Unia Horodelska w świetle historiografii pamięci

Jesteśmy w wieku XXI  a wciąż myślimy wiekiem XIX.  Dzieje się tak, ponieważ wielkie narracje współkształtujące poczucie nowoczesnych narodów powstały właśnie w tym długim i burzliwym, choć nie tak pełnym tragedii jak wiek następny,  wieku XIX. I nabrały one kształtu często kanonicznego. Działo się tak tym bardziej w Europie środkowej  i środkowowschodniej,   zdominowanym i broniącym swojej tożsamości przed zewnętrznym wpływem  narodom trudno było dokonywać głębokiej rewizji raz ukształtowanych wyobrażeń o własnej przeszłościHistoriografia pamięci, zajmująca się społecznymi wyobrażeniami o przeszłości, pozwala na zyskanie dystansu do owych w XIX wieku kształtowanych opowieści. Trzeba oczywiście brać pod uwagę, że ustalenia źródłowe dotyczące danej epoki stanowiące podstawę wiedzy o epoce, którą należy odróżnić od pamięci o niej, kształtowanej w czasie późniejszym. Trzeba też zdać sobie sprawę, że bogactwo szczegołowych ustaleń związane z bardzo zaawansowaną wiedzą, może utrudniać rozpoznanie, że dany historyk choć rzetelność jego warsztatu nie podlega wątpliwości, to jednak jego twórczość zanurzona jest w jakimś nurcie pamięci i związana jest szerszymi wyobrażeniami społecznymi o przeszłości.

________

Spis tresci

Narracja polska czyli początek „złotych wieków”. 1

Narracja ukraińska czyli marginalizacja żywiołu ruskiego. 2

Narracja białoruska czyli marginalizacja prawosławia. 4

Narracja litewska czyli zagrożenie polonizacją. 7

Narracja rosyjska Zachodnia Ruś, Małoruś. 8

Dialog narratywów, tekstualizacja, kolonizacja. 9

Próba konkluzji 11

Bibliografia. 12

Artykuł opublikowany w nieco skróconej weresji: Okiem narratoroga – narracje historyczne: polska, litewska, białoruska i ukraińska o Rzeczyspopolitej Dwojga (wielu) Narodów [w:] Od Horodła do Horodła (1413-2013) Unia horodelska – dzieje i pamięć. Wystawa Muzeum Zamojskiego w Zamościu i Muzeum Historii Polski. Honorowy patronat Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego, Warszawa 2013. ss.131-142.

—————

Analizując pamięć o dawnej Rzeczpospolitej koniecznie trzeba wziąć pod uwagę, że na jej obszarze mamy dziś wiele państw narodowych o odrędnych kulturach historycznych (kulturach pamięci). Opowieść więc o dawnej Rzeczpospolitej może być więc materiałem opowieści wielu historii (narracji) narodowych. Zarazem opowiadając dzieje Rzeczpospolitej z punktu widzenia jednej z tych kultur pamięci też obejmuje się niemal siłą rzeczy też dzieje innych państw z terytorium dawnej Rzeczpolispolitej. W oczywisty sposób te różne narodowe narracje pozostając w skomplikowanej relacji wpływając na siebie nawzajem. Klaus Zernack wskazuje na takie sytuacje w swoim postulacie „historriografii odniesień”. […]

Narracja polska czyli początek „złotych wieków”

W polskiej narracji  unia horodelskiej, po unii krewskiej jest wielkim aktem prowadzącym do unii lubelskiej i Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Wraz z bitwą grunwaldzką unią horodelska zapoczątkowuje „złoty okres” polskich dziejów. W powszechniejszej świadomości historycznej nie dostrzega się ani tego, że była ona następnie kwestionowana przez partnerów tej umowy,  ani tego, że Litwini, Ukraińcy czy Białorusini mogą spostrzegać unię horodelską w zupełnie odmienny niż Polacy sposób. W połowie XIX wieku autor książeczki dla młodzieży pisze o unii w następujący sposób:

Upokorzywszy Krzyżaków pomyślał o ściślejszym połączeniu Litwy z Polską. W tym celu zwołał sejm obu narodów do Horodła 1413, na którym szlachtę litewską bratał z polską, nadając jej polskie herby i różne przywilej; królom został prawo mianowania wielkich książąt litewskich , a dla sejmów wyznaczał raz Lublin drugi raz Parczów. Wielka stąd i powszechna była radość między panami litewskimi; tylko Witold smucił się, nie przestając myśleć jak zostać królem Litwy (… )[1]

Niezależnie od naiwności tych sformułowań i uproszczeń  można powiedzieć, że co najmniej od tamtego czasu tak właśnie powszechnie postrzegane jest unia horodelska, jako wspaniałomyślny akt strony polskiej.

Kształtująca się dziewiętnastowieczna narracja uznaje całą dawną Rzeczpospolitej XVI i XVII wieku jako mapę przede wszystkim Polski, co uwidocznione jest w dziesiątkach atlasów w jakimś stopniu aż po dzień dzisiejszy. Również liczne dziewiętnastowieczne opracowania mówiące o dawnych ziemiach polskich opisują cały obszar dawnej Rzeczypospolitej. „Złota epoka” polskich dziejów, znajduje w ten sposób odbicie między innymi w wyobrażeniu o wielkości obszaru państwa, jakim ma być Polska.

Szukając źródeł tego sukcesu znajduje się go właśnie w związkach Polski z Litwą, przy czym owa Litwa w dziewietnastowiecznym wyobrażeniu coraz bardziej polska, czy wprost jest częścią Polski. Wyrazistość tego wyobrażenia maskuje nieco stwierdzenie o Rzeczpospolitej obojga narodów, przez co rozumie się Polaków i Litwinów, gdy element ruski stanowi znacznie bardziej istotny składnik tego państwa niż element litewski.

Dzięki powszechnie znanym cytatom z literatury takim jak inwokacja do Pana Tadeusza ze słowami „Litwo Ojczyzno moja” pamięta się o wielokulturowym czy też federacyjnym charakterze państwa. Poszczególne człony nie są jednak równoważne. Dumę budzi wielokulturowość Rzeczpospolitej i ma ją również zapoczątkowywać związk z Litwą a więc i unia horodelska. Pomija się, że już w epoce Kazimierza Wielkiego ziemie koronne poszerzone są o ziemie ruskie co czyni państwo polskie wielonarodowym.[2] Wiedza o kulturze litewskiej jest niemal żadna, Białorusini zaś i Ukraińcy w powszechnym wyobrażeniu nie są na równych prawach spadkobiercami Rzeczpospolitej. O ich kulturze i samodzielnych dokonaniach wie się zresztą nie wiele. Ukraina, gdy chodzi o czasy dawniejsze kojarzona jest przede wszystkim z Kozaczyzną. Białoruś w oczach Polaków nie posiada żadnej dawniejszych dziejów. Oba państwa i narody wyłania się dla Polaków dopiero w wieku XX, w okresie własnych zmagań o niepodległość po I wojnie światowej. Część zresztą polskiej opinii publicznej nie jest skłonna przyznać im pełnej samodzielności.

