3. Niemiecka pamięć

26 thoughts on “3. Niemiecka pamięć

  1. Przyznam, że nie mam zbyt wielu doświadczeń z moimi równolatkami z Niemiec, ale są one jak najbardziej pozytywne. Wydaje mi się, że tak wiele już zostało na ten temat wypowiedziane, iż panuje między nami (jak to określam), milcząca zgoda. Uczymy się swoich historii i wiemy jak wyglądała przeszłość, jednak nie próbujemy tego raczej przedyskutowywać. Możliwe, że jesteśmy po prostu już zbyt młodym pokoleniem. Bardziej ciekawiłoby mnie mnie, jak odnosiliby się do siebie ludzie z pokolenia np. moich rodziców, gdyby panowała wówczas swoboda porównywalna z obecną.
    Na podstawie własnych doświadczeń zauważam też, że pamięć o krzywdach ze strony Niemców jest głęboko zakorzeniona w pokoleniu które pamięta wojnę ( np. moja babcia mówiąca, że nadal nie ufa Niemcom).

  2. Temat stosunków między Polakami a Niemcami jest mi bliski ze względu na fakt, iż rodzina mojej przyjaciółki wyjechała kilka lat temu do naszych zachodnich sąsiadów. Jej ojciec założył tam firmę budowlaną, początkowo nie prosperowała ona zbyt dobrze, wielu ludzi mówiło mu wtedy, że nie uda mu się nic osiągnąć, ponieważ Niemcy nie szanują Polaków, traktują ich tylko jako tanią siłę robocza, której nie można zaufać, a także półżartem – że trzeba cały czas patrzeć im na ręce, w między czasie zerkając na swój samochód. Jednak po pewnym czasie firma zaczęła lepiej funkcjonować, zdobywała coraz więcej zleceń, a tym samym zyskała pewną renomę. Niemcy zaczęli polecać sobie jego usługi, obecnie panuje powszechna opinia, iż jest jednym z najlepszych fachowców w mieście. W ten sposób w tej społeczności lokalnej zniknęły pewne stereotypy, ze strony Niemców – że Polacy to ludzie niegodni zaufania oraz, że nie są w stanie dobrze i solidnie wykonać swojej pracy, ze strony Polaków – że Niemcy są do nich uprzedzeni i że nie można osiągnąć gospodarczego sukcesu za naszą zachodnią granicą.

  3. Podejdę do tematu z nieco innej strony. Jak ustaliliśmy na wykładzie(a przynajmniej tak mi się wydaje) Niemcy pogodzili się z własną historią, uświadomili ją sobie, oraz przyszłe niezawinione w zbrodnie III Rzeszy pokolenia, przyjęły moralna odpowiedzialność za swych przodków. Wniosek nasuwa się sam Niemcy przedstawili swoją narracje historyczną ujęta nie tylko w ramy ich państwowości, lecz także w ramy całej europy i świata. Stwierdziliśmy tez o ile mnie pamięć nie myli, że wywiązali się bardzo dobrze z tak trudnego zadania, które postawiła przed nimi historia.

    Cóż jak dla mnie samo stwierdzenie „pogodzenia się z historią” jest dość niejasne. Tysiące publikacji, książek, o zbrodniach Trzeciej Rzeszy, stawianie muzeów, pomników, domów pamięci oraz polityka historyczna winowajcy. Ja postawiłem sobie pytanie: jak inaczej mogłaby wyglądać niemiecka narracja historyczna? Czy kulturowo -gospodarcze centrum europy o tysiącletnich korzeniach i wspaniałej historii mogłoby postąpić inaczej, jednocześnie nie tracąc dobrego wizerunku odbudowującego się państwa? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam wam.

    Na ten przykład czy My Polacy pogodziliśmy się z naszą historią cóż oprowadzamy wycieczki po Berezie Kartuskiej jednak tylko po obronnym klasztorze kartuzów, a nie po miejscu odosobnienia. Mnie nie udało się znaleźć muzeum Berezy Kartuskiej, czy to znaczy, że my nie pogodziliśmy się z tym etapem historii? Jak dla mnie odpowiedź brzmi „Nie” każdy, kto wie, że istniało coś takiego potępia to(nie chce rozpatrywać tutaj skrajnych przypadków), krzywiąc się przy okazji na temat mało chwalebnych wydarzeń w historii Polski.

    Kolejnym przykładem może być Jedwabne, z moich doświadczeń nie wynika, że naród Polski pogodził się z ta historią. Jednakże posiłkując się stroną Pierwszego Obywatela Rzeczypospolitej, wyrażającego wole większości narodu czytamy:

    W liście odczytanym przez Tadeusza Mazowieckiego, prezydent Bronisław Komorowski napisał, „naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą”. Prezydent podkreślił, że Jedwabne to nie tylko nazwa symbolizująca dramatyczne wydarzenia z czasów II wojny światowej, to także ważny znak w zbiorowej pamięci i świadomości Polaków.

    Bronisław Komorowski napisał, że wojna wyjaśnia okoliczności mordu, ale w żadnym stopniu go nie usprawiedliwia. Tak jak prezydent Aleksander Kwaśniewski 10 lat temu przeprosił za zbrodnię w Jedwabnem, tak teraz prezydent Komorowski prosił również o wybaczenie.

