólnoty na rzecz priorytetów indywidualnych. To już nie antropocentryzm, jako dziedzictwo epoki odrodzenia, ale owczy pęd bez oglądania się na innych.
    Bardzo ważną kwestią, jaką podjął Ojciec Zięba jest dylemat wiary w procesie ciągłego dezawuowania wartości. Społeczeństwo aspirujące do bycia otwartym odrzuca dziedzictwo religijne. Podważa tym samym pozycję ludzi wierzących w społeczeństwie, ponieważ według nowej koncepcji społeczeństwa otwartego, to, co związane z religią trąci myszką i hamuje postęp. Ta nowa koncepcja z jednej strony staje się anachroniczna, zaprzecza samej sobie w swej postępowości, bo z samej koncepcji otwartości powinna wynikać tolerancja dla innych doktryn. Z drugiej zaś strony przyczynia się do powstania fanatyzmów religijnych, stymulując ekstremistyczne postawy ludzi, którzy nie godzą się na odsuwanie religii do lamusa.[4]
    Autor nie poprzestaje na diagnozie współczesnego stanu zbiorowości Europy. Dla obecnej sytuacji widzi rozwiązanie w kierowaniu się interesami społeczeństwa w wyborach wspólnoty.[5] To trudne zadanie nawet, a może i szczególnie dla wspólnoty państw europejskich, w której coraz częściej bardziej liczy się interes indywidualny niż zbiorowy.

    [1] M. Zięba Nieznane, niepewne, niebezpieczne. Szkic o Europie, Warszawa 2011, s. 24.
    [2] Op. Cit. s. 122.
    [3] Op. Cit. s. 132.
    [4] Op. Cit. s. 136-137.
    [5] Op. Cit. s. 144.

  12. Recenzja książki M. Zięby „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie”.

    Książka Macieja Zięby „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” jest próbą spojrzenia na dzieje Starego Kontynentu z innej perspektywy. „Szkic” wymyka się schematom – zamiast klasycznej, chronologicznej opowieści o królach, wojnach lub wybitnych filozofach autor rysuje przed czytelnikami portrety trzech wielkich projektów jednoczących Europejczyków odpowiednio w Średniowieczu, epoce Oświecenia i czasach współczesnych.

    Christianitas, religio progressionis i idea społeczeństwa otwartego to trzy płaszczyzny, na których M. Zięba opiera swój esej. Wspomniane zostają niektóre wielkie nazwiska kolejnych epok (św. Tomasz, Kartezjusz czy Karl Popper), jednak M. Zięba już we Wstępie podkreśla, że jego zdaniem historia pisana jest nie tylko przez garstkę wybitnych jednostek. Zamiast koncentrować się na konkretnych życiorysach autor ukazuje przemiany zachodzące w społeczeństwie na przestrzeni wieków, stawia pytania o wartość dziedzictwa europejskiego, a także o kierunek, w którym podąża Europa obecnie. „Szkic” z założenia nie pełni roli encyklopedii myśli europejskiej, nie znajdziemy w nim uporządkowanej listy wielkich idei, tak jak u Tatarkiewicza. „Historia filozofii” to swoisty katalog filozofów, klasyczny podręcznik, podczas gdy książka M. Zięby prezentuje wybrane zdarzenia i postaci dla zobrazowania dorobku kolejnych epok.

    Myślą przewodnią eseju dominikanina jest poszukiwanie „duszy” Europy, wyróżnienie najważniejszych, najbardziej wpływowych idei, które kształtowały społeczeństwo na przestrzeni wieków. Maciej Zięba za pierwszy ogólnoeuropejski projekt uznaje Christianitas, ideę społeczeństwa spajanego wspólną religią. Chrześcijaństwo, które „opanowało” wszystkie stany od władców, po najuboższych chłopów wywarło ogromny wpływ na tożsamość Starego Kontynentu. Autor podejmuje próbę ukazania „Wieków Ciemnych” w nowym świetle. Podkreśla istotne osiągnięcia Średniowiecza, obala stereotypowy obraz tego okresu. Czytelnik może odnieść wrażenie, że autor poczuwa się do obrony dobrego imienia społeczeństwa Christianitas, które zostało brutalnie ocenione przez myślicieli Oświecenia. Na kolejnych stronach można znaleźć argumenty potwierdzające tezę o Średniowieczu, jako okresie „(…) niezwykłego wyzwolenia społecznej energii na każdym polu(…)”[1] a także „(…) wielkiej swobody i odwagi w poszukiwaniach intelektualnych”[2].

    Wbrew utartym schematom Wieki Średnie ukazane są jako czas dynamicznego rozwoju nauki (pojawienie się uniwersytetów, tworzenie bogatych bibliotek), jak również poprawy statusu społecznego kobiet (kult Matki Boskiej oraz ideał amour courtois stawiają kobietę w centrum uwagi). M. Zięba opisuje też „ducha demokratycznego” epoki, który wyrażał się przez liczne instytucje wspólnotowe: cechy rzemieślnicze, bractwa, sobory powszechne. Wątek „ciemnych kart” historii Średniowiecza jest wspomniany dość lakonicznie. Wydaje się, że problem inkwizycji czy polowań na czarownice autor uważa za drugorzędne w porównaniu z innymi dziełami społeczeństwa Christianitas.

    W opozycji do Europy chrześcijańskiej ukazane zostały kolejne epoki: Renesans i Oświecenie, bazujące na religii postępu (religio progressionis) wraz z kluczową koncepcją filozoficzną – kartezjanizmem. Wiara w potęgę ludzkich możliwości umacniała się wraz z kolejnymi osiągnięciami nauki (na czele z odkryciami Newtona), co przyczyniało się do upowszechnienia postaw ateistycznych. Określenie „Antychrystianitas” dla opisu społeczeństwa XVIII i XIX wieku wskazuje na ówczesne wrogie nastawienie względem chrześcijaństwa przy równoczesnym korzystaniu z osiągnięć cywilizacji Christianitas.

    Wiek XX i XXI autor utożsamia z trzecim projektem „społeczeństwa otwartego”, które toleruje wszelkie idee, ale nie uznaje żadnej za prawdę absolutną. Rzeczywistość otaczającą człowieka współczesnego autor ilustruje słowami Karla Poppera, które znalazły się także w tytule książki: „unknown, uncertain, insecure”[3].

    „Szkic” kończy się konkluzjami nt. powszechnej, niesprawiedliwej oceny Średniowiecza, niezrozumienia znaczenia religii w życiu społecznym i zachętą do podejmowania wysiłku zgłębiania tego co, „nieznane, niepewne i niebezpieczne”. Przedstawione przez M. Ziębę tezy są niewątpliwie warte uwagi, a ze względu na przystępny język lektura może się podobać nie tylko znawcom przedmiotu lecz także laikom, którzy do tej pory nie interesowali się historią myśli europejskiej.

    Joanna Strubińska

    [1] Cytat z Ch. Dawsona, [w:] Maciej Zięba, Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie., Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2011, s.24.
    [2] Maciej Zięba, op. cit., s.25
    [3] (eng.) nieznane, niepewne, niebezpieczne, op.cit., s.126

  13. Książka Macieja Zięby omawia tożsamość współczesnej Europy. Podzielona jest jest na trzy części: Christianitas (Średniowiecze), Religia Postępu (Oświecenie) oraz Społeczeństwo otwarte (czasy najnowsze). Już początek jest dosyć zaskakujący, bowiem autor praktycznie pomija fakt, iż nasza kultura została stworzona w Grecji. Można to potraktować jako próbę innego podejścia do problemu, jednak nie można, w imię tożsamości i tradycji chrześcijańskiej, zaprzeczać fundatorom naszej kultury; fundatorami kultury i tożsamości europejskiej jest antyczna Grecja i tradycja judeochrześcijańska, a pomijanie jednego z elementów uważam za duży błąd.
    Następnie autor przechodzi do omówienia Średniowiecza, pokazuje je w innym, niestereotypowym, świetle. Jednak pojawia się pytanie, dlaczego autor skupił się na opisywaniu li tylko Europy Zachodniej, robiąc z niej „enklawę”, odciętą od wpływów zewnętrznych. Cechą Średniowiecza jest jego uniwersalizm (aczkolwiek postulowanie uniwersalizmu tworzy dychotomię: lepsze – gorsze, co prowadzi m.in. do dyskryminacji innych kultur).
    Mimo bujnego rozwoju nauki, wszystko było podporządkowane religii. Zięba postuluje symbiozę religii i nauki, wydaje się, że jest to absurd. Religie zinstytucjonalizowane dążą do podporządkowania jednostki, absolutną wiarę w Boga (obrazu stworzonego przez człowieka, Mistrz Eckhart) podczas gdy nauka (współcześnie) głosi racjonalny, pozbawiony dogmatów postęp.
    Wspomina autor o wprowadzonej konieczności corocznej indywidualnej spowiedzi (sobór laterański IV z 1215 roku), podkreśla jej wpływ na samopoznanie i samoświadomość człowieka. Z drugiej strony można przywołać stanowisko Foucaulta, który m.in. w instytucji spowiedzi, a także w instytucji małżeństwa, dostrzegał jeden z przejawów techniki władzy dążącej do poznania i co za tym idzie, ujarzmienia jednostki przez niewidzialną władzę. Niezgodę budzi również fragment mówiący o emancypacji kobiet i posłużenie się m.in. argumentem stwierdzającym, iż dużo kobiet uznanych zostało za święte. Można uznać, iż średniowiecze było wyemancypowane, jednak z drugiej strony należy podkreślić, iż poprzez ustanawianie wielkiej ilości świętych, narzucano kobiecie pewien model życia.
    Czytając rozdziały poświęcone Średniowieczu, nieodmiennie można mieć wrażenie, że autor chce wszystko przypisać tej epoce, ciągle pomijając – pogański – antyk. Zalążkiem filozofii średniowiecznej były nurty stworzone w Starożytności, genezę uniwersytetów również można wywieść od Greków (w szkole Arystotelesa rozwijano nauki humanistyczne i przyrodnicze). Dlatego też, nie zgodzę się z tezą, że: „uniwersytet, jako instytucja, jest bowiem oryginalnym i nieporównywalnym z niczym w historii osiągnięciem Christianitas.” (s. 46)
    Kolejna część dotyczy religii postępu. Główną ofiarą krytyki jest epoka oświecenia, która wytworzyła religię postępu i wiarę w rozum. Z jednej strony krytyka jest uzasadniona, jeśli zgodzić się z tezą, że bezpośrednim spadkobiercą tej epoki jest totalitaryzm i eksterminacja (jednak na wydarzenia XX wieku wpływ miało nie tylko Oświecenie). Z drugiej strony właśnie w tej epoce dokonano radykalnego rozdzielenia religii i nauki, co stało się podstawą dla nowoczesnej wiedzy i rozwoju. Warto przypomnieć tekst Kanta „Czym jest Oświecenie” i jego hasło „sapere aude!”, bowiem człowiek w tym czasie wreszcie mógł wyzwolić się z kajdan religii. Krytycznie podchodzę do tezy jednoznacznie deprecjonującej Oświecenie. Zgadzam się z Adornem i Horkheimerem, że epoka ta przekształciła Rozum w mit, w który wierzono i w imię którego, chciano zmieniać świat, aczkolwiek również w imię Christianistas chciano zmieniać rzeczywistość.
    Mianem „Antychristianitas” autor określił klimat panujący w XVIII wieku, który to właśnie radykalnie zaprzeczał religii i ją zwalczał. Jednak gdy ktoś wychodzi dopiero z niemowlęctwa, to ma w sobie potrzebę radykalnego odrzucenia. Stąd przykład: „jak śniadanie w Wielki Piątek 1868, na którym publicznie w restauracji, obficie raczyli się mięsem ludzie tak wybitni jak Gustaw Flaubert, Ernest Renan… .” (s.111).
    Ostatnia część „Społeczeństwo otwarte” omawia szczegółowo koncepcję Poppera, jako projekt nowego społeczeństwa. Autor, posługując się tą koncepcją, proponuje współpracę rozumu i wiary; w ujęciu Zięby nie ma sprzeczności między nauką a wiarą, bowiem nauka swoje źródła czerpie z irracjonalnych przesłanek, wiary w rozum. Jest tu jednak nieścisłość, ponieważ jeśli czas Oświecenia i Modernizmu objawiały wiarę w rozum i postęp, to wydarzenia z pierwszej połowy XX wieku pozwoliły na krytyczne przemyślenie przesłanek epok wcześniejszych, a co za tym idzie, obranie nowego toru; stąd też mamy dzisiaj ponowoczesność (postmodernizm). Refleksja postmodernistyczna pokazuje jakie błędy popełniały wcześniejsze epoki, zrekonstruowano meta-narracje: ideę jednej prawdy, uniwersalizmu etc. Postmodernizm mówi też o tym, że nie uda się wytłumaczyć rzeczywistości odwojowując się do obiektywnej prawdy i tłumacząc wszystko przy użyciu obiektywnego rozumu.
    Wątpliwości moje budzi również wybranie na „patrona” współczesności Karla Poppera. Jest to jednak projekt uniwersalistyczny, który nie jest pozbawiony konfliktów występujących we wcześniejszych epokach. Czyli Zięba wpisuje się paradygmat, który wcześniej sam skrytykował (błędne koło). Zastanowienie budzi, dlaczego autor nie wybrał za „patrona” np. Zygmunta Baumana, który również krytykuje nowoczesność z jej dążeniem do idealnego państwa. Krytykuje wielkie narracje (Lyotard), które zastąpione zostały przez relatywizm; relatywizm jest logiczną konsekwencją odejścia od prawd absolutnych, od logocentryzmu, z którym wiąże się właśnie idea rozumu instrumentalnego. Natomiast ponowoczesność, wyzbywszy się idei logocentrycznych, nie głosi już jednej prawdy, co też widać w sporach epistemicznych, bowiem, nie ma jednej definicji prawdy (definicja koherencyjna, pragmatyczna, korespondencyjna etc.). Poza tym chęć tworzenia rzeczywistości podług jednego wzorca dyskryminuje inne kultury, zatem prezentuje europocentryzm.
    Zięba stworzył swój tekst na zasadzie opozycji Christianitas – Antychristianitas i wokół tej relacji buduje całą narrację. Jest wybiórczy, nieobiektywny, niespójny; książka może być ciekawą pozycją ponieważ pokazuje inną perspektywę. Natomiast „Historia filozofii” Tatarkiewicza jest syntezą dziejów filozofii, zatem ma znamiona obiektywizmu.
    Co do tytułu, cytatu z Poppera, w moim ujęciu, odzwierciedla jedno stanowisko, stanowisko reprezentujące chrześcijaństwo zachodnie, które walczy z ideami postmodernistycznymi (m.in. z laicyzacją i racjonalizmem).
    Zięba Maciej, „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie.” Warszawa: PIW, 2011.

