Marsz nacjonalistów to teraz problem dla PiS

Na  marsz „niepodległości” a właściwie nacjonalistów należy patrzeć w kontekście nowej sytuacji politycznej. Dawniejsze marsze skierowane były przeciw rządom PO. Tego rządu już teraz nie ma. Z dużym prawdopodobieństwem duża część uczestników marszu to także wyborcy PiS, choć ci bardziej zradykalizowani i o bardziej nacjonalistycznym nastawieniu. Poparli PiS, uwiedzenie po trosze antyliberalną retoryką i chęcią obalenia PO. Ich koledzy o bardzo podobnych poglądach głosowali jednak na Kukiz’15, gdzie odnajdywali znajome postawie z ugrupowań nacjonalistycznych.

PiS wiele naobiecywał, z czego jeśli nie zawali budżetu państwa nie będzie się mógł wywiązać w szerszym zakresie. Z prawicy już rozpoczął się atak na rynkowo nastawionych ministrów od gospodarki i finansów ministrów nowego rządu (zanim jeszcze rozpoczęli urzędować). PiS wbrew stereotypom upowszechnianym przez GW nie jest w całości endecki. Jest raczej podzielony na „endeków” i „piłsudczyków” (o ile te archaiczne określenia coś znaczą). I PiS może mieć kłopot ze swoimi endekami. jeśli zacznie ich przyciągać Kukuz’15, gdzie zainstalowały się ugrupowania skrajnie nacjonalsityczne.

Efektem takiego procesu może być powstanie w Polsce sytuacji podobnej do węgierskiej, gdzie Fidesz znajduje się pod naciskiem skrajnej prawicy, jakim jest partia Jobbik (jej powiązania z Moskwą i duginizmem nie ulegają wątpliwości).
Do roli „polskiego Jobbiku”  doskonale nadaje się partia Kukiz’15 (a moskiewski trolling będzie temu pomagał, co jak wydaje już czyni). Łatwo o uzasadnienie.
– ideologia Kukiz’15 jest mętna, antysystemowa, trafiająca najlepiej do młodego i mało wykształconego odbiorcy (np. w zakładach karnych partia zyskała znaczącą większość tamtejszych głosów).
– Już dzisiaj środowisko to jest antyukraińskie i anty-EU z ogólnikowym hasłem walki z systemem
– Jest w niej grupa „narodowców”, którą posiada już kontakty z Jobbikiem.
– Potencjalny zwolennik Kukiz’15 to człowiek młody (w przedziale wieku 18-25), a a więc często bezrefleksyjnie używający internetu i poddatny na wpływ. Może on być „wdzięcznym obiektem” działań trollingowych.
Ataki (hejtując) na  PiS mogą odciągać  bardziej prawicowego wyborcy od tej partii.  Slogany takiej krytyki są już dzisiaj widoczne – „niedotrzymywania przez PiS” obietnic wyborczych, a przez twierdzenie, że jest taki sam jak PO czyli jest częścią „systemu”. Przegrana PO prezentowana jest jako tylko pierwszy etap walki, a drugim etapem ma być usunięcie drugiego filaru systemu jakim jest PiS.
Tegoroczny marsz nacjonalistów to więc pierwsza próba sił między PiS a opozycją z prawa.

2 thoughts on “Marsz nacjonalistów to teraz problem dla PiS

  1. Pisząc o atakach z prawicy na rynkowo nastawionych ministrów, jak mniemam, ma pan profesor na myśli serię polemicznych tekstów na jednym z przychylnych nowej władzy portali. Jak każda koteria, środowisko prawicy ma swoje grupy interesu i lobbies, tak więc by zrozumieć podłoże tejże krytyki poza dokładnym przestudiowaniem wspomnianych publikacji, konieczne jest również zwrócenie uwagi na autorów tychże. Jeśli to zrobimy, dowiemy się że: pytania panu Morawieckiemu (bo przede wszystkim w tej nominacji rzecz) stawia pan Maciej Pawlicki – lider jednej z organizacji frankowiczów, a w ostatnich wyborach kandydat z list PiS w okręgu warszawskim. Mamy więc do czynienia z przedstawicielem tej, licznej na prawicy grupy, która z dużą dozą nieufności podchodzi do sektora bankowego (strach ten wzmacniają pochwały działu ekonomicznego Gazety Wyborczej) i obawia się, że rząd na który czekali nie będzie tak zdecydowany i stanowczy wobec „okradających Polskę banksterów” jak zapowiadał. Kolejny tekst popełnił Janusz Szewczak, główny ekonomista kas oszczędnościowych SKOK. Sytuacja analogiczna.

    Co się tyczy struktury elektoratu, wyróżniam kilka grup zwolenników, a mówiąc ściślej: wyborców Zjednoczonej Prawicy. Liczną (jeżeli nie najliczniejszą) jest ta, której obsada resortów gospodarczych nie spędza (mówiąc delikatnie) snu z powiek. Żywo interesują się nominacjami w ministerstwie sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i służbach specjalnych (przy okazji – jak ocenia pan nominację dla pana Antoniego Macierewicza?). Kręgosłupem państwa, będąc w posiadaniu którego można walczyć „ze zżerającymi państo patologiami III RP” (swoją drogą, to ciekawe że zainteresowania tej grupy w stu procentach pokrywają się z zainteresowaniami lidera). Nurt czystego, ideologicznego socjalizmu/solidaryzmu, o którym pomyślałem czytając pańskie słowa o ataku z prawicy na ministrów powołanych do resortów gospodarczych – to grupa z kolei, mam przeczucie graniczące z pewnością – najmniej liczna, mimo, że poparcie dla proponowanych przez PiS reform rynku pracy i poczucie niesprawiedliwości transformacji jest w elektoracie pisowskim bardzo popularne (choć podkreślam – moje obserwacje są czysto intuicyjne, a ostatnie wybory zdezaktualizowały każdą tezę, powtarzaną od lat przez politologów jak chociażby tę, o szklanym suficie). Ta grupa wyborców zagłosuje jednak na partię JK niezależnie od tego, czy MF będzie prof. Gilowska, Stanisław Kluza czy Paweł Szałamacha. Ludzi, takich jak Ryszard Bugaj, dla których kluczowym jest realizacja lewicowego programu gospodarczego można by zapewne policzyć na palcach jednej ręki.

