Aktywne popieranie Ukrainy to polski interes narodowy

Pierwsze wypowiedzi Pani Premier Kopacz były interpretowane jako zmiana polityki rządu wobec agresji rosyjskiej na Ukrainę. Miałaby to być polityka bardziej ostrożna. Z pewnością odejście ministra Sikorskiego sprzyjało takim komentarzom. Próżno dziś rozważać, czy Pani Premier wyraziła się nie dość precyzyjnie czy też błędnie jej słowa interpretowano. Dalsze wypowiedzi zarówno Pani Premier jak i jej ministra Pana Schetyny  ujaśniły sprawę. Dziś minister Schetyna już atakowany przez prasę moskiewską za ostrość wypowiedzi.

W gruncie rzeczy nie należy też żałować, że takie wątpliwości przez moment powstały. Pani Premier Kopacz powiedziała m.in., że gdy chodzi sprawy na Wschodzie będzie miała na myśli przede wszystkim polskie interesy. I wtedy zakrzyknięto, jedni z rozczarowaniem inni z zadowoleniem – dystansuje się wobec Ukrainy. A przecież premier rządu w żadnej sprawie nie może pomijać polskich interesów. Na czym więc polegało nieporozumieni? Być może na istnieniu podejrzenia, że poparcie dla Ukrainy jest wynikiem polskiego idealizmu, a nie rzetelnej kalkulacji. Polacy mają skłonność  do podejrzewaniu siebie o brak rozsądku, a czasem o szaleńcze i samobójcze postępowanie. Dyskusja o powstaniu warszawskim 44 znakomicie to pokazuje. Podejrzenie więc mogło zaistnieć, że popieranie Ukrainy co prawda jest czymś szlachetnym ale lekceważącym realia, że popiera się Ukrainę kosztem polskich interesów. Nic jednak bardziej mylnego od takiego przypuszczenia.

Popieranie Ukrainy jest jak najbardziej w polskim interesie, bowiem jeśli Kijów przegra stracie z Moskwą będziemy mieli agresywnego Putina na nszej granicy. I będzie to Putin jeszcze bardziej agreswywny niż dziś, bowiem upewniony, że agresywność popłaca. Jego hasło przywrócenia imperium może obejmować objęciem znowu moskiewskimi wpływami Warszawy. Z tego punktu widzenia Kijów należy bezwględnie popierać i to niezależnie jak się ocenia wspólczesną Ukrainę, jako kraj potencjalnie bardziej przyjazny czy nieprzyjazny Polsce. Lepiej bowiem mieć za sąsiadów nawet niezbyt przyjaznych Ukraińców niż agresywnego Putina.

Czy możlwie jest jeszcze trzecie rozwiązanie, polegające na tym, że Ukraina zostanie podzielona i wtedy Polska też bedzie miała bufor od Rosji, a musi mieć obecnie prowadzić z Moskwą sporu o agresję w Donbasie. Trudno sobie jednak wyobrazić, że taka okrojona Ukraina mogłaby być państwem samodzielnym i prawdziwym buforem. Po drugie najpewniej byłaby państwem znacznie mniej przyjaznym Polsce, bowiem Ukraińcy nie mogli by zapomnieć Warszawie w jak trudnej sytuacji ich opuściła. W istocie pogląd taki głośić mogą naiwni lub powiedzmy to otwarcie rosyjscy agenci wpływu, którzy usiłują wcisnąc polskiej opinii publicznej takie niedorzeczności.

Nie trzeba być więc wcale być idelistą aby wspierać dzisiejszą Ukrainę. Jeśli ktoś z jakiś względów jest wobec Ukraińców podejrzliwy lub nie lubi, to niech robi to z zimnej kalkulacji i poczucia polskiego narodowego egoizmu. Trzeba przy tym zdawać sobie sprawę, jak wiele robi dziś putinowska propaganda, aby odegrać Ukraińcom sympatię wśród Polaków. Bowiem w sprawie ukraińsko-rosyjskiej dzisiaj polski idealizm wspiera i uzupełnia polski realizm.