2. „Filozofia klasyczna” – neotomizm, Maritain, Gilson, Swieżawski

One thought on “2. „Filozofia klasyczna” – neotomizm, Maritain, Gilson, Swieżawski

  1. Jeśli mam wybrać epokę w dziejach filozofii, w której chciałabym żyć, moją decyzję determinować będzie na pewno postać filozofa, którego poglądy najbardziej do mnie przemawiają. Skłaniam się zdecydowanie ku osobie Fryderyka Nietzsche. Filozof ten sprzeciwiał się Kościołowi i cenił dorobek antyku. Poza tym Nietzsche trafnie podkreślał, że każdy ma taką moralność, jaką ma naturę. A ponieważ natura jest słaba lub silna, wyróżniał moralność panów i niewolników. Jego teoria filozofii jest dla mnie celnym ujęciem w ramy ludzkiej egzystencji i świata otaczającego. Ponadto ta nauka ma zastosowanie ponadczasowe, tym bardziej przemawia do mojego światopoglądu. Człowiek przez wieki ewoluował, tak jak ewoluowała jego natura i potrzeby. Do głosu coraz wyraźniej dochodzi siła zdrowego rozsądku, rozwój technologii, pogłębianie wiedzy. W zmieniającym się świecie z coraz bardziej wyemancypowaną jednostką, jak pokazuje już Nietzsche nie ma miejsca na Boga, a przynajmniej jest go coraz mniej. Pęd do samodoskonalenia uaktywnia w nas nihilistyczną postawę. Wszystkie wartości stają się względne i zależą od bezpośrednio od każdego z nas. Nie ma po prostu „dobra” czy „prawdy”. Człowiek, który jest przekonany o swoim wysokim stopniu rozwoju i wystarczalności, wyśmiewa się z tych, którzy swój los poniekąd zawierzają nieistniejącemu Bogu. Ludzi wiary uważa się za słabych, za tych, którzy nie potrafią sami kierować swoim losem, umywają ręce i czekają na to co przyniesie los lub wola Najwyższego. Pojęcia „Nadczłowieka” jest przecież bardziej nośne, daje siłę, poczucie wyższości, kreowania rzeczywistości według własnego uznania, a nawet kierowania innymi. W dzisiejszych czasach trwa nieprzerwanie walka na silne charaktery, jeśli ktoś wykazuje słabość, praktycznie się nie liczy w brutalnej rzeczywistości. Samemu sobie stawiamy zasady, które interpretujemy wedle własnej wygody, sami jesteśmy kowalami swojego losu.Nietzsche rozgryzł naturę człowieka. Nie bawił się w kurtuazję, zdemaskował wiele przykrych wad. Mówił o dualizmie istoty ludzkiej. Otóż zgadzam się z poglądem, że istnieją w nas dwa pierwiastki, nazwane przez Nietzschego apolliński i dionizyjski. Nic chyba lepiej nie opisuje naszej złożoności charakteru. Apollin to ta część, która tworzy maskę rzeczywistości. Zasłania ona prawdziwą naturę człowieka. Pierwiastek dionizyjski to ten nieokiełznany, chwilami dziki. To ta część, którą nie chcemy się chwalić i nie powinna oglądać światła dziennego, bo z pewnością doszłoby do wielu destabilizacji w życiu społecznym. Żeby tak się nie stało w człowieku musi wygrać Apollin. Jeżeli chodzi o moją interpretację tego zjawiska to, żeby coś osiągnąć, coś wyjątkowego, musimy sami na siebie nałożyć pewien rodzaj dyscypliny, reguły postępowania bo samowola prawie zawsze jest złudna i destrukcyjna. Będąc już dojrzałymi ludźmi nie powinniśmy dawać ponosić się za nadto emocjom, wtedy górować w nas będzie albo złość albo nadmierna euforia i z pewnością nie uda nam się zdziałać nic konstruktywnego. Skrajności nigdy nie są dobre.
    Według mnie Nietzsche daje tu nieśmiałą wskazówkę, że pędząc za takim postępowaniem nie staniemy się wcale podobni do wymarzonego „Nadczłowieka” czy osoby samowystarczalnej, podziwianej. Będziemy prostymi ludźmi, którzy nie potrafią okiełznać własnych emocji, charakteru a do tego bardzo egoistycznymi istotami nie potrafiącymi skupić się na wyższych i dalszych celach niż czubek naszego nosa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s