Marcin Rey: ZŁE SKŁONNOŚCI I ŹLI ZNAJOMI KSIĘDZA ISAKOWICZA-ZALESKIEGO

Powszechnie znana jest postać księdza Isakowicza-Zaleskiego z Krakowa, głównego animatora środowisk sprzeciwiających się wsparciu Ukrainy w imieniu pamięci ofiar rzezi Wołyńskiej. Ksiądz Isakowicz-Zaleski bardzo się zawsze pilnował, by zachować wizerunek osoby powodowanej odruchem sumienia. Ale tym razem stracił czujność.
24 listopada na swoim profilu Facebook ksiądz Isakowicz-Zaleski przytoczył z nieskrywaną aprobatą jawnie antysemicką wypowiedź niejakiego Eugeniusza Lubańskiego, jakoby Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko był w rzeczywistości żydem o nazwisku Walcman. Wpisuje się ona w lansowane od paru tygodni nowe motto propagandy moskiewskiej o tym, że wszyscy Ukraińcy to potomkowie Chazarów, czyli w rzeczywistości – żydami. Ma to spowodować zaprzęgnięcie całego potencjału antysemityzmu do zwalczania poparcia dla Ukrainy (dokument nr 1 – te odnośniki odsyłają do pełnego tekstu

—————————
Strona https://www.facebook.com/marcinrey/posts/10203222824555985 zawiera tekst wraz odnośnikami zasygnalizowanymi tutaj jedynie wpisem w nawiasach dokument 1, 2 … Zarazem Autor (wraz ze mną) prosi każdego czytelnika zgadzającego się z nim o maksymalne dalsze udostępnianie całego albumu WRAZ Z TEKSTEM. Będę też wdzięczny za przekazanie materiału Waszym znajomym dziennikarzom, z prośbą o zajęcie się sprawą w świetle przytoczonych faktów.

———————————-
Kim jest Eugeniusz Lubański? Dotychczas znany był niektórym jako komentator Radia Maryja. Jednak uważniejsza kwerenda wskazuje, że jest polakiem (mała litera zamierzona) urodzonym w Rosji, którego nazwisko brzmi Tuzow albo Tuzow-Lubański. Człowiek ten jest ogarnięty jednocześnie antysemityzmem i antyukraińskością, a jednak mieszka w Kijowie. Jest niezwykle aktywnym propagandzistą, którego działalność pozornie patriotyczna jest zbieżna z interesem rosyjskim, jakim jest wbijanie jak najgłębiej klina między Polskę a Ukrainę. Tuzow alias Lubański publikuje rozliczne artykuły zawsze na ten sam obsesyjny temat żydów, którzy opanowali banderowską Ukrainę (dokument nr 2), bardzo często na portalu „Kronika Narodowa”. Sam podaje na swoim profilu, że tam pracuje w charakterze redaktora (dokument nr 3).
Czym jest portal Kronika Narodowa? Jest to portal, w którym swoje treści publikują nie tylko organizacje endeckie z głównego nurtu Ruchu Narodowego, na przykład Młodzież Wszechpolska czy Obóz Narodowo-Radykalny, lecz także najbardziej skrajne, w większości przypadków prorosyjskie organizacje nacjonalistyczne takie jak Katolicki Instytut Narodowo-Rojalistyczny Christus Rex, Klub Zachowawczo-Monarchistyczny Adama Wielomskiego i szereg innych. Bardzo wiele wskazuje na to, że Kronika Narodowa jest finansowana przez słynnego Jana Kobylańskiego, Prezesa Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej USOPAŁ.
Najważniejszy jest tu jednak Obóz Wielkiej Polski, który poprzez swoje stowarzyszenie jest właścicielem portalu Kronika Narodowa. Dowodzi tego informacja opublikowana na stronie tej organizacji o spotkaniu w tej sprawie w norweskim Oslo, gdzie mieszka szereg czołowych działaczy Obozu Wielkiej Polski, w tym jej przewodniczący Dawid Berezicki i wiceprzewodniczący Seweryn Bosek (dokument nr 4).
Dodatkowym potwierdzeniem, że Eugeniusz Tuzov nie konfabuluje, że jest redaktorem w Kronice Narodowej jest na pozór nieistotny szczegół: w słowo „redaktor” na jego profilu wkradła się norweska, przekreślona litera „ø”: „Redaktør” zamiast „Redaktor”. Należy zakładać, że po nominacji na spotkaniu w Oslo edytował swój profil korzystając z komputera z zainstalowaną norweską czcionką i się pomylił (dokument nr 5). Są więc wystarczające poszlaki do przyjęcia, że polecany przez księdza Isakowicza-Zaleskiego Tuzow alias Lubański jest funkcjonariuszem Obozu Wielkiej Polski.
