Ukraina, wojna i letnisko

28.07.14 Kowel. Przyjazd na zachodnią Ukrainę i na ukraińską prowincję daje trochę inny obraz tego kraju, niż ten który widoczny jest w światowych mediach. Wojna obecna jest w telewizji. Nad jeziorem Świtez (lecz nie to z ballady Mickiewicza)  jest jednak tłum letników wygrzewających się w słońcu i zażywających kąpieli. Polskich turystów tu nie widzę, choć to dosłowanie kilka kilometrów od granicy. Być może ci, którzy wspierać  Ukrainę  winnni przyjeżdzać w takie miejsce aby  pomóc w najbardziej banalny sposób wydając tu pieniądze.

Przejechaliśmy już ponad dwieście kilometrów również bocznymi drogami. Ta głębsza prowincja jest tu bardzo biedna a drogi w zupełnie fatalnym stanie. Zagrody są bardzo zadbane. Moja polska rejestracja budzi zainteresowanie zarazem przyjaźnie udziela mi się wskazówek w terenie, który dla mnie jest bezdrożem.

Przeciętny Polak (na co zapracowała propaganda PRL i teraz Putina) może sobie wyobrażać, że Wołyń jest pełen pomników UPA. Otóż na razie nie żadnego. Są natomiast w niemal wszędzie pomniki sowieckie poświęcone II wojnie. I wszystkie pełne wieńców i sztucznych kwiatów. W samym centrum Kowla momentalny taki pomnik, a nim ponad półtora tysiąca nazwisk spośród miejscowej ludności.  Cyrylica jest rosyjska. W brzemieniu nazwiska są ukraińskie. Przewaga sowiecko-rosyjskiej narracji II wojny jest tutaj widoczna. Wbrew wszelkim stereotypom UPA nikt tu nie upamiętnia. To sprawa wąskich nacjonalistycznych grup, obecnych raczej w Galicji, niż na Wołyniu (dlaczego tak jest będę pisał później). Na Wołyniu zdarzało, że lokalne wybory wygrywali komuniści.

Pamięć historyczna zakodowana w pomnikach jest tutaj jakimś niebywałym zamieszaniem. Obok sowieckich pomników stoją krzyże. Wiele jest nowo pobudowanych cerkwi. I znowu widzisz coś c jest jakże sowiecki.

Kowel nie wiele różni się od podobnych mniejszych polskich miast. Może design taki trochę przypominający polskie lata dziewięćdziesiąte. Kawa na śniadanie znakomita i Wi-Fi też prawie wszędzie jest. W TV obrazy z wojny. Rozmawiam o niej. Mój rozmówca twierdzi, że niech sobie Donbas wybiera Rosję. Przecież tam giną chłopcy od nas, z zachodniej Ukrainy. Nie komentuję. Trzeba jednak wiedzieć, że Ukraina jest krajem silnych regionalizmów. Co łączy ten kraj to nie jednolite poczucie narodowe, lecz państwość. W tym Ukraina bardziej przy przypomina Niemcy niż  Polskę.

Ukraina jest dla Polaka pełna niespodzianek i całkiem inna niż mówią stereotypy. Więc dalej w drogę w poszukiwaniu pamięci o UPA, która być może jest zupełnie inna niż nad Wisłą sobie wyobrażamy.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s