NATO, Ukraina i nieudana pułapka Putina

Obecny szczyt NATO wyznacza zdecydowany zwrot w postawie Zachodu wobec Rosji Putina. Powzięte decyzje dotyczą zarówno kwestii wojskowych (reorganizacji sił szybkiego reagowania, dostarczenia Ukrainie broni i bezposrednia pomoc w reorganizacji armii) jak i gospodarczych (uderzenie w rosyjski sektor energetyczny). Tą coraz bardziej zdecydowaną politykę Zachodu odczytać można zarówno w estońskim przemówieniu Obamy, jak i wypowiedziach wielu innych polityków a także tonie mediów. Komisarz UE ds energetyki stwierdził, ze dzisiejsze warunki handlu gazem z Rosją mogą być niebezpieczne dla Europy. Włoski premier (Włochy wyraźnie ociągały się dotychczas w sprawie sankcji wobec Rosji) dołączała do grona zdecydowanych krytyków Putina. Warto wczytać się w tytuły prasy niemieckiej „A jeśli polityka Putina to coś więcej niż zły sen?” (Die Welt), „Droga do piekła – Putin upadnie” (Die Welt), „NATO pokazuje w Walii zdecydowanie” (FAZ) itd. „Polityka uspakajania uczyniła wojnę możliwą” (Tagespiegel) itd. 

Niemieckie media krytykują nawet zawieszenie broni podpisane przez Poroszenkę a także uważają decyzje NATO za nie dość zdecydowaną. Istotnie wydaje się, że Poroszenko uczynił dość ryzykowny krok podpisując to porozumienie. Z drugiej jednak strony jest niemal pewne, ze Rosja musi je złamać. Porozumienie zakłada integralność i stawia przede wszystkim Putina w trudnej sytuacji. Zdaje się on już nie pełni kontrolować awanturę jaką rozpętał i nasłanych na Ukrainę terrorystów. W tej jednak chwili jest mu bardzo trudno wycofać, a nawet może być to dla niego niemożliwe. Zerwanie porozumienia oznacza jeszcze dowód, że Putin jest całkowicie niewiarygodny. 

Poroszenko krytykowany jest w Kijowie za swoje postępowanie. Być może nawet tego oczekuje, bowiem zdecydowanie społeczeństwa ukraińskiego nie słabnie lecz rośnie.  Polityka Poroszenki polega na ciągłym mówieniu o konieczności rozwiązań politycznych przy jednoczesnym kontynuowaniu walki. Może być zaskakujące, że porozumienie to podpisane zostało akurat w momecie trwania szczyty NATO. Należy zwrócić uwagę, że decyzje NATO i sankcje nie są związane z podpisanym zawieszeniem broni. Zbieżność obu zdarzeń wynika raczej z faktu, że Putin chciał zastawić dość prymitywną pułapkę, licząć że proponując porozumienie odroczy decyzje Zachodu. Tak się jednak nie stało. Łamiąc porozumienie tylko je obecnie wzmocni.

Gdy chodzi o polskie echa tych wydarzeń najbardziej zadziwiające są głosy tych komentatorów, którzy wciąż powtarzają że Zachód wciąż ugina się przed Putinem, W szczególności takie stereotypy powtarzane są o polityce niemieckiej, której zasadniczej ewolucji się wśród komentatorów nie dostrzega. Wydaje się, że uwarunkowane jest polityką wewnętrzną i zbliżajacymi się wyborami. Twierdzenie, że Zachód nie robi jest tylko tłem, że również nic nie robi rząd i trzeba go zmienić. Krytyka ta jednak nacechowana jest głęboką sprzecznością – skoro Zachód nic nie robi, a Polska jest zagrożona to niby jak bez Zachodu mielibyśmy sobie poradzić. Należałoby się chyba Rosji poddać, by uniknąć strat. I taki defetyzm, choć z pomocą innych sformułowań głosi propaganda Putina, szerząc wizję dekadenckiej i bezbronnej Europy. Wydaje się, że Putin stojąc na coraz słabszych pozycjach dysponuje jeszcze jedną bronią – głupotą częstą w całej Europie ale również w Polsce i to paradoksalnie wśród werbalnie jego najbardziej zaciekłych przeciwników.

3 thoughts on “NATO, Ukraina i nieudana pułapka Putina

  1. PS.
    Daniel Sandford z BBC otrzymał właśnie e-mail od separatystów z zaproszeniem na konferencję prasową we wtorek 9 września, gdzie będzie mowa o tym dlaczego Ukraina zerwała rozejm. Przypomnę tylko, że dzisiaj jest sobota 6 września.