Dopiero koncepcja zrodzone w kręgu „Kultury” paryskiej oraz zdawałoby jedynie czysto formalny fakt istnienia republik sowieckich o odpowiedniej nazwie uzmysławia w Polsce istnienia tych sąsiadów jako całkowicie autonomicznych i odrębnych podmiotów. Nie do końca jednak rozpoznaje się, że owa  odrębność związana jest z dalece odmienną od polskiej narracją przeszłości.  Wspólna przeszłość w dawnej Rzeczpospolitej nie oznacza wspólnej pamięci o tej przeszłości. Dalej w polskim spojrzeniu w dalszą przeszłość dominują wyobrażenia ukształtowane w XIX wieku. I unia horodelska wraz jeszcze bardziej obecną w zbiorowej pamięci unii lubelskiej odgrywa kluczową rolę.

Narracja ukraińska czyli marginalizacja żywiołu ruskiego

Inaczej jest jednak w narracji ukraińskiej. Już w klasycznym ujęciu Mihaiła Hruszewskiego, unia horodelska to przede wszystkim akt zapoczątkowujący marginalizację żywiołu ruskiego w WXL. [3] I ta interpretacja utrwaliła się w ukraińskiej historiografii. Za Hruszewkim, powtarzać to będzie  wielu ukraińscy historycy. Historiografia ukraińska, tworzona w niezależnym państwie ukraińskim po roku 1991 jednoznacznie powraca do interpretacji Hruszewskiego. [4]

Unii nie poświęca się wiele miejsca, jest ona umową przede wszystkim litewsko-polską. O.D. Boiko postrzega w unii horodelskie przede wszystkim ekspansję katolicyzmu i tak inni wstęp do dalszej podległości żywiołu ruskiego w WXL [5]. Podobnie w przeznaczone dla cudzoziemców Yuriy Alesieiev History of Ukraine). [6]

Nie jest to w żadnym wypadku wycelowane polemicznie wobec narracji polskiej. Ukraińska pamięć historyczna podlega niezwykle szybkiej i burzliwej ewolucji po wyzwoleniu się tego kraju z dominacji sowieckiej. Zwracają uwagę liczne całościowe opracowania dziejów Ukrainy wydawane w poszczególnych ośrodkach akademikich ()[7] Nawet pobieżna analiza tych opracowań (a także podręczników szkolnych, skłania do wniosku, że  w wielu punktach nowa narracja przeszłości w niepodległym ukraińskim  państwie została ukształtowana [8]. Jak się wydaje ów nowy ukraiński narratyw tworzony jest w silnej opozycji wobec narratywu sowieckiego a także wedle tego narratywu głównym dziejowym oponentem Ukrainy jest Rosja a nie Polska, (co było podpowiedzią narratywu sowieckiego). Wydaje się też, że o ile owa nowa ukraińska historiografia leży w tradycji klasycznego dzieła Hruszewskiego to jednak, że  owa tradycja ulega rozszerzeniu i oraz znaczącej i oczywistej ewolucji.  [9]

Takie ujęcie Unii horodelskiej przez historiografię ukraińską wydaje się całkowicie zrozumiałe w kontekście ukraińskiego metanarratywu. Jego główna osią jest ustalenie historycznej ciągłości  od dziejów  dawniejszych,  a więc od Rusi Kijowskiej poprzez Kozaczyznę  i dzieje Hetmanatu (z postaciami Chmielnickiego, ale bardziej jeszcze Doroszenki, Mazepy. Orlika)  aż  po dzieje dziewiętnastowiecznego odrodzenia narodowego i procesy narodotwórcze w ich nowoczesnym wyrazie.  [10]  Unia horodelska nie może w takiej narracji zajmować jakiegoś poczesnego miejsca.

Żywioł ruski wydaje się w tak rozumianych dziejach Ukrainy przez Rzeczpospolitą w dużej mierze odrzucony i niezrozumiany. To z czego Polacy są dumni, jako z wielokulturowości i tolerancji, postrzegane jest jako nierównouprawnienie. Związek polsko-litewski, oparty o katolicyzm, rozumiany być może jako w jakimś mierze antyrusiński.[11] Wraz z powstaniem Chmielnickiego polskie i ukraińskie dzieje (terminy polski i ukraiński użyte są w sensie dzisiejszych narratywów) rozchodzą się. Ten zresztą okres rozstawania się jest zdaniem Jarosława Hrycaka wciąż obecny w ukraińskiej pamięci jako czynnik dystansu i niechęci, znacznie silniej niż okres około roku 1920, kiedy to głównym antagonistą ma być Rosja [12].

Narracja białoruska czyli marginalizacja prawosławia

W narracji białoruskiej Horodło, nie mogące zresztą zająć jakiegoś ważnego miejsca, to przede wszystkim początek ekspansji katolicyzmu. Wiek XV uznawanu jest za „złotą epokę” dziejów Białorusi, ale bynajmniej w najmniejszym stopniu zapoczątkować ma  ją unia horodelska.

