Niemądra zabawa w „antyfaszyzm” to psucie kultury politycznej

Obecne użycie słowa „antyfaszyzm” w polskich debatach publicznych musi poważnie niepokoić. Ci bowiem, którzy terminu tego używają, jako politycznej broni, w przekonaniu, że bronią demokracji i otwartego społeczeństwa, brak jest wyraźnie elementarnej wiedzy historycznej. Pojęcie „antyfaszyzmu” ma jednoznacznie swoje  źródło w ideologii marksizmu-leninizmu i znajdowało powszechny użytek w propagandzie totalitarnego państwa, jakim był Związek Radziecki i był terminem nadużywanym przez ruch komunistyczny, w szczególności w jego najgorszej stalinowskiej fazie.

Dziś używa się terminu antyfaszyzm do krytyki organizatorów Marszu Niepodległości. Można tak oczywiście czynić, jeśli ktoś uważa  ich za przeciwników politycznych. Należy natomiast odradzać używania w tej krytyce haseł, które mają fatalną tradycję.  Powodów by tak twierdzić jest aż nadto.

Faszyzm charakteryzowano wedle znanej formuły działacza międzynarodówki komunistycznej Dimitrova, jako: „system władzy powołany w interesie reakcyjnych kręgów kapitału finansowego, po to, by doprowadzić do ucisku klasę robotniczą”. Z kolei „w enerdowskim słowniku historycznym czytamy: “Konsekwentnym nośnikiem antyfaszyzmu jest klasa robotnicza ze swoją marksistowsko-leninowską partią na czele. Ponieważ dyktatura reakcyjnych, najczęściej szowinistycznych i imperialistycznych kręgów finansowego kapitału walczy z żywotnymi interesami całego społeczeństwa, istnieje konieczność i także możliwość pozyskiwania szerszych kręgów społecznych na rzecz ruchu antyfaszystowskiegowokół klasy robotniczej i jej partii”.

Były to definicje skierowane nie tylko przeciw faszyzmowi, ale także w konsekwencji przeciw demokracji parlamentarnej. Z punktu widzenia marksistowsko-leninowskiej ideologii zarówno faszyzm, jak i demokracja parlamentarna były „kapitalistyczne”. Tak jak według leninowskiej definicji imperializm miał stanowić fazę rozwojową kapitalizmu, tak faszyzm miał być ostatnią fazą rozwoju imperializmu. To nie brak demokracji i swobód obywatelskich stanowił przedmiot antyfaszystowskiej krytyki wobec faszyzmu, ale jego kapitalistyczny i imperialistyczny charakter. Demokracja parlamentarna (burżuazyjna wedle ówczesnego słownictwa), jako właśnie kapitalistyczna, była jedynie pewną fazą rozwoju społecznego, który nieuchronnie kończyć się musiał właśnie faszyzmem. Faszystami byli nazywani też często nazywani socjaldemokraci, którym przyczepiano łatkę „socjalfaszystów”. Na mocy ideologicznych zaklęć niemal wszystko, co było nieprawomyślnie, mogło być oskarżone o faszyzm, a komunista był antyfaszystą nie jako z definicji.

Antyfaszyzm był w rękach komunistów narzędziem służącym do mobilizowania szerokich kręgów niezorientowanych, z których czyniono poputczyków ruchu komunistycznego.  Był  narzędziem swoistego ideowego szantażu, który zdawał się nie pozostawiać żadnego innego wyboru: „jeżeli nie jesteś z nami, jesteś faszystą”.

Antyfaszyzm miał też stanowić  motywację dla zaangażowania się po stronie Związku Sowieckiego. O ile w wielu krajach bloku sowieckiego antyfaszyzm szybko degradował się do czysto propagandowego zabiegu, to w NRD a także na Zachodzie w środowiskach sympatyzujących z ruchem komunistycznym zachowywał on długo pewną skuteczność.    Kojarząc straszliwe zbrodnie faszystowskiej (a nie narodowosocjalistycznej) III Rzeszy z zachodnim kapitalizmem czyniono też faszyzm nie tylko zjawiskiem z przeszłości, ale całkiem aktualnym. I owo skojarzenie miało mobilizować do zwalczania zachodniej demokracji.

