Putinowskie „kresy” i pojednanie polsko-ukraińskie

Część portali ze słowem kresy w tytule przestały się już niemal zupełnie troszczyć o spuściznę polskiej kultury na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczpospolitej i II RP, można odnieść wrażenie, że zamieniły się w tubę propagandową moskiewskiego ministra Ławrowa. Dlaczego tak jest warto się zastanowić?

Wzajemne zrozumienie Polaków i Ukraińców jest dziś wielkim zadaniem. Tak jak dokonało się pojednanie polsko-niemieckie, tak ważne dla całej Europy, podobnie trzeba starać o pojednanie polsko-ukraińskie. Trzeba oczywiście pamiętać, że ma ono zupełnie inny kształt i inne uwarunkowania historyczne. Dzięki szerokiemu polskiemu poparciu dla majdanu można mówić o dość powszechnej sympatii dla Polski i Polaków na Ukrainie. Jak ten kapitał można wykorzystać pozostaje jednak sprawą otwartą. Dotychczasowa sytuacja polityczna na Ukrainie uniemożliwiała pełny i nieskrępowany dialog. Ukraińcy byli też zbyt zajęci własnymi sprawami i nimi przytłoczenie, by dialog z Polską postawić w centrum swoich debat publicznych. Ten czas może teraz nadejść wraz z konsolidacją państwa ukraińskiego i miejmy nadzieję pierwszymi postępami reform. Wtedy najpewniej ujawni się wiele trudności po obu stronach we wzajemnym pełniejszym zrozumieniu.

Jak do tego przygotowana jest strona polska? Dość powszechna sympatia dla rewolucji na majdanie może być przesłanką do optymizmu. Rozsądek każe jednak widzieć także ciemniejsze strony. Należy też dostrzegać aktywność Moskwy mającej na celu skłócenie Polaków i Ukraińców. Chodzi nie tylko o schizofreniczną propozycję podziału Ukrainy ze strony rosyjskich nacjonalistów. Moskwa mówiąc wciąż o banderowcach czy faszystach jaki rzekomo dobrali się do władzy w Kijowie upowszechnia te kłamstwa również w Polsce.

Znajduje to szczególne echo wśród części tzw.  środowisk kresowych. Rozsyłanie w internecie wszelkiego typu informacji o rzezi wołyńskiej zintensyfikowało się kolosalnie. Część portali kresowych jest miejscem najbardziej zdecydowanej antyukraińskiej propagandy. Głosi się tam często, że państwo ukraińskie właściwie rozpada się, że wolna Ukraina stanowi groźbę dla Polski, że Ukraina zgłasza pretensje terytorialne wobec Przemyśla i Rzeszowa. Cześć tych komentarzy powtarza niemal dosłownie to co dzisiaj mówi Moskwa. Na dowód tych bzdur przywołuje się czasem angielskojęzyczne strony będące ewidentnie tworem FSB.

Ten stan rzeczy można i trzeba tłumaczyć wpływem agentury moskiewskiej  i planowych działań tego typu w internecie. Internet jest dzisiaj jednym z najistotniejszych terenów wojny propagandowej jaką prowadzi Moskwa. Tłumaczenie takie jest jednak niewystarczające i zawężenie się tylko do niego dobre jest dla wyznawców teorii spiskowych. Niestety istnieją środowiska i wiele osób, których prymitywna antyukraińskość nie potrzebuje żadnych podpowiedzi z zewnątrz.

Najszerszym tłem tego zjawiska jest zupełna nieznajomość kultury i historii Ukrainy. Niestety jest to powszechne nawet wśród osób jak najbardziej j proukraińsko nastawionych. Ukraińcy to co pozytywne mają rzekomo zawdzięczać wyłącznie związkom z Polską. Tam gdzie sięgała granica Rzeczpospolitej to ma być jeszcze Ukraina, dalej ma być już Rosja. Ukraina może i budzi sympatię wśród tak myślących jednak nie ma tym żadnego szacunku dla jej tożsamości.

