Saska Kępa – Czy to nasi radni?

Saska Kępa to małe miasto, liczące 40 tys. mieszkańców. To prawda, Saska Kępa zanurzona jest w wielkiej metropolii. Nie jest więc to prowincja, gdzie się wszyscy ze wszystkimi znają. Większa i wielka polityka częściej ma tu wpływ na całkiem lokalne sprawy. To znaczy jednak by zapominać o zasadniczej idei samorządu, w którym władza może być blisko obywatela. Samorząd to podstawa społeczeństwo obywatelskiego i demokracji. Tutaj kontrola władzy, by reprezentowała interesy wyborców (a nie swoje prywatne) może mieć intensywny i niemal bezpośredni charakter. Aby jednak władzę kontrolować trzeba ją przede wszystkim znać. A z tym bywa słabo.
Mówi się, to prawda, że władza ma wychodzić do obywatela. Nas nurtuje jednak pytanie, czy obywatele przyglądają się temu, co robi władza. Mamy w redakcji „Saskiej Kępy” silne wrażenie, że w naszej dzielnicy ani władza nie wychodzi do obywatela, ani też obywatele nie znają władzy. Nader niska frekwencja wyborcza w wyborach komunalnych jest jednym z tego przejawów. Nawet ci, którzy głosowali zapominają na kogo głosowali.
Kto więc nas reprezentuje? Radni z Kępy to p.Terlecka z PIS, p.Mroz z PIS, P.Kalkow (PO), p.Rymkiewicz (PO), Marta Czerwosz (PO), Adam Kwiatkowski (PIS). I Hubert Zalewski (PO). Radna Terlecka zajmuje się rozdziałem lokali komunalnych. Radny Kwiatkowski to dzielnicowa komisja sportu.
Szczerze mówiąc na Kępie nie bardzo ich widać. Nigdy wyraziście nie prezentowali, co dla dzielnicy chcieli by zrobić, ani nie wiadomo, co takiego zrobili. Jedynie p.Mroza można by oceniać po tym, co zdziałał jako Burmistrz (nic chcemy go w tym miejscu ani chwalić ani krytykować – wymagałoby to odrębnego tekstu). Jeśli więc coś o radnych z Kępy coś wiemy, to przede wszystkim z nie pewnych plotek.
Mówią one, że poszczególni radni podwiązani są pod różne „układy” w Ratuszu na Grochowskiej. Podobno radny Kalkhoff to osoba bardzo bliska burmistrza. Nie powinno to dziwić, bo też jest z PO. Podziały partyjne mają jednak w radzie małe znaczenie. Burmistrz podobno świetnie dogaduje się z p. Terlecką z PIS-u. Ma on natomiast nie najlepsze stosunki z p.Grzegrzółką (PO), który też chciał być burmistrzem. Co by jednak o tych układach nie naplotkować, nie ma żadnego „układu”, który by służył Saskiej Kępie.
Dla niektórych bycie radnym ma być jedynie krokiem do dalszej politycznej kariery. P.Kwiatkowski kandyduje do sejmu. Burmistrz Kucharski w poprzednich wyborach też kandydował. Teraz podobno wybiera się na vicemarszałka Mazowsza. Nie mamy jednoznacznej oceny tego zjawiska. Chęć kariery jest sprawą naturalną, a zdobyte w samorządzie doświadczenie może być przydatne i wyżej. Prawdziwy jednak polityk samorządowy to w naszych oczach taki, który koncentruje się na sprawach dzielnicy i nie marzy o dalszej karierze.
Co jednak miałby robić taki idealny samorządowiec z Saskiej Kępy? Jak wyobrazić sobie naszego idealnego radnego? Przede wszystkim winien być na Saskiej Kępie widoczny, rozmawiać z ludźmi, bywać w kawiarniach. To jest możliwe, bowiem życie dzielnicy koncentruje się na Francuskiej i można tam dać się wszystkim poznać. Powinien naszym zdaniem posługiwać się Internetem i w ten również sposób komunikować się z mieszkańcami.
Przede wszystkim jednak winien działać na rzecz Kępy. Znać jej potrzeby i samemu występować z inicjatywę. Na Kępie sporo jest do roboty i nie tak trudno o ciekawe pomysły.
Dzielnica ma ogromny potencjał kulturalny, gdy chodzi o mieszkańców. Nie ma nawet co wymieniać, ilu wybitnych przedstawicielu kultury tu mieszka. Nie posiada natomiast prawie żadnego wspólnego życia kulturalnego. Na to po prostu nikt nie ma pomysłu. Nie ma mają go również nasi radni.
Saska Kępa jest też dzielnicą zabytkową. Nikt jednak nie zadbał o to, by to wyeksponować. Publikowany przez nas cykl „Szlak kulturalny Saskiej Kępy” usiłuje nadrobić te braki. Potrzebujemy jednak silniejszej świadomości, że Kępa symbolizuje to, co często najciekawsze w II RP, że tu można przywracać pamięć o lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Takiej pamięci w Warszawie wciąż jest za mało.
Na bakier jest też z bardziej banalnymi sprawami komunalnymi. Wyremontowano Francuską, ale stan bocznych ulic jest pożałowaniu godny i zawstydzający. Ale nawet na Francuskiej część lokali stoi pusta. Puste i pozaklejane witryny innych straszą. Wrażenie ratują nowe i często elegancko urządzone nowe sklepy. W którymś z miast na Sląsku widziałem, że oddano takie miejsca młodym artystom. Robili tam własne dekoracje, póki lokal nie był wynajęty. Dlaczego nie można zrobić czegoś takiego u nas?
Kępa nie posiada też samorządu. Nie może być to pełnoprawny samorząd, ale Ustawa samorządowa zezwala na organa pomocnicze. Mogła by to być bardzo żywa działalność. Taką jednak nie jest. Samorząd Mieszkańców Saskiej Kępy jest praktycznie martwy. Nikt nie usiłuje go ożywiać.
Nasi Radni, gdyby tylko zechcieli, mieliby pełne ręce roboty.

„Saska Kępa” Paźdiernik 2011 Nr 3 (3)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s