 „Antyfaszyzm” znajdował wieloraki propagandowy użytek. Ściśle łączył się z „walką o pokój”, o której słusznie żartobliwie zauważono, że będzie tak długo trwała, aż kamień na kamieniu nie pozostanie. Faszyzm (na kapitalistycznym Zachodzie) miały prowadzić do wojny, gdy tymczasem komunizm miał być najlepszym sposobem na jej uniknięcie. „Antyfaszyzmu”  użyto też jako propagandowego hasła, aby usprawiedliwić potrzebę budowy muru berlińskiego w 1961roku. Jego budowniczowie nazwali go w przedziwny i niezwykle charakterystyczny sposób „antyfaszystowskim przedmurzem”.

 „Antyfaszyzm” był tym hasłem, które niestety silnie utrwaliło się w głowach wielu ludzi, a wielu zapomniało o historycznym dwuznacznym znaczeniu. Zauważa to wschodnioniemiecki krytyk systemu komunistycznego: „W przypadku NRD wyobrażenie, że stoi się po stronie zwycięzców, uniknięcie rozrachunku z pomocą antyfaszystowskiego mitu, aby legitymizować następną dyktaturę, należy do konstytutywnych kłamstw”.

Dobrze byłoby tym bardziej w Polsce nie powtarzać błędów, przed którymi ostrzega nas niemiecki demokrata. Warto też pamiętać, że dzisiejsi niemieccy „antyfaszyści” to przede wszystkim grona chuliganów specjalizujący się w ulicznych awanturach, w czym najbardziej podobni są do kiboli.

więcej możesz przeczytać obok:

https://kazwoy.wordpress.com/niemcy/%e2%80%9eantyfaszyzm%e2%80%9d-i-wschodnioniemiecki-komunizm/
Reklamy

One thought on “Niemądra zabawa w „antyfaszyzm” to psucie kultury politycznej

  1. Zacznę od przypomnienia, iż pojecie ‚antyfaszyzm’ nie zostało wymyślone przez Stalina, Lenina, czy innych złych komunistów pragnących przy jego pomocy przejąć władzę nad światem, lecz zaczęło być używane przez Mussoliniego do określania swoich wrogów politycznych, niezależnie od ich poglądów politycznych. Kto był przeciwny władzy faszystów stawał się antyfaszysta. Polecam poczytać więcej o tym, o czym się pisze, zanim się o tym napisze. Ze względu na żenujący i strikte stalinistowsko-propagandowy charakter Pana wypowiedzi, poczułem się zmuszony uświadomić Pana, przesyłając krotki opis historii. Jest on w języku niemieckim, gdyż nie mam czasu go tłumaczyć, a z tego co wiem język ten jest Panu znany. Opis dotyczy tylko niemieckiej organizacji ‚Antifaschistische Aktion’. W innych krajach sytuacja miała się podobnie, ruch antyfaszystowski jednoczył w mniejszym lub większym stopniu wszystkie opcje polityczne . Warto również przypomnień iż w początkowym okresie narodzin faszyzmu i w związku z nim antyfaszyzmu, na początku lat 20 XX wieku, wśród komunistów panowała jeszcze taktyka jednolitego frontu . Idea socjal-faszyzmu wymyślona przez Zinojewa w 1924 roku i przyjęta przez zestalinizowany komintern w 1928 nie znalazła jednak podatnego gruntu nigdzie może poza Niemcami i to tez raczej na krótko, co widać również w przytoczonym przeze mnie tekście, w związku z tym i z brakiem skuteczności tej taktyki, a raczej jej szkodliwością, została zastąpiona przez taktykę ‚frontu ludowego’. A wracając do antyfaszyzmu, nie jest on, nie był i nigdy nie będzie doktryną polityczna, zawsze było mu bliżej do postawy społecznej, nie godzącej się na działalność i propagandę faszystowską. I jedna rzeczą może być dyskusja o tym jak stalinizm próbował te postawę wykorzystać, a inna jaka ta postawa jest, jakie sa jej korzenie i jak jest społecznie ważna. Pana i Panu podobnych w tym kraju, ożywających tej samej retoryki, propaganda skutecznie, jak to odczuwam i widzę, próbuję to utrudnić.