    Jeśli chodzi o obietnice. Kryterium stażowe miast prostego powrotu do starego systemu to koszt 9,5 miliarda, rozłożona na pięć lat podwyżka kwoty wolnej o tysiąc złotych rocznie – 19, wzrost wydatków na armię i ochronę zdrowia – łącznie około 75 mld. Uszczelniając VAT, nowelizując CiT, wprowadzając podatki od sklepów wielkopowierzchniowych i transakcji finansowych – budżet się spina.

    Co do ewentualnego odpływu wyborców deklarujących antysystemowość – myślę, że ten schemat nie ma zastosowania w przypadku PiS (inny profil wyborcy) i dotyczy tylko typowych, sezonowych partii protestu (PiS wytrzymał osiem lat w opozycji); realne wydają mi się jednak przepływy w kontekście relokacji uchodźców (na prawo już nie tylko sama ściana).

  2. Pisząc o atakach z prawicy na rynkowo nastawionych ministrów, jak mniemam, ma pan profesor na myśli serię polemicznych tekstów na jednym z przychylnych nowej władzy portali. Jak każda koteria, środowisko prawicy ma swoje grupy interesu i lobbies, tak więc by zrozumieć podłoże tejże krytyki poza dokładnym przestudiowaniem wspomnianych publikacji, konieczne jest również zwrócenie uwagi na autorów tychże. Jeśli to zrobimy, dowiemy się że: pytania panu Morawieckiemu (bo przede wszystkim w tej nominacji rzecz) stawia pan Maciej Pawlicki – lider jednej z organizacji frankowiczów, a w ostatnich wyborach kandydat z list PiS w okręgu warszawskim. Mamy więc do czynienia z przedstawicielem tej, licznej na prawicy grupy, która z dużą dozą nieufności podchodzi do sektora bankowego (strach ten wzmacniają pochwały działu ekonomicznego Gazety Wyborczej) i obawia się, że rząd na który czekali nie będzie tak zdecydowany i stanowczy wobec „okradających Polskę banksterów” jak zapowiadał. Kolejny tekst popełnił Janusz Szewczak, główny ekonomista kas oszczędnościowych SKOK. Sytuacja analogiczna.

    Wyróżniam kilka grup zwolenników, a mówiąc ściślej: wyborców Zjednoczonej Prawicy. Liczną (jeżeli nie najliczniejszą) jest ta, której obsada resortów gospodarczych nie spędza (mówiąc delikatnie) snu z powiek. Żywo interesują się nominacjami w ministerstwie sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i służbach specjalnych (przy okazji – jak ocenia pan nominację dla pana Antoniego Macierewicza?). Kręgosłupem państwa, będąc w posiadaniu którego można walczyć „ze zżerającymi państo patologiami III RP” (swoją drogą, to ciekawe że zainteresowania tej grupy w stu procentach pokrywają się z zainteresowaniami lidera). Nurt czystego, ideologicznego socjalizmu/solidaryzmu, o którym pomyślałem czytając pańskie słowa o ataku z prawicy na ministrów powołanych do resortów gospodarczych – to grupa z kolei, mam przeczucie graniczące z pewnością – najmniej liczna, mimo, że poparcie dla proponowanych przez PiS reform rynku pracy i poczucie niesprawiedliwości transformacji jest w elektoracie pisowskim bardzo popularne (choć podkreślam – moje obserwacje są czysto intuicyjne, a ostatnie wybory zdezaktualizowały każdą tezę, powtarzaną od lat przez politologów jak chociażby tę, o szklanym suficie). Ta grupa wyborców zagłosuje jednak na partię JK niezależnie od tego, czy MF będzie prof. Gilowska, Stanisław Kluza czy Paweł Szałamacha. Ludzi, takich jak Ryszard Bugaj, dla których kluczowym jest realizacja lewicowego programu gospodarczego można by zapewne policzyć na palcach jednej ręki.

    Jeśli chodzi o obietnice. Kryterium stażowe miast prostego powrotu do starego systemu to koszt 9,5 miliarda, rozłożona na pięć lat podwyżka kwoty wolnej o tysiąc złotych rocznie – 19, wzrost wydatków na armię i ochronę zdrowia – łącznie około 75 mld. Uszczelniając VAT, nowelizując CiT, wprowadzając podatki od sklepów wielkopowierzchniowych i transakcji finansowych – budżet się spina.

    Co do ewentualnego odpływu wyborców deklarujących antysystemowość – myślę, że ten schemat nie ma zastosowania w przypadku PiS (inny profil wyborcy) i dotyczy tylko typowych, sezonowych partii protestu, a PiS wytrzymał osiem lat w opozycji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s