Palikot – „czarny koń” kampanii wyborczej czy produkt jej słabości?

W jednej z warszawskich kawiarni spotkałem się z trójką członków i średniego szczebla działaczy SLD. Najpierw powiedzieli, że nie mogą już znieść Napieralskiego (co mnie nie zdziwiło), po tym zadeklarowali się jako „właściwie liberałowie” (to mnie już nieco zaskoczyło), by wreszcie oświadczyć, że najpewniej głosować będą na Palikota (poczułem zawrót głowy). W próbnych wyborach organizowanych w ostatnich klasach liceów Palikot zdobywa sobie często zdecydowaną większość. Znajoma nauczycielka dzwoni do mnie zaszokowana, po podliczeniu głosów w jej szkole. To są przecież takie miłe i inteligentne dzieciaki – skarży się.

Czy  ruch poparcia Palikota jest trwalszym  zjawiskiem, okaże się wkrótce. Dzisiaj cieszy się ok. 8% poparcia, a wyprzedzając PSL a przede wszystkim SLD  nazywany jest powszechnie „czarnym koniem” obecnej kampanii wyborczej.  Być może jednak ów czarny koń podoba się potencjalnym wyborcom, a nie tym którzy pójdą do urny. Jeśli Palikot nie przekroczy 5%, czarny koń zostanie w stajni. Ale nawet wejście do sejmu nie gwarantuje jeszcze Palikotowi dalszej wielkiej politycznej kariery. Jego ugrupowanie złożone  z całkowicie przypadkowych osób może się rozpaść. Również to, że sam Palikot, który zaczynał swoją karierę jako skandalista, zmieni się w odpowiedzialnego polityka, wydaje się mało prawdopodobne.  Po wielce prawdopodobnej, nowej serii skandali,  większość, a nie tylko jego oponenci, przypomną sobie, o jego wcześniejszych występach i jego czar prysnąć może ostatecznie. Trudno jest dzisiaj prorokować, co będzie. Wcześniej czy później dowiemy się wszyscy, na co stać Palikota.

Jego mocno zaskakująca popularność powoduje, że szuka się porównań. Przeciwnicy znajdują  podobieństwa z Lepperem. Porównanie to nie wydaje mi się trafione. Lepper odwoływał się do interesów określonej grupy społecznej, starał się odegrać rolę współczesnego, wioskowego  Robin Hooda. Ci których chciał reprezentować, odeszli od niego, gdy okazało się że Unia Europejska, jaką tak straszy,  daje więcej. Za Palikotem nie stoi żadna zwarta  grupa interesów i jego poglądy będzie trudniej zweryfikować. Źródłem jego popularności jest rozczarowanie innymi partiami. Tym rozczarowanym serwuje on papkę sprymityzowanego liberalizmu (obniżyć podatki) z nie mniej zwulgaryzowaną lewicowością (agresywny antyklerykalizm, wolność dla konopii itd.). Jego atrakcyjność (głównie dla młodszego pokolenia)  polega na tym, że jest brutalnie wyrazisty i atakuje wszystkich („polityka to prostytucja”).

Znam mało zamożną polską rodzinę (skądinąd bardzo sympatycznych ludzi) która uważa, że dzięki zmniejszeniu podatków, będą mieli więcej pieniędzy. Ten liberalizm uboższej warstwy społeczeństwa  jest zadziwiającym fenomenem i wymaga moim zdaniem zbadania.

Wypada jednak zapytać, czy popularność Palikota jest jego własną zasługą, czy też jest raczej przypadkowym produktem naszej kulejącej kultury politycznej. Ci którzy nie lubią Palikota (nie będę ukrywał,  że mam go za wyjątkowego szkodnika) uznają, jego popularność za skutek niedojrzałości części naszego społeczeństwa. Nie chcę dyskutować tej kwestii, zawsze jednak skłonny jestem sądzić, że społeczeństwo jako całość jest bardziej dojrzałe i mądrzejsze od poszczególnych polityków. Uważam, że popularność Palikota za wytwór błędów innych poważniejszych (mimo wszystkich ich słabości) polityków, a nie braku dojrzałości społeczeństwa.

Nieustanna wyniszczająca walka na słowa i wzajemne dezawuowanie się między dwoma największymi partiami PO i PiS to z pewnością jedna z poważnych przyczyn.

Politycy tych dwóch największych stronnictw zdają się nawzajem siebie obrzydzać, zdają się natomiast zupełnie nie zwracać się do obywateli i wyborców. Mówią, że nie głosować na tych drugich, nie wyjaśniają natomiast dlaczego mielibyśmy głosować właśnie na nich.

Politykom wtóruje większość mediów, które zależnie od orientacji uprawiają polowanie z nagonką na polityków.

W rezultacie mamy w mediach dwie Polski „wykształciuchów” i „mocherów”, między którymi nie ma możliwości jakiekolwiek dialogu. Od razu dodam, że wcale takiego obrazu naszego kraju nie uważam za prawdziwy.

Młodzież albo odwraca się od polityki zupełnie albo też organizuje się na marginesach w dość skrajnych ugrupowaniach (Młodzież Wszechpolska z jednej strony, po drugie „Antyfaszyści”). Dorosłe partie młodzieżą zdają się być zupełnie nie zainteresowane młodszym pokoleniem, a ich młodzieżowe organizacje są niemrawe i wyjątkowo słabe.

Zwróćmy jeszcze uwagę, że większość tematów, które obecne są kampanii wyborczej nie wiele mają wspólnego z praktyką i realiami rządzenia. Jeśli nie jest tylko wzajemne wymyślanie sobie, to jest sprawa kibiców sportowych. Jedni są gotowi bronić kiboli, bo rzekomo krzywdzi ich łamiący prawo rząd. Po drugiej stronie z okładki popularnego tygodnika telewizyjny showman, który wsławił się tym, że wtykał flagę narodową w psie odchody, oświadcza, że boi się jednego z kandydatów (Kuba Wojewódzki na okładce „Wprost” o Kaczyńskim).     Zarazem  kopie się nie przekraczalne rowy, tocząc spory o nierozstrzygalnych sprawach fundamentalnych wartości  (np. zakazu lub liberalizacji prawa o usuwaniu ciąży/ochronie życia poczętego), gdzie elementarne zrozumienie demokracji kazałoby poszukiwać konsensusu (choć nikogo nie może on do końca zadowolić, jak dzieje się to gdy chodzi o takie właśnie fundamentalne różnice). W świecie, któremu zagraża wielki kryzys gospodarczy i dokonują się w niesłychanym tempie zmiany demograficzne, społeczne i technologiczne,  w kraju jakim jest Polska, nie dyskutuje się na tematy mogące decydować o dobrobycie i bezpieczeństwie społeczeństwa.

W tej sytuacji, kto głośno krzyczy i opanował sztukę uproszczeń może nagle zabłysnąć jako polityczna gwiazda. To nie 8-10% deklarujących poparcie dla Palikota jest nierozsądnych i ograniczonych, ale winni są politycy, którzy do tych potencjalnych wyborców nie raczyli się zwrócić  i rozmawiać z nimi.

Palikot to nie drugi Lepper. Jeśli już szukać podobieństw, to raczej jest to zjawisko pokrewne trochę Tymińskiemu, choć najbardziej wydaje się on być nowym, sprytniejszym wydaniem Janusza Korwina Mikke. Człowiek w muszce był zbyt ekscentryczny, by zdobyć szersze poparcie, choć nadal jest ze swoją  „likwidacją podatków” idolem absolwentów zawodówek. Palikot, choć skandalista, jest znacznie bardziej wyrafinowany i cyniczny. Gotów jest, jak trzeba, na nowe uczesanie,  ma więcej pieniędzy i gotów jest na sojusz z Jerzym Urbanem, który lewicę z SLD spisał na straty. Zjawisko „Palikot”, niewątpliwie nie pozbawione znaczeni, niezależnie od tego, co się o nim sądzi, nie budzi też poważniejszej refleksji. Dla PiS to jedynie powód, by zacząć mówić o „Tuskopalikocie”, natomiast w niektórych kręgach PO zwycięża nierozważna schadenfreude, że Napieralskiemu wreszcie powinęła się noga.

Można mieć tylko nadzieję, że tak jak być powinno, ogół obywateli i wyborców okaże się rozsądniejszy od  polityków i przeżywających głęboką zapaść mediów. Pójdą do urn i dokonają rozsądnego wyboru. To rozstrzygniecie trzeba zawsze szanować. Nawet jednak, jeśli ktoś taki jak Palikot wejdzie do Sejmu RP, nie powinno winić się za to wyborców. Należałoby by jedynie zacząć rozmawiać o polskiej polityce w poważny sposób. I nie przede wszystkim między politykami w studiach  telewizyjnych, ale między obywatelami. W końcu znajdą się może jacyś politycy, którzy do takiej rozmowy zechcą się dołączyć. Obecna kampania wyborcza jest świadectwem słabości polskiej kultury politycznej, ale nie demokracji, którą tworzą odpowiedzialni obywatele.

Reklamy

4 thoughts on “Palikot – „czarny koń” kampanii wyborczej czy produkt jej słabości?