    A teraz tekst:

    #dIE ANTIFASCHISTISCHE AKTION
    Die KPD reagierte auf diese Entwicklungen mit dem Aufruf zur »Einheitsfront Aktion«, die kurz darauf in »Antifaschistische Aktion« umbenannt wurde. Den Grund lieferte eine Schlägerei zwischen Angehörigen der Nazi-Partei und kommunistischen Abgeordneten am 25. Mai 1932 im preußischen Landtag, die acht Schwerverletzte zur Folge hatte. Am nächsten Tag titelte die Rote Fahne: „Feiger Überfall der Nazis im Landtag auf Kommunisten – Antifaschistische Akti­on – Aufruf des Zentralkomitees der KPD an die deutsche Arbeiterklasse“. In den nächsten Wochen fanden überall im Reich Bezirkskongresse der Antifaschistischen Aktion statt.
    Dies traf sich mit Entwicklungen an der Basis. Es waren die Nazis welche KPD, SPD und andere Linke quasi in eine Front prügelten. Auf der Straße stand man oft ohne Acht auf die Parteizugehörigkeit zusammen, einfach aus der Situation heraus. KPD-Mitglieder, die zum großen Teil arbeitslos waren, organisierten mit Häuserschutzstaffeln 27 antifaschistische Selbsthilfe, an der sich natürlich alle Betroffenen beteiligten. Die Praxis war also oft etwas anderes als die Parteilinie.
    Allerdings gehen die Annahmen, dass sich in der KPD der Druck der Basis durchgesetzt hätte – was dann mit zur Gründung der Antifaschistischen Aktion beigetragen haben soll – an der Realität vorbei. 1932 war die KPD eine durch und durch stalinistische Partei, eine Einflussnahme der Basis auf die Parteiführung war ausgeschlossen. Die Entstehung
    der Antifaschistischen Aktion vollzog sich vielmehr im bekannten inhaltlich/strategischen Konzept der „Einheitsfrontpolitik“ nach Vorgabe der Komintern und markierte keinen Bruch mit der antisozialdemokratischen Linie. Offensichtlich handelte es sich bei der Antifaschistischen Aktion um die kommunistische Gegengründung zur Eisernen Front.
    Dies lässt sich unschwer mit den Proklamationen und Papieren der Antifaschistischen Aktion belegen.
    Erwähnenswert ist hier die Broschüre Ernst Thälmanns Antwort auf 21 Fragen von SPD-Arbeitern, die in einer Massenauflage von der KPD verbreitet wurde und so etwas wie ein Grundlagenpapier für die Antifaschistische Aktion darstellen
    sollte. Der Legende nach trafen sich am 8. Juli 1932 im Karl-Liebknecht-Haus in Berlin 20 Sozialdemokraten aus verschiedenen Bezirken mit Ernst Thälmann zum Gespräch. Wenig später erschien das Frage- und Antwortspiel in dem benannten
    Heft. Inhaltlich besteht die Veröffentlichung aus einer Aneinanderreihung von Phrasen, Man sucht vergeblich nach der konkreten Antwort auf nur eine einzige Frage. Als Beispiel sei hier Thälmanns Erwiderung darauf, ob die Antifaschistische Aktion etwa ein „kommunistischer Parteiladen“ sei, wiedergegeben:
    „Sie ist ein überparteiliches Sammelbecken für alle zum rücksichtslosen Kampf gegen den Faschismus gewillten Ar­beiter. Sie ist keine Organisation, sondern eine Massenbewegung. Sie ist der Strom, in den all die kämpferischen Kräfte einmünden,
    die wirklich den Kampf, den Massenangriff gegen die jetzige Regierung, welche die unmittelbare Aufrichtung der faschistischen Diktatur betreiben, durchführen wollen. Die Führung der besonderen Einheitsausschüsse, die in den Betrieben, in den Straßen an
    den Stempelstellen usw. gebildet werden, muß selbstverständlich in den Händen der kampfgewillten Arbeiter selbst liegen.“
