Jak świat „dorosłej polityki” zostawił młodzież samą i jak nią manipuluje? (próba raportu)

Młodzież zostawiona jest przez świat dorosłych samej sobie. Świadoma pozostaje natomiast ogromnych mankamentów polskiego systemu oświatowego, wysokiego bezrobocia wśród młodzieży i absolwentów wyższych uczelni. W szczególności istotna jest sprawa wprowadzania młodego pokolenia w życie polityczne. Chodzi jak się wydaje nie tylko o to, że młodzież zostawiono samą, ale również o to, że w świadomy lub nieświadomy sposób się manipuluje nią.

Pokolenie starsze (to do którego ja należę) poniosło wyraźną porażkę, nie umiejąc nazwać i przekazać doświadczenia „Solidarności”. Tylko nie wielka część młodzieży jest w zorganizowany sposób aktywna w życiu publicznym. Organizuje się wtedy w zasadzie sama (to uważać można za pozytyw), w małym jednak związku lub bez związku z całością życia politycznego (to uznać należy za stronę negatywną). Ta mniejszość, podzielana na antagonistyczne wobec siebie „lewicę” i „prawicę” albo przywołuje polityczne symbole, w dużej części wyłącznie o antykwarycznym znaczeniu (jak z jednej strony „młodzież wszechpolska” z drugiej „antyfaszyzm”), albo też utwierdza własną tożsamość  przez negację drugiej strony.

Dość zgodnie stwierdzano po ostatnich wyborach, że duże partie i polityczny establishment w Polsce zaniedbały młodzież. Tym między innymi tłumaczy się sukces ruchu Palikota. Znaczna część jego wyborców to właśnie młodzież niezrzeszona, dla której dużą rolę odegrała się jak wydaje sama tylko mobilizacja poprzez Facebook.

Zarazem widoczna jest aktywność małych, w dużym stopniu marginesowych, ugrupowań młodzieżowych, nie związanych z żadnymi dorosłymi ugrupowaniami politycznymi. Świat dorosłych zamiast sprzyjać dialogowi różnych nurtów życia młodzieży wzmacnia polaryzację, która staje się coraz bardziej niebezpieczna. Widoczna konfrontacja wokół „Marszu Niepodległości” jest obecnie tego poważnym sygnałem.

Nie prowadzi się też dostatecznej ilości badań dotyczących politycznych zaangażowań i zainteresowań młodzieży. Zwraca uwagę, że szalenie potrzebny i cenny raport prof.Szafraniec „Młodzi 2011”, niemal całkowicie pomija kwestie form politycznego zaangażowania. młodego pokolenia (choć autorzy mogą się bronić, że nie było to ich zadaniem). Z całą pewnością odtworzenie jakiejś topografii takich zaangażowań i zainteresowań nie jest łatwe. Stąd świadomość autora tego szkicu, że to nic więcej jak rekonesans a w pewnym sensie jedynie wezwanie, by badania takie rozpocząć. W szczególności można by liczyć na same organizacje młodzieżowe, że zechcą więcej powiedzieć o sobie i przystąpić do wzajemnej dyskusji.

Po „prawicy”

Organizacji młodzieżowych zarówno na prawicy jak i na lewicy nie jest zbyt dużo, mimo pełniejszy opis przekracza możliwości tego szkicu. Przywołuję więc pojedyncze przykłady, choć jak mi się wydaje znaczące.

Największą organizacją młodzieżową na prawicy wydaje się być „Młodzież Wszechpolska”, co jest bezpośrednim odwołaniem do istniejącej przed wojną organizacji związanej z Narodową Demokracją. Jej prezesem jest obecnie Robert Winnicki. Kiedyś była to organizacja młodzieżowa LPR. Po praktycznym rozpadzie tej partii MW zaczęła szukać afiliacji partyjnej bez wyraźnego efektu, choć najbliżej jest jej najprawdopodobniej do PiS. Związane jest to m.in. z pewnym łagodzeniem ideologii. Wobec słabości młodzieżówki PiS powtarza się opinia, że prezes Kaczyński (sam nie będąc narodowcem) przypatruje się po cichu ale z zainteresowaniem MW. O niewielkim zasięgu jest organizacja „Młodzi Prawica Rzeczpospolitej”

