Kijów-Moskwa-Genewa: czy Putin poszedł za daleko?

Putin niemal do perfekcji opanował sposób mówienia, który jest trudną do interpretacji mieszaniną gróźb i „gołębiego” niemal szczebiotu. Jego czwartkowe  „spotkanie” z narodem dało temu jeszcze jeden dowód. Niezależnie od tego jak rozumieć wystąpienie Putina, wyniki genewskiej konferencji (amerykańsko-unijno-ukraińsko-rosyjskiej) muszą zaskakiwać. Rosja reprezentowana przez Ławrowa zgodziła się wycofać swoich ludzi z Ukrainy wschodniej (przyznając tym samym, że tam są), uznała, że okupowane budynki administracji winny być uwolnione,  a przede wszystkim, że Ukraińcy mają załatwiać swoje problemy samodzielnie.

Ogólne stwierdzenia genewskiej ugody pozwalają na różne interpretacje. Niektórzy komentarzy twierdzą, że niemal na dowolną i również taką, jaka da się pogodzić i z wystąpieniem Putina. Tak nie jest jednak do końca, bowiem interpretatorami umowy jest także Bruksela i Kijów, a także Waszyngton i tu interpretacja jest jednoznaczna – Rosja ma powstrzymać się od dalszego interweniowania w sprawy Ukrainy. Godząc się na taką ugodę Rosja dała istotne narzędzie Zachodowi w grze dyplomatycznej. Jeśli zdecyduje się na interwencję zbrojną, umowa jest oczywiście nic nie warta, jeśli jednak ma być to dalej przepychanka,  w której groźba użycia siły stanowi jeden tylko z argumentów, to Ławrow dokonał w Genewie poważnego ustępstwa.

To, że Ławrow  w Genewie ustąpił i że „ustępstwa” te pozostają w sprzeczności z tym co mówił Putin, to oczywiście, jedynie jeden ze sposobów analizowania tego wydarzenia. Warto jednak zastanowić się na ile taka inpretacja może być zbliżona do rzeczywistości i co by to znaczało.

Należałoby wyciągnąć wniosek, że w Moskwie istnieją już rozbieżności, co do tego jak dalej należy postępować i że część moskiewskiego establishmentu nie widzi możliwości kontynuowania dotychczasowego agresywnego kursu. Mogłoby to wskazywać również na napięcia wokół osoby samego Putina, którego arogancja i egomania zwraca coraz bardziej uwagę. Polityka ukraińska Kremla jest też wyraźnie autorstwa samego Putina. Wiele osobistości na Kremlu mogłoby wszak uznać, że dokonano w okresie ostatnich miesięcy poważnych błędów w ocenie sytuacji. Zajęcie Krymu jest niby sukcesem, dość jednak kosztownym, już jednak wschodnia Ukraina jest bez porównania trudniejsza do połknięcia. Nie ma tam dostatecznego poparcia ludności, nie ma bezpośredniego wsparcia wojskowego, groźba inwazji wyraźnie nie skłania Kijowa do ustępstw i same prowokacje nie tylko nie wystarczają, ale są coraz bardziej kompromitujące dla Moskwy. Nawet jeśli celem agresywnej polityki Putina jest tylko zdekomponowanie państwa ukraińskiego i w jakiejś mierze się do tego przyczynia, to zarazem paradoksalnie ułatwia ona proces jego konsolidacji. Jest to polityka tak agresywna, że skłania nawet wielu Rosjan, jak wskazują badania opinii publicznej (70% nie chce przyłączenia do Rosji, a tylko 15% chce – badanie dotyczy samego tylko południowego wschodu kraju) do tego by opowiadać się za Ukrainą i jej obecnym rządem. W tej sytuacji Kreml, jeśli nie decyduje się na inwazję,  musi wcześniej czy później przyznać się do porażki mimo zajęcia Krymu, ale wobec „utraty” Ukrainy. Być może jednak duża część moskiewskiego establishmentu na inwazję i „zimną wojnę” z Zachodem nie jest gotowa.

Za Putinem stoi rozgorączkowana rosyjska ulica. Sama jednak możliwość tego typu społecznej mobilizacji świadczy o głębokim kryzysie tożsamości rosyjskiej. Okazuje się, że machając rosyjską trójkolorową flagą niemal spontanicznie wyciąga się w wielu wypadkach flagę sowiecką. To świadczy o głębokim i nieprzezwyciężonym kompleksie po upadku imperium, co napięcie ukraińsko-rosyjskie znakomicie uwidacznia. Takie nastroje szybko jednak mijają. Faszobolszewizm działa jak narkotyk. Po nacjonalistycznych uniesieniach przyjść musi kac i  głęboki kryzys. Dla wielu ludzi w otoczeniu Putina może być to już widoczne i mówią sobie „Wołodia poszedł za daleko”.

One thought on “Kijów-Moskwa-Genewa: czy Putin poszedł za daleko?

  1. Kazik,
    trochę zbyt optymistycznie twierdzisz, że Rosja coś przyznała lub uznała.
    Dalej będą psuć i mącić w najbliższych dniach, mając głęboko w d… jakieś tam ustalenia w Genewie.
    Polecam Ci ciekawą książkę James’a Sherr’a, której krótką recenzję przysyłam poniżej. Tekst zamieszczę na swoim blogu: http://www.maszkiewicz.eu.
    Pozdrawiam
    Mariusz Maszkiewicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s