Refleksje po Warsaw East European Conference 2014

W dwudziestolecie pięciolecie upadku bloku sowieckiego spotkanie z prezydentem Szuszkiewiczem i Krawczukiem, a więc tymi politykami, którzy ostatecznie ów rozpad w Białowieży przypieczętowali,  stanowi atrakcję najwyższej wagi. Taką okazję mieli uczestniczy jedenastej już z kolei Warszawskiej Konferencji Europy Wschodniej. Jest to jedna z największych naukowych imprez  poświęconych przemianom w obszarze postsowieckim.  Ma za sobą już nie małą tradycję, bowiem regularnie co roku kilkaset osób spotyka w budynku dawnej biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, by wspólnie za każdym razem przez parę dni debatować.

Rozmaitość podejmowanych tematów nie pozwala na podsumowanie tej konferencji ani tym bardziej jej serii. Tym niemniej pewne ogólniejsze refleksje mogą być poddane pod dyskusję.

Tematem w nieuchronny sposób przewijającym się od samego początku jest zagadnienie tempa i kierunku przemian w krajach postkomunistycznych. Termin „transformacja” służył często i służy niekiedy do dzisiaj jako nadrzędny dla podejmujących tą problematykę.  Oznacza on przejście od systemu komunistycznego (monopartii, gospodarki nakazowej itd.) do systemu gospodarki rynkowej, państwa prawa i demokracji z pluralizmem partii politycznych. Większość krajów postkomunistycznych w Europie decydowało się na  takie reformy.

Owa „transformacja” była też pogonią zapóźnionych krajów postkomunistycznych za wyprzedzającym je Zachodem. Była to pogoń za nowoczesnością. Transformacja miała swój idealny i w pewnym sensie idealny cel, jakim miało być stanie się „nowoczesnym”. Kryteria bycia nowoczesnym okazywały się jednak z czasem coraz mniej wyraziste. Okres dwóch dekad po 1989  jest czasem przemian nie tylko Środka i Wschodu kontynentu ale i Zachodu. Nowoczesność okazała się zjawiskiem zmniennym i choć wciąż pożądana, stawała się też przedmiotem krytyki. I pojawiło się też pytanie, czy droga do wciąż „uciekającej”  nowoczesności ma być dla wszystkich taka sama i czy dla krajów postkomunistycznych ma być ona powtórzeniem drogi jakiej dokonał Zachód, przynajmniej na tym odcinku,  na którym Zachód trzeba doganiać.

Dominującą teoria jaka opisuje drogę Zachodu do nowoczesności jest teoria modernizacji, która ma bardzo wielu ojców, choć z pewnością należy wymienić wśród nich Maxa Webera. Procesy narastającej ubranizacji i industrializacji, itd. miały się przyczyniać do rozpadu tradycyjnych więzi społecznych przyczyniając się  wzrastającą racjonalizację życia społecznego. Człowiek nowoczesny miał stawać się coraz bardziej otwarty, autokreować siebie i posiadać swobodę wyboru,  nie będąc ograniczony żadną kolektywną, zbiorową tożsamością. Nawet jeśli opisując to tak lapidarnie dokonuje się poważnego uproszczenia,  wielu wyobrażało sobie, że nowoczesność podążą w takim właśnie kierunku (co nie wszystkich zresztą cieszyło).

Posługując się teorią modernizacji patrzono też na procesy transformacji krajów postkomunistycznych. Goniąc nowoczesność  miały one szybko osiągnąć ów współczesny bardziej zaawansowany poziom nowoczesności, gdzie porzuca się wszelkie ciasne wcześniejsze tożsamości. Okazywało się tymczasem, co niekiedy irytowało zachodnich obserwatorów, że kwestie zbiorowej i narodowej tożsamości są dla krajów postkomunistycznych szalenie istotnie. Często brano to za zacofanie lub ciasny nacjonalizm, tym niemniej jednak jasne się stawało, że demokracja potrzebuje wspólnoty politycznej, dla której możliwa jest wewnętrzna komunikacja oparta nie tylko na formalnych regułach gry (owej chłodnej racjonalności) ale i więzach kulturowych nie tak łatwych może do skodyfikowania i odróżniających od siebie poszczególne społeczności. Kraje postkomunistyczne chciały i chcą tworzyć Europę i Unię, ale zarazem muszą zajmować się swoimi (zbolałymi często) tożsamościami.

