Holocaust w świadomości Niemców i Polaków

Stwierdzenie, że pamięć o przeszłości uwarunkowana  jest historycznie i społecznie, graniczy niemal z banałem. To jak społeczeństwa zapamiętują dane wydarzenia historyczne i historyczne tragedie, zależy silnie od polityki, interesów,  tradycji, autosterotypów. Być może jedynie upływ czasu przywraca trochę obiektywności w spojrzeniu na historię, choć należy się obawiać, że największe tragedie i dosłowność cierpienia zostaje zapomniana.

O tej dwuznaczności pamięci historycznej wiemy niby dobrze. Zarazem jednak wciąż popełniamy ten sam błąd, że faktu tego nie uwzględniamy. Jednego z najbardziej uderzających przykładów, jak w różny sposób tragedia może być zapamiętywana (resp.zapominana) dostarcza porównanie pamięci o Holocauście w Niemieczech i w Polsce.

Holocaust z perspektywy sprawcy

Jak trudny i długi był proces przyjmowania do wiadomości, czym był Holocaust, wiemy dzisiaj coraz lepiej. Na początku lat 50-tych z trudnościami przegłosować można było w Bundestagu odszkodowania dla Izraela. Na dobrą sprawę dopiero proces Eichmanna otworzył Niemcom szerzej oczy na to, czym były deportacje i masowa zagłada europejskich Zydów. I dopiero gdzieś po 1968 roku świadomość apokaliptycznych faktów stała się powszechna i nie można im było dalej publicznie zaprzeczać. Pokolenie „sprawców” nie dokonało w Niemczech nigdy samodzielnego rachunku sumienia. Dopiero pokolenie ich dzieci procesy wymusiło, niekiedy biorąc świadomość winy na siebie, co zaostrzało silnie konflikty pokoleniowo. W latach 70-tych i 80-tych pamięć o Holocauście stała się podstawowym składnikiem rozwiniętej niemieckiej kultury pamięci, wyznaczając też w wielu punktach reguły poprawności politycznej, której poddać się musiał każdy, kto chciał być obecny w życiu publicznym. Tak proces ten przebiegał w Niemczech i w żadnym wypadku nie jest procesem zakończonym.

Niezależnie jak trudny i długi był proces narastania pamięci o Zagładzie, należy zwrócić uwagę, że do przede wszystkim dzięki niemu, zdobywają Niemcy świadomość o licznych zbrodniach dokonanych w ich imieniu przez nazistów. W latach 50-tych Niemcy czują się często również ofiarą wojny, a to co działo się podczas wojny usprawiedliwiane jest ogólnym jej okrucieństwem. Dopiero niezwykłość dokonanej zbrodni czyni wyłom w tej niemal wszechobecnej obronnej postawie i toruje drogę do szerszej refleksji nad zbrodniczym charakterem totalitarnego ruchu, jakim był nazizm, wreszcie prowokuje autokrytyczną refleksję nad niemiecką historią i niemieckim charakterem narodowym. Dzieje się tak, ponieważ Holocaustowi nie tylko nie można było w żaden sposób zaprzeczyć, ale również dlatego, że przekraczał on wszelką miarę „zwykle” popełnianych zbrodni. Przekroczenie tej miary prowokowało wyobraźnie, wzbudzało emocje i ostatecznie nie pozwalało zapomnieć, tak nieustannie próbuje się zapominać się o innych bardziej „zwyczajnych” zbrodniach. W tym też sensie inne ofiary nazizmu mają wiele do zawdzięczenia pamięci o Holocauście, bowiem torowała ona i toruje ona nadal drogę do refleksji nad wieloma innymi zbrodniami i pozwala o nich nie zapominać. Trzeba jednak również powiedzieć, że w tym punkcie proces kształtowania się historycznej pamięci w Niemczech nie był i nie jest jednoznaczny. Silna i zrozumiała koncentracja na Holocauście pozwalała też niekiedy umniejszać, czy też pozostawiać w cieniu inne zbrodnie nazistów.  Znaczenie innych złych czynów bladło w porównaniu z tym jednym, tak potwornym i niezwykłym. Swiadomość tego, czym była wojna dla Polski narastała w Niemczech znacznie, znacznie wolniej i najprawdopodoniej wciąż jest nader ograniczona, mimo wszelkich wysiłków. Swiadome wymordowanie (trzeba oczywiście zaznaczyć że na spółkę ze Stalinem) około 40% polskiej inteligencji, elity narodu (w tym również wielu Zydów) pozostaje w Niemczech dotychczas faktem nie dostatecznie znanym. Fakt ten nie budzi w Niemczech szerszej refleksji i namysłu nad wieloma elementami kultury niemieckiej składającej się na stosunek do wschodnich sąsiadów. Antysemityzm poddany został w Niemczech za sprawą Holocaustu autokrytycznej wiwisekcji i niemiecka opinia publiczna gotowa jest szeroko akceptować nawet tak krytyczny osąd historii niemieckiej, jaki zawarty jest w znanej książce Goldhagena. Nad antyslawizmem i jego zródłami nie prowadzono nigdy w Niemczech szerszej refleksji. Zbrodni dokonywanych w Europie wschodniej, na które naziści nie pozwalali sobie w takim stopniu na Zachodzie, prawie nigdy nie wiązano z tłem, jakim był stosunek Niemców do wschodnich „słowiańskich” sąsiadów. Pamięć o Holocauście torowała więc i toruje w Niemczech nieustannie drogę szalenie poważnej refleksji i autoreflesji historycznej, zarazem wskazać można na niedomogi tej refleksji, gdy dokonuje się uproszczeń i ogranicza się w jakimś stopniu pamięć o zbrodniach wojny dokonanych przez nazistów do samego tylko Holocaustu.

