Burze medialne i większość rozsądnych Polaków

„Polacy są podzieleni”, „skrajna brutalizacja życia politycznego”, „polski breivick” ze wszystkich stron – prawnej i lewej – słychać słowa nie mądre i pozbawione rozsądku. Wiele osób zadaje sobie pytanie, jak daleko (lub jak blisko) jest od słów do czynów.
Sądzę, że jednak wciąż dosyć daleko i jestem przekonany, że to polskie media opanowała histeria, a nie polskie społeczeństwo zwariowało. Nie oznacza to wcale, by występów takich Grzegorza Brauna nie potępiać i to najbardziej zdecydowanie. Robienie jednak zbitki myślowej z Marszu Niepodległości, Brunona K. i Grzegorza Brauna i alarmowanie o zagrożeniu polskiej demokracji , jest niepoważne. Jest niepoważne jak gadanie o zamachu w Smoleńsku i twierdzenie, że dzisiaj jest jak za komuny itd. Gdy widzę okładkę tygodnika z tytułem „patriotyzm jest jak kastet” i są to słowa młodego człowieka, który już wykazał się zerem moralnej kompetencji , to niestety wiem, że jestem w tej Polsce, w której mówi się nierozważnie i głupio.
To, że Polska jest podzielona jest zwykle nie prawdą. W Polsce większość to ludzie rozsądni i umiarkowani, którzy z zażenowaniem patrzą na występy z jednej strony Grzegorza Brauna z drugiej Kuby Wojewódzkiego, Macierewicza i Palikota. Ci wszyscy pseudodziennikarze i nieudolni politycy nie potrafią inaczej zaistnieć w przestrzeni publicznej jak poprzez słowne prowokowanie, strojenie min, dziennikarski czy polityczny wygłup.
I każde z tych głupstw powtarzają media. Tu Tomasz Lis będzie konkurował z Rafałem Ziemkiewiczem w taki sposób, że każdy kto rozsądny będzie chciał się zamknąć w swoich czterech ścianach i przestać słuchać wzajemnych wyklęć, pseudomoralizatorstwa, kpiny.
To polskie massmedia są podzielone, a nie Polacy. Ich spektakl jest nie poważny i żałosny. Stojąc przed kioskiem i oglądając okładki tygodników nabiera się przekonania, że Polska to kraj bez żadnych innych problemów prócz tego jednego – lawiny kpin, pseudosensacji i medialnych ataków.
Dodam, żeby było jasne. To co nazywa się polską prawicą wydaje się mi intelektualnie uboższe i często prostackie. Tu język nienawiści jest częstszy, obowiązuje zwulgarywaowany pseudopatriotyzm, panuje niemal psychiatryczna obsesja rzekomego zamachem. Nad wszystkim unosi się tragikomiczna postać Antoniego Macierewicza.
Po drugie stronie jednak – która wydaje się mieć intelektualną przewagę – słyszy się język wykluczenia, , a zarozumialstwo „pseudooświeconych zawsze lepiej wiedzących” jest nieznośne. Zamiast rozmawiać z zagubioną młodzieżą od Wszechpolaków wołać będzie, by trzeba delegalizować, zamiast polemiki użyje się maczugi oskarżeń o faszyzm itd. itd. A wszystkich przebije w tym polityk-celebryta Janusz Palikot.
Po obu stronach brak elementarnej chęci do dialogu i rozmowy, umiejętności słuchania tego co mówi inny. Polskie życie publiczne zdaje się być prymitywne jak blogowisko , gdzie można pozwolić sobie na brak szacunku dla oponenta, chamstwo i werbalną agresję.
Jesteśmy państwem, w którym niemal nie ma forów, gdzie ludzie o różnych poglądach mogą spotykać się i wspólnie rozmawiać, być siebie nawzajem ciekawi, dzielić się swoimi opiniami. Chęć jednak takich właśnie spotkań i debat ma większość Polaków. I to trzeba sobie powiedzieć i zacząć rozmawiać, nie wierząc temu, że Polacy są podzieleni. Mają różne poglądy i opinie i bardzo chcieliby ze sobą o tym dyskutować. Wzywam do rozsądku ponad podziałami, póki polska demokracja nie jest wcale zagrożona, a jedynie brakom jej kultury politycznej należy poświęcić znacznie więcej uwagi.