    Schließlich führt die Kampagne am 10. Juli 1932 zu einem »Reichseinheitskongress« in der Berliner Philharmonie. Nach KPD-Angaben waren 1550 Delegierten anwesend, davon 379 Kommunisten, 132 SPD-Mitglieder (darunter auch Angehörige des Reichsbanners) und 954 Parteilose. Wieweit diese Zahlen, insbesondere hinsichtlich der
    SPD-Mitglieder, der Realität entsprachen, lässt sich im Einzelnen schwer verifizieren. Wie überhaupt alles, was mit der Antifaschistischen Aktion zu tun hat, denn es gab keine Mitgliedsausweise. Die Antifaschistische Aktion entstand aus der
    praktischen Beteiligung. Der Kongress beschloss ein »Kampfgelöbnis der Antifaschistischen Aktion« und ein Manifest.
    Dieses Manifest hat die gleiche Diktion wie die Thälmann-Broschüre. Zum Sinn der Antifaschistischen Aktion ist zu lesen:
    „Die Antifaschistische Aktion will nicht dulden, daß über Deutschland die faschistische Diktatur errichtet wird, daß die Klassenorganisationen des Proletariats zertrümmert und verboten, daß alle Rechte der Arbeiterklasse mit Füßen getreten, daß die Sozialversicherungen und alle Errungenschaften der Arbeiterbewegung ausgerottet werden. Die Antifaschistische Aktion organisiert in breitester Einheitsfront den geschlossenen roten Massenselbstschutz der Arbeiter, Erwerbslosen und Werktätigen in
    ganz Deutschland. Die Antifaschistische Aktion will den Massenkampf aller klassenbewußten Arbeiter, aller antifaschistischen Freiheitskämpfer für die vernichtende Niederlage des Hitlerfaschismus, für die Zurückeroberung von Millionen von den National­
    sozialisten betrogenen Werktätigen.“
    Der hier genannte »Rote Massenselbstschutz« war analog zu den Hammerschaften der Eisernen Front ausgerufen worden. Die Kommunisten wollten mit der Antifaschistischen Aktion sowohl die Parteibasis der SPD als auch der NSDAP in ihre Politik gegen das System einbinden. In diesem Zusammenhang ist auch der gemeinsame BVG-Streik von
    RGO und NSBO (Nationalsozialistische Betriebszellenorganisation) im November 1932 zu sehen. Es kam denn auch zu demonstrativen Auftritten und Redebeiträgen von Mitgliedern der SPD und des Reichsbanners, ab und wann traten SA-Leute aufs Podium und erklärten die Zusammenarbeit.
    Das Emblem mit den Doppelfahnen, die KPD und SPD (gemeint war natürlich immer nur die SPD-Basis, nicht die Partei als solche) in einem Rettungsring mit der Aufschrift „Antifaschistische Aktion“ symbolisierten, tauchte ab diesem Zeitpunkt quasi auf allen KPD-Publikationen und -Demonstrationen auf. Der Entwurf stammte von den Grafikern Max Keilson und Max Gebhart, die Mitglieder im Bund revolutionärer bildender Künstler Deutschlands (BRBKD) waren.
    Die Propaganda der KPD lief ab diesem Zeitpunkt auf Hochtouren. Mit Plakaten, Zeitungen und Sonderbeilagen versuchte die Partei eine erfolgreiche Initiative darzustellen. Tatsächlich gelang es, vor allem SPD-Mitglieder mit der Antifaschistischen Aktion anzusprechen. Insofern war die Politik der KPD erfolgreich, die sich in erster Linie weiterhin gegen die Sozialdemokratie richtete. Die SPD wiederum machte keinen Unterschied zwischen Nazis und Kommunisten, was bedeutete, dass sich jedes SPD-Mitglied, das sich an der Antifaschistischen Aktion beteiligen wollte, gegen seine eigene Partei stellen musste.#