Pisząc o niemieckim stosunku do Holocaustu i porównując go W krajach zdominowanych przez sowietów milczenie o holocauście miało inne motywy. Po pierwsze jego tłem był antysemityzm samego Stalina, sowieckiej kompartii jak komunistycznego aparatu władzy zdominowanej przez sowietów europie wschodniej. Ten antysemityzm nie sprzyjał oczywiście podkreślaniu wyjątkowości zbrodni popełnianej na Zydach. Był też drugi ważny powód milczenia. Pamięć o wojnie miała być w bloku wschodnim heroiczna. Komuniści chcieli czcić swoją walkę (w Rosji był to kult wojny ojczyźnianej), co najwyżej prezentować można było jako bohaterskie ofiary członków komunistycznego ruchu oporu. Tragedia Zydow nie  pasowała do tego obrazu.

Oczywiście niemieckie pytania były szczególnego rodzaju. Między brakiem pomocy dla prześladowanego, a udziałem w zbrodni istnieje zasadnicza różnica. Niemieckie pytanie brzmiało – na czym polegał mój udział. Pytanie to nabrało niemal traumatycznego charakteru dla młodszego pokolenia

Niemieckiego przypadku, gdy chodzi o pamięć o Holocauście, nie należy izolować od szerszych procesów w całym świecie. Aby przyjąć do wiadomości, czym była zagłada Zydów, cały świat potrzebował pewnego czasu. Holocaust długo gubił się w długim rejestrze nazistowskich zbrodni. Pytanie, czy Europejskim Zydom, w tak bezprzykładny sposób prześladowanym, nie można było skuteczniej pomagać, skierować można było do wielu i do dzisiaj wzbudza ono dyskusje i pobudzać może do wyrzutów sumienia. Również motywy tej jednej z największych, o ile nie największej w swojej perfidii, zbrodni ludzkości, pozostają nie końca wyjaśnione i najprawdopodobniej takimi pozostaną. Czy głównych przyczyn Holocaustu szukać należy w planach samego Hitlera i zbrodniczej dynamice ruchu nazistowskiego,  czy też Holocaustu nie trzeba objaśniać przede wszystkim szerokim tłem rozpowszechnionego  w całej Europie antysemityzmu – odpowiedzi zawarte między tymi skrajnymi hipotezami dawano różne i z różnymi intencjami. Dyskusja na ten temat pewnie się nie zakończy się nigdy i będzie towarzyszyć każdej poważniejszej refleksji nad kulturą starego kontynentu.

Holacaust z perspektywy świadka

W Polsce proces kształtowania pamięci o Holocauście przebiega ze zrozumiałych przyczyn całkowicie odmiennie w porównaniu z Niemcami. Podstawowy wpływ na to miała polityczna sytuacja Polski po II wojnie światowej i całkowita niemal, przynajmniej do 1956 roku, dominacja sowiecka, która ustała dopiero po roku 1989. Dlatego też w polskim przypadku, należy starannie rozróżniać pamięć oficjalną od nieoficjalnej, gdy chodzi o jej kształtowanie się w okresie 1945-1989.

