Gdzie będzie Polska w 2020

Gdzie będziemy w roku 2020 odpowiedzi trzeba szukać już dzisiaj.

(tekst napisany w 2009 roku)

O tym, że „wielka historia powraca” również nad Wisłę można było zorientować się już na jesieni 2008, kiedy polska delegacja pojechała do Brukseli dyskutować o CO2. „Powrót wielkiej historii” oznacza pojawienie się nowych zagrożeń i czas trudnych wyborów. W Brukseli obradowano nad europejską  polityką energetyczno-ekologiczną i okazało się, że szlachetne ekologiczne idee, związane z drastycznym ograniczaniem emisji CO2,  mogą być przeszkodą dla rozwoju polskiej gospodarki opartej na energetyce węglowej. Trzeba było i trzeba będzie bardzo twardo negocjować w tej sprawie, aby Polska nie zapłaciła zbyt wysokiej ceny za europejską ekologię. Rosyjsko-ukraiński kryzys gazowy tym mocniej unaocznił trudne wybory związane z energetyką, która wyrasta na zasadniczy problem XXI wieku. Kwestie bezpieczeństwa powróciły wraz z polityką Moskwy i dyskusją o tarczy. I wreszcie przyszedł światowy kryzys finansowy i w konsekwencji gospodarczy, którym  starano się początkowo nie przejmować, to jednak okazało się globalny świat (kryzys) dociera również nad Wisłę.

Jak mieć tarczę i Waszyngton po swojej stronie i nie narazić się innym Europejczykom? Jak zapewnić Polsce bezpieczeństwo energetyczne nie wpadając w pułapki ekologii  ? No i wreszcie, jak dać sobie radę z nadchodzącym zewsząd kryzysem? Coraz więcej pytań i coraz mniej jednoznacznych odpowiedzi. Jest to wyzwanie zarówno dla odpowiedzialnych polityków jak i obywateli składających się na odpowiedzialną część opinii publicznej. Problemem coraz bardziej palącym staje się kryzys. I wszystko mogą to być rozstrzygnięcia nie co będzie za tydzień, ale co będzie z Polską w roku 2020 czy 2025.

Zdania największych fachowców w dziedzinie ekonomii bywają dzisiaj całkowicie rozbieżne. Wieści ze świata każą wierzyć istnieją dwie metody walczenia z kryzysem – podtrzymywania gasnącego pulsu gospodarki kroplówką z kasy państwowej albo też maksymalnych oszczędności i leczenia choroby życia na kredyt.

Polska ma jeszcze jeden dylemat. Kwestia kryzysu łączy się ściśle ze sprawą wprowadzenia w Polsce europejskiej waluty. Na to trzeba oszczędzać i zachowywać odpowiednie rygory (przede wszystkim nie można być jako państwo zadłużonym). W strefie euro można by bezpieczniej przetrwać kryzys, ale trzeba się do tej strefy dostać. Starania jednak o wejście do tej strefy mogą pozbawić rząd środków by podreperowywać gospodarkę (i nastroje obywateli) z kasy państwowej.

Premier Tusk dokonał dość jednoznacznego wyboru, że należy oszczędzać  i dostać się do strefy euro. Robi wrażenie polityka zdecydowanego  i decyzyjnego. I to bardzo dobrze.

Odpowiedzi i krytyki opozycji nie są dotychczas przekonywujące. Straszenie wzrostem cen po wejściu do strefy Euro nie jest poważnym argumentem, wiadomo bowiem, że ceny po wprowadzeniu euro nigdzie nie wzrosły (i jak lepiej zastanowić nie ma żadnego mechanizmu, który miałby to powodować). Lewica w rozsypce nie wydaje się też mieć żadnej wyrazistej odpowiedzi.

Nie można jednak jeszcze powiedzieć, że rządowi się wszystko udało. Dziś premier i jego minister finansów okazali godną pochwały decyzyjność. Premiera czeka jednak trudne zadanie przekonania szerokiej opinii publicznej, przyzwyczajającej się do ciągłej poprawy sytuacji, że mogą nadejść chudsze lata, aby znowu odzyskać możliwości pełniejszego rozwoju. Będzie to szczególnie trudnym zadaniem wobec tej części opinii, która najsilniej odczuwać będzie skutki kryzysu i oczekiwać będzie od rządu pomocy. Gospodarka krajowa to nie tylko podliczanie „ma” i „winien”, ale całe mnóstwo indywidualnych decyzji ekonomicznych powodowanych czynnikami psychologicznymi. Zadaniem więc rządu jest więc również przygotowanie społeczeństwa na kryzys. Zadanie nie łatwe. Zbyt dużo pesymizmu może kryzys pogłębić, zbytni optymizm może narażać rząd na zarzut lekceważenia sobie trudnej sytuacji.

Jako niepoprawny  demokrata-idealista wierzę, że polityczna społeczność  tym rozsądniej się zachowuje im więcej rozumie, z tego co się z nią i wokół niej  dzieje. Rządowi radziłbym więc pobudzanie jak najintensywniejszej ekonomicznej dyskusji. Wtedy opinia publiczna nie przerazi się nawet większymi trudnościami. W całej dotychczasowej  dyskusji, która dotyczy strategicznych na wiele lat (dziesięcioleci) wyborów – paradoksalnie –  szalenie brakuje mi dziś głosu ekonomistów. Zwykle tak elokwentni i uczonych wskazówek nie dostarczają dzisiaj odpowiedniej ilości scenariuszy, statystycznych szacunków, pouczających i objaśniających spekulacji. Z jednej strony nie może to dziwić, skoro najwięksi tego świata, też nie wiedzą co robić. Z drugiej jednak strony działania rządu mogły by być silniej wsparte argumentami  ekonomistów, niezależnie od tego jak bardzo mogą być one rozbieżne.

Taka dyskusja może być też nader istotna dla dominującego w Polsce ducha gospodarczego liberalizmu. Triumfalne głosy wrogów wolnorynkowej (liberalnej) gospodarki nie przynoszą żadnej pomocy i bywają najczęściej wyrazem ideologicznego zacietrzewienia. Bynajmniej nie może to uspokajać zwolenników gospodarki liberalnej. Trudno w obliczu tego co się dzieje utrzymywać, że mechanizmy samoregulującego się rynku objaśniają dostatecznie jej działanie. Proces budowy globalnej gospodarki, jak widać wymaga wielu nowych przemyśleń i dyskusji. I taka wielka zaczyna się dzisiaj w świecie. Trzeba w niej wziąć udział. Również polski liberalizm wymaga przemyśleń. Polska stała się krajem liberałów, dzięki intensywnej dyskusji pierwszej połowy 90-tych. Była to wielka lekcja ekonomii, jaką odebrało całe polskie społeczeństwo  i jego świat polityczny. Była ona jednym z motorów polskiego sukcesu. Dziś trzeba ponownej takiej debaty, aby pod naciskiem kryzysu nauka nie poszła w las.

Politycy tacy jak Obama i Sarkozy twierdzą, że ich kraje wyjdą z kryzysu wzmocnione. Chciałbym, aby Polska wyszła z tego kryzysu wzmocniona, żeby tak przeszła przez kryzys, by znaleźć się bliżej światowej czołówki. Dziś jesteśmy 23 co do wielkości gospodarką świata, a nasz dochód na głowę stawia nas na pozycji 70. Wcale nie źle po niszczącej wojnie, czterdziestu latach komunizmu i tylko dwóch dziesięcioleciach normalności. Gdzie będziemy w roku 2020, gdy będzie już po kryzysie? Odpowiedzi trzeba szukać już dzisiaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s