Przeciw mowie nienawiści

Apel „Przeciw mowie nienawiści i wykluczania”

Zamiast dyskutować o sprawach własnego kraju  nasze media publiczne (prasa i telewizja) wzmacniają podziały i używają języka wykluczania i nienawiści. Polacy natomiast winni rozmawiać ze sobą , a nie opluwać się.  Media społeczne muszą w tym pomóc. Ten apel skierowany jest do tych, którzy chcą wziąć udział w naprawie języka debat o Rzeczypospolitej.

Kiedy ktoś pisze o „żydokomunie”, bo mu się nie podoba lewica, a ktoś inny, po drugiej stronie pisze o „faszystach”, bo nie lubi prawicy słysząc od niej  hasła „patriotyzm” lub „naród”,  ma się do czynienia z tymi samymi nadużyciami słów i języka. Z kimś o innych poglądach nie dyskutuje się, lecz obraża się, stara się go poniżyć i  pozbawić prawa do udziału w publicznej dyskusji.

Ten zły język, prowadzący do jeszcze gorszych czynów, był wielokrotnie opisywany. Zresztą wiadomo każdemu, że jeśli dwóch zacznie sobie wymyślać, to w ruch mogą pójść też pięści.

Ów język nienawiści badał prof. Michał Głowiński. Opisywał jak komuniści językiem propagandy (nowomowy) dążyli do zniewolenia polskiego narodu. Ów język nienawiści, bardziej współczesny, badał też socjolog Sergiusz Kowalski w swojej książkę temu poświęconej. Choć cenna nie jest ona ona w pełni obiektywna.  Bada się w niej  tylko jedną „złej mowy” –  odmianę „prawicową”. Jego pracy nie należy jednak lekceważyć. Właśnie będąc „prawicowcem” można  się w tę książkę wczytywać, aby unikać błędów. Jednak jest też, płynąca nie mniej szerokim strumieniem,  lewicowa mowa nienawiści. Jest równie zła i niszcząca dla debat publicznych jak prawicowa. W obu wypadkach chodzi o to, by oponenta oczernić, odebrać mu godność i wartość.

Termin „mowa nienawiści” winien być też, moim zdaniem, moim zdaniem uzupełniony. Chodzi bowiem również o „mowę wykluczania” – próby wykluczenia innych z publicznej debaty. Co prawda nie mówi się o kimś z nienawiścią, ale mówi się, że nie ma kwalifikacji moralnych do udziału w publicznej dyskusji. Mówi mu się „ja mam ostateczną rację moralną, a ty jej przeczysz, więc nie ma o czym dalej z tobą dyskutować”. Narodowiec może tak wykluczyć kogoś kogo uważa za „komunistę”, lewicowiec wykluczy w ten sposób kogoś kogo uważa za „nacjonalistę”. Ktoś kto uważa, że ma w 100% rację moralną i absolutną moralną przewagę nad swoimi oponentami nie musi już dalej dyskutować. Będzie swoich przeciwników jedynie jako niemoralnych piętnować.

Trzeba jasno powiedzieć, że „mowa wykluczania” to jedynie bardziej subtelna forma mowy nienawiści – mowa nienawiści ludzi często lepiej wykształconych i nieco inteligentniejszych.

Tylko zbiorowym wysiłkiem jesteśmy w stanie zwalczyć mowę nienawiści i wykluczania.

Trzeba ją piętnować i wskazywać jej przykłady, a także jej autorów , którzy nadużywają mediów publicznych i społecznych do prymitywnej agitacji, nienawistnej propagandy i poniżania innych. Dokonać tego mogą zbiorowym wysiłkiem media społeczne. Każdy nas niestety  doświadcza na co dzień tego złego języka w telewizji, prasie i na głównych stronach blogów wielu ugrupowań i organizacji. Czuje się obrażany i poniżany, tym bardziej, że często czuje się bezsilny. Ale tak musi być, jeśli będzie się tym głośno mówić.

Dlatego apeluję o zbieranie przykładów takich nadużyć i dokumentowaniu ich. Używający mowy nienawiści i wykluczania, boją się opinii publicznej. Boją się dyskusji, boją się rzeczowych argumentów.

Wasze przykłady będą tylko wtedy wartościowe dla takiej dokumentacji, jeśli podacie wiarygodne źródło, jeśli trzeba objaśnienie. Jeśli jakieś sformułowania obrażają Cię, jako uczestnika życia społecznego i obywatela, choć przypuszczasz, że nie wszyscy tak mogą to odbierać,  podaj swoje uzasadnienie.

2 thoughts on “Przeciw mowie nienawiści

  1. Mowa nienawiści to w dzisiejszych czasach rzeczywiście bardzo złożony problem. Właściwie chyba nie ma już tematu, który nie zostałby skomentowany w sposób wulgarny lub nie odniesiony do kwestii polityki, która w szczególny sposób zostaje poddawana obrażaniu i licznym internetowym prowokacjom. Zastanawiając się, skąd w ogóle wzięło się opisywane zjawisko myślę, że przyczyny należy doszukiwać się w źle rozumianej wolności słowa. Internet pozwala ludziom być anonimowymi, co prowadzi do przekonania, że można powiedzieć/napisać wszystko w dowolnej formie.

    Na zjawisko mowy nienawiści specjaliści zwrócili uwagę już cztery lata temu. We wrześniu 2008 Anna Sztandera napisała dla Rzeczpospolitej artykuł na temat trollingu – zjawiska szerzącego się na szeroką skalę w Internecie, polegającego na wzbudzaniu burzliwych dyskusji (czy raczej kłótni), prowokacji, przeszkadzaniu, obrażaniu, wyzywaniu. Od tamtego czasu zjawisko trollingu, w mojej opinii, jeszcze bardziej wzrosło i obecnie zaczyna osiągać alarmujący poziom. Proponowana w artykule metoda ignorowania nie przynosi już oczekiwanych skutków.