Polskie społeczeństwo, tak jak państwo polskie padło ofiarą, dwóch zbrodniarzy – Hitlera i Stalina, czego szczególnym wyrazem był zawarty w  1939 roku pakt między dwoma tyranami. Zbrodni na społeczeństwie polskim dokonywał nie tylko naziztowski i sowiecki okupant. Po roku 1945 władzę w Polsce dzierżyli natomiast zausznicy sowietów i argumentem dla ich władzy miała być jednoznacznie antyniemiecka orientacja polskiego społeczeństwa. W tej sytuacji w komunistyczne władze nigdy nie chciały specjalnie odróżniać między zbrodniami na Polakach i Zydach. Ponad  3 miliony polskich Zydów, jacy padli ofiarą Holocaustu, ukrytych było w oficjalnych i nagłaśnianych statystykach 6 milionów obywateli polskich (mówiło się jednak zawsze w skrócie o Polakach), jacy zgineli podczas wojny. Akcentowanie zbrodni na Zydach komplikowałoby propagandowy obraz wojny i nie pozwalałoby na uzyskanie efektu jednowymiarowej antyniemieckości, tym bardziej, że ta antyniemieckość miała ukrywać też zbrodnie dokonane na Polakach przez Stalina.

Jeśli los Zydów podczas wojny staje się w pierwszym okresie komunistycznej władzy przedmiotem szczególnej refleksji, to jedynie pod bardzo ograniczonym kątem. We wczesnych latach 50-tych, a więc gdy trwa jeszcze pełnia stalinowskiej nocy nad Polską, postawiony zostaje w Warszawie pomnik bohaterów powstania w Gettcie. Rzeżba na pomniku do dzisiaj jest symbolem bohaterskiego zrywu społeczności żydowskiej. Należy jednak zwrócić uwagę, że w ten sposób podkreślono przede wszystkim heroiczny charakter oporu, kwestia cierpienia zaś schodziła na drugi plan. Zydzi stawali się, gdy chodzi o ich los, nader podobni do Polaków. Powstanie Zydów miało miejsce w 1943 roku, polskie powstanie w Warszawie tylko o rok później w roku 1944. Wielu Niemcom dotychczas mylą się te dwa powstania i swiadectwa oporu. Obraz heroizmu, który dominował nad obrazem cierpienia, nie sprzyjał w oczywisty sposób lepszemu uświadamianiu sobie szczególnego losu społeczności żydowskiej.

Dochodził tego jeszcze inne istotne czynnniki. Pielęgnowanie pamięci o polskiej martyrologii było, gdy chodzi o nieoficjalnie pamięć historycznym, szalenie istotne dla kształtowania się ducha oporu wobec dominacji sowieckiej. Zbrodnie stalinowskie, takie jak Katyń, były objęte całkowitym tabu, a pielęgnowanie pamięci o nich było istotnym czynnikiem zachowywania poczucia niezależności. Polacy czuli się szczególnie perwersyjnie doświadczoną ofiarą wojny, poprzez nie tylko zbrodnie Hitlera i Stalina, ale również poprzez utratę suwerenności własnego państwa, mimo formalnej przynależności do obozy zwycięzców i bycie aliantem Francji, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Rosji.  Polskie cierpienie było legitymacji racji moralnej, by utraconą suwerenność odzyskać. Koncentrowano się więc na własnym cierpieniu. Podkreślanie cierpienia Zydów, cierpienia jeszcze większego i jeszcze boleśniejszego, mogło i z pewnością zdawało się wielu, niemal podświadomie, relatywizowaniem polskiej ofiary. Ten swoisty przykład konkurencji ofiar – a znamy więcej takich przykładów – nie sprzyjał w Polsce kształtowaniu się świadomości tego czym był  Holocauście. Polacy, gdy chodzi o rozpowszechnioną świadomość, cierpieli tak jak Zydzi, jeśli zaś różnica losów budziła czyjąś reflekcję „byli drudzy w kolejce do gazu”.

