Polska polityka jest stabilniejsza niż się wydaje

Wbrew wielu autostereotypom, większość polskiego społeczeństwa jest w swoich poglądach zrównoważona i przede wszystkim dbała o interes ekonomiczny kraju. I wyrazem tego jest, że niezaprzeczalnym zwycięzcą wyborów 2011 stała Platforma Obywatelska – zwycięstwo tym bardziej znaczące że drugie z kolei. Expose premiera Tuska, zapowiadające politykę oszczędności, zostało przyjęte bez specjalnych protestów, a nawet z pewną satysfakcją w niektórych kręgach opinii publicznej. Wydaje się, że ogół społeczeństwa ceni sobie „polski sukces”, mimo zwyczajowych narzekań,  tym wyraźniejszy na tle ogólnego kryzysu gospodarki europejskiej i zdaje sobie jednocześnie sprawę z istniejących zagrożeń.

PO spotykała się z krytyką, że „jest to partia bez wizji”. Okazało się jednak, że społeczeństwo nie oczekuje aż tak bardzo wielkich „wizji” (o nie woła przysłowiowy „Nowy Świat”, „Krakowskie Przedmieście” jest już dużo bardziej pragmatyczne) a Tusk wykazując z wszystkich czołowych polityków najwięcej rozsądku i umiaru, choć nie znajduje poklasku to jednak odnajduje poparcie. Platforma Obywatelska jest formacją polityczną, która odwołuje się do powszechnej potrzeby stabilizacji. Rządzi, ponieważ opanowała centrum życia politycznego, co zakłada, że trzeba się patrzeć na prawo i na lewo, aby się w tym środku utrzymać. Tusk jest politykiem, który nauczył się odwoływać się do społeczeństwa takim jakim ono jest, a nie mówić mu jakie ma być i trzeba się „odnawiać”, „przebudowywać” czy „nawracać”.

Premier Tusk zdaje się też unikać wszelkiego typu sporów światopoglądowych dotyczących aborcji, kary śmierci itd. Owe dążenie do stabilizacji i umiaru, zaprzeczają ostre debaty w sprawach światopoglądowych podgrzewane przez media. Premier Tusk wyraźnie nie chce się do nich wtrącać i być może czyni rozsądnie.

Lewica i pytania o nowoczesność

            Polski sukces, którego autorstwo przypisuje sobie skutecznie Tusk, stawia w niełatwej sytuacji opozycję. Jak w takiej sytuacji krytykować rząd? Opozycja z prawa i z lewa przyjęła całkowicie odmienne strategii, choć w paradoksalny sposób uzupełniają się one.

W kampanii wyborczej, a także i po niej (w związku z głośnym starciem Kolorowej Rzeczypospolitej z Marszem Niepodległości) okazało, że front tzw. „polskiej wojny kultur” czy też  „wojny polsko-polskiej” nie przebiega, jak wielu sobie wyobrażało, tylko między prawicowym PiS-em a resztą. Zaskoczeniem  stał się  sukces ruchu Palikota, który awansował na trzecią siłą w polskim parlamencie. Zwycięstwo zawdzięcza on przede wszystkim najmłodszym wyborcom (18-25 lat). Dla lewicy jako całości wydaje się to jednak pyrrusowe zwycięstwo.

Lewica prezentuje się jako zwolennicy „nowoczesności”, co wyraża się przede wszystkim podkreślaniem spraw obyczajowych i promowaniem czegoś co wypada nazwać „radykalną emancypacją”. SLD uczepiła się współczesnych tej właśnie radykalnej emancypacji (feministek i ruchu gejowskiego), czyniąc to jednak bez specjalnego przekonania. SLD  nie zyskała w ten sposób wiele w wojnie polsko-polskiej między tradycjonalizmem a modernizmem. Palikot będąc w tych kwestiach bez porównania bardziej radykalny, odsunął SLD prawie na margines. Ruch Palikota zaczął poruszać tą problematykę w sposób agresywny i skandalizujący. Dołączył do tego nie tylko antyklerykalną ale i antychrześcijańską retorykę, sprawę „wolności dla konopii” itd.   Napaści Palikota na Kościół (często poza granicami dobrego smaku) mogą w poważny sposób zaostrzyć w Polsce spór między tradycjonalistami i modernistami. Można przy okazji pytać o kondycję polskiego szkolnictwa, skoro tak populistyczne hasła stały się  przekonywujące dla co czwartego młodego wyborcy. Zastanawia też, że w społeczeństwie, które wciąż uważane  się za wierzące, tak znaczna część najmłodszej generacji głosuje na ugrupowanie, którego jednym z głównych charakterystyk jest agresywne antychrześcijaństwo. Z dużym prawdopodobieństwem jest to reakcja części młodzieży na to, co dzieje w znaczących odłamach Kościoła reprezentowanych przez m.in. przez Radio Maryja. Dla biskupów musi to stawiać pytanie, jaką cenę chcą dalej płacić za działalność ks. Rydzyka. Pytań jest tu jednak więcej. Jakie nie byłyby odpowiedzi na te wszystkie pytania, nie zmienia poprawia tu sytuacji lewicy.