  14. Esej o. Macieja Zięby p.t. „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” jest opowieścią o intelektualnych dziejach Europy skonstruowaną w formie błyskotliwej pogawędki, z powoływaniem się na konkretne fakty i słowa wybitnych postaci włącznie. Nie jest to typowy podręcznik do nauki filozofii – w porównaniu do, należącego do kanonu, trzytomowego dzieła Władysława Tatarkiewicza nie omawia wcale myśliciela po myślicielu i dzieła po dziele. Na kartach „Szkicu o Europie” spodziewać się można prędzej – zgodnie z nazwą – zarysu dominujących tendencji i prądów ideowych ujmowanych raczej z punktu widzenia ich ogólnego oddziaływania na społeczeństwo niż np. akademickich sporów.
    Osią rozważań jest porównanie trzech pojawiających się historycznie bezpośrednio po sobie wizji („projektów”, jak nazywa je autor) jedności Europy, które przenikając się, uzupełniając i konkurując ze sobą stanowią jednocześnie trzon tożsamości Starego Kontynentu. O. Zięba nazywa społeczeństwa owładnięte ideami składającymi się na te projekty społeczeństwami weritalnymi, tzn. takimi, które uznają istnienie prawdy absolutnej. Jej przyjęcie determinuje przestrzeganie określonych zasad i otrzymanie pewnych praw (w tym prawa przynależności), a jej odrzucenie skutkuje uznaniem za element nie tylko obcy, ale i pozostający w elementarnym błędzie i z tego tytułu pozbawiony niektórych uprawnień.
    Chronologicznie pierwszą opisaną przez autora wizją jest Christianitas – pozostawanie Europy pod wpływem stosunkowo jednolitej kultury, w której „całość życia każdej jednostki i każdej społeczności jest inspirowana przez (zachodnie) chrześcijaństwo” (s. 22). Dorobkiem tego okresu w dziejach kontynentu są dwa renesanse, przywołujące i rozwijające dziedzictwo okresu antycznego; są to renesans polityczny (odbudowa idei cesarstwa rzymskiego) oraz renesans naukowy (rozwój ścisłych dziedzin nauki, gospodarki, szkolnictwa, działalności charytatywnej, sformułowanie personalistycznej koncepcji człowieka i idei prawa naturalnego). Autor stara się w ten sposób odkłamać wiele mitów ukazujących wieki średnie jako czas zacofania i fanatyzmu religijnego.
    Obraz taki – wcale nie rzadki w oczach człowieka współczesnego – jest pozostałością drugiego etapu w dziejach Europy i drugiego projektu, który o. Zięba nazywa okresem „religii postępu”. Pojawił się on bezpośrednio po odkryciach geograficznych, po powszechnym uznaniu heliocentryzmu oraz po zaistnieniu reformacji, burzącej dotychczasową jedność ideową narodów europejskich. Jest to czas nieposkromionej i bezapelacyjnej wiary w nieograniczone możliwości ludzkiego rozumu, które sprawiają, iż postęp uznaje się za perspektywę pewną i niezachwianą. Faktycznie od renesansu, poprzez oświecenie aż po cały wiek XIX ludzkość zanotowała niezwykły rozwój – jednocześnie jednak „ów pełen optymizmu determinizm osłabiał czujność i zwalniał z odpowiedzialności” (s. 95), a w dodatku przesiąknięty był na wskroś wątkami antychrześcijańskimi, sytuując postęp w opozycji do czasów minionych. Działo się to przy niesprawiedliwym pominięciu dorobku, jaki bezrefleksyjnie po okresie Christianitas został przejęty jako coś oczywistego i należnego.
    Okres „leżenia brzuchem do góry”, jak to określił przywoływany przez autora José Ortega y Gasset (s. 103), zakończył się brutalnym otrzeźwieniem wraz z nastaniem drugiej wojny światowej i dwóch okrutnych, niespotykanie represyjnych systemów komunizmu i nazizmu, będących naocznym zaprzeczeniem tezy o postępie prowadzącym ludzkość wyłącznie ku coraz większej szczęśliwości. To, co stanowi trzon trzeciego europejskiego projektu – społeczeństwa otwartego – pozornie wydaje się być wewnętrznie sprzeczne: „uznanie pluralizmu za zasadę życia społecznego i krytycyzmu za jego metodę, połączone zarazem z silnym przekonaniem o istnieniu prawdy absolutnej, nieposiadającej jednak żadnej sankcji metafizycznej”.
    Założenie to, którego twórcą jest Karl Popper, jest jednak do tej pory tylko postulatem, gdyż – jak twierdzi o. Zięba – ludzkość nie jest tak „konsekwentnie racjonalna i intelektualnie uczciwa”, jak ów autor koncepcji „społeczeństwa otwartego”. Współcześnie mamy raczej do czynienia nie z rzeczywistym pluralizmem, lecz z nachalnym forsowaniem innego dogmatycznego stwierdzenia – o tym, iż „prawda absolutna nie istnieje”. Ci, którzy twierdzą inaczej (np. ludzie wierzący), są eliminowani w debacie publicznej poza nawias „nowoczesnego” społeczeństwa i składani na ołtarzu beztroskiej, hedonistycznej gorączki, która – poprzez zanegowanie istnienia prawdy – gubi też rozróżnienie między dobrem i złem.
    Posługując się słowami Karla Poppera, o. Zięba postuluje, aby zachować chłodny, uczciwy umiar w podejściu do świata i człowieka i dążyć do wprowadzania postulatów społeczeństwa otwartego, pamiętając jednocześnie o ograniczeniach ludzkiego rozumu i przyjmując istnienie pewnych preracjonalnych założeń, które pozwalają dokonywać w życiu wyboru między tym, co słuszne i dobre, a tym co prowadzi do zła i do autodestrukcji współczesnych społeczeństw. Esej kończy się znamienną popperowska wskazówką, która jednocześnie wyjaśnia brzmienie jego tytułu: „Musimy kroczyć naprzód ku temu, co nieznane, niepewne i niebezpieczne, używając rozumu za przewodnika ku obojgu – ku bezpieczeństwu i wolności” (s. 145)

  15. Maciej Zięba, Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkice o Europie, Warszawa 2011.
    Esej dominikanina, o. Macieja Zięby, pt. „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” jest głosem w dyskusji o tożsamości europejskiej. Odnosząc się do historii, stawia wiele pytań o przyszłość. Porusza się w obszarze idei, myśli, religii, abstrahując niemal od elementów materialnych, które wydają się jednak dominujące w myśleniu o współczesnej Europie. Przecież znacznie częściej dyskutujemy o gospodarce, walucie, kryzysie w Grecji czy Hiszpanii, niż o korzeniach chrześcijańskiej wspólnoty duchowej. Może dlatego ta niełatwa lektura powinna stać się przyczynkiem do choćby chwilowego wyłączenia się z bieżących sporów i zastanowienia nad dalszym kierunkiem rozwoju.
    Autor przedstawia nam dzieje Europy w perspektywie trzech „projektów”. Dzieli swoją książkę na odpowiadające im części: „Christianitas”, „Religia postępu”, „Społeczeństwo otwarte”. To trzy, właściwie wcale nie tak do końca różne, wizje Europy na przestrzeni wieków.
    Pierwsza część eseju poświęcona jest projektowi Christianitas. Sam Maciej Zięba sugeruje, że ta wizja „nie przystaje do współczesnych nam kategorii myślenia”. To „próba stworzenia kultury, w której całość życia każdej jednostki i każdej społeczności jest inspirowana przez (zachodnie) chrześcijaństwo”. „Człowiek średniowiecza (….) czuje się obywatelem tej samej społeczności, należy do wspólnego (zachodniego) świata chrześcijańskiego – Christianitas” (s.22). Społeczeństwo wieków średnich, oparte na Biblii, jest społeczeństwem weritalnym (od łac. veritas – prawda), w którym całość życia prywatnego i społecznego spajana jest wiarą w prawdę objawioną.
    Drugi projekt, „Religia postępu” to przede wszystkim „niezwykły rozwój nauki i techniki, a także medycyny, astronomii i geografii, połączony z obejmującym coraz szersze grupy społeczne postępem gospodarczym” (s.102), czyli okres symbolizowany przez Newtona. Jednak dla autora te niewątpliwie pozytywne aspekty rozwoju przeplatają się z jednoznacznie negatywnymi zjawiskami. O ile wieki średnie doczekały się w pierwszej części eseju żarliwej obrony, popartej wielokrotnie przykładami obalającymi stereotypy na ich temat, to w drugiej części odnosi się wrażenie chęci przełamania dobrej opinii, którą na ogół mamy o czasach po nich następujących.
    Trzecia część eseju poświęcona jest wizji „społeczeństwa otwartego”. Termin ten, w rozumieniu Karla Poppera, oznacza społeczność ludzi zdolnych do racjonalnego myślenia. Przeciwstawiany jest „społeczeństwu zamkniętemu”, którego członkowie, kierowani bezkrytyczną wiarą w system (religijny bądź quasi-religijny), starają się zakonserwować zastany ład. Zasadą społeczeństwa otwartego jest zarówno „racjonalizm krytyczny”, pozwalający na odkrycie, że „wszelkie instytucje i obyczaje są ludzkiego pochodzenia” (s. 120), jak i poczucie moralne, a także istnienie prawdy absolutnej.
    Właśnie zakończenie książki Karla Poppera, wskazujące drogę współczesnego społeczeństwa jako wiodącą do tego, co „nieznane, niepewne i niebezpieczne”, stało się inspiracją do tytułu eseju Macieja Zięby. Wydaje się jednak, że dla każdego społeczeństwa przyszłość jest właśnie taka. Nawet silne utożsamienie się z określoną wiarą nie może uśpić wątpliwości ludzkiego rozumu. A człowiek, wiedząc cokolwiek o historii dziejów, nie może nigdy być pewien, w którą stronę potoczą się dalsze losy ludzkości.
    O ile Władysław Tatarkiewicz w swojej Historii filozofii daje systematyczny wykład o filozofach i ich poglądach, to o. Zięba na niecałych dwustu stronach dotyka najważniejszych problemów, którymi filozofowie się zajmowali oraz pokazuje powiązanie ich myśli z rzeczywistością. Poglądy filozofów nie są bowiem odizolowane od otoczenia. Filozofia wywiera wpływ na naukę i politykę, a konsekwencje wcielenia w życie niektórych idei mogą daleko odbiegać od intencji autorów.