    Mam nadzieje, że i w tej kwestii Prezydenta popiera ponad 70% społeczeństwa gdyż inaczej mogłoby to oznaczać, że historią godzą się jedynie państwowe elity a nie cały naród.

    Wracając do historii Niemiec ciekawym aspektem będą powojenne wypadki na Śląsku. Niemieckie obozy pracy zamieniono w obozy koncentracyjne dla Niemców i Ślązaków działy sie tam rzeczy straszniejsze niż w Oświęcimiu. Tak, Żydzi po wojnie mieli okazje by się zemścić i wykorzystali ją niestety nie na swych oprawcach a na ich żonach i dzieciach. Cóż Niemcy w Auschwitz nie rozróżniali kobiet i dzieci od mężczyzn nie dziwne, więc że późniejsi żydowscy komendanci w Mysłowicach, Łambinowicach czy Świętochłowicach tez stracili te zdolność. Jak czytam książkę „Oko za Oko” Johna Sacka i natrafiam na takie fragmenty:

    Liczba ciał była ogromna, ale Szlomo nie zapominał o tym, że wciąż j jeszcze żyje sześciuset mężczyzn z brunatnego baraku, oraz tysiąc ośmiuset „kolaborantów” i sześćset „kolaborantek”. On sam nie tknął ich jeszcze, ale strażnicy zaczęli bić wszystkich:, jeżeli nie salutowali, jeżeli nie mówili po polsku „Tak, proszę pana”, jeżeli nie pozbierali swoich włosów w zakładzie fryzjerskim[…]Zapędzali Niemców do psich bud i bili ich, jeśli ci nie chcieli szczekać.
    Czy
    A i tak pozostało jeszcze trzy tysiące więźniów, i Szlomo nienawidził ich bardziej niż w lutym, nienawidził ich za to, że nie chcieli usłużnie umierać

    Zastanawiam się gdzie jest różnica i czy przeciętny Niemiec po tej lekturze nie czułby się podobnie jak Polak po przeczytaniu Medalionów. Uważam, że pogodzenie się z tym temat w historii państwa niemieckiego będzie znacznie bardziej burzliwe i mniej zgodne społecznie.

    Kwestia ta jest narzazie jedynie biała plamą w historycznej narracji Niemiec i Polski. Jednakże, jeśli zostanie upowszechniona czy Niemcy nie będą musieli przejść podobnej drogi, jaką polski naród przeszedł w stosunku do Niemców jak wtedy zachowa sie Niemiecki naród?

    Niewątpliwie ciężko pogodzić się z cała historią a zwłaszcza w przypadku państw europejskich oczywiście dla niektórych powyższe przykłady będą wyjątkami niemającymi wielkiego znaczenia. Jednakże uznałem za konieczne pokazanie jednych z wielu aspektów, o których w danym państwie się nie mówi, o których ludzie nie chcą wiedzieć, czy słuchać, wierze, że raczej chcą zapomnieć. Pamiętajmy nienawiść rodzi jedynie nienawiść i niech te wydarzenia będą nam przestrogą.

  4. Podczas kilku wyjazdów integracyjnych miałam styczność z rówieśnikami zza naszej zachodniej granicy i miło mi stwierdzić, iż z moich doświadczeń wynika, że młodzież niemiecka jest otwarta na kontakty z Polakami. Nie dostrzegłam jakoby była nastawiona negatywnie czy traktowała nasz naród z pogardą lub też z nadzwyczajną sympatią, odczuwając poczucie winy za krzywdy wyrządzone nam przez ich poprzednie pokolenia. Nazwałabym to raczej podejściem neutralnym, nienacechowanym skrajnymi emocjami. Natomiast mieszkając na stałe w Polsce mogę dostrzec, że często to Polacy patrzą przez pryzmat wspólnych historycznych dziejów i wyrażają niechęć wobec zachodnich sąsiadów. Nie śmiem jednak twierdzić, że nie ma przypadków kiedy role się odwracają. Oczywiście wiele zależy również od wieku, ponieważ da się zauważyć , że bardziej skłonni do rozpamiętywania przeszłości w stosunkach polsko-niemieckich są osoby ze starszych pokoleń, mający na uwadze wydarzenia i związane w nimi konsekwencje II Wojny Światowej. Dzisiejsza młodzież oczywiście ma w pamięci wspólną historię naszych narodów, jednak nie relatywizuje to podejścia do wzajemnych kontaktów. Dobrym przykładem dla młodego pokolenia jest widoczna na arenie politycznej próba zacieśniania stosunków między naszymi państwami. Pamięć historyczną należy pielęgnować, dlatego uważam za kluczowe dążenie Polski i Niemiec do skonfrontowania naszych narracji historycznych, czego próba została podjęta np. w ramach tworzenia wspólnego podręcznika do historii, który według najnowszych danych ma trafić do szkół najpóźniej w 2015 roku.

