Moskwa-Kijów: co pozostało jeszcze Putinowi?

Akcja antyterrorystyczna władz Kijowa zaczyna być zdecydowana i skuteczna. Widać do w Słowiańsku i Kramatorsku, a także w Ługańsku. Miejscowa ludność, wedle niektórych doniesień sprzyja ukraińskiej gwardii narodowej, która akcję prowadzi. Terroryści ponoszą straty a także są ujmowani.

Nie nie znaczenia dla obrazu wydarzeń, jest to co wydarzyło się w Odessie. Próba rosyjskiej prowokacji okazała się całkowicie nie udana, co zakończyło się tragicznie dla prorosyjskich dywersantów. Gdy podjęli oni próbę rozbicia proukraińskiej demonstracji jej uczestnicy najpierw zmusili ich do wycofania się jednego miejskich budynków a gdy z niego zaczęto oddawać strzały budynek podpalono. W tym wypadku to już nie wojsko, ale ukraińska ludność, która mając dość prowokacji zaczęła się bronić. Wypadki w Odessie są z pewnością ostrzeżeniem dla przestępczego elementu, który stanowi trzon kierowanych przez rosyjski specnaz rzekomego separatyzmu.

Tymczasem uwolnieni zostali w Słowiańsku zakładnicy z misji OBWE. Zasługę ich zwolnienia przypisuje sobie Władymir Łukin, rosyjski rzecznik praw człowieka. Trudno obecnie określić, czy fakt ten świadczyć może o powolnym wycofywaniu się Kremla. Trzeba dodać, że  Łukin był gościem (jako prywatna osoba) Achmetowa a rola tego oligarchy jak i prowadzona przez niego gra balansowania między Moskwą a Kijowem (mimo zapewnień o lojalności wobec obecnych władz) pozostaje nie jasna. Możliwe jest też, że uwolnienie zakładników OBWE w Słowiańsku jest wynikiem nacisku wywieranego przez  ukraińską akcję antyterrostyczną,

Jeśli istotnie Kreml zaczyna się wycofywać (co traktować można jedynie jako hipotezę), to wiązać by to można z dwoma istotnymi wydarzeniami ostatniego tygodnia, świadczącymi o coraz bardziej zdecydowanej reakcji Zachodu. Chodzi o spotkanie Obama-Merkel w Waszyngtonie oraz zapowiedz  po trójstronnym spotkaniu w Warszawie EU-Ukraina-Rosja pertraktowanie wspólnej dla całej EU ceny energii importowanej z Rosji. Moskwa liczy się bardzo z głosem Berlina kalkulując zarazem, że dogadać się na specjalnych zasadach (takie plany snuje część doradców Kremla). Wspólne amerykańsko-niemieckie stanowisko stanowi więc dla Moskwy dalsze poważne ostrzeżenie. Dążenie do wspólnej ceny energii dla krajów EU pozbawia Moskwę w konsekwencji „broni gazowej”, jaką Putin stara się stosować od niemal początków swoich rządów.

Putin wyraźnie zaczyna ponosić porażkę w obecnej fazie konfliktu. Zostaje mu możliwość nader ryzykowanej decyzji, jakim byłaby inwazja na Ukrainę. Z drugiej strony trzeba też stwierdzić, że najprawdopodobniej niedługo będzie musiał walczyć o polityczne przetrwanie u siebie w domu. Dziś Putin wydaje się panować nad sytuacją, to jednak może on się stać ofiarą własnej propagandy. Rozgrzał on nacjonalistyczne nastroje tak bardzo, że konieczność wycofania się ze wschodniej Ukrainy będzie odbierana w Rosji jako jego porażka. Zarazem Rosjanie zaczną dostrzegać coraz bardziej skutki gospodarczej reakcji Zachodu, kosztów utrzymania Krymu i izolacji własnego kraju. Sytuacja w Rosji stać się może jeszcze bardziej niewiadomą niż obecna sytuacja na wschodzie Ukrainy.

Reklamy

10 thoughts on “Moskwa-Kijów: co pozostało jeszcze Putinowi?