Innym znaczącym i ciekawtm  nurtem są „republikanie”. Sama nazwa związana z próbami naśladownictwa republikańskiej prawicy amerykańskiej. Obecnie środowisko to zorganizowane jest przede wszystkim wokół „Fundacji Republikańskiej” (przewodniczył jej dotychczas  Wipler, ale od kiedy w ostatnich wyborach został posłem, fundacja szuka nowego szefa). FR wydaje czasopismo „Rzeczy Wspólne”. Ostatnie wydanie poświęcone było sytuacji demograficznej Polski. Zwraca uwagę rzeczowy i spokojny ton tej publicystyki. Fundacja Republikańska posiada też „Centrum Analiz”, z którego pracami warto się zapoznać.

Innym spokrewnionym z republikanami środowiskiem (choć o bardziej centrowych jak się wydaje poglądach) jest „Fundacja „Odpowiedzialność Obywatelska”. Jest ona aktywna w prowadzeniu interesujących publicznych dyskusji (referenci tych dyskusji to Tomasz Żukowski, Tomasz Terlikowski, o.Maciej Zięba itd).

Daleko na prawo, przybierając już znacznie bardziej radykalną postawę, jest ONR. Jawnie szowinistycznym ugrupowaniem jest Narodowe Odrodzenie Polski (NOP), które jednoznacznie zaliczyć trzeba do skrajnej prawicy. Jak się wydaje jest to młodzież o zdecydowanie niższym poziomie wykształcenia. Zwracają uwagę skrajne i nawołujące do nietolerancji hasła  („Wrocław nie dla sodomitów”,  http://www.nop.org.pl/ – dostęp 26.11.2011).

Istotną rolę odgrywają czasopisma. Najpoważniejsze z nich i najdłużej istniejące to „Fronda”. Jest to magazyn starannie redagowany, często o tekstach zadziwiająca dojrzałych obok publicystyki o dużej dozie naiwności. Trudno jednak z tego czynić zarzut, bowiem to samo dałoby się powiedzieć o wielu „dorosłych” czasopismach.

Inne czasopisma prawicy (obecne w sprzedaży w Empikach) to „Myśl.pl” i bardziej radykalna od „Mysl.pl”  jest  „Polityka narodowa”.

Gdy chodzi o prawą stronę młodzieżowej sceny politycznej zwraca uwagę odwoływanie się do postaci przede wszystkim Romana Dmowskiego. Postać Piłsudskiego, jako symbol, zdaje się wzbudzać znacznie mniejsze zainteresowanie i nie wydaje się być popularna. Można by to  tłumaczyć tym, że historia polskich narodowców była w okresie PRL „owocem zakazanym”. Z pewnością intensywne protesty wobec pomnika Dmowskiego w Warszawie i nazwanie głównego ronda jego imieniem działają w reakcji mobilizująco na środowiska prawicowo nastawionej młodzieży i paradoksalnie czynią Dmowskiego tym bardziej popularnym.

Wydaje się, że brak poważniejszych  publicznych debat poświęconych dziejom  II RP, jej dorobkowi, mankamentom, życiu politycznemu ma poważny wpływ na kształtowanie się młodzieżowych środowisk na prawicy. Przywołuje ona historyczne  nazwy i symbole, w sposób jednostronny,mało refleksyjny a często na „kontrze” wobec środowisk dorosłych, które polską prawicę okresu II RP w czambuł krytykują (czego przejawem jest aktualizujące użycie terminu „endencja” w części publicystki, jako jednoznacznie deprecjonującego).

Po „ lewo”

Młodzieżowe organizacje o charakterze lewicowym są w gruncie rzeczy względnie nawet mniej liczne i słabsze niż prawicowe. Wstępny ogląd takie przynajmniej robi wrażenie. Niektóre z tych lewicowych organizacji ma nie mniej skrajny charakter jak to dzieje się na prawicy z ONR czy NOP.