  5. W czasie moich wakacyjnych pobytów w Niemczech wielokrotnie miałam okazję rozmawiać z moimi niemieckimi rówieśnikami. Zazwyczaj nasze rozmowy były prozaiczne, kilkukrotnie zdarzyło się rozmawiać o wspólnej historii naszych narodów, a w szczególności o wydarzeniach związanych z II wojną światową. Żaden z moich rozmówców nie był dumny z historii swojego narodu w latach 1933-1945, stanowczo odcinali się od czynów popełnionych przez ich przodków i potępiali je. Równocześnie zwracali uwagę na fakt, że również wielu ich rodaków było internowanych, a nawet mordowanych za potępianie zbrodni nazistów. Starają się oni ocieplić wzajemne stosunki, niejednokrotnie im się to udaje. Często lepiej niż my zdają sobie sprawę, że jesteśmy częścią zjednoczonej Europy i powinniśmy dążyć do ocieplenia naszych wzajemnych stosunków. Wiele już zostało zrobione, jednak działania te wymagają jeszcze wielu lat ciężkiej pracy i dobrych chęci z obu stron.

  6. Z duza przyjemnoscia przeczytalam komentarze. Ciesze sie bardzo, ze mlodzi Polacy maja dobre doswiadczenia i sa zainteresowani sprawami stosunkow polsko-niemieckich.
    Mieszkam w Niemczech od 1984 r, z tego od 2001 na terenienie bylej NRD. Wiec tak krotko;
    naturalnie, myslenie w kategoriach sreotypow „zly Niemiec-dobry Polak” jest niezbyt madre i niedobrze swiadczy o osobie, w takich kategoriach postrzegajacej innych ludzi. Natomiast twierdzenie, ze negatywnych stereotypow dotyczacych Polakow nie ma, jest naiwnoscia. Oczywiscie, spotykacie Panstwo osoby, ktore chca kontaktow z Polakami, staraja sie zrozumiec swoich partnerow i te skomplikowane. relacje. Wykazuja wrazliwosc i subtelnosc. Ja tez takich Niemcow znam. Z innymi staram sie nie zadawac.Pytanie, ktore powstaje, to jaki procent spoleczenstwa oni stanowia. Krotko mowiac, cieszmy sie, ze tacy sa, zastanowny sie co zrobic z ta reszta. Osobny problem to dziedzictwo NRD i nastawienie Niemcow do Polakow na pograniczu. Ale na to nie mam w tej chwili czasu; w koncu mamy niedziele….

  7. Moje doświadczenia ze spotkań z Niemcami są bardzo dobre. Wszyscy Niemcy z którymi miałem styczność byli mili i koleżeńscy. Ciężko by mi było wyciągnąć jakąś konkretną narrację związaną z ich przeszłością. Z osób które miałem okazję poznać większość jednak była raczej aktywnie zainteresowana bieżącymi wydarzeniami oraz przyszłością a nie historią i o tym głównie z nimi rozmawiałem. Rzeczą która mnie osobiście zaintrygowała, a w sporym stopniu łączy się w jakiś sposób z historią był stosunek młodych Niemców o lewicowych poglądach do państwa Izrael, do Palestyny i ogólnie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Gdy poruszyłem ten temat moi niemieccy rozmówcy robili się dość zmieszani. Głównie mówili, że nie chcą o tym rozmawiać. 3 razy udało mi się namówić kogoś do rozmowy. 2 osoby twardo broniły stanowiska, że generalnie wszystko co zrobi państwo Izrael jest słuszne, trzecia natomiast opowiedziała mi że konflikt na linii pro-Izraelici a pro-Palestyńczycy jest czasem w stanie podzielić ludzi o generalnie tych samych poglądach na dwie nie przepadające za sobą grupy. Wydaje mi się że to kwestia głęboko jeszcze do dziś zakorzenionego w Niemcach poczucia winy wobec narodu żydowskiego. Jest to jednak ciekawa postawa na tle reszty krajów w których lewica generalnie jest bardziej pro-Palestyńska. Co Pan o tym myśli?

    1. Zwrócił Pan uwagę na istotnie ciekawe zjawisko. Na prawicy istnieją jeszcze residua antykwarycznego antysemityzmu, ale duża cześć prawicy (zwłaszcza tej młodzieżowej) jest proizrealska. Na lewicy natomiast antyizraelskosć (resp. pro-paleństkość) przeradza się często w antysemityzm. Są to zjawiska mało zbadane, jednak dawne linie podziału dzisiaj przybierają całkiem nowy kształt.

      1. Szanowny Panie Profesorze,
        pozwolę sobie nie zgodzić się z Pańskim komentarzem, w szczególności ze stwierdzeniem, jakoby „na lewicy antyizraelskość przeradzała się często w antysemityzm”. W mojej opinii lewica zawsze podkreślała, że antysyjonizm, czy też krytyka działań państwa Izrael, a antysemityzm to dwie różne rzeczy, których ani mylić, ani też łączyć ze sobą nie należy. Także znaczna część społeczności żydowskiej apeluje, aby działań Izraela z kulturą Żydów nie utożsamiać. Problemem Niemców jest to, że nie potrafią tego zrobić. Poczucie winy nawet młodych Niemców wobec Żydów jest tak ogromne, że są oni całkowicie zamknięci na dyskusję w tym temacie (podobnie jak Maciek, prowadziłem kilka takich rozmów). Doszło tam tym samym do paradoksalnej sytuacji, gdzie ludzie krytykujących działania Izraela automatycznie nazywa się antysemitami.