Innym czynnikiem hamującym kształtowanie się świadmości Holocaustu i pamięci o nim był antysemityzm. I w tym wypadku należy zachować świadomość potrzeby starannych rozróżnień, na które nie ma tu niestety dojść miejsca. Antysemityzm był z całą pewnością ważnym narzędziem sowieckiej władzy, nie tylko w tym sensie, że również zydzi padali ofiarą sowietów, ale przede wszystkim w tym sensie, że władza sowiecka w perwersyjny sposób odwoływała się, korzystała i manipulowała w nader zręczny sposób tradycyjnym antysemityzmem. Przeciwnicy komunizmu w bezpośrednio powojennej Polsce oskarżani byli pauschal o antysemityzm, co miało pomagac ich  kompromitowaniu. Zarazem w warunkach cenzury i ograniczeniu swobód obywatelskich niemożliwy był jakikolwiek otwarty spór i autentyczna krytyka zjawiska antysemityzmu. Znaczna część społeczeństwa zamykała się więc obronnej postawie: „nie jestem antysemitą, o co się mnie oskarża” i owa obronna postawa zastępowała refleksję nad najrozmaistszymi przejawami antysemityzmu. Nader głupi stereotyp „zydokomuny” nie był dyskutowany, a jeśli ktoś publicznie miał mu prawo zaprzeczyć to jedynie przedstawiciele komunistycznej władzy. Paradoksalnie z czasem, w latach 60-tych i 70-tych, przestali oni nawet owemu już tak prymitywnemu stereotypowi zaprzeczać, a nawet zaczeli go potwierdzac. Część przestawicieli komunistycznej władzy, chcąc mieć legitymację narodową, świadomie dążyła do wywarcia wrażenia, że pragnie się „żydokomuny” pozbyć. Gdy antyniemiecki argument coraz bardziej tracił na znaczeniu, jako legitymacja komunistycznej władzy, coraz bardziej najrozmaitsze odłamy komunistycznej władzy starały się korzystac z najrozmaistszych kompleksów polskiego społeczeństwa. Tak jak w latach 40-tych i 50-tych szantażowano przeciwników komunistycznej władzy zarzutem antysemityzmu (co niestety nie oznacza, że niektórzy z nich istotnie nie byli antysemitami), tak w latach 60-tych i 70-tych władze wmawiały społeczeństwu, że cały świat oskarża Polaków o antysemityzm i przed tym zarzutem trzeba się wspólnie bronić.

Nagromadzenie całkowitego pomieszania pojęć i groznej w skutkach głupoty, jaki było z tym związane,  nie mogło napotkać prawie żadnego oporu otwartym dialogu publicznym, niemal całkowicie kontrolowanym przez niedemokratyczne władze.  W oczywisty sposób kształtowanie się w tej sytuacji świadmości tego, czym Holocaust, było szalenie utrudnione. Oficjalnie zatwierdzane podręczniki historii nie zawierały do roku 1989 żadnego wyrazistego nauczania o holocauście.

Oczywiście, tak jak w niemieckim przypadku, to co socjologizujący historyk przypisuje świadomości zbiorowej,  trudno uogólniać w ten sposób by utracić z pola widzenia całe zróżnicowanie ludzkich postaw. Dobrym przykładem tego zróżnicowania i krytycznej reflesji może być wczesny wiersz Czesława Miłosza „Biedny chrześcijanin patrzy na Getto”, w którym Holocaust odmalowany jest z punktu widzenia biernego ale ponoszącego winę świadka straszliwej zbrodni. Jeśli wziąść jak wielką rolę odegrała poezja Miłosza w Polsce powojennej, przykład ten potraktować można jako znaczący.

Antysemicka kampania wewnątrz PZPR w roku 1968, w skutek swoitych rozmiarów i strat, jakie przynosiła dobremu imieniu Polski, prowokowała też refleksję na temat stosunku Polaków i Zydów. Niezależnie myślący intelektualiści nie zawsze mogąc otwarcie i skutecznie sprzeciwić się tej kampanii, zaczeli podkreślac rolę pomocy wielu Polaków dla Zydów podczas wojny, jak czynił to w wielu publikacjach Władysław Bartoszewski. W ten sposób w pośredni sposób uzmysławialioni  różnicę losów, a tym samym znaczenie Holocaustu i znaczenie odpowiedzialności moralnej za pamięć o nim. Wymagało wielkiej odwagi cywilnej by tak jak Jan Józef Lipski otwarcie potępić objawy antysemityzmu nie tylko władzy ale i wewnętrz społeczeństwa.