Najpoważniejszym ugrupowaniem młodej polskiej lewicy jest z pewnością środowisko „Krytyki Politycznej” ze swoją kawiarnią „Nowy Wspaniały Świat”. Zawdzięcza to niewątpliwej energii i intelektualnemu talentowi swego lidera p.Sierakowskiego oraz wyraźnemu wsparciu Gazety Wyborczej. Sierakowski deklaruje długofalową pracę formacyjną i  działa dość konsekwentnie, unikając uwikłania w politykę partyjną. W „Krytyce politycznej” odnajdujemy wszystkie niemal wątki myślenia lewicowego. Pismo zdaje się wyrastać swoim poziomem intelektualnym dość wyraźnie ponad przeciętny poziom młodzieżowego świata polskiej polityki, przynależąc już w dużej części do świata dorosłych, a dzięki nieco paternalistycznemu wsparciu GW w pewnym sensie już do intelektualnego establishmentu. Świadomie buduje własną tradycję odwołując się do postaci takich jak Jacek Kuroń a także dążąc do „lewicowej” interpretacji ruchu „Solidarności”. Dorobek intelektualny „Krytyki politycznej” jest na tyle poważny, że wymagałby osobnego, pogłębionego omówienia. Nikt się jeszcze na to, jak dotychczas, nie zdobył, prócz powierzchownej krytyki lub równie powierzchownego wychwalania. Byłoby to ciekawe, bowiem w „Krytyce politycznej”, choć tak ciekawej, odnajduje się też wiele naiwności a czasem poważnych potknięć. Czasem ma się wrażenie, jakby środowisko to nie bardzo brało pod uwagę „doświadczenie totalitarne” XX wieku i marzyło o nowej lewicowej i nieskażonej utopii.

Spektakularnym rozgłosem cieszy się  Antifa, dzięki nazwie, jak również dzięki aktywności na ulicach. Otwarcie deklaruje gotowość użycia przemocy. KIM JESTEŚMY? Grupą radykalnych antyfaszystów mających na celu fizyczne i ideologiczne wyeliminowanie skrajnej prawicy jako siły politycznej. (http://antifa.bzzz.net/site/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=6&Itemid=53 dostęp 02.11.2011). Jest to typowa organizacja anarchistyczna, będąca naśladownictwem podobnych organizacji na Zachodzie Europy bez skrystalizowanych poglądów politycznych.

W Internecie znaleźć można takie organizacje jak „Wolność, Równość, Solidarność, „Młodzi socjaliści” „Pracownicza Demokracja” „Związek Syndykalistów Polskich”.

„Wolność, Równość, Solidarność”. W nazwie nawiązuje do „Solidarności”, co łączy się z tym, że oskarża Jaruzelskiego o strzelanie do robotników i porównuje go do Pinocheta. Można domyślać się tylko, że nie zbliża to tej organizacji do SLD. Zarazem strona internetowa tej organizacji jest nie aktywna i trudno o kontakt z jej zarządem.[1] Na stronach „Młodych socjalistów” dokonuje się radykalnej krytyki „systemu kapitalistyczego” i kwestionuje się obecny porządek polityczny w Polsce powołując się na niską frekwencję wyborczą (czyli obecny porządek popiera jedynie mniejszość).

Trudno coś o innych organizacja powiedzieć coś więcej na postawie stron WWW. Z drugiej jednak strony niezdolność do odpowiedniego zaprezentowania się w Siecie może  już dziś być wskaźnikiem braku sprawności organizacyjnej i nader skromnej aktywności.

