Sladami UPA – muzeum jego dowódcy Romana Szuchewycza 

Roman Szuchewycz zginął w 1950. Był głównodowodzącym UPA w czasie wojny i po wojnie, gdy UPA walczyła z niebywałą determinacją z bolszewicką Rosją. Szuchewycz ukrywał się pod Lwowem w Biłohorszczy (dzisiaj jest to dzielnica Lwowa) i tam odnalazła go NKWD.

O okolicznościach tego dramatycznego wydarzenia wiemy więcej dzięki temu, że jego świadek  przeżył. Była nim łączniczka Szuchewicza. Zagrożona pojmaniem zarzyła truciznę ale NKWD udało się ją odratować. Jeden to z nielicznych wypadków, gdy NKWD ratowało komuś życie, choć tylko po to  by odratowaną przesłuchiwać,  torturować i następnie skazać na 25 łagru. Schowek za podwójną ścianą, który tu jeszcze można zobaczyć, nie uratował go. Podczas wymiany ognia Szuchewycz zginął.

Roman Szuchewycz dbał o niezależność armii od struktur politycznych. Był absolwentem jak wielu ukraińskich intelegentów lwowskiej politechniki. W muzeum w Biłohorszczy  są jego świadectwa szkolne. Język polski cztery, język ruski pięć. Jest też dyplom uczelni.

Widocznym obiektem w muzeum, który mieści się w budynku, gdzie odbyły się te dramatyczne wydarzenia i który jest oddziałem Lwowskiego Muzeum Historycznego, jest rekonstrukcja leśnej kryjówki-bunkra. To niemal symbol UPA. Zołnierze UPA musieli się przede wszystkim ukrywać. Ten motyw pojawia się i gdzie indziej jako dominująca ikona pamięci.

Choć walka toczyła się dalej , śmierć Szuchewycza uznać należy za koniec działań UPA jako zwartej i zorganizowanej siły. Również polskie powojenne podziemie zbrojne nie już po roku 1947 nie jest zdolne do prowadzenia walki na szerszą skalę. UPA postawione w jeszcze bardziej dramatycznej sytuacji walczy nieco dłużej.

Roman Szuchewycz jest dla Ukraińców bohaterem narodowym jako twórca Ukraińskiej Armii Powstańczej. O analogii między UPA i AK wspominałem już poprzednio. Niezależnie od tego jak dalece ową analogię uzna się za trafną lub nietrafną, trzeba stwierdzić, że UPA jest dla Ukraińców czymś więcej niż AK. Ukraińska Armia Powstańcza była czymś więcej jak tylko konspiracyjną formacją wojskową. Wobec braku własnego państwa jest to namiastka ukraińskiej armii – symbol wysiłku nie tylko walki z okupantem, ale i wysiłku uzyskania własnego państwa. Zadna z ukraińskicj formacji zbrojnych z okresu I wojny nie miała i nie ma takiego znaczenia.

Szukam w polskiej Wikipedii. Hasła „Roman Szuchewycz” kojarzy go prawie wyłącznie z odpowiedzialnością za rzeź wołyńską. Wszystkie niemal przywołania wyszukarki kojarzą Szuchewicza rownież z „rzezią wołyńską”. W oczach autorów tych artykułów Roman Szuchewicz ma być jedynie zbrodniarzem. Niezależnie od tego, co myśli się o współodpowiedzialności Szuchewicza, jest to gigantyczne zafałszowanie i uproszczenie. Szuchewicz jest twórcą potężnej formacji wojskowej skierowanej przeciw III Rzeszy oraz sowieckiej Rosji. Organizuje ją i kieruje. Jest i powinien być również dla Polaków postacią o cechach bohatera, nawet jeśli ma być to bohater z gorzką skazą współwiny za zbrodnię. Dzieje pełne są jednak wielkich bohaterów z wielkimi grzechami. Nie można oceniać ich jednostronnie.

2 thoughts on “Sladami UPA – muzeum jego dowódcy Romana Szuchewycza 

  1. Historia Szuchewicza ma swoje bardzo ciekawe i kontrowersyjne przedłużenie. Kiedy po kilku dniach po wypędzeniu Janukowicza ukraiński parlamentw w euforii zwycięstwa nad swym prezydentem skasował ustawę o językach mniejszości narodowych grupa ukrainskiej inteligencji lwowskiej na znak protestu ogłosiła i przeprowadziła we Lwowie (tej twierdzy nacjonalizmu ukraińskiego) „dzeń jezyka rosyjskiego”. Rozmawiano wsród nicj wyłacznie po rosyjsku. Był wśród nich syn Romana, siedziwy już były więzień GUŁAGu (po 25 latach odsiadki). Człowiek ten jak nikt inny prawdopodobnie doznał krzywd od komunistów… ale nie od Rosjan. Tak mysli sym wielkiego przywódcy UPA
    Mikołaj

  2. jeszcze raz gratulacje za cykl tekstów; na Twoim miejscu popracowałbym jeszcze nad redakcją i dodał trochę impresji o rozmowach i spotkaniach z ludźmi – zwłaszcza ciekawe jest czy są oni gotowi rozmawiać o swojej historii na poważnie i słuchać polskich argumentów; jest pytanie na ile ta niedotowana przez władze sieć miejsc pamięci mogłaby być również siecią pojednania polsko-ukraińskiego? Przecież w tych miejscowościach są polskie ślady? W IPN wyszła kilka lat temu książka Romualda Niedzielki „kresowa księga sprawiedliwych 1939-1945” ukazująca konkretne przypadki pomocy Polakom ze strony Ukraińców. Fundacja „WiP” chce to wydać w poszerzonej wersji i zrobić konferencję. Może warto pomyśleć o tym, aby ten projekt osadzić jakoś w opisywanych przez Ciebie miejscowościach? Np. poprzez spotkania, dyskusje, prezentacja tej książki itd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s