        Ja osobiście z antysemityzmem na lewicy się nie spotkałem, natomiast spotkałem się z próbami stworzenia wrażenia, że on tam jest. Prawicowe media, szczególnie po 11 listopada, upodobały sobie wyszukiwanie na lewicowych portalach artykułów, czy dyskusji na temat Izraela, insynuując jakoby miały to być objawy „nienawiści wobec Żydów”. W dość popularnym piśmie „Uważam Rze” spotkałem się z takim artykułem.

        A zmianę orientacji prawicy (w dużym uproszczeniu tego określenia) w całym tym sporze wyjaśnić nietrudno. Miejsce antysemityzmu zajęła islamofobia, a Izrael stał się dla prawicy wzorem państwa „radzącego sobie z problemem”. System dzielący ludzi na lepszych i gorszych według ich pochodzenia i wyznania… cóż, niektórym się podoba.

  8. Osobiście nie znam żadnego Niemca, dlatego mój wywód na temat pamięci naszych zachodnich sąsiadów opiera się wyłącznie na obserwacji turystów, mieszkańców Berlina i śledzeniu przekazów medialnych. Z tego względu zmuszony jestem generalizować.
    Wydaje mi się,że Niemcy dość sprawnie uporali się z brzemieniem zbrodniczej historii swoich dziadów. Widać to zwłaszcza, jeśli przyjrzymy się kolejnym pokoleniom tego narodu. Wśród ludzi starszych – takich którzy jako dzieci mogli pamiętać jeszcze II wojnę światową – często dostrzec można pewnego rodzaju dumę z dawnych dni. Zdają się oni w pewnym sensie wypierać ze świadomości okropieństwa jakie III Rzesza wyrządziła Żydom i nacjom z krajów okupowanych, a zamiast tego skupiają się na przykład na bohaterstwie żołnierzy Wehrmachtu. Kiedy jako turyści przyjeżdżają do Gdańska czy Wrocławia noszą się po wielkopańsku i sprawiają wrażenie, jakby chcieli powiedzieć „jesteśmy u siebie”. Wobec Polaków nie zachowują się może opryskliwie, są uprzejmi, ale przy tym jakby protekcjonalni. Nie jest to oczywiście jakaś reguła, nie chcę bynajmniej powiedzieć, że każdy emerytowany Niemiec to kryptonazista, po prostu wydaje mi się, że zarysowaną przeze mnie postawę częściej (co nie znaczy, że często) reprezentują właśnie starsi Niemcy.
    Z kolei wśród młodych generalnie zaobserwować można chęć nowego otwarcia przy jednoczesnym przyznaniu i bardzo wyraźnym potępieniu terroru nazistowskiego. Na pewno nie bez znaczenia jest tutaj rola rządu, który bardzo dba o edukację w tym zakresie i stanowczo tępi wszelkie oznaki neonazizmu. Współczesne państwo niemieckie jest nie mniej antynazistowskie niż dawne kraje okupowane. Młodzi Niemcy nie zdają się też żywić jakiejś szczególnej niechęci i uprzedzeń w stosunku do Polaków. Nie kajają się do przesady, w końcu to nie oni, a ich dziadowie dopuszczali się zbrodni, ale jednocześnie nie próbują unikać trudnych tematów. To także rzecz jasna nie jest reguła, bo i wśród młodych znajdą się neonaziści czy też po prostu ludzie niechętni do mówienia o przeszłości.
    Patrząc więc przekrojowo na społeczeństwo niemieckie, można chyba stwierdzić, że nasi zachodni sąsiedzi są na dobrej drodze do zamknięcia trudnego tematu jakim jest dla Europy II wojna światowa.

  9. Kwestia relacji polsko – niemieckich jest mi dobrze znana z osobistych doświadczeń. Wychowując się w rodzinie, w której od czasów wojny kształtowano obraz „Niemca-mordercy”, trudno mi ocenić owe stosunki bez bagażu wspomnień przekazywanych przez dziadków, którzy byli jeńcami w Oflagach i Stalagach. Dopiero jakiś czas temu, przy okazji obowiązków zawodowych miałam okazję poznać kilku Niemców na zupełnie neutralnym gruncie. Temat historii i rozliczenia z przeszłością pojawiał się wielokrotnie podczas naszych rozmów, co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Co więcej, inicjatorami owych dyskusji byli właśnie Niemcy, którym zależało na skonfrontowaniu wersji historii albo samej pamięci o danym wydarzeniu z tym, co przekazywano im w szkołach. Sami przyznali, że do niedawna wersje te były niepełne. Jednak najbardziej istotnym punktem naszych rozmów okazało się to, w jaki sposób powinno się przekazywać prawdziwą historię II Wojny Światowej, aby uświadomić kolejnym pokoleniom ogrom zbrodni bez jednoczesnego wywoływania przytłaczającego poczucia winy wśród młodych Niemców? Trudno bowiem znaleźć odpowiedni sposób by mówić o milionach ofiar i zatraceniu człowieczeństwa w kontekście zbrodni popełnionych przez własnych dziadków i pradziadków. Temat ten został poruszony podczas wykładu i myślę, że jest to jedno z najważniejszych pytań w kontekście historii, na które muszę odpowiedzieć Niemcy.