Owa znaczenie mniejsze niż w polskiej narracji znaczenie Unii Horodelskiej zrozumiałe jest na tle narracji białoruskiej,  skądinąd całkowicie różnej od narracji ukraińskiej. Białorusiński narratyw identyfikuje dzieje Białorusi z dziejami WKL w przeciwieństwie do narratywu ukraińskiego. Sposób ustalenia ciągłości białoruskiej historii jako opowieści primordialnej ma zupełnie inną konstrukcję.[13]

Warto więc analizując problem wziąć pod uwagę białoruskiej opowieści primordialnej nawet w największym uproszczeniu. Zaczyna się ona od księstw Połockiego i Turowskiego. Tam doszukuje się   początków państwowości  i „prabiałorusi” [14]. Bohdan Cywiński nazywa Połock białoruskim Gnieznem i przy takiej symbolice początki Białorusi sięgają głębokiego średniowiecza.  Czas ten rozświetla wspaniała postać Eufrozyny połockiej, wskazując jak bardzo początki Białorusi związane były z najbardziej wówczas rozwiniętym cywilizacyjnie Bizancjum. Oba polityczne jakim były owe  księstwa twory nie mają żadnej znaczącej późniejszej kontynuacji, natomiast  ziemie ruskie będące dziś w granicach państwa białoruskiego stają się ziemiami WXL. Owe WXL w narracji białoruskiej jest w zasadzie państwem nie tyle litewskim co białoruskim, czego dowodzi się poprzez wskazanie na język kancelaryjny jakim stał się starocerkiewnosłowiański, interpretowany jako starobiałoruski [15]. W ten sposób  drugim rozdziałem owej primordialnej historii Białorusi czyni się Wielkie Księstwo Litewskie starając się nadać dziejom Białorusi wymaganą ciągłość. Wiek XV brany jest więc za złoty wiek Białorusi, nie jest to jednak interpretowane jako owoc Unii horodelskiej, lecz skutek siły żywiołu ruskiego (a więc prawosławnego) w istniejącym wówczas państwie.

Horodło jest w tych dziejach epizodem, znaczącym tylko przez to, że dzieli Białoruś na katolicką (bardziej litewską) i uprzywilejowaną unią, oraz  prawosławną.  To właśnie podkreślają prac historyków takich jak Hienadzia Sahanowicza.  [16]

Wieki XVI-XX to czas nazywany epoką pomroki. Niemal symboliczną datą jest przejście urzędów WXL  na polski język kancelaryjny. Aż do początków XIX wieku trwa polonizacja („opolaczenie”). Terytorium Białoruś staje się terenem wyniszczających wojen najpierw Rzeczpospolitej z Rosją a następnie wojny siedmioletniej.

W XIX wieku dochodzi do tego rusyfikacja. Rosja carska odmawia białorusinom bycia narodem, widząc w nich Zachodniorusinów, jako części większej rosyjskiej nacji (podobnie jak czyniąć Ukraińców Małorusinami). Przeciwstawia się temu białoruskie odrodzenie narodowe XIX wieku. Kwestia religijna  była tu szalenie istotna. Kto bowiem był katolikiem staje się najczęściej Polakiem. Prawosławny (a także zwalczany przez carską Rosję unita) staje się Białorusinem. Unia horodelska z perspektywy historycznej jawi się więc jako element polonizacji i trudno odwoływać się do niej w białoruskim ruchu narodotwórczym końca XIX wieku.

Jego pionierami byli po białorusku piszący literaci, a jego sztandarową postacią, odgrywającą role narodowego wieszcza,  jest poeta Bohdziewicz. Redagowane przez niego pismo „Nowa Niwa” jest wielkim monumentem białoruskiej historii. Trzeba jednak zauważyć, że Bohdziewicz w Białorusinach przede wszystkim naród chłopski, trwający przy swoim obyczaju i w swoim krajobrazie, nie posiadający wielkiej politycznej historii.  [17] Podobnie inny monument białoruskiej literatury „Nowa Ziemia” Jakuba Kołasa, zawierający istotne wątki białoruskiej świadomości narodowej jest eposem chłopskim, w którym brak jest odniesień do dziejów dawniejszych. W tym kontekście trafna wydaje się uwaga Bohdana Cywińskiego

Tożsamość białoruska aż do wybuchu wojny była faktem społeczno-kulturowym, nie przekładającym się na żadne postulaty polityczne.[18]

Można jednak dodać, że tożsamość białoruska w małym stopniu przekłada się na postulaty historyczne, a w każdym razie są one słabo wyartykułowane. Rozwój ruchu narodotwórczego na Białorusi był wyraźnie opoźniony w stosunku do innych narodów tego regionu, ukraińskiego czy narodów bałtyckich. W białoruskim ruchu narodotwórczym w XIX wieku historycy nie mają takiego udziału, jak dzieje to w przypadku ukraińskim. Nie ma w nim historyka tak wybitnego historyka, jakim był Michaił Hruszewski, a pierwsza historia Białorusi spisana na użytek ruchu narodotwórczego to zaledwie broszura pióra poety a nie profesjonalnego historyka Wacława Łastouskiego z roku 1910. Dodajmy, że Łastouski nie oddziela historii Białorusi od historii Wielkiego Księstwa,  lecz raczej obie historie identyfikuje. [19]

I wojna światowa stwarza warunki wszystkim narodom Europy Środkowej i Wschodniej do podniesienia sprawy niezależności państwowej, co jak wiadomo nie kończy się białoruskim sukcesem. Względnie nieskrępowana debata na tematy historyczne toczyć się może pobiero od końca lat 90-tych.

Kulturalne elity białoruskie stoją w tym historycznym dla Białorusi momencie wobec niezwykle trudnego wyzwania. Naturalnym odruchem byłoby, wobec niedokończenia, białoruskiego procesu narodotwórczego, domaganie się by został on dokończony. Taką postawę przyjął Zenon Paźniak, ówczesny lider białoruskiego ruchu narodowego. Jego głównym hasłem stało się odbudowa „narodowo-językowej” tożsamości. [20] Państwowym herbem Białorusi uczyniono historyczną Pogoń, a flagę uczyniono biało-czerwono-białą.

Napotkało to od samego początku na opór tych  historyków, którzy trzymając się w gruncie rzeczy dawniejszej sowieckiej wersji,  dokonywali tylko jej niewielkiej adaptacji do nowych warunków. [21] Ich zdaniem istniał jeden ruski naród i jego państwem była Ruś Kijowska. Zachodnia część tego państwa dostała się dostała się pod „okupację” litewską a następnie zaczęła ulegać polonizacji. Rozbiory Rzeczpospolitej umożliwiły powrót do ruskich korzeni, co umożliwiło ukształtowanie się narodu białoruskiego. Przedstawiciele takiej wersji historii białorusi twierdzenie, że ów sojusz prowadził do rusyfikacji uważają za fałsz. Pomijają też całkowicie lub jedynie napomykają o zbrodniach stalinowskich na białoruskiej elicie kulturalnej.  Twierdzą też, że nie można zbudować żadnej narracji państwowo-narodowej z uwagi na brak jakiejkolwiek państwowej tradycji. Jedynie ów etniczny primordializm, zakorzeniony we wspólnym państwie,  jakim była Ruś Kijowska pozwala na napisanie historii Białorusi. [22]

Nacjonaliści białoruscy (choć nie jest wielu) natomiast, usiłują przeciwstawić się tej sowieckiej wersji.  Popełniają  i popełniają  niebezpieczny chyba błąd usiłując białoruskość przeciwstawić zarówno rosyjskości jak i też polskości, zapominając że białoruskość ukształtowała się w niezwykle zróżnicowanym kulturowo otoczeniu, w dużej też części w ramach sowieckiej republiki i w okresie sowieckim. Okresie lat 1991-94, w którym poglądy nacjonalistyczne mogły wywierać silniejszy wpływ był zbyt krótki by wywrzeć silniejsze piętno na zbiorowej pamięci.