    Czekam na jakas konstruktywna odpowiedz.

    PS: Na dokladke tekst o naszych rodzimych faszystach i antyfaszystach z lat 30 :

    #Antyfaszyści spod znaku trzech strzał

    Rozwój włoskiego faszyzmu i niemieckiego nazizmu oraz radykalizacja programu polskich nacjonalistów powodowały zaostrzenie walki politycznej, która coraz częściej przenosiła się na ulice i przybierała formy przemocy i terroru. W kwietniu 1934 roku powstaje Obóz Narodowo-Radykalny, z którego inspiracji dokonywane są napady na Żydów, rozbijane są żydowskie sklepy. Obiektem agresji ze strony rodzimych faszystów stają się też działacze lewicy. Atakowane są pochody 1-majowe oraz lokale PPS.

    Wobec tych wydarzeń władze PPS postanawiają powołać do życia organizację samoobrony pod nazwą Akcja Socjalistyczna. Celem AS było chronienie lokali, zebrań, pochodów i wieców organizowanych przez PPS i inne organizacje z nią związane. W skład AS wchodzili ochotniczo członkowie partii w wieku do lat 30-tu, wywodzący się głównie ze środowisk robotniczych. Każdy ochotnik był zobowiązany do przestrzegania specjalnego regulaminu oraz złożenia przyrzeczenia, które brzmiało następująco: „Stojąc w szeregach AS, czołowym oddziale PPS przyrzekam wszystkie swe siły i czas poświęcić sprawie wyzwolenia klasy robotniczej. Pomny posłannictwa dziejowego PPS, wierny jej programowi i świadom bezpośredniej grozy sprzymierzonych na zgubę mas ludowych i socjalizmu – reakcji i faszyzmu – przyrzekam moją gotowość i stawiennictwo w każdej potrzebie Partii oraz pełne posłuszeństwo zarządzeniom Partii i kierownictwa AS. Wam zaś współtowarzysze w szeregu walczących oddziałów AS moje koleżeńskie przywiązanie i braterstwo.” [1]

    Akcja Socjalistyczna była formacją nieuzbrojoną. Jej członkowie podczas oficjalnych wystąpień nosili specjalne mundury: granatowe kurtki i czapki okrągłe kroju angielskiego, pasy główne z tzw. koalicyjkami, niebieskie koszule i czerwone krawaty. W 1939 roku organizacja liczyła kilka tysięcy członków. Po wybuchu wojny członkowie AS odegrali ważną rolę w walce z nazistowskim najeźdźcą.

    18 lipca 1936 roku bojówka ONR-Falanga napadła i raniła nożami wybitnego działacza młodzieżowego PPS Stanisława Dubois. Dubois był przewodniczącym Rady Głównej Czerwonego Harcerstwa – socjalistycznej organizacji dziecięcej, w której córki i synowie z biednych rodzin robotniczych uczyli się tolerancji i poszanowania dla mniejszości narodowych. Czerwoni harcerze współpracowali ze swymi rówieśnikami z organizacji żydowskich, a często występowali w ich obronie przed atakami antysemitów. Dla przykładu zacytujmy fragment wspomnień Tadeusza Kołaczyka, czerwonego harcerza z Łodzi: „(…) Z daleka zauważyliśmy jakąś awanturę, czy coś w tym rodzaju, podjeżdżając bliżej okazało się, że kilku chłopaków z pobliskich domów, stojących do dziś przy Wodnym Rynku bili chłopaków żydowskich. Obok rynku stał czteropiętrowy dom wówczas zamieszkały przez same żydowskie rodziny. Natomiast polskie chłopaki wyżywali się kiedy mogli bić Żydów. My natomiast stanęliśmy w obronie bitych chłopców żydowskich. Czynem tym zapoczątkowaliśmy walkę o internacjonalizm, o którym nie mieliśmy wówczas zielonego pojęcia. Wiadomo nam było, że należy bronić słabszych, o tym mówiły nasze prawa harcerskie. W następnym dniu spotkało nas miłe zaskoczenie, które później – można powiedzieć – przerodziło się w sympatię. Idąc od strony ul. Juliusza do parku musieliśmy przechodzić obok wymienionej już kamienicy żydowskiej. Jakie było nasze zdziwienie? W bramie stali starsi wiekiem Żydzi i kilku maluchów, na nasz widok zdjęli z głowy swoje myczki (czapki) i kłaniali się. Od tego czasu ktokolwiek z nas przechodził tamtędy i miał na sobie niebieską koszulę z czerwonym krawatem, zawsze witano go niskimi ukłonami”. Harcerze brali też czynny udział w kampaniach wyborczych PPS, biorąc udział w akcjach plakatowych lub ulotkowych, w trakcie których byli często atakowani przez prawicowe bojówki.

    Areną konfrontacji socjalistów ze skrajną prawicą były też wyższe uczelnie. Akademicką organizacją związaną z PPS był Związek Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej. Jej członkowie zaangażowani byli w teoretyczne debaty poświęcone myśli socjalistycznej i strategii ruchu robotniczego. Wzrost aktywności faszystowskich środowisk akademickich zmusił działaczy ZNMS do podejmowania działań bezpośrednich. Przykładem może być relacja Tadeusza Korala, członka zarządu ZNMS w latach 1931-1938: „Oenerowcy na Uniwersytecie Warszawskim zorganizowali odczyt teoretyka prawa hitlerowskiego. (…) Zakupiliśmy bukiet czerwonych róż i gremialnie udaliśmy się na odczyt. Po inauguracji, kiedy prelegent miał rozpocząć przemówienie, Leszek Raabe z bukietem kwiatów zbliżył się do prelegenta i w języku niemieckim powiedział: »Prosimy pana, aby pan złożył te czerwone róże na grobach pomordowanych przez nazistów socjaldemokratów i komunistów«. Nastąpiła konsternacja. Kiedy organizatorzy zorientowali się, co się stało, rzuciliśmy ulotki i z okrzykami: »Precz z faszyzmem!« opuściliśmy salę”.

