„Islam należy do Niemiec” – wnioski dla Polski

Adam-Balce-foto-internet

W ostatnich kilku latach pogłębiła się integracja zróżnicowanej wspólnoty muzułmańskiej w Niemczech. Obywatele Niemiec wyznania muzułmańskiego weszli na szeroką skalę do głównego nurtu życia politycznego. Istnieją wszelkie przesłanki, że ta intergracja będzie kontynuowana w najbliższych latach – pisze w raporcie Akademii Europejskiej Krzyżowa Adam Balcer.

Sukcesy procesu integracji muzułmanów niemieckich niemal nie dostrzega się w Polsce. Dominuje przekonanie o fiasku tego procesu. W Polsce brakuje także refleksji na temat konsekwencji wzrostu obecności muzułmanów w niemieckim życiu politycznym na relacje polsko-niemieckie oraz możliwych pozytywnych skutków tego zjawiska dla spójności interesów Polski i Niemiec.

Niestety wysoki poziom niechęci do muzułmanów w polskim społeczeństwie oraz w rządzących elitach może stać się źródłem problemów w relacjach polsko-niemieckich. Może także w poważany sposób utrudniać zrozumienie współczesnych Niemiec.

Kryzys uchodźców wywołał w Polsce szeroką falę islamofobii opartej na przekonaniu, że przyjęcie muzułmanów stanowić by miało poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i spójności społecznej kraju. Muzułmanie w Europie budzą lęk i widzi się w nich w Polsce przede wszystkim jako potencjalnych terrorystów, przestępców i gwłcicieli, zaś ich integracja w całej Europie miała się rzekomo zakończyć się fiaskiem. Taka opinia dominuje w polskim społeczeństwie i mediach. Została ona wzmocniona przez bezprecedensowe wydarzenia sylwestrowe (kilkaset przypadków molestowania seksualnego kobiet i kradzieży w kilku miastach niemieckich, w tym szczególnie w Kolonii dokonanych przez nowo przybyłych imigrantów i uchodźców muzułmańskich). Niemal nie dostrzeżono w Polsce, że np. Turcy, stanowiący zdecydowną większość niemieckich muzułmanów i mieszkający od wielu lat w Niemczech nie byli zamieszani w te wydarzenia. Warto także przypomnieć, że nigdy wcześniej w Niemczech nie doszło do takich zdarzeń. Nie jest to przypadkowe, gdyż proces integracji społeczności muzułmańskiej postępuje, a nawet w ostatnich latach uległ przyspieszeniu. W sytuacji burzliwej dyskusji toczącej się obecnie w Niemczech na temat integracji nowych imigrantów jest niezwykle ważne, aby nie zapomnieć o tym fakcie.
Pomimo niezaprzeczalnych problemów z integracją muzułmanów, w Niemczech – najważniejszym sąsiedzie Polski- w ostatnich latach można zaobserwować zdecydowany wzrost ich obecności w głównym nurcie życia publicznego. W Polsce popularna jest obecnie opinia o nie znajomości polskich realiów w Niemczech. Jednak, bardzo ograniczona świadomość zjawiska postępującej integracji muzułmanów pokazuje, że wiedza w Polsce na temat Niemiec jest wciąż nie wystarczająca.