Głośna stała się  inicjatywa młodzieżowa nowo powstałego „Porozumienie 15 października”, które było organizatorem demonstracji „oburzonych” przed Uniwersytetem Warszawskim. Na jego stronie internetowanej czytamy: „Porozumienie 15 października powstało z inicjatywy kilku młodych ludzi, przede wszystkim uczniów Wielokulturowego Liceum Humanistycznego”. (http://15pazdziernika.pl/o-nas, dostęp 02.11.2011). Jest to próba niemal dosłownego naśladownictwa podobnych demonstracji na Zachodzie. Młodzi organizatorzy deklarują ponadpartyjny charakter, sama jednak demonstracja miała zdecydowanie lewicowe zabarwienie, aż po PRL-nostalgię.

Nieco inny charakter mają ugrupowania, bardziej oddalone od dawniejszej tradycji lewicowej takie „Solidarni z Robertem Biedroniem” czy „Furia”. W ostatnim wydaniu „Furii” można przeczytać, taki oto dobrze chyba oddający atmosferę tego pisma wstępniak:

Tym razem Furia jest królewska, jest boska i jest cesarska, bowiem temat przewodni nowego numeru Furii to WŁADZA. A piszemy między innymi: O tym, że Polską rządzi trup, o komunach mieszkaniowych, o pułapce etyki troski, o tym dlaczego każdy chciałby przespać się z marynarzem, o Matce i Ojczyźnie Bożeny Keff, o tym narozrabiała Judith Butler. O tym dlaczego trzeba pożądać  Michelle Tea, o tym, że kobiety kochają władzę, a nie mężczyzn, o złudzeniu, że w Internecie jesteśmy wolni, o przemocy po szwedzku, i o całej masie innych spraw. (Furia O3/2011)

Istotną rolę dla środowisk lewicowych odgrywa też czasopismo „Nigdy Więcej”. Dokumentuje ono przejawy nietolerancji, rasizmu itd. Jest to z całą pewnością cenna i istotna praca. Zarazem trzeba powiedzieć, że jest też ona jednoznacznie jednostronna. „Nigdy więcej” dokumentuje skrzetnie grzechy „prawej” strony, nie poświęca natomiast żadnej uwagi np.: nawoływaniu do przemocy „Antify”. Nie zauważa też, że czasopismo mimo, że walczy ono z „językiem nienawiści” często samo się nim a rebours posługuje.

Młodzieżowa lewica zdaje się posiadać znacznie mniej odniesień do historii i być bardziej nastawiona na sprawy bieżące. Jest to jednak złudzenie. W istocie obsesyjna chęć zwalczania „faszyzmu” jest niczym innym jak „powtórką z historii”. Tak jak prawica obsesyjnie koncentruje się na problemie zakazu usuwania ciąży (aż po zakaz używania środków antykoncepcyjnych) tak młodzieżowa lewica jest nie mniej jednostrona koncentrując się na problematyce „radykalnej emancypacji” (ruch gejowski, skrajny feminizm), dużo rzadziej podejmując w dojrzalszy sposób szerszą problematykę społeczną. Na młodzieżowej lewicy zwraca też uwagę niechęć do policji, co widoczne zwłaszcza na forach internetowych.

Mikrocentrum

Młodzieżówka PO (Liberte)  Stowarzyszenie „Młodzi Demokraci”. Przeglądanie strony internetowej MD jest niestety zajęciem nużącym. Na jej podstawie wysnuć można wniosek, że młodzi demokraci urządzają oficjałki i spokojnie szkolą się na asystentów starszych od siebie polityków.

Ciekawe, choć chyba  środowisko skupione, w jakiś sposób sympatyzujące z PO, choć formalnie w żaden sposób z nią nie związane, skupione jest wokół czasopisma „Liberte. Głos wolny, wolność ubezpieczający”. Definiuje się ono jako liberalne.