Węższym choć wciąż dość powszechnym jest pogląd o chłopskim charakterze Ukraińców, co łatwo ześlizguje się w wyobrażenia o Ukraińcach-hajdamakach, okrucieństwie wobec Polaków.

W szczególny sposób dotyczy obrazów rzezi wołyńskiej.  Szczególne  obecne natężenie publikacji o rzezi wołyńskiej, gdy jej rocznica już minęła w roku 2013, musi budzić zastanowienie.  Należy też z całą mocą podkreślić, że pamięć o polskich ofiarach rzezi wołyńskiej winna się przede wszystkim wyrażać w wysiłkach na rzecz pojednania polsko-ukraińskiego. Zmarli potrzebują pokoju a nie nienawiści.

Rozsadnikiem owych stereotypów antyukraińskich  są dziś w Polsce w dużej mierze portale ze słowem Kresy w tytule. Sam termin Kresy jest dość pokraczny i mylący. Jest to też  termin antykwaryczny. Termin został urobiony na dobre w XIX wieku i oznaczał wschodnie rubieże Dawnej Rzeczypospolitej. Wiek XIX urobił legendę polskości na Kresach, która dodajmy była tam wyspowa i zanurzona w masie ludności rusko-ukraińskiej. Po II wojnie kresy to już bardziej dawne ziemie wschodnie II RP. Stalin w tragiczny i zbrodniczy sposób przyczynił się do tego, że „polskich kresów” było coraz mniej. Dzisiaj należy mówić nie o kresach, lecz w kontekście ukraińskim,  o polskiej mniejszościach, która zamieszkuje głównie Podole. Należy też mówić o spuściźnie polskiej kultury, która jest na Ukrainie obecna i którą odziedziczyli Ukraińcy. Zadbać  we właściwy sposób o tą spuściznę można jedynie poprzez dialog z nimi. Są to ważne zadania na teraz i na przyszłość. Narzucają się tutaj w oczywisty sposób analogia z obejmowaniem przez Polskę po II wojnie Ziem Zachodnich i przejmowania dziedzictwa niemieckiego. Nie podoba się nam, i słusznie, jeśli zdarza że Niemcy mówią dziś coś w niestosowny sposób kulturze dawnych wschodnich ziem niemieckich ignorując dialog z Polską i z antpolskim podtekstem. Do podobnej irytacji mają też prawo Ukraińcy, gdy słyszą od Polaków o kresach, ale nie jest to w żaden sposób  powiązane z dialogiem polsko-ukraińskim, a wprost przeciwnie związane jest antyukraińskością.

Dlatego też problematyka kresowa, która abstrahuje od dialogu i pojednania z Ukraińcami to jedynie nieświadoma lub czasem niestety świadoma gra na rzecz Moskwy. Oby nie było tak, że polskie kresy zostaną skojarzone z kresami Putina, bo nie zapomnijmy, że w oczach Moskwy Ukraina to takie „ruskie kresy”.

8 thoughts on “Putinowskie „kresy” i pojednanie polsko-ukraińskie

  1. Czytając miałem wilgotne oczy. Nie chciałbym czepiać się drobiazgów, ale niezrozumiale często Rich odpływa w przyszłość pisząc, że coś miało miejsce – i tu podaje datę, której jeszcze nie przeżyliśmy. Nie mam wątpliwości, że to błędy tzw czeski, jednak wprowadzają sporo zamieszania w przecież tak drobiazgowej relacji. Pozdrawiam serdecznie i gorąco popieram inicjatywę