Natomiast następująca po tym polityka tożsamościowa i historyczna ekipy Łukaszenki jest całkowicie amorficzna i pozbawiona konsekwencji, choć najbardziej widoczne są jej postsowieckie składniki. [23] Mimo  odzyskania niepodległości w roku 1991 i pewnej niezależności wobec Moskwy sytuacja polityczna na Białorusi nie pozwalała na swobodny rozwój historiografii.

Mimo to życie intelektualne Białorusi wydaje się niezwykle ciekawe.  Pytania o narodową tożsamość zajmują w nim naczelne miejsce, nie stawia  się jednak kwestii narracji historycznej w centrum debat, choć wiele konstatacji dotyczy w jakimś stopniu właśnie owych narracji. Narodziny ruchu narodowotwórczego widziane jest przez jednego z wybitnych intelektualistów w następujący sposób:

Na Białorusi był to czas gaśnięcia „Litwy” jako kulturowego mitu i kulturowej tożsamości. Litwa była unikalnym zjawiskiem na mapie Europy Wschodniej. Niepewnym i niestabilnym, ale jednocześnie bardziej złożonym. […] Historia Litwy była historią różnorodności. Naturalnie w czasach Nowej Europy, w czasach agresywnej unifikacji według „cech narodowych”, taki model nie był zdolny do życia. Litwa została sztucznie zantagonizowana i w istocie rozpadła się na „fragmenty”.[24]

Białoruś nie bierze więc udziału, bowiem jest to jej odebrane, w agresywnym procesie tworzenia nowoczesnych ruchów narodowych. Odłączona od swojej wielkiej, dawniejszej historii, która była historią (biało)-rusko-litewska, zastyga w swoim kosmosie, w swojej lokalności, co umożliwia przetrwanie najtrudniejszych momentów. Do tej wielkiej historii nie ma już powrotu. Białoruskość budzi się już na ruinach wszelkiego wyobrażonego dla siebie, historycznego dziedzictwa.

Dziś historia Białorusi jako niezależnego państwa może być przede wszystkim, sięgając w czasy dawniejsze,  opisem dziejów terytorium. Współczesny proces narodotwórczy na Białorusi określają jej dzisiejsze granice, a nie historia. Czołowi publicyści białoruscy wydają się stawiać raczej tezę, że kształtowanie narratywu „długich” dziejów Białorusi na wzór dziewiętnastowiecznych jest przedsięwzieciem nie do powtórzenia w wieku XXI i czymś zgoła niepotrzebnym.

Białoruś dla Białorusinów po dzień dzisiejszy staje się jednolitą całością (i wyłącznie) poprzez instynkt terytorium, a nie  poprzez  takiego czy innego kolektywnego „ja”.[25]

Przeczą się  by dalszy ciąg kształtowania białoruskiej tożsamości  mógł dokonywać się na dotychczasowych, tradycyjnych zasadach.

[…]sama kategoria idei narodowej wydaje mi się dość absurdalna. Narodowość nie jest ideą. To raczej „topos”, miejsce, w którym głęboko kryje się unikalność. Unikalny jest krajobraz, w którym oddychamy i który w końcu przestajemy zauważać. Zlewamy się z nim, stajemy się jego częścią, będąc jednocześnie świadomi swojej odrębności. Narodowość jest właśnie takim krajobrazem. Jego tajemnica ma przedsemantyczny charakter.[26]

Świadomość narodowa jest dzisiaj chimerą, której istnienie podtrzymywane jest przez potężne środki techniczne. […] Dziś jest to maszyna wytwarzająca symulakry [27]

Ihar Babka zdaje się otwarcie stwierdzać, że białoruski proces narodotwórczy szukać musi nowych dróg i środki te muszą być na wskroś nowoczesne.

Dzisiaj, gdy odrodzenie białoruskie coraz bardziej się profesjonalizuje, staje się szczególnie widoczne, że kolektywny mit nie jest tym fundamentem, na którym może istnieć i rozwijać się kultura (nawet jeśli jest to mit białoruskości). Najmocniejszym fundamentem jest sama myśl, refleksja.[28]

Kształtowania się tożsamości białoruskiej, jako tożsamości wspólnoty politycznej i obywatelskiej państwa białoruskiego należy spodziewać się z innych niż tradycyjne źródła  historyzacji  i bezpośredniej polityzacji. Formuły wypracowane przez białoruskich intelektualistów wydają się być nowatorskie, ciekawe i inspirujące. [29]

Poświeciłem tu proporcjonalnie więcej miejsca opisowi sytuacji białoruskiej, odbiegając w ten sposób od konkretnej kwestii, jakim jest interpretacja unii horodelskiej, po to jednak by wskazać na szerszy kontekst. To właśnie on decyduje, że Horodło nie może zjawić się w dzisiejszej pamięci jako jakikolwiek znaczący fakt, choć pewnie takiego choćby ograniczenia znaczenia nie odmówi mu, profesonalny białoruski historyk.

Narracja litewska czyli zagrożenie polonizacją

Litewska interpretacja unii horodelskiej jest zbliżona pod wieloma względami do polskiej [30]. Dzięki unii Litwini nie tylko współtworzyli europejskie mocarstwo, ale też podtrzymywali własną pozycję w Wielkim Księstwie, które co prawda nazywało się litewskie, miało jednak – jak już zaznaczyłem – zdecydowaną przewagę żywiołu ruskiego i prawosławnego. Przyjmując katolicyzm co było związane z sojuszem z Polską stworzyli początki swojej późniejszej tożsamości.

