5. Wielkie narracje – Ukraina

Reklamy

8 thoughts on “5. Wielkie narracje – Ukraina

  1. Stepen Bandera jest nie tylko kreowany na bohatera, ale kiedy prezydentem Ukrainy był jeszcze Wiktor Juszczenko to nadał mu status, tytuł bohatera Ukrainy. Obecny prezudent-Janukowycz miał skasowaćowy dekret, zresztą wypowiadał się na antenie rosyjskiej telewizji gdzie podkreślał iż ” nie można honorować tytułem bohatera Ukrainy takich ludzi. Ta sprawa wywoła podziały w społeczeństwie”. Generlanie to rzeczywiście wśród społeczeństwa ukraińskiego panuje taki podział-są osoby podzielające zdanie , mówiące o rzekomym bohaterstwie Bandery oraz osoby które całkowicie temu zaprzeczają i uważają to za nonsens. To skomplikowana sprawa , ponieważ ci , którzy czczą pamięć Bandery dzisiaj, chyba nie do końca zdają sobie sprawę,że gdyby jego ugrupowanie zwyciężyło to wprowadziłoby na Ukrainie prawdopodobnie, a nawet z pewnością rządy totalitarne, co de facto byłoby ogromnym nieszczęściem dla kraju. Organizacja UPA mordowała też Ukraińców, którzy sprzeciwiali się tej nacjonalistycznej ideologii. Od razu tutaj nasuwa się kolejny temat, kolejne zagadnienie-Akcja Wisła. Także sprawa związana z obchodami ku czci Orląt Lwowskich budzi w Ukraińcach kontrowersje. Można powiedzieć, że w tym temacie stąpa się po prostu po kruchym lodzie.
    Chyba wiele osób postrzega Ukrainę chociażby przez sienkiewiczowskie powieści historyczne-powstanie Chmielnickiego, które po raz pierwszy przyniosło koncepcje wolnej i niezależnej Ukrainy, chcoiaż powstania Kozacy organizowali już od końca XVI wieku, ale miały one charakter raczej społeczny. W okresie romantyzmu działa przecież Szkoła ukraińska polskiego romantyzmu (Goszczyński, Malczewski) zafascynowana tym prawdziwem mitem wolności, obrazem stepów i Kozaka. Myślę, iż stosunki polsko-ukraińskie należy zacieśnić , bo historycznie i kulturalnie od wieków wiele nas łączy.

  2. Moim zdaniem z Ukrainą jest jeden zasadniczy problem. Po tzw. pomarańczowej rewolucji nie podjęto próby rozliczenia się z działań OUN-UPA. Przeciwnie, Stepan Bandera jest nadal kreowany tam na bohatera narodowego. Jest to podwójnie złe, zarówno dla Polaków, którzy poprzez swoich przodków są w jakiś sposób dotknięci dramatem Wołynia, jak i dla samych Ukraińców; skrajny, postbanderowski nacjonalizm może wywołać głębokie podziały w niejednolitym i tak społeczeństwie. W świetle barbarzyńskich działań bojówek UPA blednie mit o odwiecznym europejksim rodowodzie Ukraińców. Pamiętać należy jednak że sami Ukraińcy doznali wielu krzywd. Mam tu na myśli zwłaszcza Wielki Głód, kiedy to w kraju nazywanym spichlerzem Europy dramatycznie zabrakło jedzenia. Wiele złego wyrządzono Ukraińcom także po II wojnie światowej. Dlatego też rozważania o UKrainie wymagają od nas koncentracji na wielu aspektach jej historii. Mimo całego dramatyzmu swoich dziejów, Ukraińcy nie mogą być zwolnieni od dokonania wewńetrznych rozliczeń. Jest to konieczne, bym mogli na trwałe wejść w skład europejskiej wspólnoty narodów