Po roku 1989, wraz z odzyskaniem przez Polskę suwerenności, możliwa stała się otwarta publiczna debata. Przypomnienie Holocaustu i rola pamięci o Holocauście zaczeła przybierać na znaczeniu. Bez osłonek ujawniła się cała gama postaw, tym razem jednak możliwa jest również

Wielka debata dotycząca zbrodni w Jedwabnym, porównywalna z niemieckim sporem historyków, gdy chodzi o jej znaczenie dla świadomości zbiorowej, uzmysłowiła wielu Polakom, jak skomplikowane jest pytanie o Holocaust i jak dalece ważne jest ono dla całej kultury europejskiej.

Dla polskiej opinii publicznej głównym zadaniem jest więc zrozumienie, że rola nawet biernego świadka tragedii nie jest tak zupełnie niewinna, jak mogłoby się wydawać. Potrzebne jest przezwyciężenie dość rozpowszechnionej postawy obronnej i pełne uświadomienie sobie, że pamięć o własnym cierpieniu nie powinna konkurować z pamięcią o cierpieniu innych, a z całą pewnością nie konkuruje z pamięcią o straszliwym, zbiorowym cierpieniu ofiar Holocaustu.

W kontekście  niemieckim pamięć o Holocauście winna otwierać, a nie zamykać refleksję na okresem 1933-45. Niemcy winni być swiadomi, że kształtowanie ich szczególnej pamięci historycznej, nie ma  celu naznaczanie się stygmatem wiecznej winy, ale ma uniwersalne znaczenie i jest ważnym czynnikiem kształtownia się nowej europejskiej świadomości.

Z pewnością jednak, tak jak i w Niemczech proces kształtowania pamięci o Holocauście nie jest zakończony. Z jednej strony polski i niemiecki kontekst różnią się między sobą w bardzo istotny i zasadniczy sposób, z drugiej jednak zarówno upływ czasu jak potrzeba kształtowania europejskiej świadomości historycznej sprzyja i wymusza wspólną refleksję nad Holocaustem, jako symbolem ciemnych mocy tkwiących w człowieku i stałym zagrożeniu dla cywilizowanego społeczeństwa. Reflesja nad holocaustem otwierać winna drogę do refleksji nad wszelkiego typu ludobójstwem i masowymi zbrodniami, jakie miały miejsce w historii i wciąż są dokonywane.

One thought on “Holocaust w świadomości Niemców i Polaków

  1. Kaziu,

    Sam, urodzony w 1953 roku, wzrastając w PRL-u miałem początkowo minimalną świadomość Holokaustu jako zbrodni ponad miarę innych represji niemieckich, czy hitlerowskich (nie nazistowskich, tak się wówczas nie mówiło). Ale dość wcześnie odebrałem lekcję antysemityzmu, przy okazji sporu oartykuł Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN o obozach zagłady/koncentracyjnych, no i przede wszystkim w okresie moczarowskiej nagonki na Żydów i wyjazdów moich szkolnych kolegów po Marcu.
    Nawet jeszcze wcześniej dało mi też do myślenia odseparowanie wszystkich żydowskich i obco brzmiących nazwisk na osobnej płycie nagrobnej poległych żołnierzy września 1939 na cmentarzu w Wilanowie, gdzie pochowany jest mój dziadek.
    Potem, przez lektury mniej lub bardziej zakazane, dzięki paryskiej „Kulturze” i jej „Zeszytom Historycznym”, Wolnej Europie, wizytom w Oświęcimiu, Bełżcu, Treblince i Chełmnie, sąsiedztwu Marka Edelmana, mieszkającego o dwa domy od nas oraz rozmowom z pokoleniem świadków, ewoluowało moje rozumienie Holokaustu, zróżnicowania postaw Polaków i postaw innych okolicznych narodów.
    Ale przeszedłem wszystkie stadia, które opisujesz – niewiedzy, postawy „konkurencyjnej” wobec cierpienia Żydów, obronnej w obliczu zarzutów o bierność i współudział w zbrodni, poczucia winy i wstydu za część moich ówczesnych i współczesnych rodaków, aż po stopniowe zrozumienie niesamowitej komplikacji historycznej i moralnej i wybicie się na ogarnięcie problemu i własną, indywidualną, a nie zbiorową, dyktowaną ocenę.
    Mam wrażenie, że o tym był Twój artykuł, tylko w makro-skali dwóch narodów. Ja to wszystko przeszedłem we własnej głowie.
    Pozdrawiam,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s