Warto jednak być świadomym, że w oczach litewskich unia horodelska to inicjatywa bardziej litewska niż polska. Podobnie jak poprzedzająca Unię bitwa pod Grunwaldem pamiętana jest na Litwie  jako przede wszystkim litewskie zwycięstwo, a nawet intensywniej bywa tam wspominana. O ile w Polsce akcentuje się przede wszystkim zwycięstwo na Niemcami, gdy chodzi o potoczną świadomość historyczną, to na Litwie jest to w pierwszej mierze litewski triumf. Kto był na Litwie jak dalece ikoniczna prezentacja Matejki z Witoldem w centrum obrazu jest tam w dziesiątkach reprodukcji i kopii wszechobecna. [31]

W przeciwieństwie do Ukraińców i Białorusinów Horodło to dla Litwinów wydarzenie na wskroś pozytywne, choć będące dziełem bardziej litewskiej niż polskiej mądrości politycznej. Warto wiedzieć, że wielkim bohaterem tamtych czasów jest dla Litwinów bardziej Witold, który chciał też być koronowany, a nie tylko Władysław Jagiełlo. Pamięć o tym danym wydarzeniu, jak widać, może być bardzo zróżnicowana dla poszczególnych narodów i każdy z nich widzi je w kontekście własnych dziejów. Warto o tym nie zapominać tocząc debaty historyczne z sąsiadami.

Podobieństwo litewskiej i polskiej interpretacji Horodła można dopatrywać się i w tym, że nieobecni są w tej historii niemal całkowicie Białorusini. WXL było [mariażem jednego z ostatnich pogańskich państw w Europie z zawansowaną cywilizacyjnie Rusią mającą swoje korzenie w Bizancjum. Jasne więc, że to raczej nie Litwa miała szansę na trwałe „zebranie ziem ruskich” po rozpadzie Rusi Kijowskiej. Ziemie ruskie (białoruskie) giną w opowieści litewskiej niemal zupełnie. Pokazuje się chętnie jak wielkie było księstwo (od morza do morza), ale nie jak wewnętrznie było zróżnicowane i w jakim procencie było ono istotnie litewskie.

Sojusz z Polską i Horodło pozwoliło żywiołowi litewskiemu na jego księstwa właśnie, jako wielkiego księstwa. Każdy sukces ma jednak swoją cenę. Była nią groźba polonizacji. Dokonała się ona w dużym stopniu pozbawiając elity polityczne Litwy w dużym stopniu ciągłości politycznej. Dlatego w XIX wieku litewskich ruch narodowotwórczy, choć odwoływał się do wielkiej historii, sięgał przede wszystkim do korzeni ludowych i chłopskich, tam bowiem zachowany był język i niekwestionowane poczucie litewskiej przynależności.

Litwini to dzisiaj mały naród ale z poczuciem wielkiej historii. To poczucie daje im mapa Wielkiego Księstwa z XV wieku a Unia Horodelska pozwala im to Księstwa utrzymać jeszcze przez kilka wieków. Refleksja, że ten sukces miał swoją cenę pozostaje jedynie w tle.

Narracja rosyjska Zachodnia Ruś, Małoruś

Tylko na marginesie można w tym miejscu wspomnieć  o narracji rosyjskiej i rosyjsko-sowieckiej.

Polityka carskiej Rosji  to dążenie do pełnej rusyfikacji.  Małorusini i Białorusini to po prostu Rusini tacy sami jak Rosjanie (wielkorusini). Rozbiory Polski interpretowane były jako zakończenie procesu „zbierania ziem ruskich”.  Rusyfikacja w okresie sowieckim nigdy nie była tak silna, chociaż systematycznie z biegiem czasu postępowała. Należy też pamiętać, że lata dwudzieste przyczyniły się do upowszechnienia języków białoruskiego i ukraińskiego, a pewne zdobycze tego okresu zostały zachowane.   Sowiecka polityka wobec Białorusi miała jednak  drugie dno.  Dawnej ideologia zachodniorusizmu czy też małorusizmu obecna była wciąż w osłabionej wersji.. Narodowi ukraińskiemu i białoruskiemu miały istnieć, sprowadzona je jednak do wspólnot niemal florystycznych. Wielkorusizm zastąpiony zostaje sowietyzmem (człowiek sowiecki),  co skrywa postępujący proces rusyfikacji.

Po roku 1991 i rozpadzie Związku Sowieckiego część historiografii rosyjskiej powróciła do dawniejszych koncepcji. [32] Oczywiście ta jeszcze carska czy już sowiecka wersja historii w żadnym wypadku nie mogła specjalnie akceptować znaczenia ani unii horodelskiej ani unii lubelskiej, a co najwyżej jako zdarzenia o zdecydowanie negatywnym znaczeniu.

Zarazem obecne narracja białoruska, ale przede wszystkim  ukraińska znajdują się w głębokim konflikcie w tą imperialną czy neoimperialną narracją rosyjską.  Narracja ukraińska skonstruowana przez Hruszeszewskiego kwestionuje w zasadniczy sposób wyobrażenia rosyjskie, czyniąc Ruś Kijowską początkiem dziejów Ukrainy.[33]

Niezależnie od tego jak różne są narracje ukraińskie i białoruskie od narracji rosyjskiej wydaje się, że w dyskusjach polsko-białoruskich i polsko-ukraińskich nie można pominąć rosyjskiego kontekstu zarówno gdy dyskusja toczy się na gruncie historiografii przeszłości jak i historiografii pamięci.

Dialog narratywów, tekstualizacja, kolonizacja

Skomplikowany stosunek czterech pięciu narratywów wymaga osobnego potraktowania. Badacz ma do dyspozycji co najmniej kilka sposób rozumienia tej skomplikowanej sytuacji.

Postulat Klausa Zernacka mówiący o konieczności uprawiania „historiografii relacycyjnej” (czy też odniesień) wydaje się w przypadku Polski, Litwy, Ukrainy, Białorusi oraz Rosji niemal oczywistością. Wzajemne i wielokierunkowe wpływy jest tu oczywistością  i trudno o pełniejsze rozumienie przeszłości któregokolwiek z tych krajów bez uwzględnienia historii sąsiadów. Ta oczywistość pozostaje w tle proponowanych tu rozważań. Dotyczą one jednak nie samego badania przeszłości, ale tego jak jest ona zapamiętywana. Wzajemny stosunek wielkich narratywów narodowych nie jest tym  co samym, co dzieje stosunków między tymi narodami w przeszłości.

