Eugeniusz Bilonozhko: Ukraińki Lwów i Polski Breslau

Ukraińki Lwów i Polski Breslau
Historia-obiektywna, pamięć subiektywna. Właśnie takie może być hasło Kongresu lokalnych historyków, który został zorganizowany przez Europejską Akademię w Krzyżowej.
Pamiętamy i przywołujemy przyjemne momenty, opowiadamy o sukcesach przeszłości, jednak bardzo rzadko ośmielamy się mówić o niej prawdę.
Osobista historia miasta, rodziny, budynku zawsze zostanie osobistą. Mało kto chce rozmawiać o gwałtach, czy zabójstwach, które zdarzyły się w miejscu, gdzie mieszka. Lokalna historia- to newralgiczny punkt w historii ogólnej obojętnie, jakiego państwa. Patetyzm historii ogólnej zawsze dzieli się na rutynowe przestępstwa.
Zmiany granic w XX wieku narodziły nowych mieszkańców w starych budynkach. Bujne głowy z prawego rzędu myślą o rewizji, pragmatycy chcą synchronizować proces historyczny i nadać mu sens. My narzekamy na braki ukraińskiej szkoły, a polscy uczeni zazdroszczą lekcji „Historia ojczystego kraju”. Jednak i w polskich i ukraińskich szkołach uczą historii izolowanej od globalnych procesów. Szkolny program opiera się na historii państw, ale zapomina o lokalnych wydarzeniach.
Dolny Śląsk to szczególny obszar, miejsce, gdzie miały osiedlić się amputowanie kresy. Polski Lwów stał się ukraińskim, tak samo, jak niemiecki Breslau stał się polskim Wrocławiem, a ukraiński Donieck rosyjskim Donieckiem.
Ziemie odzyskane – umowna nazwa dla dawnego terytorium Trzeciej Rzeszy, duża ich część została przydzielona Polsce wskutek Konferencji poczdamskiej i jałtańskiej w 1945 roku oraz na skutek dwustronnych umów z ZSRR w latach 1945-1956.
Spacerując ulicami Szczecina lub Świnoujścia można dojść do ulicy Słowiańskiej, Piastowskiej lub Władysława Chrobrego nie znajdując żadnej nazwy z czasów Bismarca, czy Katarzyny II. Zachodnie ziemie, a konkretniej niemieckie miasta i budynki stały się schronieniem dla Ukraińców podczas Akcji Wisła oraz dla Polaków ze Stanisławowa, Drohobycza, Stryja, Łucka, Tłustego/Towstego i setek innych miast i wsi z terytorium zachodniej Ukrainy. Przez 70 lat Stalin przesiedlał miliony obywateli Ukrainy.
Otrzymując w spadku niemiecki Wrocław i Szczecin Polacy nie spieszyli się z ich odbudową, niemieckie mogiły uległy zniszczeniu, a pomniki kultury niemieckiej niszczały.
Otrzymując w spadku polskie miasta na zachodniej Ukrainie, Ukraińcy równie skutecznie powtórzyli wyczyny Polaków w zachodniej Polsce.
Główna cecha: współcześnie Polacy nie boją się mówić o swoich pomyłkach i chcą nauczyć się lokalnej historii, starają się obalić mit odwiecznej polskości w zachodniej części kraju. Na Ukrainie wszystko odwrotnie. W Białej Cerkwi Kościół Jana Chrzciciela nie jest uważany za świątynię, a miejsce pochówku Branickich, dlatego nie może być oddany we własność parafii. Analogiczna sytuacja dotyczy świątyni św. Mikołaja w Kijowie, którą wybudowano za pieniądze mniejszości polskiej z Kijowa na początku XX wieku. W XXI wieku stała się własnością państwa. Wspominać o polskości w zachodniej Ukrainie nie warto, od razu powiedzą, że rewizjonista.
Lokalna historia pełna tragedii i wspomnień, jest zawsze żywa. Na pewno właśnie dlatego polityka historyczna skupia się na wydarzeniach o dużej skali i wielkich datach zapominając przy tym o miejscowym kolorycie i tym, że do 1861 roku w miastach prawobrzeżnej Ukrainy żyli tylko Polacy i Żydzi.
Tekst ukraińskiego dziennikarza Eugeniusza Bilonozhka powstał jako refleksja związana z konferencją „Wielka/mała historia” jaka miała miejsce w Akademii Europejskiej Krzyżowa w dn.18-19 marca 2015 poświęconej historii lokalnej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s