Prognozy powyborcze warto rozważać przed oddaniem głosu

Niektórym może się  wydawać, że wiemy już co się zdarzy, bowiem czyta sondaże wyborcze.  Najwięcej głosów zdobędzie PO, drugie będzie PiS, na trzecim miejscu SLD a inni nie wejdą a jeśli wejdą to ledwie, ledwie. Kilku jednak procentowe różnice wyników poszczególnych ugrupowań mogą jednak całkowicie odmienić obraz przyszłego parlamentu. Rysowanie  scenariuszy, jaki będzie sejm po wyborach, nie powinno być traktowane jako bawienie się w proroctwa. Prognozy takie mogą być pomocne dla wyborców. Niekoniecznie bowiem mamy wybierać najlepszą w naszych oczach partię (lub najmniej złą). Możemy też głosować taktycznie udzielając głosu tej partii, która decydować mogłaby o określonym układzie w sejmie.

Media bawią się wciąż z publikowania przedwyborczych sondaży, ile poszczególne partie zdobędą głosów. Obecna kampania wyborcza przejdzie dlatego do historii pod nazwą „sondażowej”, bowiem instytuty opinii publicznej odgrywają w niej poważniejszą rolę niż politycy. Spróbujmy jednak zarysować kilka możliwych scenariuszy przyszłego sejmu nie rozstrzygając stopnia ich prawdopodobieństwa, choć pewnie nie jest ono we wszystkich wypadkach jednakowe.

Scenariusz koalicji PO-PSL (czyli wszystko po staremu)

W tym wypadku wszystko zewnętrznie pozostaje nieco po staremu, choć z biegiem czasu „zużycie” takiej koalicji w oczach opinii publicznej rośnie. Przede wszystkim PO musiałoby dokonać poważnej mobilizacji, jeśli takie rządy Platformy miałyby przetrwać następną kadencję. Otwartym pytaniem pozostawałoby, kto będzie w takim wypadku bardziej skuteczną opozycją PiS czy SLD.

Scenariusz koalicji PO-SLD (centrowo-lewicowej)

Taka koalicja byłaby niewątpliwie dość trudna dla PO, bowiem nie wiadomo jak znosiłoby ją prawe skrzydło Platformy. Byłaby to też dość wygodna sytuacja dla PiS jako opozycji, można powiedzieć niemal wymarzona. Nie wiadomo też, jak długo taka koalicja mogłaby się utrzymać. Być może za dwa lata mielibyśmy nowe wybory, zwłaszcza jeśli światowa sytuacja gospodarcza pogorszyłaby się z widocznymi skutkami dla Polski.

Zwróćmy też uwagę, że taka koalicja mogłaby być wymuszona, gdyby do sejmu weszły tylko trzy partie PO, PiS oraz SLD i istniałby konieczność stworzenia rządu. Bez gotowości zawarcia jakiejś koalicji przez te ugrupowania trzeba by rozpisać nowe wybory.

Scenariusz koalicji PIS-SLD (czarno-czerwonej)

przy wyraźnie gorszym wyniku PO. To również oznaczałoby mało trwały parlament. Trudno wyobrazić sobie te dwie formacje, często deklarujący silny antagonizm, tworzące wspólny rząd. Motywem zawarcia takiej koalicji mogłaby być przede wszystkim chęć władzy, a w każdym razie byłoby to tak komentowane.

Ten nieco egzotyczny (choć analizowany w mediach scenariusz) miałby nieco większe szanse realizacji chyba jedynie, gdyby jak w scenariuszu poprzednim do sejmu weszły jedynie trzy ugrupowania.

Scenariusz koalicji PIS-PSL (konserwatywno-ludowej)

W przypadku słabego rezultatu PO a dobrego rezultatu PiS i PSL byłaby to alternatywa dla dzisiejszej kolacji. PSL wydaje się być ugrupowaniem „lobbingowym” gotowym do różnych sojuszy byle pozostać przy władzy

Scenariusz sejmu rozdrobnionego.

Do sejmu wchodzą drobniejsze ugrupowania  przede wszystkim ruch Palikota. Z całą pewnością byłby to sejm bardziej „rozrywkowy”, co nie koniecznie byłoby jego zaletą. Zauważmy jednak, że możliwy jest arytmetycznie taki rozkład (jeśli prawdą jest, że Palikot zabiera głosy PO), że koalicji PO-PSL zabrakło by głosów by zdobyć większość. Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja wytworzyłaby się w przypadku nie wejścia do sejmu PSL a wejściu ruchu Palikota. Wtedy też możlwie byłyby aż dwie możliwie koalicje PO-PSL-Palikot albo PO-PSL-SLD albo PiS-PSL-Palikot.

Scenariusz absolutnej większości dla PO.

Nie trzeba wtedy dyskutować jakie inne partie weszłyby do Sejmu. Na Platformę może podziałać to dwojako – kompletnie ją uśpić w samozadowoleniu albo przeciwnie zmobilizować. PO byłaby partią ponoszącą wyłączną odpowiedzialność za sprawy kraju, bez możliwości tłumaczenia się koalicjantami, układami etc.

                                                             ***

Powtórzę raz jeszcze. Wyborca nie musi głosować na swoich ulubieńców (ani na najmniej nielubianych), może też głosować taktycznie, zastanawiając się komu oddać swoją kartkę wyborczą, aby określony scenariusz został zrealizowany. Wybiera się nie tylko partię (w Niemczech oddaje się dwa głosy, główny i wspomagający i można je oddać na dwa ugrupowania), ale również na odpowiedni układ w parlamencie. Dlatego warto rysować takie scenariusze.

Reklamy

3 thoughts on “Prognozy powyborcze warto rozważać przed oddaniem głosu

  1. Ja głosuję na PO niezależnie, który scenariusz miałby być zrealizowany. Ale analiza jest ciekawa.

  2. Podoba mi się ten komentarz. Wreszcie chłód, zamiast uniesień duszy zideologizowanej. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s