Co mówią nam o polskim społeczeństwie wyniki wyborów?

Bardzo nudna kampania zakończyła się wyborami dość zaskakującymi i mówiącymi nadspodziewanie dużo o stanie polskiego społeczeństwa. Okazało się, że front wojny polsko-polskiej nie przebiega, jak wielu sobie wyobrażało, tylko między PiS-em a resztą. Z wyborów do parlamentu dowiedzieć można nie tylko tego, kto wejdzie do niego wejdzie, ale również kim są wyborcy i więcej – jakie jest społeczeństwo. I tym razem dowiadujemy się o sobie wielu nowych rzeczy.
Największą niespodzianką jest tak aż wysoki wynik ruchu Palikota, który stał się trzecią siłą w polskim parlamencie. Zwycięstwo zawdzięcza on przede wszystkim najmłodszym wyborcom (18-25 lat), wśród których zdobył aż 23,3 proc. (poparcie w tej grupie dla PO – 32,7 proc., PiS 23,8 proc. PSL – 6,6 proc., SLD – 6,1 proc.) Wraz z wiekiem poparcie dla ruchu Paliokota zmniejsza się wyraźnie, tym mniej nawet w grupie powyżej 60 lat uzyskał on prawie progowe 5%. Mało różnicujące jest też wykształcenie. Wśród uczniów i studentów PO poparło 33,7 proc., PiS – 23,2 proc., Ruch Palikota znowuż aż 22,5.
Skąd wziął się taki sukces Palikota wymaga wyjaśnień. Formuły takie jak „Lepper warstwy średniej”, choć pochodzą z ust tak przenikliwego  komentatora, jakim jest Aleksander Smolar, nie wiele niestety wyjaśniają.
Widoczne jest, że  większe stronnictwa nie zwracają się do młodego pokolenia i nie stworzyły dla niego ciekawej oferty udziału w życiu publicznym i politycznym. W pewnym stopniu ten hipotetyczny wniosek można rozszerzyć. Dwa główne nurty polskiego życia politycznego tak dalece zajęte były zwalczaniem się, że zaprzestały starań by przede wszystkim budzić zainteresowanie własnymi programami i zwracać  się z pozytywnym przesłaniem do opinii publicznej.
Zastanawia też, że w społeczeństwie, które wciąż uważane się za wierzące, tak znaczna część najmłodszej generacji głosuje na ugrupowanie, którego jednym z głównych charakterystyk jest agresywne antychrześcijaństwo.  Jakie kulturowe przemiany to sygnalizuje? Z dużym prawdopodobieństwem jest to reakcja części młodzieży na to, co prezentuje znaczny odłam  Kościoła m.in. Radio Maryja. Nie wykluczone, że wielu głosujących na Palikota to niekoniecznie agresywni ateiści. ile raczej rozczarowani do postawy części hierarchi kościelnej.
Napaści Palikota na Kościół (często poza granicami dobrego smaku) mogą w poważny sposób zaostrzyć w Polsce spór między tradycjonalistami i modernistami.
Można też pytać o kondycję polskiego szkolnictwa, skoro tak populistyczne hasła stały się przekonywujące dla co czwartego młodego wyborcy.
W debacie, jaką od pewnego czasu media zaczęły nazywać wojną polsko-polską, dla Platforma Obywatelskiej pojawił się poważny, a w każdym razie agresywny konkurent, nie tylko ten dawny po prawicy, ale i po jakiej mało zdefinionowej drugiej stronie. Jeśli konserwatyzm PiS zetrze się z pseudo- nowoczesnością Palikota może  to stwarzać dla Platformy skomplikowanę sytuację wymagającą  sporej inwencji, nie tylko PR-owskiej ale i intelektualnej.
