Kijów – majdan dziś i majdan na przyszłość

Posted on 19/12/2013

0


Janukowycz postawił na swoim. Nie przejmując się majdanem i jednym z najdłuższych protestów ulicznych w dziejach kontynentu, podpisał z Moskwą umowę o gospodarczej współpracy zamiast  oczekiwanej umowy o stowarzyszeniu z Unią Europejską. Opozycja bije na alarm, że może być to wstęp do wejścia Ukrainy do unii celnej z Rosją, co przekreślało by szanse na rychłe stowarzyszenie. Wygląda więc na to, że Janukowicz może nie przejmować się protestami i robić swoje, a przywództwo majdanu staje w coraz trudniejszej sytuacji, bowiem jak długo można okupować centrum Kijowa, skoro nie przynosi to konkretnych skutków? Czy można pocieszać się tym, że długotrwały protest oznacza ponowne przebudzenie się społeczeństwa obywatelskiego, że to następny etap kształtowania się narodu politycznego? Wielu komentatorów wskazuje też na to, że obecna sytuacja jest triumfem Putina i Moskwy. Ukraina zamiast być bliżej Unii jest bliżej Rosji. Do wielkiego przesunięcia geopolitycznego nie doszło.

Nie ulega wątpliwości, że również sytuacja opozycji jest nader trudna. Mimo ogromnej i imponującej mobilizacji części społeczeństwa  Janukowycz nadal może liczyć na znaczne poparcie (czy jest to przy obecnych nastrojach 30% czy 50% jest w tej chwili bez znaczenia – ważne jest to że błędem byłoby oceniać sytuację tylko na podstawie obrazów z majdanu). Teraz przez rok będzie mógł dać ludziom tańszy gaz i ogłosić, że uratował Ukrainę przed bankructwem. Chce wygrać wybory w 2015 roku i wielu uważa, że nie jest bez szans. Czy więc istotnie sytuacja z punktu widzenia opozycji i zwolenników stowarzyszenia Ukrainy z Unią jest aż taka zła? Aby spróbować odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba zobaczyć też drugą stronę zagadnienia.

Janukowicz dostał od Putina kredyt w wysokości 15 mlrd $. Oznacza to z jednej strony wzrost zadłużenia zagranicznego do poziomu 45 mlrd, z drugiej zaś zupełny brak reform. Ukraina stała już na skraju bankructwa, pożyczka pozwala go uniknąć w chwili obecnej, ale już w perspektywie roku problem wraca (dodajmy, że biorąc pod uwagę dochód na głowę mierzony siłą kupna Ukraina jest krajem niemal trzykrotnie biedniejszym od Polski) i wraca w jeszcze bardziej dramatycznym kształcie. Podczas rozmów w Moskwie powiedziano, że zintensyfikowana będzie rosyjsko-ukraińska wymiana handlowa. Warto jednak zwrócić uwagę, że ukraiński eksport do UE jest większy niż do Rosji i możliwości wymiany handlowej z Rosją są ograniczone, już chociażby z tego powodu, że gospodarka Rosji jest osiem razy mniejsza od gospodarki Unii. Putin wziął więc na swoje utrzymanie biedaka, który ma bardzo małe szanse poradzenia sobie z własnymi finansami. Czy dług będzie mógł być kiedykolwiek zwrócony jest dalece nie pewne. Dopiął swego, Ukraina nie idzie w kierunku Unii (choć znaczna część społeczeństwa tego chce), ale musi za dość słono płacić. Opozycja domniemuje, że gwarancją dla długo są wielkie i strategiczne ukraińskie przedsiębiorstwa. W przypadku jednak upadku gospodarki ukraińskiej będą one jednak nie wiele warte. Putin usiłuje odkupić byłe imperium, ale nie tylko na dłuższą ale i na średnią metę nie ma to środków. Ma jednak na krótką metę, choć pieniądze jakie wydał na Ukrainę, pochodzą z funduszy jakie przeznaczone były dla rosyjskich emerytów (wg. doniesień prasowych).  Umowa zawarta w Moskwie nie rozwiązała więc żadnego ukraińskich problemów, które w najbliższym czasie będą się zwiększały czy nawet radykalizowały. Umowa zawarta z Ukrainą stanowi też bardzo poważne obciążenie dla Moskwy i to nie tylko finansowe. Do kosztów, jakie poniósł Putin, należy zdecydowanie doliczyć pogorszenie stosunków z Unią Europejską, nawet jeśli weźmie się pod uwagę, że z czasem napięcie opadnie. To jednak, jakimi środkami Putin gotów jest prowadzić politykę zostanie zapamiętane i wiele złudzeń, jakie posiadano w Europie względem Moskwy, zostaje porzuconych, a jak wiadomo bronią dyplomacji rosyjskiej jest operowanie złudzeniami. Nie wykluczone więc, że zwycięstwo Moskwy w sprawie ukraińskiej okaże się zwycięstwem pyrrusowym.