Za młodzieżówkę PiS należy uznać „Forum Młodych PiS”. Pozostają oni pod bezpośrednią kontrolą dorosłych, bowiem nawet strona internetowa jest jedynie sekcją strony internetowanej samej partii. Przewodniczącym jest Marcin Mastelarek. Jest on posłem. Wysłuchałem jego dobrego wystąpienia w sejmie dot. zniżek dla studentów i sytuacji studentów z prowincji (http://www.youtube.com/watch?v=H9bTHUqhEgE dostęp 27.10.2011). Jak wynika również z doniesiem prasowych o tym kto będzie szefem PiS-owskiej młodzieżówki decyduje Komitet Polityczny Partii. (http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/381253,ziobrysci-starli-sie-z-zakonem-pc-o-partyjna-mlodziezowke,id,t.html, dostęp 27.10.2011).

Dość wyraziste jest, że duże partie nie potrafią budzić zainteresowania młodzieży życiem politycznym. Nie prowadzą też takiej pracy fundacje związane z partiami „Instytut im.Sobieskiego” ani „Instytut Obywatelski”. Działalność tego ostatniego jest zresztą dość zaskakująca, bowiem to co czynią bardziej wspomaga ruch Palikota niż PO.

Można oczywiście zgłosić uwagę, że dużym partiom politycznym należącym do establishmentu znacznie trudniej jest o skuteczną pracę z młodzieżą. Skłonność do skrajności i ekspresyjnej wyrazistości jest cechą młodego wieku, stąd poszukowanie swego miejsca raczej na marginesie niż w centrum może wydawać się czymś naturalnym i nieuniknionym.

Wydaje się jednak, że takie tłumaczenie obecnej sytuacji byłoby poważnym uproszczeniem i nie może być dostatecznym wyjaśnieniem. To nie cechy młodego wieku powodują, że najbardziej aktywne (a przez to ciekawe) są te młodzieżowe marginesy. To raczej brak prób docierania do środowisk młodzieżowych ze strony „dorosłych polityków” jak również zwykła nieudolność powoduje obecną sytuację.  Większość młodzieży, pozbawiona dostatecznej samodzielnej inicjatywy pozostaje obojętna wobec polityki. Mniejszość, pozbawiona w pewnym sensie, kontaktu ze światem dorosłych organizuje się na marginesach.

Blokady i manify

Wobec małego dostępu do centralnych mediów, dostępność do opinii publicznej środowiska te zyskać mogą przede wszystkim przez demonstracje uliczne. Zarazem środowiska te swoją tożsamość budują w dużym stopniu poprzez opozycję wobec swoich antagonistów. Stąd obok dbania o obecność  w Internecie podstawowa działalność to „blokady” i „manify”.

Prawicowcy blokują się „paradę równości” a lewicowcy „marsz niepodległości 11 listopada”. Należy zauważyć, że w paradoksalny sposób środowiska te w ten sposób wzajemnie się wspomagają, bowiem „manifa” czy marsz bez blokady mogła by przejść bez specjalnego echa. Już zaś sama zapowiedz blokady nie mówiąc o możliwych związanych z tym konfliktach najpierw moblizuje policję (zobowiązaną do ochrony) a następnie media, żądne przede wszystkim scen z użyciem przemocy (trzeba jednak powiedzie, że młodzież w gruncie rzeczy mimo pokrzykiwania zachowywałą się dotyczchzcas dość spokojnie i „grzecznie”).

Trzeba też wziąć pod uwagę, że być może wielu uczestników, zwłaszcza  lewicowych  ugrupowań,  nie traktuje swojej aktywności całkiem na serio, że wiele wypowiedzi, gestów i działań ma bardziej charakter happeningu czy żarto (to nie oznacza by zwalniać od odpowiedzialności).

Pokątne wsparcie świata dorosłych

Te nader w gruncie rzeczy słabe organizacje mają jednak wsparcie na boku dość poważnych instytucji. Wygląda to tak, jakby „dorośli” nie potrafili trafić do młodzieży ale po cichu popierali ten margines do których im bliżej.

GW popiera więc margines lewicowy. Intensywne poparcie dla blokady Marszu Niepodległości staje się jednym z istotnych wątków publicystyki GW. Lansuje się ona termin „antyfaszyzm” (zapominając, że jest zapożyczony z komunistycznej propagandy i używany był wobec wszystkich przeciwników ruchu komunistycznego przede wszystkim demokratów i socjaldemokratów).