  10. Osobiście zetknęłam się tylko z jedną osobą narodowości niemieckiej. Była to dziewczyna z wymiany studenckiej, która uczęszczała w tamtym roku razem ze mną na jedne z ćwiczeń. Mówiła po polsku fantastycznie, bez niemieckiego akcentu. Zadziwiające było dla mnie to, że jak się okazało jest zafascynowania Polską i Polakami. Bardzo podobała jej się nasza kultura, szczególnie dziwiło ją to, że tak hucznie i rodzinnie spędzamy Święta Bożego Narodzenia. W Niemczech jest to po prostu dzień wolny od pracy. Po rozmowie z nią zdałam sobie sprawę jak wiele stereotypów dotyczy narodu niemieckiego, muszę też przyznać, że sama mimowolnie w nie wierzyłam. Wydawało mi się, że Niemcy nie lubią Polaków i nasz język wydaje im się mało znaczący, podobnie jak nasz kraj. Jednak ta dziewczyna pokazała mi, że wcale tak nie jest, że nie można upraszczać wszystkiego i wszystkich ludzi „wkładać do tego samego worka”. Spotkanie z osobami odmiennej narodowości to w moim przypadku zdecydowanie pozytywne doświadczenie, które sprawiło iż przestałam patrzeć na ludzi przez pryzmat zaszłości historycznych.

  11. Temat dotyczący niemieckiej pamięci jest bardzo interesujący z mojego punktu widzenia.
    Mój kontakt z osobami narodowości niemieckiej jest raczej ograniczony, jednak z doświadczeń innych mogę łatwo wydedukować kilka prawidłowości. U osób starszych wciąż można zauważyć chęć wywyższania się. Stawiają się oni na wyższym stopniu człowieczeństwa i traktują innych jako osoby gorsze, niższej kategorii. Oczywiście obraz ten jest bardzo uogólniony i opiera się na sprawozdaniach osób, które pracowały w Niemczech i miały z nimi kontakt. Lepiej przedstawia się obraz ludzi młodszych. Według mnie są oni nastawieni do m.in. Polaków bardziej przyjaźnie. Wstydzą się za swoich przodków, mimo że nie powinni ponosić odpowiedzialności za ich czyny, a także wynikające z nich konsekwencje. Zwiększenie dostępu do informacji oraz umożliwienie zapoznania się z osobą innej narodowości ułatwiły zacieranie się dawnych stereotypów. Zdecydowanie nastąpiło ocieplenie stosunków, a także próba nawiązania wzajemnej współpracy. Szczególnie widoczna po wstąpieniu Polski do UE.
    Obecnie widoczna jest szeroko rozumiana współpraca między Polską a Niemcami, m.in. w zakresie gospodarczym.
    Mimo iż, pamięć o przeszłości jest bardzo ważna, nie powinna ona ograniczać kontaktów między obydwoma krajami. Współpraca z pewnością przyniesie o wiele więcej korzyści niż strat.

  12. Najbardziej podobał mi się wykład dotyczący polityki historycznej Niemiec. Od dawna śledziłam głosy jakie pojawiały się w polskiej debacie publicznej dotyczące charakteru niemieckiego spojrzenia na historię Niemiec. Trudno dokonywać jednoznacznych ocen; nadużyciem byłoby tworzenie podziału na ofiary i katów . Po każdej ze stron są bowiem winni i niewinni. Ocena zależy od obrania odpowiedniej proporcji oraz uświadomienia sobie, kto był agresorem, a kto tylko został zmuszony do reakcji. Niemiecka pamięć historyczna musiała się uporać z najstraszliwszym doświadczeniem współczesnego świata, wziąć na siebie odpowiedzialność za niewyobrażalną zbrodnię, jaką był Holocaust. Jeszcze w latach 50., mimo procesu w Norymberdze, starano się tłumaczyć okrucieństwa nazistów wyłącznie zbrodniczym charakterem wojny. Nie zastanawiano się nad źródłami Holocaustu. Z trudnością docierały informacje o rzezi jaka miała miejsce na terenie Polski. Proces oczyszczania nadszedł wraz z nowym pokoleniem, świadomym win, jakie leżały po stronie narodu niemieckiego. Dziś Niemcy są naszym największym partnerem gospodarczym i sojusznikiem w Unii Europejskie, więc nie ma sensu wymagać ciągłych przeprosin, kajania się i poczucia winy. Warto zwrócić uwagę, że pomimo doznanych krzywd oba narody zrobiły wiele, by na nowo znormalizować swoje stosunki.

