Lektury Jergović, „Freelander”

Proszę o wybór trzech cytatów z przeczytanej książki, które Pani/a zdaniem są w jakimś sensie kluczowe dla sposobu odczytania jej przez Państwa oraz o wyjaśnienie tego wyboru. (0d 1000 do 1500 znaków).

7 thoughts on “Lektury Jergović, „Freelander”

  1. Miljenko Jergović „Freelander”
    Historia o profesorze Karlu Adumie z Zagrzebia. Bohater w poważnym wieku zostaje sam. Utrata matki, która umiera w szpitalu i ze śmiercią Karlu tak ciężko pogodzić się. Następna utrata to była jego ukochana żona. Ona zawsze jego wspierała, dzieci oni nie mieli i po jej odejściu profesor został się sam. Jednego dnia on otrzymuje list z Sarajewa. Ten list niby przyszedł do niego z przeszłości. Od odrzynania tego listu zaczyna się jego podróż do swojego dzieciństwa i przeszłości. On niby przeżywa życie odwrotnie ze starości do dzieciństwa. W drodzy do Sarajewa on rozmyśla o ciekawych rzeczach.
    Wybrałem ciekawe cytaty z książki Jergović: 1.„W końcu, kiedy już nikt tu nie mieszka, wydaje się ze wojna była prowadzona tylko poto, żeby alfabet łaciński, który do roku 1991 były wypisane nazwy wsi, zastąpić cyrylicą. Cyrylica jest alfabetem śmierci i pól minowych” (s. 65)
    2.„- to jest łajdactwo, drogi panie- spoważniał Nikolson – to jest życie i to jest pieśń…A że w pieśni zarzyna Serbów, to nic strasznego, Boże drogi jutro my będziemy zarzynać Chorwatów…O daję panu płytę z całego serca, niech pan ją weźmie do Zagrzebia i niech się pan nie wstydzi tego kim pan jest. Najgorzej, kiedy człowiek wstydzi się tego, kim jest” (s.99)
    3.„dziwnie ze nocą człowiek wraca do swoich dziecinnych lęków, usiłował dodać sobie odwagi profesor Adum, myśląc o sobie jak o kimś innym. W tym momencie szybkościomierz wskazywał sto dwadzieścia, ale on tego nie zauważył. Spieszył się, żeby dokądś dojechać” (s.66)

  2. W opowieści Miljenko Jergovića Freelander najbardziej spodobały mi się rozważania autora na temat języka i tożsamości narodowej. W największym uproszczeniu przedstawiają one chęć ujawnienia odrębności narodów jugosłowiańskich oraz za pomocą małych odmienności jaknajbardziej podkreślić różnice między sobą. Paradoksalnie język, jak coś wspólne pomiędzy nimi, nie jest czynnikiem łączącym, tylko na odwrót staje się sposobem identyfikacji odrębności.
    „W końcu, kiedy już nikt tu nie mieszka, wydaje się, że wojna była prowadzona tylko po to, żeby alfabet łaciński, którym do roku 1991 były wypisane nazwy wsi, zastąpić cyrylicą. Cyrylic jest alfabetem śmierci i pól minowych.” (65)
    „Po tych ludziach na zawsze został mu niezwyczajny akcent, czysta i twarda sztokawska wymowa, spotykana tylko na policji i w lekturze szkolnej, i niemożność mówienia owym pięknym, odkupiającym i beztroskim zagrzebskim językiem…Ale prędzej Karlo Adum przemówił by po japońsku, malajsku czy języku Pasztunów, niż nauczył się zwykłego słowa – kaj.” (100)
    „Co sto metrów było miejsce, gdzie podawano jagnięcine, która po chorwacku nazywała się janjetina, a po tutejszemu jagnjetina. To G drapało go w uchu, gdyby go nie było, może by się zatrzymał. Bo nie miał nic przeciwko jagnięcinie z rożna, ale w twardym dźwięku, w tym jednym G była jakaś groźba, jakaś wyższa obcość, która odpychała. Jagnjetina jest serbska, przeklęte słowo i przeklęta cyrylica…” (105)