  3. Szanowny Panie Doktorze,

    Cieszę się, że problematyka ukraińskiej pamięci historycznej została poruszona na tym wykładzie. Był on o tyle dla mnie wartościowy merytorycznie, ponieważ dowiedziałem się o rzeczach wcześniej nieznanych, mianowicie o przykładach pozostałości po osadnikach Greckich oraz o ciekawym dyskursie historycznym.
    Niemniej poza oceną wykładu chciałbym odnieść się do zaprezentowanego tematu, który wydaje mi się godny uwagi. Otóż kiedyś rozmawiałem na temat historii Polski i Ukrainy z kolegą Ukraińcem, w czasie której dostrzegłem u niego ciekawe interpretacje niektórych wydarzeń. Na przykład Ugodę w Perejasławiu z 1654 roku traktował jako sposób ochrony prawosławia przed nietolerancją katolickiej, polskiej szlachty. Jeśli chodzi o czasy nam bardziej współczesne, to nie widział specjalnie sensu działania Ukraińskiej Powstańczej Armii: „Walczyli przeciw komunistom, nazistom i polskiemu ruchowi oporu. Na kim więc chcieli się oprzeć?” Poza tym ciekawe, że o ile często słyszę polską nostalgię za Lwowem , to w tym wypadku usłyszałem coś podobnego o moim miejscu pochodzenia: „Rzeszów, Podkarpacie – to kiedyś była Ukraina”. Innym razem usłyszałem na zachodniej Ukrainie narzekanie moich rozmówców na działania na rzecz rzekomego uporczywego wymazywania pamięci sowieckiej (m.in. usuwanie nazw ulic nawiązujących do Armii Czerwonej, w zamian usilne wypełnianie przestrzeni symbolicznej bohaterami narodowymi).
    Nie chcę tu oceniać tych wypowiedzi ani tym bardziej wyciągać wnioski co do pamięci całego społeczeństwa Ukrainy. Chcę jedynie zasugerować, że ukraińska pamięć z perspektywy jednostkowej może być jeszcze bardziej skomplikowana niż to się wydaje. Żadna narracja nie została w pełni potępiona/kanonizowana, wszystkie mogą natomiast wzajemnie się wspierać bądź ścierać.

  4. Parokrotnie poruszany jest tu wątek relacja Ukraina – Zachód i unijnych aspiracji. Zostawmy na boku kwestie polityczne. Bardzo znamienny w tym kontekście jest głęboki podział na „wschodnia” i „zachodnia Ukrainę”. Kiedy (dawno temu) po raz pierwszy czytałam „Zderzenie cywilizacji” wykreślanie granicy oddzielającej dwie cywilizacje przez środek tego państwa wydawał mi się przesadzony. Jednak niedawno rozmawiałam ze znajomym z Ukrainy, który powiedział, że to jest bardzo wyraźny podział i że, choć „u nich” [okolice Lwowa] nie ma wcale „Europy” to kiedyś ona będzie, natomiast wschodnia część jest zdecydowanie inna w swoich aspiracjach. Opowiadał też wiele anegdotek dot. języka, tego jak w zachodniej Ukrainie podkreśla się fakt używania ukraińskiego, np. że jego bliscy choć znają rosyjski, jeśli w tym języku ktoś odezwie się do nich w sklepie w zachodniej Ukrainie udają, że nic nie rozumieją.Takie zachowanie jest powszechne. Czy zatem mówimy nie tylko o narracjach wielu grup społecznych, ale o narracjach opowiadanych (dosłownie i w przenośni) w dwóch różnych językach?

  5. Uważam Pański wykład o Ukrainie za najciekawszy z serii wszystkich wykładów. Poruszonych zostało wtedy wiele problemów, które żywo mnie interesują.
    Pokazał nam Pan na wykładzie jak wiele zabytków starożytnej Grecji znajduje się na Ukrainie. Wyjątkowo mnie to zainteresowało, gdyż tak naprawdę nie słyszy się o tym zbyt wiele. Doszłam do wniosku, iż można powiedzieć, że Ukraina jest w pewien sposób spadkobierczynią kultury greckiej, natomiast dzisiejsza Europa zdaje się wcale tego nie dostrzegać.
    Zobrazował nam Pan jak dawny szlachcic jest obecnie pojmowany na Ukrainie i zdziwiło mnie to, że zaszłości historyczne i brak sympatii pomiędzy naszymi krajami sięga tak daleko. Wydawało mi się, że to głownie polityka Polski w dwudziestoleciu międzywojennym przyczyniła się do dzisiejszej niechęci Ukraińców do Polaków,jak się okazało podłoża tej niechęci są jednak starsze.
    Uważam, że był to wykład który wniósł, jak dla mnie najwięcej.