  2. W 1986 r., inspiracji ojca, urodzonego na Wołyniu, napisałem do 4-5 osób (Ukraińców), nazwanym przez ojca z nazwiska i imienia z przyległej wsi, która była zamieszkała przez samych Ukraińców i zapewne wszyscy tam wciąż mieszkali. Po kilku miesiącach otrzymałem jedną odpowiedź od Starszego Małżeństwa, z zaproszeniem do przyjazdu. Byłem mile zaskoczony, bo udało się. Pojechałem na Ukrainę. Mieszkałem tydzień w dużej wsi w powiecie Kostopol, obw. Równe. Jak sądziłem, zaprzyjaźniłem się z tym małżeństwem, ale wyraźny związek czułem z ze starszą, elegancką Panią Sofiją, żoną Iwana. Następnie przywiozłem ojca. Bał się przyjechać, ale wysłuchał moich relacji o dobrym przyjęciu i zaryzykował. Codziennie kogoś odwiedzaliśmy, każdy chciał z nami rozmawiać, ugościć. HUT … – miejscowości rodzinnej już dawno nie było. Nie został kamień na kamieniu. Teren podwórka odnaleźliśmy po zlokalizowaniu dawnego bagna (jeziorka), które częściowo leżało na obszarze gospodarstwa. Następnie to małżeństwo starszych Ukraińców przyjechało do nas, do Polski. Zawiązała się więź Sofiji z moja mamą. Odwiedzałem to Starsze Małżeństwo co kilka lat, ale po raz ostatni, w roku 2005. Pukałem do drzwi, ale nikt nie otwierał. Wszedłem, jak do siebie. W pokoju znalazłem Ich, przestraszonych. Nie poznali mnie od razu. Po chwili padło pytanie od Sofiji: „To Ty Richard”? Popłakała się, wycałowała, zaprosiła do stołu. Przy obiedzie położyłem na stole (przy Sofiji i Iwanie) książki Siemaszko ze zdjęciami zabitych Polaków z sąsiednich miejscowości. Po raz pierwszy (i ostatni, jak się później okazało) zdałem to trudne pytanie: „Sofiaja – Czy to musiało się stać? Dlaczego to się stało”? Bardzo ważne było dla wyjaśnienie szczerości relacji ze mną, bo w końcu byłem Polakiem, który, jako pierwszy i jedyny z miejscowości HUT…: przyjechał, zamieszkał, został zaakceptowany i jest nazywany „jak członek rodziny”. Wtedy, przy stole, zrobiłem coś więcej – w saszetce na stole położyłem dyktafon, żeby nic nie umknęło mojej uwadze. Na moje pytanie Sofija popadła w histerię, płakała, wołała do Iwana, poddawała pod wątpliwość opisy pod zdjęciami, twierdząc, że to na pewno nie Ukraińcy, „Może to Niemcy?”. „Na pewno Niemcy”. Iwan milczał. W tym momencie postanowiłem zostawić ich samych i wyszedłem do samochodu po drugą książkę. Dałem im czas na rozmowę w cztery oczy. Nagrania nie odsłuchałem przez kolejne 9 lat – zrobiłem to dopiero 30.03.2014.
    Ponownie pojechałem na Ukrainę w dniu 27.08.2014. Będąc już za granicą, postanowiłem odwiedzić Sofiję i Iwana. Ktoś z ich wsi powiedział mi przez telefon, że oni wciąż żyją. Kupiłem jedzenie, drobne prezenty, kwiaty i … telefon komórkowy, żeby już mieć z nimi stały kontakt. Przyjechałem około południa. Jak zwykle musiałem kogoś zapytać o drogę, bo coś tam się zmienia. Tym razem pojawił się jakiś kościół, który zniekształcił znany mi krajobraz. Napotkany stary Ukrainiec okazał się bardzo rozmowny i zainteresowany. Skierował mnie gdzie trzeba i „podpowiedział”, żebym pojechał zobaczyć pomnik w mojej rodzinnej miejscowości HUT. Najpierw pojechałem do domu Sofiji i Iwana. Od sąsiadów dowiedziałem się, że oni jednak już nie żyją. Postanowiłem znaleźć ich groby na cmentarzu. Zostałem skierowany do córki Iwana. Byłem jednak blisko pomnika – około 1 km od domu Sofiji i Iwana. Już w 1986r. był tam usypany kopiec, którego znaczenia nikt nie potrafił mi wyjaśnić. Do pomnika nie udało mi się dojechać samochodem. Musiałem przejść piechotą ok. 200 m, po bardzo podmokłym terenie.
    Czytam napis na tablicy!!! ” W TYM MIEJSCU, W LATACH 1942-1943 BYŁ ZORGANIZOWANY GŁÓWNY SZTAB UKRAIŃSKIEJ POWSTAŃCZEJ ARMII”.
    Konsternacja. W „moim” HUT? A czy Iwan nie było członkiem UPA? A może ja, Polak z HUT, zostałem „zaproszony” w 1986r w jakimś innym celu i nie tylko przez Iwana, ale przez miejscową ludność? Zrozumiałem, że stoję w CENTRUM UPA i możliwe, że byłem narzędziem w rękach tej społeczności. Tutaj wszystko się zaczęło. To tutaj mogło być zarzewie tego konfliktu. Przecież moi krewni stanowili większość polskojęzycznych mieszkańców HUT. Jestem jedynym z nich, który tutaj przyjeżdża … . Dlaczego ja? Czy mam prawo teraz wyjechać, obrazić się i nie wrócić? Czy ma prawo odwrócić się? Stałem i myślałem. Patrzyłem na ziemię HUT … . Widziałem ugór i lasy samosieje. To za te ugory zginęło 100-200 tys. Polaków i 20 tys. Ukraińców?
    Pojechałem do córki Iwana – Nadii. Na podwórku wyszedł mi naprzeciw starszy mężczyzna – jej mąż. Przedstawiłem się, jako R – „nie zabiorę Panu żony, ale chciałbym z nią porozmawiać”. Starsza pani najpierw miała lekkie opory, ale szybko zaufała. Natychmiast pojawiła się dziewczynka (wnuczka Nadii), która pobiegła po jej córkę (wnuczkę Iwana). Razem wszyscy pojechaliśmy na cmentarz. Kwiaty przekazałem adresatom. Zostałem zaproszony na posiłek. Pojechałem. Byłem przecież „u siebie”, ponieważ ponownie powtórzono mi, że jestem jak członek rodziny.
    Wtedy, przy stole „zaproponowałem”, żebyśmy porozmawiali szczerze, „jak rodzina”. Córce Iwana, zięciowi, wnuczce i prawnuczętom, w tym TANI, nauczycielce historyk w miejscowej szkole, opisałem szczerze ocenę wydarzeń na Wołyniu z pozycji Polaka. Opisałem nasz punkt widzenia, zobrazowałem cierpienia, jakie przeżyły dzieci, które widziały te zabójstwa, jeszcze żyją, pamiętają i opowiadają. Wywiązała się wielogodzinna dyskusja, a właściwie mój monolog. Co chwilę uświadamiałem sobie, że przecież jestem tam sam – Polak – w miejscu, w którym konflikt mógł jeszcze nie wygasnąć, bo żyją sprawcy tamtych wydarzeń. Znowu pytanie – „czy mam już wyjść i pospiesznie wyjechać?”. Kontynuowałem. Wyraźne było ich niedowierzanie. Pani historyk Tania nagle stwierdziła, że w ogóle nie miała pojęcia o takim postrzeganiu historii przez Polaków. Panii Nadia i jej mąż nagle dodali, że z powodów politycznych nie rozmawiali, przez wiele lat, ze swoim ojcem. Nie zgadzali się z Iwanem. Zaczęli dodawać swoje relacje, znane fakty. Okazało się, że Iwan odwiedzał pomnik w HUT i (chyba) został odznaczony za działalność w UPA. To ten pomnik otworzył prezydent Ukrainy Juszczenko, w 2011r., czcząc pamięć o banderowcach. To z tego powodu były protesty w Polsce.
    Zrozumiałem, że nikt z miejscowych mieszkańców nie wyrażał się źle o Polakach. Nie było powodu do takiego konfliktu. Była zgoda i przyjaźń. A jednak coś się stało. Trzeba to wyjaśnić. Musiał być jakiś powód, a jeżeli nie było w tym logiki, to inspiracja mogła przyjść z zewnątrz. Zrozumiałem, że jestem w absolutnie wyjątkowym miejscu i czasie. Być może May klucz do wyjaśnienia źródła problemu, a ja mam do wykonania ważną misję i nie mam innego wyjścia, tylko z tym się pogodzić? W tej miejscowości to ja reprezentuję polskich mieszkańców HUT. Nie mogę się uchylać. Może to ja zostałem wybrany przez los.
    Trochę odważnie, ale zaproponowałem:
    „PRZEŁAMCIE SIĘ. MUSICIE ZBUDOWAĆ SOLIDNY FUNDAMENT POD PRZYSZŁOŚĆ SWOICH DZIECI. JEŻELI TUTAJ SIĘ ZACZĘŁO, TO I TUTAJ POWINNIŚMY ZAINICJOWAĆ PROCES POJEDNANIA I MORALNEGO OCZYSZCZENIA. TUTAJ POWINIEN ZOSTAĆ ZAINICJOWANY POCZĄTEK KOŃCA”.
    Tania była zaskoczona, ale silnie zmotywowana. Przekazałem jej telefon komórkowy z numerem telefonu do mnie, który kupiłem dla Sofii i Iwana. Tania jest też znaną poetką. Wydaje zbiory wierszy. Twierdzi, że czekała na takie natchnienie, że dostarczyłem jej zupełnie nowych myśli. Podjęła aktywne działanie. Codziennie, wielokrotnie kontaktujemy się, a właściwie utrzymujemy kontakt on-line. Codziennie przekazuje mi nowe fakty. Odnalazł się Ukrainiec (ok. 90 lat), który przyniósł koszyk ze święconką do ziemianki w lesie, w której ukrywali się moi przodkowie od marca 1943. To był czas Świąt Wielkanocnych – tak, jak teraz. Nie doniósł na nich. Nie zginęli. Uratowali. Mieszkańcy tamtej miejscowości długo milczeli. Przed tanią ostrożnie, powoli otwierają się. Tania rozmawia z ludźmi, wypytuje, radzi się. Chyba otwiera sumienia starych Ukraińców, ale wielu wciąż się waha, być może boi, a są też tacy, którzy kierują do niej uszczypliwe sformułowania, na granicy pogróżek.

    Myślę, że HUT …, to najwłaściwsze miejsce dla zainicjowania tak ważnego procesu. Mamy też wyjątkowo odpowiedni czas. Ja i Tania poznaliśmy się dopiero 29.04.2014r.. Natychmiast poczuliśmy logiczną szansę na wypełnienie ważnej misji, … ale nie obowiązek.
    Inna gałąź mojej rodziny silnie jest związana z MAZURAMI. Mam udokumentowane korzenie od ponad 300 lat. Odkryłem swoje pochodzenie po wieloletnich poszukiwaniach. Przed kilkoma dniami odkryłem, że w roku 1917 HUT był miejscowością luterańską. Mam już potwierdzenie, że w HUT mieszkali MAZURZY, zwani Niemcami. HUT był więc oazą MAURSKĄ na Ukrainie. Dowiedziałem się, że ci „Niemcy” nie zostali zamordowania i nie wyjechali po wojnie – przenieśli się jedynie do ukraińskiej cześci miejscowości, w której mieszkali Iwan, Sofija i obecnie mieszka Tania. W latach 1920-1923, w okresie II RP, do HUT przybyło bardzo dużo polskich osadników. W 1927 r. w HUT mieszkało już tylko 20% „Niemców”.
    Rodzą się logiczne pytania o stosunki polsko-niemieckie w HUT. Trzeba wyjaśnić rolę ludności niemieckiej w okresie powstawania sztabu UPA w HUT, bo mogło dojść do współpracy ukraińsko-niemieckiej. Już wyjaśniłem, że ten nowy kościół, który „zaburzył mi krajobraz” wsi, to kościół ewangelicki, a mąż Tani jest ewangelikiem. Dziadek męża Tani mieszkał w HUT. Rola ludności „niemieckiej” ludności na Wołyniu w czasie konfliktu polsko-ukraińskiego w 1943, czyli w czasie okupacji niemieckiej, powinna zostać wnikliwie zbadana. Mam coraz więcej cennych materiałów. Jeszcze żyją ludzie, którzy wszystko pamiętają.