  3. „Jedynym czego się bał, mijając zjazd do Novej Gradiski, było to, że nie wiedział jak wygląda Sarajewo, jakie to właściwie miejsce, może ktoś go rozpozna i będzie się na nim mścił, nic o Sarajewie nie wiedział, choć widywał je na fotografiach, w gazetach i w telewizji, zwłaszcza w czasie wojny, choć podawał tę nazwę ilekroć urzędniczka w okienku lub policjant zapytali go o miejsce urodzenia, ale nawet wtedy profesor nie myślał o realnym Sarajewie, realnym bośniackim mieście. Słowo to wydawało mu się szyfrem albo hasłem pozbawionym treści i znaczenia, które musi wypowiedzieć, aby udowodnić, że jest sobą, Karlem Adunem, profesorem historii z tytułem magistra za pracę na temat: George Washington w chorwackich tekstach dziewiętnastego wieku. Słowo Sarajewo wymawiał tak, jak głos w komunikatach na lotnisku wymawia nazwy setek miast, pewnie i na chłodno, nie myśląc, że dla kogokolwiek mogą coś znaczyć. Obawiał się, że Sarajewo jest inne i że wkrótce stanie twarzą w twarz z tym innym sposobem istnienia. O, właśnie tak myślał o tym. Przy zjeździe do Novej Gradiski Sarajewo było niczym strach przed śmiercią.” S. 40/41

    „Czuł ich wrażliwość, co zarazem znaczy, że sam był Chorwatem. Chorwaci są z natury wrażliwi i milczą, żeby nie dotknąć innych Chorwatów. Ich delikatność nie zna granic, dlatego profesor nigdy głośno by nie powiedział, że Sarma jest turecka i serbska, że sznycel wiedeński jest austriacki, że Grenadirmas i Musaka to formy chorwackiej kulturowej transformacji i mieszania się, ale nie mają w sobie nic naprawdę chorwackiego i że, w końcu mało co na tym świecie jest czysto chorwackie, poza, powiedzmy czysto chorwackimi ustaszami.” S. 46

    „Cyrylicą po obu stronach drogi były oznaczone wsie, po których dziś zostały tylko ruiny, ściany bez dachów, różniące się od tych w Pompejach czy w Grecji dwiema rzeczami: były zbudowane z betonu, a nie z cegieł, i wciąż widniały na nich graffiti z czasów burzenia. (…) W końcu, kiedy już nikt tu nie mieszka, wydaje się, że wojna była prowadzona tylko po to, żeby alfabet łaciński zastąpić cyrylicą. Cyrylica jest alfabetem śmierci i pól minowych.” s. 65

    Opowieść o podróży profesora Aduna do Sarajewa różni się od przyjętego modelu historii o powrocie do rodzinnego miasta. Moglibyśmy się spodziewać sentymentalnej historii o powrocie do rodzinnego gniazda, podczas którego odżywają wspomnienia z młodości głównego bohatera. Tak jednak nie jest. Podróż do rodzinnego miasta, które dla głównego bohatera powinno być szczególnie bliskie, okazuje się podróżą na obczyznę. Stało się tak, gdyż prof. Adun- Chorwat urodzony w Sarajewie, a zamieszkały w Zagrzebiu w momencie powstania niepodległych państw Chorwacji i Bośni i Hercegowiny został odcięty od Bośni i Hercegowiny, która stała się dla niego jako dla Chorwata, obcym państwem. Odcięcie to oczywiście nie ma wymiaru fizycznego- granicę między państwami można stosunkowo łatwo przekroczyć- dużo ważniejsze staje się „Odcięcie” mentalne. W książce przewija się motyw „obcości”. Sarajewo dla bohatera, mimo iż jest jego miejscem urodzenia, staje się miejscem obcym. Miasto które bohater pamięta z dzieciństwa, stało się zupełnie odmiennym miejscem, ale nie ze względu na fizyczne przemiany jakie zaszły w metropolii, nowo wybudowane budynki, czy zniszczenia na skutek Wojny, lecz raczej z powodu zmiany sposobu myślenia prof. Aduna o Sarajewie jak i zmiany myślenia mieszkańców miasta o nim- Bohater, jako przyjezdny z Chorwacji- jest „obcym”, mimo iż mówi niemalże taki samym językiem i wychowywał się w mieście. W swoim domu, w Zagrzebiu prof. Adun również czuje się „obcym”. dla Zagrzebczan zawsze będzie przyjezdnym z Bośni i Hercegowiny, który mimo przynależności do tego samego narodu, różni się od miejscowych. Znikniecie duchowego związku z rodzinnym miastem powoduje u bohatera kryzys tożsamości. Kolejną przygnębiającą rzeczą w książce Jergovicia są pojawiające się w niej opisy mijanych przez bohatera wsi, zniszczonych w czasie Wojny 1992-95, pozostawiające pytanie o sens konfliktu, i dramatu jaki sprowadził on na osoby takie jak prof. Adun.

