Narracje powieściopisarza i dziejopisarza

Narracja powieściopisarza i dziejopisarza. Od powieści i do powieści

Referat wygłoszony na konferencji w Darłowie, wrzesień 2007.

(rękopis bez korekty)

Wirklichkeit begegnet uns ins Modus der Gegenwart.

Kalendarium – Narracja (opowiadanie) – dyskurs (Wyjaśnianie)

Czym różni się narracja powieści od narracji dziejopisarza? W gruncie rzeczy jest to inne tylko sformułowanie pytania, jakie stawiali sobie twórcy linguistic turn, Hayden White, Michel Foucault, Andersmit czy wielu innych współczesnych historyków i filozofów. Ma ono bardzo wiele wariantów i ostatecznie sprowadza się do pytania o status ontologiczny tego, co usiłujemy nazwać przeszłością – pytania, na które nie potrafimy precyzyjnie odpowiedzieć, a które nurtowało już wielkiego Husserla i z którym on również nie uporał się [1]. Jestem więc świadom, że i ja nie udzielę jakiejkolwiek zadawalającej odpowiedzi.

Pragnę też zwrócić uwagę, że do refleksji zarówno nad samą historiografią jak i procesem kształtowania się społecznego obrazu przeszłości wprowadzono w okresie ostatnich 20. – 30. lat wiele nowych pojęć analitycznych takich jak: pamięć (u Asamanna czy Frevert zrozumienie tego pojęcia odbiega jego potocznego zrozumienia), miejsca pamięci, opowieść elementarna, czy wreszcie zaczęto stosować terminy takie jak narracja. Wreszcie dokonywano – słusznie czy nie słusznie – rozróżnienia między historią najnowszą, którą nazywam tu „czasem przeszłym” i historią dawniejszą – „czasem zaprzeszłym”. Czy to bogactwo refleksji przyczynia się do postępu naukowego? Czy daje możliwości nowych analiz i nowego spojrzenia na historiografię i jest podpowiedzią dla dziejopisarstwa – trudno oczywiście w tym miejscu odpowiedzieć – konstatutując jedynie owe znacznie szersze pole refleksji i autorefleksji nad historiografią.

Zadając tu pytanie o narrację powieści i dzieła historycznego  trzeba zdobyć się odwagę koniecznej naiwności. Cześć historiografii opowiada, ale nie cała historiografia. Nie mam myśli prac takich  jak np.:  „Prace archeologiczne kultury wielbarskiej na  terenie powiatu  łomżyńskiego”, którego do  historiografii w oczywisty sposób również należą. Opowiadać przeszłość i badać ją to nie zawsze jest to samo. Nasze pytanie żartobliwie ukonkretnione mogłoby więc brzmieć: Czym różni się narracja epopei „Władca pierścienia”, od innej epopei, tym razem wielkiego historyka Heinrich August Winkler „Długa droga na Zachód”  albo czym różni narracja „Chatki Puchatka” od monografii marszałka Piłsudskiego wybitnego biografisty-historyka jakim jest prof.. Włodzimierz Suleja?

Pytanie tu postawione dotyczy wielkiej, szerokiej narracji historycznej, która zdaniem niektórych miała już zanikać, a która jednak chyba powraca, czego dowodzą dzisiejsze europejskie spory o pamięć.

Uczyńmy na początku prostą konstatację. Powieść jest światem fantazji, niezależnie od tego jak wiele odniesień do rzeczywistości posiada. Powieściopisarz sam wybiera jak dalece jego fantazja oddalać się ma  czy przybliżać się do  rzeczywistości, czy przedstawiany świat bliższy ma być czasów prehistorycznych średniowiecza czy umiejscowiony ma być w nieokreślonej przyszłości. Historyk na taką dowolność pozwolić sobie nie może.

Narrację – opowieść – historyka kontroluje kalendarium podstawowe – to co u Reinharda Kosselecka nazwane jest naturalną  chronologią [2].  Kolejność znanych wydarzeń to  elementarny podstawa  narracji dziejopisarskiej.  Świat powieści jest wyobrażony. Zadając pytanie o nie umieszczone w powieści szczegóły biografii jej bohatera, możemy je sobie jedynie „dofantazjować”, albo liczyć na to, że autor powieści napisze jej następny tom i nim zaspokoi naszą ciekawość.

