Polska przed wyborami 2011 – polityczny krajobraz ze społeczeństwem w tle

PO spotyka się z krytyką, że „jest to partia bez wizji”, „Tusk dba jedynie o PR”  itd. Takie sądy powtarzają nie tylko przeciwnicy Platformy, ale również często jej zwolennicy i ci, którzy na nią głosują. Stawia się na Platformę, ponieważ PiS i SLD są jeszcze gorsze, brzmi to więc tak jakby wybierało się jedynie mniej zło. Psioczy  na całe polskie życie polityczne. Gapiąc się zaś w ekran telewizora ma się wrażenie, że polega ono  na personalnych swarach i  „wojenkach na górze”. Czy taki medialny obraz oddaje to co istotne?  Czy nasze życie polityczne aż tak bardzo jest niedojrzałe i odstaje od zachodniej demokracji?

Otóż i przede wszystkim nie wydaje mi się ono wcale gorsze od tego, co dzieje się we Francji, Hiszpanii, Niemczech nie mówiąc już o takich Włoszech. Porównując się cechowałaby nas większa równowaga sądów o nas samych, co wcale nie ma stanowić usprawiedliwiać mankamentów naszej kultury politycznej.

Platforma rządzi, ponieważ opanowała centrum życia politycznego, to jednak zakłada, że trzeba się rozpychać na prawo i lewo, aby się w tym środku utrzymać. Dodajmy od razu  – to że w Polsce rządzi środek świadczy dobrze a nie źle o polskim życiu politycznym. Znacznie gorsze są egzotyczne koalicje nie mających nic ze sobą ideowo wspólnego ugrupowań (jakim byłaby kolacja PiS i SLD).

Rządy w oparciu  o centrowo nastawionego wyborcę  z konieczności wykluczają nadmiernie  wyrazisty program. Trzeba zadowolić zbyt wielu i jak najmniej ludzi zrazić. Premier Tusk nie może więc pozwolić sobie na zbyt daleko posuniętą  „błyskotliwość”  (czego domagać się zdają od niego tzw. kręgi intelektualne), chcąc podtrzymywać możliwie szeroki konsens tych co są „po środku”.

Po drugie każdy polityk, który chce rządzić musi odwoływać się do społeczeństwa takim jakim ono jest, a nie mówić mu jakie ma być i trzeba się „odnawiać” i „przebudowywać”. Ma prawo i powinien mieć czasem odwagę coś proponować, nie powinien  natomiast niczego ordynować i wymuszać (co zresztą rzadko bywa skuteczne).

Jeśli ktoś uważa, że Tusk nie ma „wizji”, to winien też pytać czy stan społecznego ducha w Polsce jakąś wizję podpowiada. Otóż wydaje się, że zdecydowanie nie. Polska odniosła w ciągu dwudziestu lat zdecydowany sukces  (dzięki wszystkim kolejnym rządom, który żaden nie popełnił aż tak poważnych błędów by sukces ten uniemożliwić) i Polacy są w gruncie rzeczy zadowolonym z siebie społeczeństwem. Są oczywiście  grupy, które mają powody do poważnego niezadowolenia ale stanowią one zdecydowaną mniejszość a i dużej części tej mniejszości nie gaśnie nadzieja, że będzie lepiej. Polacy przyzwyczaili się do narzekania (co zresztą dobrze robi demokracji), ale narzekających jest w gruncie rzeczy znacznie więcej niż prawdziwie niezadowolonych. Wyrażaną na przykład troskę, że zbyt wolno gonimy Zachód można też odwrócić, mówiąc, że dystans do Zachodu szybciej czy wolniej ale wciąż się zmniejsza.

Patrząc wstecz widać też, że jest to być może najlepszy okres w polskich dziejach od trzystu niemal lat i nie widać na horyzoncie poważniejszych bieżących zagrożeń. Polskie społeczeństwo zdaje się być nie tylko zadowolone, a też nie chce już żyć Wielką Historią.  Pragnie cieszyć się swoją świeżo zdobytą stabilizacją i nie pragnie wielkich wyzwań.  Chce wziąć wreszcie  „wakacje od Wielkiej Historii”, czego wyrazem jest niechęć lub obojętność do tego, co kojarzy z „polskim romantyzmem „ martyrologią” itd. Polacy chcą słyszeć o własnych sukcesach nie zaś o klęskach i porażkach.

To również znakomicie zdaje się rozumieć Donald Tusk. Platforma Obywatelska jest formacją polityczną, która odwołuje się do tej powszechnej potrzeby stabilizacji i nowego stosunku do polskiej przeszłości.

SLD i PiS przegrywa natomiast dlatego, że właśnie środka trzymać się nie chce. Przywódcy obu tych formacji wyobrażają sobie, że wmówią Polakom własne wizje a ci dopiero wtedy ich wybiorą. Bardziej pesymistyczna interpretacja ich postępowania mówi, że rządzić wcale nie chcą i zadawala ich panowanie w politycznych niszach i związane z tym apanaże, życie politycznych celebrytów, którzy za nic nie muszą odpowiedzialności.