Obóz Wielkiej Polski jest organizacją całkowicie nacjonalistyczną, antysemicką i zupełnie otwarcie prorosyjską. Na tle jej podobnych wyróżnia się jednak fascynacją przemocą i przygotowaniami do podjęcia walki zbrojnej. W 2012 i 2013 roku była współorganizatorem tzw. słowiańskich patriotyczno-wojskowych obozów w Moskwie, wraz z szeregiem innych organizacji nacjonalistycznych ze Słowacji, Serbii a przede wszystkim – z Rosji. Były to szkolenia wojskowe prowadzone zgodnie ze sztuką walki rosyjskiego Specnazu (dokumenty nr 6 i nr 7). Nie ma raczej wątpliwości, że podczas tego szkolenia nie ograniczono się do biegów przełajowych czy walki nożem, lecz także ćwiczono strzelanie. Sugerują to dość jednoznacznie ilustracje i filmy zachowane w Internecie. Tegorocznej edycji obozu jednak nie było. No bo po co? Przecież już jest wojna na Ukrainie. Nie ma sensu się wygłupiać ze ślepakami w podmoskiewskich borach, kiedy można postrzelać z ostrej amunicji do żywych Ukraińcow.
Na ubiegłoroczne szkolenie zgłosiło się wiele działaczy Obozu Wielkiej Polski, w tym Ci z Norwegii, a zwłaszcza jeden bardzo znany znajomy Pana Eugeniusza Tuzowa-Lubańskiego: Dawid Hudziec (dokument nr 8). Dawid Hudziec jest szeroko znany opinii publicznej jako „polski najemnik” walczący w Donbasie. W istocie jednak jest kimś innym i dużo ważniejszym. Podobnie jak Mateusz Piskorski czy Bartosz Bekier jest wysoko postawionym funkcjonariuszem nacjonalistycznej międzynarodówki kontrolowanej przez rosyjskie służby.
Dawid Hudziec nie uczestniczy już w walkach – do takich rzeczy zatrudnia zagubionych ćwierćinteligentów, takich jak drugiego ze znanych najemników, upośledzonego psycho-społecznie Dariusza Lemańskiego (po którym zresztą słuch zaginął). Hudziec jest stworzony do wyższych celów. Uważa się za dziennikarza. Prowadzi z Doniecka polskojęzyczną wersję portalu Noworossia News, wymieniając obfitą korespondencję internetową z jednym z redaktorów Głosu Rosji Polska, Cyprianem Darczewskim. Jest też znajomym redaktora „Rosyjskiego Kurieru Warszawy” i korespondenta rosyjskich mediów w Polsce Władimira Kirianowa… Nie jestem w stanie ustalić, czy za czynny udział w walkach w Donbasie po stronie rosyjskiej jest ścigany w Polsce. Na pewno powinien.
Pikanterii tym znajomościom księdza Isakowicza-Zaleskiego dodają zapatrywania religijne towarzystwa, z którym obcuje ten bądź co bądź ksiądz Kościoła Katolickiego. Większość działaczy Obozu Wielkiej Polski przynależy do schizmatycznego odłamu Kościoła, tzw. sedewakantystów, którzy uważają, że od soboru Watykan II Tron Piotrowy pozostaje nieobsadzony, a późniejsi papieże są uzurpatorami. Ich liderem jest „ksiądz” Rafał Trytek, chyba z Krakowa, związany także z Narodowym Odrodzeniem Polski Katolickim i Instytutem Narodowo-Royalistycznym Chrustisu Rex (szumna nazwa, w rzeczywistości jest to banda rozmodlonych co prawda, ale agresywnych skinheadów) (dokument 10). Z drugiej strony Dawid Hudziec, podobnie jak wiele jego znajomych w Donbasie, Rosji i Polsce, przejawia częste w środowiskach panslawistycznych zainteresowanie rodzimowierstwem, czyli pogaństwem odwołującym się do tradycji starosłowiańskich. Przynależność religijna Tuzowa alias Lubańskiego, znajomego księdza Isakowicza-Zalewskiego, nie jest mi znana.
Naturalnie nie twierdzę, aby księdza Tadeusza łączyło z Noworosją coś więcej, niż zdumiewająca tolerancja dla takich poglądów. Jednak Tuzow alias Lubański nie jest jedynym bardzo podejrzanym znajomym księdza Isakowicza-Zaleskiego. Wokół niego powstał istny dwór złożony z postaci podobnego autoramentu, które prowadzą całą kampanię antyukraińską, której ksiądz Isakowicz-Zalewski jest gwiazdą. Są to przeważnie polscy nacjonaliści, ale także, nierzadko, po prostu Rosjanie albo obywatele Federacji Rosyjskiej polskiego pochodzenia. Prowadzą dziesiątki grup dyskusyjnych i stron internetowych. Są na tyle wpływowi, że potrafią zgromadzić wokół siebie dziesiątki tysięcy zwolenników. Czy ksiądz Isakowicz-Zaleski nimi świadomie dowodzi, czy jest przez nich wykorzystywany, jest pytaniem otwartym.
Działalność środowiska skupionego wokół księdza Isakowicza-Zalewskiego oddala, a nie przybliża rozliczenie zbrodni ukraińskich nacjonalistów podczas drugiej wojny światowej. Droga do tego nie prowadzi przez rzucenie Ukraińców na kolana przez Putina i oddanie Lwowa Polsce przez Rosję, co nagminnie można przeczytać na stronach i forach dyskusyjnych zwolenników księdza Isakowicza-Zaleskiego (dokument nr 10). Ich działalność nie tylko jest na rękę nowemu imperializmowi rosyjskiemu, lecz w sposób obrzydliwy instrumentalizuje ofiary rzezi wołyńskiej, uniemożliwiając ich należyte upamiętnienie. Uważam ich za lustrzane odbicie najgorszych nacjonalistów ukraińskich, których liczebność wyolbrzymiają i piętnują, próbując wbrew oczywistym faktom przyprawić całej Ukrainie nazistowską gębę. Kiedy jakaś kolejna sfabrykowana wrzutka się pojawi rano na RIA Nowosti, wieczorem już jest na wszystkich portalach „kresowych”.
Należy się spodziewać, że spin-doktorzy doradzający słabemu rządowi Pani Premier Kopacz, łasego na każdy ułamek procenta spadającego poparcia, zwracają uwagę na część opinii publicznej zarażoną tą szkodliwą propagandą. Może to wpływać na to, że nadal brak decyzji o udzieleniu Ukrainie konkretnej pomocy, o którą się zwraca, czyli dostaw polskiej broni. Ta sytuacja jest dramatem dla każdego, który ideę Rzeczypospolitej Trojga Narodów nie odłożył do lamusa.
Sprawa jest dla mnie przykra także dlatego, że ksiądz Isakowicz-Zaleski pochodzi z Krakowa, gdzie jego reputacja w środowisku antykomunistycznym, z którym się identyfikuję, jest zbudowana na jego dzielnej postawie w czasie stanu wojennego i późniejszych latach. Ksiądz Isakowicz-Zalewski uważa się za patriotę polskiego i jest księdzem Kościoła Katolickiego. Propagowanie nienawiści etnicznej przeciwko narodowi ukraińskiemu, a teraz, jak się okazuje, antysemityzm, to dla katolika i nie tylko grzech poważny.
Na to są paragrafy zarówno w prawie świeckim, jak i w prawie kanonicznym. Podziwiałem i solidaryzowałem się z księdzem Isakowiczem-Zaleskim, kiedy walczył o lustrację w Kościele i spotykał się w związku z tym z ograniczeniami nakładanymi przez hierarchię kościelną. Teraz jednak oczekiwałbym od władz państwowych, w tym od służb zajmujących się bezpieczeństwem Państwa, by szczegółowo przyjrzały się otoczeniu księdza, a od władz kościelnych, by ostatecznie i skutecznie nakazały mu milczenie. Ta szkodliwa dla polskiej Racji Stanu dywersja musi się skończyć, aby rozliczenie zbrodni wołyńskiej będące warunkiem pełnego pojednania polsko-ukraińskiego stało się wreszcie faktem, a imperializm rosyjski został zatrzymany wspólnymi siłami naszych bratnich narodów.
Marcin Rey
– – –
Dodatek 1:
Warto zauważyć, że Obóz Wielkiej Polski posiada także swoją własną podstronę w portalu neon24.pl (dokument nr 11), powstałego z przekształcenia „Nowego Ekranu”, którego założycielem był Ryszard Opara, biznesmen polsko-australijski, według wielu doniesień związany z peerelowskimi Wojskowymi Służbami Wewnętrznymi. Jego wspólnikiem w tym przedsięwzięciu był między innymi Artur Zawisza oraz córka generała Tadeusza Wileckiego.
– – –
Dodatek 2:
Przedstawiciele Obozu Wielkiej Polski wystąpili 11 listopada 2014 roku podczas pikiety w Krakowie zorganizowanej przez Falangę, którą kieruje Bartosz Bekier. Po spaleniu flagi NATO pod konsulatem amerykańskim demonstranci przyszli zakłócać koncert patriotyczny przy Krzyżu Katyńskim (dokument nr 12). Oprócz flag Donbasu powiewała też flaga georgijewska w czarno-pomarańczowe paski, symbol wspólnoty Rosjan na świecie „Ruskiego Miru”, którą dzierżył Kornel Sawiński, jeden z przedstawicieli w Polsce w ruchu eurazjatyckiego Aleksandra Dugina. Przemawiał Tomasz Jankowski z Samoobrony. Była nawet delegacja Komunistycznej Młodzieży Polski z czerwonymi flagami z sierpem i młotem. Pomieszanie z poplątaniem, wszystko jedno co, byle ekstremiści – zgodnie z taktyką Dugina.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s