Stara lewica znalazła się w pustce wciąż w jakimś stopniu z piętnem partii post-komunistycznej (mimo w dużym stopniu liberalnej polityki gospodarczej  za czasów swoich rządów). Lewica Palikota, choć w natarciu ma bardzo wąskie zaplecze a jej skandalizujące prowokację szybko opinii publicznej się znudzą.

            Efektem zwycięstwa Palikota jest  przede wszystkim rozkład formacji lewicowej. Podzieliła się ona i straciła jakąkolwiek orientację. Problematyka radykalnej emancypacji może interesować część wielkomiejskiej młodzieży jest natomiast zupełnie obojętna a nawet niezrozumiała dla szerszych warstw społeczeństwa. Nie wydaje się, że lewica zdominowana nawet przez Palikota może mieć w Polsce więcej niż 20%. Hasło „nowoczesności” posiada  w Polsce sporą nośność ale musi być wypełnione zupełnie inną treścią niż obecnie czyni lewica w Polsce.

Prawica i pytania o tradycję

PiS pragnie przekonać społeczeństwo, że wisi nad nim katastrofa gospodarcza niczym miecz Demoklesa. Przywódcy tej formacji wyobrażają sobie, że przerażeni Polacy, wybiorą ich by uniknąć najgorszego. Problem w tym, że Polacy nie są wcale przerażeni. Strategia budzenia obaw i lęków nie wydaje się jednak aż tak bardzo absurdalna, jak by się mogło wydawać.  Pesymistyczne nastroje prowokuje kryzys strefy euro. Po drugie PiS stara się o poparcie biedniejszych wyborców, którzy mniej przekonani są o polskim sukcesie. Paradoksalnie PiS jest znacznie bardziej „socjalny” od lewicy.

Drugim atutem PiS jest to, że prezentuje się jako wyraziciel polskiej, niezmiennej tradycji i powrotu do „przedkomunistycznych” korzeni. Demonstruje swój sceptycyzm wobec UE (choć w gruncie rzeczy dość umiarkowany). Straszy społeczeństwo, że polskie interesy są wyprzedawane, wobec zbyt dużej uległości rządu, któremu wmawia, że jest już nawet nie tylko „liberalny” (co dla wielu ma brzmieć  jak płachta na byka), lecz przypomina dawne rządy komunistyczne (doszukiwanie się takich  podobieństwem jest zresztą powszechnie ulubionym chwytem polemicznym).

PiS, a także ugrupowanie rozłamowe „Solidarna Polska”, chciałyby być szeroką formacją konserwatywną w społeczeństwie, które na tle europejskim jest w jakimś sposób konserwatywne. W gruncie jednak rzeczy  brak jest  pomysłu na ten konserwatyzm na miarę obecnego czasu. Ponieważ PiS odwołuje się do właśnie tradycyjnej i zakorzenionej w powszechnej świadomości, niezależnie od tego jak to robi i jak te symbole interpretuje, może liczyć na 20-25% zwolenników, a więc na nieco więcej niż stawiająca na obyczajową „nowoczesność” lewica.

Słabość opozycji i dziennikarstwa

W  debacie, jaką od pewnego czasu media zaczęły nazywać wojną polsko-polską, Platformie  Obywatelskiej  najlepiej jest nie zabierać głosu. I tak też postąpił premier Tusk w swoim expose.

Fronty wielkich publicznych sporów, jeśli brać pod uwagę media, nie przebiegają w Polsce wedle podziału biedni-bogaci, starzy-młodzi czy na nawet wieś-miasto. Polsce, która odniosła wielki sukces nęka przede wszystkim spór, a jaki sposób być „nowoczesnym” (tego przecież również chce PiS) i czy owa nowoczesność (niezależnie jak definiowana) da się pogodzić z polską tradycją. Tego sporu w żadnym wypadku nie należy lekceważyć. Wojna polsko-polska, objawia się jednak najczęściej w bardzo sprymitywizowany sposób i prowadzona jest w prostackim języku, choć jest sporem poważnym i istotnym. Winny temu jest stan mediów.

PO nie jest więc krytykowane ani przez konserwatystów ani przez nowoczesnych w sposób na tle poważny by musiała się z tym liczyć. Z taką opozycją Donald Tusk spać może spokojnie.