  16. Książka ojca Macieja Zięby pt. „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” jest próbą przedstawienia różnych wizji Europy powstałych na przestrzeni dziejów. Autor przedstawia specyficzne podejście do periodyzacji dziejów Europy, wydziela trzy projekty: Christianitas (średniowiecze), „religię postępu” (od epoki oświecenia do XX w.) oraz „społeczeństwo otwarte” (epokę współczesną). Przedstawicielami tych koncepcji są wg niego kolejno: Alkuin, Newton i Popper.

    Rozdział pierwszy- Christianitas – o. Zięba rozpoczyna od krytyki często głoszonego poglądu, iż średniowiecze było ciemną epoką „głupoty i barbarzyństwa” oraz rozprawia się z niwelowaniem dorobku tego okresu. Przytacza on słowa Moore’a dowodząc, iż wtedy właśnie powstała Europa. Przeżyła ona 3 renesanse, tzn. świadome nawiązania do wzorów antycznych. Pierwszy z renesansów- polityczny- odbył się na przełomie VIII i IX w. Miał on na celu nie tylko odbudowę politycznych struktur Cesarstwa Rzymskiego, lecz przede wszystkim „stworzenie wspólnej chrześcijańskiej tożsamości dla licznych ludów oraz plemion” (str. 17), co realizował poprzez rozwój kultury, edukacji i chrześcijaństwa. Autor podkreśla, iż społeczeństwo średniowieczne było społeczeństwem chrześcijańskiego uniwersalizmu. Drugi, naukowy renesans miał miejsce w XI-XV w. Wtedy to przyswojony został intelektualny dorobek starożytności, dzięki postępowi Europa stała się mocarstwem a społeczeństwu przyświecały hasła „wolności” i „wspólnoty”. Rozważania o historii przeplatają się z rozważaniami o Bogu i należy podkreślić, że autor szkicuje nie historię Europy, lecz historię chrześcijańskiej Europy. O. Zięba demonstruje wkład chrześcijaństwa w dorobek epoki średniowiecza, co zostaje jednak przedstawione w samych pozytywach. Owszem, autor na ostatnich stronicach rozdziału przyznaje, że jest stronniczy- jednak moim zdaniem nieadekwatnie umniejsza ciemną stronę epoki. Prawda leży po środku: nie powinno się zapominać o dorobku epoki, ale marginalizacja negatywów również jest fałszem. Mocno uderzają także słowa: „ choć w imię sprawiedliwości należy, zgodnie z przyjętym założeniem, zło czynione przez mieszkańców średniowiecza odnosić nie tylko do ideału Ewangelii (…) lecz przede wszystkim porównywać je z działaniami innych ludów i kultur tamtego okresu.” (str. 74) Czy oznacza to w takim razie, że istnieje mniejsze lub większe zło? Czy porównując liczbę ofiar stalinizmu można powiedzieć, że Hitler był tym lepszym?

    Trzeci, „renesansowy renesans” miał miejsce już w oświeceniu (religii postępu) i opierał się na sztukach pięknych i wierze ludzkości we własną potęgę, postęp, naukę, a tym samym prowadził do odejścia od metafizyki. O. Zięba jako zjawisko przełomowe wyróżnia nową perspektywę historyczną- „historię poczęto postrzegać i definiować jako strukturę trzyczęściową: starożytność, średniowiecze, nowożytność(…)”. (str. 80) Dzięki temu powstać miało nowe społeczeństwo, które znane prawdy próbowało wcielić w życie. W oświeceniu Europa zaczęła przeżywać kryzys, szczyt którego nastąpił w XIX i XX wieku. Rozwój nauki i techniki pchnął cywilizację do przodu, jednak determinizm biologiczny i historyczny przyczynił się do powstania ideologii, które zastąpiły wiarę i wkrótce doprowadziły Europę epoki Antychrystianitas do kryzysu.
    „Społeczeństwo otwarte” w myśli Karla Poppera jest „społecznością ludzi zdolnych do racjonalnego, krytycznego myślenia”, które bardziej walczy o „emancypację ludzkiego umysłu niż o samą wolność polityczną”. (str. 119) W opozycji do niego stało „społeczeństwo zamknięte” (reprezentowane m.in. przez Imperium Rzymskie, faszyzm czy komunizm) które bezwzględnie wierzyło w religijne bądź quasi- religijne systemy i ideologie. O. Zięba dostrzega, że współczesne społeczeństwo otwarte stoi przed zagrożeniem. Jest to społeczeństwo transakcyjne, konsumpcyjne, gdzie wartością staje się pop- hedonizm. Prawdą jest, że wartości, wspólnota przegrywają z indywidualnością, egoizmem jednostek. Ludziom brak wspólnoty, zakorzenienia oraz sensu życia. Warunkiem przetrwania społeczeństwa otwartego jest personalizm. Stowarzyszenia, instytucje oraz grupy wyznaniowe umacniają konsensus społeczny, sprzyjając tym samym rozwojowi wolnej gospodarki i polityki.

    O ile Tatarkiewicz opisuje, objaśnia i definiuje myśl i poglądy filozofów na przestrzeni dziejów, o tyle o. Zięba przedstawia rozwój, odbicie i konsekwencje wybranych idei w rzeczywistości, w procesie historiozoficznym i społecznym. W przeciwieństwie do Tatarkiewicza, którego „Historia filozofii” jest swoistym podręcznikiem, publikacja o. Zięby nie jest łatwa- jej zrozumienie wymaga pewnego zasobu wiedzy u czytelnika; i można się z nią zgadzać lub krytykować, lecz warto znać, gdyż jest pozycją rozwijającą i zmuszającą do zastanowienia. O. Zięba trafnie dostrzega zachodzące we współczesnym świecie zmiany. Nieznane, niepewne, niebezpieczne to to, z czym człowiek zmaga się w życiu i co niesie przyszłość, lecz niezależnie od wszystkiego „Musimy kroczyć ku temu, co nieznane, niepewne i niebezpieczne, używając rozumu za przewodnika ku obojgu- ku bezpieczeństwu i wolności.” (str. 145)

    Zięba Maciej; Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie., PIW, Warszawa 2011

  17. Książka ojca Zięby “Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” to pełen ciekawych spostrzeżeń i myśli esej traktujący o kształtowaniu się tożsamości europejskiej, o próbach organizacji w niej życia społecznego i politycznego i przy tym, w mojej opinii, po części o naturze człowieka. Ojciec Maciej Zięba stawia tezę, iż możemy wyróżnić w historii Europy trzy wielkie projekty budowania w Europie społeczeństw weritalnych – społeczeństw, które “całość życia indywidualnego (…) pragnie ułożyć wedle uznanej powszechnie transcendentnej prawdy” (s.58).
    Pierwszy z nich autor nazywa projektem Christianitas – średniowieczną próbą stworzenia jednej, połączonej prawdą objawioną w Ewangelii, Europy. Co warto podkreślić, o. Zięba stanowczo protestuje przeciwko obecnemu w obiegowej opinii obrazowi tych czasów jako “wieków ciemnych”. Jak dowodzi, Europa nie była nigdy tak blisko, a kontekst w jakim postrzegamy tę epokę to w wielkim wymiarze efekt epoki Oświecenia. Nie wolno zapominać, co podkreśla autor, o sieci powiązanych uniwersytetów i niespotykanym wówczas powszechnym ruszeniu w sferze edukacji.
    Kolejny projekt o. Zięba nazywa religią postępu – projekt oparty na nauce, kulcie rozumu i odrzuceniu Boga i religii. W czasach oświecenia to właśnie te wartości, to właśnie scjentyzm zajęły miejsce „prawdy transcendentnej” i to budowniczowie tego projektu, z daleko większa zaciekłością niszczyli myśl chrześcijańską, niż „ciemni” średniowieczni zwalczali myśl antyczną – autor formułuje nawet pojęcie „antychristianitas”.
    Ostatnim społeczeństwem weritalnym o. Zięba określa społeczeństwo powojenne – społeczeństwo „pół-otwarte”. Odwołując się do koncepcji Poppera, Zięba konstatuje, że nie udało się stworzyć społeczeństwa otwartego. Wg autora zaobserwować możemy okres, w którym prawdą powszechną stał się brak jakiejkolwiek prawdy „teza: „nie ma prawdy absolutnej”, uzyskała status właśnie ponadkulturowej i ponadczasowej, a więc quasi-absolutnej prawdy.” Nie dążymy więc jak u Poppera do prawdy absolutnej, my ją już znaleźliśmy w jej braku, w zatraconej chyba idei tolerancji.
    To co wspólne dla każdego z tych projektów to to, że pozwalały tworzyć dobro. To dzięki nim powstały uniwersytety, dokonano wielkich odkryć czy upowszechniono zasady tolerancji. To co idzie z tym w parze, to jednak zagrożenie dla innych, nie podzielających prawdy absolutnej. Jak pisze autor, poganie byli skłonni przyjąć do swego panteonu Jezusa, u podłoża chrześcijaństwa leży jednak monoteizm. Podobny monoteizm wyznawali czciciele „religii postępu”, nie znajdując miejsca dla religii. Czy dziś jest podobnie? Czy dziś w braku zasad nie zwalcza się prób ustanowienia jakichś nadrzędnych, absolutnych reguł? Czy nie ma miejsca paradoks: w kulcie tolerancji, pluralizmu i otwartości zwalczamy próby ustanowienia odmiennych reguł? Ciekawym jest tu spostrzeżenie autora, że wyrazem tych tendencji są przecież ruchy separatystyczne, czy rodzące się coraz częściej ugrupowania silnie nacjonalistyczne lub wręcz ksenofobiczne (s. 134).
    Podsumowując, chciałbym krótko odnieść się do tytułu zaczerpniętego z tekstu Karla Poppera – wg tego filozofa, przyszłość zawsze jest „nieznana, niepewna i niebezpieczna”. Zestawiając ten cytat z pojęciem Europy, o. Zięba skłania nas do refleksji nad jej przyszłością, ale też teraźniejszością i przeszłością. Z pewnością można tytuł ten analizować na wiele sposobów, po lekturze książki jednym z nich wydaje się następujący klucz: nieznana: przeszłość Europy – średniowiecze i czasy ‚religii postępu’, niepewna: trwałość obecnego społeczeństwa otwartego, niebezpieczna: zawsze, także dziś, obecna koncepcja społeczeństwa weritalnego.

  18. Książka ojca Zięby „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” to pełen ciekawych spostrzeżeń i myśli esej traktujący o kształtowaniu się tożsamości europejskiej, o próbach organizacji w niej życia społecznego i politycznego i przy tym, w mojej opinii, po części o naturze człowieka. Ojciec Maciej Zięba stawia tezę, iż możemy wyróżnić w historii Europy trzy wielkie projekty budowania w Europie społeczeństw weritalnych – społeczeństw, które „całość życia indywidualnego (…) pragnie ułożyć wedle uznanej powszechnie transcendentnej prawdy” (s.58). Pierwszy z nich autor nazywa projektem Christianitas – średniowieczną próbą stworzenia jednej, połączonej prawdą objawioną w Ewangelii, Europy. Co warto podkreślić, o. Zięba stanowczo protestuje przeciwko obecnemu w obiegowej opinii obrazowi tych czasów jako „wieków ciemnych”. Jak dowodzi, Europa nie była nigdy tak blisko, a kontekst w jakim postrzegamy tę epokę to w wielkim wymiarze efekt epoki Oświecenia.

  19. Ojciec Maciej Zięba w swojej książce „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” daje początek dyskusji na temat tożsamości europejskiej i jej kryzysu. Na łamach eseju czytelnik zostaje zapoznany z trzema historycznymi projektami europejskimi. Pierwszy z nich to projekt Christianitas, opierający się na kulturze chrześcijańskiej dominującej w wiekach średnich. Drugi projekt narodził się w oświeceniu i zasłynął pod nazwą religii postępu. Trzeci wreszcie projekt to tzw. społeczeństwo otwarte, które zostało po raz pierwszy zdefiniowane przez Karla Poppera. Społeczeństwo to, zdaniem ojca Macieja Zięby, istnieje po dzień dzisiejszy. Założenia powyższych projektów wykluczają się nawzajem i pozostają ze sobą w konflikcie. Autor książki tym sposobem ukazuje rozbicie i zanik europejskiej tożsamości.

    Ojciec Zięba swoją uwagę koncentruje przede wszystkim na średniowieczu. Staje w obronie okresu nazywanego przez wielu uczonych „wiekami ciemnoty i zacofania”. Autor w błyskotliwy sposób obala powszechne założenia dotyczące średniowiecza, które dla wielu stały się pewnikami, a które deprecjonują tę epokę. Należy pamiętać, że to właśnie wtedy powstawały uniwersytety, które odznaczały się swobodą badań naukowych. Zięba jednak średniowiecze ceni przede wszystkim za uniwersalizm, ponieważ tylko wtedy „Człowiek […] czuje się obywatelem tej samej społeczności, należy do wspólnego (zachodniego) świata chrześcijańskiego- Christianitas” (s. 22). Opisując wiele zalet średniowiecza autor nie bagatelizuje jednak jego wad. Pokornie mierzy się z zarzutami stawianymi tej epoce w podrozdziale „Zastrzeżenia”.

    Kolejny projekt europejski odbiega od religii i skupia się na wierze w naukę i postęp ludzkości. Co więcej, ta powstała w oświeceniu koncepcja traktuje religię jako przesąd hamujący postęp. Ojciec Zięba opisując ten projekt przytacza klimat zachodniej kultury II połowy XVIII wieku, który przepełniony był wrogością w stosunku do chrześcijaństwa. Dlatego właśnie autor nazywa opisywany podrozdział „Antychrystianitas”.

    Ostatni uniwersalistyczny projekt europejski powstał jako reakcja na totalitaryzmy XX wieku. Jego twórcą był Karl Popper. Koncepcja ta, zwana „społeczeństwem otwartym”, opiera się na odrzuceniu konfliktu pomiędzy wiarą a rozumem. Zięba przyznaje, że „nie istnieje więc opozycja rozum- wiara, chociażby dlatego, że u podstaw racjonalizmu istnieje element irracjonalnej wiary w rozum” (s.124). W rozdziale tym wyjaśniony zostaje również tytuł książki. Został on zaczerpnięty z dzieła Poppera o otwartym społeczeństwie, która kończy się słowami „Musimy kroczyć naprzód ku temu, co nieznane, niepewne i niebezpieczne, używając rozumu za przewodnika ku obojgu- ku bezpieczeństwu i wolności”. Autor nawiązuje tym samym do pytania o przyszłość społeczeństwa europejskiego i wyraża swój szacunek w stosunku do Karla Poppera, podkreślając zarazem, że dostosowanie się do jego zaleceń w życiu codziennym byłoby bardzo trudne. Mogą sobie pozwolić na to tylko nieliczni.

    Porównując esej ojca Macieja Zięby do podręcznika Władysława Tatarkiewicza, w kontekście podejścia do dziejów filozofii europejskiej, należy zwrócić uwagę na zasadniczą różnicę. Tatarkiewicz rozważa je w sposób historyczny, relacjonuje, tworząc swego rodzaju encyklopedię. Natomiast esej „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” ma swobodniejszą formę. Ojciec Zięba wyraża w nim swoją opinię, opisuje własne przemyślenia, opowiada różne anegdoty, snuje różne domysły, rzuca aluzjami. Książkę ta jest lżejszą lekturą, ale jej zawartość zmusza do refleksji nad tożsamością współczesnego społeczeństwa europejskiego.

    Ideologiczny spór trwa. Nie możemy pozostawać w nim bierni. Książka ojca Macieje Zięby prowokuje nas do zabrania głosu w tej od wieków toczącej się dyskusji na temat duchowych i intelektualnych korzeni Europy. Warto po nią sięgnąć chociażby dla uświadomienia sobie, jak trudnym zadaniem jest dokonanie syntezy europejskiej tak, aby Europejczycy znowu poczuli się wspólnotą.

  20. „Szkic o Europie” Macieja Zięby jest przede wszystkim jednym z wielu głosów zabieranych w sprawie dla nas wszystkich ważnej i jak najbardziej aktualnej. Czy jedność Europy całkowicie zamiera? Czy mamy jakiś złoty środek, aby na nowo połączyć mieszkańców Starego Kontynentu? Czy mamy jakąś SPÓJNĄ IDEĘ, WARTOŚĆ?

    Znak zapytania przy tytule ” Nieznane, niepewne, niebezpieczne?” otwiera dyskusję o możliwościach i problemach jakie ma Europa na drodze zjednoczenia. W końcu takie myśli i pomysły były już wcześniej. Przecież w przeszłości taki system przez pewien czas funkcjonował. Autor skłania nas do refleksji ( będąc jednocześnie sam autorem jednej z nich) i kieruje nasz wzrok na lata minione – odległe jak i bliskie. Pokazuje zależności i odkrywa przed nami świat, który oglądany współcześnie, zaczął się wiele wieków temu.
    Szkic został podzielony na trzy części wraz z prekursorem danego modelu: Christianitas – Alkunin, “religia postępu” – Newton oraz “społeczeństwo otwarte” – Karl Popper.
    Średniowiecze to moim zdaniem najciekawsza ( bowiem niezwykle odkrywcza i zaskakująca) część. Po jej przeczytaniu, człowiek zaczyna wątpić w edukację. Pójście na skróty i wymienienie w myślnikach głównych cech epoki na nic się nie zdadzą. Maciej Zięba bez przesadnego zachwalania pokazuje czytelnikowi podwaliny wielu ciekawych projektów mających swoje ujście w dzisiejszych czasach. Najważniejsze z nich, choć nieuwzględnione dzisiaj, jest model weritalny oparty na podporządkowaniu życia jednostki jednej prawdzie ogólnej – w tym wypadku prawom boskim. Układ zakładający oparcie na wspólnej wartości i rzeczywiście jednoczący ludzi. ” Człowiek średniowiecza przybywający do Aberdeen, tak samo jak do Lizbony, Paryża czy też Krakowa, Uppsali lub Neapolu – nawet jeśli nie zna łaciny – czuje się obywatelem tej samej społeczności, należy do wspólnego (zachodniego) świata chrześcijańskiego – Christianitas.”( str. 22). Problemem był jednak fanatyzm i odwrócenie zasady bliźnich – krucjaty i skrajność eliminująca tolerancję. Utopijny model sam skazał siebie na zagładę.
    Potem przyszedł kult nauki i bycia Newtonem w swojej dziedzinie. Ludzie odwrócili się od wiary i za prawdę absolutną przyjęli naukę pozbawioną egzystencjonalnej kontemplacji i oddali się podstawowym potrzebom. Przekraczali granice i chcieli więcej – właśnie w odwróceniu się od Boga i skrajności będącej bezmyślnym postępem technologicznym Maciej Zięba dopatruje załamaniu się tego modelu.
    Potem przyszedł Karl Popper z ideą społeczeństwa otwartego, którego o. Zięba docenia, ale wskazuje na braki. Nie boi się za trzecim już razem powiedzieć – wtedy też się nie udało. Społeczeństwo zdolne do krytycyzmu za wartość uznaje tylko schemat poruszania się po świecie. Pomimo różnic jest ujednolicona moralność i zasady gry, w których różne racje się ze sobą spierają. Tylko pytanie, jak ujednolicić moralność bez prawdy absolutnej dyktującej ludziom warunki i wskazującej drogę?

    „Wszystkie trzy projekty europejskie wniosły wiele w rzeczywistość dzisiejszej Europy i to one tę Europę tworzą. Wszystkie też, z wolna widzimy, że także ten ostatni pokazały swoje ograniczenia i narastającą, z upływem czasu, swą nieadekwatność” (str. 9)
    W każdym z tych modeli pojawia się widoczny błąd – pomysł sam siebie powoli zżera, aby ustąpić miejsce czemuś będącemu w opozycji. Niestety sytuacja się powtarza i tak powstaje błędne koło. Moim zdaniem błąd nie leży w idei, a w ciągłym dążeniu do panowania nad innymi. Prekursorzy sami popadają w pułapki własnych pomysłów i błędów poprzedników. Skupiają się tylko na pomyśle, a nie na zabezpieczeniu go przed sprzecznością do której w końcu przychodzi.

    Maciej Zięba proponuje zmodernizowany system Christianitas, czyli powrócenie do wiary i jej zasad bez nacisków na zmiany wiary. Proponuje otwarcie się na nowe idee, ale pod żadnym pozorem nie pozostawanie w stanie spoczynku. Lata poszukiwań to ciągłe przemieszczanie się i walka o wolność. Popper powiedział, że „społeczeństwo otwarte zawsze jest zagrożone” (str. 145) – być może czas na kolejne zmiany?
    Dostrzegam ogromną rolę Kościoła Katolickiego w historii i teraźniejszości dlatego cieszę się, że tak ważne zdanie w sprawie zajął przedstawiciel silnej instytucji będącej świadkiem, ale i kreatorem historii. Być może ważne jest połączenie różnych takich kluczy dawanym nam – ludziom, przez specjalistów w danej dziedzinie i środowisku.

    Tatarkiewicz jest dobrym wstępem i kompasem do poruszania się po tego typu pracach jaką przedstawił nam Maciej Zięba. Tatarkiewicz jest przewodnikiem, Maciej Zięba – stymulatorem myślenia i tworzenia własnego punktu widzenia poprzez zadawanie pytań

  21. Zięba Maciej, Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkice o Europie, PIW, Warszawa 2011, ss. 148

    Odczarować średniowiecze

    Myślę, że najobszerniejsza część książki o. Macieja Zięby (nolens volens) może być nazwana swego rodzaju apologią epoki następującej po starożytności. Nie sposób nie przyznać autorowi racji, że dzieje od upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego do zdobycia przez Turków Konstantynopola nie cieszą się dobrą opinią w naszych czasach, czego powodem jest, posługując się dzisiejszymi pojęciami, czarny PR ludzi renesansu i oświecenia. Nie ulega również wątpliwości, że w ich dywagacjach narosło mnóstwo przekłamań i nieporozumień. Sama wszak nazwa „wieki średnie” zawiera w sobie słowa wartościujące. O. Zięba wyliczając osiągnięcia tych czasów chce udowodnić, że jest to ocena wysoce krzywdząca i nie jest jedynym, który tak uważa.* Pomimo jednak słuszności obrony średniowiecza, autor niestety popełnia kilka dość istotnych błędów w swoim wywodzie. Karol Wielki był bowiem niepiśmienny (s. 17, przypis 2). Natomiast stwierdzenie, że przyczyną osłabnięcia procesu demokratyzacji w kościele była ingerencja władców świeckich (s. 44), można przeciwstawić partykularne wykorzystanie przez duchownych rewolucyjnej idei „ministerium”, której autorem był bezpośredni następca Karola Wielkiego, Ludwik Pobożny.** Posiadanie zaś autonomii przez uniwersytety jest obrazem bardzo mocno podkolorowanym.*** Ponadto o. Zięba w wypadku danych nt. wyroków ferowanych przez inkwizycję nie podał żadnego źródła z którego je zaczerpnął (s. 56).
    Niemniej, dorobek średniowiecza zarysowany w tym rozdziale przedstawia się imponująco. Koncepcja „renovatio imperii”, a w jej efekcie stworzenie świata „Christianitas” było osiągnięciem „oryginalnym” (s. 74) i zarazem unikalnym. Za najważniejszy składnik tego społeczeństwa weritalnego o. Ziemba uważa wiarę: „w prawdę objawioną w Biblii, ze szczególnym uwzględnieniem Nowego Testamentu” (s. 58). Owa wiara nie uchroniła jednak ludzi od wypaczeń, a w konsekwencji od rozpadu ówczesnego porządku, w opozycji do którego wykiełkowała nowa prawda, która determinowała poczynania ludzkości w następnych kilku wiekach.

    Wieki ciemne?