W literaturze wskazuje się często na teorię kolonializacji, rozumianą jako narzucenie drugiej stronie własnego dyskursu, pozbawienie go możliwości tworzenia własnej opowieści o sobie i narzucenie mu narracji strony dominującej. Wydaje się, że sytuacja taka istniała w dużym stopniu w stosunkach rosyjsko-ukraińskich i rosyjsko-białoruskich od XIX wieku aż po koniec lat osiemdziesiątych. Idea rzekomo bezpośredniego pokrewieństwa trzech ruskich narodów (wielkorusinów, małorusinów i Białorusinów) przyczyniała się do pozbawiania Białorusinów i Ukraińców własnego narratywu, czyniąc narratywy ukraiński i białoruski wyłącznie częścią szerszego narratywu rosyjskiego (wielkoruskiego). I sytuację taką strona ukraińska i silniej strona białoruska przyjmowała.

Nie wydaje się natomiast trafne odniesienie teorii kolonizacji do przypadku polsko-ukraińskiego i polsko-białoruskiego. Strona polska w drugiej połowie XIX wieku przestaje być nawet w sensie kulturowym na tyle dominująca by móc narzucać tworzącym się ruchom narodotwórczym.[34] [35] Wprost przeciwnie ruchy narodowotwórcze ukraiński i białoruski kształtują się w opozycji wobec narratywu polskiego, a strona polsko pozbawiona była możliwości wpływania na ten proces.

Uzyska się jednak inny obraz stosunku narratywów polskiego oraz ukraińskiego i białoruskiego, jeśli podejdzie do problemu przywołując  pojęcie „tekstualizacji” urobione przez Edwarda Saida. Mówi o ono o zjawisko, kiedy jedna społeczność posługuje się w opisie drugiej społeczności (jej przeszłości) wyłącznie z pomocą własnych o niej wyobrażeń (tekstó) nie wysłuchując owej drugiej, innej opisywanej strony.[36] W  ciekawy sposób opisuje ową polską tekstualizację tego co białoruskie  Piotr Rodkouski.

Pomiędzy polskością i białoruskością istnieje pewna asymetria – zarówno w czasach Rzeczypospolitej, jak i podczas ruchu wyzwoleńczego w wieku XIX żywioł polski znacznie przeważał nad białoruskim, w wpływ kultury polskiej na białoruską był  (i jest) większy niż wpływ kultury białoruskiej na polską. Polacy mogą stworzyć narrację historyczną, w której nie będzie nawet wzmianki o Białorusi, podczas gdy Białorusinom sprawia to trudność, a nawet nie ma takiej możliwości, aby opowiedzieć własną historię, nie wspomniawszy o Polsce. Narracje historyczne nierzadko zaostrzają problem tożsamości: w niektórych polskich tekstach Białoruś jawi się jako twór skrajnie niesamodzielny, niczym embrion w łonie Matki-Polski, kulturowo (a nawet materialnie) od niej uzależniony. Białorusini natomiast próbują „odwdzięczyć się” na przykład prywatyzowaniem największych polskich bohaterów – Tadeusza Kościuszko, Adama Mickiewicza i innych. I jedni i drudzy nierzadko stają się ofiarami własnych kompleksów: Białorusini – kompleksu niższości, a Polacy kompleksu „wyższości”.  [37]

Opowiedziawszy o dziejach dawnej  Rzeczpospolitej Polak opowiedział już sobie w pewien sposób  historię Białorusi. Zdaje mu się, że nie musi Białorusina już słuchać, aby znać jego historię, a stwierdzenia, że Kościuszko to Białorusin uzna za śmiesznostkę. Wydaje się, że w jakimś stopniu strona polska tekstualizuje również historię Ukrainy i Litwy.

Można jeszcze zaryzykować krytyczną uwagę, że polska pamięć zbiorowa bywa w tym sensie zachodnia, że ignoruje wszystko to co jest na wschód od niej, tak jak Francuzi ignorują Niemców, Niemcy Polaków, a Polacy wyobrażają sobie, że w chwili powstawania państwa polskiego na wschód od nich było praktycznie biorąc pustkowie lub  barbarzyńcy.

            Próba konkluzji

Podejście jakie proponuje historiografia pamięci pomóc może w  zrozumieniu wielu antagonizmów między stroną polską ukraińską, białoruską i litewską dotyczących ujęć przeszłości.  Owe  antagonizmy nie są często wynikiem różnicy poglądów na sam przebieg przeszłych zdarzeń,  lecz ich oceny i znaczenia oraz  miejsca w zbiorowej świadomości historycznej.  Świetnego przykładu dostarcza właśnie Unia Horodelska tak odmiennie wartościowana.

Drogą do przezwyciężenia owych antagonizmów może być nie tylko badanie samej przeszłości, lecz badania nad pamięcią. Postęp w tej dziedzinie wymagałby analiz podręczników szkolnych i akademickich do nauczania historii, zmian kanonu czytanej literatury odnoszącej się do przeszłości itd. Warunkiem powodzenia takich analiz winno być staranne rozróżnienie między historiografią przeszłości (badania jak było) a historiografią pamięci (jak przeszłość jest zapamiętywana).

Wydaje się, że bez odpowiedniej wiedzy o narracjach partnerów dialogu trudno o porozumienie. Nawet  jeśli w szczegółowych badaniach dokonany zostanie wspólny postęp i przezwycięży spory dotyczące faktów, nie zostaną usunięte kontrowersje dotyczące odmiennych interpretacji decydujących o głębokich różnicach kultur pamięci.

Stąd płynie też potrzeba bardzo starannego podejścia do narracji dawnej Rzeczypospolitej będącej kolebką wielu kultur narodowych posiadających różne ujęcia/narracje jej przeszłości. Zbyt pospieszna konstatacja, że przeszłość Rzeczypospolitej łączy wszystkie narody, które wyłoniły się na jej terenie, może często utrudniać a nie ułatwiać wzajemne zrozumienie.


Bibliografia

Akudowicz Walacin, Dialogi z Bogiem, Wrocław 2008.

Akudowicz Walentyn, Код отсутствия, Kaunus 2008.

Aleksandrowicz Stanisław, Jak pisano historię Białorusi w XX wieku?, [w:] Michalak Dorota (red.), Białoruś w XX stuleciu. W kręgu kultury i polityki, Toruń 2007. ss.15-54.

Aleksiejewicz Swietłana, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, Wołowiec 2010

Bardulin Ryhor, Wasil Bykau, Gdy witają się dusze. Poezja i proza. Wrocław 2005.

Cywiński Bohdan, Szańce dwóch kultur. Szkice z dziejów Europy Wschodniej, Warszawa 2013.

Elżbieta Smułkowa, Białoruś i pogranicza. Studia o języku i społeczeństwie, Warszawa 2002.

Harecki Maksim (1993-1938) Rygor Baradulin, Nelly Bekus, Struggleover Identity. The Official and Alternative “Belarusianness”, Budapest-New York 2010.