  1. Rozważanie najgorszych scenariuszy katastroficznych uważam za kontrproduktywne, bo ze swej natury są paraliżujące.
    Krymu już nikt Rosji nie odbierze, bo – niezależnie od niemożliwej do zaakceptowania metody jego aneksji – jest aż nadto widoczne, że miażdżąca większość mieszkańców tego regionu chce żyć w państwie rosyjskim. Wschód Ukrainy to jednak, jak się zdaje, nieco inny przypadek. Jeśli obecne władze w Kijowie będą zdolne zmobilizować wolę narodu ukraińskiego do podjęcia konkretnej i stanowczej walki przeciw rzeczywistym i „tak zwanym”separatystom stamtąd, to dokonają „rozpoznania w boju”. Wtedy bowiem może się okazać (i raczej się okaże), że większość ludności tamtego obszaru (nawet rosyjskjęzycznej), idei separatyzmu jednak nie poprze. Jeśli aktywnie poprze, to niezależnie od postawy Putina, rozpad Ukrainy będzie nieuchronny i Ukraińcom z zachodniej części kraju pozostanie tylko bronić jej suwerenności. To wszystko jednak zależy przede wszystkim od ich własnej determinacji. A dalszy ciąg ew. historii Ukrainy w obecnych granicach zależy od umiejętności rządzących w Kijowie do budowania wspólnego państwa ze „sceptykami” ze wschodu.
    Zachód może im pomóc, intensyfikując naciski na Moskwę, by powściągała swe działania prowokujace separatystyczną ruchawkę. Ale również wspierając stabilizację Ukrainy metodami gospodarczymi i politycznymi. Pomóc można jednak tylko temu, kto ma heroiczną determinację w tak dramatycznej sytuacji. Konia z rzędem temu, kto wskaże inne, racjonalne możliwości wpływu Zachodu na rozwiązanie ukraińskiego dramatu.

  2. Obyś rację Kaziu miał. Martwi mnie tylko podatność Zachodu na moskiewską propagandę. Nawet wczoraj usłyszałem w Niemczech o ukraińskich faszystach. A we Francji jeszcze gorzej, bo dla nich konflikt ukraiński to coś w rodzaju egzotyki Górnego Karabachu.
    Pozdrawiam i do zobaczenia!

    1. Zastanawiające jest to, że wczoraj w Niemieckim „Zeit”, z tego Co mi wiadomo, ukazał się zaledwie jeden, krótki artykuł dotyczący wczorajszych wydarzeń, w momencie gdy Polskie media aż „trąbiły”, o tym co się działo.

      Pozdrawiam
      pg

  3. 1. Gromadzenie bombowców na Krymie
    2. Wizyta Cukanowa w Braniewie i Pieniężnie, oraz ewentualne zamieszki w jej trakcie. Będzie kolejny powód.
    3. Działania antyterrorystyczne Ukrainy, potępione przez Putina. Jest powód, bo w końcu „biją naszych”.
    4. Uwolnienie obserwatorów OBWE. Gdyby dłużej siedzieli to byłoby to niewygodne. Poza tym, niech mają i się cieszą, uspokoi ich to na chwilę.

    Tylko, po co Putin miałby szukać powodów ?

  4. Najbardziej czarny z czarnych scenariuszy, jaki potrafię sobie wyobrazić jest następujący. Putin pod wpływem zachodnich sankcji i rozgrzanego do czerwoności nacjonalizmu we własnym gnieździe, przy niezadowoleniu ludu, wynikającego z rosnących kosztów utrzymania i straty dochodów, czy to z gazu, czy innych towarów ekosportowych, zostaje odsunięty od władzy. Tłumaczy się tym, że działał pod wpływem nacisków, ze strony oligarchów. Na Kreml wstępują skrajnie narodowe ugrupowania, jako, że Putin okazał się zbyt liberalny i ugodowy względem Zachodu w swoich działaniach. Frakcje narodowe w ramach swoich rojeń, podejmują się działań mających służyć odbudowie Związku Sowieckiego. O tym, co dzieje się dalej chyba nie trzeba już pisać…

    1. Wydaje mi się, że Putin próbuje robić właśnie to, czego się Pan najbardziej obawia. Nie jest też dla mnie jasne w Pana komentarzu, czy z uwagi na wskazane przez Pana zagrożenie, gotowy jest Pan uznać Putina za mniejsze zło?! . Nie chcę Panu imputować niczego, ale jeszcze dalszą konsekwencją takiego rozumowania byłoby „nich już sobie weźmie Putin Ukrainę, byle tylko w Moskwie do włądzy nie doszli jeszcze gorsi”.
      Moja tezą: Niebezpieczeństwo o którym Pan pisze oczywiście istnieje czyli próby odbudowy ZSRR (ZSRS), ale trzeba się temu przeciwstawiac już teraz. Niezależna Ukraina jest takim najlepszym zabepieczeniem dla Polski.