Obraz europejskich muzułmanów w Polsce

W debacie publicznej można często usłyszeć, że Polacy nie są tacy naiwni jak mieszkańcy zachodniej Europy i nie wpuszczą do Polski muzułmańskich uchodźców- islamskiego konia trojańskiego. Muzułmanie w Europie są bowiem w Polsce utożsamiani z zamachami terrorystycznymi, przestępstwami, gwałtami, zamieszkami i płonącymi przedmieściami, na które nie może wejść policja oraz żądaniem wprowadzenia szariatu. W Polsce niemal codziennie w mediach czyta się o fiasku polityki integracji, choć przebiega ona bardzo różnie w poszczególnych krajach, a nawet miastach Europy. To fiasko wynika z faktu, że europejscy muzułmanie są w Polsce przede wszystkim postrzegani jako kompletnie obcy kulturowo. W efekcie ich integracja jest uznawana za niemożliwą do realizacji. Taki stosunek do europejskich muzułmanów oznacza, że większość Polaków nie akceptuje ich jako współobywateli w ramach UE.
Teza o rzekomej porażce integracji muzułmanów w całej Europie pokazuje, że większość Polaków i rządzaca elita kultywuje uproszczony i jednoznacznie negatywny obraz islamu, który jest uogólniony na wszystkich europejskich muzułmanów traktowanych jako homogeniczna masa. Islam jest postrzegany przez wielu Polaków jako totalitarna cywilizacja stanowiąca śmiertelne zagrożenie dla Zachodu, gdyż dąży do jego podboju wszelkimi metodami. W rzeczywistości cywilizacja islamu jest tak zróżnicowaną i skłóconą wewnętrznie wspólnotą religijną na świecie, że aż trudno mówić o jednej cywilizacji. Bardzo jednoznaczne poglądy na temat europejskich muzułmanów prezentują dziennikarze i politycy, często pozbawieni elementarnej informacji, którzy nie potrafią powiedzieć jakie są dwa najważniejsze święta muzułmańskie czy też na czym polega różnica między sunnizmem i szyizmem. Krytykują Zachodnią Europę za brak wiedzy na temat naszego regionu, wydają się znać świetnie na wszystkim, także na sytuacji muzułmanów w Berlinie czy Kolonii.
Najbardziej zaskakujący jest fakt, że nie dostrzega się w Polsce położenia niemieckich muzułmanów żyjących tuż za miedzą, którzy nigdy nie przeprowadzili w Niemczech żadnego zamachu terrorystycznego i nie wywoływali żadnych zamieszek. Praktycznie nie ma refleksji czy w Niemczech nie zachodzi – przy pewnych trudnościach tego procesu – ich integracji oraz czy może być to zjawisko dotyczące spraw polskich również w pozytywnym sensie.
Muzułmanie w Niemczech
W Niemczech mieszka ponad cztery i pół miliona osób pochodzenia muzułmańskiego (nie uwzględniając uchodźców przybyłych w 2015 r.) o różnym stopniu identyfikacji z islamem i praktyki religijnej. Około dwie trzecie z nich pochodzi z Turcji, mając etniczne tureckie i w mniejszym stopniu kurdyjskie korzenie. Pozostali pochodzą przede wszystkim z Bałkanów, Iranu, Tunezji i Maroka oraz Afryki Zachodniej. Około 3/4 niemieckich muzułmanów jest sunnitami, a pozostali przede wszystkim należą do różnych odmian szyizmu. W przypadku osób pochodzących z Turcji mniej więcej połowa z nich posiada obywatelstwo niemieckie. Muzułmanie w Niemczech w zależności od pochodzenia etnicznego, klasowego i wyznaniowego oraz miejsca zamieszkania (różnorodne polityki integracyjne w poszczególnych landach i miastach) są w różnym stopniu zintegrowani w poszczególnych sferach życia społecznego, ekonomicznego i politycznego. Oceniając drogę jaką pokonali muzułmanie w Niemczech należy uwzględnić fakt, że startowali oni przeważnie z niższego poziomu (wykształcenie, sytuacja materialna) niż imigranci z Grecji, Włoch czy Hiszpanii.
Zwrócić trzeba przede wszystkim uwagę, że wspólnymi cechami społeczności muzułmańskiej w Niemczech jest:
-brak dużych gett charakteryzujących się wysokim poziomem przestępczości,
-brak napięć związanych z bolesną spuścizny kolonialną