Wizja transformacji oparta o czysto zachodnim modelu modernizacja okazuje się często zbyt uboga, by opisać skomplikowane procesy dokonujące się w Europie Środkowej i Wschodniej. Ujmując najkrócej i co najwyżej felietonowo taką refleksję budzą we mnie kolejne wydania wspaniałej warszawskiej konferencji organizowanej z wielkim wysiłkiem przez Studium Europy Wschodniej UW. Socjologia, która jest nie tylko empiryczna, ale żyje też teorią, w obliczu przemian krajów postkomunistycznych potrzebuje sformułowania nowej teorii modernizacji dostosowanej do drogi, jaką przebywają te kraje. A w każdym razie jest zastany kształt potrzebuje poważnych modyfikacji. W Europie Środkowej trzeba gonić Zachód ale trzeba też do tego dodać szczyptę własnych naukowych teorii.

One thought on “Refleksje po Warsaw East European Conference 2014

  1. A conference / chain of debates on the topic of modernization in Central and Eastern Europe looks more than mandatory, especially in the present geopolitical context. Last year, shortly after the EU Commission had announced the decision to invite Serbia for accession negotiations, I have been in Zagreb for a summer school. Croatians (just entered the EU) complained about the growing visible gap between the official narratives in their country about meeting the EU conditions and the grass-root realities. I have realized that Romania six years (by that time) after the accession still had a list of such gaps. But a professor from a Western University delivered a very formal lecture about rules, procedures and demands, and on how to take extremely seriously the steps and the goals, as the only path to happiness. Thus, I have asked him how to build bridges between such outcomes and a society whose starting picture is very much different. My fear was that, like Romanians and Croatians, the Serbian elite may negotiate the EU chapters, but the population may feel that the rules somehow question their identity (collective, national, traditional). Thus, a critical point may come when this society would feel – in a pure Coasian logic – that it might be “cheaper”, easier to give up negotiations, while preserving identities, instead of joining the EU with a “distorted” national identity. All I could obtain was his brief reformulation of my question into “When too much is too much?”.
    On the other hand, we already have the answer coming from the Middle East and Northern Africa. Too much occurs when a pattern is too much pushed in areas where the initial picture is too different from the theoretical pattern, be it ideal type or conclusion of the Western path to modernization. Namely when the change requires not only adaptation or emulation, but a piece of identity. The larger such piece, the worst.
    Modernization was never a uniform phenomenon, nor even in the West, therefore the ambition to ask for similarities is blind and ridiculous. A thorough look over this process would rather use Huntington’s idea of waves, each wave having not only its own timing (an aesthetic of clocks) but also a specific algorithm of structural changes. Here we cannot have a problem of degrees of accomplishment related to a unique route, but in the best case, various routes. Each subject with its own route…. And if we will turn wiser, we would be happy to dream of some sort of convergence of routes, towards an ever moving target. These may be bad news for those designing Universal Routes to be followed by all the others. In the same time, full chances for identities to support the change, instead of being suffocated by it.
    And perhaps, this is to be the task of Central Europe, to stay – like Janus – with one face to the outcomes, with the other to these identities and balance the process. Perhaps this is why central (Europe) is in the middle of the game: to protect and strengthen the balance. At least, I like thinking like this. On the other hand, even Western Europe is sensible to the same issues of collective identities – see 2014 “European” elections – so, even their rationality is not that ”rational”. And beyond formal discourses, it is still addicted to the logic of “we” and “the others”. And here, “the others” have a lesson to teach, namely how to modernize with the others, how to shape your identity while relating and not bordering the social environment.
    To conclude, when too much is too much? When modernization is defined as breaking someone’s identity on behalf of an alien route, instead of respecting the one(s) with whom natural convergence might be more on line.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s