Tusk, jak wydaje, pragnie zdystansować się wobec tych światopoglądowych sporów, poprzez silniejsze zaangażowanie polski w sprawy europejskie. Premier Tusk zdaje się mówić „patrzcie jesteśmy nowocześni poprzez nasze zaangażowanie w Unii”. Polemik z prawicą jego formacja właściwie unika (lub stosuje czarny PR z zawsze gotowymi do tego dziennikarzami, od którego nie wymaga to specjalnego rzemiosła), licząc się z tym, że skoro rządzi trudno mu odebrać symbole, którym posługuje się państwo. W tym zresztą pomocy jest mu prezydent Komorowski, który reprezentuje tradycyjny polski patriotyzm i pielęgnuje polskie tradycje.

Premier Tuska liczyć może na rozsądek polskiej opinii publicznej, którą media nieustannie podburzają, która jednak zachowuje się w sposób dość umiarkowany i nie lubi wszelkiego typu przesady i ekstremizmu. W Polsce krzyczy się niekiedy głośno, ale działa spokojnie.

Szara strefa polskiej polityki

Polska ma więc dość stabilny rząd i polska polityka wygląda wcale nie tak źle, nie gorzej od tego co dzieje się w Niemczech i Francji, a z pewnością lepiej od Hiszpanii, Włoch czy Grecji.

            Są jednak sprawy, które muszą niepokoić. Pierwszą z nich jest niska frekwencja wyborcza, której polscy analitycy w gruncie rzeczy nie bardzo potrafią sobie wyjaśnić. I problem może być poważniejszy niż sama tylko wyborcza statystyka.

Patrząc wstecz widać też, że jest to być może najlepszy okres w polskich dziejach od trzystu niemal lat i nie widać na horyzoncie poważniejszych bieżących zagrożeń. Polskie społeczeństwo zdaje się być nie tylko zadowolone, a też nie chce już żyć Wielką Historią.  Pragnie cieszyć się swoją świeżo zdobytą stabilizacją i nie pragnie wielkich wyzwań.  Chce wziąć wreszcie  „wakacje od Wielkiej Historii”. W momencie jednak, gdy ta Historia wraz z kryzysem Unii w jakimś stopniu wraca nie jest o sytuacja najlepsza. Tusk umiejętnie dystansuje się wobec zastępczych sporów światopoglądowych, płaci jednak za to pewną cenę. Jest mu znacznie trudniej mobilizować społeczeństwo do konfrontacji z wyzwaniami, jakie nań oczekują. Jego własna formacja cierpi wewnętrznie na podział na „nowoczesnych” i „konserwatystów”, co w pewnym momencie może stać się poważniejszym problemem.

W szczególny sposób problemy te widoczne są wśród młodego pokolenia. Większe stronnictwa nie zwracają się do młodego pokolenia i nie stworzyły dla niego ciekawej oferty udziału w życiu publicznym i politycznym. W szczególny sposób dotyczy to Platformy Obywatelskiej. Główne nurty polskiego życia politycznego tak dalece zajęte były wzajemnym zwalczaniem się, że zaprzestały starań by zainteresować opinię publiczną własnymi programami. Skąd nadejść ma nowa generacja w polskiej polityce jest pytaniem otwartym i wcale nie tak przed wczesnym, jakby się wydawało.

Innym istotnym pytaniem jest stabilność formacji politycznej jaką jest PO a także stabilność polskiego systemu partyjnego. Są to pytania, które należy sobie w Polsce zadawać, aby polski sukces mógł być podtrzymany.

A na pytania, kto miałby w przyszłości Donalda Tuska czy całą formację PO zastąpic, w czym lubują się media, jest na początku kadencji zdecydowanie za wcześnie.

Rząd ma dużo do zrobienia, aby podtrzymać polski sukces na wzburzonych falach unijnego kryzysu, ale też nie małe wyzwanie stoi przed opozycją, jeśli chce być opozycją z prawdziwego zdarzenia i zasłużyć kiedyś na wyborcze zwycięstwa.

Reklamy

4 thoughts on “Polska polityka jest stabilniejsza niż się wydaje

  1. Bardzo dobry i ciekawy tekst, ale chciałbym wnieść jedno zastrzeżenie. Niestety ciężko mi jest być na tyle jak Pan optymistyczny odnośnie stabilności politycznej, szczególnie podczas zbliżającej się kadencji.

    Począwszy od słynnego expose premiera Tuska. Również oceniam je niezwykle optymistycznie, a szczególnie cieszy mnie jego realizm i odpowiedzialność za państwo. Zapowiadane w nim reformy, a szczególnie podniesienie wieku emerytalnego, wydają się nieuniknione i niezbędne, przecież mamy w tym aspekcie ogromne zapóźnienia w odniesieniu do zdecydowanej większości państw UE. Nieuchronne zdaje się jednak pytanie czy implementacja tej zmiany jest możliwa w obecnych warunkach.