-brak relatywnie większych islamistycznych środowisk ekstremistycznych pochodzenia imigranckiego (szczególnie w przypadku muzułmanów pochodzących z Turcji, Iranu i Bałkanów), gotowych do użycia przemocy.
Przez kilka dekad muzułmanie byli traktowani w Niemczech jako tymczasowi imigranci zarobkowi. Mieli małe szanse na uzyskanie niemieckiego obywatelstwa, co z pewnością nie sprzyjało integracji. Sytuacja zaczęła się zmieniać w XXI wieku. W 2000 r. nastąpiła liberalizacja zasad przyznawania obywatelstwa. Obecnie trwają prace nad dalszą liberalizacją tego prawa. Te zmiany postępują wraz z rosnącą akceptacją przez Niemcy własnej różnorodności. W tym kontekście bardzo symboliczne znaczenie, potwierdzające ten fenomen społeczny miała deklaracja „islam należy do Niemiec” kanclerz Angeli Merkel wygłoszona w styczniu 2015 r. Liberalizacja prawa obywatelskiego spowodowała, że od końca lat 90. XX wieku ponad sześciokrotnie wzrosła liczba osób pochodzących z Turcji, która uzyskała obywatelstwo niemieckie. W bardzo szybkim tempie i na wielką skalę włączyli się oni w życie polityczne, co jest istotnym dowodem potwierdzającym postępy integracji. W ciągu kilku lat Niemcy muzułmanie zdobyli zdecydowanie lepszą reprezentację w życiu politycznym niż udało się osiągnąć społecznościom muzułmańskim uprawnionym do głosowania przez kilkadziesiąt lat w innych krajach zachodnich, np. we Francji. Warto pamiętać, że muzułmanie mieszkają w olbrzymiej większości w Niemczech Zachodnich oraz Berlinie, dlatego ich obecność w życiu publicznym jest w rzeczywistości jeszcze większa, jeśli uwzględnimy tylko te landy. Cezurą był rok 2008, gdy współprzwodniczącym Zielonych został Cem Ozdemir. Dzisiaj politycy niemieccy o korzeniach muzułmańskich zajmują wysokie pozycję w Partii Socjaldemokratycznej (wiceprezes i sekretarz generalny) i Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej CDU (członek prezydium) i przewodniczącej klubu Die Linke (pół-Perska). Jeszcze bardziej znacząca jest ich reprezentacja w prezydiach partyjnych w landach, gdzie jest blisko 30 Niemców przede wszystkim pochodzenia tureckiego lub kurdyjskiego i w mniejszym stopniu arabskiego i perskiego (w tym współ-przewodniczący i wiceprzewodniczący partii).
Od 2008 r. zwiększyła się kilkakrotnie reprezentacja Niemców o korzeniach muzułmańskich w parlamentach landowych, w których zasiada ich ponad 40 osób. Osoby o korzeniach muzułmańskich przede wszystkim tureckiego są szefami frakcji w dwóch parlamentach landowych, wiceszefami klubów w trzech parlamentach i zasiadają w kierownictwie dwóch klubów parlamentarnych. Niemieccy muzułmanie zajmują także funkcje kierownicze w parlamentach landowych (jeden wiceprzewodniczący, pięciu członków prezydium parlamentów). Ten sam spektakularny wzrost reprezentacji politycznej nastąpił na poziomie lokalnym (np. rady miast). Już w 2011 roku w prawie 80 dużych miastach niemieckich politycy pochodzenia tureckiego i kurdijskiego stanowili prawie 40% radnych o korzeniach migracyjnych, choć osoby wywodzące się z Turcji stanowią tylko około 20% imigrantów.
W 2010 r. po raz pierwszy w historii Niemiec ministerem w rządzie landowym została muzułmanka Niemka pochodzenia tureckiego. Dziś w rządach landowych jest obecnie trzech ministrów pochodzenia muzułmańskiego. Jeden z nich pełni równocześnie funkcję wicepremiera.
Po wyborach w 2013 r. wzrosła prawie dwu i półkrotnie w porównaniu z 2009 r. reprezentacja osób o korzeniach muzułmańskich. W Bundestagu zasiada obecnie 16 osób o korzeniach tureckich i kurdyjskich (11), perskich (3) i senegalskich (1). W izbie wyższej zasiada obecnie 2 polityków pochodzenia muzułmańskiego (tureckiego i arabskiego). W 2013 roku wydarzył się kolejny precedens. Po raz pierwszy w historii Niemiec osoba pochodzenia tureckiego została powołana na stanowisko ministra w niemieckim rządzie federalnym.