Drugi, może nie zaskakującym, ale nowym czynnikiem jest niemal zupełny rozkład lewicy. To, że  wynik wyborczy tej formacji może być słaby było widoczne już wcześniej. Obecna jednak kampania odsłoniła pełniej istotny kryzys programowy tej partii. Znacznie bardziej „socjalnym” ugrupowaniem, w dużym  stopniu lepiej reprezentującym biedniejsze warstwy społeczeństwa stał się  PiS. SLD uczepiła się współczesnych ruchów radykalnej emancypacji (feministek i ruchu gejowskiego), czyniąc to jednak dość topornie i mało przekonywująco. SLD nie zyskała w ten sposób wiele w wojnie polsko-polskiej między tradycjonalizmem a modernizmem. Palikot będąc w tych kwestiach bez porównania bardziej radykalny, odsunął SLD prawie na margines. Lewica znalazła się w zupełnej pustce wciąż w jakimś stopniu z piętnem partii post-komunistycznej (mimo w dużym stopniu liberalnej polityki gospodarczej za czasów swoich rządów). Przyszłość lewicy w Polsce staje pod znakiem zapytania, gdy zastępującego SLD ruchu Palikota trudno przecież uznać za lewicę.
Pojawienie się ruchu Palikota jest z pewnością największą niespodzianką tych wyborów, dlatego wymaga najwięcej uwagi. Nie należy jednak zapominać, że ich wyniki dostarczyły też wielu innych danych, które domagają się starannej interpretacji i dyskusji.
Istotny jest rozkład terytorialny. PiS miał przewagę w pięciu województwach: podlaskim, lubelskim, świętokrzyskim, podkarpackim i małopolskim. Szczególnie wyraźną przewagę Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło w województwie lubelskim, gdzie zebrało 37,9 proc., podczas gdy wynik PO w tym województwie to 22,2 proc. Przewaga PO jest największą natomiast w województwie pomorskim, gdzie na Platformę głosowało 51,4 proc. wyborców, a PiS zaledwie . zebrało 25,2 proc., oraz w woj. lubuskim, gdzie na PO głosowało 48,2 proc. wyborców, a na PiS tylko 19,8 proc. Nie jest to niespodzianką. Poprzednie wybory również wykazywały, że Polska centralna i wschodnia głosuje raczej „prawicowo”, Polska zaś północna i zachodnia przeważająco lewicowo i liberalnie. Jak dotychczas nie wyjaśniono tego zjawiska w przekonywujący sposób. Można zwrócić uwagę, choć trudno to traktować jako klucz do wyjaśnienia sprawy, że w jakimś przybliżeniu te różnice mogą mieć coś wspólnego z podziałem na ziemie uzyskane (poniemieckie) po 1945 i ziemie dawne. Nasuwa się też pytanie, na ile ten terytorialny podział ma coś wspólnego ze sporem polską nowoczesnością a polską tradycją.
Fronty tego sporu, na wskazuje obraz polskiego wyborcy, nie przebiegają w Polsce wedle podziału biedni-bogaci, starzy-młodzi czy na nawet wieś-miasto. Polsce, która odniosła wielki sukces nęka przede wszystkim spór, a jaki sposób być „nowoczesnym” (tego przecież również chce PiS) i czy owa nowoczesność (niezależnie jak definiowana) da się pogodzić z polską tradycją. Tego sporu w żadnym wypadku nie należy lekceważyć. Wojna polsko-polska, choć objawia się często w bardzo sprymitywizowany sposób i prowadzona jest w prostackim języku, jest sporem poważnym i istotnym. Wysoka temperatura tego sporu związana jest z wysokim tempem następujących przemian.
Dlatego też obecny rząd może być w niebezpieczny sposób atakowany z dwóch stron. Jeśli nie znajdzie właściwej formuły, by po swojemu nazwać palący dla społeczeństwa dylemat tradycjonalizm-modernizm (nowoczesność), może stać się sama ofiarą toczonej polsko-polskiej wojny. W rozpoczynającej się kadencji premier Tusk staje więc nie tylko przed poważnymi wyzwaniami natury gospodarczej, ale również będzie ona dla sprawdzianem, czy potrafi w odpowiedni sposób ukształtować polską kulturę polityczną. Wydaje się, że dalsza „brutalizacja” wojny polsko-polskiej najbardziej szkodliwa okazać się może właśnie dla Platformy Obywatelskiej.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s