Praca historyka ma odniesienie do tego – jak by należo powiedzieć za Leopoldem Ranke –  jak sprawy się rzeczywiście miały [3].  Rozróżnienie wydaje się klarowne, ale  jednak mało mówiące, jeśli się na tym bliżej zastanowić.

Przy lekturze pracy historyka jej krytyk może zgłosić pretensję, że pewne zdarzenia- fakty -istotne szczegóły nie zostały ujawnione, przez co obraz przeszłości jest nie pełny oraz że w skutek takich czy innych  braków nie dostarczono odpowiednich wyjaśnień tego, co się zdarzało. Dziejopis bronić się natomiast może w sposób nader skuteczny przy użyciu znaczącego argumentu: nie mogłem uwzględnić wszystkiego. To do czego odnosi się dzieło historyka, to do pewnego stopnia nieskończona z punktu widzenia badacza ilość szczegółów (celowo pomijam tu nader kontrowersyjny termin „fakt”), z których tylko skończona i to nie wielka ilość może stać się materią i tworzywem dzieła historycznego, choćby nawet wielotomowego i o encyklopedycznych ambicjach. Narracja dziejopisarza jest  wynikiem selekcji i eliminacji – a dodać można pewnie o zapominaniu. Problemu tego brak w przypadku dzieła literackiego. Gdy szczegółów jest w  powieści za mało powie się, że jest ona zbyt schematyczna, gdy zaś będzie ich za dużo, powie się że powieść jest nużąca.

Istotna jest też kwestia wyjaśniania-dyskursu. Samo kalendarium nie stanowi jeszcze wyjaśnienia. Zapis samej tylko chronologii – kalendarium – jest poślednim gatunkiem dziejopisarstwa, choć nie należy nim pogardzać. Dziejopis – mając pretensję do naukowości – ma nie tylko opowiadać, ale także wyjaśniać. Praca historyczna jest nie tylko opowiadaniem (narracją) ale także wyjaśnieniem (dyskursem).[4] Narracja historiografa jest sprzężona z dyskursem.

Można i trzeba zadać pytanie, czy istnieje typ dyskursu-wyjaśniania typowy dla historiografii. Ośmielę się wyrazić przekonanie-hipotezę, że nie ma żadnego specyficznie dyskursu historiografii. Historyk jako narrator sięga do wyjaśnień ekonomicznych, psychologicznych, społecznych itd. itd., czasem nawet do nauk przyrodniczych jak medycyna i genetyka czy fizyka, gdy wyjaśnić ma wiek badanych obiektów czy pochodzenie jakiejś populacji i ustalenie pokrewieństwa. Jako ten który wyjaśnia posługuje się narzędziami i kategoriami  ekonomisty, socjologa, psychologa, bywa też w tym znaczeniu literaturoznawcą czy językoznawcą. Dyskurs historyka jest mieszaniną wielu dyskursów i paradoksalnie nie ma w nim nic specyficznie historycznego, oprócz jedynie tego, że wplata się narrację-opowiadanie o przeszłości. W zależności od tego, co przeważa współczesna historiografia prezentuje nam różne gatunki dziejopisarskiej narracji: historia strukturalna (analityczna); historia społeczna;  historiografia codzienności, historia polityczna, biografia historyczna itd.itd.

I ostatecznie nie ma wyjaśnienia, dlaczego wydarzyło się to co się wydarzyło. Heterogeniczny dyskurs historyka pomaga nam rozumieć poszczególne fragmenty opowiedzianej przeszłości, ale nigdy nie dostarczy wyjaśnienia wszystkiego. [5]

I dziejopisarz aby wyjaśniać musi opowiadać. Czas przeszły jest wyobrażony  w narracji historiograficznej poprzez opowiadanie. Parając się dyskursem dziejopis musi być narratorem. Chronologia elementarna, o jakiej mówi Kosselleck, jest kanwą jego opowieści-narracji. Zastosowanie tego pojęcia w rozważaniach o historiografii wypływa z prostej intuicji, że dziejopisarstwo niezależnie od tego jak naukowym dyskursem się posługuje, musi być w swojej podstawowej strukturze opowieścią o czasie przeszłym.

Łatwo skonstatować, że skoro dziejopis nie jest w stanie oddać całej przeszłości, dokonał selekcji wśród tego co było mu dostępne i pozostawać w nieświadomości mnogości spraw, do których nigdy się nie dotrze. Nigdy i w żaden sposób. Przeszłość, jak zauważa wielu badaczy, zastanawiających się nad ontologicznym statusem przeszłości, nie jest przedmiotem naszego doświadczenia. Miniona chwila jest od nas bardziej oddalona od najodleglejszych gwiazd, które wciąż możemy mieć nadzieję chwycić  w siec matematycznych równań. Przeszłość dana jest jedynie w modusie teraźniejszości, jest naszym wyobrażeniem, jest wyolbrzymieniem naszej pamięci.

Jeśli tak, to czyż nie powracamy do problemu  pytania o powieść, o powieść historyczną? I paradoksalnie natrafiamy na myśl, że przedstawienia przeszłości najdoskonalej dokonać można  właśnie w dziele literackim  i można zrozumieć zdanie wielkiego historyka prof. Stefana Swieżawskiego: rzeczywistość historyczna jest tak skomplikowana, że oddać ją może w pełniejszy sposób jedynie wielka powieść.

Zaczęliśmy od pytania o różnice narracji historiograficznej i powieściowej, po to skonstatować trudną do określenia zbieżność. Jeśli Stefan Swieżawski ma rację, to dziejopis tym lepiej wyjaśnia  im bardziej jego dzieło jest powieścią.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz historiografii jako piśmiennictwu. Czy uprawniona byłaby krytyka pracy historycznej, mówiąca, że jest ona za mało powieścią? Że mimo odwoływania się do wszelkich właściwych źródeł, za mało opowiada? Ponieważ tekst taki nie opowiada, brak mu kram narracji,  rozpada się on na anegdoty na zadany temat, mniej lub bardziej uporządkowane. Zarzut brzmiałby: tekst taki to nie historiografia, to faktologia. Faktologia z punktu widzenia analizy narracji jest z pewną hybrydą – pomieszaniem gatunków, nie jest to już kronika, ale nie jest wyjaśniającą historiografią.

Czytając współczesną polską historiografię, zwłaszcza historię dziejów najnowszych, często zastanawiam się, z jakim gatunkiem historiograficznym ma się do czynienia.

Narracja historiografii – narracja społeczna przeszłości

Narrację dziejopisarską trzeba odróżnić od tego, co w pewnym przybliżeniu można nazwać „społeczną narracją przeszłości”.  Jakie jest zbiorowe odniesienie do przeszłości, jak kształtuje się ów obraz przeszłości. Problemowi jak owa opowieść elementarna kształtuje się poświęcono w ostatnich dwudziestu latach wiele ciekawych studiów. Chciałbym wymienić tu powszechnie znane i często cytowane nazwisko Assmanna, ale także Lutza Niethammera czy Christopha Klessmanna, a z kręgu trochę innych rozważań Pierre Nora.

Przypominijmy tu podstawowe rozróżnienie, jakie się tu zazwyczaj czyni: pamięci komunikatywnej i pamięci kulturowej – inaczej mówiać pamięci czasu przeszłego, który jest jednak czasem żyjących jeszcze świadków oraz czas zaprzeszły – czas historii dawniejszej. Przypomnijmy też istotną uwagę Christopha Klessmanna

historiografia dziejów najnowszych (…) znajduje się w nowej sytuacji, zasadniczo w wielu punktach odmiennej od historiografii czasów dawniejszych. [6]

Powrócę do tej uwagi za chwilę. Zauważmy, ze społeczna narracja przeszłości jest czymś co badacz nazywa opowieścią elementarną:

Opowieść elementarna to tyle, co konstrukcja historii określonego społeczeństwa i określonej kultury, zawierająca dominującą legitymizację konstrukcji przeszłości, co sprawia, że stanowi ona we wszystkich konfliktach o konstrukcje przeszłości nieunikniony punkt odniesienia. Stąd przemiany opowieści elementarnej zapowiadają zawsze zasadnicze zmiany w kulturze politycznej [7]

Opowieść elementarna – o której mowa – nie jest konstruowana na kształt ciągłej opowieści. Aby ją opisać, można odwołać do miejsc pamięci. Opowieść elementarna daje się badać i opisać jako topografia miejsc pamięci.  Swieta państwowe, dni pamięci, wielkie muzea, monumenta architektury, reprezentacyjne pomniki, główne treści podręczników szkolnych wyznaczają odniesienie do przeszłości – parafrazując Stanisława Ossowskiego – społecznego obrazu przeszłości w świadomości jednostki.

Ta narracja przeszłości, jaką jest opowieść elementarna jest tym bardziej ukształtowana im dawniejszego czasu dotyczy. W odniesieniu do czasów najnowszycych opowieść  elementarna dopiero się kształtuje, jest przedmiotem negocjacji, posiada ogromną ilość wersji, jej miejsca pamięci wciąż nie są ustalone – ale świadkowie są przekonani, że wiedzą jaka byłą przeszłość, bowiem przezyli ją.

Narracja pamięci komunikacyjnej

Wydaje się, że pytając o narracje dziejopisarską trzeba koniecznie nadmienić jeszcze jedną kwestię: czy i w jakim stopniu narracje odnoszące się do dziejów najnowszych różnią się od narracji odnoszących się do dziejów dawniejszych.

Historyk czasów dawniejszych ma odniesienie jakim jest dobrze ukształtowana społeczna narracja czasu zaprzeszłego – jest świadomy wielu wersji – wersji jednak ukształtowanych opowieści elementarnej. Jego własna narracja wpisuje się w ową opowieśc albo usiłuje ją kwestionować, ale zawsze jest do niej odniesiona.

Historyk czasów najnowszych jest w innej sytuacji.  Społeczna narracja czasu przeszłego, opowiadanego wciąż przez świadków, jest jeszcze nie ustalona. Opowieść elementarna dziejów najnowszych jest in statu nascendi.

Narracje odnoszące się do dziejów najnowszych negocjuje się ze świadkami, pisze w obecności świadków.  W jakim stopniu narracja związana z dziejami najnowszymi przypomina w jakiś sposób tekst mówiony? Czy narracja pamięci komunikatywnej w przeciwieństwie do narracji tradycji (pamięci kulturowej) nie jest najbardziej zbliżona do narracji tekstu mówionego. Czy oral history – „historia mówiona” – nie powinna być przedmiotem narratologa pamięci komunikatywnej.

Opowiadanie historii dotyczących czasów najnowszych czynione jest w obecności świadków i przy współudziale świadków. Również sam dziejopis jest bezpośrednio lub pośrednio świadkiem tego co opowiada. Czy ma ona w pośredni lub bezpośredni sposób charakter polemiczny czy dialogowy, bowiem odnosi się do innych wciąż tworzonych i na nowo wypowiadanych wersji czasu przeżytego przez świadków?

Obraz epoki Solidarności i jego zmiany przedtswioany był w bardzo różny sposób mimo pozornej zgody. Łatwo o  przykłady.

Wobec jakich więc wyzwań staje dziejopis czasów najnowszych i czasów dawniejszych – jak różne są to zadania?

***

W  wielkich sporach historycznych do czynienia ma się często przede wszystkim  ze sporem narracji, nie zaś ze sporem o same tylko fakty. Może panować zgoda co do przebiegu najważniejszych wydarzeń, nie ma jednak zgody jak je interpretować. Oznacza to, inaczej mówią, że opowiada się o nich w różny sposób. Zauważmy też, że najważniejsze spory historyczne czasów obecnych dotyczą interpretacji dziejów najnowszych. Zauważmy też, że nie zawsze tak było i wiek XIX spierał się namiętnie o sens dziejów dawniejszych.

