Rosja contra Zachód: orędzie Putina

Orędzie prezydenta Putina pozostawia wszelki dwuznaczności co do polityki moskiewskiej wobec Ukrainy i Zachodu. Miała to być niewątliwie demonstracja neoimperialnego triumfalizmu. I była szczególnie jeśli przyglądał się ktoś pełnym radości twarzom rosyjskich czynowników gotujących aplaus. Akcje Putina w samej Rosji są tak samo wysoko, jak nisko spadły w społeczności międzynarodowej. Tym wydaje się władzca Kremla jak na razie nie przejmować. Czy jednak tego triumfu Putinowi wystarczy i na jak długo? Kreml jest symboliczną zdobyczą, ale mało wartościową, a właściwie kosztowną. Dalsze plany Putina, w każdym razie te które zdradza lub których można się domyślać, nie są jasne. Przemówienie można interepretować w taki sposób, że połknięcie Krymu mu wystarczy. Bezpośrednich dalszych gróźb pod adresem Ukrainy nie było. Były nawet zapewniania o potrzebie harmonijnego współżycia. Zarazem jednak usłyszeliśmy kilka niebezpiecznych sformułowań „jesteśmy jednym narodem” (Ukraińcowi ciarki po plecach przechodzą, jak coś takiego słyszy), „Kijów jest stolicą miast ruskich”.

Putin nie wspomniał też o „warunakch wstępnych” uregulowania stosunków z Ukrainą (a więc i Zachodem), jakie zawisły na stronie rosyjskiego MSZ, ale przecież ich nie wycofał. A mowa jest tam o federalizacji Ukrainy i specjalnych przywilejach dla jezyka rosyjskiego. Jakakolwiek akceptacja tych warunków oznaczałaby uczynienie z Ukrainy państwa niesamodzielnego, zamienienia jej w jakiś protektorat światowych potęg, a zarazem potencjalnie narażała na dalszą agresję Kremla.

Orędzie Putina niczego więc nie rozstrzyga. Nadal możliwa jest inwazja rosyjska na Kreml, ppróby odrywania wschodnich regionów kraju oraz próby jego destabilizowania. Można też orędzie Putina traktować jako łagodzące i zawierające przesłanie „zadowole się Krymem, nie chcę się dalej awanturować, jeśli dacie mi spokój”. Nikt nie wierzy pewnie, że Putin polubi obecną Ukrainy, że przestanie w taki czy inny sposób prowokować i mącić, ale być może powstrzyma się od dalszej otwartej agresji.

Wobec rosyjskiej deklaracji aneksji Krymu tym bardziej punktem zapalnym stają się rosyjskiej ataki na ukraińskie garnizony. Krym może stać się zamrożonym konfliktem tylko wtedy jeśli kwestia ta zostanie rozwiązana. To że Moskwa, przy obecnej jej polityce,  zgodzi na pobyt tam ukraińskiego wojska jest wykluczone. Pod jakimi warunkami Kijów może wycofać własne wojsko i jakie warunki postawić może w tej sprawie Moskwa nie wiadomo. Nader poważny pretekst do dalszej eskalacji konfliktu nadal więc istnieje.

Co jednak  gdyby istotnie intencją Putina było jedynie aneksja i zachowanie Krymu – czy byłby to rzeczywiście jego triumf? Bardzo wątpię. Stosunków z Zachodem już tak łatwo nie naprawi. USA i EU będą się czuły do zacieśnienia związków. Kraje Europy Środkowej stały się w EU i Brukseli bardziej wiarygodne gdy mówią o zagrożeniu rosyjskim. Wszystko to jest istotne nawet jeśli uważa ktoś reakcję zachodu za niewystarczającą. Ale przede wszystkim pozostanie zraniona Ukraina, która staje się najbardziej antyrosyjskim społeczeństwem na kontynencie. Nikt nie przyczynił się tak dalece do integracji tego kraju i do jego „ucieczki” na Zachód jak Putin. I to jest jego największa porażka.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s