Kijów i Moskwa

Jeden z doradców Putina w biuletynie nomen omen Gazpromu poradził Janukowyczowi (wiadomość dzisiejsza), że jeśli nie stłumi rewolucji to może utracić władze. Jak to komentować?

Ukraina pogrąża się w rewolucyjnym chaosie. Wyłonić się z niego może państwo i społeczeństwo skierowane ku Zachodowi i Unii Europejskiej, próbujące z trudem głębokich reform, usiłujące odbudować kraj, po zniszczeniach spowodowanych przez Janukowycza. Możliwe tez są próby stłumienia rewolucji i nie można wykluczyć, ze naga siła zdoła jeszcze raz zwyciężyć. To na to wszystko Moskwa Putina? Wydaje się, że żadne rozwiązanie nie będzie jej zwycięstwem.

Zwrot Ukrainy ku Zachodowi to koniec iluzji moskiewskiego neoimperializmu (choć pewnie trochę więcej nadziei na jakieś demokratyczne zmiany również w samej Rosji). Każde inne rozwiązanie to anarchizacja Ukrainy. Nie sposób już jednak Moskwie będzie zdobyć jakąś zdecydowaną dominację na tym krajem. Tylko  bardzo niewielkie segmenty społeczeństwa na Ukrainie gotowe są sympatyzować z Rosją. Nawet ci obojętni wobec eurorewolucji wcale nie muszą być zwolennikami bliższych związków Ukrainy z jej wschodnim sąsiadem. Nastroje na wschodniej Ukrainie mogą być o wiele mniej rewolucyjne niż na zachodniej, nie oznacza to jednak, że nadmiar przyjaźni z Putinem mógłby tam być dobrze widziany.

Fakt, że Moskwa powstrzymała Kijów przed podpisaniem umowy stowarzyszeniowej z UE, komentowane było często jako jej sukces. Towarzyszyły też temu spekulacje o możliwym podziale Ukrainy. Wydaje się jednak, że ani to sukces, ani podział Ukrainy nie jest możliwy.

Rosja Putina ponosi na Ukrainie bolesną porażkę. Oczywiście brak podpisu pod umową stowarzyszeniową można traktować jako zwycięstwo, ale raczej jako pyrrusowe. Wprowadzenie Ukrainy w stan anarchii może być kłopotliwe dla EU (w szczególności dla Polski), ale w o  wiele trudniejsze będzie dla Moskwy.

Wiele komentatorów zwraca uwagę w ostatnich tygodniach (m.in. ostatni „The Economist”) na owe spektakularne sukcesy Putina, sukcesy  w gruncie rzeczy bardzo kosztowne, na które dzisiejszej Rosji nie stać. Gospodarka Rosji słabnie a cała jej względna siła związana jest niemal wyłącznie z wysokimi cenami ropy i gazu. A te mają wyraźną tendencję spadkową. Obecnie cena ropy wynosi ok.120$ za baryłkę. Przy spadku ceny do 100$ Rosja zacznie mieć problemy ze zrównoważonym budżetem. Nie należy zapominać, że w roku 2008 cena ropy spadła do 40$. Podobny, choć nawet nie tak wielki, spadek dzisiaj (a jest nie wykluczony) oznaczałby by dla Putina katastrofę. Putin pręży mięśnie, jest jednak w istocie politykiem krótkowzrocznym.

Do tego wszystkiego dochodzi ogromna dysproporcja wielkości gospodarki rosyjskiej i EU. Ta ostania jest od rosyjskiej 8 razy większa (a w tle jest jest jeszcze gospodarka amerykańska podobnej co unijna wielkości). Zaliczanie Rosji do tzw.grupy BRIC (wschodzących potęg) opierało się na przewidywanym wzroście gospodarczym Rosji 8-10% rocznie. Obecnie wynosi on 2%.

Przypomnij „dobrą radę” doradcy Putina dla  Janukowyczowi, że jeśli nie stłumi on rewolucji to może utracić władze. Niezależnie od tego, jak niepokojące są takie, propozycje, ze strony Moskwy, można je odczytywać jako powiedzenie „radź sobie Pan sam”. I wydaje się, ze Moskwa nie wiele więcej może zrobić, choć zachowuje wciąż zdolność anarchizowania Ukrainy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s