PiS prezentuje się jako wyraziciel polskiej, niezmiennej tradycji i powrotu do „przedkomunistycznych” korzeni. Demonstruje swój sceptycyzm wobec UE (choć w gruncie rzeczy dość umiarkowany). Straszy społeczeństwo, że polskie interesy są wyprzedawane, wobec zbyt dużej uległości rządu, któremu wmawia, że jest już nawet nie tylko „liberalny” (co dla wielu ma brzmieć  jak płachta na byka), lecz przypomina dawne rządy komunistyczne (doszukiwanie się takich  podobieństwem jest zresztą powszechnie ulubionym chwytem polemicznym). PiS chciałby być szeroką formacją konserwatywną w społeczeństwie, które na tle europejskim jest w jakimś sposób konserwatywne, to jednak nie ma zupełnie pomysłu na konserwatyzm na miarę obecnego czasu. Ponieważ PiS odwołuje się do właśnie tradycyjnej i zakorzenionej w powszechnej świadomości, niezależnie od tego jak to robi i jak te symbole interpretuje, może liczyć na 20-25% zwolenników.

SLD z kolei chce być super nowoczesne, co oznacza przede wszystkim demonstracyjne poparcie dla radykalnej emancypacji. Szermierza tej emancypacji tacy jak Robert Biedroń czy Joanna Szenyszyn zdają się być niekiedy najbardziej wyrazistymi postaciami  w SLD,  a z drugiej strony można mieć pewność, że najbardziej wiekowi działacze SLD ze PZPR-owskim jeszcze stażem pokażą się demonstracyjnie na paradzie równości (zawsze przychodzi mi wtedy do głowy myśl, dlaczego nie domagają się od IPN badań nad nietolerancją wobec gejów w PRL). Żelaznym tematem tej formacji (przede wszystkim w okresie przed wyborczym) jest aborcja. Wiele więcej polska lewica nie ma niestety do powiedzenia. Naturalna potrzeba jakiejś poważniejszej formacji lewicowej nie ma szans  w tej sytuacji na realizację. Tematy,  jakie okupuje SLD to jest przepis na 10-15% wyborców i na pewno nie na wiele więcej.

Dodajmy, że dla SLD PiS to „endencja” (powszechnie używana maczuga) i groźba faszyzmu, dla PiS SLD to „komuna” i „czerwoni”. Język polskich polemik jest ostry, mówi się o wojnie polsko-polskiej, co stało się ostatnio ulubionym tematem w mediach, w gruncie jednak rzeczy, jak mówi niemieckie powiedzonko „gotuje się bardziej na gorąco niż się je”. Więc pokrzykiwania jest w Polsce wiele, w gruncie rzeczy polskie życie polityczne płynie dość spokojnym nurtem (starczy porównać z Włochami, Hiszpanią, Francją itd.)

Z taką opozycją Donald Tusk spać może spokojnie. Ale też rozsądek polityczny słusznie dyktuje mu, by nie wszczynać zbyt emocjonalnych publicznych debat, to bowiem może  być jedynie szansą dla jego przeciwników. Wie też, że należy dążyć do spożytkowania polskiego sukcesu zarówno (nie zaś ciągłego narzekania na własny kraj) w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej. Zwycięstwo  PO na jesieni oraz dalsze rządy Donalda Tuska (po raz pierwszy wyborca opowiedziałby się za kontynuacją rządów) byłyby świadectwem stabilizacji polskiej sceny politycznej, a jednocześnie potwierdzeniem, że społeczeństwo polskie  ceni sobie własne osiągnięcia.

Dodajmy, że Polacy są bardzo czuli na opinię o nich za granicą i obecna prezydencja ma wszelkie szanse ją wydatnie poprawić. To da PO dodatkowe szanse w wyborach.

Całe to rozważanie składnia mnie do tego, by z pełnym przekonaniem głosować na jesieni na PO i to z nadzieją, że formacja ta zdobędzie ponad 50% mandatów i wreszcie będzie mogła przez jedną kadencję rządzić na własną wyłączną odpowiedzialność,  nie mogąc zwalać własnych błędów na kogokolwiek. Zupełnie nie przemawiają mi do przekonania ostrzeżenia, że taki monopol władzy PO będzie jakimś zagrożeniem dla demokracji (co jest ulubionym chwytem stronników PiS). Z taką argumentacją stoi moim zdaniem fałszywe wyobrażenie demokracji, jako nieustannej walki  stronnictw, w moim zaś wyobrażeniu demokracja wymaga przede wszystkim dobrego rządzenia i stabilna większość jest do tego potrzebna.

Mam też nadzieję, że zupełna porażka obu opozycji przyczyni się do poważnych przemyśleń zarówno po lewej jak i prawnej stronie od PO, pozbyciu się tam polityków nieskutecznych i pojawieniu się opozycji z prawdziwego zdarzenia. I wtedy za pięć lat zacznę się od nowa zastanawiać na kogo mam wybierać. Na razie nie widzę innego wyboru jak tylko PO. (https://kazwoy.wordpress.com)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s