    Minęły cztery lata, a na forach internetowych, ale także w prasie/telewizji/radiu mowa nienawiści zaczęła się pogłębiać. Zagadnienie to zostało poruszone w tegorocznym, listopadowym numerze Wprostu. Ciekawy artykuł napisał Bartosz Janiszewski, dokonując analizy polskiej mowy nienawiści. Jego badania pokazują, że w Polsce największej deprecjacji i obrażeniu są poddane mniejszości narodowe (na pierwszym miejscu znaleźli się Żydzi i Rosjanie), mniejszości seksualne, celebryci (prym wiedzie tu Doda), i oczywiście politycy (na dwóch pierwszych lokatach uplasowali się Donald Tusk i Jarosław Kaczyński). Pozwolę sobie zwrócić uwagę na fakt, że „trollującymi” stają się już ludzie zaliczani do inteligencji, polskiego społeczeństwa (Bartosz Janiszewski przytacza w artykule słowa prof. Jana Hartmana, który został wyzwany na forum internetowym przez własną doktorantkę).
    W tym samym numerze Wprostu, profesorka Uniwersytetu Warszawskiego, Magdalena Środa, napisała felieton pt. „Język na gigancie”. Trudno nie zgodzić się z opinią tej publicystki, która już we wstępie pisze, że „Wolność opinii polega nie tylko na pełnej swobodzie wypowiadanych poglądów, ale także na przestrzeganiu pewnych norm: moralnych, prawnych, etykietalnych”. Autorka przytacza także liczne przykłady językowych nadużyć z życia politycznego, których ilość staje się zatrważająca. I zgadzam się z cytowaną etyczką, że mowa nienawiści świadczy po prostu o degeneracji i demoluje życie publiczne.

    Minęły ledwie dwa tygodnie od opublikowania wyżej przytoczonych artykułów, a do kin wszedł film „Pokłosie”; nadeszła kolejna, gigantyczna fala mowy nienawiści. W kolejnym numerze Wprostu redaktor naczelny Michał Kobosko słusznie zauważa w felietonie „Pokłosie nienawiści”, że stopień agresji znów wzrósł. Polscy internauci niesamowicie szybko chwytają się kwestii antysemickich i w błyskawicznym tempie przechodzą od A (czyli pewnej konstruktywnej krytyki) do Z (czyli po prostu ostrej fali antysemickich poglądów bazujących na wyzwiskach).

    Pomysł walki z mową nienawiści jest bardzo dobry. Jeżeli zjawisko to nie zostanie powstrzymane, to niedługo ludzie zaczną się wyzywać za zupełnie błahe odmienności. Problem w tym, że wielu nadal nie dostrzega tego zjawiska; dlatego, zdecydowanie należy o nim głośno mówić.

    osobiście polecam poniższe źródła:
    1. Janiszewski, Bartosz: Nienawiść po polsku. „Wprost” 2012, nr 45, s.14-18
    2. Kobosko, Michał: Pokłosie nienawiści. „Wprost” 2012, nr 47, s.4
    3. Sztandera, Anna: Nie karmić trolla!. „Rzeczpospolita” [online], [dostęp: 16 grudnia 2012]. Dostępny w Internecie: http://www.rp.pl/artykul/62956,185201_Nie_karmic_trolla__.html?p=2.
    4. Środa, Magdalena: Język na gigancie. „Wprost” 2012, nr 45, s.48

  2. Mowa nienawiści jest wszechobecna w naszej codzienności. Moim zdaniem, nie należy jednak szukać winnych, dopatrywać się przyczyny tego zjawiska na Wiejskiej czy w konkretnych grupach społecznych. Uważam, że jesteśmy temu winni wszyscy. Wynika to z tego, jakie wartości przekazujemy sobie nawzajem, a wśród tych priorytetowych nie ma niestety tolerancji. Mimo wielu akcji społecznościowych, język nienawiści jest wciąż wszechobecny. Zgadzam się z Sewerynem Blumsztajnem, który na łamach Wyborczej, krytykując listę Antify z nazwiskami polskich nazistów, porównał ją do listy umieszczonej na stronie Redwatch. Antifa, przyjmując ten sam prymitywny sposób walki, jaki stosują neonaziści, pokazała, że język nienawiści nie jest jej obcy, a tłumaczenie, że jest inaczej, gdyż ich lista jest słuszna, nie ma racji bytu. Takie zachowania pokazują, że nie potrafimy zaakceptować poglądów innych ludzi, a powinniśmy-niezależnie od tego, jak absurdalne te poglądy by nie były. Uważam, iż najlepszą reakcją na głoszenie przez innych skrajnych poglądów jest pozwolenie na głoszenie ich. Nie nienawiścią, ale altruizmem i zgodą na odmienne poglądy możemy pokazać, że jesteśmy lepsi, bo nikogo nie chcemy zwalczać. Sposobem na zmianę sytuacji w naszym kraju jest edukacja. Wychowywanie dzieci i młodzieży powinno odbywać się w taki sposób, aby udowadniać im, że warto słuchać racji innych ludzi i przyjmować je z szacunkiem, nawet jeśli są skrajnie odmienne od naszych. Taka edukacja powinna być obecna zarówno w domach, szkołach, jak i w mediach, które zdają się w ogromnym stopniu kształtować poglądy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s