  6. Szanowny Panie Doktorze,
    Jeśli to chodzi o ważność narodowej suwerenności w kolektywnej ukraińskiej pamięci, możemy odróżniać niektóre problemy.
    Generalnie, jeśli mówimy o pamięci wojny, Ukraina grała dużo ról. Niejednokrotnie, te roli były diametralnie odwrotnie: Ukraina była ofiarą okupacji i Stalina i Hitlera; krajem odporności dwóch totalitarnych reżimów; jednocześnie kolaboracjonistą i zwycięzcą; i koniecznie krajem, który przegrał drugą bitwę o niepodległość. Jest więc logicznie że, dzięki tej schizofrenii w pamięci historycznej, Ukraina został mikrokosmosem kolizji kolektywnej pamięci (a właśnie nie tylko mówiąc o wojnie) i miejscem konfliktu tożsamości. Demitologizacja wojny dotyczy nie tylko zmiany świąt, nazw itd. , a również podstawowego przemyślenia narracji wojny. Przeprowadząca zasada dla ukraińskich historyków ma objawiać się tak (podobne jak w Europie Zachodniej), aby nie ukrywać niewygodnych stroń historii ale odkrywać bardziej obiektywną interpretację faktów. Trzeba zrezygnować się z tendencją wymiany starych mitów z nowymi. Przeciwnie, powinniśmy przejść od polityki pamięci do historii. W związku z tym zadanie historyków polega na to, aby analizować interakcję historii z polityką historii. Takim sposobem można jasniej określić „czym zostaje historia i co zostaje historią”.

  7. Szanowny Panie Profesorze,

    Uważam Pański wykład o Ukrainie za jeden z najciekawszych. Prawdopodobnie moje zainteresowanie wynika z faktu, że kilka miesięcy temu spłynęłam kajakiem z Halicza do Chocimia (około 250km) i miałam okazję z bliska przyjrzeć się życiu i ludziom z zachodniej Ukrainy. Chciałabym potwierdzić, że rzeczywiście wśród Ukraińców z zachodu widać wyraźnie, że chcą oni zbliżyć się do Unii Europejskiej, a w Polakach widzą pomocnika – słowiańskiego sąsiada, który przeszedł już trudną drogę ku zachodowi i który może wesprzeć Ukraińców.
    W każdej ze wsi, w której nocowałam był ktoś, kto mówił po polsku, bo w Polsce pracował. Ludzie, z którymi rozmawialiśmy zawsze o Polakach wyrażali się dobrze (choć ze względu na historyczne zaszłości myśleliśmy, że będzie inaczej), a do nas podchodzili z nieukrywaną życzliwością, co np. w Polsce w analogicznych sytuacjach zdarza się raczej rzadko… Nie wiem na ile ta życzliwość była bezinteresowna (rozmowa zwykle kończyła się pytaniem o pracę w Polsce), ale tak czy inaczej nigdy nie spotkało nas nic niemiłego ze strony Ukraińców, wręcz przeciwnie – wszyscy chcieli zrobić na Polakach jak najlepsze wrażenie.
    Oczywiście przed Ukraińcami daleka droga ku zachodowi, bo rzeczywiście widać tam biedę i tragiczne zapóźnienie rozwojowe względem zachodu, natomiast na pewno widoczna jest chęć zbliżenia.
    Uważam doświadczenie obcowania z prawdziwymi, prostymi Ukraińcami za wartościowe i właściwie rzadkie, dlatego postanowiłam podzielić się moimi odczuciami a propos Pańskiego wykładu. Na koniec dodam tylko, że polecam wszystkim taką wyprawę, bo można zobaczyć kompletnie dziką przepiękną przyrodę, o jaką w Polsce już trudno oraz niesamowity ukraiński folklor. Powiem też, że wbrew słowom przeciwników mojej wyprawy, Ukraińców nie należy się absolutnie bać, bo nikt tam nie czyha żeby napaść na bogatego Polaka i prędzej zaprosi na obiad niż będzie chciał okraść…

  8. Szanowny Panie Doktorze, drogie koleżanki i koledzy,
    w końcu i ja postanowiłem podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat poniedziałkowych wykładów. Niewątpliwie są one prowadzone w bardzo profesjonalnie lecz jak wiadomo nie sposób zadowolić wszystkich. Podczas spotkania odnośnie Ukrainy powiedzieliśmy sobie, że sami Ukraińcy mięli problemy ze sprecyzowaniem gdzie w ogóle owa Ukraina się znajduje. W tym miejscu zabrakło mi bardzo krótkiego zarysu sytuacji i streszczenia czemu właśnie tak było. Moim zdaniem warto wspomnieć np. o tym, że słowo „ukraina” było bardzo pospolitym rzeczownikiem nie odnoszącym się wyłącznie do określenia ziem nad środkowym i dolnym Dnieprem. Czy też o egzystencji w pewnym okresie dwóch niezależnych od siebie państw ukraińskich. Mimo, że dla części słuchaczy fakty te są oczywiste to uważam, że warto zwrócić na nie uwagę gdyż są (w mojej opinii) dobrym przykładem potwierdzającym Pańskie słowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s