    Proszę o pomoc. Potrzebne jest jednoznaczne przełamanie opinii publicznej z obydwu stron. To łatwiejsze w świetle nowych faktów. Nic nie jest czarno-białe i jednoznaczne. Sprawdzam gotowość do określenia pozycji środka kompromisu historycznego. Piszę w celu weryfikacji opinii. Pozytywne wypowiedzi dostarczą moralnego wsparcia dla naszej idei i działalności. Od Tani, która ma na utrzymaniu dzieci i mieszka tam … , oczekuje się dużej odwagi i wytrwałości. Ja też mam swoje życie, rodzinę i liczne obowiązki. Stawiając sobie tak ważne zadania, poświęcimy swój czas i energię. Do determinacji przekona nas jednoznaczna DEMONTRACJA SIŁY dla idei pojednania polsko-ukraińskiego, wola poszukiwania kompromisu, chęć budowy wspólnej przyszłości i jedności. Szczególnie liczymy na młode pokolenia. Byłoby nam miło przyczynić się budowy nowego, silnego „FUNDAMENTU” relacji polsko-ukraińskich, europejskich.
    Proszę o wyrażanie opinii, jak najwięcej konstruktywnych głosów.
    Dziękuję.

    RICH

    1. Prosze o podanie namiarow. Ja chętnie się przyłącze do akcji. Czy nie natknal sie Pan na organizacje pozarządowe które się zajmują tymi kwestiami? Albo placówki naukowe? Założył Pan może stronę internetową? Proszę się skontaktować ze mną na adres emailowy sylasje@op.pl. Moja rodzina pochodzi z Wolynia i z Lwowskiego i od dawna myślałam o przyłączenia się do organizacji albo stworzeniu takowej.

  3. To ja dodam od siebie, że wielu Polaków jest przekonanych, że sama nazwa Ukraina pochodzi od „polskich kresów”, „kresów Rzeczpospolitej”, etc. Zabawne jest jednak, że wiele osób z, że tak to określę, „wielkoruskiego kręgu kulturowego” jest przekonanych, że nazwa Ukraina pochodzi oczywiście od „kresów”, ale kresów rosyjskich, „kresów imperium rosyjskiego”. Moja dziewczyna z Odessy mówiła o tym z pełnym przekonaniem i z wyrazem politowania wyśmiała moje uwagi, że wielu Polaków uważa, że Ukraina wzięła się od kresów polskich:)

  4. Boleśnie, boleśnie prawdziwe.
    dziękuję bardzo za ten tekst

    były publicysta dużego portalu „ze słowem Kresy w tytule”

  5. Bardzo rzeczowe przedstawienie polsko-ukrainskich relacji, znam je troche ze wspomnien rodzinnych jak rowniez z pracy razem z Ukraincami. Porownanie Kresow z dawnymi ziemiami niemieckimi wymagałoby głębszej dyskusji. Pozdrowienia ze Zgorzelca

  6. Panie Kazimierzu zgadzam się z Panem w całości. Uważam, że jest to jak dotąd najtrafniejsza diagnoza jaką przeczytałem na stronach internetowych. Pozdrawiam serdecznie ze słonecznego Zamościa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s