  13. Niewątpliwie Niemcy nie mają ‘łatwej’ historii. Główną przyczyną są niewątpliwie zbrodnie jakich dopuściła się hitlerowska III Rzesza. Aczkolwiek, rozdarcie państwa niemieckiego po przegranej II Wojnie Światowej na NRD i RFN też sprawiło nieścisłości związane z różną polityką państw ‘okupujących’ oraz indoktrynacją ZSRR. Zatajane fakty i edukacja oparta na zakłamanej historii skrzywiła prawdziwą pamięć historyczną niektórych pokoleń. Jeśli chodzi o teraźniejsze kontakty z osobami z Niemiec, nie doświadczyłem żadnego incydentu związanego z nieznajomością historii. Uważam, że młodzież przyjeżdżająca na wymiany międzyszkolne do Polski nadal powinna ‘zwiedzać’ obóz Auschwitz. Stanowi to część uświadomienia o pamięci historycznej, do której powinniśmy przywiązywać więcej uwagi aby być świadomym błędów popełnionych przez ludzkość we wcześniejszych dziejach. Nazywanie dzisiejszych Niemców nazistami i porównywanie ich do obywateli III Rzeszy świadczy tylko o niewiedzy i ignorancji wobec faktycznego stanu rzeczy. Kierowanie się takimi stereotypowymi schematami wydaje się bezpodstawne i co najmniej śmieszne. Powinniśmy nie tylko pamiętać o historii ale także ją weryfikować i rozumieć.

  14. Jeśli chodzi o moje doświadczenia z Niemcami to są one na pewno bardzo pozytywne. Mam wśród swoich znajomych, właśnie Niemców. Osobiście nie wyczuwam jakiś większych spięć między nami, rówieśnikami. Zauważam natomiast wzajemne dążenie do ocieplania stosunków polsko-niemieckich. Ze swoich doświadczeń osobiście mogę podzielić się z pewną historią, która spotkała mnie ostatnio. Otóż Nowy Rok postanowiłem witać w Berlinie, stolicy Niemiec. Już w nowy rok, w jednej z restauracji zagaił rozmowę pewien Niemiec, podejrzewam, że mój rówieśnik. Po chwili rozmowy z jego ust padło zdanie ” przepraszam Was za II Wojnę Światową”. Oczywiście bez zastanowienia odpowiedziałem mu, że to przecież nie jego wina, że nie ma się za co obwiniać. Nie wiem skąd takie przeprosiny z ust młodego Niemca, dlatego tym bardziej niezwykle ważne jest wzajemne ocieplanie stosunków. Można na podstawie wypowiedzi tegoż Niemca stwierdzić, że Niemcy nie są dumni ze swojej historii i co oczywiste nie można dzisiejszych pokoleń obwiniać za czyny pokoleń wcześniejszych. Warto pamiętać o historii, ale też warto utrzymywać wzajemne kontakty z naszymi rówieśnikami z Niemiec, chociażby dla wymiany wzajemnych doświadczeń, poglądów a także opowieści związanych z historią. Nikt z nas w dzisiejszym świecie nie powinien trzymać się stereotypu niemieckiego nazisty czy „okrutnego Hitlera”.

  15. Moje kontakty z Niemcami ograniczają się do dwóch wymian międzyszkolnych, w których brałam udział ok. 2 lata temu. W żadnym wypadku nie doświadczyłam jakiejkolwiek nietolerancji ze strony znajomych lub kłótni mających podłoże historyczne. Chociaż nie rozmawialiśmy wiele na tematy związane z minionymi wydarzeniami, odniosłam wrażenie, że odcinali się oni od popełnionych przez ich naród czynów i potępiali je. Wielu z nich dąży do poprawy stosunków, co zresztą często odnosi pożądane skutki. Oczywiste jest to, że nie powinniśmy, a wręcz nie możemy zapomnieć o przeszłości, jednakże nie może ona oddziaływać w znacznym stopniu na dzisiejsze relacje polsko-niemieckie. Pokolenia zmieniają się i niedopuszczalne dziś byłoby np. nazywanie Niemców nazistami – zdecydowanie nie ułatwiłoby to budowania więzi między naszymi krajami, która obecnie jest przecież tak potrzebna. Niestety, wielu z nas, podświadomie bądź nie, łączy każdego obywatela Niemiec z Hitlerem i jego zbrodniami. Ciągłe patrzenie za siebie i obarczanie winą leżącą po stronie naszych przodków uważam za niewłaściwe oraz bezpodstawne. Historia jest bardzo ważna, nie może zostać zapomniana i należy wyciągnąć z niej odpowiednie nauki oraz wnioski, tak by więcej się nie powtórzyła, niemniej jednak obwinianie nią dzisiejszych Niemców nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia.