Najpoważniejsze spory toczą dziś historycy dziejów najnowszych. Traktuje się ich bardzo poważnie. To oni są dzisiaj dziejopisami par exellence. Znów zauważmy, że jest to zjawisko w pewien sposób nowe. W wieku XIX i jeszcze długo w wieku XX panowało przekonanie, że historyk musi mieć odpowiedni dystans czasowy do wydarzeń, że dopiro gdy otworzą się archiwa – a to działo się po 30-50 latach – można przystąpić do badania. Tragiczne wydarzenia połowy XX wieku wymusiły konieczność szybszej reakcji i wcześniejszego otwierania archiwów. To jednak postawiło historyków w nowej sytuacji  – dziejopisów czasu  zaledwie przeszłego a nie zaprzeszłego.

Czy pisząc dzieje najnowsze  ich badacz przede wszystkim zbiera dane – jego prawdziwy czy mniemany brak dystansu czasowego ma powstrzymywać go od interpretowania (tworzenia narracji) czy też odwrotnie: historyk czasów najnowszych buduje przde wszystkim narracje? Co jest zadaniem pierwszorzędnym?

Moja cząstkowa odpowiedzieć brzmi, że historyk czasów najnowszych to przede wszystkim twórca narracji. Świadkowie dziejów najnowszych znają podstawowe fakty – każdy jest historykiem własnego życia – w przynajmniej zdaje im się, że zachowują je w pamięci. Dziejopis stwarza ramy dla tej zbiorowej i nieukształtowanej jeszcze pamięci, przyczynia się do zmiany pamięci komunikatywnej i kolektywnej w powoli ustalaną pamięć kulturową.

Badacz dziejów najnowszych,  które pragnie być dziejopisem,   opowiada i kształtuje  narracje. Oto jego podstawowe zadanie. Nie traktuje tego jako wymogu, on to istotnie czyni i w taki sposób współtworzy społeczne ramy pamięci.

Jest to może paradoksem, ale badacz dziejów dawniejszych bardziej pozwolić sobie może na przyczynkarstwo. Obraca się on wśród ustalonych interpretacji. Jego przyczynki uzupełniają lub przeczą ustalonym interpretacją. Historyk czasów najnowszych nie ma takiego kontekstu i takich punktów odniesienia. Jego przyczynki pozbawione kontekstu mogą być odczytywane niemal jak anegdoty, nie są częścią większej mozaiki, bo ona jest jeszcze nie ułożona.

###

Pozwolę sobie na koniec na pewną obserwację, która nie jest i nie może być żadnym bezpośrednim wnioskiem mego szkicowego rozważania.

Czytając obecną polską historiografię czasów najnowszych mam wrażenie, że cechuje ją  bardzo niski stopień narratywności. Polska historiografia zajmuje się uzupełnianiem „białych plam”. Żyje cichym założeniem jakby interpretacja dziejów najnowszych była w istocie ustalona w pamięci zbiorowej, a jeśli nawet nie jest ustalona wprost, to żyje jakby w podświadomości zbiorowej. Historyk ma ją jedynie udokumentować, uzupełnić luki, dostarczyć przykładów.

Czytając historiografię np.: niemiecką, która musi uporać z problemem niemieckiej winy i jest przez dziejopisarstwem interpretującym, skazaną na narrację, która musi wyjaśniać ten niezwykle trudny i bolesny problem, uderza na tym tle brak narratywności polskiej historiografii.

Wada to czy zaleta? Z jednego trzeba zdać sobie sprawę. W wielkim dialogu i sporach na temat XX wieku, związanych z procesem integracji europejskiej, nie można wziąć udziału bez budowaniu szerokiej narracji dotyczącej najnowszej historii. Traktując wraz ze świadkami dzieje najnowsze jako quasi-oczywistość, gdzie starczy jedynie zebrać fakty by wiedzieć już niemal wszystko pozostaje się niezrozumiałym dla innych i wyrażam, że obawę, że starsze pokolenia Polaków mogą wydać się niezrozumiałych dla najmłodszych pokoleń.