    Premierowi Tuskowi plany może pokrzyżować arytmetyka. Z jednej strony koalicjant wysuwa absurdalne żądania, chcąc powiązania polityki prorodzinnej z polityką emerytalną, czego efekty mogą okazać się niezwykle destruktywne. Opozycja prawicowa wysuwa jeszcze bardziej absurdalne wnioski (typu : zamach na polskość i polską rodzinę, babcia powinna zajmować się wnukami – anachronizm, szczególnie kiedy wnuków wraz ze spadkiem płodności ubywa). Największe rozczarowanie to jednak podejście SLD, ale przede wszystkim Ruchu Palikota. Palikot, który jeszcze rok temu oplakatował Warszawę billboardami z napisem „gospodarka jest najważniejsza” dzisiaj występuje na konferencjach z Piotrem Ikonowiczem, a rzecznik KP RP A. Rozenek odmawia poparcia takich zmian przez 41 posłów Ruchu.

    O ile obecnie Premier byłby w stanie zdyscyplinować PSL, o tyle za kilka miesięcy, gdy poparcie dla niego być może spadnie wraz z kryzysem w strefie euro, a media dalej, zamiast zainicjować merytoryczną debatę grac będą populistyczną kartą (Fakty TVN w materiale nt. wydłużenia wieku emerytalnego nie przytaczały wypowiedzi prof. Marka Góry czy prof. Balcerowicza, ale przechodniów w Warszawie, co stanowi niezwykle nadużycie i wypaczenie), przeprowadzenie takich zmian skończy się burzą polityczną, niezwykle dla nas groźną.

    Jeżeli reformy mają zostać wprowadzone, a polska stabilność potwierdzona, należy odpowiednie ustawy przeprowadzić przez Sejm w I połowie 2012 roku. Utrata czasu może mieć bardzo nieprzewidywalne skutki i w perspektywie czasu będzie wodą na młyn demagogów.

  2. Pragnę odnieść się do jednego aspektu Pańskiej analizy.

    „Polskie społeczeństwo zdaje się być nie tylko zadowolone, a też nie chce już żyć Wielką Historią. Pragnie cieszyć się swoją świeżo zdobytą stabilizacją i nie pragnie wielkich wyzwań.”

    Moim skrytym marzeniem jest, aby polskie społeczeństwo nie żyło Wielką Historią, a zaczęło żyć Wielkimi Planami. Po zrealizowaniu celów o znaczeniu strategicznym – wejściu Polski do NATO i UE – co do których była w zasadzie powszechna zgoda, potrzeba nam kolejnych, nowych WIELKICH wyzwań na najbliższe 20 – 30 lat. Wokół tych celów potrzebny jest podobny konsensus głównych sił politycznych, jaki miał miejsce w przypadku wejścia do NATO i UE. Tak, żeby kolejne ekipy rządowe bez względu na różnice zdań w innych sprawach, były gotowe zachować ciągłość w realizacji tych nowych wyzwań.

    Do tego potrzeba polityka wizjonera, który dostrzeże potrzebę takiego działania, wskaże nowe cele oraz będzie miał umiejętność stworzenia wokół swoich planów szerokiego poparcia.

    Nie potrafię dopatrywać się cnoty w polityce zachowawczej. Uważam, że to nie społeczeństwo powinno wpływać na polityków i decydować o celach strategicznych, a więc o przyszłości wspólnoty w dłuższej perspektywie (bo jego – społeczeństwa – decyzje będą kierowane doraźnymi korzyściami), ale politycy powinni przekonywać do wytyczonych przez siebie celów społeczeństwo.

    Ktoś może mnie zapytać – jakie mają to być cele? Do odpowiedzi na to pytanie niezbędna jest pogłębiona debata (która miałaby także spełniać funkcje „dydaktyczną” w stosunku do społeczeństwa).

    Może powinien to być cel zakreślony kilka miesięcy temu przez jednego z bardziej znanych i uznanych polskich ekonomistów, a także współtwórcę sukcesu pierwszego wielkiego celu strategicznego po 1989 r. (przejścia od gospodarki socjalistycznej do wolnorynkowej) – Leszka Balcerowicza, który kilka miesięcy temu głosił, że: Polacy powinni postawić przed sobą wyzwanie. Wyzwanie gospodarczego dogonienia Niemiec w przeciągu 20 – 30 lat.

    Takiego myślenia oczekiwałbym od polityków, którzy mają tak ogromną władze, jak obecna ekipa rządząca.

  3. Kolejny świetny tekst, ale brak korekty woła o pomstę do nieba! Co chwilę jakaś literówka lub brak przecinka… Szkoda, bo sama analiza jest bardzo ciekawa.

    1. Słaby ze mnie redaktor własnych tekstów, ale postaram się poprawić. Dziękuję za pochwałę, choć jesczcze milszy byłby dłuższy komentarz. Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s