  16. Moje doświadczenia z Niemcami są bardzo pozytywne, mam wśród swoich znajomych trzy osoby, które urodziły się i mieszkają w Niemczech, dwie z nich mieszkają na terenach dawnej NRD, jedna natomiast pochodzi z terenów byłej Republiki Bońskiej. Niezbyt często rozmawiamy na tematy historyczne, ponieważ gdy tylko ten temat się pojawia widać u moich niemieckich znajomych pewną niezręczność. Są świadomi roli Niemców w II Wojnie Światowej, odwiedzili takie miejsca jak Muzeum Powstania Warszawskiego, czy też obóz zagłady w Auschwitz. Z racji, że są to osoby związane ze sztuką, w ich narracji przeszłości próbują podkreślać zasługi niemieckich kompozytorów i myślicieli, raczej odcinając się od polityki. Widać też różnicę w postrzeganiu przeszłości przez osoby urodzone w RFN, która wzięła na siebie winę i bardzo szybko zaczęła prowadzić politykę odszkodowawczą, a osoby z byłej NRD, gdzie w czasie komunizmu obecna była negacja niemieckiej winy. Moi znajomi podkreślają role Unii Europejskiej we wspólnym polsko-niemieckim dialogu, która narzuca patrzenie przyszłościowe i jest realną szansą na prawdziwą przyjaźń między sąsiadami.

  17. Osobiście mam kontakt z pewną grupą dwudziestosiedmio-, trzydziestoletnich Niemców, którzy mieszkają w Dolnej Saksonii. W kontaktach z nimi nigdy nie odczułam jakiegokolwiek wywyższania się z ich strony, wręcz przeciwnie, traktowali mnie jako równą im partnerkę rozmów. Podczas wielu naszych spotkań pokazali mi niemiecką wersję II wojny światowej, jaką przedstawiono im w trakcie nauczania, i która, co tu dużo mówić, różniła się od tej polskiej. Jednak ciekawi naszej wersji tej wojny, postanowili ją poznać i przyjechać do Polski. Na podstawie własnych doświadczeń w kontaktach z tą grupą Niemców mogę powiedzieć, że wyraźnie widać próby (w dodatku bardzo udane), a przede wszystkim chęci obu stron na poprawienie relacji polsko-niemieckich.Przeszłości nie można zmienić i uważam, że nie ma sensu patrzenie wstecz podczas budowania więzi z naszymi zachodnimi sąsiadami i bronienie się przed tymi kontaktami stwierdzając, że każdy Niemiec był, jest i będzie hitlerowcem.Nie twierdzę przy tym, że należy zapomnieć o tym, co się wydarzyło ponad 60 lat temu. Historia jest istotną częścią każdego narodu, ale myślę, że należy wyciągnąć z niej wnioski tak, aby nie zatoczyła ona koła.

    1. Ciekawe by było, gdyby spróbowała Pani opisać, czym różniła się ta niemiecka szkolna wersja dziejów II wojny od polskiej wersji. Pozdrawiam. KW

  18. Ja zgodzę się tu z koleżanką, Dominiką. Również zwróciłam już wcześniej uwagę na próbę ocieplenia stosunków między polską a niemiecką stroną. Rzeczywiście, niezwykle ważne jest, aby historia nie stanowiła przeszkody w kształtowaniu teraźniejszych stosunków międzynarodowych, co oczywiście nie zmienia faktu, że każdy powinien mieć świadomość tego, co wydarzyło się w przeszłości, bo to przecież niezwykle ważny element naszej tożsamości narodowej. Również nigdy wcześniej nie zastanawiałam się głębiej nad tym, jak Niemcy widzą swoją historię i w jaki sposób się do niej odnoszą, a wykład zmusił mnie do takiej refleksji. Jestem pewna, że nie są dumni ze swojej przeszłości, dlatego też nie można ich dziś winić za czyny poprzednich pokoleń – to oczywiste. Nie rozumiem dlatego ludzi, a kilku takich w swoim życiu spotkałam, którzy twierdzą, że nienawidzą Niemców i wciąż trzymają się „wojennego stereotypu”, że wszyscy Niemcy to naziści i zbrodniarze. To przecież absurd. Nie możemy obarczać ich winą za to, czego dokonał Hitler. Nie wolno nam o tym oczywiście zapomnieć, ale też nie powinniśmy czynić z tego przeszkody w utrzymywaniu wzajemnych stosunków.

  19. Osobiście mam styczność z naszymi rówieśnikami z Niemiec. Moi sąsiedzi wyemigrowali do Niemiec (dokładnie do Berlina) w połowie lat 80 i przyjeżdżają do Polski na wakacje. Muszę zauważyć, że na przestrzeni kilku lat spotkań z moimi kolegami nie wyczuwa się większych spięć na tle historycznym. Oczywiście w ich „sposobie myślenia i postrzegania” można dopatrzeć się wpływów niemieckiej edukacji, gdzie same Niemcy są stawiane dużo wyżej niż inne kraje. W naszych relacjach rówieśniczych rzuca się w oczy to, że znacznie częściej skłonni są używać języka niemieckiego jako swojego naturalnego. Po za tym nie czują się Niemcami, choć najstarszy z nich urodził się już na terytorium niemieckim. Co do serwowanych mi narracji muszę powiedzieć, ze trochę odbiegają od Naszego (polskiego) punktu widzenia. W szkołach uczą , iż II wojna światowa to był niechlubny etap w historii państwa niemieckiego, w którym kraj zadawał cierpienie i sam ucierpiał, gdyż musiał znosić okupację kilku państw a w konsekwencji podzielenie społeczeństwa. Dodatkowo stara się delikatnie sugerować im, że inne społeczeństwa nadal w relacjach Müller – Kowalski nadal są postrzegani jako Ci, przez których inni musieli cierpieć. Oczywiście nie są to stwierdzenie, które może bez żadnych zastrzeżeń przyjąć młody człowiek, gdy dopiero zaczyna odkrywać liczne problemy jakie stawia przed Nami historia. Nie twierdzę, że możemy o wojnie zapomnieć. Jednak świat idzie na przód i to co było kiedyś powinniśmy zostawić za sobą choć nie możemy o tym zapomnieć. W moim mniemaniu ludźmi czyni Nas fakt, iż z burzliwych historii potrafimy wyciągać wnioski i potrafimy odróżnić to, iż szaleństwo wojny nie jest winą całego społeczeństwa niemieckiego a jedynie, silnej grupy, która wtedy decydowała o jego losach.