W Polsce muzułmanów postrzega się często jako żelazny elektorat lewicy nie dostrzegając, że zaczynają oni coraz częściej głosować na prawicę. Wzrost poparcia wśród niemiecko-tureckich wyborców dla CDU i rosnąca obecności polityków niemiecko-tureckich w tej partii jest prawdopodobnie najsilniejszym wskaźnikiem trwającego procesu integracji. Pierwszym w historii ministrem na poziomie landowym, pochodzącym ze społeczności tureckiej była polityk CDU. W 2013 roku, po raz pierwszy, Niemka pochodzenia tureckiego została wybrana do Bundestagu z listy CDU. W parlamentach krajowych (czterech posłów do niedawno pięciu- przejście do biznesu) oraz w kierownictwie partii na poziomie landowym (pięć osób) jest nawet lepiej. Według niektórych szacunków poparcie elektoratu niemiecko-tureckiego dla CDU (z wyłączeniem małych partii tureckich) w wyborach 2013 roku wzrosło do prawie 25% (wcześniej około 10%). Pryncypialna pozycja Angeli Merkel w sprawie kryzysu uchodźców i jej pozytywne wypowiedzi na temat muzułmanów w Niemczech prawdopodobnie doprowadzą do znacznego wzrostu poparcia CDU przez elektorat niemiecko-turecki w następnych wyborach. Znamiennym faktem jest wyraźna nadreprezentacja kobiet wśród polityków niemiecko-tureckich. Prawie 60% posłów niemiecko-tureckich w Bundestagu stanowią kobiety.
Wnioski dla Polski
Proces integracji muzułmanów w życiu publicznym Niemiec jest ważny dla relacji polsko-niemieckich. Polska polityka wobec Niemiec powinna uwzględniać postępująca integrację muzułmanów w życiu politycznym Niemiec. Im więcej będzie polityków pochodzenia muzułmańskiego w niemieckiej polityce tym bardziej problematyczna i konfliktogenna może być islamofobia powszechna w społeczeństwie polskim i w ramach elity rządzącej. Co więcej, integracja muzułmanów w życiu politycznym Niemiec może mieć pozytywny wpływ na sprawy polskie, z czego niemal nikt w Polsce nie zdaje sobie sprawy. Politycy pochodzenia tureckiego w Niemczech są znacznie częściej niż niemiecki main stream polityczny pozbawieni sentymentów lub powiązań biznesowych z Rosją. Na przykład, proporcjonalnie najwięcej polityków o korzeniach muzułmańskich jest w partii Zielonych, które to ugrupowanie ma najbardziej krytyczne podejście do Rosji ze względu na swoje wyczulenie na prawa człowieka. Jego wejście po następnych wyborach w koalicję z CDU byłoby optymalnym scenariuszem dla Polski. Z drugiej strony w przypadku powstania koalicji Zielonych z SPD i Die Linke, ta pierwsza formacja- która prawdopodobnie kierowałby MSZ jak w czasach koalicji (1998-2005)- mogłaby wpływać moderująco na politykę zagraniczną Niemiec w sytuacji zbyt pro-rosyjskiego stanowiska lewicowych partnerów koalicyjnych. Dla zrozumienia postawy Zielonych ważny jest także kontekst kulturowy. Cem Ozdemir lider Zielonych wymieniany od lat jako poważny kandydat na szefa MSZ wywodzi się z Kaukazu (Czerkiesja), na którym Rosja dokonała nie raz ludobójstwa na miejscowych muzułmanach. Nie przypadkiem Ozdemir napisał wstęp do pierwszej w Niemczech monografii na temat ludobójstwa na Czerkiesach, którego 150 rocznicę obchodzono w 2014 r.
Brak świadomości postępującej integracji muzułmanów niemieckich w Polsce jest związany z bardzo negatywnym wizerunkiem islamu bez którego przezwyciężenia trudno sobie wyobrazić właściwe zrozumienie przez polskie elity polityki wewnętrznej Niemiec. Niestety istnieje poważne zagrożenie, że islamofobia części polskiej elity rządzącej przyczyni się do postrzegania integracji muzułmanów jako przejawu islamizacji Niemiec i zagrożenia dla Polski.
(Adam Balcer)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s