  4. Freelander opowiada o podróży profesora Karla Aduma z Zagrzebia do Sarajewa, jego miasta z lat młodości. Pokonując drogę musi przekroczyć granicę. Ale nie tylko granicę fizyczną, linię pomiędzy dwoma państwami, przede wszystkim granicę psychiczną. Pomimo tego, że urodził się i wychował w Sarajewie to odczuwa wielki niepokój, a nawet strach przed podróżą. Mijlenko Jergović bezbłędnie uchwycił powstanie poczucia „obcości” wśród narodów bałkańskich po rozpadzie Jugosławii. „Strasznie jest być obcym […] patrząc na nich […], strasznie jest nie móc przekroczyć progu, przez który przechodzą wszyscy inni, strasznie jest, strasznie jest, strasznie jest, powtarzał…”
    Narody, które tworzyły jeden organizm państwowy, nagle zaczęły czuć się obco poza granicami swojego państwa. Powodowało to również kryzys tożsamościowy, problem z określeniem swojej narodowości, bo na przykład czy można czuć się w pełni Chorwatem wychowując się w Sarajewie?

    „Ludzie tylko patrzą, kto jest jakiego wyznania i narodowości, a nie jakim kto jest człowiekiem. O, pan jest na przykład Chorwatem, a ja Bośniakiem, i co z tego.
    – Nie jestem Chorwatem.
    – Ale mieszka pan tam. Kimś pan w końcu jest.
    – Kimś – westchnął profesor.”
    Jergović uchwycił również pewne cechy charakterystyczne, uniwersalne dla narodów tworzących kiedyś Jugosławię. „Młodzi oczywiście drwią z tego, ale i oni, gdy kiedyś się zestarzeją, odkryją wiarę, tak jak już dobrych sześćdziesiąt lat, a może więcej, może cały wiek, ludzie na Bałkanach odkrywają ją przed śmiercią.”
    „Karlo zrozumiał, że tak właśnie, od czasu do czasu, zaczyna się żyć od początku i że życie składa się z kilku małych żyć, w których człowiek przybiera różne twarze.”

  5. 1.”Zamknął oczy,słuchał samochodow jadących ku miastu,gdzie wkrotce zacznie się nocne życie,tramwajow turkocących na moście,dalekich wystrzałow petard i salw,ktore oznaczały jeszcze jedno,kto wie ktore i jakie,wielkie chorwackie zwycięstwo.Skąd w piątek mecz,pomyślał profesor Adum,a potem zastanowił się,czy dzisiaj jest piątek,czy może sobota,dzień piłki nożnej-demokracja od socjalizmu rożni się przede wszystkim tym,że ligowe mecze piłki nożnej rozgrywane są w sobotę,a nie w niedzielę – aż w końcu przypomniał sobie telegram,ktorego nie otworzył i zostawił go w kuchni,ale nie był już pewien,czy Listonosz naprawdę przyniosł teleram,czy tylko tak mu się wydaje,bo zapada w sen i telegram na pewno będzie w jego śnie,zanim wszystko w końci zniknie…” ( str.10)
    2. ” Był piękny dzień,jak zawsze wtedy,kiedy człowiek gdzieś jedzie,a wolałby zostać… Wziął pasport i pistolet i kiedy zamykał za sobą dzwi,pierwszy raz pomyślał,że już tu nie wroci. No dobrze,to normalne,że takie rzeczy przychodzą do głowy człowiekowi,ktry ma przy sobie pistolet,pocieszał się profesor. Włożył go,razem z paszportem,do schowkana rękawiczki.Zrobił to bez namysłu,jak na filmie…” ( str.27)
    3. ” Co to było ,pomyślał,gdybym tak teraz wysiadł z auta,podszedł do grobowca,przy ktorym klęczy kobieta w żałobie,i wpakował jej kulę w tył głowy? Wciąż jeszcze podniecały go te pistoletowe myśli.Od kiedy wyjechał z Zagrzebia ,na pewno w myślach zabił przynajmniej dwadzieścioro ludzi. Tak zatem sostaje się seryjnym mordercą na sposob amerykański. Najpierw człowiek zdobywa broń,a potem pojmuje,ile stracił,kiedy chodził po świecie nieuzbrojony.” (str.97)
    To jest opowieść o człowiekie,ktory starcił wszystko wraz z nadzieję,stracił swoj kraj,ktory już nie zna,ktory wydaje mu się cudzy,stracił rodzinę i teraz jest w swoich myślach,smutny i zagubiony,jedzie swoim starym autem z Zagrzebia do swojej bylej Bośni i tylko to stare auto go cieszy,tylko ono jest powiązaniem przeszłości i terazniejszości,a w terazniejszości jest pistolet,ktory w tej powieści występuje jednym z centralnych symboli,pistolet,ktory bedzie go bronil od terazniejszości.On jedzie,jego myśli się splątują,przypomina rozne sceny ze swojego życia…to już jakby przygotowując się do końca…
    Myśli mu sie splątają i przenikają w sen,już czasem nie wiadomo czy on śpi,czy po prostu analizuje.Robi przerwe i zaszpia i przez sen widzi realność,ale kiedy obudza się,to mysli że to kontynuacja snu.I kolejny symbol to droga,jazda samochodem -to jest całe jego życie i teraz on ma wszystko zanalizować żeby przekroczyć kolejną granicę…

  6. Wrzucam tu cytaty z książki Jergovića „Srda śpiewa o zmierzchu w zielone świątki”, ponieważ nie ma dla tej książki osobnej wkładki.

    1. Wyjeżdżali z Lesći, kiedy usłyszeli wybuch.
    – Leci dom do swiątego Piotra, do nieba, – wystękał Zovko.
    – A leci, leci, – westchnął Lazar.
    – Serbski dom leci do swiętego Piotra, do nieba, – Zovko był zadowolony ze swoich umiejętności językowych.
    – Serbski dom z serbskimi drzwiami z serbskiego dębu leci do swiętego Piotra, do nieba – powiedział Lazar i się roześmiał.
    – A gdzie twój dom? Pojedziemy teraz do twój dom, do ojca i macierzy? – zapytał Zovko.
    – To był mój dom.
    2.Dimitrije Vid Andrasic udowadniał, iż Jugosławia, przynajmniej pod względem wielkich epidemii, jest terenem jednolitym i niepodzielnym. Każda grypa, którą przebadał, od owej rewolucyjnej w roku 1848, rozciągała się w ustalonych granicach roku i języka, od Alp na północnym zachodzie do Negotinskiej krajiny na wschodzie i Salonik na południu, jakby ją roznosili Strossmayer i jego przyjaciele.
    3. – Jeśli się nie obudzę, nie chowajcie mnie przypadkiem w tej zaszczanej Alei Zasłużonych. Mam być pochowany na zwyczajnym miejscu, pod pięcioramienną gwiazdą, a nazwisko mam mieć napisane cyrylicą, żeby dziś, jutro jakieś łobuzy nie srały i nie sikały na mój grób.
    Książka pokazuje przede wszystkim trudne drogi mieszkańców byłej Jugosławii do samookreślenia i poszukiwania swojej tożsamości w wielonarodowym i wieloreligijnym państwie.
    Często na pierwszy plan w stosunkach wychodzi mianowicie narodowość czy pewna strona wobec wydażeń historycznych, jak widzimy na przykładzie pierwszego cytatu. Takie życiowe dożwiadczenie z jednej strony uczy żyć w wielonarodowym społeczeństwie i z rozumieniem stawić się do innych, ale z drugiej – dzieli społeczeństwo na grupy według poglądów i wywołuje napięcie między nimi.
    Drugi cytat pokazuje głębokość przenikania ideologii w myślenie konkretnego człowieka. Ona zmienia nie tylko poglądy polityczne czy społeczne, ale również pobytowe i profesjonalne, nawet kiedy człowiek zajmuje się medycyną. Chodzi tu i podatności konkretnych ludzi na ideologię, i o naprawdę wielkej jej skali i szczegółowemu rozpracowaniu. Historia krajów postkomunistycznych składa się z historii takich powszechnych ludzi z ich wiarą w prawidłowości tej ideologii.
    Ostatni cytat zwraca uwagę na głębokość konfliktu między narodowościami, ich wzajemne nieprzyjęcie. Jedyne, o czym się martwi umierający człowiek – żeby na grobie jego imie było napisane cyrylicą. Ma nierozwiązane problemy z rodziną, ma obok swojego wnuka, w końcu ma po prostu parę majątków, których przyszłość nie została omówiana w testamentach, ale w ostatnie chwili swojego życia myśli tylko o tym, jak w tym kraju zachować swój grob nie zasranym. Moim zdaniem, to świetnie pokazuje stan tego społeczeństwa, w którym bohater żył przez całe życie.