    29 maja 1934 roku bojówka ONR ostrzelała lokal Komitetu Dzielnicowego PPS na Woli w Warszawie, raniąc 7 osób. W odpowiedzi na to środowiska socjalistyczne, głównie młodzieżowe, podjęły akcję odwetową, rozbijając lokale ONR w dzielnicach robotniczych. Tadeusz Koral tak wspomina tamte wydarzenia: „Warszawska PPS mobilizuje swoje siły. Członkowie partii, OM TUR [2] i ZNMS przystępują do akcji bojowej. Robotnicy czynnie likwidują bojówki oenerowskie. Odbywa się zrywanie „mieczyków Chrobrego” – oznak ONR. Już nie tylko na Woli, Mokotowie czy Pradze, ale na ulicach centrum Warszawy trwają walki. W tym czasie oznaką ruchu socjalistycznego były trzy strzały: Przeciw wojnie, faszyzmowi i nacjonalizmowi. Wszyscy te oznaki nosili w klapie. (…) Na uczelniach razem z nami walczyli towarzysze z „Życia”. Broniliśmy kolegów Żydów, którym kazano zajmować miejsca w audytoriach po lewej stronie”.

    Socjalistyczna młodzież w swej walce z faszystami nie mogła liczyć na wsparcie władz państwowych. Pochody 1-majowe były często atakowane z dwóch stron: z jednej przez granatową policję, z drugiej przez bojówki ONR. Policja zwykle była bierna, gdy działacze lewicy byli atakowani przez skrajną prawicę. Reagowała natomiast wtedy, gdy pepesowcy podejmowali czynną obronę. Taką postawę władz opisuje na własnym przykładzie Tadeusz Koral: „Zdarzył mi się wypadek, że szedłem samotnie Nowym Światem w czapce studenckiej i z trzema strzałami. W moim kierunku zbliżała się oenerowska bojówka w sile ośmiu ludzi, w jasnych bluzach, w pasach koalicyjnych i ze znaczkami Chrobrego. Nie miałem już odwrotu. Pierwsze uderzenie zamroczyło mnie, ale natychmiast przystąpiłem do odparowywania ciosów. (…) Tłum biernie się przyglądał, a nawet wyrażał aplauz, że nasza młodzież tak dzielnie bije żydokomunę. Policjant, który się zjawił, aresztował mnie i, pokrwawiony, znalazłem się w piwnicach Urzędu Śledczego na Daniłowiczowskiej. W kilka miesięcy później na rozprawie sądowej wystąpił przeciw mnie jako świadek oskarżenia”

    Przedwojenny ruch socjalistyczny w Polsce był swoistym fenomenem. PPS w latach 30. ubiegłego stulecia nie była wcale partią bardzo liczną, ale poprzez skupione wokół niej organizacje społeczne (młodzieżowe, związkowe, sportowe, oświatowe, samopomocowe) oddziaływała na – jak szacują historycy – ponad dwa miliony ludzi, wywodzących się głównie ze środowisk robotniczych. Dzięki temu silnemu zakorzenieniu społecznemu PPS oraz aktywności i jednoznacznej postawie antyfaszystowskiej jej działaczy totalitarne ideologie faszyzmu i nazizmu nie znalazły powszechnej akceptacji wśród polskich robotników. Socjaliści byli pierwszymi, którzy podjęli aktywną walkę z rodzącym się także w Polsce faszyzmem. Z bronią w ręku bronili demokratycznej i republikańskiej Hiszpanii. We wrześniu 1939 roku w szeregach ochotniczych oddziałów robotniczych stawili opór nazistowskiemu najeźdźcy.

    Przypisy:

    [1] Użyte w artykule cytaty pochodzą z książek: „PPS. Wspomnienia z lat 1918-1939” (Warszawa 1987) i „Czerwone Harcerstwo TUR w Łodzi. Wspomnienia z lat 1926-1939” (Łódź 1984).
    [2] OMTUR – Organizacja Młodzieży Uniwersytetów Robotniczych (przyp. red.)#

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s