Babkau Ihar „Adam Kłakocki i jego cienie”, Królestwo Białorusi. Interpretacje ru(i)n

Sahanowicz Hienadź, Historia Białorusi do końca XVIII wieku, Lublin 2001)

Zaprudnik Jan, Belarus: At the Crossroads in History, Boulder 1993.

Петриков П.Т., Очерки новейшей историографии Беларуси (1990-е – началщ 2000-х годов), Минск 2007.

Семен Букчин, Белорусская трагедия 1986-1999. Страна и народ  в зеркале публицистики, Warszawa 2000.

[Niemieckij] Олег Неменский, Поляки и русские: народы разных времен ц разных пространств [w:] Вопросы Национализма  2010 № 3, ss.24-37.

Бедарускя лiтаратура. Бiлеты ў пытфннях i адказахю 11 клас. Мiнск 2002.

[Łastouski] Вацлаў Ластоўскi, Выбраныя творы, Минск 1997.

Yekelchyk Serhy, Ukraine. Birth of a Modern Nation, Oxford 2007.

Михайло Грушевський, Ілюстрована істозія Україри, Donieck 2006.

Alesieiev Yuriy,  History of Ukraine, Kyiv 2012.

М.В.Лазарович, Істозія Україри,

Єкельчик Істозія Україри,

Бойко  О.Д. , Істозія Україри

Лазарович М., Лазарович Н. Істозія Україри. Відпобіді на питання екзаьенаційних вілетіу. Навчальний посібник, Новий довідник. Істозія Україри. Шосте видання стереотипне

Грийак Ярослав, Щу раз про ставления українйі до поляків [w:] Страсті за найіоналізмом, Київ 2004.


[1] Historja Polska w zarysie z jeografią i mapą dawnej Polski, tudzież i opisem sejmu, elekcji, koronacji i pogrzebu królów i wojska napisana dla początkującej młodzieży na pamiątkę tysiącletniej rocznicy wstąpienia Familli Piastów na tron Polski koło roku 860 przez Feliksa Antoniewicza, S.41

[2] Samsonowicz

[3] Михайло Грушевський, Ілюстрована істозія Україри, Donieck 2006. Ss.144-145. Jest to reprint książki pochodzącej w roku 1913 i wydanej w Sankt Petersburgu. Książka ta jest skrótem wielotomowej historii Ukrainy  pióra tego klasyka ukraińskiej historiogrfaii. Mogła być wydana w Rosji carskiej dzięki „liberalizacji” jaka nastąpiła po roku 1905.

[4] М. Лазарович, Н. Лазарович Істозія Україри. Відпобіді на питання екзаьенаційних вілетіу. Навчальний посібник, Новий довідник. Істозія Україри. Шосте видання стереотипне

[5] О.Д. Бойко  Істозія Україри, s.98.

[6] Yuriy Aleksieiev, History of Ukraine, Kiev 2012.

[7] М.В.Лазарович, Істозія Україри, s.98.

[8] Oczywiście współczesna historiografia ukraińska wymagałaby osobnej szerszej analizy zarówno pod kątem treści podręczników akademickich jak i podręczników szkolnych.

[9] Dzieje się tak z oczywistych względów z powodu potrzeby ujęcia epoki, jaka nastąpiła po czasach, w których żył i tworzył Hruszewski. Dotyczy to „rewolucji ukraińskiej 1917-1922” (termin „rewolucja ukraińska” stoi w opozycji do historiografii sowieckiej i rosyjskiej, która nie jest skłonna wydarzeń na Ukrainie traktować odrębnie), represji sowieckich (przede wszystkim „wielkiego głodu”), dziejów UPA, (choć brak jest wspólnego mianownika w tej sprawie w historiografii ukraińskiej) oraz dziejów dysydentów w latach 60-80-tych. Gdy chodzi o dzieje dawniejsze historyk starającym o najdalej posuniętą rewizje wielu zakorzenionych w historiografii ukraińskiej ustaleń jest Lidia Jakowenko.

[10] W stosunku do historiografii sowieckiej następują znaczace zmiany. Kozaczyźnie przestaje być ujmowana jako ruch ludowy (co podkreślała sowiecka historiografia i co było z innej strony w duchu XIX-wiecznej chłopomanii, która jak się wydaje obecna jest jeszcze u Hruszewskiego) a rośnie znaczenie „politycznej” a nie „folklorystyczno-etnicznej” narracji (stąd większa rola hetmanów Doroszenki i Mazepy, podkreślanie dążeń do większej niezależności wobec Rosji hetmańszczyny, przypisywanie większego znaczenia szlachcie a także arystokracji kozackiej, uznanie wpływów polskich przynajmniej za częściowo pozytywne itd.

[11] Przywołać tu można opinie Mączka, iż motywem unii horodelskiej jest dla Witoldowej części elity WXL nie tylko antykrzyżacki wymiar lecz obrona już wewnątrz państwa litewskiej elity przed dominacją ze strony większościowego żywiołu ruskiego. Konflikt między litewskiego a postępującą rusinizacją znajdował też wyraz w konflikcie linii Gedymina i Kiejstuta, symbolizujących dwa główne ugrupowania elity litewskiej.

[12] Грийак Ярослав, Щу раз про ставления українйі до поляків [w:] Страсті за найіоналізмом, Київ 2004.

[13] Pisząc to abstrahuję od wersji sowiecko-białoruskiej, w której ciągłość ustalona jest poprzez wspólnotę ruskiej historii (tej samej dla Białorusi, Małorusi i Wielkorusi).

[14] Turczynowicz Osip,  Obozrienije istorii Biełorussii s driewniejszich wriemien (pol. Przegląd historii Białorusi od czasów najdawniejszych).z 1857 roku.

[15] Współczesne granice państwowe mają pośredni ale i oczywisty wpływ na kształtowanie się narratywów i wyobrażeń o przeszłości. Tworzy się historie tyleż narodów co i zajmowanych przez nie w teraźniejszości terytoriów.

[16] Hienadź Sahanowicz, Historia Białorusi do końca XVIII wieku, Lublin 2001) można traktować, jako poważną próbę takiego właśnie ujęcia, choć  zdać należy sobie sprawę, że ów „trzeci kierunek” wymagałby szerokiej dyskusji białoruskiego środowiska historycznego, aby mógł się w pełni ukształtować. (ss.106-107)

[17] Walentyn Akudowicz  Rosyjskie imperium – kolebka białoruskiego narodu [w:] Kod otsystvia ss.34-43.