  1. Poparcie dla Palikota jest spowodowane przede wszystkim rozgoryczeniem wobec pozostałych partii. W moim odczuciu w społeczeństwie dojrzałym fakt niskiej frekwencji jest demonstracją niezadowolenia z władzy i kandydatów. Nie czuję natomiast aby w Polsce było to tak odbierane.Raczej jest to tłumaczone niską świadomością społeczną. Czy politycy po wyborach zastanawiają się skąd tak niskie zaangażowanie społeczne? Że być może to przez ten marazm który na scenie politycznej panuje? Popierając Palikota mogę natomiast w najbardziej dobitny sposób pokazać że rządzące partie są dla mnie tak mało atrakcyjne, że równie dobrze rządzić może skandalista Janusz Palikot. Może ktoś zrozumie że był to prztyczek w nos i pokazanie że nie odpowiada mi to co się dzieje w polityce. Jeśli na wybory nie pójdę, żaden z polityków nie zastanowi się dlaczego. Jeśli oddam głos na Palikota, może, może spowoduje to refleksję nad ofertą którą proponują nam obecnie rządzące partie, może spowoduje że rządzący będą chciali i musieli zacząć się starać aby być atrakcyjni, a nie jedynie- mniej szkodliwi.

  2. Nie boję się Ruchu Palikota. Jeśli wejdzie do Sejmu i będzie się kierował podstawowymi regułami parlamentaryzmu w swoim działaniu, „stępi się” w swym radykalizmie, stanie się pragmatyczny, może wypracuje swoisty dla siebie ideologiczny koloryt, może się da zhomogenizować – wówczas się ostanie i okrzepnie. Jeśli pozostanie na poziomie pospolitego ruszenia, jakim jest obecnie – będzie sezonową efemerydą.
    Boję się natomiast, i to od dłuższego już czasu, stylu uprawiania polityki, który to styl dominuje dziś powszechnie i dotyczy właśniwie już wszystkich partii (choć PSL jakby najmniej). Boję się tej metody prowadzenia polityki, która opiera się na nienawiści, insynuacji, pomówieniach, a co najgorsze, na traktowaniu interesu państwa i społeczeństwa jako środka walki z politycznym przeciwnikiem, gdzie interes własnej partii staje się synonimem interesu ogółu, gdzie każde, nawet najbardziej społecznie pożądane działanie (rządzących lub opozycji) jest przez stronę przeciwną dezawuowane nie ze względów merytorycznych, lecz politycznych.
    Boję się PiS, bo to ta partia właśnie ten styl i te metody upowszechniła, udoskonaliła i zaraża nimi inne partie. To ta partia wprowadziła nieprzekraczalne, dychotomiczne definicje opozycji jako wroga, którego trzeba unicestwić, zaprzeczyła możliwości istnienia pewnych celów wspólnych w polityce, niezależnie od barw partyjnych. To ta partia odgrzewa mocarstwowe mity, okopuje Polskę przed wyimaginowanym wrogiem zewnętrznym. To też ona właśnie spersonalizowała i zbrutalizowała walkę polityczną, kierując się osobistymi urazami i fobiami, posiłkując się insynuacją i prowokacją. Ona też wybiera podział przed jednością, niezgodę przed zgodą jako cel organizacji społeczeństwa, nie mając oporu przed używaniem do tego celu krzyża i Kościoła.
    Boję się więc PiS, a Kaczyńskiego zwłaszcza. Uważam ich za największych szkodników politycznych w ostatnim dwudziestoleciu, gdyż to przez nich (zwłaszcza przez nich) zapośredniczamy chcąc nie chcąc najgorsze przywary demokracji, stając się coraz bardziej podatni na tejże demokracji przeciwieństwo.

  3. Niestety za dużo pomieszania podstawowych pojęć w całej przedwyborczej pełnej chaosu gadaninie, a wynik będzie niestety mało logiczny, bardziej przypadkowy.
    Za dużo wątpliwości w każdej dziedzinie. A już można sobie wyobrazić komentarze powyborcze
    oraz dalsze spekulacje.

  4. Ocenianie partii Palikota jako produkt, wręcz uboczny, obecnej kampanii jest jak najbardziej właściwe. Wielu wyborców uważa tą partię za alternatywę do niepewnych PO i PiSu, lepszą od SLD, obarczoną lewicową przeszłością, i innych niewyraźnych aspirantów do sejmowych stołków. Wyraźność jest w tym przypadku ważną zaletą Palikotowego „wynalazku.” W końcu, jako jedyny mówi to o czym wielu innych boi się wspominać.
    Na listach Ruchu w większych miastach znajdują się lokalni biznesmeni, spośród których wielu nie ma pojęcia o uprawianiu polityki. Mają natomiast wysoką świadomość przedsiębiorczości. Pytanie tylko, czy na chwilę obecną potrzebni są nam tacy ludzie na polskiej scenie politycznej i do jakiego stopnia oddadzą się sednu sprawy. Wątpliwości budzą także przeszłości kilku z kandydatów, którzy bywali już wielokrotnie karani na drodze sądowej.
    Ruch Poparcia Palikota może być ciekawym dodatkiem przy formowaniu obecnego rządu, ale jest chyba za wcześnie dla jego przedstawicieli, aby czynnie uczestniczyli w rozwoju Polski.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s