    Powyższe określenie jest jak najbardziej trafne wobec tego co wydarzyło się w latach drugiej wojny światowej. Grunt pod to został przygotowany przez filozofów oraz naukowców doby oświecenia i późniejszych. Stworzyli oni bowiem nową ideologię, którą można by nazwać ideologią pychy wobec metafizyczności. Jej założenia najlepiej definiuje cytat zaczerpnięty z manifestu „Wissenschaftliche Weltauffassung: Der Wiener Kreis” (s. 96). Ludzkość parła do przodu (a może jednak wstecz?), popychana przez dwa determinizmy: biologiczny i historyczny. Społeczeństwo wieku pary i elektryczności, w przeciwieństwie do społeczeństwa Christianitas, nie posiadało żadnej prawdy transcendentnej. Czy to, do czego dążyli było nieznane, niepewne, niebezpieczne? Dziś wiemy, że tak, ale ówczesnym przyszłość kryła za sobą jedynie nowe zdobycze techniki, przełamywanie kolejnych barier, dotychczas niemożliwych do pokonania.

    Popperyzm – remedium dla współczesności?

    Autor chciałby widzieć przyszłość zbudowaną na filozofii Karla Poppera i jego koncepcji „społeczeństwa otwartego”, będącego: „społecznością ludzi zdolnych do racjonalnego, krytycznego myślenia” (s. 119). Najistotniejszym składnikiem, mającym status „quasi-veritas” jest „racjonalizm krytyczny”. Wydawać by się mogło, że obok tego pojęcia nie może istnieć „prawda absolutna”. O. Zięba jednak, słowami Poppera, otwarcie przestrzega przed takimi wnioskami (s. 122). Idea austriackiego filozofa jawi się nam jako swego rodzaju połącznie dwóch poprzednich koncepcji opisanych w książce. Jednocześnie autor dostrzega jej opaczne rozumienie w naszych czasach. Nazywa to sugestywnie „popperyzmem połowicznym”, definiując go w ten sposób: „pluralizm bez prawdy absolutnej, krytycyzm bez wspólnoty wartości” (s. 129). Na pierwszy rzut oka można odnieść błędne wrażenie, że duchownemu nie do końca podoba się ów dobrobyt. Nic bardziej mylnego. O. Zięba wskazuje jedynie (nasuwając porównanie do wcześniejszej epoki), że postrzeganie przyszłości w kolorowych barwach, determinuje brak jakichkolwiek poważnych decyzji co do problemów, które w miarę upływu czasu rosną. Natomiast jeszcze bardziej doskwiera autorowi negacja istnienia prawdy absolutnej, która uderza w każdą osobę wierzącą, czy to chrześcijanina, czy żyda, czy protestanta.

    Uważam, że tytuł książki w rozumieniu autora, choć został sformułowany jako pytanie, powinien być odbierany jako swego rodzaju memento. Memento, które powinno zapobiegać „społecznej amnezji”. Autor, w przeciwieństwie do Władysława Tatarkiewicza, postawił sobie za cel nie wyłożenie spójnej i jak najpełniejszej historii filozofii, a próbę scharakteryzowania, na podstawie dwóch opozycyjnych sobie obozów (z niewątpliwym faworyzowaniem jednego z nich), obecnych czasów oraz znalezienia jakiegoś klucza do drzwi za którymi znajduje się to, co nieznane, niepewne i niebezpieczne.

    * Podobne stanowisko zajął prof. Roman Michałowski w swoim podręczniku. Zob. R. Michałowski, Historia powszechna. Średniowiecze, Warszawa 2009.

    ** Jeśli już mamy zestawiać ówczesne koncepcje z dzisiejszymi (jak to czyni o. Zięba), to w mojej opinii Ludwik Pobożny wyprzedził o wiele bardziej Innocentego III pod kątem „demokratyzacji”. Pytanie jaką wartość poznawczą mają takie porównania, które stosuje autor? Czy dzisiaj ktokolwiek mówiący o demokracji powołuje się na Ludwika Pobożnego, czy Innocentego III? Przecież ich wpływ na kształtowanie demokracji jest minimalny, o ile nie zerowy i takie informacje w tej dyskusji traktujemy raczej w kategorii ciekawostek. Zob. R. Michałowski, Podstawy religijne monarchii we wczesnym średniowieczu zachodnioeuropejskim. Próba typologii, „Kwartalnik Historyczny” 1998, t. 105, z. 4, s. 3-34.

    *** Zob. J. Baszkiewicz, Młodość uniwersytetów, Warszawa 1997, s. 35-54.

  22. „Nieznane, niepewne, niebezpieczne?” czyli obrona Średniowiecza.

    Wieki średnie to ciemnota, ciasne horyzonty, wszechobecna religia i jej okrutne dziecko – inkwizycja, a w ogóle to „brud, smród i ubóstwo”. Taki w skrócie pogląd ma większość ludzi. Nic w tym dziwnego, zważywszy, że w zbliżonym kształcie o średniowieczu uczą w szkole. Główną wartością książki Macieja Zięby jest dla mnie właśnie próba otworzenia oczu na ten tysiącletni okres w historii Europy, pokazanie, że obecny jego obraz jest spłycony, karykaturalny i krzywdzący.

    Autor dzieli historię rozwoju Europy na trzy okresy, będące tytułami rozdziałów: „Christianitas”, czyli średniowiecze,” religię postępu” oraz czasy teraźniejsze czyli „społeczeństwo otwarte”. Zięba najwięcej miejsca poświęca właśnie pierwszemu rozdziałowi.
    Po pierwsze społeczeństwo średniowieczne to społeczeństwo weritalne, czyli takie „w którym całość życia indywidualnego i społecznego ułożona jest wedle uznanej powszechnie transcendentnej prawdy. Jest to naturalna cecha wszystkich społeczeństw, które w istnienie takiej prawdy wierzą.” Chodzi więc o szeroko pojęty średniowieczny uniwersalizm. Człowiek średniowiecznej Europy, będąc czy to w Lizbonie, Paryżu czy Krakowie, wszędzie czuł się prawie jak u siebie. Było to spowodowane właśnie wiarą w jedną prawdę wedle której powinno się toczyć życie. Dotyczyło to religii, języka, obyczajów, kultury, architektury, muzyki. Tu bardzo ważne wydało mi się porównanie tamtej Europy do Uni Europejskiej. Autor uważa, że Unia to odgórna i sztuczna próba połączenia europejskich społeczeństw, a przez to niezbyt udana. Z książki wynika, że to właśnie tysiąc lat temu miedzy mieszkańcami starego kontynentu więzi były dużo mocniejsze, a społeczeństwo bardziej skonsolidowane niż teraz. Więcej rzeczy Europejczyków łączyło niż dzieliło. Uniwersalizm był silniejszy od narodowych uprzedzeń.

    Człowiek średniowieczny był też dużo bardziej wolny niż dziś sądzimy. Zupełnie niezwykła była np. pozycja kobiety. To właśnie wtedy kobiety były słynnymi teologami, mogły zajmować się prawie wszysktimi zawodami (kowale, płatnerze), miały prawo własności posagu, nie musiały przyjmować nazwiska męża. Takich przykładów jest znacznie więcej. Chociażby przykład Joanny d’Arc, chłopki, która została dowódcą armii – rzecz nie do pomyślenia w późniejszych czasach.

    W kolejnej epoce, epoce postępu uznano, że średniowiecze było bezwartościowe, niczego nie wniosło, hamowało rozwój. Jednak niezachwiana wiara w autentyczność naukowego poznania, dowiedzenia wszystkiego empirycznie paradoksalnie uczyniła ze społeczeństwa oświeconego również społeczeństwo weritalne. A więc w istnienie jedynej prawdy „wierzą nie tylko cywilizacje np. Masajów czy Azteków, ale także wyznawcy Marksa czy bezkrytyczni quasi-religijni wyznawcy fizyki czy genetyki.”

    To samo w ostatnim, „społeczeństwie otwartym”, w którym teraz żyjemy. Jedyną niezmienna prawdą jest to, że „nie ma prawdy absolutnej”. Ta dewiza tworzy weritalizm naszych czasów. Wg autora dzisiejszą Europę tworzą właśnie te trzy modele społeczeństwa, w każdym państwie zmieniają się tylko ich proporcje. Dlatego dziś, gdy „nie ma prawdy absolutnej” dla zwykłego człowieka coraz więcej rzeczy wydaje się „Nieznane, niepewne, niebezpieczne”.

  23. Zięba Maciej, Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkice o Europie, PIW, Warszawa 2011, ss. 148

    Odczarować średniowiecze

    Myślę, że najobszerniejsza część książki o. Macieja Zięby (nolens volens) może być nazwana swego rodzaju apologią epoki następującej po starożytności. Nie sposób nie przyznać autorowi racji, że dzieje od upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego do zdobycia przez Turków Konstantynopola nie cieszą się dobrą opinią w naszych czasach, czego powodem jest, posługując się dzisiejszymi pojęciami, czarny PR ludzi renesansu i oświecenia. Nie ulega również wątpliwości, że w ich dywagacjach narosło mnóstwo przekłamań i nieporozumień. Sama wszak nazwa „wieki średnie” zawiera w sobie słowa wartościujące. O. Zięba wyliczając osiągnięcia tych czasów chce udowodnić, że jest to ocena wysoce krzywdząca i nie jest jedynym, który tak uważa.* Pomimo słuszności obrony średniowiecza, autor niestety popełnia kilka dość istotnych błędów w swoim wywodzie. Karol Wielki był bowiem niepiśmienny (s. 17, przypis 2). Natomiast stwierdzenie, że przyczyną osłabnięcia demokratyzacji była ingerencja władców świeckich (s. 44), można przeciwstawić partykularne wykorzystanie przez duchownych rewolucyjnej idei „ministerium”, której autorem był bezpośredni następca Karola Wielkiego, Ludwik Pobożny.** Posiadanie zaś autonomii przez uniwersytety jest obrazem bardzo mocno podkolorowanym.*** Ponadto o. Zięba w wypadku danych nt. wyroków ferowanych przez inkwizycję nie podał żadnego źródła z którego je zaczerpnął (s. 56).
    Niemniej, dorobek średniowiecza zarysowany w tym rozdziale przedstawia się imponująco. Koncepcja „renovatio imperii”, a w jej efekcie stworzenie świata „Christianitas” było osiągnięciem „oryginalnym” (s. 74) i zarazem unikalnym. Za najważniejszy składnik tego społeczeństwa weritalnego o. Ziemba uważa wiarę: „w prawdę objawioną w Biblii, ze szczególnym uwzględnieniem Nowego Testamentu” (s. 58). Owa wiara nie uchroniła jednak ludzi od wypaczeń, a w konsekwencji rozpadu ówczesnego porządku, w opozycji do którego wykiełkowała nowa prawda, która determinowała poczynania ludzkości w następnych kilku wiekach.

    Wieki ciemne?

    Powyższe określenie jest jak najbardziej trafne wobec tego co wydarzyło się w latach drugiej wojny światowej. Grunt pod to został przygotowany przez filozofów oraz naukowców doby oświecenia i późniejszych. Stworzyli oni bowiem nową ideologię, którą można by nazwać ideologią pychy wobec metafizyczności. Jej założenia najlepiej definiuje cytat zaczerpnięty z manifestu „Wissenschaftliche Weltauffassung: Der Wiener Kreis” (s. 96). Ludzkość parła do przodu (a może jednak wstecz?), popychana przez dwa determinizmy: biologiczny i historyczny. Społeczeństwo wieku pary i elektryczności, w przeciwieństwie do społeczeństwa Christianitas, nie posiadało żadnej prawdy transcendentnej. Czy to, do czego dążyli było nieznane, niepewne, niebezpieczne? Dziś wiemy, że tak, ale ówczesnym przyszłość kryła za sobą jedynie nowe zdobycze techniki, przełamywanie kolejnych barier, dotychczas niemożliwych do pokonania.

    Popperyzm remedium dla współczesności?