Bibliografia

O analogii między zdarzeniem literackim a zdarzeniem historycznym, w: Jerzy Kałążny: Opowiadanie historii w niemieckiej refleksji teoretycznohistorycznej i literaturoznawczej od oświecenia do współczesności Poznań 2003.

Kocka Jurgen: Powrót do narracji? Głos na rzecz argumentacji historycznej, W: Jerzy Kałążny: Opowiadanie historii w niemieckiej refleksji teoretycznohistorycznej i literaturoznawczej od oświecenia do współczesności Poznań 2003.

Reinhard Koselleck: Przedstawienie, zdarzenie i struktura w: Jerzy Kałążny: Opowiadanie historii w niemieckiej refleksji teoretycznohistorycznej i literaturoznawczej od oświecenia do współczesności Poznań 2003. s.292-304

Kleßmann Christoph:  Zeitgeschichte als wissenschaftliche Aufklärung, Aus Politik un Zeit Geschichte nr 51-52/53/54,23.12.2002

Topolski (1998) Jerzy:  Jak się pisze i rozumie historię. Tajemnice narracji historycznej.

Jedlicki Jerzy, O pamięci zbiorowej, Gazeta Wyborcza 26 – 27 VII 1997.

Assmann (1999) Jan:  Das kulturelle Gedächtnis. Schrift, Erinnerung und politische Identität in frühen Hochkulturen.

Orłowski (2002) Hubert:  Przemoc-tabu-trauma ofiar. Wokół najnowszej powieści Guentera Grassa.

Applery (2000) Joyce, Hunt Lynn, Jacob Margaret: Powiedzieć prawdę o historii, Przełożył Stefan Amsterdamski.

Assmann Adelaida, Ute Frevert (2000): Gechischtsvergessenheit, Geschichtsversessenheit.

Kula  (2002) Marcin: Nośniki pamięci historycznej.

Giddens Anthony:  Leben in einer posttradionalen Gesselschaft, w: Ulrich Beck, Anthony Giddens, Scott Lash, Reflexive Modernisierung. Eine Kontroverse. Frankfurt am Main 1996.


[1] E.Husserl: Zur Phaenomelogie der Intersubiektivitaet, Dritter Teil,  1929-1935, hg. I.Kerh, Haag 1973, Hua, t.XV., gdzie uczony podejmuje problem relacji między świadomością czasu jednostki a czasem jako zjawiskiem zycia społecznego i dziejowości. Wcześniej Husserl podjął problem samej świadomości czasu w Wykłady z fenomenologii wewnętrznej świadomości czasu.

[2] Reinhard Koselleck: Przedstawienie, zdarzenie i struktura w: Jerzy Kałążny: Opowiadanie historii w niemieckiej refleksji teoretycznohistorycznej i literaturoznawczej od oświecenia do współczesności Poznań 2003. s.293.

[3] „Historii przypisywano urząd sędziego oceniającego przeszłość oraz instruującego współczesnych, jak uczynić przyszłość użyteczną (…) niniejsza praca nie pretenduje do pełnienia takiej zaszczytnej funkcji – jej celem jest powiedzieć,  Leopold Ranke, Geschichte der romanischen und germanischen Völker von 1494 bis 1514 1824)

[4] Posługuje się tu arbitralnym rozróżnieniem narracja- dyskurs jakie obecne jest w ksiązce Michała Głowińskiego „Narratologia“

[5] Stąd zresztą próba Karla Jaspersa by rozumie dziejów ugruntować na założeniu jedności rodzaju ludzkiego i zarazem jedności, jaką stanowi teraźniejszość ludzkiej świadomosci. Patrz: Kal Jaspers: O źródle i celu historii Przełożył Józef Marzęcki. Kęty 2006.

[6] Christoph Kleßmann:  Zeitgeschichte als wissenschaftliche Aufklärung, w:  APuZ nr 51-52/53/54, 23.12.2002.

[7] Definicja Trutz von Trotha za: Hubert Orłowski Przemoc-tabu-trauma ofiar, Zeszyty Instytutu Zachodniego. Nr 30/ 2002

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s