Stosunki polsko-niemieckie – obchody z przyszłością

Uroczyści związane  z rocznicą polsko-niemieckiego traktatu były obchodzone z wyjątkowym rozmachem. Wspólne posiedzenie rządów i nader liczne spotkania i konferencje świadczą o tym dobitnie. Obie strony wyraźnie chciały podkreślić wspólny sukces. Waga traktatu kazała odnotować jego rocznicę, bynajmniej jednak nie zmuszała do aż takiego manifestowania zbliżenia. Obchody były nie tylko podsumowaniem ostatnich dwudziestu lat,  ale także wyrazistym gestem, wskazującym na jak najbardziej bieżące intencje polityczne obu stron.

Niemcy znalazły od czasu kryzysu finansowego w  nowej sytuacji politycznej, a napięcia między Paryżem a Berlinem zaczęły narastać. Merkel odrzuciła w fazie wstępnej rysujące się intencje Sarkozego budowy takiej strefy euro, która stałaby się alternatywą dla Unii Europejskiej.

Sprzeciwiając się Sarkozemu potrzebowała jednak sojuszników. Znalazła ich w Warszawie. Polaków niepokoją wszelkiej pomysły związane z „Europą podwójnej prędkości”, widoczny jest brak  francuskiego  zainteresowania Wschodem  (Ukrainą, Białorusią). Warszawa i Paryż różni też poważnie wizja jak i jak szybko poszerzać Unię (dotyczy to między innymi akcesji Turcji, czemu Francja zdecydowanie się przeciwstawia). Nie oznacza to wcale, że wszędzie tam, gdzie występują polsko-francuskie różnice mają miejsce polsko-niemieckie zgodności. To jednak w ostatnim okresie w wielu istotnych kwestiach Polska jest bliżej Niemiec  niż Francja.

Unia Europejska ma dla Berlina w wielu punktach też inne znaczenie niż dla Paryża. Dla Francuzów  jednym z istotnych zadań integracji europejskiej było (i jest) uzależnienie od siebie silniejszego niemieckiego partnera. Zarazem Francuzi zawsze chcieli działać w gruncie rzeczy samodzielnie. W przeszłości dla Republiki bońskiej integracja była szansą  powrotu na światowe salony, co z czasem miało jednak coraz mniejsze znacznie. Po roku 1989, a zwłaszcza po 2005,  dla Republiki berlińskiej coraz oczywistsze stało się, że duże Niemcy muszą w szczególny sposób dbać o równowagę wewnątrzeuropejską i wewnątrzunijną. Berlin wie, że nie może zachowywać się tak jak Paryż, bowiem może w ten sposób skonfliktować przeciw sobie wszystkich. Wie też, że „potęga” Niemiec może być jedynie wtedy wykorzystana ,  jeśli wprzęgnięta jest w „potęgę” europejską. Stąd dla Paryża rozszerzenie Unii było przede wszystkim kłopotem, dla Niemiec natomiast stwarzało w dużym stopniu nową sytuację geopolityczną i nowe wyzwania.

Głębsze porozumienie  z Polską jest tego naturalną konsekwencją. Niemieckie elity polityczne nie od razu zaczęły to jednak  zauważać.

Przez długi czas zbliżenie z Polską były postrzegane  jako konieczność polityczna, nie zaś jako odnajdywanie istotnego partnera. Ostatnie lata zaczęły jednak sytuację tą zmieniać.  Polska transformacja okazała się sukcesem (co było tym bardziej uderzające  z uwagi na jedynie połowiczny sukces transformacji na terenie b. NRD). W kryzysie finansowym polska gospodarka byłą  jedyną z gospodarek unijnych , którą miała wzrost a nie spadek. Nie zależnie od ekonomicznej oceny tego faktu, miało to dla Niemców duże znaczenie symboliczne. Jeden z moich niemieckich przyjaciół, gdzie się dało opowiadał z satysfakcją po całych Niemczech, jakim sukcesem okazał się „polnische Wirtschaft”. Zauważyli, że nie jest to kraj aż tak mały i aż tak bez znaczenia, jak wieli poprzednio mniemało, a zbliżenie z Polską to nie tylko kwestia moralna, ale także kwestia niemieckich żywotnych  interesów.

Niemcy zaczęli zauważać środkową Europę (między innymi dzięki rozmiarowi obrotów handlowych). Niemcy zaczęli dochodzić do wniosku, że chcąc potrzymać swoją pozycję w Europie winny mieć też pogłębione stosunki z Polską.

Rozmach obchodów roczników jest wyrazem takiej właśnie polityki niemieckiej. Jest też wyrazem polityki polskiej. Polska akcentuje w ten sposób to, że uważa Niemcy za swego głównego partnera w Unii Europejskiej i jest to polityka dalekowzroczna. Francuzi z całą pewnością, mimo wszystkich napięć pozostaną głównym niemieckim partnerem. Polska ma jednak szanse znaczącego wzmocnienia własnej pozycji stając się głównym niemieckim partnerem po wschodniej stronie.

Dla rządu premiera Tuska taka polityczna manifestacja jest z pewnością dużym sukcesem zwłaszcza w przededniu polskiej prezydencji w EU. Wskazuje też na  solidne fundamenty polskiej polityki zagranicznej.

To powiedziawszy trzeba się jednak również zapytać, czy strona polska własny sukces w stosunkach z Niemcami w pełni wykorzystuje. Otóż wydaje mi się, że nie zawsze a przynajmniej celowe jest wskazywanie na potencjalne błędy.

Niemcy są dużo większą gospodarką (4 razy większą od polskiej), ich znaczenie w Unii zawsze pozostanie olbrzymie (nie ma UE bez Niemiec). Dobre stosunki z Berlinem posiadają dla Warszawy ogromną wartość. Stąd jednak rodzić się może tendencja do nadmiernej uległości – dodajmy od razu – nie wynikającej z nacisków Berlina, ale z braku polskiej inicjatywy i bierności. Łatwiej bowiem dostosować się do silniejszego partnera niż w umiejętny sposób rozpocząć z nim dialog dotyczący różnicy zdań. Te różnice w przypadku polsko-niemieckim dotykają zarówno takich kwestii jak bezpieczeństwo (np. roli jakie przypisuje się NATO), kwestii energetyki (zapowiedziana likwidacja energetyki jądrowej w Niemczech) czy np.: rozbieżnych często wyobrażeń dotyczących przeszłości czy polityki gospodarczej na terenie wspólnego pogranicza.  W każdej z tych dziedzin można wykazać inicjatywę i starać w rozsądny sposób występować z własnym zdaniem. Partnerskie stosunki to takie, w których obie strony gotowe są do korzystania z doświadczeń drugiej strony. Mało kto po stronie niemieckiej zachce zaprzeczyć, że polskie doświadczenie nie jest w sprawach unijnych mało przydatne. Użyteczność tego doświadczenia trzeba umieć w praktyczny sposób wykazać.

Jest to wybór między łatwiejszą i bardziej ambitną drogą dobrych polsko-niemieckich stosunków. Trzeba podkreślić, że na ogół bardziej szanuje się partnerów mniej uległych i mających własne zdanie. Co do ambicji, to w rocznicę traktatu i w kontekście spraw z nim związanych,  należy jej życzyć przede wszystkim stronie polskiej, bowiem wielką sztuką polityki niemieckiej okazało się to, by własne ambicje pohamowywać. Dobrze by było, gdyby przynajmniej w pewnej mierze, Niemcy korzystali z polskich ambicji, a nie Polacy ulegali ambicjom niemieckim. Wtedy następne obchody będą mogły być jeszcze bardziej huczne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s