    Autor chciałby widzieć przyszłość zbudowaną na filozofii Karla Poppera i jego koncepcji „społeczeństwa otwartego”, będącego: „społecznością ludzi zdolnych do racjonalnego, krytycznego myślenia” (s. 119). Najistotniejszym składnikiem, mającym status „quasi-veritas” jest „racjonalizm krytyczny”. Wydawać by się mogło, że obok tego pojęcia nie może istnieć „prawda absolutna”. O. Zięba jednak, słowami Poppera, otwarcie przestrzega przed takimi wnioskami (s. 122). Idea austriackiego filozofa jawi się nam jako swego rodzaju połącznie dwóch poprzednich koncepcji opisanych w książce. Jednocześnie autor dostrzega jej opaczne rozumienie w naszych czasach. Nazywa to sugestywnie „popperyzmem połowicznym”, definiując go w ten sposób: „pluralizm bez prawdy absolutnej, krytycyzm bez wspólnoty wartości, możliwy jest jedynie wśród społeczeństw sytych i stabilnych” (s. 129). Na pierwszy rzut oka można odnieść błędne wrażenie, że duchownemu nie do końca podoba się ów dobrobyt. Nic bardziej mylnego. O. Zięba wskazuje jedynie (nasuwając porównanie do wcześniejszej epoki), że postrzeganie przyszłości w kolorowych barwach, determinuje brak jakichkolwiek poważnych decyzji co do problemów, które w miarę upływu czasu rosną. Natomiast jeszcze bardziej doskwiera autorowi negacja istnienia prawdy absolutnej, która uderza w każdą osobę wierzącą, czy to chrześcijanina, czy żyda, czy protestanta.

    Uważam, że tytuł książki w rozumieniu autora, choć został sformułowany jako pytanie, powinien być odbierany jako swego rodzaju memento. Memento, które powinno zapobiegać „społecznej amnezji”. Autor, w przeciwieństwie do Władysława Tatarkiewicza, postawił sobie za cel nie wyłożenie spójnej i jak najpełniejszej historii filozofii, a próbę scharakteryzowania, na podstawie dwóch opozycyjnych sobie obozów, obecnych czasów oraz znalezienia jakiegoś klucza do drzwi za którymi znajduje się to, co nieznane, niepewne i niebezpieczne.

    * Podobne stanowisko zajął prof. Roman Michałowski w swoim podręczniku. Zob. R. Michałowski, Historia powszechna. Średniowiecze, Warszawa 2009.

    ** Jeśli już mamy zestawiać ówczesne koncepcje z dzisiejszymi (jak to czyni o. Zięba), to w mojej opinii Ludwik Pobożny wyprzedził o wiele bardziej Innocentego III pod kątem „demokratyzacji” niż Innocenty III. Pytanie jaką wartość poznawczą mają takie porównania, które stosuje autor? Czy dzisiaj ktokolwiek mówiący o demokracji powołuje się na Ludwika Pobożnego, czy Innocentego III? Przecież ich wpływ na kształtowanie demokracji jest minimalny, o ile nie zerowy i takie informacje w tej dyskusji traktujemy raczej w kategorii ciekawostek. Zob. R. Michałowski, Podstawy religijne monarchii we wczesnym średniowieczu zachodnioeuropejskim. Próba typologii, „Kwartalnik Historyczny” 1998, t. 105, z. 4, s. 3-34.

    *** Zob. J. Baszkiewicz, Młodość uniwersytetów, Warszawa 1997, s. 35-54

  24. Podczas gdy ambicją Władysława Tatarkiewicza było stworzenie syntezy myśli filozoficznej na przestrzeni wieków, o. Maciej Zięba opisał i zestawił ze sobą trzy wielkie koncepcje ideowe, wokół których dokonywała się intelektualna integracja Europy na przestrzeni wieków. Zaznaczyć należy, iż mowa tu o Europie zachodniej, po 1054 r. katolickiej; myśl narodów prawosławnych pozostała poza marginesem zainteresowań autora eseju. Refleksję o tożsamości Europy Zięba ogranicza zatem do krajów zachodnioeuropejskich, analizując trzy wielkie projekty kulturowe: średniowieczną Christianitas, renesansowy racjonalizm i wyrosłe z niego nurty, wreszcie powojenne społeczeństwo otwarte. Tatarkiewicz pragnął nauczać, Zięba, snując refleksję o przeszłości, zabiera głos w dyskusji o zagrożeniach teraźniejszości i wyzwaniach przyszłości.
    Zachowując luźną formę eseju, przekazuje bogactwo historycznych informacji, polemizuje z utrwalonymi w powszechnej świadomości uproszczeniami, wskazując w miarę możliwości ich czas i przyczyny powstania. O ile bowiem każdy kojarzy średniowiecze zachodnioeuropejskie z potęgą (polityczną, umysłową, gospodarczą) Kościoła rzymskokatolickiego, o tyle zaskoczeniem może być fakt, iż „w obrębie granic zakreślonych przez doktryny kościelne ludzie byli wolni w swoich spekulacjach – a owych granic nie odczuwano w takim stopniu, jak my to sobie wyobrażamy. Nauczyciele medycyny, gramatyki i logiki, matematyki i astronomii nie czuli się skrępowani przepisami.” (s. 25). Rozdział dotyczący średniowiecza został zresztą opisany w najbardziej szczegółowy i żywy. Można to uzasadniać faktem, iż z trzech prezentowanych projektów cywilizacyjnych to właśnie średniowieczny najbardziej obrósł mitami i fałszywymi stereotypami. Lektura całości sugeruje jednak zgoła odmienną interpretację. Opisując nieznany ogółowi dorobek intelektualny i cywilizacyjny wieków średnich Zięba zestawia go z kultem czystego intelektu, jaki po nim nastąpił – i porównanie to wypada jednoznacznie na korzyść teocentrycznego średniowiecza. O ile bowiem sam fundament nowego myślenia człowieka, kartezjanizm, nie zostaje potępiony, o tyle autor konstatuje, iż ogół myślicieli i badaczy przyswoił go zaledwie częściowo, co miało doniosłe konsekwencje. Kult ludzkich możliwości poznania zrodził bowiem wiarę w immanentny, nieunikniony marsz całej ludzkości ku postępowi, zaś „ów pełen optymizmu determinizm osłabiał czujność i zwalniał z odpowiedzialności” (str. 95). Bezkrytyczna wiara w naukowe poznanie, które z kolei zapewni pozytywne przemiany na każdym polu, jest zdaniem Zięby podglebiem, na którym wyrosły nietolerancyjne ruchy antyreligijne, radykalne projekty przekształcania całych społeczeństw (rywalizujące ze sobą nacjonalizm i marksizm mają podobne filozoficzne podstawy), wreszcie inżynieria społeczna i eugenika, ludobójstwo nazistowskie i Wielki Terror w ZSRR.
    Niewiele lepiej sprawa wygląda w przypadku społeczeństwa otwartego, gdyż i tutaj zdaniem Zięby dochodzi do zasadniczego rozminięcia się teorii z praktyką. O ile bowiem autor nie kryje szacunku, a nawet podziwu dla samego Karla Poppera, twórcy wizji „społeczności ludzi zdolnych do racjonalnego krytycznego myślenia” (s. 119), w którym swoboda myśli zajmuje miejsce wyższe niż wolności obywatelskie, wykazuje, iż jego ideał jest w istocie nie do zrealizowania. Wolność od schematów myślenia (czy to religijnych, czy też ideologicznych) w wykonaniu większości sprowadza się bowiem do prostego zaspokajania doraźnych potrzeb, odrzucenie wszelkiej etyki (wobec założenia, że nie ma obiektywnej prawdy), a zatem do skupienia się w życiu wyłącznie na konsumpcji. Brak jakichkolwiek powszechnie uznawanych wartości prowadzi do dezintegracji społeczności i sprowadzenia relacji międzyludzkich do serii transakcji. Wreszcie deklarowana otwartość społeczeństwa zanika, ilekroć w grę wchodzą kwestie związane z religią; pod hasłami tolerancji dla każdego (prawdy absolutnej wszak nie ma) dochodzi do jej systematycznego eliminowania z przestrzeni publicznej.
    Odwrócenie tej tendencji jest dla Zięby jednym ze środków zaradczych w kryzysie tożsamościowym, który (co autor w przekonujący sposób wykazuje) Europę już dotknął, a w przyszłości będzie się tylko pogłębiał. Zmiana stosunku do religii, dopuszczenie do aktywności w przestrzeni publicznej wyznań uznających pryncypia demokracji, wreszcie uznanie za najogólniejszy fundament katolickiej antropologii – to propozycje Zięby dla jednoczącej się Europy, zawarte w ostatniej części eseju, „Konkluzjach”. Postulowany jest więc, choć nie wprost, nawrót do Christianitas, czy raczej wprowadzenie w życie jej zmodernizowanego, dostosowanego do potrzeb i doświadczeń epoki wariantu rezygnującego z nawracania na chrześcijaństwo, tolerującego np. w kwestiach społecznych odmienny punkt widzenia być może nawet zarzucającego swój pierwotny język na rzecz aparatu pojęciowego nowoczesnych społeczeństw otwartych. O ile bowiem Zięba z cała surowością ocenił deformacje wiary w rozum człowieka i obnażył pustkę duchową i intelektualną pojmowanego w spłycony sposób społeczeństwa otwartego, problemy wynikłe z błędnej, zbyt literalnej lub nadmiernie bezkompromisowej interpretacji prawd wiary jedynie zasygnalizował. Nie zaprzeczył zaistnieniu w historii okrucieństwa motywowanego religijnie, nie bronił fanatyków, ale i nie podjął się szerszej próby wyjaśnienia genezy tej ciemniejszej strony skądinąd zasłużonego dla rozwoju kultury europejskiej Kościoła. Już w konkluzjach, ściśle rozgraniczając „prawdziwą” wiarę (kochającą wolność, ceniącą dobro wspólne, łagodną wobec jednostki) i fanatyzm z jego nietolerancją i bezwzględnością, autor najwyraźniej jest przekonany, że dramatycznego rozdźwięku między filozofią a jej praktycznym zastosowaniem da się tym razem, w przypadku restytucji chrześcijańskiej Europy w nowym wydaniu, uniknąć. Idee religijne mają ulegać w swojej praktycznej realizacji mniejszym wypaczeniom, niż koncepcje stworzone przez świeckich filozofów.
    Nie wchodząc w rozważania, na ile koncepcja autora miałaby szansę realizacji, wypada jednak postawić inne pytanie – czy nie jest to wizja spóźniona? Jest prawdą, iż Europa, o ile ma dalej się jednoczyć, potrzebuje fundamentu, wspólnoty; można zgodzić się z Ziębą, gdy uznaje model liberalnego społeczeństwa za wyczerpany. Czy jednak dla budowy wspólnej tożsamości wystarczy zmodyfikowana katolicka antropologia, w epoce, gdy w zjednoczonej Europie współistnieć mają kraje wywodzące się z kultury zachodniochrześcijańskiej, wschodniochrzescijańskiej (jedne i drugie z różnych powodów, z wyraźnym odsetkiem ludności całkowicie obojętnej religijnie) i rosnące, napływowe społeczności muzułmańskie? To już jednak punkt wyjścia do dalszego ciągu rozważań o nieznanej, niepewnej, być może także niebezpiecznej (niestabilnej) przyszłości Europy.

    1. Oczywiście wszystkie cytaty pochodzą z następującego wydania: Zięba, Maciej: Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie. Warszawa: PIW, 2011. ISBN: 978-83-06-03320-5, ss. 152

  25. Jesienią 2012 roku zostało przeprowadzone badanie obejmujące swoim zasięgiem wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej. Odpowiadając na pytanie „czy czujesz się obywatelem UE?” Polacy, Niemcy, Duńczycy, Finowie oraz Luksemburczycy stwierdzili, że czują się członkami owej społeczności w bardzo wysokim stopniu. Wynik zdaje się być zadowalający; problem jednak w tym, że do Unii należy jeszcze ponad dwadzieścia państw, których mieszkańcy już tak przychylni nie są. Dlaczego rozpoczęłam od przytoczenia powyższych badań? Otóż w mojej opinii symbolem współczesnej jedności na Starym Kontynencie jest właśnie Unia Europejska, a przynależność do niej pozwala posiadać szczególny rodzaju tożsamości. Niestety, w dobie wszechogarniających świat różnorodnych kryzysów, poczucie owej tożsamości europejskiej zdaje się słabnąć z każdą kolejną złą wiadomością. Problem ten jest palący, stanowi fundament rozważań wielu dyscyplin nauk społecznych. Do tematyki tej odniósł się również ojciec Maciej Zięba, autor książki „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie.”

    Zacznę od samego tytułu publikacji, która ma formę eseju i nie zanudza czytelnika monotonnym monologiem. Nieznane, niepewne, niebezpieczne, czyli cytat z „Open Society” Karla Poppera jest moim zdaniem kontrowersyjnym, ale prawdziwym zobrazowaniem całej Europy. Nieznana? Cóż, wszystkiego na pewno nie wiemy i warto tu przytoczyć słynne sokratejskie „wiem, że nic nie wiem”. Niepewna? W dobie dzisiejszej debaty nad przyszłością Unii Europejskiej, a więc także jednością kontynentu, z pewnością nie można mówić o istnieniu trwałego budulca, który spoiłby tożsamość europejską. Niebezpieczna? Jeżeli zdecydujemy się kroczyć taką ścieżką rozwoju, jaką idziemy dzisiaj, na pewno niebezpieczeństw spotkamy wiele.

