W którą stronę pójdzie PiS?

Zdolność do rekonstrukcji rządu w połowie kadencji dowodzi trwałości formacji, jaką tworzy PiS. Zwiększa to  szanse na sukces wyborczy na jesieni 2019 czyli już za niecałe dwa lata. Koniunktura gospodarcza z dużą pewnością dotrwa do tego czasu. Krytyka opozycji polityki gospodarczej rządu, zbyt pospieszna i zapowiadająca od samego początku zawalenie się budżetu, straciła na razie na wiarygodności, wobec czego sukces, jaki Morawiecki będzie mógł sobie przypisać, błyszczeć będzie tym bardziej.

Nowy premier to nie tylko ekonomista, ale także polityk o silnie konserwatywnych przekonaniach – na co mniej zwraca się już uwagę, wobec jego fascynacji „innowacjami” – który Europę uważa za bezbożną a może i dekadencką, skoro chce ją „rechrystianizować”. Odsunięcie Macierewicza i jego ludzi stawia co prawda pytanie o stosunki premiera z prorokiem z Torunia, ale debiutancki występ premiera w Radiu  Marii każe domniemywać, że póki co sprawa jest otwarta.  Gdyby szło to w kierunku współpracy przy budowie „katolickiego państwa narodu polskiego” , może to zacząć budzić nawet zaniepokojenie części hierarchii kościelnej czy przypadkiem w Polsce nie tworzy się Kościół narodowy, co pachniało by już schizmą. Czym jest jednak konserwatyzm Morawieckiego, trzeba najpierw doświadczyć.

Premier Morawiecki może też stać się symbolem pokoleniowej zmiany  w polskiej polityce, co jest ważniejsze od samego pytania o sukcesję po Kaczyńskim. Prawdopodobne jest, że zanim on odejdzie, stanie się mentorem młodszej generacji polityków, takich jak Morawiecki, którzy będą chcieli kłaść trwałe fundamenty pod zdecydowaną konserwatywną czy nawet ultrakonserwatywną Polskę. Posiadanie politycznych następców musiało by być uznane za sukces Kaczyńskiego, niezależnie od tego, co kto sądzi o jego politycznych poglądach.  Taka możliwa perspektywa otwiera pytania, jakie barwy ten konserwatyzm może i będzie przybierał. Nie obojętne jak bardzo zabarwi się on autorytaryzmem, odnosić się będzie do idei europejskiej, jak bardzo ulegać będzie narracji Kremla o dekadencji i upadku Zachodu i jakie miejsce zechce on szukać dla Polski w świecie.

PiS będzie w najbliższym czasie, a nawet i średniej perspektywie cieszył się powodzeniem. Zasadnicze wady konserwatywnego projektu, jaki realizuje PiS odsłaniać będą powoli swoje braki, wobec narastania problemów demograficznych, zmiany koniunktury gospodarczej czy przezwyciężania przez Zachód wewnętrznego kryzysu. Wyłagodzenie sporu  z Brukselą wydaje się możliwie, choć nie będzie łatwe, bowiem kwestie praworządności i podziału władz to kamień węgielny Unii Europejskiej. Nawet jednak jeśli i to udałoby się przezwyciężyć, pozostanie kwestia euro, bez którego  Polska spychana będzie  na margines. Perspektywa polexitu, może być przy tym obecna, tym bardziej, że wpływ Kremla będzie w tej dziedzinie wciąż znaczący.

Sądzę, że Polska jest i pozostanie w części konserwatywna (co nie oznacza, że będzie to trwała  większość) i zasadniczym pytaniem jest, jaki będzie to konserwatyzm. Może on zawrzeć sojusz z prymitywnym nacjonalizmem albo być przed nim zabezpieczeniem. Może ześlizgnąć się w kierunku dyktatury albo przyczynić się do poszerzenia się aktywności obywatelskiej. Te kwestie są wciąż otwarte i nie mało zależy od opozycji. Konfrontowana jest i będzie z konserwatywnym projektem, cieszącym się trwałym poparciem co najmniej  jednej trzeciej społeczeństwa (przy wyższym obecnie poparciu dla PiS-u). Samo oburzenie nie wiele będzie opozycji dawać, tym bardziej jeśli zwolennicy projektu Polski liberalnej, popełnili tak wiele błędów, by przegrać wybory i utracić władzę. PiS-u nie da się pokonać, mówiąc jedynie, że jest on tak zły jak Ziobro  i tak karykaturalny jak Pawłowicz.  PiS-u nie można pokonać z pomocą populizmu,  manewrów w prawo czy w lewo albo „politycznych transferów”. Należy pokazać, czego chce się samemu i jaki projekt Polski się posiada i ten nowy projekt Polski liberalnej nie może być daniem odgrzewanym. Na rekonstrukcją rządu opozycja winna odpowiedzieć własną autokrytyczną refleksją, przygotowując się do sporu i dialogu polskiego liberalizmu z polskim konserwatyzmem.

Najbardziej zajadli przeciwnicy PiS twierdzą, że nowy rząd jest jeszcze gorszy od poprzedniego i nie pociesza ich nawet odejście Macierewicza. Bardziej wyrafinowani taktycy ogłaszają cząstkowe zwycięstwo, twierdząc, że do korekty zmusiła PiS opozycja. W szeregach zaś samego PiS są tacy, którzy głośno wyrażają żal po  byłym ministrze obrony i tacy, którzy cieszą się tylko, że słupki popularności wciąż pozostają na wysokim poziomie. Zmiana rządu ma poprawić relacje z Brukselą (temu ma służyć nominacja Czaputowicza i odwołanie Szyszki) i mówi się, że  przezwyciężono narastający konflikty wewnętrzny w PiS, choć bezpośredni winowajca konfliktu z Unią i antagonista Prezydenta Dudy minister Ziobro pozostaje na stanowisku.

Wszystko  jest więc dalej  możliwe. Pomylili się tylko ci zajadli opozycjoniści, którzy po nominacji premiera Morawieckiego głosili, że nic się zmieni i ci zwolennicy PiS-u, którzy twierdzili, ze żadne zmiany nie są wymagane.

Dokonana zmiana nie powinna być jednak oceniana tylko z punktu widzenia napiętych stosunków rządu z opozycją czy nawet rządu z Brukselą. Pierwsze pytanie brzmi, co owa zmiana zapowiadać  może dla Polski nie tylko w dniu bieżącym ale i na jutro.

 

 

Reklamy


Kategorie:Partie polityczne, polityka wschodnia

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: