Sikorski, Schetyna, Kopacz – same wpadki i jeden pozytywny wniosek

Wywiad, w którym Radosław Sikorski, zrelacjonował propozycje Putina złożone w 2008 premierowi Tuskowi podziału Ukrainy, wywołał sensację. Bynajmniej nikt nie może wątpić, że wraz z projektem „Noworosja”, taka prowokacja wobec Polski, chodziła moskiewskiemu przywódcy po głowie. Chodzi przede wszystkim o moment, w jakim wywiad się pojawił. Co to miało znaczyć?

Niewątpliwie wobec niedostatecznie jasnych wypowiedzi premier Kopacz i ministra Schetyny wypowiedz Radosława Sikorskiego odczytać można by, jako rodzaj napomnienia drugiej osoby w państwie danej rządowi – Nie bądźcie tacy beztroscy, patrzcie co ten Putin wyrabia. Gdyby tak odczytano wywiad marszałka Sikorskiego dałoby to asumpt do dyskusji o narastających zagrożeniach ze strony Rosji.

Sprawa okazała się jednak bardziej skomplikowana. Marszałek Sikorski wystąpił w tej sprawie na konferencji prasowej, którą w niezbyt zręczny sposób pospiesznie opuścił. Pani Premier usiłowała go za to upominać niemal jak uczniaka, zapominając przy tym, że w hierarchii władz państwowych stoi niżej od Marszałka Sejmu RP. A na koniec sam Marszałek się ze sprawy wycofał, mówiąc, że w ogóle spotkania między Tuskiem a Putinem nie było. I że rzekomo nie było potwierdził to następnie minister Schetyna.

Trzeba najpierw stwierdzić, że takie spotkanie 8 lutego 2008 odbyło się. Premier Tusk podczas swojej pierwszej w tej roli podróży na Wschód spotkał się na plenarnym spotkaniu z prezydentem Putinem, a następnie z premierem Miedwiediewem. W spotkaniu z Putinem towarzyszył premierowi szef wydziału politycznego Ambasady RP.

Sam fakt, że spotkanie się odbyło nie świadczy jednak o tym, że Putin powiedział to, co relacjonuje Sikorski w swoim wywiadzie. Rzecz w tym, że powtarzano to sobie w kręgu pracowników MSZ od dawna i niemal od chwili, w której miało to mieć miejsce. Relacja Sikorskiego jest więc podwójnie wiarygodna – strona rosyjska w niejednym miejscu wypuszczała ta prowokujące brednie i wieść o tym krążyła również po wizycie premiera Tuska w Moskwie. Do  tego momentu sprawy są dosyć jasne i należałoby dyskutować na temat niebezpiecznych planów Putina.

Polityka wewnętrzna okazała się jednak w Warszawie znacznie ważniejsza od wymogów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Opozycja zaatakowała Tuska i Sikorskiego za to, że już wówczas treści tej rozmowy nie ujawnił. Wyjaśnienie jednak, dlaczego tak się stało jest dosyć jasne. Nikt by wtedy polskiego premierowi nie uwierzył, bowiem w światowej polityce panowało wciąż przekonanie, że Putin to światły reformator.

Zarzut wobec Donalda Tuska i Radka Sikorskiego może być jednak poważniejszy. Otóż wizyta w Moskwie związana w roku 2008 była wynikiem i sygnałem zwrotu (jak później mówiono resetu), jaki miał się w polskiej polityce dokonać po okresie zdecydowanego ochłodzenia stosunków za czasów rządów PIS. Czy taka wypowiedz Putina nie powinna doprowadzić do większej ostrożności? W kwietniu 2008 roku na szczycie NATO w Bukareszcie Putin odsłania nieco swoje niebezpieczne plany, ale to nie alarmuje jeszcze Zachodu. Mało tego, prezydent Obama, który do władzy dochodzi  na początku 2009 roku, dokonuje również „resetu” w stosunkach z Moskwą po poważnym ochłodzeniu w okresie prezydentury Buscha. Polski reset zostaje za amerykańskim jeszcze wzmocniony, ponieważ trudno Polsce pozostawać samotnym z antyrosyjskim stanowiskiem wśród jakże spolegliwych wówczas wobec Rosji krajów Zachodu.

I kto tutaj ma rację? Z jednej strony trzeba powiedzieć, że późniejszy rozwój wypadków dowiódł przede wszystkim racji tych, którzy upierali się, że Rosja stanowi poważne zagrożenie. Z drugiej jednak strony próba „resetu” nie przyniosła Polsce strat a być może, również z perspektywy czasu okazała się korzystna. Zachód, naiwnie wpatrzony w Putina, sam musiał się przekonać, kim on jest. Polacy usiłując trzymać się w tamtym czasie twardego kursu wobec Moskwy nie zdołali by nikogo przeciągnąć na własną stronę a uchodzili by za niepoprawnych rusofobów. Warszawa odpuściła sobie na pewien czas swoją asertywną podstawę wobec Moskwy, demonstrując swój pragmatyzm, by po latach móc stać się tym bardziej wiarygodna w ostrzeżeniach wobec Moskwy, gdy i Zachód przejrzał trochę na oczy. Polacy mogli wielu na Zachodzie powiedzieć „no i co, czyż nie mieliśmy racji z naszym poglądem na Rosję?”.

Polska jako adwokat Ukrainy w Brukseli miała ogromny wpływ na postawę Unii wobec Rosji. Pedał gazu w polityce wschodniej w swoim czasie odpuszczono, by go we właściwym momencie znów pocisnąć.

Problem tylko w tym, że te – być może nawet przypadkowe zdobycze polskiej polityki zagranicznej na skutek nieodpowiedzialnych sporów wewnętrznych tracimy. O ile PiS-owska opozycja nie bez pewnej racji może się upierać, że premier Tusk był niegdyś naiwny dokonując resetu, to mogłaby to wyrażać w sposób zgodny z dzisiejszym interesem państwa. Podobnie ówczesna „naiwność” rządów PO nie może dzisiaj być powtórzona poprzez politykę „nasza chata skraju”. Minister Schetyna, który oświadcza że nie rozumie o czym była mowa w wywiadzie Sikorskiego w niebezpieczny sposób chowa głowę w piasek, a pani premier musztrując Marszałka zapomina, że nie chodzi o savoir vivre, ale o Wladimira Putina.

Zostaje jeszcze pytanie, dlaczego Radek Sikorski, bynajmniej nie będący znany z nadmiaru pokory, z całej sprawy wycofuje się. Kto od niego tego oczekiwał? Czy jest możliwe,  że uczynił to na skutek niezbyt stosownych uwag pani premier pod jego adresem,  która przecież stanowi jego polityczną konkurencję? Wątpliwe.

Najbardziej prawdopodobne jest, że uczynił to na prośbę Donalda Tuska. Obecnemu przewodniczącemu Unii Europejskiej trudno było odpowiadać dzisiaj na pytania dotyczące treści rozmowy z roku 2008. Reprezentuje on dzisiaj nie tylko Polskę ale cały kontynent.

A pozytywny wniosek z całej tej całodziennej afery wokół nieszczęsnego wywiadu: Marszałek Sikorski swoim wywiadem przypomniał, że z Putinem nie ma żartów. Dodajmy, że to jest również przypadek, bowiem wywiadu udzielał we wrześniu, gdy był jeszcze ministrem spraw zagranicznych a Donald Tusk nie był jeszcze na swoim obecnym stanowisku.

Dobrze jest pamiętać, że polityka jest sprawą skomplikowaną a polityka zagraniczna nie jest dla tych, którzy zajmują się wyłącznie rozgrywkami w polityce wewnętrznej.

5 thoughts on “Sikorski, Schetyna, Kopacz – same wpadki i jeden pozytywny wniosek

  1. Argument, że reset z Rosją nie przyniósł nam strat byłby do przyjęcia gdyby jednocześnie prowadzono aktywnie politykę wzmacniania naszych relacji z innymi sąsiadami wschodnimi. Albo chociażby w ramach „głównego nurtu” trzymalibyśmy się twardo i konsekwentnie założeń Partnerstwa Wschodniego. Tymczasem ocieplenie z Rosją „hulało na dobre” podczas gdy PW i relacje z Ukrainą schodziły „na psy”. To są twarde fakty, których nie da się zbić argumentami w postaci gadania, potoku słów z różnych deklaracji i konferencji… Fakty są takie, że odpuściliśmy sobie Kijów, Mińsk, Tbilisi, a nawet poprawę relacji z Litwą (UE!!!) na rzecz „ocieplenia” wizerunku i walki z „polską rusofobią”.

  2. Kazimierzu,
    Bardzo rozsądny głos. Szkoda tylko, że nie słychać twojego głosu, takiego głosu, odbierania rzeczy, na szerokiej platformie medialnej. Słychać jedynie chwytliwe hasła typu: „odejdzie, nie odejdzie”, jakże istotne (?). Pan Sikorski nie został ani wysłuchany, ani zrozumiany. O tempora, o mores. Być może dlatego odciął się od ciągu dalszego, a nie ze względu na to, że ktoś mógłby tego od niego oczekiwać. Wyobrażam sobie, że wobec braku istotnych interlokutorów, nie mając z kim rozmawiać o tym, o czym piszesz, mówiąc pospolicie – dał bastę.
    Pozdrawiam.
    A.K.

  3. Kazimierzu,
    Zgadzam się z Twoimi wywodami w tej sprawie, ale może warto dodać, że zamiast chowania głowy w piasek (co zresztą jak rozumiem też sugerujesz) lepsze byłoby pełne wyjaśnienie sprawy przez najbardziej zainteresowanego czyli Donalda Tuska. Niewyjaśnienie tej sprawy daje bowiem stronie rosyjskiej możliwość szantażu (przy czym nie musi być on jawny i głośny) ewentualnym ujawnieniem zapisów czy ich części.

  4. Niestety przygłupów politycznych w RP nie brakuje, myślenie propaństwowe jest im obce, oni wolą swoje piekiełko.

  5. W potopie ogólnomedialnej histerii, nareszcie komentarz normalny, trzeźwo i realistycznie oceniający różne aspekty wypowiedzi Sikorskiego, a zwłaszcza przypominający, że wobec agresora trzeba być czujnym, wyprzedzać jego posunięcia i szykować obronę, a nie uciekać do domu i za przeproszeniem pieprzyć głupoty i prześcigać się, kto wywęszy lepszy spisek. Doskonały był Twój wywiad we wczorajszej audycji w Tok FM.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s