Margines prawicowy wspierany jest w jakimś stopniu przez z kolei IPN Dzieje się to pośrednio poprzez odkłamywanie zafałszowań dotyczących ugrupowań prawicowo-narodowych, jakie upowszechniano w czasach PRL. Informacje o postaciach takich jak Doboszyński etc mają smak owocu zakazanego. Brak jednak działalności IPN w tej dziedzinie odpowieniego dystansu, a aktywność takich osób jak Jan Żaryn wzmacnia wrażenie jednostronnego zaangażowania instytucji jaką jest IPN, skądinąd o wielkim i pozytywnym znaczeniu.

Bardzo selektywna polityka historyczna państwa powoduje, że środowiska młodzieżowe sięgają do historycznych wzorców nie mają zaś żadnej wspólnej płaszczyzny porozumienia. Zwraca uwagę wzajemna izolacja środowisk i brak dialogu i dyskusji między różnymi nurtami.

Wygląda natomiast na to, że świat dorosłych nie umiejąc trafić do szerszych kręgów młodzieży usiłuje pasożytować  to środowisku młodzieżowych, usiłując je zarazić własnymi obsesjami i własną nieudolnością prowadzenia debat publicznych.

Wstępne wnioski i dalsze pytania

Świat młodzieżowej polityki nie jest bynajmniej całkiem izolowany od polityki dorosłej. Niektórzy z aktorów tej młodzieżowej sceny zrobili dzięki swojej aktywności polityczne kariery (dostali się do sejmu) lub też część kariery mają za sobą (byli w sejmie jako bardzo młodzi posłowie i powrócili do młodzieżowego środowiska). Świat ten cierpi też na podobne schorzenia – brak wewnętrznego dialogu czy prymitywizacja i brutalizacja języka.

Wstępny ogląd napawa pesymizmem i potwierdza wnioski, jaki zaczęto formułować niemal zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów. Młodzież zostawiono sobie, choć często zdaje się ona do pewnego stopnia naśladować dorosłe życie polityczne, niestety raczej w tym co jest jego negatywnymi cechami.

 Mniej zauważono, że owa sytuacja związana jest również z poważnym zawężeniem dróg awansu do dorosłego życia politycznego dla tej młodzieży, która politycznie chce być aktywna. Istnieje podejrzenie, że obecna sytuacja promuje przede wszystkim chętnych kariery, nie zaś zainteresowanych polityką  z przekonań ideowych. Dorosła polityka dokooptowuje młodych na mocy kryteriów towarzyskich („młodzi z  krąg znajomych”) lub konformizmu („odsłuż swoje jako pamagier a może awansujesz”). Nie promuje zaś samodzielnych, prowadzących już jakieś stowarzyszenie czy projekty.

Bardzo też trudno ocenić dynamikę i szerokość oddziaływania opisywanej tutaj aktywności politycznych środowisk młodzieżowych. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że skupia ona dużą cześć najaktywniejszych. Zdecydowana większość jest politycznie bierna, przekonana, że trzeba zadbać o własne interesy, a nie starać się o dobro wspólne (taki „indywudalizm” konstatuje raport „Młodzi 2011” prof. Szafrańskiej). Zarazem zwraca uwagę, jak dalece świat dorosłych stara się manipulować młodzieżą, co nazwałem owym „pokątnym wsparciem”.

Choć wiele stwierdzeń w tej próbie opracowania, to jedynie hipotezy, sytuacja jaką stworzona młodemu pokoleniu, na taki osąd trzeba się już teraz zdobyć, nie służy jej aktywności politycznej i nie służy kształtowaniu się kultury politycznej sprzyjającej demokratycznemu i otwartemu społeczeństwu. Można mieć tylko nadzieję, że młodzież jest bardziej rozsądna od dorosłych i sama potrafi uchronić przed wpływem demagogów, którzy zawsze chcieli wykorzystywać i manipulować naiwnością najmłodszych pokoleń.