  2. Pisanie o zdecydowanym zwrocie NATO i Zachodu w sprawie Ukrainy jest oczywiście zdecydowaną przesadą. Ja bynajmniej tego nie widzę.
    1. Decyzja o SZPICY w SZCZECINIE jest dla wojskowych w Moskwie tyleż zabawna co satysfakcjonująca. Iskandery w Kaliningradzie są od dawna wycelowane na 800 km wgłąb Polski (to moja supozycja a nie dane wywiadowcze); pozostaje pytanie czy owe zabawki Putina mają już głowice jądrowe, czy dopiero będą miały. Za chwilę.
    2. Decyzje o sankcjach są coraz poważniejsze, owszem, ale to ciągle za mało, aby w ciągu najbliższych tygodni zmusić Putina do negocjacji; przypomnę, że zapasy złota zgromadzone przez Kreml, kosztem tzw. funduszu przyszłych pokoleń (zbierane z dochodów za węglowodory miały stanowić żelazny zapas dla przyszłych wyborców wnuczka Putina) dają możliwość manewrować politycznie Moskwie przez wiele lat. Tak, nie mylę się, przez wiele lat, gdyż Rosjanie są w stanie wytrzymać głód i niedostatek (duma z potęgi i strach przed strzałem w tył głowy mieszają się w koktail niezrozumiały dla zachodniego człowieka).
    3. Chciałbym, aby głosy niemieckich dziennikarzy popychały polityków ku racjonalnym decyzjom; ale to też pewnie nie tak szybko i nie tak zaraz; wystarczy, że Putin zgodzi się łaskawie na jakąś formę drobnych ustępstw a zaraz chór Aleksandrów Rahr’ów i innych pożytecznych idiotów zacznie nawoływać do modernizacji Rosji, bo to jedyna słuszna droga…. Nota bene w Polsce Aleksandrów Rahrów mamy tyle, że moglibyśmy jeszcze eksportować z zyskiem.
    4. Wstrzymanie sprzedaży Mistrali przez Francję to mieszanka dwóch intryg. Pierwsza dotyczy wzrastającej impotencji Hollanda, bo kobiety odebrały mu siły a w tej chwili odbierają resztki godności i w tej sytuacji śladem Sarkozego, lewicowy prezydent (rzecznik biednych i osamotnionych – jak sam siebie określa) rusza na pola międzynarodowe, aby nabić sobie punktów w sondażach. Tymczasem z St. Nazaire wiewiórki donoszą, że rosyjska załoga i tak jesienią obejmie „Władywostok” i popłynie dokąd będzie chciała. Obecnie byłoby zbyt ryzykowne dla Francji gdyby „niechcący” statek jako obiekt ćwiczebny (rejs próbny) stanął przez Bosforem i zażądał od Turków wpuszczenia na akwen czarnomorski. Nie jest ćwiczeniem zbyt skomplikowanym wyobrażenie sobie atak z francuskiego Mistrala na Odessę, w celu wyrwania korytarza z Krymu do Naddniestrza. Ale co to obchodzi Francuzów?
    Nie uwierzę w ich dobre intencje dopóki gen. Pierre de Villiers, (brat biznesmena co zbuduje w Moskwie i na Krymie wesołe miasteczka – zob. http://www.maszkiewicz.eu), będzie szefem armii.
    5. Rozejm zawarty w Mińsku (Kuczma ma ograniczone kompetencje i dokument ten nie jest prawnie wiążący) stanowi zapis na jednej kartce, zaledwie protokół ze spotkania. Na nim jest napisane, że strony wstrzymują ogień od 17.00 dnia 5 bm. I tylko tyle. Dalszym krokiem ma być podjęcie rozmów na temat planu pokojowego, w którym Rosja formalnie uczestniczyć nie może. Bo przecież nie jest zaangażowana w konflikt. Poroszenko, odgrywając rolę dobrego policjanta wziął na siebie ryzyko kolejnej porażki dyplomatycznej. 14 punktowy plan został dobrze omówiony przez ukraińskich dziennikarzy na: http://espreso.tv/blogs/2014/09/05/prohulyaymesy_po_14_ty_punktakh
    Na szczęście zły policjant, czyli Jaceniuk pilnuje, aby przygotować się do kolejnego zwarcia z regularną armią. Mówią w Kijowie, że powinien zmienić Geleteja i postawić kogoś z „polowych” dowódców na czele ATO oraz innego wojskowego na czele MSW. Nie mnie oceniać ich siły zbrojne i gwardię narodową, ale to co się słyszy od ochotników wygląda na permanentną krecią robotę agentów Kremla w samym sztabie dowódczym w Kijowie.
    6. Ale życzę Ukrainie, aby rację mieli tacy jak Kazik Wóycicki.

    1. 1. Oczywiście można wyobrazić sobie bardziej zdecydowaną reakcję Zachodu niż ma ona miejsce po szczycie w Walii. Nacisk gospodarczy może być dalej zaostrzany. Trzeba zauważyć, że obecna sytuacja ma miejsce od niecałego roku. Konflikt zaś najprawdopodobniej potrwa dłużej. Ważna jest więc tendencja – Zachód zwiększa naciski i będzie je zwiększał dopóki Putin się nie wycofa lub nie odejdzie.
      2. Poziom życia ludności w Rosji od roku 2001 wzrósł o 160%. Związane jest to z wysokimi cenami ropy i gazu. To ostatnie może się stosunkowo szybko zmienić. Nie podzielam poglądu, że „Rosjanin wszystko zniesie”. Dzisiejsza Rosja nie jest może liberalniejsza jako społeczeństwo, ale przyzwyczaiło się już ono do pewnego poziomu życia.
      3. Wcale nie jestem „optymistą”. Uważam, że możliwy jest dziś również najgorszy scenariusz – wojny globalnej. Uważam jedynie, że nie można rozważać jedynie scenariuszy pesymistycznych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s