4 thoughts on “Burze medialne i większość rozsądnych Polaków

  1. Mimo Twoich uspokajających ocen jednak uważam, że patologiczne zjawiska w mediach i polityce, o których piszesz i które bez wątpienia dolewają benzyny do ognia nienawiści i podziałów w społeczeństwie, nie są jedynie nalotem jakiejś płytkiej korozji na zdroworozsądkowym (czy po prostu zdrowym) organizmie społecznym. Ja widzę wokół siebie tę większość, o której piszesz, ale – coraz bardziej milczącą. A te skrajne mniejszości, z lewa i prawa – coraz głośniejsze, coraz nienawistniejsze, coraz bardziej sfanatyzowane… Niemalże słyszę gwiżdżące mi nad uszami kamienie, ciskane z obu stron. Niemal muszę ścierać z twarzy ślinę tych plujących na siebie bez przerwy i bez opamiętania tak pięknie się różniących Polaków. I widzę to nie tylko w mediach i polityce, bo z tym łatwo sobie radzę, wyłączając tv i radio oraz wyrzucając gazety. Gorzej, że to nie pomaga. Ten sam język i obelgi słyszę wokół siebie, a z internetu (choćby z fc) leje się już kaskadami. To, co piszesz jest w jakimś stopniu sprzeczne. Piszesz bowiem: „Sądzę, że jednak wciąż dosyć daleko i jestem przekonany, że to polskie media opanowała histeria, a nie polskie społeczeństwo zwariowało”, a potem: „Po obu stronach brak elementarnej chęci do dialogu i rozmowy, umiejętności słuchania tego co mówi inny. Polskie życie publiczne zdaje się być prymitywne jak blogowisko , gdzie można pozwolić sobie na brak szacunku dla oponenta, chamstwo i werbalną agresję. Jesteśmy państwem, w którym niemal nie ma forów, gdzie ludzie o różnych poglądach mogą spotykać się i wspólnie rozmawiać, być siebie nawzajem ciekawi, dzielić się swoimi opiniami. Chęć jednak takich właśnie spotkań i debat ma większość Polaków”. OK, tyle że przy dzisiejszych, niemal nieograniczonych technicznych możliwościach komunikacji ta zdroworozsądkowa większość milczy coraz głośniej! A odzywa się niemal jedynie nt. podróży, promocji w sklepach, kulinariów, nowych gadżetów, muzyki (czy szerzej – kultury) i… stosunków międzynarodowych🙂. Piszesz: „Jesteśmy państwem, w którym niemal nie ma forów…”, a ja bym napisał: „Jesteśmy społeczeństwem, gdzie niemal nie ma forów…”. Nawet ze szkół docierają kłótnie, kto na gazetce ściennej ma wisieć wyżej: Piłsudski czy Dmowski🙂 [w tym konkretnym przypadku pogodziła ich dyrektorka i najwyżej zawisł Paderewski ;)]. Niestety, dialogi nieprominentnych Polaków, to też jest życie publiczne. Które po wyłączeniu mediów nadal szczeka, charczy, gryzie, żądli i wyje… Zbiór jednostek, to jeszcze nie jest społeczeństwo! To może być stado! I ja tej stadności dostrzegam wokół siebie coraz więcej! Widzę jakąś obłędną stadną ucieczkę od wolności bycia jednostką! Do komfortu współbycia watahą! I co gorsza, nie widzę żadnych mechanizmów ozdrowieńczych czy leczniczych. Bo kiedyś – mam wrażenie – takim głosem rozsądku potrafili być dziennikarze i media, niezależnie do własnych poglądów. A dziś głównie szczują na siebie swoich czytelników, słuchaczy i widzów… I to – moim zdaniem, innym, niż Twoje – skutecznie! Nie jestem optymistą, niestety. I raczej boję się tego, co przed nami… Boję się równania: jedna nienawiść + jeden cel + jedna okazja = ???. Rocznica 16 grudnia coraz częściej kojarzy mi się z rokiem 1922. To też okrągła rocznica… Poza jednym tytułem w księgarniach nie widzę przygotowań do jej obchodów…

  2. Masz rację Kaziku, trzeba rozmawiać, to się zawsze dogadamy. I zacząć od szkoły.Niedawno rozmawialem z M. naszym kolegą z obozu, ktorego bardzo lubię. Zarzucił mnie ponurą wizją zniewolenia i w ogóle finis Poloniae. Przyznalem, że zaliczam się do tzw. lemingów i zapytałem, czy mogę liczyć na to, że zadrży mu ręka i przy moim nazwisku postawi 11 a nie 10. Zadeklarował od razu, że on także potępia te metody.Ale tak sobie myślę: co będzie, gdy nas zabraknie i zaczną dobierać z uczciwych? Czarno widzę przed M.

    1. Drogi Wiktorze, problem chyba polega na tym, że się wszyscy nawzajem straszymy – lewica faszyzmem, prawica jakimś powrotem komunizmy. Wydaje mi się, ze obecnie nikomu nic nie grozi. Nasza demokracja nie jest z żadnej strony zagrożona, jest natomiast mało estetyczna (co może niepokoić, bowiem estetyka życia politycznego ma wiele wspólnego z demokracją). Mój apel do wszystkich jest taki, aby po drugiej stronie wynajdywać minimum pozytywów.
      Wiktorze,
      przecież walczyliśmy o pluralizm – a to nie jest łatwa sprawa – bowiem, aby dogadać się z ludzmi innych poglądów trzeba dużo cierpliwości.
      serdecznie Cię pozdrawiam
      K.
      Ps. Dzięki za wieczór ze studendami.

  3. Bardzo dobrze napisane. Uwazam jednak, iz Polacy, a zwlaszcza ich zdecydowana wiekszosc, nie muszą wpadać w kompleksy z powodu wypowiedzi cytowanych powyzej panow. Słuchając niektórych amerykańskich dziennikarzy lub „celebrytów” jak Michael Moore, Bill Maher, Chris Matthews, George Clooney czy Alec Baldwin, robi się słabo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s