Na koniec trzeba jeszcze uczynić następującą uwagę. Starając się zdobyć wiedzę o organizacjach młodzieżowych zajmujących się polityką, należy być też szalenie ostrożnym. Jest rzeczywistość szalenie zmienna, a przez to mało wyrazista. Istotnym i najłatwiej dostępnym źródłem wydaje internet. Próba czerpania informacji z internetu może być jednak szalenie myląca. Nie wykluczone, że niektóre organizacje istnieją jakbyśmy dawniej powiedzieli jedynie na papierze, a dzisiaj jedynie w sieci. Z drugiej jednak strony brak wyrazistych struktur organizacyjnych nie wyklucza szerszego kręgu zwolenników a przynajmmniej sympatyków. Nie wyklucza też zdolności mobilizacji szerszego kręgu przy jakiejś szczególnej okazji. Wszystko to jest w jakimś stopniu możliwe dzięki internetowi i portalom społecznościowym. Doświadczenia autora nie ograniczają się do Internetu, bowiem jako nauczyciel akademicki ma stały kontakt z młodzieżą, a w ciągu ostatnich lat odbyłem kilkanaście spotkań również ze środowiskami młodzieży pozaakademickiej. Zdaje sobie jednak sprawy, jak ograniczone są to doświadczenia.

Ma się do czynienia, że światem społecznym szalenie zmiennym, który nader trudno jest wyraziście opisać. Mimo to trzeba próbować, bowiem tylko dążący do obiektywności opis umożliwić może dyskusję na te tak istotne tematy.

Uwaga: Tekst ten będę w najbliższym tygodniu korygował i uzupełniał, starając się korzystać z wszelkiego typu uwag i krytyki, jakie nadejdą. Publikuję go już obecnie dążąć do wywołania dyskusji na tak ważny temat.


[1] M.in. strona internetowa nie przyjmuje maili (próba wysłania 27.11.2011)

Advertisements

One thought on “Jak świat „dorosłej polityki” zostawił młodzież samą i jak nią manipuluje? (próba raportu)

  1. Powyższy artykuł dotyka bardzo ważnego zagadnienia: miejsca młodzieży w obecnej przestrzeni politycznej. Chciałabym odnieść się do wątków w nim poruszonych.
    Po pierwsze pada w nim stwierdzenie, że partie polityczne nie zwróciły uwagi na młodzież i zaniedbały kwestie bezpośrednio jej dotyczące. Według mnie ma to częściowo związek z tym, że politycy zdają sobie sprawę, iż duża część młodego pokolenia nie interesuje się polityką lub spycha ja na plan dalszy, nie uznając jej znaczenia dla życia codziennego. Wolą oni stawiać na starsze roczniki stanowiące pewniejszy, a w starzejącym się społeczeństwie polskim także coraz liczniejszy elektorat.
    Co więcej śledząc toczące się dyskusje między politykami, czy choćby obserwując nie tak odległą kampanię wyborczą, młodzi mają prawo czuć się rozczarowani i zniechęceni. Brak wyraźnego stanowiska partii w stosunku do warunków życia i możliwości rozwoju młodych ludzi budzi w nich zniecierpliwienie i przekonanie, że samemu trzeba wywalczyć sobie lepsze jutro, bo władza, która de facto ma ich reprezentować nie ma im za wiele do zaoferowania poza obietnicą „lepszego jutra”.
    Nic więc dziwnego, że w dobie obecnego kryzysu młodzi, widząc niemoc władz, chcą wziąć sprawy w swoje ręce, a przynajmniej wyrazić swoje niezadowolenie wobec działań, a właściwie ich braku, skupiając się wokół ruchu choćby takiego jak „Porozumienie 15. października”.
    Dziwi mnie krótkowzroczność polityków. Skoro chcą oni rozwijającej się Polski, powinni patrzeć na jej przyszłość nie tylko przez pryzmat kolejnych wyborów, ale także pokoleń, które będą ją tworzyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s