Kwatera UPA i Wiktor Omelczuk

Pytany o UPA Wiktor Omelczuk opowiada przede wszystkim o swoim ojcu. Ten absolwent lwowskiej politechniki związany był przed wojną i w czasie wojny z odłamem ukraińskiego ruchu narodowego (UON), jakim kierował Andri Melnik. Drugim większościowym odłamem kierował Stefan Bandera.  W roku 1945 posłano go do GUł-agu w Workucie. Gdy wrócił do swej rodzinnej Antonówki jego domu nie było. Podobnie jak większość wsi dom został zrównany z ziemią. Wezwany do NKWD usłyszał, że nadal jest wrogiem ludu „banderowcem” (nota bene termin ten jako przypisywany wszystkim uczestnikom narodowego ruchu Ukrainy to wynalazek sowiecki). Wraz z rodziną zamieszakał w skleconej szopie. I tak mieli szczęście. Powracającym z konclagrów upowcom, budującym chaty, niszczono je systematycznie, pod pozorem braku pozwolenia na budowę. Ich chaty nie zniszczono, ale aż do 1990 nie było tam światła. Komunizm to władza rad plus elektryczność, jak powiedział Lenin, ale nie dla wrogów ludu. Zemsta NKWD sięgała również dzieci. Dla Wiktora Omelczuku, syna ukraińskiego inteligenta, edukacja musiała kończyć się podstawówce. Kultura i wiedza tego leciwego już człowieka znacznie jednak wykracza poza jego formalne wykształcenie. Choć jego opowieść o UPA w dużym stopniu koncentruje się na historii rodziny i składa się z niezliczonych zasłyszanych anegdot, znakomicie panuje nad tokiem swojej opowieści. Chciałoby się powiedzieć, że to znakomity gawędziasz, gdy nie to, że mowa jest o tragedii i niebywałym ludzkim cierpieniu. UPA walczyło z bolszewikami niemal do roku 1960. Opór został złamany niesłychanymi represjami. Ci którzy nie zgineli w walce lub nie zostali zamordowani szli do konclagru (tak się tu mówi, mało kto czytał tutaj Sołżenicna „GUł-ag”, wszyscy natomiast wiedzą co to jest sowiecki obóz koncentracyjny). Wioski wspierające partyzantów równano z ziemią. Czas wojny to była walka z Niemcami, czas powojenny to była już tylko walka z bolszewikami, walka pozbawiona nadzieji (choć jak i w Polsce myślano tu przez krótki czas o amerykańskiej bombie atomowej, która mogłaby odwrócić los wojny). Dlatego też powojenna historia UPA jakżesz przypomina dzieje polskich żołnierzy wyklętych. Jest historią ukraińskiej katastrofy i tragedii. Pamięć o UPA przyciąga przede wszystkim wyobraźnię ludzi młodych, pragnących romantyczych i prostych wzorców. Do  lasu koło Antonówki przyjeżdzają grupy rekonstrukcyjne, aby po latach UPA mogło wygrać jakieś wyimaginowane potyczki z NKWD. Wiktor Omelczuk patrzy na tych młodych „upowców” z dystansem, bowiem dla niego historia militarna jest drugorzędna wobec historii tragedii i cierpienia.

Jeśli historia powojenna UPA może być porównana z historią „żołnierzy wyklętych”, to jednak UPA w całości odgrywa w pamięci ukraińskiej podobną rolę jak AK albo też co może było jako porównanie trafniejsze polskie państwo podziemne. Polacy wiedzą o UPA tyle ile wiedzą o zbrodni wołyńskiej. Kiedy więc kilkakrotnie wobec polskiego audytorium porównałem UPA do AK budziło to natychmiast krytyczne uwagi.

W opowieściach o UPA jest jednak wiele o ukraińskiej szkole, próbach organizowania ukraińskiej administracji, o konspiracyjnych instytucjach kulturalnych. Ukraińską traumą było nie posiadanie własnego państwa i przegrana szansa lat 1918-1920, którą udało się wykorzystać nie tylko Polakom, Czechom czy Słowakom ale i narodom znacznie mniejszym narodom takim jak Litwini czy Estończycy. Ukraińcy, najliczniejszy w regionie, swoją walkę przegrali. W latach 30-tych Ukraińcy w ZSRR doznali niebywałych cierpień związanych z „wielkim głodem”, który pochłonął conajmniej 5 mln ofiar i represjami, które pochłoneły znaczną część ukraińskiej inteligencji. Narodowy ruch ukraiński, mimo polsko-ukraińskiego antagonizmu, zawsze miał bolszewików za swojego głównego wroga. Dlatego też wybuch II wojny przywitali Ukraińcy jako powrót nadzieji. Gdy III  Rzesza ruszyła na Wschód chcieli od razu organizować własne państwo, na co  Niemcy nie pozwolili. UPA było stawką na samodzielne wywalczenie sobie niepodległości. Ukraińcy mieli jeszcze nadzieję, że toczona wojna skonczy się tak jak pierwsza – klęską i Rosji (tym razem sowieckiej) i Niemiec. W powstałym vakuum powstać będzie mogło ukraińskie państwo.

Wiemy, że historia potoczyła się inaczej. Tragedia Ukrainców trwała dalej i jest cała zakodowana w historii rodziny Wiktora Omelczuka. Niestudzenie mnie Polaka obwozi po gęstym i niedostępnym lesie (swym terenowym samochodem NIVA), aby wskazać na ostatnie ślady pamięci – skryte wśród sosen krzyże i cmentarze.

 

Advertisements

One thought on “Kwatera UPA i Wiktor Omelczuk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s