      1. Konsekwencja, typu „niech sobie już weźmie…” jest raczej uchyleniem się od rozwiązania niż rozwiązaniem sprawy, skoro Ukraina otwarcie deklaruje przywiązanie/sympatie w stosunku do Zachodu. W stosunku do Ukrainy byłoby to zagranie w stylu „Arystoteles pyta Platona, czy może zapisać się do jego Akademii a Platon odpowiada mu na to: Nie, ponieważ za wolno chodzisz.” W stosunku do Rosji postępowaniem jak z dzieckiem, które bardzo chce słodyczy, rodzice mu zabraniają, ono zmusza rodziców krzykiem, w końcu ustępują. Mało pedagogicznie. Tyle, że gra nie toczy się o słodycze, lecz zgoła co innego.

        Szczerze mówiąc nie widzę tej konsekwencji u siebie.

        Nie wiem jak zachowa się Putin jeśli zorientuje się, że jest pod ścianą, oraz jakimi kartami może jeszcze zagrać. Nie wiem jak zachowa się Rosja, o ile okaże się, że Putin przegrał, szczerze wątpię żeby podkulili ogon i powiedzieli „Przepraszamy, to jego wina, omotał nas, zbiorowa histeria, Kaszpirowski etc.”

        Nie wiem co miałoby być tym mniejszym złem w ramach wizji, którą zarysowałem. Jeżeli się urzeczywistni, to Putin raczej nie będzie miał wiele do powiedzenia. Poza tym, pozostawienie Putina na „stołku”, nie musi być chyba równoważne z aneksją Ukrainy ?

        Niezależna Ukraina jest i zabezpieczeniem, i rozciągnięciem sfery wpływów. Rosja chyba, bardzo, bardzo nie chce znaleźć się kiedyś w Europie. No, i nie zapominajmy o kompleksie upadłego mocarstwa. Wtedy na pewno było im lepiej, a większość społeczeństwa nadal to pamięta.

        1. Właściwie się zgadzamy. Doadł tym tylko, że spekulując nad scenariuszami przyszłości, biorąc pod uwagę ten katastroficzny, które możliwość Pan akcentuje, brał ten pod uwagę (też jedynie jako możliwość) scenariusze bardziej optymistyczne. Nie wykluczałbym więc jakiś początków demokratyzacji Rosji, prób reform, konstruowania nowej narracji własnej przeszłości, prób rozstania się rosyjskim imperializmem i kolonializmem. Jasne – teraz trudno o tym mówić, ale można też odnaleźć syganały (niestety słabe), że sprawy i w takim kierunku w poputinowskiej Rosji mogą się potoczyć. Bo jeśli Putin jest imperialistą i nacjonalistą, to gdy jego polityka przegra to nie będzie to istotna lekcja dla Rosji, że w jej własnym interesie należy postępować inaczej. Utrata Ukrainy – w pełni uświadomione – to byłoby traumatyczne przeżycie dla rosyjskiej świadomości.

      2. Płk. Putin zrealizował już ten „najbardziej czarny z czarnych scenariuszy” – ma za sobą ponad 70% narodu rosyjskiego. Wątpię czy komukolwiek po jego odejściu udałoby się osiągnąć to co A. de Custine profetycznie opisał w 1839 roku: ” Niewolnik na kolanach marzy o imperium świata”. Rosjanie są zafascynowani swoim idolem i pójdą za nim fanatycznie, jak onegdaj Niemcy za Hitlerem, na podbój „imperium świata”. Niestety taka jest siła jego, bardziej skutecznej od goebbelsowskiej, propagandy… Remi

  5. Dodałbym trzeci mocny argument nacisku na Rosję – coraz bardziej widoczna obecność wojsk NATO na granicach Ukrainy ( w tym w Polsce). Remi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s