Jak i od początku, niemal wszyscy zastanawiają się, co będzie dalej.

Opozycja, która dzisiaj skupiona jest na majdanie, znajduje się niewątpliwie w trudnej sytuacji. Skoro protest nie daje widomych efektów, co robić dalej? Wydaje się, że cała trudność przywódców opozycji polega na tym jak nie podejmując jakiś spektakularnych akcji, wydłużyć krok i przejść do długiego marszu. Ruch jaki wytworzył się na Ukrainie ma dość entuzjazmu, nie posiada jednak dostatecznej bogatej myśli politycznej, mogącej mobilizować trwale szersze warstwy społeczeństwa. Hasło „do Europy” choć z pewnością szalenie istotne, to jednak za mało, by ożywiać społeczeństwo obywatelskie na co dzień i wyznaczać poszczególnym środowiskom politycznym konkretne działania. Czy entuzjazm majdanu może przerodzić się w ożywioną codzienną działalność polityczną?  To jedno z pytań, jakie należy sobie postawić. Mimo, że prestiżowy brytyjski dziennik „The Economist” wróży Janukowyczowi nie więcej niż kilka miesięcy przy władzy, wydaje się, że ma on wszelkie szanse przetrwać do wyborów w 2015 (jeszcze półtora roku). Czy ma szanse wygrać wybory? Nawet jeśli nie może je jeszcze sfałszować. Przed Ukrainą jest więc też perspektywa „łukaszenizacji” z tą tylko różnicą w stosunku do Białorusi, że dyktator będzie miał maskę demokraty (Łukaszenko jak wiadomo nawet takiej maski nie wkłada).

Z drugiej jednak strony pogarszająca się sytuacja gospodarcza może znów wyprowadzić tłumy na ulice Ukrainy i to już nie tylko z oczekiwaniem na umowę stowarzyszeniową, ale z żądaniem zmiany władzy i powodowana gwałtownie pogarszającymi się warunkami życia. Wtedy potencjał polityczny zgromadzony znowu nabierze znaczenia. A co przyniosą najbliższe dni? Mogą też przynieść  rozczarowanie, tych którzy z takim entuzjazmem angażowali się na majdanie w Kijowie i wielu innych majdanych na terenie całym kraju i to nie tylko na jego Zachodzie ale i na Wschodzie. Czy można by  w tej sytuacji powiedzieć, że wbrew pozorom na Ukrainie, nic takiego się nie wydarzyło, że Janukowycz wygrał na czas z opozycją, przetrzymał jej nacisk i wszystko zostaje po staremu? I nic się też nie może poważnie zmienić? Takie podejście byłoby jednak błędne. to ignoruje przemiany kulturowe tego społeczeństwa, ten moim zdaniem, nie może właściwie oceniać przebiegających tam procesów politycznych. Nawet jeśli majdan się rozejdzie,  to bynajmniej nie zniknie nadzieja, jakiej był wyrazem. Narodziny narodu politycznego przedłużą się, ale nie zostaną przerwane. W tym sensie sytuacja na Ukrainie nadal pozostaje otwarta, a nawet moim zdaniem Ukraina podąża do Unii Europejskiej, choć po krętej i bardzo trudnej drodze.

PS Od jutra do niedzieli znów jestem w Kijowie i na majdanie. Postaram się stamtąd pisać, zadając sobie pytanie, co chce czynić opozycja w obecnej sytuacji, jak radzić sobie z możliwym rozczarowaniem i jakie ma jej plany rodzą się na najbliższą przyszłość.

About these ads