    Zawarte w „„Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” rozważania Maciej Zięba poświęcił w głównej mierze analizie trzech historycznych projektów, czy raczej po prostu wizji, Europy. Wychodząc od czasów średniowiecznych i ówczesnego modelu jedności zwanym Christianitas, Zięba przechodzi przez oświeceniową „Religię postępu” i kończy refleksję na trwającą po dzień dzisiejszy wizji „Społeczeństwa otwartego”, od razu słusznie kojarzącą się z osobą Karla Poppera. Sytuacja tych trzech projektów jest skomplikowana, bo między nimi można znaleźć wiele sprzeczności, wzajemnych zarzutów i problemów.

    Mogłoby się wydawać, że zaangażowanie Macieja Zięby w działalność religijną doprowadzi do przesycenia jego publikacji odniesieniami do czysto dogmatycznych argumentów. Oczywistym jest, że wiele takich elementów można znaleźć w przypadku analizy Christianitas, ze względu na dominujący w ówczesnym światopoglądzie teocentryzm. Jednak książka Zięby jest godna polecenia zarówno osobom wierzącym, jak i niewierzącym- warto wejść w polemikę, bo nie jest to czysto teologiczna publikacja.

    Mnie w szczególny sposób zainteresowały rozmyślania nad stereotypową ciemnotą czasów średniowiecznych. Autor walczy z takim myśleniem, w opinii Zięby, to czas gdy „w tej prowincjonalnej, podówczas, Europie rozpoczynają się dziać rzeczy największej wagi” (s.16). Osobiście zgadzam się ze stwierdzeniem, że „bogata i barwna była historia chrześcijańskiej Europy pomiędzy XI a XV stuleciem” (s.24), aczkolwiek takie „wybielanie” omawianego okresu historii wydało mi się w pewnym momencie przesadzonym. Do refleksji jednak zachęciło mnie zestawienie czasów średniowiecza z latami XX wieku, „powinna nam wystarczyć nieskończenie mała cząstka doświadczeń XX wieku, by nie patrzeć z wyższością na minione stulecia” (s.55). Oczywistym jest, że XX wiek był okresem krwawym i strasznym, ale ja bym uznała jego wyższość- chociażby poprzez istnienie świadomości, że w istocie, czyny dokonane w XX wieku były okrutne. Moim zdaniem, przy całkowitym zrozumieniu rozwoju naukowego jaki dokonał się w średniowieczu (co szczegółowo opisuje Zięba, np. powołując się na rozwój żeglugi [s.27], miast [s. 39], uniwersytetów [s. 46]), wówczas brakowało świadomości tego okrucieństwa.

    Filozofia europejska, tak bardzo związana z tożsamością, to ważne zagadnienie filozofii w ogóle. Książka Zięby jest esejem i na pewno bezsensowne jest zestawianie jej z podręcznikiem Tatarkiewicza, który tylko przelał na papier suche fakty z biografii filozofów czy znaczenia idei. Sądzę, że obydwie pozycje są ważne dla nauki, ale ich zróżnicowane konstrukcje i zamierzenia, z jakimi zostały stworzone, nie pozwalają ich łączyć. O ile Tatarkiewicz prowadzi nas przez wszystkie fazy historii filozofii, to Zięba zachęca do szukania odpowiedzi na pytanie przyszłościowe: „Quo Vadis, Europo?”

    1. Zięba, Maciej: Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie. Warszawa: PIW, 2011. ISBN: 978-83-06-03320-5, ss. 152
    2. Polak czuje się Europejczykiem, ale nie wie, co to znaczy [online]. [dostęp: 9 maja 2013]. Dostępny w Internecie: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13515303,Polak_czuje_sie_Europejczykiem__ale_nie_wie__co_to.html

  26. Książka ojca Macieja Zięby p.t. „Nieznane, niepewne, niebezpieczne?” jest to pozycja jak najbardziej godna zauważenia i szczerze mogę ją polecić każdemu, komu nie są obojętne kwestię współczesnej Europy i tożsamości europejskiej, o których nie można dywagować bez przeglądu historii idei europejskiej, który ojciec Zięba znakomicie dokonuje na łamach tejże książki.
    Przyznaję, iż sięgając po tą książkę miałem obawy, czy nie okaże się to szkic nacechowany religijnym przesłaniem, co jest częste w przypadku publikacji autorstwa duchownych. Z czystym sumieniem przyznaję, że tak jednak nie jest – mówi się o religii, ale przecież trudno o niej nie mówić w kontekście historii Europy, ale sposób ujęcia tematu nie zraża i nie odstraszy nawet zagorzałego ateisty. Nie jest też to z drugiej strony „suchy”, akademicki wykład, skupiony wyłącznie na wypunktowaniu tego co istotne i nie odbieganiu do szerszych refleksji. Ten „esej” prezentuje czytelnikowi w bardzo przystępny i ciekawy sposób trzy najważniejsze metamorfozy religii chrześcijańskiej, które przez kilkanaście wieków rzeźbiły kształt Starego Kontynentu, w jakim obecnie żyjemy. Te metamorfozy, projekty, idee czy też koncepcje to średniowieczne Christianitas, religia postępu czasów oświecenia oraz społeczeństwo otwarte istniejące po dziś dzień. Podoba mi się bardzo fakt, że ojciec Zięba prezentuje te trzy odcienie Chrześcijaństwa (tak bym to określił) z jednej strony jako etapy rozwoju wzajemnie na siebie oddziałujące i ze sobą związane, a z drugiej strony jako idee które są ze sobą nie do pogodzenia i które dziś powodują zagorzały konflikt na poziomie koncepcji współcześnie. Ukazuje to w mojej ocenie w sposób doskonały złożoność tożsamości dzisiejszego „obywatela Europy”. Dodatkowo, sam tytuł dzieła stara się nam uzmysłowić, że pomimo upływu czasu, ten dylemat ideowy pozostaje nierozstrzygnięty. Podkreśla to z resztą sam ojciec Zięba w słowach: „Wszystkie trzy projekty europejskie wniosły wiele w rzeczywistość dzisiejszej Europy i to one tę Europę tworzą. Wszystkie też, z wolna widzimy, że także ten ostatni pokazały swoje ograniczenia i narastającą, z upływem czasu, swą nieadekwatność” (s.1-13).
    Pierwsza i najważniejsza różnica w ujęciu dziejów Europy pomiędzy Ziębą a Tatarkiewiczem to fakt, że u ojca Zięby jest to mniej rozległy tematycznie i skoncentrowany na danym torze ideowym w przekroju historycznym esej, a u Tatarkiewicza mamy do czynienia z bardziej rozbudowanym i bardziej systematycznym opracowaniem, które mniej skupia się na danym problemie a bardziej na tematycznym uporządkowaniu. Nie zmienia to jednak faktu że po obie pozycje warto jest sięgnąć.

  27. Zięba Maciej; Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie., PIW, Warszawa 2011
    Maciej Zięba w swojej książce „Nieznane, niepewne, niebezpieczne. Szkic o Europie” próbuje dokonać analizy historii idei kształtującej społeczeństwa europejskie, dokonując podziału jej dziejów na trzy etapy, odwołując się tym samym do twórców charakterystycznych dla danego etapu koncepcji: Christianitas (Alkunin), oświecenie, czyli „religia postępu” (Newton) i „społeczeństwo otwarte” ( Karl Popper). Również tytuł „Nieznane, niepewne, niebezpieczne” nawiązuje do tej trójkompozycji: nieznane według Zięby są zasługi średniowiecza, którego ciemność próbuje wybielić, niepewne zaś były los Europy wraz z rozwojem nauki i idei liberalnych, zaś niebezpieczne ostatecznie okazały się czasy współczesne, gdzie pojawił się totalitaryzm i masowe ludobójstwa. Podejście takie dowodzi, że Zięba spogląda na dzieje Europy z perspektywy chrześcijanina.
    Opisując średniowieczny projekt (który wydał mi się najciekawszym fragmentem książki, dlatego poświeciłem mu większość miejsca w tej pracy) Christianitas Zięba stara się przekonać czytelnika, że wbrew powszechnie panującej opinii nie były to wcale ciemne wieki zacofania. Koncepcja Christianitas miała na celu oprzeć wszystkie aspekty życia społecznego i struktury państwa na zasadach religii chrześcijańskiej. Zięba pisze: „W świecie tym nie ma wyraźnego podziału na sacrum i profanum, nie istnieje pojęcie życia prywatnego w opozycji do publicznego ani rozdzielenie Kościoła i państwa” (s. 12). W dzisiejszym rozumieniu wolności i niezależności państwa, można projekt Christianitas uznać za tak samo utopijny i tak samo teoretycznie niebezpieczny jak utopia marksistowska. Christianitas zakładało całkowite podporządkowanie życia zasadom i prawom boskim, bez możliwości poddawania ich słuszności wątpliwościom pod groźbą ekskomuniki bądź spłonięcia na stosie. Niesłuszne dlatego też wydaje się przypisywanie zasługi rozdziału państwa od kościoła temu projektowi, który powstał nie na drodze dialogu, lecz sporu między kościołem katolickim a reformatorami, czy odstępcami od wiary. Również przypisywanie średniowieczu cechy postępu i rozwoju wydaje się być nadużyciem, a mówienie, że bez średniowiecznych żeglarskich podróży Kolumb nie odkrył by Ameryki (co w końcu jest jedną z dat granicznych nowej epoki) jest tak samo uzasadnione jak stwierdzenie, że gdyby człowiek pierwotny nie zrobił z kamienia pierwszych narzędzi dzisiaj nie mielibyśmy wiertarki. Faktem jest, że jedno wynika z drugiego, jednak przypisywanie czyichś zasług ludziom, czy zjawiskom, którzy rzekomo zbudowali podwaliny pod postęp wydają się być przesadzone. Średniowiecze to przede wszystkim rozkwit religii i jej obrzędów oraz panowania hierarchów kościelnych. Zięba jako kolejny przełomowy punkt średniowiecza podaje między innymi: „W pierwszej połowie XIII wieku Kościół wyraźnie opowiedział się za uznaniem małżeństwa za sakrament , który jest udzielany wzajemnie przez kobietę i mężczyznę”(s. 34) co zdaniem autora miało prowadzić do podniesienia rangi kobiety w społeczeństwie. Ten doniosły, zmieniający dotychczasowe relacje społeczne fakt z pewnością umożliwił doprowadzenie do emancypacji kobiet w XIX wieku, jednak szczerze wątpię, żeby w jakikolwiek praktyczny sposób poprawił sytuację kobiet w tamtym okresie czy zachwiał powszechnie panującym systemem patrymonialnym. Chcąc potwierdzić tezę o dobrej sytuacji kobiet Zięba pisze: „ Ze spisów podatkowych jednoznacznie wynika, że kobiety w średniowieczu bywały nie tylko koronczarkami i hafciarkami, ale też kowalami, dekarzami i płatnerzami […]” (s. 36). Jednak brakuje kluczowej informacji jaki był to odsetek kobiet. Również bardzo wymowna wydaje się użyta przez Ziębę forma gramatyczna „kobiety bywały”. Również ciekawy jest fragment o Bractwach, które „cechowała ogromna różnorodność […] charakterystyczną cechą tych bractw była otwartość […] Bractwa były też szkoła demokracji” (s. 40.) Ten wspaniały średniowieczny pluralizm i otwartość burzy jedno, krótkie zdanie, które mówiło, że do bractwa mogli należeć: „wszyscy mężczyźni i kobiety, wyznający wiarę chrześcijańską”. Pojawia się pytanie: po co otwartość i pluralizm, kiedy wszyscy myślą tak samo i podporządkowani są tym samym zasadom. Argument, że średniowiecze „zbudowało boisko na którym kolejne epoki grały przy coraz to zmienianych regułach” (s. 14-15) nie jest zarówno dowodem na zasługi średniowiecza jak i zarzutem wobec niego. Jeżeli przyznamy, że średniowiecze ustanowiło podwaliny pod demokrację, równość i rozwój nauki, tak samo trzeba przyznać wtedy, że to samo średniowiecze dało fundament pod rozwój takich doktryn jak komunizm czy nazizm, które zrodziły się nigdzie indziej jak w chrześcijańskiej Europie zbudowanej na chrześcijaństwie.
    W dalszej części swojej książki o „Religii postępu” Zięba zarzuca twórcą renesansu i osób rozwijających humanizm zbytni sceptycyzm i dążenie do poznania obiektywnej wiedzy poddając przy tym negacji zasady ustanowione w epoce poprzedniej (s. 84). Zięba pisząc o osiągnięciach renesansu czy dalej oświecenia zarzuca czołowym myśli celą zerwanie z tradycja i stopniowe oddalanie się od Boga. Jak zresztą wskazuje tytuł rozdziału, zdaniem dominikanina miejsce Boga powoli zaczęła zajmować nauka i uczeń, zresztą Zięba pisze: „Newton stał się prawdziwym pół-bogiem” (s.92).
    W „Społeczeństwie otwartym” Zięba zarzuca współczesnym czasom wszechobecny nihilizm. Za Karlem Popperem pisze o społeczeństwie otwartym, które nie jest w rozumieniu liberalnym wspólnotą wolnych ludzi a ludzi zdolnych do wolnego, racjonalnego myślenia. Samego Poppera Zięba nazywa wolnym od ideologii, a to przede wszystkim dlatego, że mimo ateizmu nie zajmował stanowiska antychrześcijańskiego. W tej części Zięba porusza tematy dotyczące dalszej drogi Europy, ale również fundamentów na jakich jest oparta, a na jakich chcieliby ją oprzeć myśliciele lewicowy.
    Podręcznik Tatarkiewicza jest klasyczną encyklopedią filozofii, z kolei książka Zięby zawiera ukierunkowaną w stronę tradycji chrześcijańskiej wizję dziejów Europy jak i jej przyszłości.