  7. Książka M. Jergovicia jest dla mnie zmierzeniem się z tym, co kryje się pod poczuciem tożsamości chorwackiej. Autor wprowadza nas w świat i życie starego profesora. Razem z głównym bohaterem podróżujemy przez Chorwacje do Bośni w celu odebrania spadku po zmarłym wuju. Poznajemy jego życie, lęki oraz kompleksy. Początkowo główna postać wzbudza we mnie poczucie irytacji następnie z biegiem odkrywania kolejnych kart książki przeważa poczucie litości i współczucia. W moim odczuciu profesor jest ofiarą historii i wydarzeń, które spotkały jego i Jugosławię. Autor ukazuje także ignorancję i brak zrozumienia tego, co spotkało Bałkany w latach 90 – tych przez osoby, które odwiedzają byłe republiki Jugosłowiańskie, jako turyści. Uważam, że Jergović w trafny sposób krytykuje, w jaki sposób ludzie oceniają siebie nawzajem na Bałkanach biorąc jedynie pod uwagę czynnik pochodzenia etnicznego. Poniżej przedstawiam cytaty, które przybliżają i wyjaśniają moją interpretację książki.

    „A słowianie północni chwała Bogu żrą, tak jak żrą Niemcy albo Francuzi, bo oni swoim gospodarzom bezgranicznie wierzą, nawet wtedy, kiedy od stóp do głów obsypie ich pokrzywka po zjełczałym oleju albo wielekroć maczanej w zaprawie wieprzowinie, jakby wyciągniętej z jakiegoś masowego grobu, do którego Serbowie wrzucali Chorwatów, albo tych, do których Chorwaci wrzucali Serbów, turystom jest i tak wszystko jedno, bo kto by przy spotkaniu z Adriatykiem, z najpiękniejszym na świecie wybrzeżem, o najbogatszej linii, tym rajem na ziemi, rozmyślał o tym, czy w ostatniej wojnie Serbowie zabili więcej Chorwatów, czy Chorwaci Serbów” str. 44.

    „Odezwał się tylko jakiś kobiecy głos, powiedziałem, że chciałbym rozmawiać z Rastkiem Milanoviciem, moim kolegą, a ta kurwa jak z bata strzelił – tu już nie ma czetników! Wie pan, co panu powiem, jest pan Chorwatem, więc proszę wybaczyć, ale kurwa jej mać staszowska!” str. 160

    „Topi się biegun północny, pływają kry, nie ma śniegu ani zimy. Dzieci nie jeżdżą na sankach. Ludzie tylko patrzą, kto jakiego jest wyznania i narodowości, a nie, jakim kto jest człowiekiem.” Str. 161

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s