  20. Osobiście nigdy nie zetknęłam się z rówieśnikami z Niemiec, lecz ogólnie rzecz biorąc mogę stwierdzić, że zauważyłam wyraźne dążenie obu stron – zarówno polskiej, jak i niemieckiej – do ocieplenia wzajemnych stosunków i obalania stereotypów o wrogości tych dwóch nacji. Cieszy szczególnie współpraca szkół i uczelni wyższych, dzięki czemu dochodzi do wymiany uczniów i studentów, co pomaga kształtować u młodego pokolenia przekonanie, że historia niekoniecznie musi mieć decydujący wpływ na teraźniejsze stosunki, ale determinuje wzajemny proces integracji i zrozumienia.

    Odnosząc się natomiast do wypowiedzi Pawła Lewickiego, chciałabym podzielić jego poglądy dotyczące spojrzenia Niemców na swoją historię. Wcześniej tak naprawdę nie zastanawiałam się nad tym, jak odnoszą się oni do kwestii swojej przeszłości, w szczególności wydarzeń II wojny światowej. Myślę, że wielu Polaków również nie brało pod uwagę stosunku społeczeństwa niemieckiego do tego, co się stało. Podświadomie kojarzymy III Rzeszę z Hitlerem i nazizmem, zapominając, że w kraju tym żyli tacy sami ludzie, jak my. Uważam, iż w historii niemal każdego kraju możemy wyróżnić również te mniej chlubne momenty, o których niechętnie się wspomina. W odniesieniu do Polski może to być chociażby kwestia traktowania Żydów przez naszych rodaków i np. pogrom w Jedwabnem. Nie jesteśmy dumni z tych pojedynczych historii, ale nie możemy zaprzeczyć faktom.
    W wykładzie szczególnie zainteresowało mnie to, że niemieckie pokolenie powojenne chciało za wszelką cenę poznać prawdziwą historię i chciało o niej opowiadać. Uznaję to za akt niezwykłej odwagi i determinacji. Jest to coś w rodzaju obciążenia siebie samych winą moralną za wydarzenia czasów wojny.
    Jako Polacy mamy tendencję to martyrologii i wyolbrzymiania własnych cierpień. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że historia nie była dla nas łaskawa, jednak słuchając wykładu zdałam sobie sprawę, iż Niemcy także zostali przez nią okrutnie doświadczeni, ponieważ musieli całkowicie przebudowywać swoją ideologię po wojnie, a także na nowo kształtować wizerunek swojego narodu na świecie.
    Mamy z Niemcami „kawałek” wspólnej historii, kiedy to NRD i Polska znajdowały się po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. W ten sposób dwa narody przez wieki ze sobą walczące, wreszcie mogą coś sprowadzić do „wspólnego mianownika”, którym – jakkolwiek irracjonalnie by to zabrzmiało – stał się komunizm.

  21. Szanowny Panie Doktorze,
    Poprzedni wykład zainteresował mnie ze względu na kwestię podwójnej historii Niemiec, czy raczej jej wizji kreowanej przez samych Niemców. Rzadko porusza się temat, jak na samych Niemców wpłynęła przegrana wojna i w jaki sposób poradzili sobie z upadkiem mitu dziedziców Cesarstwa Rzymskiego oraz twórców Tysiącletniej Rzeszy. Uświadamia to ogrom przegranej Niemców, nie tylko w sensie klęski militarnej, ale klęski całej legendy, która dotąd wyznaczała pewnego ducha w tym narodzie. Myślę, że jest to zagadnienie o tyle ważne, że w pewnym stopniu dotyczy nie tylko narodu Niemieckiego, ale również innych narodów, które przeżyły upadek swojego własnego mitu. Bardzo interesujący był także wątek inspiracji polsko-niemieckich w dobie komunizmu oraz tak zwanego „niemieckiego lobby propolskiego”. Wiele osób jest wciąż nieświadomych tego, dostrzegając jedynie wizerunek Niemca-wroga, a przecież pomimo niezbyt szczęśliwej wspólnej przeszłości, dzielili oni z nami również niedole komunizmu.

    1. Moje pytanie do Pana, jak i do Was wszystkich z młodszego pokolenia, jakie Wy macie doświadczenia ze spotkań z Niemcami? Jaką Waszym zdaniem narrację niemieckiej przeszłości prezentują Wam (świadomie lub nieświadomie) Wasi rówieśnicy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s