[18] Cywiński Bohdan, Szańce kultury. Szkice z dziejów narodów Europy Wschodniej, Warszawa 2013,  s.233.

[19] Na marginesie można też nadmienić, że usiłuje z Białorusinów uczynić Bałtami (jako plemię Kerwiczów rzekomo sztucznie zeslawizowane). Patrz: Irina Michiejewa, „Kryvija” i „Zadruga” as Cultural and Political Horizon of National Rebirth of Belorus and Poland: Experience of Comparative Analisis [w:]Belarusian Political Science Review, Volume 1, 2011, Vytautas Magnus University. Ss.87-110.

[20] Walentyn Akudowicz,…….., [Kod braku], Kaunus 2008.

[21] Dobrej ilustracji tych  sporów jakie dostarcza pisana w duchu  postsowieckiej historiografii Петриков П.Т., Очерки новейшей историографии Беларуси (1990-е – началщ 2000-х годов), Минск 2007.

[22] Ta narracja przeszłości Białorusi jest szalenie bliska starszej wersji zachodniorusizmu, ukształtowanej w Rosji carskiej, do które zresztą powraca historiografia rosyjska  po roku 1991 (Woprosy ……) Należy zwrócić uwagę, że w historiografii sowieckiej wszechobecny jest pewien typ primordializmu. Historię zaczyna się od  pierwszego osadnictwa ludzi na danym terytorium i dalszy wywód prowadzony jest w taki sposób jakby ich kontynuacją i potomkami byli dzisiejsi jej mieszkańcy. Wydarzenia z przed wiele tysięcy lat zdają się prowadzić niemal po linii prostej do czasów dzisiejszych, jako  konsekwentny ciąg zdarzeń. Na taką „teleologię” pozwala koncentrowanie się na tzw formacjach społeczno-ekonomicznych, które w liniowym porządku mają następować po sobie jedna po drugiej.

[23] Radzik Ryszard, Formowanie się nowoczesnej białoruskości w XX stuleciu [w:] Michaluk Dorota, Białoruś w XX wieku. W kręgu kultury i polityki, Toruń 2007. Książka zawiera ciekawą analizę rozmaitych nurtów oficjalnej ideologii państwowej rządów Łukaszenki.

[24] Babkau Ihar, Królewstwo Białoruś. Interpretacja ru(i)n, Wrocław 2000, s.54.

[25] Akudowicz Walenty, Kod otsystvia, s.94.

[26] Babkau Ihar, Królewstwo Białoruś. Interpretacja ru(i)n, Wrocław 2000, s.35.

[27] Babkau Ihar, Królewstwo Białoruś. Interpretacja ru(i)n, Wrocław 2000, s.66.

[28] Babkau Ihar, Królewstwo Białoruś. Interpretacja ru(i)n, Wrocław 2000, s.51.

[29] Patrz też: Piotr Rudkouski, Powstawanie Białorusi, Wrocław 2000.

[30] Tego stanu rzeczy dowodzą też dość zgodne poglądy w wielu zasadniczych sprawach czołówki polski i litewskich historyków. Wśród nich po stronie litewskiej wymienić można przykładowo takie nazwiska znakomitych naukowców jak Edidijus Aleksandravicius, Alfredas Bumblaukas, Rimantas Miknys, Zigmantas Kiaupa, Rimvydas Petraukas, Darius Staliunas. Dobre stosunki naukowe historyków kontrastują niestety z nie najlepszymi stosunkami politycznymi między obu krajami. Znacznie więcej różnic jest te, jak się wydaje, między polskim i litewskim środowiskiem politologów.

[31] M.in. w Wilnie jest restauracja, gdzie rekonstrukcja bitwy pod Grunwaldem pokazywana jest na wielkim ekranie na okrągło.

[32] Олег Неменский, Поляки и русские: народы разных времен ц разных пространств [w:] Вопросы Национализма  2010 № 3, ss.24-37. Znajduje to zdecydowany wyraz w wypowiedziach prezydenta Putina, który stwierdza „część Ukrainy znalazła się w rękach różnych państw, leżących na zachód od jej terytorium i przez wszystkie te lata naród ukraiński był skazany na wyrzeczenia, cierpiał, był w niewolniczym, poniżającym położeniu” (wypowiedz podczas obrad G20 w SPetersburgu, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14548136,Putin__Rosja_i_Ukraina_kiedys_znow_beda_razem.html)

[33] Hruszewski odpowiedział na to, że uzanie Kijowa za początek państwowości rosyjskiej top to samo co uznanie normańskiej Anglii za początek państwowości amerykańskiej.  Oczywiści sprawa jest b. złożóna, nie mniej faktem jest że w XV-XVII w. w Moskiwe kompletnie niemal zapomniano oi zerwano wszelkie więzi z Kijowem. Należałoby oczywiście pytać, czy spór o rosyjskość względnie ukraińskość Rusi Kijowskiej posiada jakikolwiek sens, poza jego ideologicznym kontekstem. Podobnie jak cesarstwo Karola Wielkiego jest primordialnym początkiem zarówno dla Francuzów jak i Niemców (choć spierano kiedyś o jego „narodowość”), podobnie Ruś Kijowska zdaje się być początkiem więcej niż jednej państwowości.

[34] Pytanie czy mającą miejsce polonizację obszaru dawnej Rzeczpospolitej wypada nazwać kolonializmem jest zupełnie odrębną kwestią, której nie można łączyć z pytaniami wypływającymi z teorii kolonizacji rozumianej jako narzucanie komuś własnego narratywu.

[35] W szczególnie interesujący sposób wskazują na to prace Leszka Zasztowta. Patrz: Zasztowt Leszek, Europa Srodkowo-wschodnia a Rosja XIX-XX wieku. W kręgu edukacji i polityki, Warszawa 2007, Zasztowt Leszek, Kresy 1832-1864. Szkolnictwo na Ziemiach Litewskish i Ruskich dawnej Rzeczypospolitej, Warszawa 1997.

[36] Pojęcie tekstualizacji służy temu amerykańsko-libańskiemu badaczowi do opisu stosunku Zachodu do Orientu w jego głośnej pracy „Oreintalizm”. Tekstualizacja bywa często wynikiem dominuacji (kolonializmu) nie jest to jednak jedyna sytuacja, w której z tekstualizają można mieć doczynienia.

[37] Pańska Polska i bezpańska Białoruś [w:] Piotr Rudkouski, Powstawanie Białorusi, Wrocław 2009, S.179

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s