  28. Książka Macieja Zięby o tytule „Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie” jest dziełem ukierunkowanym na odrywanie, poznawanie i określanie wartości i tradycji europejskich. W utworze dokonuje on syntezy wspólnych wartości wszystkich Europejczyków, odnosząc się do dziesięciu wieków europejskiej historii i kultury.
    W książce zawarte są trzy wielkie projekty Europy, do których zalicza się chrześcijańskie średniowiecze (Christianitas), religię postępu w okresie oświecenia oraz społeczeństwo otwarte XX wieku. Dużą uwagę skupia na wiekach średnich dokładnie precyzując ujęcie stereotypowe i postrzeganie ówczesnych ludzi. Wszystkie z wyżej wskazanych projektów istniał w opozycji do poprzedniego. Wskazywane są odmienne odczucia postępu, koncepcje człowieka, postrzeganie wolności, godności. „Wszystkie trzy projekty europejskie wniosły wiele w rzeczywistość dzisiejszej Europy i to one tę Europę tworzą. Wszystkie też, z wolna widzimy, że także ten ostatni, pokazały swoje ograniczenia i narastającą, z upływem czasu, swą nieadekwatność” – pisze autor. Na postawione przez siebie pytanie: „Czy możliwy jest nowy projekt wspólnej Europy?”, odpowiada: „tego nie jestem pewien” (s. 1-13.).
    W utworze ujęta zostaje europejska historia idei, utwór podzielono na cztery części. W pierwszej demaskowany jest niewłaściwie ukształtowany poglad o ciemnocie dziesięciu wieków dziejów ludzkości. Przedstawiona została epoka sredniowieczna, ujmuje projekt społeczeństwa weeitalnego modelu Christianitatis, ukierunkowanego na wiarę chrześcijańską. „Mówienie o Christianitas trzeba rozpocząć od konstatacji, że projekt ten, czy może lepiej wizja, nie przystaje do współczesnych nam kategorii myślenia. Dlatego bardzo łatwo tu o anachronizm. Jest to bowiem próba stworzenia kultury, w której całość życia każdej jednostki i każdej społeczności jest inspirowana przez (zachodnie) chrześcijaństwo. Jej ambicją jest stworzenie spójnego świata, w którym struktura rzemieślniczych cechów oraz style w architekturze, instytucje polityczne i życie intelektualne, obyczaje kmieci, zwyczaje mieszczańskie oraz etos rycerski ufundowane są na chrześcijaństwie (s. 1-58.).
    Utwór wyraźnie wskazuje na wątpliwości co do istnienia sacrum i profanum, co potwierdza fragment: „W świecie tym nie ma wyraźnego podziału na sacrum i profanum, nie istnieje pojęcie życia prywatnego w opozycji do publicznego ani rozdzielenie Kościoła i państwa. Nie da się też mówić o – rozumianej w dzisiejszych kategoriach – autonomii uniwersytetów czy świeckiej działalności charytatywnej. Na dobre i na złe fundamentalną cechę Christianitas stanowi monizm, a także holizm wcielanej wizji, a ich pochodną jest uniwersalizm jej mieszkańców. Człowiek średniowiecza przybywający do Aberdeen, tak samo jak do Lizbony, Paryża czy też Krakowa, Uppsali lub Neapolu – nawet jeśli nie zna łaciny – czuje się obywatelem tej samej społeczności, należy do wspólnego (zachodniego) świata chrześcijańskiego – Christianitas (s. 1-58.).
    W opozycji do Christianitatis pojawiła się religia postępu, w jej obliczu skupiono się głównie na nauce, dążono do osiągnięć tak wielkich jak Newtona (s. 92.). Zięba dostrzega jednak pewne szaleństwo w postrzeganiu tego okresu, nauka stała się nową religią, zwalniającą z rozważań etycznych.
    Zupełnie inaczej działo się w społeczeństwie otwartym, w którym pojawiają się kryzysy i oddalenie od szczytnych wartości, widoczne jest zagubienie człowieka i próba odnajdywania siebie w różnych dziedzinach, prowadząc do nasilania konfliktów społecznych.
    Utwór został stworzony na bazie wiedzy, znajomości kultury, tradycji, jak i erudycji. Pomimo jego słabego wypromowania jest to utwór godny uwagi. Podejmuje ważne zadanie syntezy europejskiej tradycji i wartości, wskazuje, co nadaje Europejczykom poczucia wspólnoty. W utworze dostrzegam znaczenie wiary dla wolnego społeczeństwa w ramach zmagań tego co jest nieznane i niebezpieczne. Moim zdaniem zawartych jest wiele istotnych refleksji, pozwalających na zgłębienie omawianej tematyki. Podejmowana jest ponadto tematyka wolności, tolerancji, miłości i dobra wskazując je jako kluczowe wartości dla przyszłości ludzkości. Podsumowując niniejszą recenzję uważam, że utwór zawiera istotne treści i jest godny polecenia.

  29. Zięba Maciej; Nieznane, niepewne, niebezpieczne? Szkic o Europie., PIW, Warszawa 2011, ss. 152
    Książka o. Zięby to naświetlenie nauczek, które przekazała nam europejska historia idei, by teraźniejszość i przyszłość okazały się mniej nieznane, niepewne i niebezpieczne. Esej podzielono na 4 części. W pierwszej autor jeszcze raz (niczym nowy J. Huizinga) demaskuje fałszywy pogląd o ciemnocie dziesięciu wieków dziejów ludzkości. Epoka średniowiecza zbudowała boisko na którym kolejne epoki grały przy coraz to zmienianych regułach (s. 14 i 15), ale najważniejsze jest projekt społeczeństwa weritalnego (def. s. 58) modelu Christianitatis- opartego na wierze chrześcijańskiej. Ta kultura miała swoje wielkie osiągnięcia, nie mniejsze niż kolejne epoki. Nie chodzi tylko o to, że od teraz każdy Sylwester będzie kojarzył mi się z zakonem benedyktynów (dlaczego? S. 28*). Najważniejszy jest rozwój nauk- 60% odsetek uczących się ludzi (s. 42); wynalezienie „cuda ludzkości”, tzw. Uniwersytetów (s.46) oraz wprowadzenie kategorii godności człowieka oraz („raczkującej”) równości (ss. 70-73)- podwalin demokracji (najstarszą posiadającą ciągłość demokracją są dominikanie! S.43). Starożytność nie znała tych idei, ten pierwiastek do chrystusowe dopełnienie. Skoro było tak pięknie, to dlaczego średniowiecze się skończyło? To wynika z braków społeczeństwa weritalnego. Skutkiem były wyprawy krzyżowe, palenia na stosie i inkwizycja (warto wspomnieć, że znikomy procent był skazywany na śmierć: s. 56). W opozycji do Christianitatis powstała religia postępu. Polegała na kontynuowaniu poprzedniego projektu tylko w jednym aspekcie- nauki. Newton stał się nowym bogiem, a szczytem ideału było zostać Newtonem w swojej dziedzinie (s. 92). Powszechna stała się opinia wyrażona przez Pierra Simona de Laplace’a (s. 89*). Dla o. Zięby to szalenie niebezpieczny okres, kiedy E. Renan ogłasza iż nauka jest nową religią (s. 94), która de facto zwalnia z rozważań etycznych i absolutną prawda jest warunkowana klasowo lub biologicznie (s. 98). Lata od 1750 roku do I WŚ (ss. 86-87) to torowanie drogi do rasizmu. Nie można wykazać bezpośrednich związków, ale korelacja istnieje. Nowe społeczeństwo weritalne (antychristianitatis) doprowadza do (skutej jak wyprawy krzyżowe wcześniej) do stosowania rewolucyjnego terroru (lewica), doboru naturalnego narodów (prawica) i eugeniki (obie) (ss. 100-103). Dość wspomnieć, że Biblioteka Uniwersytecka w Strasburgu miała 6000 woluminów o rasizmie w 1906 roku (s. 101). Zasada równości, tak znana z 1789 roku, funkcjonowała w specyficzny sposób. Zamiast chrześcijańskiej godności ludzkiej i z niej wypływającej równości, uznawano prawdę Helvetiusa- pastuch mógł zostać Newtonem (ss. 105-106). I tak słaby austriacki malarz został Likurgiem, a niedoszły gruziński pop bogiem. Tak widzimy, że nie udało się znaleźć idealnego modelu kulturowego dla Europy. Mimo to zdaniem Zięby, najbliżej ideału był 35- letni filozof pochodzenia żydowskiego, który w 1937 r. wyjechał do Nowej Zelandii i tam z daleka od wojny tworzył swoje monumentalne dzieła(s. 117). Sir Karl R. Popper w Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie przedstawia wizję idealnego mechanizmu społecznego. Fundamentem musi być racjonalizm krytyczny i inżynieria cząstkowa (ss.119-120). W skrócie chodzi o to, by zastosować jednakowy sposób debaty publicznej i co za tym idzie ujednolicić moralność. Modelowym przykładem jest budowa UE (s.125). Problem polega na tym, że najpierw potrzebna była debata o kwestiach fundamentalnych. Nie zbudujemy nic trwałego i nie obejdzie się bez kryzysów jeśli nie ustalimy wspólnej tożsamości w Europie (ss.126-127). Poppera potraktowano wybiórczo i postmodernizm (lust ohne last, s.128) kieruje nas w stronę kolejnego społeczeństwa weritalnego w którym prawdą naczelną jest brak jakiejkolwiek prawdy naczelnej(ss.129; 134). Konsekwencją jest obecny kryzys finansowy i polityczne zawirowania wokół UE. Jednocześnie Maciej Zięba proponuje rozwiązanie. Uważa, iż nauczanie Jana Pawła II mogło być kluczem. Rola religii musi być kluczowa, ale chodzi tu o znalezienie europejskiej „busoli antropologicznej” (s.145) jedynej prawdy absolutnej, która uchroni nas przed popadnięciem w weritalność (s.144). Nie można porównać książek Tatarkiewicza i Zięby. Pierwsza to klasyczny podręcznik. Druga to bardzo ważny głos w dyskusji nad przyszłością UE i cywilizacji zachodu. Prócz jednego anachronizmu (s. 52) książka trzyma niezwykle wysoki poziom. Przydałyby się tylko przypisy rzeczowe i (moim zdaniem) usunięcie znaku zapytania z tytułu. W oryginale (jest to cytat z Poppera: ss.122; 145; K.Popper, , PWN, Warszawa 2010, T1, str. 287) go nie ma, a co do przyszłości to nie ma wątpliwości, że jest nieznana, niepewna i niebezpieczna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s